Bierzemy tradycyjny wzór z STW na przesunięcie Dopplera : d = f/fe = k(1 - v/c cosf) gdzie: k = gamma, f - to kąt jazdy, zatem i emisji z ruchomego źródła, np. z odległej galaktyki i przykładowo - weźmy skrajny przypadek do zobrazowania jak to działa: v = 0.8c, f = 60 stopni, czyli coś zasuwa tak skosem obok nas, znaczy zbliża się, nie ucieka: d = 5/3 (1 - 0.8cos60) = 5/3 * (1-0.4) = 1 czyli tu nie ma żadnej zmiany - Doppler jest zerowy, jakby to stało w miejscu, a to zasuwa aż 0.8c i do tego zbliża się do nas, a nie oddala! Redshift uzyskamy dopiero dla większych kątów, czyli powyżej 60 d0 180 = 120, zatem dla blue pozostaje tylko od 0 do 60: 120:60 = 2:1, czyli statystycznie - dla losowych kierunków jazdy galaktyk otrzymamy zawsze redshift jak byk, bo statystycznie zawsze przeważy red nad blue. No i po co tworzono bajki o uciekających galaktykach... czyżby wybitni astrolodzy od Big Bangu nawet nie przestudiowali podstaw Dopplera lub STW?  |