 |
przyspieszenia - ostateczny test STW Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-10-2022 18:55 | alsor (3283 punktów) | przyspieszenia - ostateczny test STW | Zamiast się bawić jedną rakietą z dwoma zegarami, to samo można zrobić prościej dwoma oddzielnymi rakietami i po jednym zegarku w każdej. Procedura pozostaje, z tą różnicą że obie rakiety, ustawione w odległości L, startują teraz wg tej alternatywnej jednoczesności, zamiast zwyczajnej - klasycznej, co ma miejsce w przypadku jednej rakiety. 1. synchronizujemy te dwa zegary wg procedury GPS, czyli tak: b = Lv/c^2, taki błąd synch. z tego wyjdzie, co wg STW jest ok, bo traktowane jako motyw dekoracyjny pt. względna jednoczesność 2. teraz obie rakiety startują zwyczajnie, wg swoich zegarów, czyli jednocześnie ale wg tej relatywistycznej jednoczesności! 3. po zadanym czasie przyspieszania, rozpędzeniu do zadanej prędkości, albo i w trakcie, mierzymy sobie zwyczajnie odległość pomiędzy, która przy starcie była = L (wg STW). no i to tyle z tym roboty. Wyniki są tu nie do podważenia i pozwolą jednoznacznie rozstrzygnąć sprawę: czy ta jednoczesność relatywna-alternatywna istnieje, czy jest jedynie kolejnym urojeniem ery nieudolnych fizyków?  Obliczenia są tu bardzo proste, chyba nawet uczeń z podstawówki da radę. A. jeśli jednoczesność STW jest legalna-poprawna, no to wtedy odległość L nie zmieni się B. a gdy ta klasyczna jest poprawna, no to wtedy te rakiety będą się rozjeżdżać powoli, czyli to L będzie się zmieniaćZatem mierzymy to L i na tym polega ten test, i uwaga!: odległość L może być dowolnie wielka, np. 1000km, a wtedy ten rozjazd będzie ogromny - nawet ślepy go zauważy! A dodatkowo: z wyniku - z tego rozjazdu - wyliczymy swoją prędkość, czyli to coś co jest zakazane w STW. Ponadto: zmiana odl. L zależy tu od kierunku jazdy: zgodnie z v wtedy to maleje, a gdy przeciwnie - rośnie. Zatem to jest łatwe do weryfikacji - wystarczy lecieć raz w prawo, a potem w lewo, i już mamy potwierdzenie! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| qwery (2864 punktów) | Czy tu chodzi onto że ziemia sie obraca i odleglosc bedzie wieksza lub mniejsza iż bybto wynikało jedynie z początkowej roznicy kątowej miedzy nimi? Czy stw dopuszcza takie zabawy
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | > Czy tu chodzi onto że ziemia sie obraca i odleglosc bedzie wieksza lub mniejsza iż bybto wynikało jedynie z początkowej roznicy kątowej miedzy nimi?> Czy stw dopuszcza takie zabawy  Nie. W tym chodzi tylko o to: czym jest ta jednoczesność względna. A. klasyka twierdzi że to jest zwyczajny błąd synchronizacji, który wynika z wadliwej procedury synchronizacji, w której zakładasz c = const, zamiast uwzględnić poprawnie: c-v - zgodnie z Galileuszem. B. natomiast szkoła relatywistów twierdzi, że to jest prawdziwa jednoczesność, no bo tak jest - tak natura działa, a ta klasyczna jednoczesność jest błędna, bo.. zbyt dokładna.  I ten prosty test, który tu opisałem, pozwoli to raz i ostatecznie rozstrzygnąć: A albo B.
|
|
|  | | qwery (2864 punktów) |
>I ten prosty test, który tu opisałem, pozwoli to raz i ostatecznie rozstrzygnąć: A albo B. >
Ale na jakiej zasadzie ma on zadzialac?
|
|
| qwery (2864 punktów) |
> A. jeśli jednoczesność STW jest legalna-poprawna, no to wtedy odległość L nie zmieni się >B. a gdy ta klasyczna jest poprawna, no to wtedy te rakiety będą się rozjeżdżać powoli,
ale dlaczego?
|
|
| Pawel077 (1855 punktów) | Rakiety i baza znajdują się przed startem w tym samym układzie inercjalnym, więc moment startu obu rakiet będzie równoczesny zarówno w układzie rakiet jak i w układzie bazy. Po starcie perspektywa obu układów (bazy i rakiet), będzie inna. W układzie bazy przyspieszanie rakiet będzie nierównoczesne - rakieta, która jest z tyłu będzie przyspieszała wcześniej (odległość między rakietami będzie się zmniejszać). Natomiast w układzie rakiet przyspieszanie będzie równoczesne, więc z ich perspektywy, odległość między nimi nie ulegnie zmianie.
W tym paradoksie Bella z dwiema rakietami, sytuacja jest odwrotna. Rakiety mają zadane, by przyspieszać równocześnie w układzie bazy, więc przyspieszanie w ukladach rakiet nie może być równoczesne - rakieta z przodu będzie przyspieszać wcześniej. A zatem odległość między rakietami będzie stała w układzie bazy, natomiast będzie rosła w układach rakiet.
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | >Rakiety i baza znajdują się przed startem w tym samym układzie inercjalnym, więc moment startu obu rakiet będzie równoczesny zarówno w układzie rakiet jak i w układzie bazy. Po starcie perspektywa obu układów (bazy i rakiet), będzie inna. W układzie bazy przyspieszanie rakiet będzie nierównoczesne - rakieta, która jest z tyłu będzie przyspieszała wcześniej (odległość między rakietami będzie się zmniejszać). Natomiast w układzie rakiet przyspieszanie będzie równoczesne, więc z ich perspektywy, odległość między nimi nie ulegnie zmianie.
Tak będzie wg hipotez STW.
Natomiast w klasyce start będzie nierówny, co doprowadzi do rozjazdu obu rakiet, i dodatkowo: ten rozjazd zależy od kierunku jazdy - maleje albo rośnie.
>W tym paradoksie Bella z dwiema rakietami, sytuacja jest odwrotna. Rakiety mają zadane, by przyspieszać równocześnie w układzie bazy, więc przyspieszanie w ukladach rakiet nie może być równoczesne - rakieta z przodu będzie przyspieszać wcześniej. A zatem odległość między rakietami będzie stała w układzie bazy, natomiast będzie rosła w układach rakiet.
To jest to samo, ale w uproszczonej wersji: v = 0 (bo w STW inaczej nie można). v - to prędkość całej tej bazy, przed startem, a nie rakiet podczas lotu.
Podczas lotu mogą sobie mierzyć tę odległość bardzo precyzyjnie, prawdopodobnie z dokładnością do mikronów, bo za pomocą radarów itp., więc tego nikt nie przeoczy!
L <> const -> STW kaput, i tak jest, niestety.
Jednoczesność to jednoczesność - trzeba mieć fest nasrane żeby... improwizować przy tak oczywistym pojęciu. .......
A zresztą chyba nie rozumiesz sensu tego paradoksu Bella: struna tam pęka albo nie pęka - na tym to polega, bo to jest fakt - obiektywna rzecz, a nie jakieś tam względne pitolenie.
|
|
|  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | >Tak będzie wg hipotez STW. >Natomiast w klasyce start będzie nierówny,
To zależy. Jak baza będzie nieruchoma względem eteru, to start będzie równoczesny.
>co doprowadzi do rozjazdu obu rakiet,
Rozjazd i tak będzie - jeśli nawet nie w chwili startu, to zaraz po nim.
>i dodatkowo: ten rozjazd zależy od kierunku jazdy - maleje albo rośnie.
To też zależy. Jak baza jest nieruchoma względem eteru, to odległość między rakietami będzie się zmniejszać bez względu na kierunek. A jak baza będzie się poruszać w eterze, to rzeczywiście odległość między rakietami może maleć lub rosnąć, zależnie od kierunku. Ale tego nie da się stwierdzić, bo nie da się skonstruować eksperymentu, który mógłby to zrobić - w TE układy poruszające się, są skutecznie oszukiwane.
>A zresztą chyba nie rozumiesz sensu tego paradoksu Bella: >struna tam pęka albo nie pęka - na tym to polega, bo to jest fakt - obiektywna rzecz, a nie jakieś tam względne pitolenie.
Przecież struna pęka i w układzie bazy i w układach rakiet (gdyby pękła tylko w jednym układzie, to mielibyśmy prawdziwy paradoks). W układzie bazy pęka, bo kazaliśmy rakietom trzymać stałą odległość między sobą (w układzie bazy), więc struna ulegając skróceniu Lorentza musiała pęknąć. W układach rakiet pęka, bo pierwsza rakieta przyspiesza wcześniej niż druga, więc odległość między nimi rośnie.
Jak nie zmusimy rakiet, by przyspieszały równocześnie w układzie bazy, to struna nie pęknie, bo odległość między rakietami ulegnie takiemu samemu skróceniu jak struna. Nie pęknie też w układzie rakiet, bo dla nich przyspieszenie będzie równoczesne, więc odległość między nimi się nie zmieni.
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | > >Tak będzie wg hipotez STW.> >Natomiast w klasyce start będzie nierówny,> To zależy. Jak baza będzie nieruchoma względem eteru, to start będzie równoczesny.Nieruchoma baza znaczy: v = 0, więc otrzymasz dokładnie to samo co w STW, bo tam zawsze tak zakładają. No, ale wiadomo że w praktyce wyjdzie fajny rozjazd, bo Słońce nie stoi, niestety... Kopernik się pomylił?  > >co doprowadzi do rozjazdu obu rakiet> Rozjazd i tak będzie - jeśli nawet nie w chwili startu, to zaraz po nim.> >i dodatkowo: ten rozjazd zależy od kierunku jazdy - maleje albo rośnie.> To też zależy. Jak baza jest nieruchoma względem eteru, to odległość między rakietami będzie się zmniejszać bez względu na kierunek. A jak baza będzie się poruszać w eterze, to rzeczywiście odległość między rakietami może maleć lub rosnąć, zależnie od kierunku. Ale tego nie da się stwierdzić, bo nie da się skonstruować eksperymentu, który mógłby to zrobić - w TE układy poruszające się, są skutecznie oszukiwane.Kontrakcja nie ma tu znaczenia, bo to jest i tak niewykrywalne - nie? Rozjazd wynika tu z różnicy prędkości: rakieta która wystartuje pierwsza, będzie leciała szybciej! u = at ale pierwsza zaczyna w t = 0, a druga później t = dt, zatem różnica prędkości wynosi stale: v21 = adt gdzie: dt = Lv /c^2 -> błąd synchronizacji zegarów. no i dlatego to wyjdzie - będzie widoczne wszędzie: w rakietach tak i w bazie. Rozjazd: d = v21 * t; t - czas jazdy. ....... Ponadto: zamiast mierzyć rozjazd wystarczy zmierzyć tę prędkość v21 - pomiary Dopplerem są bardzo precyzyjne, więc to można spokojnie wykryć przy współczesnej technologii.
|
|
| | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Rozjazd wynika tu z różnicy prędkości: >rakieta która wystartuje pierwsza, będzie leciała szybciej!
Ale nie możesz zrobić równoczesnego odczytu zegarów w obu rakietach. Najpierw zarejestrujesz czas, który upłynął w tej, która leci szybciej, a dopiero później zarejestrujesz czas, który upłynął w tej, która leci wolniej (a ona wykorzysta czas, który upłynął między pomiarami, na osiągnięcie prędkości dokładnie takiej, jaką miała ta szybsza w chwili, gdy dokonywałeś odczytu jej zegara). A zatem różnica czasów jaką stwierdzisz porównując oba odczyty, będzie spowodowana wyłącznie rozsynchronizowaniem zegarów w wyniku przyspieszania. Natomiast nie stwierdzisz żadnego rozsynchronizowania spowodowanego nierównoczesnym przyspieszeniem rakiet (czyli skrócenie lub wydłużenie odległości między nimi, spowodowane ruchem w eterze, nie będzie miało najmniejszego wpływu na rozsynchronizowanie zegarów).
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Rozjazd wynika tu z różnicy prędkości: >>rakieta która wystartuje pierwsza, będzie leciała szybciej! >Ale nie możesz zrobić równoczesnego odczytu zegarów w obu rakietach. Najpierw zarejestrujesz czas, który upłynął w tej, która leci szybciej, a dopiero później zarejestrujesz czas, który upłynął w tej, która leci wolniej (a ona wykorzysta czas, który upłynął między pomiarami, na osiągnięcie prędkości dokładnie takiej, jaką miała ta szybsza w chwili, gdy dokonywałeś odczytu jej zegara). A zatem różnica czasów jaką stwierdzisz porównując oba odczyty, będzie spowodowana wyłącznie rozsynchronizowaniem zegarów w wyniku przyspieszania. Natomiast nie stwierdzisz żadnego rozsynchronizowania spowodowanego nierównoczesnym przyspieszeniem rakiet (czyli skrócenie lub wydłużenie odległości między nimi, spowodowane ruchem w eterze, nie będzie miało najmniejszego wpływu na rozsynchronizowanie zegarów).
A po co chcesz czytać dwa zegary jednocześnie?
Każdy pilot ma swój zegar, więc startuje o godz. 12:00:00 i tyle, bo zegary były synchronizowane - tradycyjnie, czyli np. za pośrednictwem GPS, co jest powszechnie stosowane.
Ruch nie ma tu wpływu na zgary, bo my tu używamy małych prędkości, zatem te kontrakcje/dylatacje nie mają znaczenia, bo ten rozjazd będzie ogromny w porównaniu do kontrakcji, np. 10 razy większy.
A po wyznaczeniu v sobie to skorygujemy (o te 10%), bo już wiemy co i jak... itd.
|
|
| | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Ruch nie ma tu wpływu na zgary, bo my tu używamy małych prędkości, zatem te kontrakcje/dylatacje nie mają znaczenia, bo ten rozjazd będzie ogromny w porównaniu do kontrakcji, np. 10 razy większy.
Jaki "ten rozjazd"? Z czego on wynika? O czym ty w ogóle piszesz?
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Ruch nie ma tu wpływu na zgary, bo my tu używamy małych prędkości, zatem te kontrakcje/dylatacje nie mają znaczenia, bo ten rozjazd będzie ogromny w porównaniu do kontrakcji, np. 10 razy większy. >Jaki "ten rozjazd"? Z czego on wynika? O czym ty w ogóle piszesz?
Rozjazd wynika z nierównego startu, bo z powodu wadliwej metody synchronizacji.
STW w akcji: zakładasz c = const, no ale tam jest ewidentnie: c' = c-v, co stw spełnia jedynie dla v = 0, co jest błędne - zapomniałeś że Słońce nie stoi w kosmosie?
Takie są konsekwencje ignorancji - nie wierzysz? no to leć i zmierz to!
|
|
| | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >>Jaki "ten rozjazd"? Z czego on wynika? O czym ty w ogóle piszesz? >Rozjazd wynika z nierównego startu, bo z powodu wadliwej metody synchronizacji. >STW w akcji: zakładasz c = const, >no ale tam jest ewidentnie: c' = c-v, co stw spełnia jedynie dla v = 0,
To nie ma żadnego znaczenia. Możesz to rozpatrywać w TE - skutek będzie ten sam.
>Takie są konsekwencje ignorancji - nie wierzysz?
Nie wierzę.
>no to leć i zmierz to!
Ale ja chciałbym, byś przedstawił teoretyczną podstawę, że taki ewentualny pomiar, da wynik niezgodny z teorią.
|
|
| | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >>Jaki "ten rozjazd"? Z czego on wynika? O czym ty w ogóle piszesz?> >Rozjazd wynika z nierównego startu, bo z powodu wadliwej metody synchronizacji.> >STW w akcji: zakładasz c = const,> >no ale tam jest ewidentnie: c' = c-v, co stw spełnia jedynie dla v = 0,> To nie ma żadnego znaczenia. Możesz to rozpatrywać w TE - skutek będzie ten sam.> >Takie są konsekwencje ignorancji - nie wierzysz?> Nie wierzę.> >no to leć i zmierz to!> Ale ja chciałbym, byś przedstawił teoretyczną podstawę, że taki ewentualny pomiar, da wynik niezgodny z teorią.Już chyba z 10 razy to podawałem, i tłumaczyłem czym jest ta względna jednoczesność w istocie, itd. Najwyraźniej za słaby jesteś aby to przegryźć. Zresztą nie dziwota, bo tu wciąż panuje pandemia głupoty pt. relatywizm. PS. STW nie jest żadną teorią, lecz jedynie kolejnym badziewiem typu geocentryzm. Ludzie lubią tworzyć sobie takie pierdoły - to jest nawet naturalne, bo zgodne z teorią chaosu.
|
|
| qwery (2864 punktów) | Czyli np baza jedzie w uuo w prawo, rakiety po synchronizacji, jedna za druga, startuja w lewo. Załuzmy ze miedzy nimi jest nic, tzn miedzy rufą przedniej a dziobem tylnej. No to pierwsza realnie/bezwzglednie  ruszy ta z lewej (przednia), spowoduje naprezenie w nici (nie ma rzeczy super sztywnych) i nim to naprezenie dojdzie do środka nici to ruszy tez ta z prawej (tylna) da luz, by srodek nie poczuł naprezenia, ale na tym nie koniec, jeśli w wyniku przyspieszania/hamowania, rakiety po osiagnieciu nowej predkosci, bedą wzgledem uuo przemieszczaly sie wolniej niż poczatkowo z bazą to one sie skróca, a nić sie poluzuje, gdy zaś beda sie poruszały szybciej to i sie skrocą to bedzie oczywiscie odwrotnie. Czy ja juz kiedys o tym z fizykiem nie pisałem?
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | W tym paradoksie Bella z rakietami (to nie ten Bell od EPR) chodzi o skracanie tej struny pomiędzy rakietami, a nie rakiet. Struna pęka zawsze, bo jest np. ze szkła, więc nie ma znaczenia czy się skróci, czy rozciągnie... niemniej relatywiście nie biorą pod uwagę wydłużania struny, bo oni przecież zawsze startują z v = 0 ... inny start w pale im się nie mieści - tacy z nich geniusze!
|
|
|  | | Pawel077 (1855 punktów) | > W tym paradoksie Bella z rakietami (to nie ten Bell od EPR)To ten sam Bell. > chodzi o skracanie tej struny pomiędzy rakietami, a nie rakiet.> Struna pęka zawsze, bo jest np. ze szkła, więc nie ma znaczenia czy się skróci, czy rozciągnie...> niemniej relatywiście nie biorą pod uwagę wydłużania struny,> bo oni przecież zawsze startują z v = 0 ... inny start w pale im się nie mieści - tacy z nich geniusze! Przeprowadzenie tego eksperymentu w drugą stronę, to żaden problem. Mamy dwie rakiety poruszajace się bez przyspieszeń i rozciągniętą między nimi linkę (niech będzie że jest sztywna i ze szkła). Następnie cały ten układ hamujemy, nakazując rakietom (tak jak w oryginalnym paradoksie), by hamowały równocześnie w układzie bazy. W układzie bazy odległość między nimi się zatem nie zmieni, a więc linka, która się wydłuży, po prostu się złamie. Złamie się również w układach rakiet, bo w swoich układach one nie hamują równocześnie - pierwsza rakieta wytraca prędkość szybciej, więc odległość między nimi maleje.
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | > >W tym paradoksie Bella z rakietami (to nie ten Bell od EPR)> To ten sam Bell.Chyba nie, bo tamten był od kwantowej, czyli to nie ta 'specjalizacja'; ja mogę ogarnąć obie te działki swobodnie, no ale nie byle... leszcz, czy też rekin łazienkowy. > >chodzi o skracanie tej struny pomiędzy rakietami, a nie rakiet.> >Struna pęka zawsze, bo jest np. ze szkła, więc nie ma znaczenia czy się skróci, czy rozciągnie...> >niemniej relatywiście nie biorą pod uwagę wydłużania struny,> >bo oni przecież zawsze startują z v = 0 ... inny start w pale im się nie mieści - tacy z nich geniusze! > Przeprowadzenie tego eksperymentu w drugą stronę, to żaden problem.> Mamy dwie rakiety poruszajace się bez przyspieszeń i rozciągniętą między nimi linkę (niech będzie że jest sztywna i ze szkła). Następnie cały ten układ hamujemy, nakazując rakietom (tak jak w oryginalnym paradoksie), by hamowały równocześnie w układzie bazy. W układzie bazy odległość między nimi się zatem nie zmieni, a więc linka, która się wydłuży, po prostu się złamie. Złamie się również w układach rakiet, bo w swoich układach one nie hamują równocześnie - pierwsza rakieta wytraca prędkość szybciej, więc odległość między nimi maleje.No to bardzo dobrze, a nawet prawie. Teraz wystarczy to leciutko zmodyfikować wg moich propozycji: 1. zamiast startować jednocześnie w sensie klasycznym, co ma tu miejsce (z uwagi na insynuację v=0), startujemy zwyczajnie: wedle zegarów, które były synchronizowane jak w GPS to robią! 2. zamiast gadać że baza stoi w kosmosie: v = 0, nic nie zakładamy; po prostu jedziemy i to samo wyjdzie jak szydło z wora - bo z pomiarów, np. v = 500km/s! czy to takie trudne? nie wiem kto tu czy tam pracuje - w tych instytutach, czy w NASA... chyba jakieś same... ułomki - tak?
|
|
| | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >>>W tym paradoksie Bella z rakietami (to nie ten Bell od EPR) >>To ten sam Bell. >Chyba nie, bo tamten był od kwantowej, czyli to nie ta 'specjalizacja';
To ten sam Bell.
>2. zamiast gadać że baza stoi w kosmosie: v = 0, nic nie zakładamy; > po prostu jedziemy i to samo wyjdzie jak szydło z wora - bo z pomiarów, np. v = 500km/s!
Nic nie wyjdzie. Dlaczego miałoby wyjść? Przedstaw dokładnie, krok po kroku, mechanizm który według ciebie sprawia, że zmiana odległości miedzy rakietami (spowodowana ruchem w eterze) ma wpływ na rozsynchronizowanie zegarów (wtedy będę mógł się odnieść - jak na razie nie przedstawiłeś z czego ten rozjazd miałby wynikać).
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >>>W tym paradoksie Bella z rakietami (to nie ten Bell od EPR)> >>To ten sam Bell.> >Chyba nie, bo tamten był od kwantowej, czyli to nie ta 'specjalizacja';> To ten sam Bell.Jeśli to ten sam, no to chyba nieźle kombinował: rozwalił STW i QM a nawet nikt tego nie zauważył... tajny renegat.  A może i zauważyli - dlatego nie dołączyli go do grona noblistów w 2022. > >2. zamiast gadać że baza stoi w kosmosie: v = 0, nic nie zakładamy;> > po prostu jedziemy i to samo wyjdzie jak szydło z wora - bo z pomiarów, np. v = 500km/s!> Nic nie wyjdzie. Dlaczego miałoby wyjść? Przedstaw dokładnie, krok po kroku, mechanizm który według ciebie sprawia, że zmiana odległości miedzy rakietami (spowodowana ruchem w eterze) ma wpływ na rozsynchronizowanie zegarów (wtedy będę mógł się odnieść - jak na razie nie przedstawiłeś z czego ten rozjazd miałby wynikać).Podałem całą procedurę już na wstępie, a na końcu masz wyprowadzenie formalne czasu Lorentza. Kontrakcji nie będę wyprowadzał - tego pierwszego wzoru Lorentza, bo to jest tu nieistotne, a i sam dowód jest... nie dla frajerów, raczej.
|
|
| alsor (3283 punktów) | Widzę że muszę dodać ten motyw z synchronizacją, znaczy na czym polega ta metoda Einsteina (ludowa w istocie).
Synchronizacja zdalna zegarów, stosowana obecnie powszechnie, polega na prostym przekazaniu czasu z jednego zegara do drugiego w znanej odległości: L.
Zatem matematycznie to tak tak wygląda:
t2 = t1 + L/c, po prostu, bo zakładamy że sygnał leci z pr. c.
i tak to się robi - w GPS i wszędzie.
A co z tego wychodzi w wersji klasycznej, czyli z c-v, zamiast c = const?
A. zegar w ruch zwalnia k razy B. odległość L jest skrócona k razy
no i poprawna prędkość transmisji: C. c' = c-v
A+B+C daje wynik (dla t1=0, bo to jest nieistotne - punkt zerowy czasu jest zawsze umowny):
t*k = L/k / (c-v); t = czas zegarowy!
co finalnie daje:
t = L/k^2 / (c-v) = L/c (1-v^2/c^2) /(1-v/c) = L/c (1 + v/c) = L/c + Lv/c^2
czyli czas transmisji nie jest tu równy L/c, lecz ma ekstra Lv/c^2, co Lorentz 1200 lat temu zauważył, no i dlatego zrobił korektę: xv/c^2.
Konwencja Einsteina produkuje błąd: xv/c^2, co po uwzględnieniu zmiany skali - zegary zwalniają! daje dokładnie:
t' = k * (t - xv/c^2); k = gamma w... rzeszy pospolitej.
co jest obecnie znane pod nazwą: transformacja czasu Lorentza (Lorentz's artificial time).
|
|
| Pawel077 (1855 punktów) | >Zamiast się bawić jedną rakietą z dwoma zegarami, to samo można zrobić prościej dwoma oddzielnymi rakietami i po jednym zegarku w każdej. >Procedura pozostaje, z tą różnicą że obie rakiety, ustawione w odległości L, startują teraz wg tej alternatywnej jednoczesności, zamiast zwyczajnej - klasycznej, co ma miejsce w przypadku jednej rakiety.
Co to jest alternatywna jednoczesność? I czym się różni od tej klasycznej?
Chodzi ci o to, że ta alternatywna to ta z paradoksu Bella, gdzie rakiety przyspieszają równocześnie w układzie bazy?
Jeśli tak, to raczej ty nie rozumiesz tego paradoksu. To ich równoczesne przyspieszanie w układzie bazy, jest specjalnie wymuszone ich nierównoczesnym przyspieszaniem w ich (rakiet) układach. Pierwsza rakieta celowo szybciej przyspiesza w układach rakiet, by zniwelować skrócenie Lorentza w układzie bazy.
Oczywiste jest zatem, że w układzie bazy odległość między rakietami się nie zmieni, natomiast zmieni się (wzrośnie) w układach rakiet. To jest oczywiste, bo to właśnie jest istotą tego pozornego paradoksu - tak on został skonstruowany. Nie wiem co chcesz udowodnić, powołując się na niego.
Jeśli zaś zrobimy odwrotnie - każemy rakietom przyspieszać jednocześnie w ich układach - to w ich układach odległość między nimi się nie zmieni, natomiast zmieni się (zmniejszy) w układzie bazy.
W obu wariantach baza zmierzy inną odległość niż rakiety. Pytanie, który pomiar jest prawdziwy, świadczy o niezrozumieniu STW. W tej teorii oba pomiary są prawdziwe, bo wszystkie układy są równoprawne.
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | > >Zamiast się bawić jedną rakietą z dwoma zegarami, to samo można zrobić prościej dwoma oddzielnymi rakietami i po jednym zegarku w każdej.> >Procedura pozostaje, z tą różnicą że obie rakiety, ustawione w odległości L, startują teraz wg tej alternatywnej jednoczesności, zamiast zwyczajnej - klasycznej, co ma miejsce w przypadku jednej rakiety.> Co to jest alternatywna jednoczesność?> I czym się różni od tej klasycznej?Jednoczesność w STW jest inna do klasycznej. Klasyczna jest taka: podstawiasz c = oo do STW i wtedy to będzie to samo. Natomiast obecnie masz c < oo zatem otrzymujemy zawsze inną od klasycznej, z jednym wyjątkiem v = 0. Bo to jest przecież zapisane: t' = k*(t - xv/c^2) ale uzgadniamy jednostkę czasu, bo to ma być równe - jak w GPS zrobili. wtedy z tego pozostaje: t' = t - xv/c^2 x - to jest odległość dwóch zegarów, v - ich prędkość, nie względna tylko normalna: oba zegary jadą, nieważne dokąd! I to łatwo sprawdzić, co wcześniej pokazywałem: Procedura z GPS: masz zegar na orbicie, ale on ma podawać czas wg standardu czasu z ziemi, a nie jakiś dowolny, zatem jak ustawić - zsynchronizować te zegary z orbity z ziemskimi? Zwyczajnie: zakładasz sobie c = const, i znasz odległość do satelity: L, zatem normalnie wysyłasz czas do satelity, i on sobie tam ustawia zegarki. Ale z tego wyjdzie zawsze błąd: Lv/c^2, o którym cały czas mówię. Ten błąd jest niewidoczny w pracy GPS, bo on zawsze znika podczas transmisji w drugą stronę: do odbiorników na ziemi: b' = -Lv/c^2, b' + b = 0, i tylko dlatego to może działać poprawnie. !!! To jest dwukierunkowa wymiana, a wiadomo że dwukierunkowa, czyli średnia prędkość światła jest równa c - co potwierdzają od 100 lat, i tylko to. L/(c-v) + L/(c+v) = 2L/c / (1-v^2/c^2) ale: kontrakcja + dylatacja zegarów: (1-v^2/c^2), zatem to znika! 2L/c -> co znaczy że c dwukierunkowa jest stała. Tak to działa. > Chodzi ci o to, że ta alternatywna to ta z paradoksu Bella, gdzie rakiety przyspieszają równocześnie w układzie bazy?> Jeśli tak, to raczej ty nie rozumiesz tego paradoksu. To ich równoczesne przyspieszanie w układzie bazy, jest specjalnie wymuszone ich nierównoczesnym przyspieszaniem w ich (rakiet) układach. Pierwsza rakieta celowo szybciej przyspiesza w układach rakiet, by zniwelować skrócenie Lorentza w układzie bazy.> Oczywiste jest zatem, że w układzie bazy odległość między rakietami się nie zmieni, natomiast zmieni się (wzrośnie) w układach rakiet. To jest oczywiste, bo to właśnie jest istotą tego pozornego paradoksu - tak on został skonstruowany. Nie wiem co chcesz udowodnić, powołując się na niego.> Jeśli zaś zrobimy odwrotnie - każemy rakietom przyspieszać jednocześnie w ich układach - to w ich układach odległość między nimi się nie zmieni, natomiast zmieni się (zmniejszy) w układzie bazy.> W obu wariantach baza zmierzy inną odległość niż rakiety.> Pytanie, który pomiar jest prawdziwy, świadczy o niezrozumieniu STW. W tej teorii oba pomiary są prawdziwe, bo wszystkie układy są równoprawne.Masz jakieś śmieszne wyobrażenia o geometrii. Ten bias w GPS jest niewidoczny, bo to tak weryfikujesz: - najpierw wysyłasz czas do GPS, on sobie to notuje, znaczy: tgps = tziemia + b - weryfikacja polega na sprawdzeniu czy to się zgadza, zatem teraz GPS wysyła swój czas na ziemię, co produkuje: t_ziemia = t_gps - b ale: t_gps = t_ziemia + b, co podstawiamy: t_ziemia = (t_ziemia + b) - b = t_ziemia, czyli jest ok.  no i dlatego nikt wie że tam jest błąd b - zawsze! Jak to sprawdzić? No to właśnie na tym polega moja procedura: Synchronizujesz dwa zegary w odległości L, wtedy t2 = t1 + b, oczywiście, i nie robimy od razu weryfikacji - wiadomo że będzie ok: jedziemy z tym najpierw - oba zegary razem, i dopiero teraz robimy weryfikację. Bo podczas jazdy zmieni się ten bias, bo on zależy od prędkości: b0 = Lv0/c^2, zatem po zmianie z v0 na v1, otrzymasz: b1 = Lv1/c^2, czyli weryfikacja ujawni błąd: b1-b0 = L(v1-v0)/c^2, zatem zauważymy to. Ale relatywiści i tak to oleją, bo oni sobie wymyślili że podczas przyspieszania następuje desynchronizacja! dt = a L / c^2, i to jest dokładnie to samo: b1-b0! Ale moja metoda i tak to załatwi, bo ja mierzę odległość pomiędzy tymi zegarami - nie muszę w ogóle czytać zegarów: rozjazd jest prawdziwy - niepodważalny... struna pękła!
|
|
|  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Ale moja metoda i tak to załatwi, bo ja mierzę odległość pomiędzy tymi zegarami - nie muszę w ogóle czytać zegarów: rozjazd jest prawdziwy - niepodważalny... struna pękła!
Struna nie pęknie jeśli w układach rakiet przyspieszanie będzie równoczesne. Zamiast dwóch rakiet, wyobraź sobie jedną rakietę i strunę rozpiętą między dziobem i rufą. Dlaczego ta struna miałaby pęknąć?
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | >>Ale moja metoda i tak to załatwi, bo ja mierzę odległość pomiędzy tymi zegarami - nie muszę w ogóle czytać zegarów: rozjazd jest prawdziwy - niepodważalny... struna pękła! >Struna nie pęknie jeśli w układach rakiet przyspieszanie będzie równoczesne. >Zamiast dwóch rakiet, wyobraź sobie jedną rakietę i strunę rozpiętą między dziobem i rufą. Dlaczego ta struna miałaby pęknąć?
Start będzie nierówny, bo z synchronizacji wg Einsteina zegary mają zawsze ten bias: b=Lv/c^2.
W praktyce tego biasu nie widać, bo wszelka komunikacja jest zawsze dwukierunkowa, więc to się kasuje: b-b = 0.
W przypadku jednej rakiety z dwoma zegarami, start będzie równy z definicji, więc rozjazdu nie będzie a i zegary nie wyjadą z tej rakiety, bo są przyklejone do niej - odległość L jest zachowana lokalnie, więc nawet kontrakcja nie ma tu znaczenia.
|
|
| | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>Ale moja metoda i tak to załatwi, bo ja mierzę odległość pomiędzy tymi zegarami - nie muszę w ogóle czytać zegarów: rozjazd jest prawdziwy - niepodważalny... struna pękła! >>Struna nie pęknie jeśli w układach rakiet przyspieszanie będzie równoczesne. >>Zamiast dwóch rakiet, wyobraź sobie jedną rakietę i strunę rozpiętą między dziobem i rufą. Dlaczego ta struna miałaby pęknąć? >Start będzie nierówny, bo z synchronizacji wg Einsteina zegary mają zawsze ten bias: b=Lv/c^2. >
Takie rzeczy sa chyba tlumaczone rozciagliwoscia (szklo tez ją ma). Zastanowmy sie, jedziemy w uuo z bazą 0.9999c w prawo, odpalamy rakiety bedace w odleglosci 1sc klasycznie, najpierw zareaguje rakieta z lewej, gdy lewy bedzie kierunkiem startu zestawu z bazy to odleglosci miedzy rakietami sie zwieksza, zaluzmy ze niemal natychmiast rakieta z lewej dochodzi do 0.999 c wzgledem uuo, nic musiała by rozciągnąć sie niemilosiernie zanim drugara rakieta zareaguje, bo tam swiatlo, by ją wystartować, docieralo by bardzo dlugo. No ale niemożliwe to nie jest. A co by bylo jak by startować w druga strone, no to by sie bardzo zluzowalo, podobnie jak wczesnie rozciagnelo. Dziwne ale nie niewyobrazalne. Logice to w kazdym razie nie przeczy. [Edycja] Po namysle sądze jednak ze przecież choc wszystko sie rozciaga i kurczy to qurna, szklo nie az tyle, nić pęknie i dowiedzie uuo, a jak nie pęknie to bedzie znaczyć ze jesteśmy blisko pozycji zero w uuo.
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | Nie. Ten błąd synchronizacji wynika z c - v, bo tak sygnał faktycznie leci, a w STW używają zawsze c, więc tu siedzą te biasy jak byk - wszędzie! czas przelotu wynosi: t1=L/(c-v), a w drugą stronę t2=L/(c+v); no a obecnie, i od zawsze! ludzie używają c = const, bo nie znają swojej prędkości, zatem t1=t2=L/c, czyli to jest nieprawidłowe - i stąd ten błąd. Potem próbowali zalegalizować ten błąd, znaczy zatwierdzić formalnie, że on nie istnieje, i tak powstało STW - jako poprawny ludowy model, bo z zalegalizowanym oficjalnie błędem.  Jeden znany fizyk z epoki Einsteina kiedyś o tym pisał tak: ostatnio pojawiła się nowa teoria, w której zaproponowano nowe podejście do fizyki: zamiast badać i obliczać dokładnie, wystarczą nam przybliżone wyniki, bo tak jest łatwiej i wygodniej... ale żeby zadowolić poprzedników nie będziemy mówić że to są przybliżenia, lecz odwrotnie zrobimy!: będziemy wszędzie głosić że te poprzednie, znaczy dokładne i poprawne - klasyczne i trudne metody były tylko przybliżeniem! A bo co? Tego i tak nikt nie wykryje, bo nie zrozumie - przecież my sami tego nie rozumiemy!
|
|
| | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > Nie. Ten błąd synchronizacji wynika z c - v, bo tak sygnał faktycznie leci,> a w STW używają zawsze c, więc tu siedzą te biasy jak byk - wszędzie!Ale co nie? Przeciez wiem ze z synchronizacji. Analizuje jednak Twoj przyklad z punktu nieruchomego wzgledem uuo. Czyli baza leci i z lecacej bazy wypierniczam rakiety. > czas przelotu wynosi: t1=L/(c-v), a w drugą stronę t2=L/(c+v);> no a obecnie, i od zawsze! ludzie używają c = const, bo nie znają swojej prędkości,> zatem t1=t2=L/c, czyli to jest nieprawidłowe - i stąd ten błąd.> Potem próbowali zalegalizować ten błąd, znaczy zatwierdzić formalnie,> że on nie istnieje, i tak powstało STW - jako poprawny ludowy model, bo z zalegalizowanym oficjalnie błędem.  > Jeden znany fizyk z epoki Einsteina kiedyś o tym pisał tak:> ostatnio pojawiła się nowa teoria,> w której zaproponowano nowe podejście do fizyki:> zamiast badać i obliczać dokładnie,> wystarczą nam przybliżone wyniki, bo tak jest łatwiej i wygodniej...> ale żeby zadowolić poprzedników nie będziemy mówić że to są przybliżenia,> lecz odwrotnie zrobimy!: będziemy wszędzie głosić że te poprzednie, znaczy dokładne i poprawne - klasyczne i trudne metody były tylko przybliżeniem!> A bo co? Tego i tak nikt nie wykryje, bo nie zrozumie - przecież my sami tego nie rozumiemy! Raczej cos tu smierdzi, bo jesli chodzino STW to tam nie ma nic niezwyklego jesli tylko ma sie z tyłu glowy LET. Można sie jedynie przez brak wprawy w tym nieco pogubić.
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Nie. Ten błąd synchronizacji wynika z c - v, bo tak sygnał faktycznie leci,> >a w STW używają zawsze c, więc tu siedzą te biasy jak byk - wszędzie!> Ale co nie? Przeciez wiem ze z synchronizacji. Analizuje jednak Twoj przyklad z punktu nieruchomego wzgledem uuo. Czyli baza leci i z lecacej bazy wypierniczam rakiety.No to źle robisz, bo przy starcie z bazy z v=0, otrzymasz bias = Lv/c^2 = 0, bo v = 0, więc obie rakiety faktycznie startują jednocześnie. Zatem podczas lotu stwierdzą że nie ma rozjazdu, więc z tego wydedukują że startowali od v = 0, czyli tak czy siak wykryli swoją prędkość; tylko że to żadna rewelacja, bo miłośnicy STW to samo stwierdzą - bo oni zawsze stoją.  Sztuka polega na starcie z dowolnej prędkości: v <> 0, i wykryciu tego nieznanego v z pomiarów.
|
|
| | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>Nie. Ten błąd synchronizacji wynika z c - v, bo tak sygnał faktycznie leci,> >>a w STW używają zawsze c, więc tu siedzą te biasy jak byk - wszędzie!> >Ale co nie? Przeciez wiem ze z synchronizacji. Analizuje jednak Twoj przyklad z punktu nieruchomego wzgledem uuo. Czyli baza leci i z lecacej bazy wypierniczam rakiety.> No to źle robisz, bo przy starcie z bazy z v=0,> otrzymasz bias = Lv/c^2 = 0, bo v = 0,sam źle robisz  nierozumiesz, ja patrze na baze i startujace z niej rakiety stojacą w uuo, a nie ze baza stoi w uuo.
|
|
| | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >>>Nie. Ten błąd synchronizacji wynika z c - v, bo tak sygnał faktycznie leci,> >>>a w STW używają zawsze c, więc tu siedzą te biasy jak byk - wszędzie!> >>Ale co nie? Przeciez wiem ze z synchronizacji. Analizuje jednak Twoj przyklad z punktu nieruchomego wzgledem uuo. Czyli baza leci i z lecacej bazy wypierniczam rakiety.> >No to źle robisz, bo przy starcie z bazy z v=0,> >otrzymasz bias = Lv/c^2 = 0, bo v = 0,> sam źle robisz nierozumiesz, ja patrze na baze i startujace z niej rakiety stojacą w uuo, a nie ze baza stoi w uuo.dla mnie bez różnicy: startuję byle gdzie, i podaję wynik z rozjazdu, np. v = 300km/s, a nie zero zawsze, co frajerzy od 100 lat produkują. W praktyce masz 3D więc musimy latać trzy razy przynajmniej - po x, y i z; wtedy wyznaczymy składowe vx,vy i vz, bo v = (vx,vy,vz);
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>>>Nie. Ten błąd synchronizacji wynika z c - v, bo tak sygnał faktycznie leci,> >>>>a w STW używają zawsze c, więc tu siedzą te biasy jak byk - wszędzie!> >>>Ale co nie? Przeciez wiem ze z synchronizacji. Analizuje jednak Twoj przyklad z punktu nieruchomego wzgledem uuo. Czyli baza leci i z lecacej bazy wypierniczam rakiety.> >>No to źle robisz, bo przy starcie z bazy z v=0,> >>otrzymasz bias = Lv/c^2 = 0, bo v = 0,> >sam źle robisz nierozumiesz, ja patrze na baze i startujace z niej rakiety stojacą w uuo, a nie ze baza stoi w uuo.> dla mnie bez różnicy: startuję byle gdzie,> i podaję wynik z rozjazdu, np. v = 300km/s,Obrazowalem to o czym moim zdaniem mowicie z Pawlem. Najwygodniej to robic patrzac z uuo, ale jak sam wiesz jak by baza stala w uuo to by g... z tego bylo. Ja wiec zostalem w uuo a bazie dalem skrajne v. Paniał  > a nie zero zawsze, co frajerzy od 100 lat produkują.> W praktyce masz 3D więc musimy latać trzy razy przynajmniej - po x, y i z;> wtedy wyznaczymy składowe vx,vy i vz, bo v = (vx,vy,vz);No tak.
|
|
| | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Obrazowalem to o czym moim zdaniem mowicie z Pawlem. Najwygodniej to robic patrzac z uuo, ale jak sam wiesz jak by baza stala w uuo to by g... z tego bylo. Ja wiec zostalem w uuo a bazie dalem skrajne v. Paniał  Ja zawsze jeżdżę po kosmosie - nie ograniczam się do jazdy dookoła Słońca. Gdy mówię że baza jedzie z pr. v, to znaczy że tak leci w kosmosie, a nie że proboszcz idzie do ubikacji z taką prędkością. A z nim nie gadam o tym, o czym on mówi, bo on nadal nie wie czym jest jednoczesność w STW. Popełnia wciąż ten sam błąd dookoła: próbuje niekiedy niby rozumować w ramach klasyki - eteru Lorentza, ale zawsze zakłada równoprawność tych układów, czyli faktycznie ciągle gada tylko o STW, i dlatego nic mu nie wychodzi - saldo zerowe = constant.
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) |
> dla mnie bez różnicy: startuję byle gdzie,> i podaję wynik z rozjazdu, np. v = 300km/s,> a nie zero zawsze, co frajerzy od 100 lat produkują.> W praktyce masz 3D więc musimy latać trzy razy przynajmniej - po x, y i z;> wtedy wyznaczymy składowe vx,vy i vz, bo v = (vx,vy,vz);Dla pożadku to na teraz wyglada mi sprawa z twoim pomyslem z niciom tak ze musimy jak w ttm doswiadczeniu Bella zapragramowac rakiety przyjmujac ze stoimi w uuo(czyli zgodnie z syw ze kazdy uklad rownoprawny) tak by nie zerwaly nici, no i by sie zobaczylo
|
|
| | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >dla mnie bez różnicy: startuję byle gdzie,> > i podaję wynik z rozjazdu, np. v = 300km/s,> >a nie zero zawsze, co frajerzy od 100 lat produkują.> >W praktyce masz 3D więc musimy latać trzy razy przynajmniej - po x, y i z;> >wtedy wyznaczymy składowe vx,vy i vz, bo v = (vx,vy,vz);> Dla pożadku to na teraz wyglada mi sprawa z twoim pomyslem z niciom tak ze musimy jak w ttm doswiadczeniu Bella zapragramowac rakiety przyjmujac ze stoimi w uuo(czyli zgodnie z syw ze kazdy uklad rownoprawny) tak by nie zerwaly nici, no i by sie zobaczylo  Podobnie, tylko że w mojej wersji ta nić nie zerwie się z powodu kontrakcji, lecz błędu synchronizacji zegarów. Zerwanie byłoby dowodem że ta jednoczesność z STW to kit - nie istnieje, czyli cały ten relatywizm padłby momentalnie. Poza tym ten rozjazd jest o wiele większy, więc to łatwo zmierzyć - wykryć. Natomiast kontrakcja z Bella wymaga ogromnych prędkości, czyli bardzo długiego czasu lotu z włączonym silnikiem - miesiące, co jest nierealne w praktyce, bo nawet nie ma takiego paliwa w tym świecie.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>dla mnie bez różnicy: startuję byle gdzie,> >> i podaję wynik z rozjazdu, np. v = 300km/s,> >>a nie zero zawsze, co frajerzy od 100 lat produkują.> >>W praktyce masz 3D więc musimy latać trzy razy przynajmniej - po x, y i z;> >>wtedy wyznaczymy składowe vx,vy i vz, bo v = (vx,vy,vz);> >Dla pożadku to na teraz wyglada mi sprawa z twoim pomyslem z niciom tak ze musimy jak w ttm doswiadczeniu Bella zapragramowac rakiety przyjmujac ze stoimi w uuo(czyli zgodnie z syw ze kazdy uklad rownoprawny) tak by nie zerwaly nici, no i by sie zobaczylo  > Podobnie, tylko że w mojej wersji ta nić nie zerwie się z powodu kontrakcji,> lecz błędu synchronizacji zegarów.> Zerwanie byłoby dowodem że ta jednoczesność z STW to kit - nie istnieje, czyli cały ten relatywizm padłby momentalnie.Oczywiście, wszak zaprogramowane by bylo tak by nie zerwać z kontrakcji. Piszac o Bellu mam jedynie namysli ze chodzi tam o nici i zmiany dlugosci itp. > Poza tym ten rozjazd jest o wiele większy, więc to łatwo zmierzyć - wykryć.Bardzo prawdopodobne, policz dla tego ci mowisz z leciemy w uuo zdaje sie 500m/s? Jak dluga nić, jaką nadamy predkosć i jaki wyjdzie rozjazd? I po nobelka
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Poza tym ten rozjazd jest o wiele większy, więc to łatwo zmierzyć - wykryć.> Bardzo prawdopodobne, policz dla tego ci mowisz z leciemy w uuo zdaje sie 500m/s? Jak dluga nić, jaką nadamy predkosć i jaki wyjdzie rozjazd?> I po nobelka  prędzej do kibleka. Dla v=500km/s, i gdyby puścili te rakietki wzdłuż tego v, czyli na północ orbity - pionowo do płaszczyzny Układu Słonecznego, bo tak lecimy teraz, no to z tego wychodzi błąd synch.: b = Lv/c^2, i biorąc np. L = 1000km, bo to nie problem, otrzymamy: 1000km 500 km/s / 3e5^2 = 5.6e-6 s = 5.6 mikro sekund. dajmy zawrotne przyspieszenie na starcie: 100g, bo tyle chyba da radę wyrobić... bezzałogowo raczej, byłoby bardzo ciężko  wtedy otrzymamy prędkość rozjazdu: ab = 1000 m/ss * 5.6e-6s = 5.6e-3 m/s = 5.6 mm/s. takie coś radar spokojnie wykryje. Przy starcie z dalekiej orbity mogą sobie ustawić próbniki w odległości nawet: L= 1000000 km, a wtedy wyjdzie 5600 mm/s = 5.6 m/s -> nawet ślepa żaba w studni to wykryje.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >>Poza tym ten rozjazd jest o wiele większy, więc to łatwo zmierzyć - wykryć.> >Bardzo prawdopodobne, policz dla tego ci mowisz z leciemy w uuo zdaje sie 500m/s? Jak dluga nić, jaką nadamy predkosć i jaki wyjdzie rozjazd?> > I po nobelka  > prędzej do kibleka.> Dla v=500km/s, i gdyby puścili te rakietki wzdłuż tego v, czyli na północ orbity - pionowo do płaszczyzny Układu Słonecznego, bo tak lecimy teraz, no to z tego wychodzi błąd synch.:> b = Lv/c^2, i biorąc np. L = 1000km, bo to nie problem, otrzymamy:> 1000km 500 km/s / 3e5^2 = 5.6e-6 s = 5.6 mikro sekund.> dajmy zawrotne przyspieszenie na starcie: 100g, bo tyle chyba da radę wyrobić... bezzałogowo raczej, byłoby bardzo ciężko  > wtedy otrzymamy prędkość rozjazdu:> ab = 1000 m/ss * 5.6e-6s = 5.6e-3 m/s = 5.6 mm/s.> takie coś radar spokojnie wykryje.> Przy starcie z dalekiej orbity mogą sobie ustawić próbniki w odległości nawet: L= 1000000 km,> a wtedy wyjdzie 5600 mm/s = 5.6 m/s -> nawet ślepa żaba w studni to wykryje.Nie wiem, niechce mi sie tego liczyć. Moze Pawel by tak nam cos w koncu policzył
|
|
| | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >>Zamiast dwóch rakiet, wyobraź sobie jedną rakietę i strunę rozpiętą między dziobem i rufą. Dlaczego ta struna miałaby pęknąć? >Start będzie nierówny, bo z synchronizacji wg Einsteina zegary mają zawsze ten bias: b=Lv/c^2. >W praktyce tego biasu nie widać, bo wszelka komunikacja jest zawsze dwukierunkowa, więc to się kasuje: b-b = 0.
W TE, jeśli zegary spoczywają w eterze, to ich start będzie równy, niezależnie od tego, czy są w jednej rakiecie, czy w dwóch osobnych rakietach.
>W przypadku jednej rakiety z dwoma zegarami, start będzie równy z definicji, więc rozjazdu nie będzie a i zegary nie wyjadą z tej rakiety, bo są przyklejone do niej -
Nie będzie równy "z definicji", bo jeśli start nastąpił, gdy baza poruszała się w eterze, to nie może być równy, bo światło ze środka rakiety nie dotarło równocześnie do obu końców rakiety. To światło, wysłane ze środka rakiety, decyduje, czy start będzie równy, czy nie - jak dotrze do obu końców jednocześnie, to i start będzie jednoczesny. Dlatego tylko start może być jednoczesny - po starcie światło wysłane ze środka nie będzie docierało jednocześnie do obu końców rakiety, więc przyspieszanie dziobu i rufy nie będzie równoczesne.
Ty wciąż nie rozumiesz tego paradoksu Bella, dlatego wydaje ci się, że on w jakiś sposób przeczy STW (Bell się pewnie w grobie przewraca jak słyszy takie interpretacje). Tam zostało zastosowane pewnego rodzaju "oszustwo", mające zniwelować skrócenie Lorentza w układzie bazy. Żeby rakiety przyspieszały równocześnie w układzie bazy, to w układach rakiet trzeba je "zmusić" by nie przyspieszały równocześnie (pierwsza rakieta musi przyspieszać wcześniej - choć sam start może być równoczesny). Jak inaczej wytłumaczyć brak skrócenia odległości miedzy rakietami? Przecież to skrócenie występuje zarówno w STW jak i TE. Jak sobie tłumaczysz fakt, że go nie ma?
Ten paradoks Bella można też przecież przeprowadzić z jedną rakietą. Montujemy na przodzie i tyle rakiety silniki na tyle silne, by były w stanie rozciągnąć i rozerwać rakietę. Efekt będzie ten sam - w układzie bazy odległość miedzy zegarami na rufie i dziobie się nie zmieni, bo rakieta zostanie rozciągnięta, a następnie rozerwana.
Rakiety połączone linką są takim samym układem jak jedna rakieta. Co za różnica, czy między zegarami znajduje się cienka linka, czy tony żelastwa?
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | Start całej rakiety jest natychmiastowy. I nie wnikam tu nawet w sprawy sprężystości, bo wiadomo że tu pudzie jakaś fala naprężeń, czyli prędkość dźwięku, a nie światła, ma tu znaczenie, powstaną oscylacje itd. ale to się zrelaksuje po krótkim czasie i otrzymasz: v_przód = v_tył, bezwarunkowo! Natomiast przy nierównym starcie dwóch rakiet ten rozjazd rośnie sobie spokojnie i systematycznie! v_rozjazdu = a*b, gdzie a - przyspieszenie, b = t1-t2 = Lv/c^2, czyli bias - błąd synch. Tu nie ma: b = gamma * Lv/c^2, co sugeruje TL, bo to jest w lokalnych jednostkach! A tak w ogóle: ta metoda jest niewykonalna w praktyce, bo ja zakładam przecież natychmiastowe przyspieszenie, np. a = 10g, od razu - po włączeniu silników! Wiadomo że takie coś jest nierealne, bo widać jak rakiety startują - powolutku! tam jest funkcja narastająca w stylu: a(t) = a*(1-exp(-t/tau)), i to tau = z 1-2s pewnie. Zatem można to sobie traktować jako eksperyment myślowy... no, chyba że to sflaczałe startowanie nie ma wpływu na rozjazd - trzeba by to policzyć.  Niemniej sama zasada jest dobra, i podejrzewam że te anomalie NASA są właśnie konsekwencją tej niby jednoczesności z STW (oni na tym pracują przecież!), bo tam są całkiem podobne te anomalie do tego co tu wychodzi - dla ~200 km/s zwykle latają z orbity równikowej do tej płaszczyzny - ekliptyki, czyli kąt 23 stopnie: sin(23) = 0.4, czyli zaliczają składową v: 0.4*500 = 200 km/s
|
|
| | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Start całej rakiety jest natychmiastowy. >I nie wnikam tu nawet w sprawy sprężystości, bo wiadomo że tu pudzie jakaś fala naprężeń, >czyli prędkość dźwięku, a nie światła, ma tu znaczenie, >powstaną oscylacje itd. ale to się zrelaksuje po krótkim czasie i otrzymasz: v_przód = v_tył, bezwarunkowo!
A w jaki sposób wyeliminowałeś skrócenie Lorentza? Bez fizycznego rozciągania rakiety nie da się tego zrobić.
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Start całej rakiety jest natychmiastowy. >>I nie wnikam tu nawet w sprawy sprężystości, bo wiadomo że tu pudzie jakaś fala naprężeń, >>czyli prędkość dźwięku, a nie światła, ma tu znaczenie, >>powstaną oscylacje itd. ale to się zrelaksuje po krótkim czasie i otrzymasz: v_przód = v_tył, bezwarunkowo! >A w jaki sposób wyeliminowałeś skrócenie Lorentza? Bez fizycznego rozciągania rakiety nie da się tego zrobić.
Przecież gadam z 20 razy: kontrakcja nie ma tu znaczenia, bo my to lokalnie mierzymy;
synchronizacja Einsteina:
t = L/(c-v);
ale lokalnie t jest mniejszy - bo zegary zwalniają, oraz L jest krótsze bo kontrakcja.
Zatem co zmierzysz?
Takie coś:
t*gamma = L/gamma / (c-v); t i L są teraz lokalne, czyli zdylatowane i poskracane..
czyli: t = L/gamma^2 / (c-v) = L/c (1-v^2/c^2)/(1-c/v) = L/c (1+v/c) = L/c + Lv/c^2
i to jest poprane - znaczy tak musiałbyś ustawiać zgary, aby były zsynchronizowane. No ale fizycy nie znają tego v, więc sobie wstawiają v = 0, no i tym sposobem wszystkie zegary są źle synchronizowane, bo z błędem Lv/c^2.
i stąd się wzięła tr. Lorentza: t' = L/c + Lv/c^2 = t + xv/c^2, i bez gamma bo to są lokalne zmienne.
GPS i wszystko ma tu te biasy: xv/c^2; v = prędkość tego złomu w kosmosie (składowa z rzutu na x).
|
|
| | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > kontrakcja nie ma tu znaczenia, bo my to lokalnie mierzymy;
Lokalnie, to znaczy jak? Mierzysz układ będąc częścią układu, który mierzysz?
|
|
| | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > > kontrakcja nie ma tu znaczenia, bo my to lokalnie mierzymy;> Lokalnie, to znaczy jak? Mierzysz układ będąc częścią układu, który mierzysz?Lokalnie to znaczy tak jak obecnie się mierzy: siedzisz, wyciągasz linijkę, stoper, czy radar, no mierzysz to. Wtedy zawsze otrzymujesz te standardowe wyniki, znaczy gdy masz kontrakcję wtedy rzeczywista długość wynosi: L/gamma no ale lokalnie to mierzysz, znaczy masz tak samo skróconym metr, itd. co daje wynik pomiaru: L / gamma * gamma = L, czyli tych kontrakcji nie widzisz, to zawsze równe. i stąd ten kit z Lorentzem - jak mówiłem: GPS: t = L/(c-v) co produkuje: t = L/c + Lv/c^2, i tego nigdy nie widać, bo w praktyce to jest zawsze dwukierunkowe - jak z radaru: t1 = L/c + Lv/c^2, a w drugą stronę: t2 = L/c - Lv/c^2 co daje razem: t=t1+t2 = 2L/c no więc masz: 2L = 2ct, czyli to v znika zupełnie, i c=const wychodzi jak należy, i stąd pomysł Einsteina pt. STW... tylko że to kicha, bo Einstein robił to od tyłu:zakładał c=const, a wtedy pierdoły otrzymywał - niefizyczne przestrzenie Minkowskiego i inne bezużyteczne protezy. A ja to robię legalnie: nic nie zakładam i to samo wychodzi, tyle że ja wiem o co w tym chodzi, no a relatywiście wciąż nic nie wiedzą.
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | . > A ja to robię legalnie: nic nie zakładam i to samo wychodzi,> tyle że ja wiem o co w tym chodzi, nono Ty jeden qurna
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | alsor (3283 punktów) | > .> >A ja to robię legalnie: nic nie zakładam i to samo wychodzi,> >tyle że ja wiem o co w tym chodzi, no> no Ty jeden qurna  Znasz ten skecz o STW Einsteina z dawnych czasów? Einstein odbierał Nobla za ten swój fotoefekt, chyba w 1922r... i tam jeden mówił do kolegi: - dobrze że nie dostał nagrody za te swoje pomysły - relatywizm itd. bo tego nikt nie rozumie, poza trójką ludźmi na ziemi - on sam, no i ten drugi... chyba Eddington. - co przypadkiem Eddington usłyszał, podszedł i powiedział: nie panowie, ja też nic z tego nie rozumiem. A ten trzeci to był Hilbert - bo on zawsze nic nie rozumiał, on to tylko liczył... haha!
|
|
| konradsadlik (308 punktów) | > A. jeśli jednoczesność STW jest legalna-poprawna, no to wtedy odległość L nie zmieni się >B. a gdy ta klasyczna jest poprawna, no to wtedy te rakiety będą się rozjeżdżać powoli, czyli to L >będzie się zmieniać >Zatem mierzymy to L i na tym polega ten test,
Zgodnie z STW w układzie odniesienia przyspieszających rakiet odległość między rakietami będzie się zwiększać (nawet jeżeli wystartują bez rozjazdu czasowego). Zgodnie z Lorentzem będzie tak samo (tyle, że tu będzie wynikać ze złudzenia spowodowanego zmniejszeniem średniej prędkości światła pomiędzy rakietami).
A poza tym to tą metodą i tak nic nie zmierzysz, gdyż tempo rozjazdu rakiet w zależności od prędkości w UUO będzie dokładnie kompensowane przez tą różnicę momentu startu. Wynik zawsze będzie taki sam.
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | > > A. jeśli jednoczesność STW jest legalna-poprawna, no to wtedy odległość L nie zmieni się> >B. a gdy ta klasyczna jest poprawna, no to wtedy te rakiety będą się rozjeżdżać powoli, czyli to L> >będzie się zmieniać>Zatem mierzymy to L i na tym polega ten test,> Zgodnie z STW w układzie odniesienia przyspieszających rakiet odległość między rakietami będzie się zwiększać (nawet jeżeli wystartują bez rozjazdu czasowego).> Zgodnie z Lorentzem będzie tak samo (tyle, że tu będzie wynikać ze złudzenia spowodowanego zmniejszeniem średniej prędkości światła pomiędzy rakietami).Bajki opowiadasz - policz to z STW, a wtedy zobaczymy co wyjdzie. Po prostu rakiety startują jednocześnie ale w sensie STW, zatem tam nie będzie rozjazdu, bo nie może być. Natomiast w klasyce będzie rozjazd, bo ta jednoczesność względna z STW jest zwyczajnie popsuta: niedokładna, o ten prozaiczny składnik z tL: xv/c^2. I to jest błąd synchronizacji, traktowany w STW jako względność jednoczesności, w stosunku do klasycznej. Innymi słowy: STW twierdzi że xv/c^2 jest błędem klasyki, bo to znika dla c -> oo, a takie jest tu przejście: c -> oo -> galileusz. A ja twierdzę że jest odwrotnie: klasyka ma rację, zatem nie ma żadnej względnej jednoczesności - w sensie materialistycznym, bo jest tylko błąd synch. trudny do wykrycia, bo on znika w dwukierunkowej wymianie... itd. > A poza tym to tą metodą i tak nic nie zmierzysz, gdyż tempo rozjazdu rakiet w zależności od prędkości w UUO będzie dokładnie kompensowane przez tą różnicę momentu startu. Wynik zawsze będzie taki sam.Dawno to wykryli - zmierzyli, ale o tym nie wiedzą jeszcze.
|
|
|  | | konradsadlik (308 punktów) | >Bajki opowiadasz - policz to z STW, a wtedy zobaczymy co wyjdzie. Żadne bajki. Masz to policzone np. w NSTW Dragana rozdział 9.5 Konkluzja jest taka: Zastanówmy się jak zagadnienie sznurka prezentuje się z punktu widzenia jednej z rakiet, na przykład tej, która leci z tyłu. By nadmiernie nie rozwlekać konstrukcji zdaniowych ustalmy, że rakietą na przedzie sunie Paweł, podczas gdy rakietą na tyłach mknie Gaweł. Układ Gawła nie jest co prawda inercjalny (co również dotyczy układu Pawła), jednakże możemy rozważyć rodzinę obserwatorów inercjalnych chwilowo współporuszających się z 120 ROZDZIAŁ 9. UKŁADY NIEINERCJALNE jego rakietą w kolejnych punktach toru. Na mocy postulatu zegara, rodzina ta określa rzeczywistość obserwatora nieinercjalnego. Pierwszy wniosek, dość oczywisty, jest następujący. W chwili początkowej, gdy rakiety spoczywają, długość łączącego je sznurka w układzie Gawła równa jest L i w miarę wzrasta>nia prędkości rakiet wydłuża się. Oznacza to, że Paweł i Gaweł nie są wcale we wzajemnym spoczynku. Odległość między nimi nie zmienia się jedynie w układzie stacji kosmicznej, co, jak widać, nie może przenosić się na żaden z nieinercjalnych układów związanych z bliź>niakami, bo inaczej długość sznurka w układzie (na przykład) Gawła byłaby stale równa L. Zatem według Gawła Paweł stopniowo się od niego oddala.
>Po prostu rakiety startują jednocześnie ale w sensie STW, >zatem tam nie będzie rozjazdu, bo nie może być. >Natomiast w klasyce będzie rozjazd, >bo ta jednoczesność względna z STW jest zwyczajnie popsuta: niedokładna, >o ten prozaiczny składnik z tL: xv/c^2.
Wszystko rozumiem, ale nie uwzględniasz faktu, że w układzie odniesienia rakiet one będa się od siebie oddalać, nawet jeżeli w układzie odniesienia swojego startu - wystartowały jednocześnie.
I tak będzie zarówno w STW jak i w TE tylko, że geneza tego zjawisko jest inna. Dodatkowo w TE tempo tego oddalania będzie zależeć od prędkości początkowej względem UUO, ale ostatecznie będzie to skompensowane przez ten rozjazd momentów startu o którym piszesz. I wyjdzie na zero, ostatecznie nieczego innego nie zmierzysz - pomiar będzie zgodny z STW.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|