Takich ludzi (jak moja nieskromna osoba i ten człowiek) świat potrzebuje:
Al Gore (ur. 31 marca 1948 w Waszyngtonie) - amerykański polityk, działacz Partii Demokratycznej, wieloletni członek Kongresu.
45. wiceprezydent Stanów Zjednoczonych w latach 1993-2001 za kadencji prezydenta Billa Clintona.
Kandydat swojej partii w wyborach prezydenckich w 2000, kiedy to uzyskał większość w głosowaniu powszechnym, ale przegrał w Kolegium Elektorskim.
Z zawodu dziennikarz i autor kilku książek.
Laureat Pokojowej Nagrody Nobla w 2007 za działalność na rzecz przeciwdziałania globalnemu ociepleniu.
Gore wystąpił w uhonorowanym Oscarem filmie Niewygodna prawda, przedstawiającym problem globalnego ocieplenia.
***
naukaoklim(*)h-epok-wielkie-wymierania-391/Do największego w historii Ziemi wymierania gatunków doszło na przełomie permu i triasu, 252 mln lat temu. Wyginęło wtedy ponad 90% gatunków morskich i 75% lądowych.
...
W osadach z okresu wielkiego wymierania odkrywamy duże ilości substancji pochodzących od fotosyntetyzujących bakterii siarkowych. Dziś takie bakterie występują w beztlenowych środowiskach słonowodnych, na przykład w pewnych rejonach bezodpływowych słonych jezior czy w Morzu Czarnym. Rozkwit bakterii siarkowych był prawdopodobnie jednym z głównych mechanizmów zagłady życia tlenowego. W miarę jak odtlenienie (anoksja) oceanów postępowało, obecne w przydennych warstwach oceanów i mórz beztlenowe bakterie zaczęły się mnożyć i wytwarzały ogromne ilości trującego dla życia tlenowego siarkowodoru (H2S). Ten rozpuszczał się w wodzie, a w miarę jak jego stężenie rosło, przenosił się ku powierzchni, przesuwając chemoklinę (granicę między wodami utlenionymi a zdominowanymi przez siarkowodór) ku powierzchni oceanu, aż wreszcie do niej dotarł (Bond i Wignall, 2014, Mason, 2015).
W takich warunkach giną oddychające tlenem organizmy morskie, doskonale natomiast funkcjonują fotosyntetyzujące (beztlenowo, oczywiście) bakterie siarkowe, które otrzymawszy dostęp do światła słonecznego, mogły namnażać się już na samej powierzchni beztlenowego (i zakwaszonego) oceanu. Z powierzchniowych warstw oceanu siarkowodór mógł już bez przeszkód trafiać do atmosfery. To gaz silnie trujący i niebezpieczny do tego stopnia, że wyewoluowaliśmy tak, że wyczuwamy go w nawet bardzo niewielkich stężeniach (charakterystyczny zapach zgniłych jaj). Próg wyczuwalności siarkowodoru w powietrzu przez człowieka to od 0,0007 do 0,2 mg/m³. Powyżej 4 mg/m³ zapach odczuwamy jako bardzo silny (przy jeszcze wyższych stężeniach, przekraczających 300 mg/m³ staje się niewyczuwalny z powodu porażenia nerwu węchowego). Jako stężenie niebezpieczne dla zdrowia przyjmuje się wartość 6 mg/m³. Stężenie 100 mg/m³ powoduje uszkodzenie wzroku, natomiast przy stężeniu powyżej 1000 mg/m³ śmierć człowieka może nastąpić już w wyniku zaczerpnięcia jednego oddechu (CIOP).
Siema
_
Wszystkie wszechświaty są wieczne