Szczecińska prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie doprowadzenia do samobójczej śmierci 15-letniego Mikołaja, syna Magdaleny Filiks - posłanki Koalicji Obywatelskiej, byłej szefowej KOD-u. Co kryje się za tym dramatem?
O śmierci swojego syna Magdalena Filiks poinformowała w piątek, 3 marca wieczorem. Pogrzeb odbędzie się we wtorek.
Wrzesień 2020 r. Policja aresztuje pracownika Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego, Krzysztofa F. Prokuratura zarzuciła mu, że poczęstował skrętem 16-letnią dziewczynę i molestował 13-letniego wówczas Mikołaja. W domu F. znaleziono prawie 340 gramów marihuany. Został zatrzymany i od tego czasu przebywał w areszcie i nie mógł nikogo więcej skrzywdzić. Śledztwo przeciwko niemu - jak każde w takiej sprawie - z urzędu zostaje objęte tajemnicą.
Proces przebiegał za zamkniętymi drzwiami, dziennikarze o nim nie wiedzieli. Najważniejsze było dobro dziecka. Ujawnienie jakichkolwiek szczegółów tej sprawy ułatwiałoby ustalenie, kim była ofiara molestowania. Prawomocny wyrok zapadł w grudniu 2021 r. Krzysztof F. został skazany na 4 lata i 10 miesięcy więzienia.
F., działacz jednej z organizacji LGBT, przed aresztowaniem pełnił różne funkcje w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Zachodniopomorskiego, był m.in. pełnomocnikiem marszałka województwa (z Platformy Obywatelskiej) do spraw uzależnień.
W ostatnich dniach grudnia 2022 r. sprawę Krzysztofa F. opisał Tomasz Duklanowski, redaktor naczelny publicznego Radia Szczecin, propagandowej tuby władzy. Chociaż w chwili publikacji jego artykułu minął ponad rok od wyroku, Duklanowski przedstawił tę historię jak aktualnego newsa. Pisał o "aferze pedofilskiej w urzędzie marszałkowskim", uderzając w opozycję, która miała uczestniczyć w "zmowie milczenia". Tak rozpoczął precyzyjnie przygotowaną akcję mediów obozu władzy, w której wyróżniły się szczególnie TVP Info, orlenowski "Głos Szczeciński" i "Gazeta Polska". Co najważniejsze - w materiałach tych mediów ukazały się informacje pozwalające łatwo zidentyfikować ofiarę molestowania. Te wskazówki były już w tytułach i leadach kilku z tych, bardzo podobnych w wymowie, publikacji.
Akcja propisowskich mediów była sygnałem dla polityków PiS, m.in. lokalnych posłów, radnych Szczecina, prawicowych celebrytów i publicystów. Ci sami ludzie, którzy przez prawie trzy dekady milczeli w sprawie głośnych przypadków pedofilii w zachodniopomorskim Kościele, chcieli komisji śledczej w sprawie "krycia pedofilii" w Platformie Obywatelskiej.
Niektórzy ujawnili wprost, o kogo chodzi, zamieszczając przy swoich wpisach zdjęcia Magdaleny Filiks. Znamy co najmniej dwa takie przypadki. Internetowi hejterzy atakowali ją potem, zarzucając, że w imię partyjnej lojalności też jest w pedofilskiej zmowie milczenia. W rzeczywistości, kiedy dowiedziała się, co zaszło, natychmiast zawiadomiła policję.
Politycy PiS bardzo nie lubią Magdaleny Filiks od czasu, gdy była w Komitecie Obrony Demokracji. Później m.in. występowała w obronie sędziego Tulei,broniła przed brutalnością policji demonstrantki w czasie Strajku Kobiet, wywiesiła na siedzibie PiS w Szczecinie transparent "PiS = Pycha i Szmal".
W grudniu 2022 zdarzyła się okazja, by w nią uderzyć, z czego wielu skwapliwie skorzystało. Teraz, po śmierci Mikołaja Filiksa, część atakujących usuwa swoje wpisy w mediach społecznościowych. Ale ustaliliśmy, że one są już udokumentowane.
Nawet zdominowana przez zwolenników PiS Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji uznała, że Radio Szczecin zachowało się nieetycznie. Przewodniczący KRRiT Maciej Świrski, na podstawie art. 53 ust. 1 urt, wszczął postępowanie z urzędu "w sprawie ukarania nadawców Polskiego Radia Szczecinoraz TVP Info, w związku z emisją treści umożliwiających identyfikację ofiar pedofila, co w rażący sposób zagrażało dobru małoletnich ofiar przemocy". Ale Duklanowski znalazł obrońców, udzielał wywiadów i przedstawiał się jako ofiara nagonki opozycji.
Posłanka Magdalena Filiks bardzo przeżywała tę lawinę hejtu, propagandowego absurdu, kłamstw, wywołaną i pobudzaną przez machinę wspierającą władzę PiS. Jej syn, którego dramat stał się publiczny, także. Pełnomocnik posłanki rozważał zawiadomienie prokuratury o przestępstwie. Doszło przecież do ujawnienia danych z objętego tajemnicą procesu oraz do przestępczego hejtu. Posłanka nie zdecydowała się na to, być może obawiając się, że pobudzi to ludzi złej woli do kolejnego działania. Wciąż chroniła swoje dzieci.
Etyka dziennikarka każe brać pod uwagę nie tylko prawo opinii publicznej do informacji, ale także ochronę ofiar przestępstw. W latach 90. zachodniopomorskie gazety zamieściły zdjęcia zaginionego chłopca, podając jego dane. Po dwóch tygodniach chłopiec się odnalazł, ale okazało się, że był wykorzystywany seksualnie przez wujka, który go uprowadził. Wiadomo było, że - dla dobra tego dziecka - nie można napisać całej prawdy o jego odnalezieniu. Bo jego dobro jest ważniejsze od zaspokojenia ciekawości opinii publicznej. Kilku dziennikarzy zachowało dramat tego chłopca dla siebie. Nikt się wówczas nie wyłamał.
Wiedzieliśmy nie od wczoraj, że Mikołaj Filiks odebrał sobie życie. Prawdopodobnie nikt nigdy nie dowie się, co naprawdę stoi za tym krokiem. Ale - by uszanować niewyobrażalny dramat bliskich - milczeliśmy. Jednak gdy w internecie ukazał się nekrolog zamieszczony przez Magdalenę Filiks, wiele osób połączyło fakty i obwinia za ten dramat ludzi nachalnie wspierających obecną władzę.
Szczecińska prokuratura wszczęła rutynowe śledztwo w sprawie doprowadzenia do samobójstwa. W jego ramach sprawdzone zostaną także wiadomości, jakie po upublicznieniu sprawy molestowania dostawał na telefon i komputer Mikołaj Filiks.
szczecin.w(*)tm_campaign=TT_Gazeta_Wyborcza