Racjonalista - Strona głównaDo treści
Papier listowy czyli toaletowy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
24-11-2021 08:25Arminius (25555 punktów)Papier listowy czyli toaletowy
Ocena 3 na 3
Poczytuję sobie do poduchy książkę amerykańskiego historyka wojskowości Dennisa E. Showaltera pt. "Pancerz i krew. Bitwa pod Kurskiem". Autor w pewnym momencie pisze o tym, jak to Stawka chcąc zmotywować sowieckich żołnierzy do większych poświęceń, postarała się o lepsze zaopatrzenie dla nich - więc w okopach znalazły się produkty z dostaw amerykańskich. Przesłuchiwani potem przez Niemców, wzięci do niewoli, Sowieci stwierdzali, że np. po raz pierwszy w życiu widzieli i palili papierosy zrobione fabrycznie, jednakże największym uznaniem cieszył się luksusowej jakości papier do pisania listów - o jaki zadbali sowieccy kwatermistrze. Tak w powszechnym odbiorze oceniano przeznaczenie amerykańskiego papieru toaletowego, który w rolkach trafił do okopów sowieckich pod Kurskiem.
I śmieszne to i - przede wszystkim - straszne. Należy w tym miejscu nadmienić, że w II RP też mogły się zdarzyć - np. na Polesiu - osoby które nigdy w życiu nie paliły fabrycznie wyprodukowanego papierosa czy też nie znały pojęcia papier toaletowy.
Niestety Showalter nie podaje, czy sowieccy sołdaci korzystający z "luksusowych" towarów amerykańskich mieli świadomość tego, że nie są to produkty made in CCCP? Jest bowiem wielce prawdopodobne, znając przewrotność i krętactwa stalinistów, że ukrywali oni przed żołnierzami prawdę z obawy przez naturalnym odruchem porównania towaru sowieckiego z produktem amerykańskim i oczywistej konkluzji jaka by po tym fakcie następowała.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>największym uznaniem cieszył się luksusowej jakości papier do pisania listów - o jaki zadbali sowieccy kwatermistrze. Tak w powszechnym odbiorze oceniano przeznaczenie amerykańskiego papieru toaletowego, który w rolkach trafił do okopów sowieckich pod Kurskiem. I śmieszne to i - przede wszystkim - straszne.
Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś przyborem w owym 1943 roku dostępnym.

cr
24-11-2021 13:18 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)papeteria

>Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych >celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś >przyborem w owym 1943 roku dostępnym.

To raczej bardziej świadczy o desperacji sowieckich sołdatów i prymitywnych warunkach w jakich się znajdowali - skoro na takim papierze jednak pisali ( zapewne ogryzkiem ołówka) i uznawali ów materiał za wyśmienity. Jak nie ma jakiegokolwiek papieru do napisania listu i jest to standard - to papier toaletowy jakiegokolwiek sortu staje się luksusową papeterią.
Na marginesie, mąż siostry mojego dziadka, żołnierz I Armii LWP zginął w maju 1945 roku pod Berlinem. Info o Jego śmierci dostarczone Jego żonie nabazgrano ołówkiem na brudnym, poplamionym skrawku sowieckiej gazety. Jak bardzo symboliczny jest wymiar tego faktu.
25-11-2021 07:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: papeteria

>>Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś przyborem w owym 1943 roku dostępnym.
>To raczej bardziej świadczy o desperacji sowieckich sołdatów i prymitywnych warunkach w jakich się znajdowali - skoro na takim papierze jednak pisali ( zapewne ogryzkiem ołówka) i uznawali ów materiał za wyśmienity.
Proponuję dokonać takiego wyczynu.

cr
25-11-2021 08:48 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)trudno będzie
>>>Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś przyborem w owym 1943 roku dostępnym.
>>To raczej bardziej świadczy o desperacji sowieckich sołdatów i prymitywnych warunkach w jakich się znajdowali - skoro na takim papierze jednak pisali ( zapewne ogryzkiem ołówka) i uznawali ów materiał za wyśmienity.
>Proponuję dokonać takiego wyczynu.

Trudno będzie bo przecież nie walczę pod Kurskiem
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: trudno będzie

>>>>Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś przyborem w owym 1943 roku dostępnym.
>>>To raczej bardziej świadczy o desperacji sowieckich sołdatów i prymitywnych warunkach w jakich się znajdowali - skoro na takim papierze jednak pisali ( zapewne ogryzkiem ołówka) i uznawali ów materiał za wyśmienity.
>>Proponuję dokonać takiego wyczynu.
>Trudno będzie...
I o tym piszę.

>...bo przecież nie walczę pod Kurskiem
Ten papier i ołówek jakoś i u nas wywalczysz.


cr
25-11-2021 09:38 
 Ocena 1 na 1
Arminius (25555 punktów)bez rekonstrukcji proszę
>>>>>Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś przyborem w owym 1943 roku dostępnym.
>>>>To raczej bardziej świadczy o desperacji sowieckich sołdatów i prymitywnych warunkach w jakich się znajdowali - skoro na takim papierze jednak pisali ( zapewne ogryzkiem ołówka) i uznawali ów materiał za wyśmienity.
>>>Proponuję dokonać takiego wyczynu.
>>Trudno będzie...
>I o tym piszę.
>>...bo przecież nie walczę pod Kurskiem
>Ten papier i ołówek jakoś i u nas wywalczysz.

Ale gdzie tu będzie ten autentyzm realiów i doznań?
To by było trochę jak próba rekonstrukcji historycznej. A tych nie znoszę bo one dają uczestniczącym w nich naiwniakom fałszywe poczucie doświadczania historycznych realiów.
27-11-2021 12:27 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: bez rekonstrukcji proszę

>>>>>>Ta próba ośmieszenia sowietów bardziej ośmiesza Amerykanów, którzy w takim razie do wiadomych celów higienicznych używali papieru, na którym dało się pisać w polowych warunkach jakimś przyborem w owym 1943 roku dostępnym.
>>>>>To raczej bardziej świadczy o desperacji sowieckich sołdatów i prymitywnych warunkach w jakich się znajdowali - skoro na takim papierze jednak pisali ( zapewne ogryzkiem ołówka) i uznawali ów materiał za wyśmienity.
>>>>Proponuję dokonać takiego wyczynu.
>>>Trudno będzie...
>>I o tym piszę.
>>>...bo przecież nie walczę pod Kurskiem
>>Ten papier i ołówek jakoś i u nas wywalczysz.
>Ale gdzie tu będzie ten autentyzm realiów i doznań?
W papierze i ołówku.

cr
z Mantopy (3643 punktów)
(zablokowany)
Odp: Papier listowy czyli toaletowy

>Niestety Showalter nie podaje, czy sowieccy sołdaci korzystający z "luksusowych" towarów
>amerykańskich mieli świadomość tego, że nie są to produkty made in CCCP? Jest bowiem wielce
>prawdopodobne, znając przewrotność i krętactwa stalinistów, że ukrywali oni przed żołnierzami prawdę
>z obawy przez naturalnym odruchem porównania towaru sowieckiego z produktem amerykańskim i
>oczywistej konkluzji jaka by po tym fakcie następowała.

Znowu jakieś bzdury pisane przez osoby nie mające pojęcia o historii, a wywodzące się z biedy.
Biedak do dziesiątego pokolenia, będzie jeszcze do rozpoznania, skąd pochodzą jego dziadowie.
Żydzi po zamachu stanu w Rosji traktowali jej mieszkańców jak zwierzęta, strzelali z amerykańskiej broni, bezkarnie do każdego. Wprowadzili Rosjanom, oczywiście jak wszystko, pod groźbą kary śmierci zakaz rozmowy z cudzoziemcami, za noszenie brody itd. Za Stalina to już żydowski terror zelżał. Żydzi prowadzili prostą agitację zmuszającą Rosjan do udziału w ich wojnie, publicznie rozstrzeliwali opornych. Po wojnie nie było lepiej.

pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Keelhaul

"wydać Związkowi Radzieckiemu wszystkie osoby, także wbrew ich woli, a gdy trzeba - to siłą, które 1 września 1939 roku były obywatelami Związku Radzieckiego lub 22 czerwca 1941 roku były żołnierzami Armii Czerwonej i trafiły do niewoli w mundurach niemieckich lub jako dobrowolni sprzymierzeńcy Niemców".

Ci którzy z frontem przeszli za granicę ZSRR byli siłą deportowani. Co ich czekało w żydowskim kraju rad to wiadomo, albo śmierć albo zesłanie do jednego z gułagów. A Żydzi nabudowali ich dla Rosjan dwa i pół tysiąca.
Naśmiewanie się z losu, niczemu nie winnych Rosjan, to jest zbydlęcenie.



Berzerac (5671 punktów)
>Poczytuję sobie do poduchy książkę amerykańskiego historyka wojskowości Dennisa E. Showaltera pt.
>"Pancerz i krew. Bitwa pod Kurskiem". Autor w pewnym momencie pisze o tym, jak to Stawka chcąc
>zmotywować sowieckich żołnierzy do większych poświęceń, postarała się o lepsze zaopatrzenie dla nich
>- więc w okopach znalazły się produkty z dostaw amerykańskich. Przesłuchiwani potem przez Niemców,
>wzięci do niewoli, Sowieci stwierdzali, że np. po raz pierwszy w życiu widzieli i palili papierosy
>zrobione fabrycznie, jednakże największym uznaniem cieszył się luksusowej jakości papier do pisania
>listów - o jaki zadbali sowieccy kwatermistrze. Tak w powszechnym odbiorze oceniano przeznaczenie
>amerykańskiego papieru toaletowego, który w rolkach trafił do okopów sowieckich pod Kurskiem.
>I śmieszne to i - przede wszystkim - straszne. Należy w tym miejscu nadmienić, że w II RP też mogły
>się zdarzyć - np. na Polesiu - osoby które nigdy w życiu nie paliły fabrycznie wyprodukowanego
>papierosa czy też nie znały pojęcia papier toaletowy.
>Niestety Showalter nie podaje, czy sowieccy sołdaci korzystający z "luksusowych" towarów
>amerykańskich mieli świadomość tego, że nie są to produkty made in CCCP? Jest bowiem wielce
>prawdopodobne, znając przewrotność i krętactwa stalinistów, że ukrywali oni przed żołnierzami prawdę
>z obawy przez naturalnym odruchem porównania towaru sowieckiego z produktem amerykańskim i
>oczywistej konkluzji jaka by po tym fakcie następowała.

Mnie to akurat nie dziwi. Babcia opowiadała historie z czasów jak sowieci "oswabadzali" , weszli do nas wypychając niemieckiego okupanta (jednego zastąpiono innym) Ruscy nie mogli zrozumieć, dlaczego z kranu leci woda. Urywali więc krany i przykładali do różnych rzeczy. Zdziwieni byli, że woda nie leci. Nie mogli dostać się do zawartości zamkniętych słoików, więc strzelali do nich. Nie wiedzieli do czego służą wychodki. Woleli iść za stodołę albo szopę. I wiele innych "komicznych" sytuacji. To ciemny naród był, a "zwycięski marsz na Berlin" uświadomił tym ludziom, że w cywilizowanych świecie ludzie żyją inaczej.
29-11-2021 08:53 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Urywali więc krany i przykładali do różnych rzeczy. Zdziwieni byli,
> że woda nie leci. Nie mogli dostać się do zawartości zamkniętych słoików,
> więc strzelali do nich. Nie wiedzieli do czego służą wychodki.
> Woleli iść za stodołę albo szopę.

"Zapiski oficera Armii Czerwonej" - Sergiusz Piasecki

Czytałem tą książkę ze 30 lat temu, świetna. Jest w niej sporo anagogicznych anegdot i historii do przykładów, o których opowiadała twoja Babcia.

Swoją drogą ta krótka powieść jest odreagowaniem Piaseckiego po jego licznych wojennych osobistych doswiadczeniach i obserwachach.

Żołnierze radzieccy próbujący w domach na zdobytym terenie wykąpac się w wannie i z wściekłością konstatujący, że nalali sobie cała wannę b. gorącej lub całkowicie zimnej wody "wszystko w tym burżuazyjnym kraju jest zepsute" - nie przyszo im do glowy odkręcić obydwóch kurków i wyregulować w ten sposób temperatury - to tam standard.
Zubow zastanawiający się, czy wysłać ukochanej do ZSRR masło tudzież ciepłe kalesony.
"co będzie, jak jej koleżanki dowiedzą się, jaką burżuazyną odzież nosi i co je?"

Cytat:
Wczoraj otrzymałem ja miesięczną pensję: 700 rubli. Prowiant też wydali na cały tydzień
naprzód: chleb, krupa, cukier, ryba, słonina, herbata i paczka tytoniu. Ot - pomyślałem ja sobie - żeby robotnicy państw kapitalistycznych zobaczyli, jak dba Związek Radziecki o swego obrońcę! Chleb, co prawda, był spleśniały; rybę trochę czuć, ale jeszcze jeść można; krupy potarły się na mąkę i jakby stęchły; słonina, naturalnie, zjełczała - pewnie dalekiego transportu nie wytrzymuje; połowę tytoniu jakiś drań z paczki wyciągnął i trocin dosypał; cukier mokry dla wagi. Ale to nieważne. Ważna jest troska o nas i pamięć. Otóż to właśnie. A 700 rubli bardzo mi się przydało. Okazało się, że tu można za te pieniądze mnóstwo różnych dobrych rzeczy kupić. Ale trzeba spieszyć, póki burżuje nie opamiętali się i nie pochowali. Nasze władze taki kurs ustanowiły: 1 rubel jest równy 1 złotemu. Za 700 rubli co by ja u nas kupił? Nawet na lepsze buty nie wystarczyłoby. A tu, para trzewików 20 rubli, kilo cukru 1 rubel. I wszystkiego ile chcesz. Nawet w kolejce stać nie trzeba. Dobrze żyło się tu burżujom na krzywdzie proletariatu. Ale teraz i my pożyjemy rozkosznie zawdzięczając władzy radzieckiej. Ja już trzy dni kiełbasę jem. A na biały chleb to i patrzeć nie chcę, jedynie bułki różne wcinam.


Powieść napisana została w formie pamiętnika prowadzonego od 22 września 1939 do 1 stycznia 1945, który zostaje dedykowany (w zależności od sytuacji politycznej) Stalinowi, Hitlerowi, Churchillowi, Sikorskiemu i Raczkiewiczowi i znów Stalinowi. Styl nawiązuje do składni i formułowania zdań typowego w języku rosyjskim.

Akcja rozgrywa się w Wilnie, w Lidzie i okolicach.

Powieść jest przede wszystkim psychologicznym obrazem typowego przedstawiciela mentalności sowieckiej w czasach stalinowskich, który nie potrafi zdobyć się na samodzielne myślenie, człowieka o zachowaniu zmechanizowanym i opartym na strachu, posłuszeństwie, ideologii bolszewickiej oraz nienawiści do wyimaginowanych "burżuazyjnych" wrogów. Jednocześnie powieść przedstawia obraz sytuacji ludności polskiej na Wileńszczyźnie i Grodzieńszczyźnie w latach II wojny światowej.

Bohater mający o sobie niezwykle wysokie mniemanie Michaił Zubow, oficer sowiecki i członek Komsomołu to prosty, poddany propagandowej indoktrynacji żołnierz z kołchozu spod Moskwy, wielbiciel Stalina, który po zajęciu przez Sowietów 17 września 1939 roku części Polski próbuje pogodzić oficjalną komunistyczną propagandę z zastaną na Kresach rzeczywistością. W zależności od obowiązujących w danym momencie sojuszy, oprócz Stalina wielbi też jego sojuszników, najpierw Hitlera, a potem przywódców państw alianckich. Pierwowzorem lejtnanta Zubowa był syn wyższego oficera wychowany w Leningradzie, którego Sergiusz Piasecki spotkał w 1940. W czasie rozmów z nim autor dostrzegł zmechanizowany umysł żołnierza, który, choć uważał się za człowieka wykształconego, nie potrafił myśleć w sposób inny niż ten, którego go nauczyła sowiecka szkoła.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
29-11-2021 13:37 
 Ocena 5 na 5
Berzerac (5671 punktów)

>"Zapiski oficera Armii Czerwonej" - Sergiusz Piasecki
>Czytałem tą książkę ze 30 lat temu, świetna. Jest w niej sporo anagogicznych anegdot i historii do przykładów, o których opowiadała twoja Babcia.

>
Otóż to. Sowieci u nas zachowywali się tak, jakby mieli do czynienia z podbitą ludnością niemiecką. Ludzie w obawie przed nimi palili wszystkie dokumenty sporządzone po niemiecku - w tym osobiste ( ten język u nas był urzędowym do "wyzwolenia" ) Ich oficerowie / dowódcy nawet nie próbowali zapanować nad tą swołoczą. Najbardziej interesowały ich spirit i diewuszki. A wiesz jaką śląska ludność widziała różnicę pomiędzy żołnierzami niemieckimi a sowieckimi? Kultura osobista tych ludzi, a w zasadzie przepaść kulturowa pomiędzy nimi.

Zaraz po tym zaczęło się to, o czym piałem już kiedyś. Polskie stalinowskie pachołki, którym wspaniałomyślnie pozwolono rządzić, zaczęli represjonować śląską ludność. Zaczęły się aresztowania mężczyzn wracających z wojny, ich rodziny pozbawiano majątku (domy, gospodarstwa, inwentarz) na rzecz repatriantów zza Buga. Zaczęto wywozić Ślązaków do gułagów.
29-11-2021 14:34 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Smutne czasy. Co gorsza, nie można było o nich mówić przez z górą 40 lat.
Niedawno ukazały się opracowania historyczne, które podają liczby - około 300 tys nadużyć seksualnych (głównie gwałtów) na miejscowej "wyzwalanej" ludności, również niemieckiej.
www.biblio(*)y_na_kobietach_niemieckich.pdf

Cytat:
Symbolem pobytu Sowietów w zdobytym Gdańsku była plaga gwałtów, często zbiorowych i wielokrotnych. Wszędzie słyszano słowa: "Frau, komm!" i okrzyki: "rabotać!". Jak podała historyk Barbara Okoniewska , w maju 1945 r. gdańskie służby sanitarne informowały, że zgwałconych zostało 40 proc. dziewcząt i kobiet do 50. roku życia, z których wiele było w ciąży lub chorych wenerycznie. 25 maja pediatra i członkini francuskiej misji Madeleine Pauliac raportowała: "Rosjanom nie wystarczają gwałty na Niemkach, Polkach i Francuzkach, biorą się też do Rosjanek, wszystkie kobiety między 12. a 70. rokiem życia".
Jedno ze sprawozdań władz miasta z tego okresu informowało, że w samym tylko czerwcu zanotowano niemal 5 tys. nowych zachorowań na choroby weneryczne, głównie rzeżączkę. W październikowym raporcie władz wojewódzkich czytamy, że "choroby weneryczne na skutek działań wojennych bardzo rozpowszechniły się u kobiet niemieckich. Badania masowe wykazały od 9% [ich ogólnej liczby] w Sopocie do 49% w Elblągu chorych na rzeżączkę".
Wiele kobiet zostało też uwięzionych i zabitych. Niektóre popełniły samobójstwo lub wpadły w chorobę psychiczną. Ciężarne często decydowały się na aborcję. Jeden ze świadków mówił, że w grudniu 1945 r. widział w rynsztokach Gdańska ciała porzuconych noworodków. W okresie PRL-u o działaniach Sowietów milczano. Dopiero relacje świadków i publikacje badaczy po 1989 r. mogły je wyrwać z ludzkiej niepamięci.

Krzysztof Filip - historyk, pracownik OBBH i prowadzący księgarnię IPN Gdańsk; autor książki "Milicja Obywatelska w Sopocie w latach 1945-1949" (wyd. 2011 r.), redaktor naukowy (wraz z M. Golonem) pracy zbiorowej "Armia Czerwona/Radziecka w Polsce w latach 1944-1993. Studia i szkice" (2014 r.), autor licznych tekstów naukowych i popularnonaukowych; członek Pomorskiego Towarzystwa Genealogicznego.

ipn.gov.pl(*)zerwonej-w-Gdansku-w-1945.html

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
29-11-2021 15:00 
 Ocena 2 na 2
Berzerac (5671 punktów)
>Smutne czasy. Co gorsza, nie można było o nich mówić przez z górą 40 lat.
>Niedawno ukazały się opracowania historyczne, które podają liczby - około 300 tys nadużyć seksualnych (głównie gwałtów) na miejscowej "wyzwalanej" ludności, również niemieckiej.

Takie są fakty, taka jest historia, którą przez dekady zamiatano pod dywan. Ale ona tkwiła i dalej tkwi w ludziach, którzy tę historię przekazywali ustnie młodszym pokoleniom. Wszak pisać o tym nie było wolno. Tylko, że obecnie to młodsze pokolenie nie chce słuchać. Jak mawiają -było to dawno i nieprawda.
29-11-2021 21:52 
 Ocena 4 na 4
Berzerac (5671 punktów)
>Smutne czasy. Co gorsza, nie można było o nich mówić przez z górą 40 lat.
>Niedawno ukazały się opracowania historyczne, które podają liczby - około 300 tys nadużyć seksualnych (głównie gwałtów) na miejscowej "wyzwalanej" ludności, również niemieckiej.

Ponadto na Śląsku po 1945r dopuszczono się jeszcze jednej haniebnej rzeczy, o której niewiele się mówi. Otóż ludziom zmieniano imiona, które otrzymali na chrzcie i jakie figurują w ich aktach urodzenia. I tak z dnia na dzień (tylko w mojej rodzinie) Helmut stał się Józefem, Horst - Janem, Fritz - Fryderykiem, Günter- Jerzym, Inge- Haliną itp. Mało tego, zmieniano nazwiska ( w tym i moje) które nie brzmiały "z polska"

Kiedyś ktoś zarzucał nieodżałowanemu Kazimierzowi Kutzowi, że zmienił nazwisko z Kuc na Kutz. On po prostu powrócił do nazwiska z jakim się urodził. Ale obecnie, aby to zrobić trzeba mieć mnóstwu czasu i pieniędzy, oraz samozaparcia w przebijaniu urzędniczego muru głową.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365