 |
Politycy chcą nas dozbroić Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2022 07:07 | romaro (25211 punktów) | Politycy chcą nas dozbroić
3 na 3 | W Sejmie leży projekt ustawy, dzięki której łatwiej będzie się uzbroić. - Im więcej broni, tym więcej zabitych. Tak to działa. Nigdy odwrotnie - ostrzega Marcin Samsel, specjalista do spraw bezpieczeństwa publicznego. W szkołach od września nauka strzelania. Do tego posłowie PiS i Kukiz'15, chcąc, żeby Polacy się zbroili, zabiegają o "odblokowanie" dostępu do broni. Liczyli na to, że latem ich projekt ustawy przejdzie przez Sejm. Rzecznik praw dziecka porównał dotknięcie broni do inicjacji seksualnej. Uznał, że "wiek 15 lat jest optymalny".- Słyszałem rzecznika... To przerażające. Dlaczego, gdy politycy mówią o bezpieczeństwie, nie mówią o tym, że powinniśmy nauczyć się uciekać? Dlaczego nie mówią, gdzie mamy się schować, gdyby był nalot? Czy ktoś nas chce jakoś przygotować do skutecznej ochrony przed zagrożeniami? Dlaczego nie ma na masową skalę ćwiczeń z ewakuacji? Każdy z nas powinien wiedzieć, jak się zachować w razie pożaru, co robić, jeśli zawali się budynek albo gdy w pobliżu zaczną wybuchać bomby. Większość z nas nie wie nawet, jak reagować na wyjące syreny. Jeżeli czegoś uczyć na wypadek wojny, to przede wszystkim zasad ewakuacji, ucieczki spod ostrzału, podstaw medycyny pola walki, żeby każdy wiedział, co zrobić, gdy mamy obok rannego, a nie mamy apteczki. Jeżeli uczyć strzelać, to z pewnością nie dzieci. Chyba że ktoś chce, jak Putin, mieć mięso armatnie i wysyłać na front już 16-latków. Z dawaniem broni do ręki osobom bardzo młodym naprawdę radziłbym uważać. Wychowani na grach komputerowych czasami nie potrafią dostrzec różnicy między życiem a grą. Prowadzę zajęcia z technik interwencji, mam w grupach osoby po 18-20 lat, które zgłosiły się do pracy w policji, wydaje im się, że gdy wyjdą uzbrojeni na ulice, będzie jak w grze, gdy ktoś zginie, to game over, następnym razem zacznie się od nowa. W wielu młodych ludziach wychowanych na "strzelankach" jest niekontrolowana agresja, brutalność. I jakby nie zdawali sobie sprawy z tego, że jeżeli komuś skręci się kark albo się do niego strzeli, to się go zabije i on już nigdy nie wstanie. Nie będzie drugiego życia, nie da się tej śmierci wymazać, cofnąć, jak w komputerowej grze. Ale podgrzewa się nastroje bojowe w każdy możliwy sposób. Rzecznik praw dziecka mówi o zaletach dotykania broni. Minister edukacji otwiera szkolną strzelnicę i pozuje z bronią, a w tle widzimy krzyż. Często mówi się o walce i łączy to z religią. Mamy "wojowników Maryi" i "Rycerzy Chrystusa"...- Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co naprawdę znaczy walczyć, być "wojownikiem", jakie mechanizmy się przy tym uruchamiają. Ucząc technik interwencji i samoobrony staję naprzeciw tych, którzy przychodzą do mnie na zajęcia i widzę, co się z nimi dzieje, gdy mówię "uderz mnie", "zaatakuj". Nie chcą, wahają się. Większość ma opory, bo większość - na szczęście - po prostu nie chce drugiemu zadawać bólu, zrobić krzywdy. Jednak, żeby doprowadzić do tragedii wystarczy to, że istnieje mniejszość. Niech to będzie choćby 2 albo 5 procent społeczeństwa. Ta pozornie nieduża grupa może nie mieć żadnych oporów, żeby - nawet, gdy nie ma wojny - poddać się retoryce wojennej, zaatakować kogoś, wykorzystując swoją siłę albo po prostu łatwy dostęp do broni. Jednak jakoś nikt jeszcze nie wpadł na pomysł, żeby w szkole wykładać uczniom, jak trzymać nóż, żeby zabić. Nie daje się nastolatkom instrukcji, jak uderzyć siekierą, żeby rozłupać komuś głowę albo odrąbać nogę. Także w domu rodzice nie podsuwają dzieciom takich narzędzi. Jeżeli ktoś chce porównywać nóż czy siekierę do broni palnej, warto pamiętać, jaka jest siła rażenia każdego z tych narzędzi. Nożem nie da się zabić równocześnie kilku osób, a mając w ręku karabin, owszem. Chcąc zranić czy zabić nożem, trzeba podejść blisko, wyprowadzić uderzenie, a mając broń palną, można zabić, stojąc w oknie swojego mieszkania. Liczba ofiar, jaka wiąże się z użyciem noża a użyciem broni palnej, to jedno. Drugie: kłopot z neutralizacją zagrożenia. Do wytrącenia napastnikowi noża z ręki wystarczy jeden sprawny obywatel albo patrol policji, ale żeby zmusić kogoś do oddania karabinu z załadowanym magazynkiem? Czasami nawet 100 policjantów może sobie nie poradzić. Porównywanie noża do karabinu, to jak przymierzenie nosa do pięści albo jak porównanie posługiwania się bronią do inicjacji seksualnej. Ci, którzy forsują szerszy dostęp do broni, mogą odnieść sukces, wykorzystując strach przed wojną?- Boję się, że - niestety - nie znajdzie się nikt, kto głośno powie: "stop!" W normalnej sytuacji, gdyby w państwie były "bezpieczniki", czyli sprawne instytucje kontroli, a w czasie konsultacji społecznych wnikliwie rozważałoby się "za" i "przeciw", ktoś miałby odwagę powiedzieć, że więcej broni, to nie mniejsze, ale większe zagrożenie. I gwarantuję, że od razu też dużo martwych policjantów, pracowników ochrony, większe ryzyko terrorystyczne. U części z tych, którzy będą mieć broń, prędzej czy później może pojawić się pokusa, żeby bronią pozałatwiać swoje sprawy. Dlaczego politycy nie dostrzegają tego zagrożenia?- Są cyniczni. Skutki ich nie obchodzą. W USA już dawno zdano sobie sprawę, że dużo broni w domach, to duże kłopoty. Choć teraz chcieliby ograniczyć dostęp, trudno im się za to zabrać. Są w sytuacji, w której nawet nie wiadomo, kto co ma i gdzie trzyma. Gdyby teraz wprowadzić tam nowe przepisy, to czy mogłyby radykalnie zmienić sytuację, skoro w domach wciąż byłby przecież zgromadzony wcześniej arsenał? Nie ma sposobu, żeby ludziom odebrać to, co mają. No bo jak? Grzecznie poprosić, żeby oddali? U nas, jeżeli ludziom się pozwoli, to ze strachu przed wojną, zaczną kupować broń. Będzie sobie leżeć, aż kiedyś w końcu pojawi się okazja, żeby ją wyciągnąć. Wystarczy, że sąsiad kogoś zdenerwuje. Wtedy zabije się sąsiada, a do tego jeszcze prawdopodobnie interweniujących policjantów. www.newswe(*)w-sejmie-nowe-przepisy/v7lxqn1 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | szarley (54911 punktów) | >Rzecznik praw dziecka porównał dotknięcie broni do inicjacji seksualnej. Uznał, że "wiek 15 lat jest optymalny".
No to sobie moraliści na nim poużywają. 15-latek w małżeńskim związku??
Ad rem: Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem bawiliśmy się żołnierzykami (ołowianymi!!) i plastikowymi karabinami i pistoletami. Były normalnie dostępne w sklepach z zabawkami. Nikomu nie przyszło do głowy, że to coś złego. Ale świat się zmienia, tak jak w swoich czasach Komenský i Korczak uczyli jak uczyć, tak współcześni teoretycy wychowania badają skutki tego na co ich poprzednicy nie wracali uwagi. I wniosek, że nie należy dawać dziecku militarnych zabawek stał się tak oczywisty, jak ten, że w samochodzie z dziećmi nie należy palić papierosów.
RPD chce cofnąć pedagogikę do czasów HJ
(przy okazji, powszechnie krytykuje się afrykańskie samozwańcze armie werbujące dziesięcioletnich chłopców i uczące nawet zabijania cywilów, a w Warszawie stoi pomnik kilkulatka z karabinem i czci się tych, którzy dziecku ten karabin do ręki dali)
>Dlaczego, gdy politycy mówią o bezpieczeństwie, nie mówią o tym, że powinniśmy nauczyć się uciekać? Dlaczego nie mówią, gdzie mamy się schować, gdyby był nalot?
Bo te 15-letnie dzieci mają ICH bronić, kiedy ONI uciekną do schronów. Premier do schronu (obligacje za granicą), a batalion siusiumajtków na opancerzonych hulajnogach będzie romantycznie bronił tego schronu
>Ale podgrzewa się nastroje bojowe w każdy możliwy sposób. Rzecznik praw dziecka mówi o zaletach dotykania broni.
Niech sobie swojego gówna dotyka
Net jest pełen filmików pokazujących agresję na drogach. Jeden kierowca wyprzedził drugiego, ten drugi chce pokazać, że ma większego, wyprzedza, zajeżdża drogę, zmusza do zatrzymania, wywleka pierwszego z samochodu.... dajmy im broń!!! Ależ to poprawi bezpieczeństwo na drogach, kiedy nieumyślne wymuszenie pierwszeństwa będzie groziło śmiercią... Pozwólmy uczniom odreagować jedynkę na klasówce na nauczycielu i kolegach...
Jaka cudowna perspektywa
* * Si vis pacem, para bellum. Wojna u proga. trzeba się przygotowywać. Trzeba budować militarne i gospodarcze sojusze. zbroić i ćwiczyć armię i UCZYĆ MŁODZIEŻ JAK ZACHOWAĆ SIĘ W CZASIE KONFLIKTU: - gdzie się schować w razie nalotu, - co ze sobą zabrać - jak udzielić pomocy rannemu - jak ugasić pożar a nawet - jak zmienić pieluchę i nakarmić osierocone lub zgubione dziecko
Bardzo smutne jest to, co napisałeś
Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
|
|
 | 3 na 3 | romaro (25211 punktów) | Kto dzisiaj pamięta, że kiedyś dzieci bawiły się w strzelanego albo w czterech pancernych? Zawsze chciałem być dowódcą bo Marusia mi się podobała.
|
|
 | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) | >>Rzecznik praw dziecka porównał dotknięcie broni do inicjacji seksualnej. Uznał, że "wiek 15 lat jest optymalny".No to sobie moraliści na nim poużywają. 15-latek w małżeńskim związku?? >Ad rem: >Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem bawiliśmy się żołnierzykami (ołowianymi!!) i plastikowymi karabinami i pistoletami. Były normalnie dostępne w sklepach z zabawkami. Nikomu nie przyszło do głowy, że to coś złego. Ale świat się zmienia, tak jak w swoich czasach Komenský i Korczak uczyli jak uczyć, tak współcześni teoretycy wychowania badają skutki tego na co ich poprzednicy nie wracali uwagi. I wniosek, że nie należy dawać dziecku militarnych zabawek stał się tak oczywisty, jak ten, że w samochodzie z dziećmi nie należy palić papierosów. >RPD chce cofnąć pedagogikę do czasów HJ >(przy okazji, powszechnie krytykuje się afrykańskie samozwańcze armie werbujące dziesięcioletnich chłopców i uczące nawet zabijania cywilów, a w Warszawie stoi pomnik kilkulatka z karabinem i czci się tych, którzy dziecku ten karabin do ręki dali) >>Dlaczego, gdy politycy mówią o bezpieczeństwie, nie mówią o tym, że powinniśmy nauczyć się uciekać? Dlaczego nie mówią, gdzie mamy się schować, gdyby był nalot? >Bo te 15-letnie dzieci mają ICH bronić, kiedy ONI uciekną do schronów. Premier do schronu (obligacje za granicą), a batalion siusiumajtków na opancerzonych hulajnogach będzie romantycznie bronił tego schronu >>Ale podgrzewa się nastroje bojowe w każdy możliwy sposób. Rzecznik praw dziecka mówi o zaletach dotykania broni. >Niech sobie swojego gówna dotyka >Net jest pełen filmików pokazujących agresję na drogach. Jeden kierowca wyprzedził drugiego, ten drugi chce pokazać, że ma większego, wyprzedza, zajeżdża drogę, zmusza do zatrzymania, wywleka pierwszego z samochodu.... dajmy im broń!!! Ależ to poprawi bezpieczeństwo na drogach, kiedy nieumyślne wymuszenie pierwszeństwa będzie groziło śmiercią... >Pozwólmy uczniom odreagować jedynkę na klasówce na nauczycielu i kolegach... >Jaka cudowna perspektywa
Dokładnie to miałem na myśli pisząc o powszechnym dostępie do broni. Dajmy giwerę np Hamerlikowi.
> * * >Si vis pacem, para bellum. >Wojna u proga. trzeba się przygotowywać. Trzeba budować militarne i gospodarcze sojusze. zbroić i ćwiczyć armię i UCZYĆ MŁODZIEŻ JAK ZACHOWAĆ SIĘ W CZASIE KONFLIKTU: >- gdzie się schować w razie nalotu, >- co ze sobą zabrać >- jak udzielić pomocy rannemu >- jak ugasić pożar >a nawet >- jak zmienić pieluchę i nakarmić osierocone lub zgubione dziecko >Bardzo smutne jest to, co napisałeś
Ale prawdziwe niestety. Kiedyś w szkołach był przedmiot "przysposobienie obronne" na którym uczono takich zachowań. Teraz Czarnek uczy dzieci przesłań JPII i nienawiści do ludzi o innej orientacji seksualnej i światopoglądu.
|
|
|  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | Nie wiem, czego uczy Czarnek, albo czego nie uczy... i specjalnie mnie to nie interesuje. Ale jak już mamy rozmawiać o broni, to może za przykład weźmy Szwajcarię, nie USA? Jak tam wypada dostęp do broni i czy o tym w ogóle dyskutują, czy po prostu jest to zwykła rzecz, nie warta większych, a już szczególnie emocjonalnych, dyskusji? Oczywiście pełna zgoda, że nauka innych zachowań, nie tylko strzeleckich, na wypadek wojny i innych klęsk żywiołowych jest wskazana. I nie należy przeciwstawiać jednej umiejętności drugim. Przede wszystkim mniej emocji! A więcej racjonalizmu.
|
|
| |  | 3 na 3 | romaro (25211 punktów) | >Nie wiem, czego uczy Czarnek, albo czego nie uczy... i specjalnie mnie to nie interesuje. Ale jak już mamy rozmawiać o broni, to może za przykład weźmy Szwajcarię, nie USA. To najpierw musielibyśmy zmienić mentalność Polaków, poczynając już od przedszkola. Następnie Błaszczak musiałby przeorganizować armię, a w międzyczasie opchnąć rozmodlonym Amerykanom mobilne ołtarze.
|
|
| |  | 3 na 3 | Berzerac (5671 punktów) | >Nie wiem, czego uczy Czarnek, albo czego nie uczy... i specjalnie mnie to nie interesuje. Ale jak już mamy rozmawiać o broni, to może za przykład weźmy Szwajcarię, nie USA? Jak tam wypada dostęp do broni i czy o tym w ogóle dyskutują, czy po prostu jest to zwykła rzecz, nie warta większych, a już szczególnie emocjonalnych, dyskusji? >Oczywiście pełna zgoda, że nauka innych zachowań, nie tylko strzeleckich, na wypadek wojny i innych klęsk żywiołowych jest wskazana. I nie należy przeciwstawiać jednej umiejętności drugim. >Przede wszystkim mniej emocji! A więcej racjonalizmu. > Temat o powszechnym dostępie do broni był niedawno. Wyraziłem tam swoja opinię. Rację ma Romaro - trzeba by najpierw zmienić mentalność Polaków, a tę pracę należy wykonywać już od przedszkola i szkoły podstawowej. Kto oprócz rodziców/opiekunów oraz szkoły ma kształtować młode pokolenia? Politycy? Kościół?, czy może armia?
|
|
| | |  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Nie wiem, czego uczy Czarnek, albo czego nie uczy... i specjalnie mnie to nie interesuje. Ale jak już mamy rozmawiać o broni, to może za przykład weźmy Szwajcarię, nie USA? Jak tam wypada dostęp do broni i czy o tym w ogóle dyskutują, czy po prostu jest to zwykła rzecz, nie warta większych, a już szczególnie emocjonalnych, dyskusji?> >Oczywiście pełna zgoda, że nauka innych zachowań, nie tylko strzeleckich, na wypadek wojny i innych klęsk żywiołowych jest wskazana. I nie należy przeciwstawiać jednej umiejętności drugim.> >Przede wszystkim mniej emocji! A więcej racjonalizmu.> >> Temat o powszechnym dostępie do broni był niedawno. Wyraziłem tam swoja opinię. Rację ma Romaro - trzeba by najpierw zmienić mentalność Polaków, a tę pracę należy wykonywać już od przedszkola i szkoły podstawowej. Kto oprócz rodziców/opiekunów oraz szkoły ma kształtować młode pokolenia? Politycy? Kościół?, czy może armia?> I taka dyskusja to ma sens  A nie podawanie ile to osób zastrzelono w USA (bo w Polsce więcej popełniło samobójstwo i co z tego?). Też oczywiście wydaje mi się, że powinniśmy być mniej podzieleni i mniej napuszczani przez polityków na samych siebie. I to już od przedszkola  Ale to należałoby robić, a nie tylko postulować. A pierwszym krokiem powinno być poszukanie przykładów w innych państwach. Bo sami mamy jednak małe doświadczenie w nie_kłóceniu_się. Może właśnie ta Szwajcaria byłaby dobrym przykładem? Co oni robią/myślą inaczej? Aż tak daleko kulturowo nie są od nas, można próbować się wzorować na nich. Problemem może być to, że żeby zmienić naszą mentalność, to nie starczy jedno pokolenie. Ale znów, jeśli nie zaczniemy, to nigdy nie dojdziemy do zmiany mentalności. Natomiast najgorszym problemem, tu na forum, jest pewnie to, że tu w większości zaglądają emeryci, których już nic nie zmieni... i o nich nie mówimy
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
> I taka dyskusja to ma sens A nie podawanie ile to osób zastrzelono w USA (bo w Polsce więcej popełniło samobójstwo i co z tego?). Też oczywiście wydaje mi się, że powinniśmy być mniej podzieleni i mniej napuszczani przez polityków na samych siebie. I to już od przedszkola Ale to należałoby robić, a nie tylko postulować. A pierwszym krokiem powinno być poszukanie przykładów w innych państwach. Bo sami mamy jednak małe doświadczenie w nie_kłóceniu_się. Może właśnie ta Szwajcaria byłaby dobrym przykładem? Co oni robią/myślą inaczej? Aż tak daleko kulturowo nie są od nas, można próbować się wzorować na nich.> Problemem może być to, że żeby zmienić naszą mentalność, to nie starczy jedno pokolenie. Ale znów, jeśli nie zaczniemy, to nigdy nie dojdziemy do zmiany mentalności. Natomiast najgorszym problemem, tu na forum, jest pewnie to, że tu w większości zaglądają emeryci, których już nic nie zmieni... i o nich nie mówimy  > Dałem plusa za mądrą wypowiedź, choć nie zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem. Sam jestem emerytem i niczego w życiu nie wykluczam. Jestem otwarty na nowe doświadczenia, wiedzę, mądrości. Ten, kto jest hermetyczny w swych przekonaniach - jest godzien pożałowania.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Dałem plusa za mądrą wypowiedź, choć nie zgadzam się z Twoim ostatnim zdaniem. Sam jestem emerytem i niczego w życiu nie wykluczam. Jestem otwarty na nowe doświadczenia, wiedzę, mądrości. Ten, kto jest hermetyczny w swych przekonaniach - jest godzien pożałowania.> Nie zgadzać każdy się może  I nawet w pojedynczych przypadkach może mieć rację. Ale w swojej masie emeryci, to emeryci. I mają inne problemy, niż reszta społeczeństwa. Biologia robi swoje i póki co człowiekowi nie udało się jej działania zmienić. Może za 100-200 lat... chyba, że ludzkość nie dożyje tego (o czym zapewnia niejaki inteligent MaxGolonko  ). Tak, że na dziś rzeczywistość jest taka, jak jest. I emeryci nie myślą (na ogół!) o tym, co będzie za 20-30 lat, a najwyżej, co będzie za rok czy dwa. No, 5, max 10 lat. I to jest rozsądne. Podobnie, jak 20-latkowie nie myślą o wysokości swojej emerytury. I to też jest rozsądne  Ale odbiegliśmy od tematu...
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Berzerac (5671 punktów) |
> Nie zgadzać każdy się może I nawet w pojedynczych przypadkach może mieć rację. Ale w swojej masie emeryci, to emeryci. I mają inne problemy, niż reszta społeczeństwa. Biologia robi swoje i póki co człowiekowi nie udało się jej działania zmienić. Może za 100-200 lat... chyba, że ludzkość nie dożyje tego (o czym zapewnia niejaki inteligent MaxGolonko ). Tak, że na dziś rzeczywistość jest taka, jak jest. I emeryci nie myślą (na ogół!) o tym, co będzie za 20-30 lat, a najwyżej, co będzie za rok czy dwa. No, 5, max 10 lat. I to jest rozsądne. Podobnie, jak 20-latkowie nie myślą o wysokości swojej emerytury. I to też jest rozsądne  > Ale odbiegliśmy od tematu...> Obecnie emeryt, który ma te 1 000 zł z haczykiem wcale nie myśli co będzie za 5-10 lat. On ma inny dylemat - co będzie jutro, pojutrze. Czy iść do sklepu, na co może sobie pozwolić, czy raczej zamiast do sklepu udać się apteki i wykupić lekarstwa. Masz rację, w takiej sytuacji nie można sobie pozwolić na snucie dalszych planów.
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) |
> Nie zgadzać każdy się może I nawet w pojedynczych przypadkach może mieć rację. Ale w swojej masie emeryci, to emeryci. I mają inne problemy, niż reszta społeczeństwa. Biologia robi swoje i póki co człowiekowi nie udało się jej działania zmienić.Może emeryci którzy nie wezmą broni do ręki nie powinni się wypowiadać o tym czy młody człowiek powinien ja brać. Wsumie to jak bedzie wojna to emeryt pokaże książeczkę...i elo? Inna sprawa to np. coś takiego jak zakaz wyjazdu mężczyznom z kraju w razie wojny. Ktoś z tego forum idzie się pierwszy zapisać wyrazie czego czy....
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Nie zgadzać każdy się może I nawet w pojedynczych przypadkach może mieć rację. Ale w swojej masie emeryci, to emeryci. I mają inne problemy, niż reszta społeczeństwa. Biologia robi swoje i póki co człowiekowi nie udało się jej działania zmienić.> Może emeryci którzy nie wezmą broni do ręki nie powinni się wypowiadać o tym czy młody człowiek powinien ja brać.> Wsumie to jak bedzie wojna to emeryt pokaże książeczkę...i elo?> Inna sprawa to np. coś takiego jak zakaz wyjazdu mężczyznom z kraju w razie wojny.> Ktoś z tego forum idzie się pierwszy zapisać wyrazie czego czy....> O właśnie, właśnie  Ciekawe zagadnienie. A nawet dwa. Ciekaw jestem, czy w Polsce, tak jak na Ukrainie, wszyscy mężczyźni przyjadą walczyć? Ciekaw jestem wypowiedzi szczególnie tych, co wyjechali. A drugie zagadnienie: czy równouprawnienie umiera wraz z pokojem? Panie już nie chcą mieć równych praw i obowiązków? Np. prawa do parytetu na linii frontu? To dopiero się ten świat zmienia... Nie mogę wyjść z podziwu... Wystarczy huknąć armatą i panie feministki milkną i się zagrzebują gdzieś daleko...
|
|
| | | | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >>Nie zgadzać każdy się może I nawet w pojedynczych przypadkach może mieć rację. Ale w swojej masie emeryci, to emeryci. I mają inne problemy, niż reszta społeczeństwa. Biologia robi swoje i póki co człowiekowi nie udało się jej działania zmienić.> >Może emeryci którzy nie wezmą broni do ręki nie powinni się wypowiadać o tym czy młody człowiek powinien ja brać.> >Wsumie to jak bedzie wojna to emeryt pokaże książeczkę...i elo?> >Inna sprawa to np. coś takiego jak zakaz wyjazdu mężczyznom z kraju w razie wojny.> >Ktoś z tego forum idzie się pierwszy zapisać wyrazie czego czy....> >> O właśnie, właśnie Ciekawe zagadnienie. A nawet dwa.> Ciekaw jestem, czy w Polsce, tak jak na Ukrainie, wszyscy mężczyźni przyjadą walczyć? Ciekaw jestem wypowiedzi szczególnie tych, co wyjechali.> A drugie zagadnienie: czy równouprawnienie umiera wraz z pokojem? Panie już nie chcą mieć równych praw i obowiązków? Np. prawa do parytetu na linii frontu? To dopiero się ten świat zmienia... Nie mogę wyjść z podziwu... Wystarczy huknąć armatą i panie feministki milkną i się zagrzebują gdzieś daleko...> Dodam że mając 3 dzieci też nie ma problemu z wyjazdem z kraju. Rozmawialem z kilkoma Ukr. w Europie skąd i jak i czemu nie tam. Ale już szlaban dla chłopaków a kobiety out Temat na temat . A emeryci to swoją drogą....także jest się do kogo czepić....
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>Rzecznik praw dziecka porównał dotknięcie broni do inicjacji seksualnej. Uznał, że "wiek 15 lat jest optymalny".No to sobie moraliści na nim poużywają. 15-latek w małżeńskim związku?? >Ad rem: >Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem bawiliśmy się żołnierzykami (ołowianymi!!) i plastikowymi karabinami i pistoletami. Były normalnie dostępne w sklepach z zabawkami. Nikomu nie przyszło do głowy, że to coś złego. Ale świat się zmienia, tak jak w swoich czasach Komenský i Korczak uczyli jak uczyć, tak współcześni teoretycy wychowania badają skutki tego na co ich poprzednicy nie wracali uwagi. I wniosek, że nie należy dawać dziecku militarnych zabawek stał się tak oczywisty, jak ten, że w samochodzie z dziećmi nie należy palić papierosów. >RPD chce cofnąć pedagogikę do czasów HJ >(przy okazji, powszechnie krytykuje się afrykańskie samozwańcze armie werbujące dziesięcioletnich chłopców i uczące nawet zabijania cywilów, a w Warszawie stoi pomnik kilkulatka z karabinem i czci się tych, którzy dziecku ten karabin do ręki dali) >>Dlaczego, gdy politycy mówią o bezpieczeństwie, nie mówią o tym, że powinniśmy nauczyć się uciekać? Dlaczego nie mówią, gdzie mamy się schować, gdyby był nalot? >Bo te 15-letnie dzieci mają ICH bronić, kiedy ONI uciekną do schronów. Premier do schronu (obligacje za granicą), a batalion siusiumajtków na opancerzonych hulajnogach będzie romantycznie bronił tego schronu >>Ale podgrzewa się nastroje bojowe w każdy możliwy sposób. Rzecznik praw dziecka mówi o zaletach dotykania broni. >Niech sobie swojego gówna dotyka >Net jest pełen filmików pokazujących agresję na drogach. Jeden kierowca wyprzedził drugiego, ten drugi chce pokazać, że ma większego, wyprzedza, zajeżdża drogę, zmusza do zatrzymania, wywleka pierwszego z samochodu.... dajmy im broń!!! Ależ to poprawi bezpieczeństwo na drogach, kiedy nieumyślne wymuszenie pierwszeństwa będzie groziło śmiercią... >Pozwólmy uczniom odreagować jedynkę na klasówce na nauczycielu i kolegach... >Jaka cudowna perspektywa > * * >Si vis pacem, para bellum. >Wojna u proga. trzeba się przygotowywać. Trzeba budować militarne i gospodarcze sojusze. zbroić i ćwiczyć armię i UCZYĆ MŁODZIEŻ JAK ZACHOWAĆ SIĘ W CZASIE KONFLIKTU: >- gdzie się schować w razie nalotu, >- co ze sobą zabrać >- jak udzielić pomocy rannemu >- jak ugasić pożar >a nawet >- jak zmienić pieluchę i nakarmić osierocone lub zgubione dziecko >Bardzo smutne jest to, co napisałeś > Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby Niewątpliwie masz rację. Ale, jak myślę, jest to niewątpliwie, poważny problem wobec pomysłodawców szykujących się do apelacji dotychczasowych przepisów prawnych. Polska ma takie, a nie inne położenie geograficzne. W otoczeniu naszego kraju mamy wojnę wywołaną przez Rosję broniącą swej imperialnej upadającej polityki. Ukrainę, która się broni przed silniejszym napastnikiem i miotającego się karykaturalnego białoruskiego przywódcy. W takim czasie pozostają tylko spekulacje co będzie dalej. Bo zwrot zdarzeń może być nieoczekiwany. Zwolennikom łatwego dostępu do broni dziwię się braku wyobraźni. Bo mieć broń gotową do użycia pociąga za sobą wielką odpowiedzialność. Bo patologiczny Putin może w końcu użyć broni, której zakazu używania podpisał. Dla niego nie ma żadnych zakazów. Niemniej bronić się trzeba, zwłaszcza wobec symptomów rozlania się wojny na Polskę. Wyjście z polskiego problemu niszczenia polskich sił zbrojnych (dzięki idioto Macierewicz) przez dozbrajanie osób cywilnych jest chore tak samo by tworzyć WOT-y. Każdy obywatel mając możliwość dozbrojenia nie daje gwarancji jej użycia tylko na wypadek tylko "W", przy polskiej mentalności budowanej na amerykańskich przykładach historycznych, lub szwajcarskich doświadczeniach. Szwajcaria to bankier Europy i była chroniona jako miejsce lokat dużych pieniędzy pochodzących ze stron walczących. Nikt nie będzie niszczył swojego banku, prawda? Prosta logika to mówi. Więc przykład Szwajcarii jest bezprzedmiotowy. A dostęp do broni wszystkim nie uchroni nas przed możliwą próbą agresji durnowatego Putina. Bo dziś potęgą być, to nie obszar jakim się zawiaduje ale technika, postęp technologiczny, i nauka praktyczna. To nic, że wysłano statek kosmiczny "Sojuz". Odbyło się to kosztami niewyobrażalnymi, by tylko potwierdzić swą potęgę. Może zobaczmy jak żyją ludzie wiosce Rogacze lub dowolnej odległej od Moskwy, jak na warunki rosyjskie blisko, o 100 km od Moskwy. Zobaczcie drogi rosyjskie zaznaczone jak autostrady np. do Iżewska czy Jekaterynburga w jesieni. Dlaczego wojny z Rosją nie wygrał ani Napoleon, ani Hitler? Już wtedy Rosja była zacofana. A teraz? Mentalność Rosjanina imperialisty, pępku świata, jest wysysana z mlekiem matki. A rosyjskiego myślenia nie zmienisz. Oni ciągle żyją w biedzie więc są z biedą oswojeni. Nie znają świata gdzie jest inaczej jak u nich. I dlatego popierają Putina. Dlatego propaganda Putina odnosi takie sukcesy. Ten 140 mln. naród trzeba na nowo kształtować, dosłownie jak w Korei Płn. jest podobnie. A przed zmianami nie ucieknie się. Kwestia czasu. Ukraina w obecnej postaci utworzona została przez Stalina. Putin nawet tego nie szanuje. No chyba, że wojna.
Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
|
|
1 na 1 | hanging_bishop (1112 punktów) | Idiotyzm. Nie po to jesteśmy w NATO, zeby wydawać więcej na zbrojenia. Poza tym taka postawa, to podkopywanie sojuszu poprzez brak wiary weń. Jest więcej "ale". Nacisnąć spust może też dobry człowiek pod wpływem impulsu, a pobić kogoś, czy nawet zadźgać nożem, wymaga już zdecydowania i jakiejś "rządzy krwi". Warto tę broń mieć w razie "W". Nie jest to na tyle skomplikowane, by nie ogarnąć podczas kilkudniowego szkolenia. Nie "kałachy" nas obronią. Warto mieć tę stutysięczną armię plus rezerwy i to wszystko (ale ta armia ma być dobrze i mądrze uzbrojona oraz sprawnie dowodzona). Amen.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|