Zdziwiona "delegacja z Watykanu" na miesięcznicy smoleńskiej
Antyrządowi aktywiści z Lotnej Brygady Opozycji tradycyjnie pamiętali o kolejnej miesięcznicy smoleńskiej. Co tym razem przygotowali na swój comiesięczny happening?
Czwartek, 10 lutego, to kolejna miesięcznica katastrofy smoleńskiej. Lotna Brygada Opozycji, jak w każdy dziesiąty dzień miesiąca, stawiła się w rejonie pl. Piłsudskiego i pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Tym razem w przebraniu jako delegacja z Watykanu. Pytali prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, dlaczego śmierć Jezusa w Polsce upamiętnia się tylko raz w roku, a śmierć Lecha Kaczyńskiego i innych zmarłych w katastrofie smoleńskiej co miesiąc?
Tym razem odbyło się na pl. Piłsudskiego bez ganiania policjantów za uczestnikami happeningu. Przebrani za nuncjusza apostolskiego, biskupów, zakonników i siostry zakonne zostali "tylko" wylegitymowani, a potem w eskorcie policji podeszli pod sam skraj Ogrodu Saskiego, skąd mieli bezpośredni widok na plac z pomnikiem. Zakłócony jedynie długim, rozciągającym się na całej długości skrajnej ściany parku pasem pojazdów policyjnych.
Członkowie LBO na miejscu zainscenizowali modlitwy. Ale w swoim stylu.
Fragment z pierwszej księgi hipotez na temat przyczyn katastrofy odczytał jeden z "zakonników": "Rzekł do niego Pan: Bracie, zadanie, które ci naznaczyłem, musisz wykonać, albowiem taka jest wolamoja. I odrzekł brat jego: Panie mój, jakże mam je spełnić? Zaprawdę powiadam ci, błądzimy tu jako te dzieci we mgle. Odrzekł mu Pan: g**no mnie to obchodzi. Wykonać". A o godzinie rozpoczęcia oficjalnych obchodów miesięcznicy zaczęli zadawać pytanie, które wraca co miesiąc w czasie ich happeningów: "Jarek, kazałeś lądować bratu?".
To już 142. miesięcznica smoleńska, czyli uroczystość organizowana 10. dnia każdego miesiąca na pamiątkę katastrofy samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem w 2010 r.
warszawa.w(*).main_topic_2-K.C-B.1-L.2.duzy