 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-03-2023 09:39 | romaro (25211 punktów) | Wieki bezwstydu | Kilkanaście lat temu trafiła do kin zekranizowana za grube miliony hollywoodzka Troja, luźna adaptacja Iliady Homera. Jako Achilles szalał w niej męski symbol seksu naszej epoki – Brad Pitt. Silny, ale wrażliwy. Facet z marzeń milionów kobiet. Tylko czy aby „oryginalny ” Achilles ze starożytnych mitów był kimś takim? Idealizujemy go na podstawie tych strzępów dzieł Homera, które pozostały w naszych głowach z czasów szkolnych. Sam pamiętam z dzieciństwa, że ów najdzielniejszy achajski wojownik spod Troi wydawał mi się mocarzem nad mocarzami zdolnym zarówno do okrucieństw, jak i do wielkodusznych, honorowych gestów. Kiedy jednak baczniej przyjrzymy się opowieściom o Achillesie i skonfrontujemy wersy Homera z dziełami późniejszych starożytnych autorów, achajski heros coraz mniej zacznie nam przypominać Brada Pitta z filmu. I nie chodzi jedynie o urodę aktora, znacznie starszego od bohatera Iliady. Mityczny bohater w istocie rzeczy wydaje się bowiem człowiekiem o zaburzonej seksualnej tożsamości. Wedle przepowiedni wojenna chwała miała kosztować Achillesa życie. Nic dziwnego, że matka postanowiła uchronić chłopaka przed tym losem. Ukryła go na dworze króla wyspy Skyros i to – dla pewności – w przebraniu dziewczyny. Niby nic wielkiego, klasyczny motyw wielu opowieści. Achilles zresztą chyba nie narzekał, a damski strój nie przeszkadzał mu w miłosnych podbojach. Zanim młodziana odnalazł i zidentyfikował przemyślny Odyseusz, chłopak zdążył już pofiglować z jedną z córek swego gospodarza i doczekał się z nią syna. Tyle że wojna najwyraźniej pociągała Achillesa bardziej niż życie rodzinne, więc ruszył z Odyseuszem pod Troję. Z dzisiejszego punktu widzenia trudno byłoby uznać taką decyzję za odpowiedzialną, jednak starożytni bezlitośnie wyśmialiby nasze obiekcje. Młody tata Achilles, spragniony sławy, niebawem dowiedział się o kolejnej kobiecie, z którą ktoś chciał go połączyć. Ponoć naczelny wódz Greków – Agamemnon – zamierzał go ożenić ze swoją córką Ifigenią. Okazało się to jednak podstępem, którym Agamemnon zwabił córkę, by zło żyć ją w ofierze bogom. Po to tylko, by móc ruszyć ze swymi okrętami pod Troję. Co tam kobiety, co tam dzieci – dla prawdziwych mężczyzn liczyła się wojna! Choć nie do końca. Już pod Troją Achilles zaczął kłócić się z Agamemnonem o piękną brankę Bryzeidę. Rzecz jasna, branek takich nie potrzebowali achajscy wojownicy do pogawędek. Bryzeida była po prostu seksualną niewolnicą Achillesa – oto okrutna proza wojennego życia. Musiała bardzo przypaść mu do gustu, skoro nie mógł pogodzić się z utratą dziewczyny i z tego powodu demonstracyjnie opuścił swoich towarzyszy walki. Zamiast Achillesa do boju ruszył jego przyjaciel Patroklos. Przyjaciel, z którym bohater dzielił nie tylko trudy walk: wedle dramaturga Ajschylosa po śmierci Patroklosa Achilles wzdychał za jego udami. Heros biseksualistą? Tak pewnie byśmy go dzisiaj określili. Jednak psychoseksualny świat Achillesa był dużo bardziej skomplikowany. Pięknego trojańskiego księcia Troilosa achajski bohater pojmał i zgwałcił – doprowadzając do jego śmierci. A po zabiciu królowej Amazonek Pentezylei wielki wojownik… niemal od pierwszego wejrzenia zakochał się w jej uderzająco pięknym, martwym ciele. Zdaniem niektórych antycznych autorów nie była to miłość platoniczna: Achilles, nie mogąc pohamować nagłej żądzy, zgwałcił martwe ciało, tak było olśniewające . Gdy jeden z towarzyszy walki go po tym wyśmiał, heros jednym ciosem wybił mu wszystkie zęby i wysłał szydercę na tamten ś wiat. Od Homera, żyjącego w VIII wieku p.n.e., do Kwintusa ze Smyrny, który w IV wieku n.e. rozszerzył wątek Achillesa i Amazonek o szokujące dywagacje na temat uwielbienia zwłok, minęło ponad tysiąc lat. Po kolejnych ośmiu stuleciach dwunastowieczny pisarz bizantyjski Eustatios napiętnował Achillesa za wykorzystanie trupa, a po następnych ośmiuset latach angielski badacz mitologii Robert Graves wprost nazwał herosa nekrofilem. Można się z żymać, że takie drążenie mitów nie ma sensu i nie powinno się ich traktować dosłownie, ponieważ pełne są symboli i odwołań – po wiekach już zniekształconych, niejasnych albo zrozumiałych tylko dla fachowców. Przykład Achillesa pokazuje jednak, jak wybiórczo potrafimy czerpać z tradycji antycznej i jak filtrujemy niewygodne dla nas treści… | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| romaro (25211 punktów) | Dziś bohater spod Troi wydałby fortunę u psychoanalityka. Lecz mity greckie pełne są innych historii, których lekarze użyli w czasach nowożytnych do zilustrowania i zdefiniowania problemów ludzkiej psyche. Kompleks Elektry - czyli podświadomy pociąg seksualny córki do ojca, połączony z rywalizacją z własną matką - odwołuje się przecież do historii jednej z córek Agamemnona. Do działań innego jego dziecka nawiązuje kompleks Orestesa: podświadoma chęć syna do zamordowania matki. A mamy jeszcze związany z mitami tebańskimi kompleks Edypa (pożądanie wobec matki połączone z wrogością wobec ojca) i kompleks Jokasty (granicząca z kazirodztwem nadopiekuńczość matki wobec syna). Jest kompleks Fedry (erotyczna fascynacja między macochą i pasierbem lub ojczymem i pasierbicą) oraz kompleks Dafne (wstręt do kontaktu seksualnego z mężczyzną)... Mity greckie zobrazowały ludzkie zaburzenia także w postaciach zakochanego w sobie Narcyza, podglądacza Akteona, toksycznego erotycznego damsko-męskiego trójkąta wokół Adonisa, nadaktywnych seksualnie nimf, królowej Pazyfae zakochanej w buhaju... Większość tych mitologicznych opowiastek musieliśmy wkuwać w szkole dość bezrefleksyjnie. Może dlatego zaczęliśmy postrzegać życie erotyczne antycznych Greków i Rzymian jako pozbawione zahamowań. Tymczasem opinie o Grekach bezkrytycznie korzystających z seksualnych rozkoszy powstały i rozpowszechniły się na Zachodzie przede wszystkim na przełomie XIX i XX wieku, w odpowiedzi na surową i zakłamaną moralność wiktoriańską. Teraz seriale i filmy dla dorosłych jeszcze podtrzymują tę bujdę odpowiadającą fantazjom - głównie męskim - o seksualnym " raju " bez zahamowań. Takiemu pojmowaniu sprawy przeczą jednak fakty, opisy samych starożytnych i odkrycia naukowców. A z naszej perspektywy - z perspektywy zwykłych zjadaczy chleba, zainteresowanych antyczną kolebką europejskiej cywilizacji - najważniejszym i stosunkowo prostym kluczem do lepszego zrozumienia starożytnych jest uświadomienie sobie, że mówimy o długim, różnorodnym okresie. To logiczne, że nie mogło być przez ten czas niezmiennych wartości, potrzeb, moralnych wskazówek, mód. Przez ponad tysiąc lat dokonało się wiele obyczajowych rewolucji, związanych chociażby z pewną emancypacją kobiet, umocnieniem instytucji małżeństwa, a nawet swoistym odkryciem miłości - prawie w takim kształcie, w jakim dzisiaj ją znamy. "To właśnie w okresie cesarstwa pojawiły się pary i małżeństwa w naszym dzisiejszym rozumieniu. Część tych obyczajów została późnej przejęta przez chrześcijan. Współcześnie nazywa się to często, choć nieco zbyt łatwo, moralnością judeochrześcijańską" - podkreśla Jean-Noël Robert. Istotnie, rewolucyjne zmiany w obyczajach starożytnych łączymy najczęściej z upowszechnieniem chrześ lcijaństwa. Również takie dyskusyjne sprawy jak natura aktu seksualnego, wierność małżeńska, zalety dziewictwa czy debata o stosunkach homoseksualnych wydają nam się związane z myślą chrześcijańską. Tymczasem, jak udowodnił słynny francuski filozof i historyk Michel Foucault, wcale tak nie było. Starożytni "poganie" też gorąco o nich dyskutowali! Tyle że filozofów interesowało nie rozważanie tego, jakie seksualne przyjemności są lepsze lub gorsze (choć w pewien sposób je wartościowali), lecz to, jak silnie jesteśmy powodowani przez rozkosze i żądze oraz jak możemy sobie z tym radzić.
Polecam książkę "Wieki bezwstydu. Seks i erotyka" Adama Weglowskiego, która mowi nie tylko o radach filozofów, nie tylko o życiu erotycznym starożytnych "celebrytów", lecz przede wszystkim o typowych przedstawicielach tamtej epoki - o ludziach z krwi i kości.
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
Mamyż z panem Węgłowskim wnikać w erotykę antyczną, by za ileś wieków Węgłowski-bis wnikał w nasze lektury o tematyce erotycznej?  Poza tym co sensownego w badaniu dziejów wszelakich? Tudzież w domniemaniach na temat niewłasnej erotyki?
cr
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|