>Coś, o czym myślałem. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli wyobrazimy sobie ekstremalne upały niszczące >życie - wyobrażamy sobie, że upał powoduje parowanie i tworzy suchą, pozbawioną życia >pustynię. >Ale hipotetycznie, jeśli klimat był wystarczająco gorący - ale nadal był mokry / wilgotny / z dużymi >ilościami opadów, czy możesz uzyskać "pustynię" (np. martwą / martwą), która jest nadal >dość mokra - ale nie może podtrzymywać życia z powodu ekstremalnego upału? >Innymi słowy, jak bardzo musi być gorąco, zanim życie roślin/zwierząt nie będzie w stanie przetrwać >nawet w obecności dużych ilości wody?
Trudno zgadnąć - sprawa dla biologów... ale podejrzewam że prozaiczne wrzenie wody jest tu limitem, i byłoby zabójcze dla tego obecnego życia na Ziemi.
no, może lekki margines, czyli z 80-90C powiedzmy.
byłaby tu pewnie także różnica pomiędzy fauna - flora.
|