Wolni znaczy tle co: po linii wolności, czy powolni po prostu.
I tak jest teraz:
młodzi są posłuszni władzy... nie ważne że władza nie istnieje - to jest tylko prastary mit dyktatorów.
Przykład: wchodzi pijany facet do pociągu, a po drodze gubi bilet, no sobie jedzie...
przychodzi konduktor.. no i co się dzieje?
Wiadomo co: tresowany urzędowy będzie żądał biletu od tego pijaka.. aż do osrania..
pociąg stoi a on wzywa posłusznie pana pasażera:
ma pan bilet? nie? no to proszę kupić + kara 500, ewentualnie wysiadać (+kara za)!
na to pasażer: ależ kupiłem bilet w kasie nr. 4... itd.
na to konduktor: zatem proszę okazać ten bilet!
pasażer: zabrał mi go pana kolega - przy poprzedniej kontroli, zatem niech pan do niego idzie!
itd.
....
I tak było - to jest opis faktycznej sytuacji!
Ostatecznie faceta wywalono z pociągu, a sam pociąg był opóźniony prawie pół godziny - z powodu dyskusji z armią kretynów od tzw. ochrony prawa: konduktorzy, kierownik pociągu(?), straż kolejowa i policja.
No i to jest dowód tej 'wolności', czyli bezwzględnego posłuszeństwa prawom(?).
....
Konkluzja:
gdyby ten pijak jechał tym pociągiem normalnie, wtedy nie byłoby straty, w postaci opóźnienia 30 minut, za co wielu innych podróżnych zapłaciło słono, np. nocując na ławkach, czy w śmietniku, bo nie zdążyli na przesiadkę.
A ponadto: ten pijak faktycznie kupił bilet, więc niechybnie się odwoła - a wtedy kolej zapłaci pewnie z 10 razy tyle co ten bilet kosztował, bo faceta wywalono bezpodstawnie...
wniosek: nawet systemy komputerowe są tu na spalonej pozycji,
bo to pracuje beznamiętnie - automatycznie, zatem przeciwko a nie za... wolnością dowolnie improwizowaną. hihi!
...........
Ok.
Nie chcę być prorokiem z apokalipsy, ale ten szmaciany stan - postawa ludzi przypomina mi historię:
1. nazizm w niemczech
i
2. komunistyczne rewelacje młodzieżowe z lat 50-tych i dalej
czyli taka bezwarunkowa uległość władzy, i negacja tradycji wszelkich...
to jest właśnie ta wolność... po... prowolnościowa postawa.
