Grafika: pbs.twimg.(*)EAEreiU?format=jpg&name=mediumNie dolecimy nigdy, jednym lotem, do żadnej innej galaktyki. Nie dolecimy też do centrum naszej galaktyki bo to też dość daleko. Co innego jeśli chodzi o kolejne zasiedlanie przez naszych potomków kolejnych układów planetarnych. Wtedy ludzkość może zbliżyć się do centrum naszej galaktyki. Pojedynczy lot aby odbył się na odległość wielu lat świetlnych musiałby bazować na rakiecie rozpędzonej do kilkudziesięciu procent prędkości światła. Nawet gdybyśmy znali tak wydajny napęd to pojawia się drugi problem. Wszechobecne wszędzie w przestrzeni międzygwiezdnej bariony, przede wszystkim protony, byłyby przy takiej szybkości dość intensywnie zgarniane i doznawane przez rakietę promieniowanie korpuskularne nieustannie rozgrzewałoby rakietę. Oddawanie takich ilości ciepła w kosmos jest praktycznie niewykonalne i astronauci doznaliby przegrzania. Około 10 lat temu był artykuł dwóch fizyków (choć trudny dziś do znalezienia) o tym co się dzieje gdy rakieta leci bardzo szybko. Rozpraszanie ciepła wymagałoby z przodu absurdalnie grubej warstwy metalu - nawet kilometrowej grubości. Wtedy nikt ich wniosków nie podważył. Dodam jeszcze, że trafienie przy takiej prędkości w kamyczek wielkości zapałki najpewniej skończyłoby wyprawę. Siema _ Wszystkie wszechświaty są wieczne |