 |
Miesiąc syderyczny Księżyca. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-11-2021 22:13 | Henryk.K (2246 punktów) | Miesiąc syderyczny Księżyca.
1 na 1 | Podczas rozważania pewnego zagadnienia księżycowego, nieopatrznie znalazłem się w obszarze jego obiegu wokół Ziemi. Zastanowił mnie sposób pomiaru czasu pełnego obiegu naszego satelity wokół planety. Nie zdołałem natrafić na taka metodę w Sieci, dlatego zostałem zmuszony do przemyślenia tego fenomenu. Doszedłem do wniosku, iż z powierzchni Ziemi nie jesteśmy w stanie przeprowadzić takiego pomiaru. W tablicach astronomicznych podaje się czas trwania pełnego obiegu Księżyca wokół Ziemi. Wynosi on 27,3 dni i zwany jest również obiegiem syderycznym lub gwiazdowym. Pomiar doby gwiazdowej Ziemi nie stanowi żadnego problemu, ponieważ dokonujemy go z powierzchni naszej planety. W odniesieniu do Księżyca jesteśmy w stanie przeprowadzić pomiar trwania miesiąca synodycznego. Informuje on nas o tym kiedy następują kolejne pełnie, nowie oraz kwadry Księżyca. Doszedłem do wniosku, iż miesiąc syderyczny możemy określić jedynie w oparciu o model astronomiczny, który przyjęliśmy. Pewna metoda takiej obserwacji mogłaby zaistnieć jedynie w przypadku dokonania jej przez astronautę przebywającego przez miesiąc na Księżycu. Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Uprzedzam lojalnie Państwa, iż za tym wpisem nie ukrywają się jakieś niezwykle teorie. Jestem jedynie zaskoczony takim obrotem sprawy, ponieważ byłem przeświadczony, iż miesiąc syderyczny wynika z bezpośrednich pomiarów ruchu Księżyca. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | romaro (25211 punktów) | >Ziemi.Zastanowił mnie sposób pomiaru czasu pełnego obiegu naszego satelity wokół planety. >Nie zdołałem natrafić na taka metodę w Sieci, dlatego zostałem zmuszony do przemyślenia tego fenomenu. Doszedłem do wniosku, iż z powierzchni Ziemi nie jesteśmy w stanie przeprowadzić takiego pomiaru.
Dyrektor Biblioteki Aleksandryjskiej, Eratostenes (około 280-200 pne.), mierzył Ziemię za pomocą wysokości Słońca w południe. Z cieniem elementu pionowo rzutowanym w dwóch różnych punktach, znalazł różnicę w wartości 1/7 dla odległości kątowej między Asuanem a Aleksandrią. Ponieważ odległość pozioma między tymi dwoma miejscami wynosiła - zgodnie z jego wcześniejszymi pomiarami - 5000 stadionów, odkrył metodami czysto geometrycznymi, gdy trygonometria nie została jeszcze opracowana, że całkowity obwód kuli ziemskiej wynosił 5000 x 360 71/7 = 252000 stadionów = 39690 km Hipparch (190-120 pne), najważniejszy grecki astronom, wynalazł trygonometrię, stworzył katalog ponad 1000 gwiazd i odkrył precesję osi Ziemi. Ich dzieła były podstawą wielkiego dzieła Ptolemeusza, które miało zostać napisane w II wieku naszej ery. Anaksagoras utrzymywał, że Słońce jest świecącą skałą, a Demokryt twierdził, że Droga Mleczna składa się z wielu gwiazd. Metafizyka Platona i Traktat Arystotelesa o Niebie i Świecie był próbą wyjaśnienia ruchu planet za pomocą teorii Hipparcha (190-125 p.n.e.) i Klaudiusza Ptolemeusza (87-170 n.e.), którzy zebrali w Almagest całą wiedzę astronomiczną tamtego okresu.
Siedem planet, które tradycyjnie obejmowały Ziemię i Księżyc, porusza się w siedmiu sferach wokół Ziemi, które zajmowały centrum (system geocentryczny). Od wewnątrz na zewnątrz Księżyc, Merkury, Wenus, Słońce, Mars, Jowisz i Saturn. Poza orbitą Saturna znajdowała się sfera gwiazd stałych. Ziemia nie zajmowała dokładnego środka każdej orbity, to znaczy orbity planetarne były nieco ekscentryczne. Tylko Słońce i Księżyc poruszały się po okręgu; inne planety podróżowały epicyklem, którego środek przesuwał się wzdłuż okręgu zwanego deferentem. Teoria epicykli Ptolemeusza pozwoliła nie tylko teoretycznie wyjaśnić ruch planet, ale także uzyskać wiarygodne prognozy.
>Doszedłem do wniosku, iż z powierzchni Ziemi nie jesteśmy w stanie przeprowadzić takiego pomiaru. Grecy byli również pierwszymi, którzy próbowali mierzyć odległości w kosmosie:
Arystarch, stosując metody paralaksy, podczas rzutowania cienia Ziemi na zaćmienie Księżyca i że Księżyc w zaćmieniach wykazywał ten sam pozorny rozmiar co Słońce, odkrył, że stosunek odległości Księżyc-Słońce wynosił 1/19 średnicy Księżyca, według niego był 0,36 razy większy niż średnica Ziemi, a Słońca 6,75 tej średnicy , ponieważ obie wielkości muszą zachowywać tę samą proporcję odległości.
>Doszedłem do wniosku, iż miesiąc syderyczny możemy określić jedynie w oparciu o model astronomiczny, który przyjęliśmy. Pewna metoda takiej obserwacji mogłaby zaistnieć jedynie w przypadku dokonania jej przez astronautę przebywającego przez miesiąc na Księżycu. Ciekawe też są początki astronomii babilońskiej, sięgające trzeciego tysiąclecia p.n.e. Kilka przykładów z jaką dokładnością potrafili mierzyć wartości astronomiczne: średni czas trwania między dwiema równymi fazami księżyca (miesiąc synodyczny lub lunacje) wynosi 29,530641 dni; współczesna wartość to 29,530589 dni. Wartość dla synodycznej rewolucji planet, czyli czasu między dwoma pozycjami podobnymi w stosunku do Ziemi, nie różnił się o więcej niż 1% dnia, od obecnej wartości: w przypadku Wenus wynosi 583,91 dni zamiast 583,92 dni. Tylko w przypadku Marsa z 779,99 dni zamiast 779,94 dni pojawia się nieco większe odchylenie.
Syderyczny okres obiegu - tu nie ma filozofii, bowiem jest to okres obiegu ciała niebieskiego po swojej orbicie, po upływie którego zajmie ono taką samą pozycję w układzie odniesienia związanym z odległymi gwiazdami. Tak więc istotne jest tylko odniesienie do punktu, i nie istotne czy będziesz mierzył z Ziemi czy z Księżyca.
Pozdrawiam
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Syderyczny okres obiegu - tu nie ma filozofii, bowiem jest to okres obiegu ciała niebieskiego po swojej orbicie, po upływie którego zajmie ono taką samą pozycję w układzie odniesienia związanym z odległymi gwiazdami. Tak więc istotne jest tylko odniesienie do punktu, i nie istotne czy będziesz mierzył z Ziemi czy z Księżyca. >Pozdrawiam >
Miesiąc synodalny można bardzo łatwo zmierzyć. Dokładność w zasadzie jest zależna od dokładności czasomierza. Miesiąc syderyczny Księżyca to już wyzwanie. Podczas jego pełni nie dostrzeżemy żadnej gwiazdy w jego pobliżu, ponieważ jest zbyt jasny. Kiedy chcemy dokonać tego pomiaru w nowiu, to wówczas nie widzimy Księżyca. W kwadrach Księżyca, oba problemy nie znikają.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 2 na 2 | romaro (25211 punktów) | > Miesiąc synodalny można bardzo łatwo zmierzyć. Dokładność w zasadzie jest zależna od dokładności czasomierza.
Nie jestem cudotwórcą potrafiący przebudować chłopski rozum w akcelerator cząstek dlatego przytoczyłem dokonania Babilończyków i widząc tak nikłe różnice nadal się upierasz. Czy ty nie rozumiesz, że to na podstawie zjawisk astronomicznych skalowane są czasomierze, a nie odwrotnie?
"Obecnie sekunda jest zdefiniowana jako czas 9 192 631 770 drgań promieniowania emitowanego przez atomy cezu 133 przy przejściu między dwoma poziomami struktury nadsubtelnej poziomu podstawowego (tzw. sekunda atomowa). Definicja została tak wybrana, by sekunda atomowa była równa wzorcowej sekundzie określonej przez zjawiska astronomiczne."
Kalendarz babiloński składający się z 12 miesięcy po 30 dni, miał bazę księżycową. Okresowość zaćmień zaobserwowali jeszcze w III wieku pne, uzyskując w ten sposób odkrycie cyklu Saros (223 miesiące synodyczne) okresu, w którym zaćmienia powtarzają się, ponieważ Księżyc i Ziemia powracają do stosunkowo podobnych pozycji orbitalnych; W tym kontekście był to jeden z najbardziej znaczących wkładów astronomii babilońskiej. Do tego należy dodać utworzenie systemu sexagesimal: obwód w 360º i 1 ° = 60 ', ponieważ rok wynosi 360 dni. Babilończycy pierwotnie używali cyklu księżycowego do tworzenia kalendarza. Co 12 miesięcy po 30 dni składało się na rok. Aby wchłonąć opóźnienie w stosunku do rzeczywistego czasu trwania roku słonecznego (365,25 dni), od czasu do czasu dodawali kolejny miesiąc. Podział dnia rozpoczynał się wraz z zachodem słońca. Około 1700 r. pne, jego podział ustalili na równe 24 godziny.
|
|
|  | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | >Miesiąc syderyczny Księżyca to już wyzwanie. >Podczas jego pełni nie dostrzeżemy żadnej gwiazdy w jego pobliżu, ponieważ jest zbyt jasny. >Kiedy chcemy dokonać tego pomiaru w nowiu, to wówczas nie widzimy Księżyca. >W kwadrach Księżyca, oba problemy nie znikają. Nie ma żadnego problemu w ustaleniu, kiedy Księżyc zajął określoną pozycję względem gwiazd. Jego jasność w niczym nie przeszkadza. Dysponując teleskopem i odpowiednią kamerą, można zaobserwować gwiazdy nawet bardzo blisko Księżyca. Na dodatek, ustalając pozycję Księżyca wobec gwiazd, wcale nie trzeba tego robić w odniesieniu do gwiazd bliskich jego tarczy. Więc całkiem łatwo można to zrobić nawet gołym okiem.
Czyli, typowo dla Henia - kłamcy, problem z doopy wzięty.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Nie ma żadnego problemu w ustaleniu, kiedy Księżyc zajął określoną pozycję względem gwiazd. >Jego jasność w niczym nie przeszkadza. Dysponując teleskopem i odpowiednią kamerą, można zaobserwować gwiazdy nawet bardzo blisko Księżyca. >Na dodatek, ustalając pozycję Księżyca wobec gwiazd, wcale nie trzeba tego robić w odniesieniu do gwiazd bliskich jego tarczy. Więc całkiem łatwo można to zrobić nawet gołym okiem. >Czyli, typowo dla Henia - kłamcy, problem z doopy wzięty. >
Widzę,że zna się Pan na przyrządach do obserwacji Kosmosu. Ja jeszcze z czymś takim się nie spotkałem. Posługuję się za to logiką. U Pana logika jest taka sama jak kultura osobista. Proszę jeszcze raz przeanalizować taką obserwację,dojdzie Pan może wówczas do jakiegoś sensownego wniosku. Jako ułatwienie to zwrócę Pańską uwagę na fakt, iż miesiąc syderyczny nie jest równy pełnej liczbie dób.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | 5 na 5 | uxbridge (5980 punktów) | >Ja jeszcze z czymś takim się nie spotkałem. Jak z mnóstwem rzeczy. Niestety, z rozumem Heniu też się od dawna nie spotkałeś.
>Posługuję się za to logiką. Swoją własną, nieznaną nikomu. Ale też niewprawnie.
A poza tym twierdzę, że Henryk Krzemiński to kłamca i oszust.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Ja jeszcze z czymś takim się nie spotkałem. >Jak z mnóstwem rzeczy. Niestety, z rozumem Heniu też się od dawna nie spotkałeś. >>Posługuję się za to logiką. >Swoją własną, nieznaną nikomu. Ale też niewprawnie. >A poza tym twierdzę, że Henryk Krzemiński to kłamca i oszust.
A żeby wypadało to bardziej dramatycznie to proponuję Panu w całej Polsce rozwieszać plakaty o powyższej treści.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
5 na 5 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Podczas rozważania pewnego zagadnienia księżycowego, nieopatrznie znalazłem się w obszarze jego> obiegu wokół Ziemi.> Zastanowił mnie sposób pomiaru czasu pełnego obiegu naszego satelity wokół planety.> Nie zdołałem natrafić na taka metodę w Sieci, dlatego zostałem zmuszony do przemyślenia tego> fenomenu.> Doszedłem do wniosku, iż z powierzchni Ziemi nie jesteśmy w stanie przeprowadzić takiego pomiaru.> W tablicach astronomicznych podaje się czas trwania pełnego obiegu Księżyca wokół Ziemi.> Wynosi on 27,3 dni i zwany jest również obiegiem syderycznym lub gwiazdowym.> Pomiar doby gwiazdowej Ziemi nie stanowi żadnego problemu, ponieważ dokonujemy go z powierzchni> naszej planety.> W odniesieniu do Księżyca jesteśmy w stanie przeprowadzić pomiar trwania miesiąca synodycznego.> Informuje on nas o tym kiedy następują kolejne pełnie, nowie oraz kwadry Księżyca.> Doszedłem do wniosku, iż miesiąc syderyczny możemy określić jedynie w oparciu o model astronomiczny,> który przyjęliśmy.> Pewna metoda takiej obserwacji mogłaby zaistnieć jedynie w przypadku dokonania jej przez astronautę> przebywającego przez miesiąc na Księżycu.> >Uprzedzam lojalnie Państwa, iż za tym wpisem nie ukrywają się jakieś niezwykle teorie.Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru.> Jestem jedynie zaskoczony takim obrotem sprawy, ponieważ byłem przeświadczony, iż miesiąc syderyczny> wynika z bezpośrednich pomiarów ruchu Księżyca.Widzisz człowieku jak mącisz w tym co już znane? Nie było innych metod pomiarowych jak korzystanie ze znajomości geometrii (tu słynne twierdzenie Talesa z Miletu określające zasadę proporcji). Wydziwiacz jesteś, bo masz płytką, encyklopedyczną wiedzę i coś tam wiesz ale nie wiesz nic o zastosowaniu tego co odkryto i nie interesujesz się historią odkryć jaką w skrócie podał "romaro". Co? Nie chcesz czytać? Wiesz lepiej? Gorszego zarozumialca od Ciebie to nie spotkałem w swoim życiu. Proponujesz: Cytat:Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Zdaje się wyraźnie, że Ty masz problemy z logiką, więc logiczne wytłumaczenie czegokolwiek Tobie nie ma sensu, bo i tak będziesz wydziwiał. Jakiej "nowej" logiki szukasz więc, skoro "stara" Tobie nie pasuje? Ależ Ty okaz jakich mało.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
 | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
> >Widzisz człowieku jak mącisz w tym co już znane? Nie było innych metod pomiarowych jak korzystanie ze znajomości geometrii (tu słynne twierdzenie Talesa z Miletu określające zasadę proporcji). Wydziwiacz jesteś, bo masz płytką, encyklopedyczną wiedzę i coś tam wiesz ale nie wiesz nic o zastosowaniu tego co odkryto i nie interesujesz się historią odkryć jaką w skrócie podał "romaro". Co? Nie chcesz czytać? Wiesz lepiej? Gorszego zarozumialca od Ciebie to nie spotkałem w swoim życiu. Proponujesz:> Cytat:Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Zdaje się wyraźnie, że Ty masz problemy z logiką, więc logiczne wytłumaczenie czegokolwiek Tobie nie ma sensu, bo i tak będziesz wydziwiał. Jakiej "nowej" logiki szukasz więc, skoro "stara" Tobie nie pasuje? Ależ Ty okaz jakich mało.> Z dokładnością mierzenia czegokolwiek nie jest taka prosta sprawa To, że podzielimy przez siebie jakieś dwie wielkości do dziesiątego miejsca po przecinku, nie dowodzi wcale, iż z tą dokładnością wykonaliśmy jakiś pomiar. Jak zwykle, mówi Pan nie na temat. Proszę więc zaproponować jakąś sensowną metodę pomiaru syderycznego miesiąca Księżyca. Jak do tej pory nie pojawiła się ona. A sprawa wydaje się tak oczywista.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>Widzisz człowieku jak mącisz w tym co już znane? Nie było innych metod pomiarowych jak korzystanie ze znajomości geometrii (tu słynne twierdzenie Talesa z Miletu określające zasadę proporcji). Wydziwiacz jesteś, bo masz płytką, encyklopedyczną wiedzę i coś tam wiesz ale nie wiesz nic o zastosowaniu tego co odkryto i nie interesujesz się historią odkryć jaką w skrócie podał "romaro". Co? Nie chcesz czytać? Wiesz lepiej? Gorszego zarozumialca od Ciebie to nie spotkałem w swoim życiu. Proponujesz:> >Cytat:Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Zdaje się wyraźnie, że Ty masz problemy z logiką, więc logiczne wytłumaczenie czegokolwiek Tobie nie ma sensu, bo i tak będziesz wydziwiał. Jakiej "nowej" logiki szukasz więc, skoro "stara" Tobie nie pasuje? Ależ Ty okaz jakich mało.> Z dokładnością mierzenia czegokolwiek nie jest taka prosta sprawa.Zwłaszcza w astronomii, co deklasuje wszelkie pomiary. Trzeba by stosować dokładność do tysięcznej mikrometra i tak będzie niedokładnie.. Wiem, że i tak będziesz niezadowolony. Będziesz podważał wszystko co się da związanego z pomiarami. > To, że podzielimy przez siebie jakieś dwie wielkości do dziesiątego miejsca po przecinku, nie dowodzi wcale, iż z tą dokładnością wykonaliśmy jakiś pomiar.> Jak zwykle, mówi Pan nie na temat.Celna uwaga. Dzięki niej znów ujawniłeś, iż naprawdę jesteś złośliwcem, który w zasadzie nie wie dlaczego, ale musi podważać wszystko co się da. Przecież wątek nie jest o technikach pomiaru, prawda? Kpisz czy o drogę do domu pytasz? Brak Tobie towarzystwa zainteresowanych Twoimi spostrzeżeniami na własnym blogu? Odpowiadają na temat, czy też wykpiwają? > Proszę więc zaproponować jakąś sensowną metodę pomiaru syderycznego miesiąca Księżyca.> Jak do tej pory nie pojawiła się ona. A sprawa wydaje się tak oczywista.Skoro tak oczywista, to tym bardziej do głosu dochodzi zasada iż założyciel wątku ma wręcz obowiązek wyjaśniać kwestie sporne w temacie wg niego przedstawionym. Tym bardziej tak oczywistych. Tego jakoś nie widać jak do tej pory. Widać tylko prostacką podpuchę/zaczepkę by rozdmuchać idiotyczną dysputę nad podważaniem wszystkiego co się da (patrz stopka). > Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | > >>>Widzisz człowieku jak mącisz w tym co już znane? Nie było innych metod pomiarowych jak korzystanie ze znajomości geometrii (tu słynne twierdzenie Talesa z Miletu określające zasadę proporcji). Wydziwiacz jesteś, bo masz płytką, encyklopedyczną wiedzę i coś tam wiesz ale nie wiesz nic o zastosowaniu tego co odkryto i nie interesujesz się historią odkryć jaką w skrócie podał "romaro". Co? Nie chcesz czytać? Wiesz lepiej? Gorszego zarozumialca od Ciebie to nie spotkałem w swoim życiu. Proponujesz:> >>Cytat:Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Zdaje się wyraźnie, że Ty masz problemy z logiką, więc logiczne wytłumaczenie czegokolwiek Tobie nie ma sensu, bo i tak będziesz wydziwiał. Jakiej "nowej" logiki szukasz więc, skoro "stara" Tobie nie pasuje? Ależ Ty okaz jakich mało.> >Z dokładnością mierzenia czegokolwiek nie jest taka prosta sprawa.> Zwłaszcza w astronomii, co deklasuje wszelkie pomiary. Trzeba by stosować dokładność do tysięcznej mikrometra i tak będzie niedokładnie.. Wiem, że i tak będziesz niezadowolony. Będziesz podważał wszystko co się da związanego z pomiarami.< Nie dokonywałem w życiu żadnego pomiaru astronomicznego profesjonalnym sprzętem. Mikołaj Kopernik także nim nie dysponował. Położenia planet zaznaczał inkaustem na nici. > >To, że podzielimy przez siebie jakieś dwie wielkości do dziesiątego miejsca po przecinku, nie dowodzi wcale, iż z tą dokładnością wykonaliśmy jakiś pomiar.> > Jak zwykle, mówi Pan nie na temat.> Celna uwaga. Dzięki niej znów ujawniłeś, iż naprawdę jesteś złośliwcem, który w zasadzie nie wie dlaczego, ale musi podważać wszystko co się da. Przecież wątek nie jest o technikach pomiaru, prawda? Kpisz czy o drogę do domu pytasz? Brak Tobie towarzystwa zainteresowanych Twoimi spostrzeżeniami na własnym blogu? Odpowiadają na temat, czy też wykpiwają?> >Proszę więc zaproponować jakąś sensowną metodę pomiaru syderycznego miesiąca Księżyca.> >Jak do tej pory nie pojawiła się ona. A sprawa wydaje się tak oczywista.> Skoro tak oczywista, to tym bardziej do głosu dochodzi zasada iż założyciel wątku ma wręcz obowiązek wyjaśniać kwestie sporne w temacie wg niego przedstawionym. Tym bardziej tak oczywistych. Tego jakoś nie widać jak do tej pory. Widać tylko prostacką podpuchę/zaczepkę by rozdmuchać idiotyczną dysputę nad podważaniem wszystkiego co się da (patrz stopka). Proszę wykazać nieco cierpliwości i poczekać na finał. Ja nie potrafię przewidzieć jaki on będzie. Nie sądzę jednak, żeby Pan wniósł do niego coś interesującego ponieważ nieustannie skupi się na mojej skromnej osobie zamiast analizować zagadnienie. Ostatnio zastanawiałem się nad tym ile energii posiada w sobie akumulator. Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie. Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości. Gdyby Panu nie sprawiało to kłopotu to prosiłbym o podanie zależności z tym związanej.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>>>Widzisz człowieku jak mącisz w tym co już znane? Nie było innych metod pomiarowych jak korzystanie ze znajomości geometrii (tu słynne twierdzenie Talesa z Miletu określające zasadę proporcji). Wydziwiacz jesteś, bo masz płytką, encyklopedyczną wiedzę i coś tam wiesz ale nie wiesz nic o zastosowaniu tego co odkryto i nie interesujesz się historią odkryć jaką w skrócie podał "romaro". Co? Nie chcesz czytać? Wiesz lepiej? Gorszego zarozumialca od Ciebie to nie spotkałem w swoim życiu. Proponujesz:> >>>Cytat:Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Zdaje się wyraźnie, że Ty masz problemy z logiką, więc logiczne wytłumaczenie czegokolwiek Tobie nie ma sensu, bo i tak będziesz wydziwiał. Jakiej "nowej" logiki szukasz więc, skoro "stara" Tobie nie pasuje? Ależ Ty okaz jakich mało.> >>Z dokładnością mierzenia czegokolwiek nie jest taka prosta sprawa.> >Zwłaszcza w astronomii, co deklasuje wszelkie pomiary. Trzeba by stosować dokładność do tysięcznej mikrometra i tak będzie niedokładnie.. Wiem, że i tak będziesz niezadowolony. Będziesz podważał wszystko co się da związanego z pomiarami.<> Nie dokonywałem w życiu żadnego pomiaru astronomicznego profesjonalnym sprzętem.> Mikołaj Kopernik także nim nie dysponował.> Położenia planet zaznaczał inkaustem na nici.> >>To, że podzielimy przez siebie jakieś dwie wielkości do dziesiątego miejsca po przecinku, nie dowodzi wcale, iż z tą dokładnością wykonaliśmy jakiś pomiar.> >> Jak zwykle, mówi Pan nie na temat.> >Celna uwaga. Dzięki niej znów ujawniłeś, iż naprawdę jesteś złośliwcem, który w zasadzie nie wie dlaczego, ale musi podważać wszystko co się da. Przecież wątek nie jest o technikach pomiaru, prawda? Kpisz czy o drogę do domu pytasz? Brak Tobie towarzystwa zainteresowanych Twoimi spostrzeżeniami na własnym blogu? Odpowiadają na temat, czy też wykpiwają?> >>Proszę więc zaproponować jakąś sensowną metodę pomiaru syderycznego miesiąca Księżyca.> >>Jak do tej pory nie pojawiła się ona. A sprawa wydaje się tak oczywista.> >Skoro tak oczywista, to tym bardziej do głosu dochodzi zasada iż założyciel wątku ma wręcz obowiązek wyjaśniać kwestie sporne w temacie wg niego przedstawionym. Tym bardziej tak oczywistych. Tego jakoś nie widać jak do tej pory. Widać tylko prostacką podpuchę/zaczepkę by rozdmuchać idiotyczną dysputę nad podważaniem wszystkiego co się da (patrz stopka).> Proszę wykazać nieco cierpliwości i poczekać na finał.> Ja nie potrafię przewidzieć jaki on będzie.> Nie sądzę jednak, żeby Pan wniósł do niego coś interesującego ponieważ nieustannie skupi się na mojej skromnej osobie zamiast analizować zagadnienie.> > Ostatnio zastanawiałem się nad tym ile energii posiada w sobie akumulator.> Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie.> Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości.> Gdyby Panu nie sprawiało to kłopotu to prosiłbym o podanie zależności z tym związanej.> Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie. > Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości.Cytat:Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie. Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości. Lepiej się przyjrzyj swoim "obliczeniom" bo chyba znów urodziłeś jakieś matematyczne jajco holenderskie. Ale do tego trzeba znać zasadę działania akumulatora i znać się troszkę na elektrochemii. Zapewniam, że nie wychodzą żadne kosmiczne wartości, bo zresztą czego? Nie podałeś jak zwykle u Ciebie bywa, w jakich jednostkach? Znów ujawniłeś brak znajomości podstaw elektro techniki prądów stałych. Podpowiem tylko że temat należy do zagadnień rodzaju idealne źródło prądu i idealne źródło napięcia. Rozwiązanie leży w analizie wykresów stanu pracy takich źródeł. Nie potrzeba wcale Twoich kosmicznych obliczeń. Następny dowód, że nie znasz matematyki i robisz obłędne założenia nie mające miejsca w fizyce i rzeczywistości. Zagadnienie w sam raz (wraz z Twoimi obliczeniami) nadaje się do Twojego blogu. I co mnie gitarę zawracasz? Korepetycji za darmo już nie udzielam. Z resztą komu jak komu ale takiej głowie co wszystko widzi tylko do podważania?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | > >>>>Widzisz człowieku jak mącisz w tym co już znane? Nie było innych metod pomiarowych jak korzystanie ze znajomości geometrii (tu słynne twierdzenie Talesa z Miletu określające zasadę proporcji). Wydziwiacz jesteś, bo masz płytką, encyklopedyczną wiedzę i coś tam wiesz ale nie wiesz nic o zastosowaniu tego co odkryto i nie interesujesz się historią odkryć jaką w skrócie podał "romaro". Co? Nie chcesz czytać? Wiesz lepiej? Gorszego zarozumialca od Ciebie to nie spotkałem w swoim życiu. Proponujesz:> >>>Cytat:Nie będę upierał się przy moim poglądzie w przypadku zaproponowania logicznej metody owego pomiaru. Zdaje się wyraźnie, że Ty masz problemy z logiką, więc logiczne wytłumaczenie czegokolwiek Tobie nie ma sensu, bo i tak będziesz wydziwiał. Jakiej "nowej" logiki szukasz więc, skoro "stara" Tobie nie pasuje? Ależ Ty okaz jakich mało.> >>Z dokładnością mierzenia czegokolwiek nie jest taka prosta sprawa.> >Zwłaszcza w astronomii, co deklasuje wszelkie pomiary. Trzeba by stosować dokładność do tysięcznej mikrometra i tak będzie niedokładnie.. Wiem, że i tak będziesz niezadowolony. Będziesz podważał wszystko co się da związanego z pomiarami.<> Nie dokonywałem w życiu żadnego pomiaru astronomicznego profesjonalnym sprzętem.> Mikołaj Kopernik także nim nie dysponował.> Położenia planet zaznaczał inkaustem na nici.> >>To, że podzielimy przez siebie jakieś dwie wielkości do dziesiątego miejsca po przecinku, nie dowodzi wcale, iż z tą dokładnością wykonaliśmy jakiś pomiar.> >> Jak zwykle, mówi Pan nie na temat.> >Celna uwaga. Dzięki niej znów ujawniłeś, iż naprawdę jesteś złośliwcem, który w zasadzie nie wie dlaczego, ale musi podważać wszystko co się da. Przecież wątek nie jest o technikach pomiaru, prawda? Kpisz czy o drogę do domu pytasz? Brak Tobie towarzystwa zainteresowanych Twoimi spostrzeżeniami na własnym blogu? Odpowiadają na temat, czy też wykpiwają?> >>Proszę więc zaproponować jakąś sensowną metodę pomiaru syderycznego miesiąca Księżyca.> >>Jak do tej pory nie pojawiła się ona. A sprawa wydaje się tak oczywista.> >Skoro tak oczywista, to tym bardziej do głosu dochodzi zasada iż założyciel wątku ma wręcz obowiązek wyjaśniać kwestie sporne w temacie wg niego przedstawionym. Tym bardziej tak oczywistych. Tego jakoś nie widać jak do tej pory. Widać tylko prostacką podpuchę/zaczepkę by rozdmuchać idiotyczną dysputę nad podważaniem wszystkiego co się da (patrz stopka).> Proszę wykazać nieco cierpliwości i poczekać na finał.> Ja nie potrafię przewidzieć jaki on będzie.> Nie sądzę jednak, żeby Pan wniósł do niego coś interesującego ponieważ nieustannie skupi się na mojej skromnej osobie zamiast analizować zagadnienie.> > Ostatnio zastanawiałem się nad tym ile energii posiada w sobie akumulator.> Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie.> Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości.> Gdyby Panu nie sprawiało to kłopotu to prosiłbym o podanie zależności z tym związanej.> Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"Nie zagaduj tu o głupotach. Przyjrzyj się raczej Twoim obliczeniom, bo znów pewnie palnąłeś/zniosłeś jakieś matematyczne jajco holenderskie. Nie rozumiesz jak widać, też i zasad elektrochemii. Więc i logiki nie uznajesz. Jeśli ze zbiorniczka z kwasem/zasadą jako elektrolitu i zanurzonych w nim kawałków jakichś metali wychodzą Tobie kosmiczne wielkości (czego? Nie napisałeś)
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
| | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > Ostatnio zastanawiałem się nad tym ile energii posiada w sobie akumulator. >Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie. >Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości. Pojemność akumulatora to w zasadzie użyteczny ładunek w nim zgromadzony. Ale można go również określić jako prąd możliwy do "pociągnięcia" z niego przez określony czas (zwykle 20h). Po pomnożeniu go przez nominalne napięcie uzyskamy moc (napięcie razy natężenie) pomnożoną przez czas czyli energię. Przy takim obliczeniu zakładamy, że napięcie podczas całkowitego rozładowania się nie zmienia co jest pewnym uproszczeniem. Wtedy energia: E=U*P gdzie P - pojemność a U to nominalne napięcie. Na przykład akumulator samochodowy o U = 12V i P = 50Ah vędzie miał zmagazynowaną energię: E= 12V * 50Ah = 600Wh = 600W * (3600s) = 2.160 kJ. Nie tak znowu dużo. 600Wh wystarczy do zasilenia np typowej zmywarki do naczyń (1.2kW) przez pół godziny.
Ponieważ energia obliczona w ten sposób jest wartościa uproszczoną, producenci podają czasem również energię akumulatora w Wh. Dla porównania - baterie w elektrycznych samochodach (np Tesla) magazynują ok 70kWh energii, czyli ponad 100 razy więcej.
|
|
| | | |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >> Ostatnio zastanawiałem się nad tym ile energii posiada w sobie akumulator. >>Mamy tam do dyspozycji jego pojemność w Ah oraz napięcie. >>Próbowałem wyprowadzić wzór na taką zależność, lecz wychodziły z niego jakieś kosmiczne wartości. >Pojemność akumulatora to w zasadzie użyteczny ładunek w nim zgromadzony. Ale można go również określić jako prąd możliwy do "pociągnięcia" z niego przez określony czas (zwykle 20h). Po pomnożeniu go przez nominalne napięcie uzyskamy moc (napięcie razy natężenie) pomnożoną przez czas czyli energię. >Przy takim obliczeniu zakładamy, że napięcie podczas całkowitego rozładowania się nie zmienia co jest pewnym uproszczeniem. >Wtedy energia: >E=U*P gdzie P - pojemność a U to nominalne napięcie. >Na przykład akumulator samochodowy o U = 12V i P = 50Ah vędzie miał zmagazynowaną energię: >E= 12V * 50Ah = 600Wh = 600W * (3600s) = 2.160 kJ. >Nie tak znowu dużo. 600Wh wystarczy do zasilenia np typowej zmywarki do naczyń (1.2kW) przez pół godziny. >Ponieważ energia obliczona w ten sposób jest wartościa uproszczoną, producenci podają czasem również energię akumulatora w Wh. >Dla porównania - baterie w elektrycznych samochodach (np Tesla) magazynują ok 70kWh energii, czyli ponad 100 razy więcej.<
Dziękuję za wyprowadzenie wzoru. Bardzo przystępnie Pan to przeprowadził. Też podążałem tym tropem, lecz coś mi się po drodze to komplikowało, dlatego dałem sobie z tym spokój. Nie pomyślałem, że wystarczy tą godzinę zastąpić 3600 s. Energię , którą możemy pobrać z takiego akumulatora jest znacznie mniejsza, ponieważ nie możemy go rozładować poniżej pewnego napięcia.
Oglądałem film, w którym elektryk zasilał lodówkę akumulatorem 100 Ah. Dokonywał tego przez nowoczesną przetwornicę częstotliwości. Nie podał jednak jaką moc pobierała ta lodówka. Udało mu się ją utrzymywać w ruchu przez 44 godziny. Był to wynik lepszy aż o 7 godzin od poprzedniego eksperymentu. Wykorzystywał jednak wówczas do tego celu starszego typu przetwornicę.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Doszedłem do wniosku, iż miesiąc syderyczny możemy określić jedynie w oparciu o model astronomiczny, >który przyjęliśmy. Rozumiem, że nie widziałeś nigdy Księżyca w nocy razem z gwiazdami? Bo jeśli widziałeś, to metoda tak jakby nasuwa się sama - mierzyć, co ile czasu Księżyc widać na tle tych samych gwiazd.
|
|
 | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Doszedłem do wniosku, iż miesiąc syderyczny możemy określić jedynie w oparciu o model astronomiczny, >>który przyjęliśmy. >Rozumiem, że nie widziałeś nigdy Księżyca w nocy razem z gwiazdami? Bo jeśli widziałeś, to metoda tak jakby nasuwa się sama - mierzyć, co ile czasu Księżyc widać na tle tych samych gwiazd.>
Oglądałem w życiu kilka razy Księżyc razem z gwiazdami. Wydaje mi się, że w pobliżu Księżyca w czasie pełni nie widać gwiazd. Podczas najbliższej pełni spróbuje ustalić w jakiej odległości kątowej od satelity stają się one dla mnie widoczne.
Idea słuszna. Wzorowana na pomiarze doby gwiazdowej. W ciągu tej doby Ziemia wykonuje jeden pełny obrót wokół własnej osi. Proponuję podobny eksperyment dla Księżyca. Wybierzmy najbliższą gwiazdę widoczną podczas Księżyca w pełni. Dla uproszczenia rozważania przyjmijmy, iż to ona jest centrum uwagi. Z tej to przyczyny ustalmy według niej położenie Księżyca. Rozpoczynamy nasz pomiar o godzinie 22. O tej godzinie możemy co dnia obserwować położenie gwiazdy oraz Księżyca w naszym obserwatorium. Powinniśmy spostrzec, iż przyrząd o tej porze jest zawsze skierowany w stronę gwiazdy. Księżyc zaś oddala się lub przybliża do gwiazdy. Kiedy minie już 27 pełnych dób, to powinniśmy ponownie zaobserwować gwiazdę widoczną w centrum przyrządu ale jeszcze bez Księżyca w początkowym położeniu. Dla zgrania obu ciał brakuje przecież jeszcze 0,3 doby czyli 7,2 godziny. Po upłynięciu tego czasu w przyrządzie astronomicznym powinniśmy dostrzec Księżyc w miejscu, w którym znajdował się na początku eksperymentu, czyli 27,3 dni wcześniej. Do szczęścia zabraknie nam jeszcze widoku gwiazdy, ponieważ przesunęła się ona od stałego położenia o kąt 108 stopni. Nie przesądzam o trafności mojego eksperymentu. Tak to sobie wyobrażam.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
|  | 2 na 2 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>>Doszedłem do wniosku, iż miesiąc syderyczny możemy określić jedynie w oparciu o model astronomiczny, >>>który przyjęliśmy. >>Rozumiem, że nie widziałeś nigdy Księżyca w nocy razem z gwiazdami? Bo jeśli widziałeś, to metoda tak jakby nasuwa się sama - mierzyć, co ile czasu Księżyc widać na tle tych samych gwiazd.>Oglądałem w życiu kilka razy Księżyc razem z gwiazdami. >Wydaje mi się, że w pobliżu Księżyca w czasie pełni nie widać gwiazd. >Podczas najbliższej pełni spróbuje ustalić w jakiej odległości kątowej od satelity stają się one dla mnie widoczne. > Idea słuszna. Wzorowana na pomiarze doby gwiazdowej. >W ciągu tej doby Ziemia wykonuje jeden pełny obrót wokół własnej osi. > Proponuję podobny eksperyment dla Księżyca. >Wybierzmy najbliższą gwiazdę widoczną podczas Księżyca w pełni. >Dla uproszczenia rozważania przyjmijmy, iż to ona jest centrum uwagi. >Z tej to przyczyny ustalmy według niej położenie Księżyca. >Rozpoczynamy nasz pomiar o godzinie 22. >O tej godzinie możemy co dnia obserwować położenie gwiazdy oraz Księżyca w naszym obserwatorium.
Zauważ, że położenie na firmamencie określonej gwiazdy będącej centrum naszej uwagi, będzie takie samo. Nie do wychwycenia jest zmiana kąta widzenia tej gwiazdy bo....odległości są zbyt kolosalne. Czy zauważasz w ciągu roku zmiany we wzajemnym ułożeniu na firmamencie charakterystycznych gwiazd układu gwiazdozbioru Oriona? Na pewno nie bo i nie ma takich czułych przyrządów pomiarowych. To ma znaczyć, iż są w "bezruchu"? No chyba nie. Ale do pomiarów obserwowanego Księżyca już można je wykorzystać, bo nasz satelita naturalny okrąża Ziemię w odległości skali kosmicznej mikrej. Powinniśmy spostrzec, iż przyrząd o tej porze jest zawsze skierowany w stronę gwiazdy.
Co jest oczywistą oczywistością. Żadna rewelacja.
>Księżyc zaś oddala się lub przybliża do gwiazdy.
Z powodu? jakaś składowa ruchu drgającego?
>Kiedy minie już 27 pełnych dób, to powinniśmy ponownie zaobserwować gwiazdę widoczną w centrum przyrządu ale jeszcze bez Księżyca w początkowym położeniu.
I tu błąd logiczny rozumowania jak zwykle u Henia, tworzący podstawy do złych założeń.
>Dla zgrania obu ciał brakuje przecież jeszcze 0,3 doby czyli 7,2 godziny. >Po upłynięciu tego czasu w przyrządzie astronomicznym powinniśmy dostrzec Księżyc w miejscu, w którym znajdował się na początku eksperymentu, czyli 27,3 dni wcześniej.
Każesz nam zwracać uwagę na sprawy oczywiste zapominając/lekceważąc sobie fakt własnego okresu obiegu Księżyca wokół Ziemi.
>Do szczęścia zabraknie nam jeszcze widoku gwiazdy, ponieważ przesunęła się ona od stałego położenia o kąt 108 stopni.
Skąd ten kąt wziąłeś? Czy to gwiazda się przesunęła o taki kąt? Gwiazda jako przyjęty "nieruchomy" punkt odniesienia nie przesunęła się, bo nie można jej ruchu określić z powodu jej odległości naprawdę kosmicznej, co starałem się to wyjaśnić powyżej.
>Nie przesądzam o trafności mojego eksperymentu. >Tak to sobie wyobrażam.
Spróbuj jeszcze raz boś się zamotał i zagubił o co w tym temacie chodzi. Nie widzisz kompleksowo, przez co bzdury wnioskujesz.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
|  | 3 na 3 | Ebvalaim (2787 punktów) | >Wydaje mi się, że w pobliżu Księżyca w czasie pełni nie widać gwiazd. W pobliżu przeszkadza blask Księżyca, to fakt, ale tak jak już pisał bodajże uxbridge - nie trzeba koniecznie patrzeć na gwiazdy tuż obok. Można określić położenie Księżyca na sferze niebieskiej na podstawie bardziej odległych gwiazd, które widać dobrze.
>Rozpoczynamy nasz pomiar o godzinie 22. >O tej godzinie możemy co dnia obserwować położenie gwiazdy oraz Księżyca w naszym obserwatorium. >Powinniśmy spostrzec, iż przyrząd o tej porze jest zawsze skierowany w stronę gwiazdy. I już wtopa, bo nieprawda. Otóż codziennie powinien być skierowany w stronę gwiazdy o ok. 4 minuty wcześniej. Doba gwiazdowa nie trwa 24 godzin! I w ciągu miesiąca uzbiera się tej różnicy prawie 2 godziny.
>Kiedy minie już 27 pełnych dób, to powinniśmy ponownie zaobserwować gwiazdę widoczną w centrum przyrządu ale jeszcze bez Księżyca w początkowym położeniu. Tak - ale o ile będziesz w stanie zmierzyć odległość kątową Księżyca od tego początkowego położenia, to już w dobrym przybliżeniu pozwoli ustalić ile wynosi miesiąc syderyczny. Ba, dobre przybliżenie będzie się dało uzyskać już po kilku dniach. Mierzyć o jaki kąt przesunął się Księżyc w czasie który minął i wyliczyć ile w związku z tym zajmie mu pokonanie 360 stopni.
Tu jest jeszcze drobna subtelność związana z tym, że Księżyc nie orbituje idealnie w płaszczyźnie (płaszczyzna jego orbity ulega lekkiej precesji), przez co po miesiącu nie trafi idealnie w to samo miejsce, tylko lekko obok.
|
|
| |  | | Henryk.K (2246 punktów) | >>Wydaje mi się, że w pobliżu Księżyca w czasie pełni nie widać gwiazd. >W pobliżu przeszkadza blask Księżyca, to fakt, ale tak jak już pisał bodajże uxbridge - nie trzeba koniecznie patrzeć na gwiazdy tuż obok. Można określić położenie Księżyca na sferze niebieskiej na podstawie bardziej odległych gwiazd, które widać dobrze. >>Rozpoczynamy nasz pomiar o godzinie 22. >>O tej godzinie możemy co dnia obserwować położenie gwiazdy oraz Księżyca w naszym obserwatorium. >>Powinniśmy spostrzec, iż przyrząd o tej porze jest zawsze skierowany w stronę gwiazdy. >I już wtopa, bo nieprawda. Otóż codziennie powinien być skierowany w stronę gwiazdy o ok. 4 minuty wcześniej. Doba gwiazdowa nie trwa 24 godzin! >I w ciągu miesiąca uzbiera się tej różnicy prawie 2 godziny. >>Kiedy minie już 27 pełnych dób, to powinniśmy ponownie zaobserwować gwiazdę widoczną w centrum przyrządu ale jeszcze bez Księżyca w początkowym położeniu. >Tak - ale o ile będziesz w stanie zmierzyć odległość kątową Księżyca od tego początkowego położenia, to już w dobrym przybliżeniu pozwoli ustalić ile wynosi miesiąc syderyczny. Ba, dobre przybliżenie będzie się dało uzyskać już po kilku dniach. Mierzyć o jaki kąt przesunął się Księżyc w czasie który minął i wyliczyć ile w związku z tym zajmie mu pokonanie 360 stopni. >Tu jest jeszcze drobna subtelność związana z tym, że Księżyc nie orbituje idealnie w płaszczyźnie (płaszczyzna jego orbity ulega lekkiej precesji), przez co po miesiącu nie trafi idealnie w to samo miejsce, tylko lekko obok. >
Problem się jednak nieco komplikuje. Nasza planeta wykonuje obroty wokół osi pochylonej do ekliptyki pod katem 67 stopni. Zachowuje ona stały kierunek w przestrzeni. Aby jednak to było możliwe, to Ziemia powinna wykonywać jeszcze jeden ruch. Jest nim obrót wokół osi przechodzącej przez jej środek i prostopadłej do płaszczyzny ekliptyki. Kierunek tego obrotu jest zgodny z kierunkiem obrotu wskazówek zegara, czyli przeciwny do kierunku wirowania wokół osi pochylonej. W ciągu roku dokonuje się jeden taki obrót. W ciągu doby daje to prawie 4 min. Skutkiem tego niweluje to ten dodatkowy czas, który Pan podał.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | >Tak - ale o ile będziesz w stanie zmierzyć odległość kątową Księżyca od tego początkowego położenia, to już w dobrym przybliżeniu pozwoli ustalić ile wynosi miesiąc syderyczny. Ba, dobre przybliżenie będzie się dało uzyskać już po kilku dniach. Mierzyć o jaki kąt przesunął się Księżyc w czasie który minął i wyliczyć ile w związku z tym zajmie mu pokonanie 360 stopni. >Tu jest jeszcze drobna subtelność związana z tym, że Księżyc nie orbituje idealnie w płaszczyźnie (płaszczyzna jego orbity ulega lekkiej precesji), przez co po miesiącu nie trafi idealnie w to samo miejsce, tylko lekko obok.
Nieprawda.
Orbita Księżyca jest w zasadzie 'chaotyczna'. Aby zmierzyć okres trzeba to robić z 18.6 lat przynajmniej, bo dopiero tu cykl się zamyka (prawie).
Kiedyś nawet zrobiłem dokładną symulacyjkę tej orbity, no i tam rysowałem punkcikami pozycję Księżyca. Finalnie powstał z tego - po kilku tysiącach lat - taki fajny obrazek w kształcie torusa.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) |
>>Tu jest jeszcze drobna subtelność związana z tym, że Księżyc nie orbituje idealnie w płaszczyźnie (płaszczyzna jego orbity ulega lekkiej precesji), przez co po miesiącu nie trafi idealnie w to samo miejsce, tylko lekko obok. >Nieprawda. >Orbita Księżyca jest w zasadzie 'chaotyczna'. >Aby zmierzyć okres trzeba to robić z 18.6 lat przynajmniej, bo dopiero tu cykl się zamyka (prawie). >Kiedyś nawet zrobiłem dokładną symulacyjkę tej orbity, no i tam rysowałem punkcikami pozycję Księżyca. Finalnie powstał z tego - po kilku tysiącach lat - taki fajny obrazek w kształcie torusa. >
Jestem ciekaw jak Panu ten torus wyszedł? Przecież w takim przypadku Księżyc powinien wykonywać dodatkowy ruch i to obieg wokół własnej orbity. Nigdy nie spotkałem się z taką sugestią.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | > >>Tu jest jeszcze drobna subtelność związana z tym, że Księżyc nie orbituje idealnie w płaszczyźnie (płaszczyzna jego orbity ulega lekkiej precesji), przez co po miesiącu nie trafi idealnie w to samo miejsce, tylko lekko obok.> >Nieprawda.> >Orbita Księżyca jest w zasadzie 'chaotyczna'.> >Aby zmierzyć okres trzeba to robić z 18.6 lat przynajmniej, bo dopiero tu cykl się zamyka (prawie).> >Kiedyś nawet zrobiłem dokładną symulacyjkę tej orbity, no i tam rysowałem punkcikami pozycję Księżyca. Finalnie powstał z tego - po kilku tysiącach lat - taki fajny obrazek w kształcie torusa.> >> Jestem ciekaw jak Panu ten torus wyszedł?> Przecież w takim przypadku Księżyc powinien wykonywać dodatkowy ruch i to obieg wokół własnej orbity.> Nigdy nie spotkałem się z taką sugestią.> Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"No bo on krąży dookoła tej średniej... jakoś tak po powierzchni torusa akurat, co jest dość ciekawe bo chyba nieznane wcale.   coś takiego, tylko mniejszy spin (skręt) i trochę eliptycznie. A tu jest full moon z lutego 2020r z mojego okna:
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) | > >>>Tu jest jeszcze drobna subtelność związana z tym, że Księżyc nie orbituje idealnie w płaszczyźnie (płaszczyzna jego orbity ulega lekkiej precesji), przez co po miesiącu nie trafi idealnie w to samo miejsce, tylko lekko obok.> > Jestem ciekaw jak Panu ten torus wyszedł?> >Przecież w takim przypadku Księżyc powinien wykonywać dodatkowy ruch i to obieg wokół własnej orbity.> >Nigdy nie spotkałem się z taką sugestią.> >> No bo on krąży dookoła tej średniej... jakoś tak po powierzchni torusa akurat, co jest dość ciekawe bo chyba nieznane wcale.  >>coś takiego, tylko mniejszy spin (skręt) i trochę eliptycznie. > A tu jest full moon z lutego 2020r z mojego okna:> To chyba ktoś sobie zażartował. Zdjęcie Księżyca z okna wygląda na autentyczne.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | > To chyba ktoś sobie zażartował.Niby dlaczego? On faktycznie lata o torusie, bo to można łatwo wydedukować. 1. precesja płaszczyzny: 5 stopni i x 2 = 10 stopni taka jest grubość tej rury mierząc w pionie 2. elipsa też się obraca - ta druga precesja, zatem to znowu robi rurę, i o grubości : max - min = 410 - 350 = 60 tyś około porównajmy te grubości: 2 x sin5 = 0.17 0.17 x 384 = 65 no, zatem to jest chyba całkiem okrągłe.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) | > > To chyba ktoś sobie zażartował.> Niby dlaczego?> On faktycznie lata o torusie, bo to można łatwo wydedukować.> 1. precesja płaszczyzny: 5 stopni i x 2 = 10 stopni> taka jest grubość tej rury mierząc w pionie> 2. elipsa też się obraca - ta druga precesja, zatem to znowu robi rurę, i o grubości :> max - min = 410 - 350 = 60 tyś około> porównajmy te grubości: 2 x sin5 = 0.17> 0.17 x 384 = 65> no, zatem to jest chyba całkiem okrągłe.  > Wygląda na to, że faktycznie powstaje torus. Ale wynika on również tylko z obrotu synchronicznego Księżyca. Właściwie to wszystkie planety w naszym układzie również rzeźbią coś takiego w przestrzeni kosmicznej.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Henryk.K (2246 punktów) |
Robi się coraz ciekawiej. Nie rozumiem jak to jest możliwe, iż powędrowałem myślami w kierunku starych wątków. Sprawy, których wcześniej nie potrafiłem ogarnąć stały się zrozumiałe. Nie dotyczą one jednak Księżyca, lecz Ziemi. Nie jest prostą rzeczą pojąć tego, co najwybitniejsze umysły ludzkości kamuflowały przez ostatnie pięć wieków.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
2 na 2 | Henryk.K (2246 punktów) |
Czas trwania miesiąca synodycznego nie jest stały, zmienia się od 29,25 doby do 29,83 doby. W kwietniu tego roku trwał nawet 30 dni i 4 min. Ponieważ czas miesiąca gwiazdowego jest stały to nie można przyjąć, iż po upływie miesiąca synodycznego Księżyc oraz gwiazda stała znajdą się w tym samym położeniu względem siebie. Dla ustalenia czasu obiegu Księżyca wokół Ziemi można się co najwyżej posłużyć średnią z wielu obserwacji. Nie jest to jednak pomiar precyzyjny i możliwy do wykorzystania w opisie innych zjawisk wymagających dużej zgodności.
Trzeba podważyć wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, co podważyć się nie da. Tadeusz Kotarbiński ,, Traktat o dobrej robocie"
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|