"Za Zdobywcą (Wilhelmem) do Londynu poszli Żydzi z Rouen. I za niedługo znajdujemy ich osady w głównych angielskich miastach: w Jorku, Winchester, Lincoln, Bristolu, Oxfordzie a nawet u bram opactw St. Edmonds i St. Albans. Zjawili się jako specjalni urzędnicy/słudzy króla, obcy kościołowi i wspólnocie ale mocno chronieni przez swojego pana, który miał w tym przecież swój własny interes. Nienawidzono ich i pogardzano nimi ale zbyt się ich bano, żeby zrobić im cokolwiek złego. Zachowywali się wyzywająco pośród ludzi w kraju, z którego potrzeb żyli - bezpieczni od przemocy i obrazy, z wyjątkiem sytuacji gdy od czasu do czasu wybuchały ludowe rewolty, w trakcie których chronili się do swych bogatych i ufortyfikowanych sadyb, które jednakże nie mogły oprzeć się dłużej rozwścieczonemu tłumowi, spragnionemu spłukać swe długi w krwi kredytodawców/lichwiarzy. Romantyczny obrazek Żyda - poniżonego, drżącego i kulącego się ze strachu przed każdym chrześcijaninem, którego napotyka, w każdym stadium angielskiej historii jest li tylko i wyłącznie......romantycznym obrazkiem."
Romantycznym, czyli jakże dalekim od rzeczywistości. Cytat zapodany znów potwierdza stary wyświechtany schemat sprawdzający się w każdym czasie i pod każdą szerokością geograficzną. Żydzi, sprzymierzeni z lokalną wyrodną elitą, eksploatują bez litości lokalny lud, który od czasu do czasu, nie mogąc dłużej znieść opresji, buntuje się i dokonuje ludowej zemsty na prześladowcach.
Cytat zaczerpnięto z książki Edwarda A. Freemana "The Reign of Wilhelm Rufus and the Accesion of Henry the First" |