 |
Dlaczego zmedykalizowano żałobę? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-10-2021 08:01 | Arminius (25555 punktów) | Dlaczego zmedykalizowano żałobę?
3 na 3 | Podrzucam link do wywiadu M. Jaruzelskiej z filozofem Stawiszyńskim, autorem książki "Ucieczka od bezradności". Autor stawia a niej tezę, iż żyjemy w czasach terroru pozytywnego myślenia i optymizmu, juwenalizmu - zamiatając pod dywan śmierć, cierpienie, przemijanie, niepewność egzystencji, smutek...które są przecież nieodłączną częścią ludzkiego żywota i od których nie da się przecież uciec. W jego opinii ze śmiercią obecnie jest jak z seksem w czasach wiktoriańskich. Jest nieodłączną częścią naszej codzienności - ale hipokrytycznie udajemy że jej nie ma. Na początku wywiadu Stawiszyński podaje bardzo znamienny, w kontekście podniesionego problemu - fakt, a mianowicie, całkowitej medykalizacji pogrzebu i żałoby. W wielkim skrócie chodzi o to, że dawnymi czasy było oczywistym, iż po śmierci najbliższej osoby przez długi okres jego najbliżsi mieli "prawo" czuć się źle czy bardzo źle. dzisiaj ten okres to tylko dwa tygodnie - czyli czas na postawienie diagnozy przez psychiatrę/psychologa. Po tym okrtesie jest już choroba/depresja ze wszystkimi konsekwnecjami tego faktu - czyli możliwością leczenia i przepisywania ciężko kalibrowych leków. W moim odczucia owa medykalizacja określonych sytuacji w życiu człowieka (innym przykładem może być poród czy aborcja) wynika także ze względów merkantylnych. Człowiek który po 14 dniach od śmierci matki jest nadal w depresji - to przecież potencjalny pacjent, którego można fantastycznie zerżnąć na kasie. Niestety fakty jak wyżej świadczą o tym, iż nastąpiła "zdrada naukowców" i spora cześć tego środowiska dała się skorumpować innym branżom ( np farmaceutycznej) bądź też ideologiom. Życzę dogłębnych przemyśleń. www.youtube.com/watch?v=etOQja16Vjo | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> W moim odczucia owa medykalizacja określonych sytuacji w życiu człowieka (innym przykładem może być poród czy aborcja) wynika także ze względów merkantylnych.Pieniądze to władza, a medycy władzę mają: od decyzji lekarza zależy uznanie każdych narodzin i każdej śmierci, każdego inwalidztwa, choroby, a także możliwości legalnego zatrudniania się jako pracownik i niejednego publicznego działania, jak np. prowadzenie pojazdu, ale i piastowanie urzędu; to medycy zezwalają na wydawanie części leków, wypłaty rozmaitych zasiłków i rent, ulgowych zakupów sprzętów, środków i usług medycznych, no i w konsekwencji nierzadko na wysokość płaconych podatków. > nastąpiła "zdrada naukowców" i spora cześć tego środowiska dała się skorumpowaćTo nie tyle korupcja, co formowanie się konkurencyjnej do kapłanów klasy szamanów. A psychiatria, na której bardziej się w tym wątku skupiłeś, to taka swoista wisienka na torcie, bo jeszcze mniej w tym nauki, i jeszcze więcej władzy.
cr
|
|
 | 4 na 4 | Arminius (25555 punktów) | siła dogmatu | > >W moim odczucia owa medykalizacja określonych sytuacji w życiu człowieka (innym przykładem może być poród czy aborcja) wynika także ze względów merkantylnych.> Pieniądze to władza, a medycy władzę mają: od decyzji lekarza zależy uznanie każdych narodzin i każdej śmierci, każdego inwalidztwa, choroby, a także możliwości legalnego zatrudniania się jako pracownik i niejednego publicznego działania, jak np. prowadzenie pojazdu, ale i piastowanie urzędu; to medycy zezwalają na wydawanie części leków, wypłaty rozmaitych zasiłków i rent, ulgowych zakupów sprzętów, środków i usług medycznych, no i w konsekwencji nierzadko na wysokość płaconych podatków.> > nastąpiła "zdrada naukowców" i spora cześć tego środowiska dała się skorumpować> To nie tyle korupcja, co formowanie się konkurencyjnej do kapłanów klasy szamanów.> A psychiatria, na której bardziej się w tym wątku skupiłeś, to taka swoista wisienka na torcie, bo jeszcze mniej w tym nauki, i jeszcze więcej władzy.> crW wywiadzie jak wyżej sam Stawiszyński nie może tak do końca wyjść z jarzma lewicowego, dogmatyczngo myślenia. Bo z jednej strony podaje ów przykład medykalizacji żałoby i potępia go w czambuł, z drugiej zaś na uwagi Jaruzelskiej, że podobnie może być ze szczepionkami na Covid czy prozakiem - cofa się jednak do tego jarzma i powtarza jak mantrę wyświechtane slogany - stawiając się w opozycji do poglądu który przed chwilą wygłosił.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Odp: siła dogmatu |
> Stawiszyński nie może tak do końca wyjść z jarzma lewicowego, dogmatyczngo myślenia. Bo z jednej strony podaje ów przykład medykalizacji żałoby i potępia go w czambuł, z drugiej zaś na uwagi Jaruzelskiej, że podobnie może być ze szczepionkami na Covid czy prozakiem - cofa się jednak do tego jarzma i powtarza jak mantrę wyświechtane slogany - stawiając się w opozycji do poglądu który przed chwilą wygłosił. Tego wywiadu jest grubo ponad dwie godziny, wiec dzięki za przybliżenie o co w nim chodzi; oczywiście, że obrona stanowiska przynoszącego medykom kasę i podnoszącego prestiż tego zawodu leży w interesie każdego lekarza, oraz że szkodzenie temu środowisku, to automatycznie szkodzenie sobie.
cr
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Odp: Dlaczego zmedykalizowano żałobę? | > >W moim odczucia owa medykalizacja określonych sytuacji w życiu człowieka (innym przykładem może być poród czy aborcja) wynika także ze względów merkantylnych.> Pieniądze to władza, a medycy władzę mają: od decyzji lekarza zależy uznanie każdych narodzin i każdej śmierci, każdego inwalidztwa, choroby, a także możliwości legalnego zatrudniania się jako pracownik i niejednego publicznego działania, jak np. prowadzenie pojazdu, ale i piastowanie urzędu; to medycy zezwalają na wydawanie części leków, wypłaty rozmaitych zasiłków i rent, ulgowych zakupów sprzętów, środków i usług medycznych, no i w konsekwencji nierzadko na wysokość płaconych podatków.Tak, władza medycyny jest ogromna. A opanowały ten dział osoby mało etyczne (delikatnie mówiąc). Nie koniecznie są to zawsze medycy. Niekiedy tylko kończyły studia medyczne (albo i nie), a medycyną zajęły się właśnie dla pieniędzy, nie dla pomocy innym. Bardzo dobrym przykładem poziomu tych osób jest ten filmik (proszę wytrwać do końca i poznać wszystkie wątki  ) www.youtub(*)_channel=#ToSieSamoKomentuje> > nastąpiła "zdrada naukowców" i spora cześć tego środowiska dała się skorumpować> To nie tyle korupcja, co formowanie się konkurencyjnej do kapłanów klasy szamanów.> A psychiatria, na której bardziej się w tym wątku skupiłeś, to taka swoista wisienka na torcie, bo jeszcze mniej w tym nauki, i jeszcze więcej władzy.Ja bym właśnie oddzielił naukowców od tych, którzy się tylko pod naukę podszywają. Naukowcy są jak zawsze - po prostu zajmują się nauką i odkrywają nowe zjawiska przyrodnicze (nie mylić z "naukowcami", który tworzą sami "nowe zjawiska") Te "nowe zjawiska" to po prostu nowe, wymyślone ideologie, które z wielkim jazgotem wciska się przy pomocy mediów społeczeństwu. A społeczeństwo, jak to społeczeństwo, w swojej masie jest głupie i łyka wszystko. Kiedyś religie, a dziś, u ich schyłku, inne ideologie.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Bardzo dobrym przykładem poziomu tych osób jest ten filmik (proszę wytrwać do końca i poznać wszystkie wątki ) www.youtub(*)_channel=#ToSieSamoKomentujeŻe tez nie mogli jakoś w skrócie...  Np tak, jak w linku poniżej. > Ja bym właśnie oddzielił naukowców od tych, którzy się tylko pod naukę podszywają.Pewnie, 'dyplom-sryplom'.  > Kiedyś religie, a dziś, u ich schyłku, inne ideologie.Chyba pora zacząć medycynie wytykać sprzeczności.
cr
|
|
| |  | | DyktaFon (9281 punktów) | > >Bardzo dobrym przykładem poziomu tych osób jest ten filmik (proszę wytrwać do końca i poznać wszystkie wątki ) www.youtub(*)_channel=#ToSieSamoKomentuje> Że tez nie mogli jakoś w skrócie...  Fakt, zbyt fachowo ten filmik zrobiony nie jest... ale na lepszy nie trafiłem... > Np tak, jak w linku poniżej.> >Ja bym właśnie oddzielił naukowców od tych, którzy się tylko pod naukę podszywają.> Pewnie, 'dyplom-sryplom'.  To chyba nie to samo  Tu się podszywają pod wykształcenie tylko. > >Kiedyś religie, a dziś, u ich schyłku, inne ideologie.> Chyba pora zacząć medycynie wytykać sprzeczności.Medycynie b. łatwo wytknąć sprzeczności. Ale nikt się przy nich nie upiera, w przeciwieństwie do religii. Medyczne sprzeczności wynikają z postępu nauki. Co chwila wcześniejsze poglądy stają się przestarzałe. I końca nie widać
|
|
| | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Pewnie, 'dyplom-sryplom'.  > To chyba nie to samo Tu się podszywają pod wykształcenie tylko.Powiedzenie "dyplom-sryplom", choć ma polityczny rodowód, oddaje istotę sytuacji, że dyplom niczego nie gwarantuje; przypomnę, że 'cud eucharystyczny w Sokółce' podbudowali dyplomowani patomorfolodzy w randzie profesorskiej: Stanisław Sulkowski i Maria Sobaniec-Łotowska. > >>Kiedyś religie, a dziś, u ich schyłku, inne ideologie.> >Chyba pora zacząć medycynie wytykać sprzeczności.> Medycynie b. łatwo wytknąć sprzeczności. Ale nikt się przy nich nie upieraUpiera: zwalczanie antyszczepionkowców od ładnych paru lat stało się rozgrywką na autorytety, nie argumenty, 'antyszczepionkowiec' jest wobec medycyny tym, czym 'heretyk' wobec religii, to synonim fałszu. > Medyczne sprzeczności wynikają z postępu nauki.Niby jaka nauka stoi za preparatami homeopatycznymi, które legalnie polecają dyplomowani lekarze, a sprzedają dyplomowani farmaceuci? Zaprawdę, powiadam Ci, gdzie władza kusi, tam dyplom = sryplom.
cr
|
|
2 na 2 | Paluzel (699 punktów) | > Podrzucam link do wywiadu M. Jaruzelskiej z filozofem Stawiszyńskim, autorem książki "Ucieczka od> bezradności". Autor stawia a niej tezę, iż żyjemy w czasach terroru pozytywnego myślenia i> optymizmu, juwenalizmu - zamiatając pod dywan śmierć, cierpienie, przemijanie, niepewność> egzystencji, smutek...które są przecież nieodłączną częścią ludzkiego żywota i od których nie da się> przecież uciec. W jego opinii ze śmiercią obecnie jest jak z seksem w czasach wiktoriańskich. Jest> nieodłączną częścią naszej codzienności - ale hipokrytycznie udajemy że jej nie ma.> Na początku wywiadu Stawiszyński podaje bardzo znamienny, w kontekście podniesionego problemu -> fakt, a mianowicie, całkowitej medykalizacji pogrzebu i żałoby. W wielkim skrócie chodzi o to, że> dawnymi czasy było oczywistym, iż po śmierci najbliższej osoby przez długi okres jego najbliżsi> mieli "prawo" czuć się źle czy bardzo źle. dzisiaj ten okres to tylko dwa tygodnie - czyli czas na> postawienie diagnozy przez psychiatrę/psychologa. Po tym okrtesie jest już choroba/depresja ze> wszystkimi konsekwnecjami tego faktu - czyli możliwością leczenia i przepisywania ciężko kalibrowych> leków. W moim odczucia owa medykalizacja określonych sytuacji w życiu człowieka (innym przykładem> może być poród czy aborcja) wynika także ze względów merkantylnych. Człowiek który po 14 dniach od> śmierci matki jest nadal w depresji - to przecież potencjalny pacjent, którego można fantastycznie> zerżnąć na kasie. Niestety fakty jak wyżej świadczą o tym, iż nastąpiła "zdrada naukowców" i spora> cześć tego środowiska dała się skorumpować innym branżom ( np farmaceutycznej) bądź też ideologiom.> Życzę dogłębnych przemyśleń.> www.youtube.com/watch?v=etOQja16VjoPo pierwsze, w dawnych latach, jeszcze chyba za PRL żałoba nie była taktowana tak ,,śmiertelnie poważnie'', moja babcia uczestniczyła w stypach i tak sobie gorzały popito, i było wesoło. Ogółem to chrześcijaństwo, zrobiło bardzo wiele złego w tej kwestii. bo jak wiemy, ono zohydza życie, mówiąc, że nic nie znaczy, że dla chrześcijanina nie ma mieć radości, byle by nie trafił w czeluście piekielne, ale (moi przynajmniej) chłopscy przodkowie nie czynili wielkich rozpaczy po zgonach innych. Było trochę modłów, trochę płaczów, a i tak wracano robić zwykłe zajęcia. Owszem, są przypadki, że żałoba może być wielomiesięczna, czy wieloletnia, ale jeśli nie jest to jakoś traumatyczne, to człowiek nie będzie tego cierpienia ,,pielęgnował''. I znów rodzinna anegdota: wuj mej babki (tej samej od styp), był jednym z ,,robinsonów warszawskich'' i po wojnie mieszkał w stolicy, zarówno on, jak i babcia zaobserwowali, że warszawiacy w latach no powiedzmy 1945-50 byli, bardzo szczęśliwi, nawet jak mieszkali na gruzach, babcia, wtedy młódka 16letnia nie zauważyła u warszawiaków jakiejś masowej traumy, radośnie odbudowywano stolicę, chodziła ulicami, i widziała roześmiane twarze. Tak wiem że możecie uznać to za dowód anegdotyczny, jednak tak moi przodkowie mi przekazali swe przeżycia. Człowiek smutny ogółem nie jest lubiany, nie chce się z takim człowiekiem rozmawiać, utrzymywać kontaktów towarzyskich, odwracamy się od takich plecami, z tą różnicą, że żałobnik autentycznie cierpiący, robił ,,samoizolację'' od społeczeństwa, a ,,depresant'' jęczy i biadoli, jaki to on jest nieszczęśliwy, że nikt mu nie może pomóc, no na takich żerują psychlogowie. Wielu z nich to pseudofachowcy, tu można sobie przeczytać, o niektórych. forum.gaze(*)_psychologow_i_terapeutow.html
|
|
5 na 5 | Berzerac (5671 punktów) | >Podrzucam link do wywiadu M. Jaruzelskiej z filozofem Stawiszyńskim, autorem książki "Ucieczka od >bezradności". Autor stawia a niej tezę, iż żyjemy w czasach terroru pozytywnego myślenia i >optymizmu, juwenalizmu - zamiatając pod dywan śmierć, cierpienie, przemijanie, niepewność >egzystencji, smutek...które są przecież nieodłączną częścią ludzkiego żywota i od których nie da się >przecież uciec. W jego opinii ze śmiercią obecnie jest jak z seksem w czasach wiktoriańskich. Jest >nieodłączną częścią naszej codzienności - ale hipokrytycznie udajemy że jej nie ma. >Na początku wywiadu Stawiszyński podaje bardzo znamienny, w kontekście podniesionego problemu - >fakt, a mianowicie, całkowitej medykalizacji pogrzebu i żałoby. W wielkim skrócie chodzi o to, że >dawnymi czasy było oczywistym, iż po śmierci najbliższej osoby przez długi okres jego najbliżsi >mieli "prawo" czuć się źle czy bardzo źle. dzisiaj ten okres to tylko dwa tygodnie - czyli czas na >postawienie diagnozy przez psychiatrę/psychologa. Po tym okrtesie jest już choroba/depresja ze >wszystkimi konsekwnecjami tego faktu - czyli możliwością leczenia i przepisywania ciężko kalibrowych >leków. W moim odczucia owa medykalizacja określonych sytuacji w życiu człowieka (innym przykładem >może być poród czy aborcja) wynika także ze względów merkantylnych. Człowiek który po 14 dniach od >śmierci matki jest nadal w depresji - to przecież potencjalny pacjent, którego można fantastycznie >zerżnąć na kasie. Niestety fakty jak wyżej świadczą o tym, iż nastąpiła "zdrada naukowców" i spora >cześć tego środowiska dała się skorumpować innym branżom ( np farmaceutycznej) bądź też ideologiom. >Życzę dogłębnych przemyśleń.
Kiedy 6 lat temu zmarł nagle mój najbliższy przyjaciel (taki jeszcze od piaskownicy) myślałem, że nigdy się z tym nie pogodzę. Przez 2 miesiące nie mogłem otrząsnąć się z szoku. Kilka lat wcześniej przeszedłem depresję z zupełnie innego powodu. Wówczas korzystałem i z porad psychologów i psychiatrów. Była też farmakologia. Obawiałem się, że śmierć przyjaciela spowoduje nawrót choroby. Na szczęście tak się nie stało, wreszcie się z tym pogodziłem bez ponownej pomocy specjalistów.
Uważam, że żałoby nie można ubrać w ramy czasowe. Po prostu każdy inaczej ją przechodzi, potrzebuje mniej lub więcej czasu. Wyświechtane powiedzenie mówi, że czas leczy rany. To jest uwarunkowane m.in tym, kim była dla nas osoba, którą przychodzi nam opłakiwać, czy w końcu od indywidualnego charakteru człowieka. Każdy z nas ma przecież inną granicę wytrzymałości psychicznej.
Ważnym jest, aby uświadomić sobie, że śmierć jest nieunikniona. To nieodłączny czynnik (czy finał) życia każdego organizmu żywego. Tak po prostu już jest i nikt i nic na to nie poradzi. Kto tego nie może przyjąć do wiadomości, temu może potrzebny jest psycholog czy psychiatra.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|