Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Teraz" nie istnieje.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
13-07-2022 11:31scooby14444 (142 punktów)"Teraz" nie istnieje.
Profesor Dragan tłumaczy, że "teraz" nie istnieje, a rozpędzając się np. samochodem zmieniamy czas w odległych galaktykach, nie tylko do tyłu, ale nawet do przodu.

Tak więc możemy znaleźć takie układy odniesienia w których Elvis wciąż żyje albo dawno umarliśmy.

Ciekawe, co o tym sądzicie?

www.youtube.com/watch?v=S1CktZb5MiM
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

okragly (21676 punktów)
> "teraz" nie istnieje
zanim zarejestruje coś jako teraz to juz to nie istnieje, np teraz widze slonce, ale to nie teraz tylko 6 min temu, teraz widze ciebie, ale to nie teraz, tylko 0.004 s temu (potrzebny czas dotarcia do oka, z oka do mózgu, i w mózgu)

>Ciekawe, co o tym sądzicie?
w raju byliśmy zwierzętami, nie było czasu
skoro nie bylo w raju to nie istnieje
Wenancjusz (16441 punktów)
>Profesor Dragan tłumaczy, że "teraz" nie istnieje, a rozpędzając się np. samochodem zmieniamy czas
>w odległych galaktykach, nie tylko do tyłu, ale nawet do przodu.
>Tak więc możemy znaleźć takie układy odniesienia w których Elvis wciąż żyje albo dawno umarliśmy.
>Ciekawe, co o tym sądzicie?
>www.youtube.com/watch?v=S1CktZb5MiM

Nie znam prof. Dragana. To, że "teraz" lub inaczej czas równy zero w fizyce nie istnieje, bo trudno przypiąć go do "zera" bo to nie liczba (nazwa pochodna od liczebności) a właśnie brak liczby (nic). A także rozbija prawo ciągłości czasu. Jeśli istnieje pojęcie "teraz", to trzeba udowodnić nieciągłość czasu. Takiego dowodu nie widziałem. Nie wiem jakie układy odniesienia byś proponował, ale nie rozwiązuje to problemu zmienności czasu. Wiadomo tylko, że wszelka względność we Wszechświecie, oprócz prędkości światła, jest już usankcjonowana. A więc i czas też się zmienia. Tylko zależy od kogo? Mam tu na myśli obserwatora zjawiska, czy uczestnika zjawiska. I zależy od warunków stworzonych przez sytuację.
A jeśli chodzi o sprawę śmierci. Śmierć to zatrzymanie wszelkich czynności organizmu, broniących się przed śmiercią. Z pomocą bakterii gnilnych i robaków, materia ciała rozkłada się wracając do NATURY w postaci cząstek elementarnych. Miękkie części ciała szybciej, twarde (kościec) dłużej. Pytanie o Elvisa jest po prostu śmieszne. Atomy Elvisa, z których się składał, rozpierzchły się i nie wiadomo które to, bo wszystkie są takie same. Elvis pozostanie w pamięci tych co go pamiętają, a ta tak samo się rozpadnie w chwili śmierci. Człowiek w swej zarozumiałości nie powinien na razie kombinować z pojęciem czasu, bo tylko nauczył się ten czas odmierzać i to w jednostkach/porcjach przez siebie wymyślonych. A kwestia powrotu czasu minionego już jest dla ludzkości jeszcze niedostępna i bezsensem oczywistym jest próbowanie "zawracać" czas miniony, bo to jest niemożliwe.

P.S. Bieg czasu porównuje na tym forum pewien forumowicz, zwący się K-H-K, czyli Krystian Hamerlik Konopka, upływ czasu do strumienia potoku górskiego. Okazuje się, że wtedy można strumieniowi przypisać wektor (chyba najpewniej prędkości).
Skoro już mamy wektor, to trzeba go tylko odwrócić jego kierunek o 1800 i mamy cofanie czasu. Szczegółów nie wyjaśnił, ale możesz przy okazji zapytać go, jak to się robi! Niestety ja się nie dowiedziałem bo po prostu uciekł od odpowiedzi. Może Ty będziesz miał jakiś wpływ na niego, by wyjaśnił sprawę do końca?

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
alsor (3283 punktów)
>Profesor Dragan tłumaczy, że "teraz" nie istnieje, a rozpędzając się np. samochodem zmieniamy czas
>w odległych galaktykach, nie tylko do tyłu, ale nawet do przodu.
>Tak więc możemy znaleźć takie układy odniesienia w których Elvis wciąż żyje albo dawno umarliśmy.
>Ciekawe, co o tym sądzicie?
>www.youtube.com/watch?v=S1CktZb5MiM

W ramach STW tak jest, znaczy taka jest popularna interpretacja.

generalnie można sobie przyjąć klasyczny motyw:
t = t'

i wtedy zamiast STW otrzymamy w zasadzie to samo, tyle że bez zbytecznych fanaberii.

STW to coś jak okres Barokowy w sztuce - moda na przesadne dekoracje, cudactwa itd.

Zatem można śmiało powiedzieć że Teoria Względności to sztuka naukowa,
a nie sama nauka - twarda, jednoznaczna i wolna (od błazenady).

Sztuka, styl, smak, moda to kwestia gustu, upodobań, nawyków,
więc nie ma o czym tu za bardzo dyskutować.
Jeśli komuś pasuje pomysły o przesuwaniu 'teraz' ale w Andromedzie,
no to niech się tym bawi,
ale broń.. pani bose niech się nie chwali tym publicznie bo to jest żałosne... normalnie;

To coś takiego: przychodzi do mnie niebieski listonosz,
bo wytatuowany dokładnie, i mówi do mnie: co ty chłopie taki blady - chlapnij sobie chociaż kilka diagramów na dłoniach i rekach!

A ja mu na to: ależ kolego, jam mam całą fioletową dupę... a nawet krew mam całkowicie czerwoną - wyobrażasz to sobie!
konradsadlik (308 punktów)
Co do pierwszego pytania to nie wiem, czy prof. Dragan wyraził się dość precyzyjnie, bo dla nas teraźniejszość lokalnie oczywiście istnieje, jednak na gruncie STW to jednoczesność zdarzeń się całkowicie rozjeżdża w różnych układach odniesienia.

Co do drugiego pytania to jak najbardziej.

Chociażby w układzie odniesienia odległym od nas o 100 lat świetlnych, który właśnie zacznie się od nas oddalać z prędkością 0,5c u nas będzie rok 1972, więc w jego układzie odniesienia Elvis nadal będzie żył.
Wystarczy, że jednak zawróci i zacznie się do nas zbliżać z taką prędkością i czas u nas dla niego przyspieszy o 100 lat do roku 2072.

Dlaczego tak się dzieje?

Taki przykład. Wyobraźmy sobie, że właśnie w Galaktyce Andromedy (2,5 miliona lat świetlnych od nas startuje rakieta i gwałtownie przyspiesza do prędkości 0,99999992 c (współczynnik Lorentza =2500).
W naszym układzie odniesienia dotrze do nas za około 2,5 miliona lat. Jednak w jej układzie odniesienia czas płynie wolniej 2500 razy, tak więc w rakiecie minie w tym czasie około 1000 lat.
Co więcej w układzie odniesienia rakiety odległość do nas ulegnie skróceniu także 2500 razy i będzie wynosiła około 1000 lat świetlnych (tak więc prędkość rakiety także w jej układzie odniesienia nie przekroczy c - pokona 1000 lat świetlnych w nieco ponad 1000 lat).
Jednak z punktu widzenia lecącej ruchem jednostajnym rakiety (w jej inercjalnym układzie odniesienia) to w naszym układzie odniesienia czas płynie wolniej 2500 razy (zasada względności). Tak więc w układzie odniesienia rakiety podczas jej jednostajnego lotu u nas minie niecałe pół roku !!! No tylko, że na początku wyliczyliśmy, że w naszym układzie odniesienia minie około 2,5 miliona lat. Więc jak to?

I właśnie, żeby wszystko się zgadzało okazuje się, że w krótkiej chwili podczas przyspieszania rakiety w jej układzie odniesienia - u nas gwałtownie minęło prawie 2,5 miliona lat ( bez pół roku).
- x/vc^2 - to jest ten człon w transformacji czasu w transformacji Lorentza, c=1 v=-0,9999992 x=2500000 odpowiadający za obrót płaszczyzny jednoczesności.
Bez tego członu zasada względności rozjechała by się więc jest niezbędny w transformacji Lorentza.

Oczywiście jest jeszcze kwestia interpretacji tych transformacji. Oczywiście STW w ujęciu Einsteina/Minkowskiego właśnie tak interpretuje te transformacje.
Czy prawidłowo?
To już kwestia do dyskusji w każdym razie od około 100 lat tak to się przyjęło (osobiście uważam, że nie).
Wenancjusz (16441 punktów)
>Co do pierwszego pytania to nie wiem, czy prof. Dragan wyraził się dość precyzyjnie, bo dla nas teraźniejszość lokalnie oczywiście istnieje, jednak na gruncie STW to jednoczesność zdarzeń się całkowicie rozjeżdża w różnych układach odniesienia.
>Co do drugiego pytania to jak najbardziej.
>Chociażby w układzie odniesienia odległym od nas o 100 lat świetlnych, który właśnie zacznie się od nas oddalać z prędkością 0,5c u nas będzie rok 1972, więc w jego układzie odniesienia Elvis nadal będzie żył.
>Wystarczy, że jednak zawróci i zacznie się do nas zbliżać z taką prędkością i czas u nas dla niego przyspieszy o 100 lat do roku 2072.
>Dlaczego tak się dzieje?
>Taki przykład. Wyobraźmy sobie, że właśnie w Galaktyce Andromedy (2,5 miliona lat świetlnych od nas startuje rakieta i gwałtownie przyspiesza do prędkości 0,99999992 c (współczynnik Lorentza =2500).
>W naszym układzie odniesienia dotrze do nas za około 2,5 miliona lat. Jednak w jej układzie odniesienia czas płynie wolniej 2500 razy, tak więc w rakiecie minie w tym czasie około 1000 lat.
>Co więcej w układzie odniesienia rakiety odległość do nas ulegnie skróceniu także 2500 razy i będzie wynosiła około 1000 lat świetlnych (tak więc prędkość rakiety także w jej układzie odniesienia nie przekroczy c - pokona 1000 lat świetlnych w nieco ponad 1000 lat).

Informuję, ze to nie trafny przykład.

>Jednak z punktu widzenia lecącej ruchem jednostajnym rakiety (w jej inercjalnym układzie odniesienia) to w naszym układzie odniesienia czas płynie wolniej 2500 razy (zasada względności). Tak więc w układzie odniesienia rakiety podczas jej jednostajnego lotu u nas minie niecałe pół roku !!! No tylko, że na początku wyliczyliśmy, że w naszym układzie odniesienia minie około 2,5 miliona lat. Więc jak to?
>I właśnie, żeby wszystko się zgadzało okazuje się, że w krótkiej chwili podczas przyspieszania rakiety w jej układzie odniesienia - u nas gwałtownie minęło prawie 2,5 miliona lat ( bez pół roku).
>- x/vc^2 - to jest ten człon w transformacji czasu w transformacji Lorentza, c=1 v=-0,9999992 x=2500000 odpowiadający za obrót płaszczyzny jednoczesności.
>Bez tego członu zasada względności rozjechała by się więc jest niezbędny w transformacji Lorentza.
>Oczywiście jest jeszcze kwestia interpretacji tych transformacji. Oczywiście STW w ujęciu Einsteina/Minkowskiego właśnie tak interpretuje te transformacje.
>Czy prawidłowo?
>To już kwestia do dyskusji w każdym razie od około 100 lat tak to się przyjęło (osobiście uważam, że nie).

Jednak jestem lepszy jak moja reputacja. Cholera! A może gorszy? Najgorsza ta niepewność.
13-07-2022 21:25 
 Ocena 1 na 1
alsor (3283 punktów)
>- x/vc^2 - to jest ten człon w transformacji czasu w transformacji Lorentza, c=1 v=-0,9999992 x=2500000 odpowiadający za obrót płaszczyzny jednoczesności.
>Bez tego członu zasada względności rozjechała by się więc jest niezbędny w transformacji Lorentza.
>Oczywiście jest jeszcze kwestia interpretacji tych transformacji. Oczywiście STW w ujęciu Einsteina/Minkowskiego właśnie tak interpretuje te transformacje.
>Czy prawidłowo?
>To już kwestia do dyskusji w każdym razie od około 100 lat tak to się przyjęło (osobiście uważam, że nie).

Tu akurat nie ma o czym dyskutować,
wystarczy zauważyć jak działa GPS w ramach c = const,
znaczy ta synchronizacja Einsteina (made by Poincare);

t = L/(c-v), klasyka

ale z uwagi na kontrakcję i spowolnienie zegara, my to faktycznie tak mierzymy...

ale uwaga! to nie dla Dragana - on za słaby jest w te klocki!:

kt = L/k /(c-v); k = gamma = 1/sqrt... i L - to odległość;
uwzględniamy kontrakcję linijek, itd.

co finalnie daje czas lokalny - zegarowy:

t = L/k^2 / (c-v) = L/c (1-v^2/c^2)/(1 - v/c) = L/c (1 + v/c) = L/c + Lv/c^2

no i to jest właśnie ten motyw dekoracyjny z STW, zwany szumnie rozjazdem jednoczesności - dokładnie!
x = L => b = xv/c^2

To jest po prostu opóźnienie w transmisji dotarcia sygnału radiowego/świetlnego
z powodu klasycznej c-v.

w drugą stronę jest oczywiście: b = -xv/c^2,
co przy wymianie dwukierunkowej fantastycznie znika:
b - b = 0,
więc odzyskujemy poprawny czas, znaczy mamy: t = t'.

No i tylko dlatego konwencja Poincarego/Einsteina funkcjonuje dobrze - jest używana, i tak jest łatwiej!,

a nie dlatego że ktoś sobie postuluje c = const, bo tak natura pracuje.
Natura sra na takie postulaty c-v = const.
.........

No i co - fajne opowiadane? a i... playboy Dragan być może się wreszcie czegoś nauczy.


13-07-2022 21:35 
 Ocena 1 na 1
qwery (2864 punktów)
>Co do pierwszego pytania to nie wiem, czy prof. Dragan wyraził się dość precyzyjnie, bo dla nas teraźniejszość lokalnie oczywiście istnieje, jednak na gruncie STW to jednoczesność zdarzeń się całkowicie rozjeżdża w różnych układach odniesienia.
>Co do drugiego pytania to jak najbardziej.
>Chociażby w układzie odniesienia odległym od nas o 100 lat świetlnych, który właśnie zacznie się od nas oddalać z prędkością 0,5c u nas będzie rok 1972, więc w jego układzie odniesienia Elvis nadal będzie żył.
>Wystarczy, że jednak zawróci i zacznie się do nas zbliżać z taką prędkością i czas u nas dla niego przyspieszy o 100 lat do roku 2072.
>Dlaczego tak się dzieje?
>Taki przykład. Wyobraźmy sobie, że właśnie w Galaktyce Andromedy (2,5 miliona lat świetlnych od nas startuje rakieta i gwałtownie przyspiesza do prędkości 0,99999992 c (współczynnik Lorentza =2500).
>W naszym układzie odniesienia dotrze do nas za około 2,5 miliona lat. Jednak w jej układzie odniesienia czas płynie wolniej 2500 razy, tak więc w rakiecie minie w tym czasie około 1000 lat.
>Co więcej w układzie odniesienia rakiety odległość do nas ulegnie skróceniu także 2500 razy i będzie wynosiła około 1000 lat świetlnych (tak więc prędkość rakiety także w jej układzie odniesienia nie przekroczy c - pokona 1000 lat świetlnych w nieco ponad 1000 lat).
>Jednak z punktu widzenia lecącej ruchem jednostajnym rakiety (w jej inercjalnym układzie odniesienia) to w naszym układzie odniesienia czas płynie wolniej 2500 razy (zasada względności). Tak więc w układzie odniesienia rakiety podczas jej jednostajnego lotu u nas minie niecałe pół roku !!! No tylko, że na początku wyliczyliśmy, że w naszym układzie odniesienia minie około 2,5 miliona lat. Więc jak to?
>I właśnie, żeby wszystko się zgadzało okazuje się, że w krótkiej chwili podczas przyspieszania rakiety w jej układzie odniesienia - u nas gwałtownie minęło prawie 2,5 miliona lat ( bez pół roku).
>- x/vc^2 - to jest ten człon w transformacji czasu w transformacji Lorentza, c=1 v=-0,9999992 x=2500000 odpowiadający za obrót płaszczyzny jednoczesności.
>Bez tego członu zasada względności rozjechała by się więc jest niezbędny w transformacji Lorentza.
>Oczywiście jest jeszcze kwestia interpretacji tych transformacji. Oczywiście STW w ujęciu Einsteina/Minkowskiego właśnie tak interpretuje te transformacje.
>Czy prawidłowo?
>To już kwestia do dyskusji w każdym razie od około 100 lat tak to się przyjęło (osobiście uważam, że nie).

100 lat temu fizycy byli jak celebryci, kto wiecej narobil kolo siebie szumu ten był gosć, Einsztqjn narobil go z STW to zaraz ktos musial natobic go z EPR. Do dzis próbują na tym jechać. Nie dziwie się, sam tez bym tak robil. Prawda jest banalna ( ciekawa jest raczej w logicznie wynikłej nieskonczonej zlożobości budowy monekuł w ich naturze korpuskolarno falowej). Prawda to to że nasz materia ulega skroceniu wkierunku ruchu i taktowanie zwalnia jesli cialo sie przemieszcza w eterze. Ciekawe ze niemozliwym jest wykryc co sie przemieszcza. Ale tak jest chyba i z fala stojaca w jakims osirodku. Czyli nic dziwnego w tym nie ma.
alsor (3283 punktów)
>100 lat temu fizycy byli jak celebryci, kto wiecej narobil kolo siebie szumu ten był gosć, Einsztqjn narobil go z STW to zaraz ktos musial natobic go z EPR. Do dzis próbują na tym jechać. Nie dziwie się, sam tez bym tak robil. Prawda jest banalna ( ciekawa jest raczej w logicznie wynikłej nieskonczonej zlożobości budowy monekuł w ich naturze korpuskolarno falowej). Prawda to to że nasz materia ulega skroceniu wkierunku ruchu i taktowanie zwalnia jesli cialo sie przemieszcza w eterze. Ciekawe ze niemozliwym jest wykryc co sie przemieszcza. Ale tak jest chyba i z fala stojaca w jakims osirodku. Czyli nic dziwnego w tym nie ma.

Bez przesady z tą impotencją pomiarową:
wiemy że jedziemy około 500km/s w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.
qwery (2864 punktów)
>>100 lat temu fizycy byli jak celebryci, kto wiecej narobil kolo siebie szumu ten był gosć, Einsztqjn narobil go z STW to zaraz ktos musial natobic go z EPR. Do dzis próbują na tym jechać. Nie dziwie się, sam tez bym tak robil. Prawda jest banalna ( ciekawa jest raczej w logicznie wynikłej nieskonczonej zlożobości budowy monekuł w ich naturze korpuskolarno falowej). Prawda to to że nasz materia ulega skroceniu wkierunku ruchu i taktowanie zwalnia jesli cialo sie przemieszcza w eterze. Ciekawe ze niemozliwym jest wykryc co sie przemieszcza. Ale tak jest chyba i z fala stojaca w jakims osirodku. Czyli nic dziwnego w tym nie ma.
>Bez przesady z tą impotencją pomiarową:
>wiemy że jedziemy około 500km/s w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.

Wiemy to z koloru tła?
qwery (2864 punktów)
>>100 lat temu fizycy byli jak celebryci, kto wiecej narobil kolo siebie szumu ten był gosć, Einsztqjn narobil go z STW to zaraz ktos musial natobic go z EPR. Do dzis próbują na tym jechać. Nie dziwie się, sam tez bym tak robil. Prawda jest banalna ( ciekawa jest raczej w logicznie wynikłej nieskonczonej zlożobości budowy monekuł w ich naturze korpuskolarno falowej). Prawda to to że nasz materia ulega skroceniu wkierunku ruchu i taktowanie zwalnia jesli cialo sie przemieszcza w eterze. Ciekawe ze niemozliwym jest wykryc co sie przemieszcza. Ale tak jest chyba i z fala stojaca w jakims osirodku. Czyli nic dziwnego w tym nie ma.
>Bez przesady z tą impotencją pomiarową:
>wiemy że jedziemy około 500km/s w kierunku na gwiazdozbiór Dorado.

Nie wiem czy teraz dobrze mysle ale to faktycznie chyba jedyne sensowne wyjasnienie faktu ze tlo zdaje sie zalezy od kierunku, bo tak jest prawda? Oczywiscie nadal nie wiemy czy dajmy na to inna brylka eteru nie porysza sie wzgledem naszej brylki w jakiejs "prózni absolutnej absolutnej" (celowe powtórzenie), ale to juz nie ma znaczenia, naszym ukladem odniesienia jest nasza brylka. Istnieje tez możliwosć ze przy sobocie (ale to nie musi byc glowny powód) cos poplątalem
alsor (3283 punktów)
>Nie wiem czy teraz dobrze mysle ale to faktycznie chyba jedyne sensowne wyjasnienie faktu ze tlo zdaje sie zalezy od kierunku, bo tak jest prawda? Oczywiscie nadal nie wiemy czy dajmy na to inna brylka eteru nie porysza sie wzgledem naszej brylki w jakiejs "prózni absolutnej absolutnej" (celowe powtórzenie), ale to juz nie ma znaczenia, naszym ukladem odniesienia jest nasza brylka. Istnieje tez możliwosć ze przy sobocie (ale to nie musi byc glowny powód) cos poplątalem

Normalnie to zmierzono różnymi metodami, i to wygląda tak w wersji typu MM:



vixra.org/pdf/1007.0038v1.pdf
qwery (2864 punktów)
>>Nie wiem czy teraz dobrze mysle ale to faktycznie chyba jedyne sensowne wyjasnienie faktu ze tlo zdaje sie zalezy od kierunku, bo tak jest prawda? Oczywiscie nadal nie wiemy czy dajmy na to inna brylka eteru nie porysza sie wzgledem naszej brylki w jakiejs "prózni absolutnej absolutnej" (celowe powtórzenie), ale to juz nie ma znaczenia, naszym ukladem odniesienia jest nasza brylka. Istnieje tez możliwosć ze przy sobocie (ale to nie musi byc glowny powód) cos poplątalem
>Normalnie to zmierzono różnymi metodami, i to wygląda tak w wersji typu MM:
>vixra.org/pdf/1007.0038v1.pdf
>

Pamietam nasza poprzednia konwersacje na ten temat gdzie porownalem nasz uklad do basenu na jadacej ciezarowce. UWazam ja nadal za trafna. Nie zdawalem sobie jednak sprawy ze caly eter naszego wszechswiata moze jechać w tym basenie a nie jedynie ze jest on wypelniony obserwowanymi obiektami jak srutem. Wydaje mi się ze niemialem jeszcze smialosci mysleć o eterze jako o tworzywie calej materi i osrodku dla fal.
qwery (2864 punktów)
>>Nie wiem czy teraz dobrze mysle ale to faktycznie chyba jedyne sensowne wyjasnienie faktu ze tlo zdaje sie zalezy od kierunku, bo tak jest prawda? Oczywiscie nadal nie wiemy czy dajmy na to inna brylka eteru nie porysza sie wzgledem naszej brylki w jakiejs "prózni absolutnej absolutnej" (celowe powtórzenie), ale to juz nie ma znaczenia, naszym ukladem odniesienia jest nasza brylka. Istnieje tez możliwosć ze przy sobocie (ale to nie musi byc glowny powód) cos poplątalem
>Normalnie to zmierzono różnymi metodami, i to wygląda tak w wersji typu MM:
>vixra.org/pdf/1007.0038v1.pdf
>

Po namysle musze jednak zmienić swe zdanie z poprzedniego posta, gdyby to eter bezposrednio dawal to promieniowanie tła to zgoda, ale to promieniowanie to chyba temperatura tego pylu miedzygwiezdnego a ten moze lecieć z reazta śrutu. Niestety
Jacholek (5699 punktów)
>Ciekawe, co o tym sądzicie?
Sensu stricte, w sensie fizycznym, teraz nie istnieje bo przedział czasu nie daje się zredukować do zera chociaż by ze względu na zasadę nieoznaczoności. Przez analogię również "punkt" istnieje tylko w sensie matematycznej abstrakcji. Dylatacja czasu to nie jest wydłużanie "teraz" tylko relatywne spowolnienie upływu czasu. Dla obserwatora z zewnątrz na przykład na horyzoncie czarnej dziury czas nie płynie w ogóle więc tamtejsze "teraz" przemienia się w wieczność. My jako ludzie odbieramy jednak upływ czasu subiektywnie i dla nas "teraz" to może być przelotna chwila albo też czas który zamiera. www.wielki(*)/article/czy-czas-jest-iluzja/
uxbridge (5980 punktów)
Sądzę, że Dragan ma trochę co innego na myśli. Z powodu względności jednoczesności, "teraz" dla różnych obserwatorów się nie pokrywa. Nawet jeśli uznamy "teraz" za rozciągły odcinek czasu. Co więcej, rozjazd między "teraz" dla różnych obserwatorów jest zmienny, zależnie od prędkości względnej. Z tej przyczyny, myślowe rozciąganie naszego "teraz" na inne układy odniesienia nie ma specjalnie sensu, bo nie powoduje żadnych praktycznych skutków ani obserwacji.
Ja się z tym poglądem nie do końca zgadzam, bo chociażby skrócenie długości wynika z jednoczesnego pomiaru położenia dwóch punktów innego układu. I oczywiście ten pomiar nie jest możliwy bezpośrednio. Ale wynika wprost z transformacji Lorentza. Czymże to jest, jeśli nie odpowiedzią na pytanie gdzie "teraz" znajdują się np. dwa końce pręta?
17-07-2022 13:10 
 0 na 2
alsor (3283 punktów)
>Sądzę, że Dragan ma trochę co innego na myśli. Z powodu względności jednoczesności, "teraz" dla różnych obserwatorów się nie pokrywa. Nawet jeśli uznamy "teraz" za rozciągły odcinek czasu. Co więcej, rozjazd między "teraz" dla różnych obserwatorów jest zmienny, zależnie od prędkości względnej. Z tej przyczyny, myślowe rozciąganie naszego "teraz" na inne układy odniesienia nie ma specjalnie sensu, bo nie powoduje żadnych praktycznych skutków ani obserwacji.
>Ja się z tym poglądem nie do końca zgadzam, bo chociażby skrócenie długości wynika z jednoczesnego pomiaru położenia dwóch punktów innego układu. I oczywiście ten pomiar nie jest możliwy bezpośrednio. Ale wynika wprost z transformacji Lorentza. Czymże to jest, jeśli nie odpowiedzią na pytanie gdzie "teraz" znajdują się np. dwa końce pręta?

i co w tym nadzwyczajnego?

Przecież sami to sobie zaserwowaliście:

t' = t - xv/c^2

czas zależy od x - odległości, no i prędkości jazdy v.

Klasycznie jest tak:
t = t',
co jest niezależne od miejsca, prędkości, itd.

nawet wzorów czytać nie potraficie.

Niemniej ten pierwszy wzorek jest tylko konsekwencją konwencji pomiarowej c = const,
a nie żadnym nowym prawem fizyki właściwością czasoprzestrzeni.

Można oczywiście uznać t = t' jako alternatywną konwencję,
no ale to nie przejdzie - zbyt trudne, kłopotliwe, bo wymaga tego v = swoja prędkość, no ale fizycy nadal nie potrafią tego wykryć, zatem muszą nadal używać tej uproszczonej wersji.

...........
Andromeda: x = 2.5 mln ly;

rozjazd jednoczesności dla v = 1 m/s:

b = xv/c^2 = x/c * v/c = t * v/c
t = x/c -> widać że to jest ten zwyczajny czas przelotu światła,
natomiast v/c to konsekwencja z jazdy: c-v;

b = 2.5 mln * rok c/c * 1m/s /c = 2.5e6 x 365.25 x 86400s / 1e8 = 262980s = 3dni

no i co tu ma być niejednoczesne o te całe 3 dni...
że niby 3 dni wstecz Andromedy my widzieć z odległości 2.5 milionów lat świetlnych - tak?
a może to czuć i słychać.. haha!
qwery (2864 punktów)
>Profesor Dragan tłumaczy, że "teraz" nie istnieje, a rozpędzając się np. samochodem zmieniamy czas
>w odległych galaktykach, nie tylko do tyłu, ale nawet do przodu.
>Tak więc możemy znaleźć takie układy odniesienia w których Elvis wciąż żyje albo dawno umarliśmy.
>Ciekawe, co o tym sądzicie?
>www.youtube.com/watch?v=S1CktZb5MiM
>

On gada glupoty, to ze nie mozemy wykryć co to jest "teraz" to nie znaczy ze go niema. Kazdy obserwator zaleznie od swojego ruchu moze inaczej postrzegac jednoczesnosć ale ta jednoczesnosc istnieje tak jak miedzy -1 a 1 istnieje 0, tyle ze my nie wiemy w ktorym miejscu paraboli jestesmy wiec nie wiemy gdzie to zero.
alsor (3283 punktów)
>Profesor Dragan tłumaczy, że "teraz" nie istnieje, a rozpędzając się np. samochodem zmieniamy czas
>w odległych galaktykach, nie tylko do tyłu, ale nawet do przodu.
>Tak więc możemy znaleźć takie układy odniesienia w których Elvis wciąż żyje albo dawno umarliśmy.
>Ciekawe, co o tym sądzicie?
>www.youtube.com/watch?v=S1CktZb5MiM
>

Ciekawe czy Dragan udowodni równie łatwo: że wczoraj nie istnieje.

Potem pójdzie już z górki: jutro nie istnieje, przedwczoraj, itd.
Zatem o udowodnił że czas w ogóle nie istnieje... haha!

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365