Racjonalista - Strona głównaDo treści
Położenie Ziemi we Wszechświecie.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
05-06-2022 08:55Henryk.K (2246 punktów)Położenie Ziemi we Wszechświecie.
Do rozwikłania pewnych zagadnień potrzebuję umiejscowienia naszej planety w odniesieniu do wymiarów Wszechświata.
Mam tu na myśli Kosmos, który jest efektem Wielkiego Wybuchu.
Istotne jest jej położenie względem jego obrzeży.
Może, ktoś z Państwa natrafił na takie ustalenia?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

okragly (21676 punktów)
> potrzebuję umiejscowienia naszej planety w Wszechświecie. efektem Wielkiego Wybuchu.
wszechświat ma formę powierzchni kuli, tak jak rozbłysk kulistego fajerwerku noworocznego.
Henryk.K (2246 punktów)
>> potrzebuję umiejscowienia naszej planety w Wszechświecie. efektem Wielkiego Wybuchu.
>wszechświat ma formę powierzchni kuli, tak jak rozbłysk kulistego fajerwerku noworocznego.

Ale ta kula nie jest chyba pusta wewnątrz?
Ciała niebieskie chyba wypełniają również jej wnętrze?

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
07-06-2022 06:50 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>> potrzebuję umiejscowienia naszej planety w Wszechświecie. efektem Wielkiego Wybuchu.
>>wszechświat ma formę powierzchni kuli, tak jak rozbłysk kulistego fajerwerku noworocznego.
> Ale ta kula nie jest chyba pusta wewnątrz?
>Ciała niebieskie chyba wypełniają również jej wnętrze?

jest taki obrazek



od wybuchu do dzisiaj (oś czasu) dzisiaj to krawędź, widać satelitę
Tu wygląda jak wielki wybuch z armaty- ma kierunek
a przecież wielki wybuch odbyl sie we wszystkich kierunkach, na rysunku to tylko wycinek przestrzeni i widać, że my jesteśmy na zewnętrznej powłoce kulistej (satelita)
Swiat ma formę piłki, we wnętrzu nadciśnienie (pompowane od wybuchu) na zewnątrz próżnia a my jesteśmy wentylem do dymania, a wiec centrum
romaro (25211 punktów)
>Do rozwikłania pewnych zagadnień potrzebuję umiejscowienia naszej planety w odniesieniu do wymiarówWszechświata.
>Mam tu na myśli Kosmos, który jest efektem Wielkiego Wybuchu.
>Istotne jest jej położenie względem jego obrzeży.
Ponieważ uważa się, że wszechświat nie ma środka ani krawędzi, nie ma szczególnego punktu odniesienia, w stosunku do którego można podać pełną lokalizację Ziemi we wszechświecie. Ziemia znajduje się w centrum obserwowalnego wszechświata i można odnieść się do położenia Ziemi i pozycji różnych struktur, które ją zawierają, w różnych skalach. Nadal nie jest ustalone, czy wszechświat jest nieskończony i istnieją spekulacje, że nasz wszechświat jest tylko jednym z niezliczonych trylionów w multiwersie, który sam znajduje się w omniwersie.
Henryk.K (2246 punktów)
>>Do rozwikłania pewnych zagadnień potrzebuję umiejscowienia naszej planety w odniesieniu do wymiarów Wszechświata.
>>Mam tu na myśli Kosmos, który jest efektem Wielkiego Wybuchu.
>>Istotne jest jej położenie względem jego obrzeży.
>Ponieważ uważa się, że wszechświat nie ma środka ani krawędzi, nie ma szczególnego punktu odniesienia, w stosunku do którego można podać pełną lokalizację Ziemi we wszechświecie. Ziemia znajduje się w centrum obserwowalnego wszechświata i można odnieść się do położenia Ziemi i pozycji różnych struktur, które ją zawierają, w różnych skalach. Nadal nie jest ustalone, czy wszechświat jest nieskończony i istnieją spekulacje, że nasz wszechświat jest tylko jednym z niezliczonych trylionów w multiwersie, który sam znajduje się w omniwersie.

Skoro Ziemia znajduje się w centrum obserwowanego świata, to jest w jakiś sposób wyróżniona.
Zasada kosmologiczna odmawia jej jednak takiej odmienności.
Wydaje mi się, iż astronomowie powinni przynajmniej ustalić w jakiej odległości od hipotetycznego środka znajduje się nasza planeta.
Twierdzi się również, że Wszechświat nie jest kulą, lecz płaskim dyskiem.
Czyżby i na tym dysku Ziemia brylowała w jego geometrycznym środku?

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
05-06-2022 22:33 
 Ocena 3 na 3
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Skoro Ziemia znajduje się w centrum obserwowanego świata, to jest w jakiś sposób wyróżniona.<<

Rozumując przez analogię, jeśli jestem głęboko w lesie, to tak samo moja pozycja jest wyróżniona. Jak bym się nie obrócił, widzę na jakieś 100-200m, chociaż las może ciągnąć się kilometrami.

Henryk.K (2246 punktów)
>>>Skoro Ziemia znajduje się w centrum obserwowanego świata, to jest w jakiś sposób wyróżniona.<<
>Rozumując przez analogię, jeśli jestem głęboko w lesie, to tak samo moja pozycja jest wyróżniona. Jak bym się nie obrócił, widzę na jakieś 100-200m, chociaż las może ciągnąć się kilometrami.
>

Skoro jest Pan w środku lasu, to ten środek wyróżnia na tle wszystkich innych miejsc.
Od skraju lasu dzieli Pana zawsze ta sama odległość, niezależnie jak ten las jest rozległy.
Nie ma takiego drugiego punktu.

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
06-06-2022 10:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Od skraju lasu dzieli Pana zawsze ta sama odległość, niezależnie jak ten las jest rozległy.
> Nie ma takiego drugiego punktu.

To świadczy nie tyle o o wyróżnieniu, co o zróżnicowaniu.
A to różnica.

Ilu obserwatorów, tyle "indywidualnych punktów". Zauważ, że na innych planetach, przy innych gwiazdach, w innych galaktykach, alternatywnych multi-uniwersach itd. odległość od brzegu lasu (lub innych skupisk "czegoś") może być różna, czasem nawet ta sama.
W tym jednym jedynym obserwatorze nie ma nic oryginalnego, przeto wyróżnionego.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
Henryk.K (2246 punktów)
>> Od skraju lasu dzieli Pana zawsze ta sama odległość, niezależnie jak ten las jest rozległy.
>> Nie ma takiego drugiego punktu.
>To świadczy nie tyle o o wyróżnieniu, co o zróżnicowaniu.A to różnica.
>Ilu obserwatorów, tyle "indywidualnych punktów". Zauważ, że na innych planetach, przy innych gwiazdach, w innych galaktykach, alternatywnych multi-uniwersach itd. odległość od brzegu lasu (lub innych skupisk "czegoś") może być różna, czasem nawet ta sama.
>W tym jednym jedynym obserwatorze nie ma nic oryginalnego, przeto wyróżnionego.
>
Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.

>

Obserwatorzy są bierni. Samą obserwacją nie stwarza się niczego, ani też niczego nie zmienia.
Kosmos musi posiadać jakiś fizyczny kształt i Ziemia musi zajmować w nim określone miejsce.

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
07-06-2022 14:22 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Obserwatorzy są bierni. Samą obserwacją nie stwarza się niczego

Tak. Ani nie wyróżnia.

> Kosmos musi posiadać jakiś fizyczny kształt i Ziemia musi zajmować
> w nim określone miejsce.

Zajmować miejsce, to nie wyróżniać.
Nasze miejsce nie jest jakoś szczególnie wyeksponowane, uprzywilejowane, wyświęcone, wyniesione, dowartościowane względem innych.


Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
alsor (3283 punktów)
>> Obserwatorzy są bierni. Samą obserwacją nie stwarza się niczego
>Tak. Ani nie wyróżnia.
>> Kosmos musi posiadać jakiś fizyczny kształt i Ziemia musi zajmować
>> w nim określone miejsce.
>Zajmować miejsce, to nie wyróżniać.
>Nasze miejsce nie jest jakoś szczególnie wyeksponowane, uprzywilejowane, wyświęcone, wyniesione, dowartościowane względem innych.

Dlaczego nie?

Nie siedzimy przecież pomiędzy galaktykami a tej przestrzeni jest najwięcej,
zatem dowolna galaktyka już jest wyróżnieniem!

A może to jest ta gorsza lokalizacja, a nie wcale lepsza?

Np. panowie UFO mieszkają zapewne pomiędzy galaktykami - na takich dzikich gwiazdach... prawdopodobnie wykopanych dawno z galaktyki.

Nie jest tak?

Jak wygląda niebo widziane z obszaru pomiędzy galaktykami?
Np. lecimy do połowy drogi na Andromedę, czyli tak z 1 milionik ly -
no co - jakie tam gwiazdozbiory widać na niebie?
Henryk.K (2246 punktów)
>>> Obserwatorzy są bierni. Samą obserwacją nie stwarza się niczego

>>Nasze miejsce nie jest jakoś szczególnie wyeksponowane, uprzywilejowane, wyświęcone, wyniesione, dowartościowane względem innych.
>Dlaczego nie?
>Nie siedzimy przecież pomiędzy galaktykami a tej przestrzeni jest najwięcej,
>zatem dowolna galaktyka już jest wyróżnieniem!
>A może to jest ta gorsza lokalizacja, a nie wcale lepsza?
>Np. panowie UFO mieszkają zapewne pomiędzy galaktykami - na takich dzikich gwiazdach... prawdopodobnie wykopanych dawno z galaktyki.
>Nie jest tak?
>Jak wygląda niebo widziane z obszaru pomiędzy galaktykami?
>Np. lecimy do połowy drogi na Andromedę, czyli tak z 1 milionik ly -
>no co - jakie tam gwiazdozbiory widać na niebie?
>

A na te ogromne rozmiary świata to są jakieś racjonalne argumenty?
Jak można wierzyć uczonym, którzy nie potrafią nawet poprawnie obliczyć czasu pełnego obrotu Ziemi wokół własnej osi?

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
alsor (3283 punktów)
> A na te ogromne rozmiary świata to są jakieś racjonalne argumenty?

Pewnie tak.

aby mogła istnieć ta swoboda - przeogromna różnorodność,
którą widzimy tu: na malutkiej Ziemi, misi istnieć cała ta nieskończoność dookoła!

W zamkniętym środowisku nie sposób cokolwiek stworzyć, a tym bardziej utrzymać.

Jahwe nie był głupi... bo jest.
Sam to powiedział: Ja jestem ten który jestem.

co znaczy tyle co: jestem nieskończony = niezniszczalny i nieśmiertelny.
08-06-2022 08:42 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Dlaczego nie?
>Nie siedzimy przecież pomiędzy galaktykami a tej przestrzeni jest najwięcej,
>zatem dowolna galaktyka już jest wyróżnieniem!

Zgadzam się. Dowolna, a jest ich przecież miliardy lub więcej. Zatem nasze miejsce nie jest jakoś szczególnie wyświęcone.

>A może to jest ta gorsza lokalizacja, a nie wcale lepsza?

Właśnie.

> Np. panowie UFO mieszkają zapewne pomiędzy galaktykami - na takich
> dzikich gwiazdach... prawdopodobnie wykopanych dawno z galaktyki.

Z boku, nie widać ich. Nikt nie planuje do gagatków dolecieć i rozwijają się w pokoju (o ile nie mają swoich własnych Putinów).

>Jak wygląda niebo widziane z obszaru pomiędzy galaktykami?

Podobne jak nasze, tylko bez indywidualnych gwiazd. Chyba, że akurat wybucha gdzieś supernowa.

>Np. lecimy do połowy drogi na Andromedę, czyli tak z 1 milionik ly

Tylko samotnie troszku. U nas to przynajniej można sobie pomarzyć o podróży na Proximę lub Alfę Centauri.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
alsor (3283 punktów)
>Do rozwikłania pewnych zagadnień potrzebuję umiejscowienia naszej planety w odniesieniu do wymiarów
>Wszechświata.
>Mam tu na myśli Kosmos, który jest efektem Wielkiego Wybuchu.
>Istotne jest jej położenie względem jego obrzeży.
>Może, ktoś z Państwa natrafił na takie ustalenia?

Brednie wybuchowe są tu akurat bezużyteczne.

Kosmos jest nieskończony, zatem nie ma środka po prostu.

Hipotezy Wszechświata w wersji hipersfery - 4D,
co np. Schwarzschild i wielu innych kombinowali, też są spalone,
bo w takim kosmosie byłby inny rozkład galaktyk...
no, chyba że ta hipersfera jest nieskończona,
ale to byłoby przecież równoważne z dowolną nieskończoną - w tym i płaską, więc to jest zawracanie dupy.
Henryk.K (2246 punktów)

>Brednie wybuchowe są tu akurat bezużyteczne.
>Kosmos jest nieskończony, zatem nie ma środka po prostu.
>Hipotezy Wszechświata w wersji hipersfery - 4D,
>co np. Schwarzschild i wielu innych kombinowali, też są spalone,
>bo w takim kosmosie byłby inny rozkład galaktyk...
> no, chyba że ta hipersfera jest nieskończona,
> ale to byłoby przecież równoważne z dowolną nieskończoną - w tym i płaską, więc to jest zawracanie dupy.

Nie istnieje dowód obserwacyjny oraz teoretyczny, który potwierdzałby nieskończony Wszechświat.
W przypadku nieskończonego Kosmosu można by jednie ustalać położenie Ziemi w stosunku do jego poszczególnych elementów, lecz nigdy wobec całości.

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
alsor (3283 punktów)
> Nie istnieje dowód obserwacyjny oraz teoretyczny, który potwierdzałby nieskończony Wszechświat.

Sam postęp w tym polu obserwacji jest tu dobrym dowodem nieskończoności.

100-300 lat światła - średniowiecze, bo tyle gołym okiem widać...
1000ly -> 19 wiek
10000ly -> początek 20-go wieku
100000ly -> odkrycie galaktyk itd.

potem były miliony - Andromeda: 2.5 mln ly itd.

Finalnie doszli do 45 mld ly, bo taki jest limit widzialności w kosmosie.

Serwowany rozmiar typu 13.8 mld ly - to są bredzenia frajerów.

R = 13.8 mld = c*tau,
to jest stała tłumienia jedynie, bo tau = 1/H = 13.8 mld lat
(tak hipotetycznie tylko, bo ciul wie co ci frajerzy sobie tu powyliczali - te stałe mogą być zrypane, bo to trzeba obliczyć w poprawnym modelu, a nie w jakimś dowolnie szmacianym.. być może to jest tylko 1 mld, albo i pół a nie 14!)
.........

To był praktyczny...
a teoretyczny dowód nieskończoności wszystkiego udowodniono z z 6000 lat temu zapewne:
coś istnieje, zatem jest i było od zawsze, bo z pustego Salomon nie naleje.
1. to było o t = oo

2. rozmiar podobnie załatwiamy:
nie ma więzienia z którego nie można uciec, bo ściany i wszelkie inne kajdany... można zawsze skruszyć i wyjść!
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> można zawsze skruszyć i wyjść!

Czyli "chcieć to móc"?
No nie wiem.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.
alsor (3283 punktów)
>> można zawsze skruszyć i wyjść!
>Czyli "chcieć to móc"?
>No nie wiem.

Potencjalnie można.

Pojęcie zwane Wszechświatem jest sumą: rzeczywistości i potencjalnych możliwości.

I dlatego to musi być nieskończone - z definicji!

Wszechświat skończony to błąd - samozaprzeczenie,
co jak kwadratowa kula!

Takie coś nazywamy zwyczajnie: systemem albo obiektem, ale nie Wszechświatem!

Ewentualnie taki skończony Wszechświat może to być również nonsensem,
czyli coś jak np. kilogram miłości - co to jest? To jest nonsens, bo miłości raczej nie mierzymy w kilogramach..

...

A tak generalnie to jest sprawa nierozstrzygalna, znaczy ta nieskończoność.

I tu są dwie możliwości(!) a nawet i 3 !:

1. postulujemy że skończone,
a wtedy otrzymamy serię nowych twierdzeń, które z pewnością stworzą system zupełny, czyli sprzeczny
2. postulujemy że jest nieskończony
- i teraz chyba znowu otrzymamy serię... sprzeczności, ale innego rodzaju.

3. nic nie postulujemy!
zostawiamy ten problem nierozstrzygalnym -
i wtedy będzie ok.
Henryk.K (2246 punktów)

>A tak generalnie to jest sprawa nierozstrzygalna, znaczy ta nieskończoność.
>I tu są dwie możliwości(!) a nawet i 3 !:
>1. postulujemy że skończone,
>a wtedy otrzymamy serię nowych twierdzeń, które z pewnością stworzą system zupełny, czyli sprzeczny
>2. postulujemy że jest nieskończony
>- i teraz chyba znowu otrzymamy serię... sprzeczności, ale innego rodzaju.
>3. nic nie postulujemy!
>zostawiamy ten problem nierozstrzygalnym -
>i wtedy będzie ok.
>

Przypuszczam, a nawet staram się oprzeć to na logicznych obliczeniach, iż Wszechświat
nie tylko jest skończony, lecz również nie może być zbyt duży.
Tylko co jest za tym końcem?

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
09-06-2022 13:38 
 Ocena 1 na 1
sable (465 punktów)
>Tylko co jest za tym końcem?
Początek następnego wszechświata, itd !
alsor (3283 punktów)
>>Tylko co jest za tym końcem?
>Początek następnego wszechświata, itd !

I to jest właśnie sprzeczność.

Bo Wszechświat jest już tym wszystkim = Universum.

To co tworzycie jest tylko rekurencyjnym pajacowaniem nierozgarniętych przygłupów.

nieskończoność waszych skończonych pseudowszechświatów = 1 nieskończony - nie jest tak?

...
Próbujecie unikać nieskończoności ale i tak zawsze w nią wpadacie!

Wielu fizyków nielubi nieskończoności, twierdzą że to abstrakcja - domena matematyków.

No ale oni i tak siedzą całą mordą w tych nieskończonościach!
Prosty przykład:

patrzy skończony fizyk na niebo - dookoła, no i co tam ma?
kąt bryłowy sfery = 4pi sr, dokładnie - perfekcyjnie, z dokładnością nieskończoną!
no ale pi jest przecież nieskończone -
bo nie da rady tego zapisać na papierze (skończonym) - nie? no.
Henryk.K (2246 punktów)

>...
>Próbujecie unikać nieskończoności ale i tak zawsze w nią wpadacie!
>Wielu fizyków nielubi nieskończoności, twierdzą że to abstrakcja - domena matematyków.
>No ale oni i tak siedzą całą mordą w tych nieskończonościach!
>Prosty przykład:
>patrzy skończony fizyk na niebo - dookoła, no i co tam ma?
>kąt bryłowy sfery = 4pi sr, dokładnie - perfekcyjnie, z dokładnością nieskończoną!
>no ale pi jest przecież nieskończone -
>bo nie da rady tego zapisać na papierze (skończonym) - nie? no.
>

Czym więc jest zakończony ten skończony świat?
Jakąś ściną czy pustą przestrzenią, która nie ma końca?
Tylko,że pusta przestrzeń nie jest nicością.
Nikt jeszcze nie podał sensownej definicji przestrzeni. Podobnie jak z czasem, chociaż
na co dzień mamy z nimi do czynienia.
Skoro jednak ściana, to z jakiego materiału i jaka gruba?
I kto ją tam postawił?

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
alsor (3283 punktów)
> Czym więc jest zakończony ten skończony świat?
>Jakąś ściną czy pustą przestrzenią, która nie ma końca?
>Tylko,że pusta przestrzeń nie jest nicością.
>Nikt jeszcze nie podał sensownej definicji przestrzeni. Podobnie jak z czasem, chociaż
>na co dzień mamy z nimi do czynienia.
>Skoro jednak ściana, to z jakiego materiału i jaka gruba?
>I kto ją tam postawił?

Kombinują sobie - jak to amatorzy lubią... i na kilka sposobów.

Wszelkie te improwizacje nie są oficjalnie uprawiane przez fizyków, oczywiście,
no ale oni tym się próbują tłumaczyć bezmyślnie.

Przykładowo:
1. 4-ty wymiar, czyli hipersfera;
to zostało dawno obalone, no ale zawsze można gadać...

2. pozwijane - sprasowane wymiary!
wtedy otrzymasz np. że atomy są 4-wymiarowe, ale są tylko jakby zanurzone w tym naszym 3D.
Z takimi absurdalnymi głupotami trudno dyskutować, no więc mogą sobie tak gadać w nieskończoność - jak Kopernik z biskupami.
Np. możesz sobie tak tu wyobrazić ten koniec świata - niepenetrowalną ścianę:
tam, na obrzeżach, przestrzeń jest sprasowana do stopnia,
że tam 1m to miliony - biliony ly... zatem przejść przez to nie sposób... w skończonym czasie,
a zwłaszcza że tam czas zamarza. haha!

3. no i te już standardowe fanaberie: OTW!
znaczy oni sobie ubzdurali że przestrzeń się krzywi tak jakoś w samej sobie, więc niekiedy się zamyka, robi tunele czasoprzestrzenne (oni mają na to twarde dowody!, np. dziurawią ołówkiem zagięte kartki papieru, itd.)

To jest już total paranoja, no ale serwowana oficjalnie na uniwerkach i uprawiana praktycznie... w akademikach zapewne; no cóż poradzić - psychiatria wciąż nie daje sobie z tym rady.
Henryk.K (2246 punktów)

>Kombinują sobie - jak to amatorzy lubią... i na kilka sposobów.
>Wszelkie te improwizacje nie są oficjalnie uprawiane przez fizyków, oczywiście,
>no ale oni tym się próbują tłumaczyć bezmyślnie.
>Przykładowo:
>1. 4-ty wymiar, czyli hipersfera;
>to zostało dawno obalone, no ale zawsze można gadać...
>2. pozwijane - sprasowane wymiary!
>wtedy otrzymasz np. że atomy są 4-wymiarowe, ale są tylko jakby zanurzone w tym naszym 3D.
>Z takimi absurdalnymi głupotami trudno dyskutować, no więc mogą sobie tak gadać w nieskończoność - jak Kopernik z biskupami.
>Np. możesz sobie tak tu wyobrazić ten koniec świata - niepenetrowalną ścianę:
>tam, na obrzeżach, przestrzeń jest sprasowana do stopnia,
>że tam 1m to miliony - biliony ly... zatem przejść przez to nie sposób... w skończonym czasie,
>a zwłaszcza że tam czas zamarza. haha!
>3. no i te już standardowe fanaberie: OTW!
>znaczy oni sobie ubzdurali że przestrzeń się krzywi tak jakoś w samej sobie, więc niekiedy się zamyka, robi tunele czasoprzestrzenne (oni mają na to twarde dowody!, np. dziurawią ołówkiem zagięte kartki papieru, itd.)
>To jest już total paranoja, no ale serwowana oficjalnie na uniwerkach i uprawiana praktycznie... w akademikach zapewne; no cóż poradzić - psychiatria wciąż nie daje sobie z tym rady.

Aż prosi się powrócić do Niebocentryzmu Wewnętrznego.
Jednak on również posiada nie do rozwikłania problemy ze zjawiskami fizycznymi.
Niebocentryzm zewnętrzny wyjaśnia wiele problemów, z którymi Teoria Heliocentryczna sobie nie poradziła, lecz problem tak ogromnego Wszechświata również jest nie odgadły.
Niepenetrowalna ściana jest dosyć ciekawą koncepcją.
Nie trzeba wcale prasować ją do tak wielkiej gęstości, żeby przeniknięcie jej trwało nieskończenie długo.
Wystarczy przyjąć, że w tych miejscach czas płynie z nieskończoną prędkością
Podobnie można zmniejszyć ogromne rozmiary Kosmosu.
Zamiast zakładać, iż rozszerza się ponieważ światło docierające do nas przesunięte jest ku czerwieni, przyjąć że barwa tego światła wynika z czasu, który tam inaczej płynnie,niźli u nas.
Zmagałem się z tym problemem w ,, Rozważaniach o czasie" .


W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Nikt jeszcze nie podał sensownej definicji przestrzeni. Podobnie jak z czasem, chociaż
>na co dzień mamy z nimi do czynienia.

Ja chętnie podam, z głowy.

Przestrzeń jest wymiarem skwantowanej materii.

Czas jest wymiarem skwantowanego ruchu.

Przy czym kwant to każda określona, ograniczona, skończona i policzalna porcja a nie żadna najmniejsza.

Materia w granicy naszego horyzontu obajwia się w porcjach, których wymiar tworzy przestrzeń. Podobnież jest z ruchem, który także objawia się w porcjach tworząc wymiarem porcji czas.

Jeżeli chodzi o czas i przestrzeń poza naszym horyzontem to nic o nich nie możemy powiedzieć, bo też nic o nich nie wiemy, tak jak ja nie wiem jakie imiona mają twoi znajomi, to co mógłbym p nich powiedzieć? Musiałbym zmyślać. Tak też robią naukowcy, którzy twierdzą o tym o czym niczego nie wiedzą. Zmyślają, żeby uspokoić emocje związane z tym, że nie mają bladego pojęcia.

--------

Zamiast uczciwe powiedzieć - do horyzontu wiem, bo widzę a za horyzontem nie wiem. Trzeba wpierw przekroczyć horyzont, żeby się czegoś dowiedzieć a są na to różne sposoby, choćby taki:

pl.m.wikipedia.org/wiki/Przekładnia

choć ja lubię tez określenie transformatora.

Mało kto wie, że teleskop jest właśnie takim transformatorem a ogólniej przekładnią.


youtu.be/5VCiU1osa3w
szarley (54913 punktów)
>>Nikt jeszcze nie podał sensownej definicji przestrzeni. Podobnie jak z czasem, chociaż
>>na co dzień mamy z nimi do czynienia.
>Ja chętnie podam, z głowy.

Chętnie podaj jednostki "wielkości ruchu" i "wielkości materii"
i wzór na przekształcenie

Ucieczka?

Aaaaaaaa
czyli ruch nie przekształca się w materię, to był tylko zwid ćpuna, który najarał się i p*****li bez sensu swoje mantry, że Sonia ma 100 kamienic we Wrocławiu i 200 w Berlinie, skoro stać ją na podróże, bo robola nie stać na podróż do sąsiedniego miasta i mieszka w niedogrzanej piwnicy


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>czyli ruch nie przekształca się w materię,

Gdyby się nie przekształcał, to nie zapisałbys nigdy muzyki na płycie winylowej i następnie z płyty byś jej nie odtworzył.

System fal ruchu przekształca się w układ cząsteczek materii i na odwrót.

Fala staje się cząsteczka na następnie cząsteczka falą.

youtu.be/5VCiU1osa3w
szarley (54913 punktów)
>Gdyby się nie przekształcał, .....

Wróć do wątku, w którym była o tym mowa, TWOJEGO wątku, w którym nadal czekam na odpowiedź


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Henryk.K (2246 punktów)

>Zamiast uczciwe powiedzieć - do horyzontu wiem, bo widzę a za horyzontem nie wiem. Trzeba wpierw przekroczyć horyzont, żeby się czegoś dowiedzieć a są na to różne sposoby, choćby taki:
>pl.m.wikipedia.org/wiki/Przekładnia
>choć ja lubię tez określenie transformatora.
>Mało kto wie, że teleskop jest właśnie takim transformatorem a ogólniej przekładnią.
>
youtu.be/5VCiU1osa3w

>

Podoba mi się. Teleskop, przekładnia optyczna.

W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.
alsor (3283 punktów)
>>Zamiast uczciwe powiedzieć - do horyzontu wiem, bo widzę a za horyzontem nie wiem. Trzeba wpierw przekroczyć horyzont, żeby się czegoś dowiedzieć a są na to różne sposoby, choćby taki:
>>pl.m.wikipedia.org/wiki/Przekładnia
>>choć ja lubię tez określenie transformatora.
>>Mało kto wie, że teleskop jest właśnie takim transformatorem a ogólniej przekładnią.
>>
youtu.be/5VCiU1osa3w

>>
> Podoba mi się. Teleskop, przekładnia optyczna.

Teleskop raczej nie jest przekładnią, bo to inaczej działa.

Przekładnie zachowują energię bo to polega głównie na skalowaniu: r i F,
przykładowo:
- moment siły: M = r x F = 2r x (F/2)
- sama siła podobnie, wtedy: E = F.x = 2F . x/2
itd.

Natomiast robota teleskopu polega na zwiększeniu pola,
czyli na zgarnięciu większej energii, co jest niezgodne z przekładnią, bo ta trzyma energię.

Teleskop, czy luneta, lorneta, po prostu poszerza to nasze oko - zwiększa to robocze pole powierzchni oka.

Np. 10 razy większe oko, czyli 5cm zamiast 0.5cm, zgarnia 10^2 = 100 razy więcej energii,
no i chyba tyle więcej informacji automatycznie - dlatego przez lornetkę lub lunetkę widać dużo więcej.

...
Metrowe oko smoka widziałoby z milion razy więcej od tego naszego, bo tu jest kilka milimetrów zaledwie!
Henryk.K (2246 punktów)

>Metrowe oko smoka widziałoby z milion razy więcej od tego naszego, bo tu jest kilka milimetrów zaledwie!

Cieszę się, że nie jestem smokiem z metrowym okiem.
Do rozważania spraw Wszechświata, Pan Bóg wyposażył mnie w adekwatny rozum i to wystarczy.
Czego nie zrozumiem, to poniosą to kolejne pokolenia.
Mam nadzieję, iż przed końcem świata, prawda o nim zostanie rozwikłana.

Alleluja i do przodu.


W nieskończonym Wszechświecie wszystko jest możliwe. Łącznie z tym, że ten Wszechświat nie istnieje.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365