Gwiazdy są ultra małe (średnica) w stosunku do odległości jakie je dzielą.
Dlatego praktycznie nigdy, nawet podczas "zderzeń" czyli scaleń galaktyk (z nich zbudowanych) dwie gwiazdy nie wpadną fizycznie na siebie.
Planeta Mars (zawsze przy Słońcu - z czasem "skarlałym") może przetrwać jeszcze tysiące miliardów lat.
Co innego jest z galaktykami. Odległości między nimi są zaledwie kilka lub kilkanaście lub kilkadziesiąt razy większe niż ich średnice.
Dlatego będą się zderzać i scalać.
Finalnie powstaje galaktyka jajowata (typu eliptycznego).
Scalanie dużej galaktyki z małą przebiega bez zatracenia struktury (zwykle spiralnej).
Tu opis takiego przypadku:
Grafika:
apod.nasa.(*)age/2202/NGC4651_CFHT_1587.jpgCzy tam pada deszcz gwiazd?

To, co wydaje się być gigantycznym kosmicznym parasolem utkanym z niewidocznych z daleka milinów kropelek gwiazd,
jest pływowym strumieniem gwiazd oderwanym od małej galaktyki satelitarnej.
Główna galaktyka, czyli galaktyka spiralna o nazwie NGC 4651, jest rozmiarów naszej Drogi Mlecznej.
Tymczasem gwiezdna parasolka wydaje się rozciągać około 100 tysięcy lat świetlnych ponad jasny dysk tej galaktyki.
Inna, mała galaktyka została prawdopodobnie rozerwana przez wielokrotne spotkania,
gdy poruszała się tam i z powrotem po ekscentrycznych orbitach dookoła NGC 4651.
Odległe gwiazdy "parasolki" z pewnością przybliżą się do centrum zdarzeń i staną się częścią połączonej większej galaktyki
w ciągu następnych kilku milionów lat.
Prezentowany obraz został naświetlony przez Teleskop Kanada-Francja-Hawaje(CFHT) na Hawajach czyli formalnie w USA.
Galaktyka Parasol znajduje się w odległości około 50 milionów lat świetlnych od Krakowa, w konstelacji Warkocza Bereniki.
apod.nasa.gov/apod/ap220207.htmlSiema
_
Wszystkie wszechświaty są wieczne