> "- Jeszcze nie do końca rozumiem tę propozycję. Nie potrzebujemy zamrożonego konfliktu w naszym> kraju, wyjaśniłem to na spotkaniu z naszymi polskimi kolegami - Wołodymyr Zełenski. "> Czyli Kaczyński i pisowcy próbowali realizować swój "genialny" plan nawet wbrew Zelenskiemu i> Ukraińcom, którzy ich informowali, że nie życzą sobie takiego rozwiązania?> Stary pajac stratega udawał przed kamerami. To jest nieprawdopodobny skandal, próba bezczelnej> ingerencji w sprawy innego państwa, wbrew jego woli.> pbs.twimg.(*)sAYh9EJ?format=jpg&name=mediumKaczyński nie jest żadną wyrocznią. Skoro sam nie potrafi ocenić swej kulawej propozycji, braku dyplomatycznej finezji (przykłady na polskiej scenie politycznej gdzie padło jego lex Kaczyński), brak wyobraźni nie pozwalający mu widzieć konsekwencji, ale upewniający się w swej zarozumiałości słuchając głosów jego doradców niewiele mądrzejszych od niego (tak dawał się prowadzić były Wałęsa byłemu powiernikowi ponuremu Wachowskiemu ministrowi nie wiadomo od czego, awansowanego z kierowcy na ministra), nie słuchający uwag mądrzejszych od niego, robi publiczne gafy przynajmniej intelektualne.. Każda jego wizyta do państw sąsiadujących (dalej nie jeździ bo nie jest obyty, żadnego języka obcego nie znający mimo tyt. doktora), jest zawsze przedmiotem mnogich komentarzy przeważnie krytycznych. Nadal nie rozumie, że pojechał do Kijowa nie jako oficjalny przedstawiciel państwa. Czyżby byl taki ważny lub ważniejszy jak prezydent, lub rząd polski? Stanowisko ministra objął dzięki kolegom partyjnym liczącym na jego rychłe odejście na emeryturę (wyższa kwota bazowa do obliczania emerytalnych świadczeń), a jako minister wykonujący zadania Przewodniczącego Komitetu Rady Ministrów do spraw Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych, jak widać było był "niewidzialny". Wychodzi na to, że oprócz jego obecności w kasie po pobory, bo nie ma konta osobistego, nie było go widać. Na Ukrainie wcale nie muszą go słuchać tak usłużnie jak w Polsce. Tam mają inną skalę i kryteria ocen jak jego lizusowskie otoczenie w Polsce. Cholera wie, a właściwie nie trzeba się nawet domyślać, dlaczego on jest tak hołubiony. Co zrobił takiego dla kraju, że w pewnych kołach jest traktowany jak charyzmatyczne bożyszcze. Tą rozpierduchę którą zrobił, czego nie dotknął, w kraju zaczynając od prawa stanowionego to jego i jego czeredy zakompleksionych dyletantów ministrów "zasługa". Za co go więc wychwalać?
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|