Nazywa się Bernardinelli-Bernstein, zmierza w kierunku Ziemi (ale nie doleci),
ma 137 kilometrów średnicy i jest najpotężniejszą kometą, jaką zaobserwowaliśmy w historii astronomii.
Powstają pierwsze pomysły wysłania na niego sondy kosmicznej. Mamy na to niespełna 10 lat.
21 stycznia 2031 roku kometa znajdzie się ok. 1,5 miliarda kilometrów od Słońca, czyli blisko orbity Saturna.
Nic nie wskazuje na to, że zbliży się do Ziemi czy Słońca, to jednak może stać się ciekawym zjawiskiem astronomicznym.
Jest wielce prawdopodobne, że jej warkocz będzie widoczny na dużej części ziemskiego nieba.
Obiekt jest 100 razy masywniejszy od typowej komety, z jakimi dotychczas mieliśmy do czynienia,
i 10 razy bardziej masywny od słynnej komety Hale-Boppa z 1997 roku,
która była jedną z najjaśniejszych komet widzianych z naszej planety, w tym z terytorium Polski, w XX wieku.
Byłaby to pierwsza na 600 tysięcy lat (tyle zajmuje mu okrążenie Słońca) sposobność do zbadania tej komety,
która bezpośrednio pochodzi z tak odległej, nieznanej nam kompletnie przestrzeni obłoku Oorta.
Dzięki niej możemy poznać burzliwą historię formowania się samego Słońca, jak i całego Układu Słonecznego.
Siema
_
Wszystkie wszechświaty są wieczne
geekweek.i(*)a-w-kierunku-ziemi,nId,5821331