Racjonalista - Strona głównaDo treści
PiS straszy Polaków Zachodem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
31-08-2022 12:25romaro (25211 punktów)PiS straszy Polaków Zachodem
Ocena 2 na 2
Zachód jest większym zagrożeniem dla Polski niż Wschód - ogłosił eurodeputowany PiS prof. Zdzisław Krasnodębski. Tej wypowiedzi żaden z istotnych polityków partii nie potępił w sposób zdecydowany. Dlaczego? Czy dlatego, że Krasnodębski często głośno mówi to, co po cichu myśli Jarosław Kaczyński?
Większość polityków PiS była wypowiedzią Krasnodębskiego zmieszana, ale nie wstrząśnięta. Mimo prób pewnego dystansowania się od tak radykalnego sądu trudno w Zjednoczonej Prawicy znaleźć jego jednoznaczne potępienie. Sam Krasnodębski starał się swoją wypowiedź doprecyzowywać, że chodzi mu nie o agresję militarną, ale o suwerenność kraju, którą pojmuje jako wartość samoistną o charakterze politycznym i kulturowym. W skrócie: Rosja jest brutalna, ale wiemy, jak jej się militarnie przeciwstawić, natomiast Zachód może wlać w duszę polską moralną zgniliznę.
W młodości ulubioną książką Jarosława Kaczyńskiego była "Polityka polska, odbudowanie państwa polskiego" z 1925 roku, będąca politycznym automonumentem Romana Dmowskiego. Lider polskich narodowców chciał, aby Polacy pamiętali, że jedynie jego droga polityczna okazała się konsekwentna i słuszna oraz doprowadziła do niepodległości. Pierwsze wydanie Dmowski opatrzył wstępem, w którym wskazywał na aktualność jego broszury z 1908 roku, w której dowodził, że wobec zbliżającego się konfliktu to Niemcy są największym - politycznym i cywilizacyjnym - zagrożeniem dla Polski, a polityka antypolska Rosji ma źródło w niemieckich wpływach w Petersburgu. Wedle Dmowskiego jedynie panowanie nad Polską dawało Niemcom szansę dominacji nad Europą. Natomiast dla Rosji, która wprawdzie w swoich działaniach jest bardziej brutalna, Polska to tylko kolejna prowincja.
Dmowski nigdy nie był antyzachodni. Ideałem politycznym była dla niego Wielka Brytania, choć po konferencji wersalskiej odczuwał głębokie rozczarowania polityką Lloyda George'a i ze szczególną pasją opisywał złowrogą rolę jego doradcy Lewisa Namiera (urodzonego jako Leopold Bernstein w Woli Okrzejskiej). Za czasów Dmowskiego jedynie w umysłach fantastów pojawiał się twór podobny do Unii Europejskiej.
Jednak współcześnie politycy PiS jednoznacznie definiują Unię Europejską jako organizację przez Niemcy zdominowaną oraz jako narzędzie dominacji nad Polską. Dlatego w 2022 roku prof. Krasnodębski powtarza myśl Dmowskiego dostosowaną do warunków współczesności.
Do tej pory Jarosław Kaczyński swoje zafascynowanie tym nurtem myśli Dmowskiego prezentował nienachalnie. W 2019 roku "u swoich", podczas spotkania Klubów "Gazety Polskiej", twierdził jednak: "Musimy się obronić przed wielkim złem, przed anihilacją naszego państwa, anihilacją naszej kultury, doprowadzeniem do kompletnej demoralizacji. Pamiętajcie słowa Dmowskiego, on przestrzegał: »To, co na Zachodzie grypą, to tutaj gruźlicą«". Mówił to w kontekście kampanii przeciwko multikulturowości, praw społeczności LGBT i "ideologii gender". Ostrzegał przed zarazą, która może przyjść z Zachodu, na którą Zachód jest już zdaniem Kaczyńskiego w pewien sposób uodporniony, a pszenno-buraczana Polska nie.
Prof. Tomasz Nałęcz, autor biografii Józefa Piłsudskiego, już w 2015 roku twierdził, że prezes PiS, choć lubi stroić się w szaty wielbiciela Piłsudskiego, jest klasycznym spadkobiercą myśli Narodowej Demokracji. Wtedy prezes udowadniał to wypowiedziami o uchodźcach, których określał nosicielami niebezpiecznych z punktu widzenia Polaków bakterii i pierwotniaków. Inna rzecz, że jest spadkobiercą niedouczonym, bo jak zwrócił potem uwagę historyk Piotr Osęka, Dmowski nigdy cytowanego zdania o grypie i gruźlicy nie wypowiedział - prezesowi PiS pomyliło się zapewne z wypowiedzią I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, który w 1957 roku sprzeciwiał się nurtom rewizjonistycznym w partii komunistycznej, mówiąc, że "grypy nie leczy się gruźlicą".
Już od 2015 roku PiS "wstaje z kolan" - czyli uznaje, że wszystkie dotychczasowe rządy bezwarunkowo poddały się dyktatowi Brukseli, a od 2019 roku walczy o "suwerenność" - czyli niezależność od takich wartości jak praworządność. W gruncie rzeczy usiłuje odwrócić proces, który zaczął się w roku 1989 - czyli integrację Polski z Europą. Politycy PiS albo chcą budować "inną Europę", albo "nową Europę", albo "nie do takiej Unii wstępowali", albo chcą powrócić do "takiej Europy, jakiej chcieli Schuman i de Gasperi". Nigdy zaś nie akceptują Unii Europejskiej takiej, jaką obecnie mamy.
PiS usiłuje się wywikłać z kwadratury koła, jakim jest prowadzenie w Unii Europejskiej polityki antyunijnej. W efekcie, szukając partnerów, stawia na stronnictwa skrajne w Europie. W 2016 roku minister spraw zagranicznych spotykał się z Marine Le Pen. Następnie w celu "budowy nowej Unii Europejskiej" organizował wspólnie z Viktorem Orbánem spotkania w Warszawie z mniej lub bardziej ukrytymi wielbicielami Franco i Mussoliniego.
Problem w tym, że ci "budowniczowie nowej UE" są w dużej części wielbicielami Putina i chcą Unię zniszczyć. Co prawda Władimir Putin prezentuje wartości drogie skrajnej europejskiej prawicy: tradycjonalizm, umiłowanie "dyscypliny społecznej", indoktrynacji, odejście od idei państwa prawa, niszczenie wolności słowa, prawnie sankcjonowaną homofobię i tzw. ochronę uczuć religijnych, to zarazem jednak prowadzi politykę mocarstwową i narodową, a jak wiadomo, nacjonaliście z innym nacjonalistą trudno się dogadać.
Niechęć do Unii Europejskiej w Zjednoczonej Prawicy eksplodowała podczas sporu o Krajowy Plan Odbudowy i wdrożenie zasady "pieniądze za praworządność". Spór o to, czy państwo polskie zgadza się z europejskimi wartościami, w oczach PiS przybrał postać ataku na suwerenność.
Obecnie PiS jasno deklaruje, że takie działanie Unii jest próbą wpłynięcia na wynik wyborów w Polsce w celu doprowadzenia do wygranej Donalda Tuska. Takie postawienie sprawy jest wygodne, bo pozwala przynajmniej swojemu elektoratowi wytłumaczyć, dlaczego tych pieniędzy nie otrzymujemy.

t.co/pSPzR9aRQH
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Takie postawienie sprawy jest wygodne, bo pozwala przynajmniej swojemu elektoratowi wytłumaczyć, dlaczego tych pieniędzy nie otrzymujemy.

Takie tłumaczenia, przy szesnastoprocentowej inflacji, przyjmują już chyba tylko najgłupsi miłośnicy tej partii.
Ogólnie to suweren przeważnie tak dziękuje rządzącym:

twitter.com/i/status/1564858988155617280
farmer (22440 punktów)
>Zachód jest większym zagrożeniem dla Polski niż Wschód - ogłosił eurodeputowany PiS prof. Zdzisław
>Krasnodębski. Sam Krasnodębski starał się swoją wypowiedź doprecyzowywać, że chodzi mu
>nie o agresję militarną, ale o suwerenność kraju, którą pojmuje jako wartość samoistną o charakterze

>politycznym i kulturowym. W skrócie: Rosja jest brutalna, ale wiemy, jak jej się militarnie
>przeciwstawić, natomiast Zachód może wlać w duszę polską moralną zgniliznę.

, a w 1981 także studia na Ruhr-Universität w Bochum.

Od 1991 do 1992 był profesorem socjologii na Uniwersytecie w Kassel[3]. W 1992 zamieszkał na stałe w Niemczech. W 1995 objął stanowisko profesora Uniwersytetu w Bremie

poseł do Parlamentu Europejskiego VIII i IX kadencji, wiceprzewodniczący Europarlamentu VIII kadencji.

wzruszyłem się

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365