 |
Najprostrzy sposob na znalezieniu UUO Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-05-2023 15:30 | qwery (2864 punktów) | Najprostrzy sposob na znalezieniu UUO | W bazie stojacc na wprost rufy synchronizuje zegary/emitery na rufie i dziobie tak ze na obu widze ta sama godzine. Rakieta osiaga jakaś stala predkosc i zmienia swa dlugosc (poza szczególnym przypadkiem). Jesli wg uuo zwolnila to realnie sie wydluzyła a wiec zegar rufowy w kazdej chwili obserwatora z bazy przebył mniejsza droge a wiec pokaze czas pózniejszy niz dziobkwy. Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie. I stw stanie sie juz a wszystkich tym czym jest naprawde - konwencja pomiarowa. Prosty eksperyment, mkze i dzis takie anomalie sa obserwowane, jedynie nie sa nazywane po imieniu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Pawel077 (1855 punktów) | >Jesli wg uuo zwolnila to realnie sie wydluzyła a wiec zegar rufowy w kazdej chwili obserwatora z bazy przebył mniejsza droge a wiec pokaze czas pózniejszy niz dziobkwy.
Późniejszy? Skoro rakieta zwalnia względem uuo, to oba zegary przyspieszają, ale ten na dziobie przyspiesza bardziej (bo szybciej hamuje), więc to on będzie pokazywał późniejszy czas. Zegar na rufie będzie się późnił względem tego na dziobie.
>Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie.
Nie. Będzie tak samo. Oba zegary zwalniają, ale ten na rufie zwalnia bardziej (bo szybciej przyspiesza), więc też będzie się późnił względem tego na dziobie.
|
|
 | | alsor (3283 punktów) | >>Jesli wg uuo zwolnila to realnie sie wydluzyła a wiec zegar rufowy w kazdej chwili obserwatora z bazy przebył mniejsza droge a wiec pokaze czas pózniejszy niz dziobkwy. >Późniejszy? Skoro rakieta zwalnia względem uuo, to oba zegary przyspieszają, ale ten na dziobie przyspiesza bardziej (bo szybciej hamuje), więc to on będzie pokazywał późniejszy czas. Zegar na rufie będzie się późnił względem tego na dziobie. >>Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie. >Nie. Będzie tak samo. Oba zegary zwalniają, ale ten na rufie zwalnia bardziej (bo szybciej przyspiesza), więc też będzie się późnił względem tego na dziobie.
Przecież masz jak byk w 'transformacjach' Lorentza:
bias pomiaru czasu = -xv/c^2
co właśnie koryguje te błędy z STW - dokładnie!
Zinterpretowano to jak 'względność czasu' - paradoks Andromedy i inne skecze, no ale... liczby nie kłamią. .......
Zagadka!
co jest cięższe:
1 kg wody, czy 1kg piasku morskiego?
|
|
 | | qwery (2864 punktów) | >>Jesli wg uuo zwolnila to realnie sie wydluzyła a wiec zegar rufowy w kazdej chwili obserwatora z bazy przebył mniejsza droge a wiec pokaze czas pózniejszy niz dziobkwy. >Późniejszy? Skoro rakieta zwalnia względem uuo, to oba zegary przyspieszają, ale ten na dziobie przyspiesza bardziej (bo szybciej hamuje), więc to on będzie pokazywał późniejszy czas. Zegar na rufie będzie się późnił względem tego na dziobie. >>Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie. >Nie. Będzie tak samo. Oba zegary zwalniają, ale ten na rufie zwalnia bardziej (bo szybciej przyspiesza), więc też będzie się późnił względem tego na dziobie.
Względem którego obśerwatora?
|
|
|  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Względem którego obśerwatora?
Względem każdego.
|
|
 | | qwery (2864 punktów) | >>Jesli wg uuo zwolnila to realnie sie wydluzyła a wiec zegar rufowy w kazdej chwili obserwatora z bazy przebył mniejsza droge a wiec pokaze czas pózniejszy niz dziobkwy. >Późniejszy? Skoro rakieta zwalnia względem uuo, to oba zegary przyspieszają, ale ten na dziobie przyspiesza bardziej (bo szybciej hamuje), więc to on będzie pokazywał późniejszy czas. Zegar na rufie będzie się późnił względem tego na dziobie.
Nie zwalnia a zwolniła. Omawiam sytuację po zmianie prędkości. Rakieta porusza się już że stałą prędkością i cały czas wysyła sygnały do bazy. Jako że dziob przebył większą drogę bo rakieta się wydłużyła to miał większą prędkość licząc od dowolnej chwili z przed startu do chwili wysłania sygnału - to więc jego zegar mocniej zwalniał czyli się poźni, a do tego dojdzie jeszcze to że teraz sygnał z niego musi lecieć z większej odległości co dodatkowo pogłębi różnice we wskazaniach.
>>Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie. >Nie. Będzie tak samo. Oba zegary zwalniają, ale ten na rufie zwalnia bardziej (bo szybciej przyspiesza), więc też będzie się późnił względem tego na dziobie.
Tu będzie odwrotnie.
|
|
|  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Jako że dziob przebył większą drogę bo rakieta się wydłużyła to miał większą prędkość licząc od dowolnej chwili z przed startu do chwili wysłania sygnału - to więc jego zegar mocniej zwalniał czyli się poźni,
Nie. Jeśli rakieta zwalniała względem uuo (i wydłużała się), to dziób zwalniał szybciej niż rufa, więc miał względem uuo mniejszą prędkość (zegar na dziobie chodził szybciej).
>a do tego dojdzie jeszcze to że teraz sygnał z niego musi lecieć z większej odległości co dodatkowo pogłębi różnice we wskazaniach.
To akurat nie ma większego znaczenia, bo czas dotarcia sygnałów można uwzględnić w obliczeniach.
>>>Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie. >>Nie. Będzie tak samo. Oba zegary zwalniają, ale ten na rufie zwalnia bardziej (bo szybciej przyspiesza), więc też będzie się późnił względem tego na dziobie. >Tu będzie odwrotnie.
Nie. Będzie tak samo. Bo skoro rakieta przyspiesza względem uuo, to się skraca, a to znaczy, że rufa ma większą prędkość względem uuo, więc zegar na rufie będzie chodził wolniej. Jakkolwiek byś tu nie kombinował, zegar na rufie zawsze będzie się spóźniał względem tego na dziobie.
|
|
| |  | | qwery (2864 punktów) | >>Jako że dziob przebył większą drogę bo rakieta się wydłużyła to miał większą prędkość licząc od dowolnej chwili z przed startu do chwili wysłania sygnału - to więc jego zegar mocniej zwalniał czyli się poźni, >Nie. Jeśli rakieta zwalniała względem uuo (i wydłużała się), to dziób zwalniał szybciej niż rufa, więc miał względem uuo mniejszą prędkość (zegar na dziobie chodził szybciej).
Ale ja nie patrze z UUO, UUO mam wykryć.Patrze z bazy, punktu poruszającego sie w UUO w sposób mi nieznany. Obserwuję różnice we wskazaniach zegarów rakiety i jeśli rufowy zaczol póznic to mamy sytuację A, jeśli zaś zaczał spieszyć to mamy sytuację B. Na tej podstawie wnioskuje o moim ruchu w UUO.
>>a do tego dojdzie jeszcze to że teraz sygnał z niego musi lecieć z większej odległości co dodatkowo pogłębi różnice we wskazaniach. >To akurat nie ma większego znaczenia, bo czas dotarcia sygnałów można uwzględnić w obliczeniach.
Co tam sobie nauwzgledniasz jak nie wiesz co się działo. To to co się zadziało masz stwierdzić.
>>>>Gdy w uuo sie przyspieszy to bedzie odwrotnie. >>>Nie. Będzie tak samo. Oba zegary zwalniają, ale ten na rufie zwalnia bardziej (bo szybciej przyspiesza), więc też będzie się późnił względem tego na dziobie. >>Tu będzie odwrotnie. >Nie. Będzie tak samo. Bo skoro rakieta przyspiesza względem uuo, to się skraca, a to znaczy, że rufa ma większą prędkość względem uuo, więc zegar na rufie będzie chodził wolniej. >Jakkolwiek byś tu nie kombinował, zegar na rufie zawsze będzie się spóźniał względem tego na dziobie. >
Względem obserwatora we wnętrzu rakiety. Dlatego zapytałem czy o każdego obserwatora chodzi.
|
|
| | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Ale ja nie patrze z UUO, UUO mam wykryć.Patrze z bazy, punktu poruszającego sie w UUO w sposób mi nieznany. Obserwuję różnice we wskazaniach zegarów rakiety i jeśli rufowy zaczol póznic to mamy sytuację A, jeśli zaś zaczał spieszyć to mamy sytuację B. Na tej podstawie wnioskuje o moim ruchu w UUO.
Ale na tej podstawie niczego nie wywnioskujesz. Jeśli wystrzelisz z bazy dwie rakiety (w przeciwnych kierunkach), to wskazania zegarów rufowych obu rakiet będą opóźnione względem dziobowych. Jeśli np. baza porusza sie względem uuo w prawo, to rakieta wystrzelona w lewo, przyspieszajac będzie się wydłużać (bo hamuje względem uuo), więc dziób rakiety będzie wytracał prędkość szybciej niż rufa, a zatem taktowanie zegara dziobowego przyspieszy bardziej niż rufowego. Natomiast rakieta wystrzelona w prawo, przyspieszajac będzie się skracać (bo przyspiesza względem uuo), więc rufa będzie nabierała prędkości szybciej niż dziób, a zatem taktowanie zegara rufowego zwolni bardziej niż dziobowego. Jesli teraz będziesz chciał odczytać wskazania zegarów w obu rakietach na podstawie docierającego do bazy światła, to zobaczysz identyczne wyniki, bo mimo że zegary lewej rakiety spieszą się względem zegarów bazy, a zegary prawej rakiety późnią się względem zegarów bazy, to sygnały które zarejestruje baza równocześnie od obu rakiet, nie zostały wysłane równocześnie z obu rakiet.
>>Jakkolwiek byś tu nie kombinował, zegar na rufie zawsze będzie się spóźniał względem tego na dziobie. >> >Względem obserwatora we wnętrzu rakiety. Dlatego zapytałem czy o każdego obserwatora chodzi.
Względem obserwatora w bazie też.
|
|
| | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >(...)będzie się wydłużać (bo hamuje względem uuo), więc dziób rakiety będzie wytracał prędkość szybciej niż rufa, Raczej błąd.
x1 - dziób rakiety, x2 - rufa przed przyśpieszeniem x1 = x10, x2 = x20
po przyśpieszaniu (dziób z a1, rufa z a2) x1 = x10 + a1 * t x2 = x20 + a2 * t
długość L = x10 - x20 + (a1 - a2) * t = L0 + (a1 - a2) * t Wydłuży się, gdy a1>a2 czyli gdy dziób przyśpiesza bardziej lub spowalnia MNIEJ Co jest oczywiste gdy uświadomić sobie, że przy wydłużaniu dziób musi oddalać się od rufy, więc z czasem uzyskuje prędkość względem niej. Czyli przy spowolnianiu mniej traci.
|
|
| | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>(...)będzie się wydłużać (bo hamuje względem uuo), więc dziób rakiety będzie wytracał prędkość szybciej niż rufa, >Raczej błąd. >x1 - dziób rakiety, x2 - rufa >przed przyśpieszeniem >x1 = x10, x2 = x20 >po przyśpieszaniu (dziób z a1, rufa z a2) >x1 = x10 + a1 * t >x2 = x20 + a2 * t >długość L = x10 - x20 + (a1 - a2) * t = L0 + (a1 - a2) * t >Wydłuży się, gdy a1>a2 >czyli gdy dziób przyśpiesza bardziej lub spowalnia MNIEJ >Co jest oczywiste gdy uświadomić sobie, że przy wydłużaniu dziób musi oddalać się od rufy, więc z czasem uzyskuje prędkość względem niej. Czyli przy spowolnianiu mniej traci.
Czy piszesz tu o efekcie ktory daje minimalne i niemożliwe do pomiaru skutki w realnych przyspieszeniach i prędkościach, a jest bardzo widoczny w skrajnych teoretycznych sytuacjach?
|
|
| | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | Qwery twierdzi, że znalazł sposób na wykrycie eteru (uuo), więc w tym moim rozumowaniu przyjąłem taką hipotezę (eter) i posłużyłem się teorią eteru Lorentza zamiast STW. W teorii eteru światło ma prędkość c tylko względem eteru (i oczywiście względem układów spoczywających względem eteru). Dylatacji czasu i skróceniu Lorentza podlegają więc tylko układy poruszające się względem eteru. Jeśli baza, z której startują rakiety porusza się względem eteru (np. w prawo), to zarówno baza jak i rakiety (przed startem) są skrócone, a ich zegary chodzą wolniej niż zegary nieruchome względem eteru. Jeśli rakieta startuje w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu bazy w eterze (czyli rakieta leci w lewo), to rakieta zacznie zwalniać względem eteru, co spowoduje jej wydłużenie. Z kolei wydłużenie rakiety spowoduje, że hamowanie dziobu będzie zachodziło szybciej niż rufy, więc zegar na dziobie będzie chodził szybciej niż ten na rufie. Będzie to całkowicie zgodne z STW, w której rakieta po prostu przyspiesza, więc się skraca (względem bazy), co skutkuje tym, że przyspieszenie rufy jest większe, więc zegar na rufie będzie chodził wolniej. W układzie rakiety będzie to efekt tożsamy z grawitacją (zasada równoważności).
Tak to widzę, ale bardzo możliwe, że się mylę, bo słabo to wszystko ogarniam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Qwery twierdzi, że znalazł sposób na wykrycie eteru (uuo), więc w tym moim rozumowaniu przyjąłem taką hipotezę (eter) i posłużyłem się teorią eteru Lorentza zamiast STW. Ja to rozumiem i oczywiście zgodnie z prawidłowo pojętą teorią eteru, żadnych eksperymentalnych różnic w stosunku do STW być nie może. Ale chodzi mi o błędność Twojego stwierdzenia, które powtarzasz: >Z kolei wydłużenie rakiety spowoduje, że hamowanie dziobu będzie zachodziło szybciej niż rufy
Jesli dziób hamuje szybciej niż rufa, to rufa dogania dziób i układ się skraca a nie wydłuża. Co wychodzi również z trywialnych obliczeń.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | >Jesli dziób hamuje szybciej niż rufa, to rufa dogania dziób i układ się skraca a nie wydłuża. Co wychodzi również z trywialnych obliczeń.
Wiem, z licznych Twoich wpisów, że Twoja wiedza na temat TW jest znacznie większa od mojej, ale jednak pozwolę się ostrożnie nie zgodzić (choć pewnie palnę głupstwo). Rakieta oddalając się od bazy porusza się wciąż względem eteru rufą do przodu, czyli w prawo (choć względem bazy porusza się w lewo). A jeśli tak, to w momencie w którym dziób zacznie hamować (a zacznie hamować wcześniej, bo światło ma względem rakiety większą prędkość w lewo), to rufa jeszcze o tym nie wie i wciąż porusza się względem eteru (w prawo) z większą prędkością niż dziób, co powoduje wydłużenie się rakiety. Przecież rakieta zwalniając względem eteru nie może się skracać, bo swoją maksymalną (spoczynkową) długość osiąga będąc w spoczynku względem eteru.
|
|
| | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >>Jesli dziób hamuje szybciej niż rufa, to rufa dogania dziób i układ się skraca a nie wydłuża. Co wychodzi również z trywialnych obliczeń. >Wiem, z licznych Twoich wpisów, że Twoja wiedza na temat TW jest znacznie większa od mojej
Ale nie rozmawiamy o STW a o hipotetycznej sytuacji quasi-klasycznej w której względność nie obowiązuje, a skracanie się prętów ma charakter fizyczny. Jeśli chodzi o teorie z eterem, to nigdy nie były przedmiotem mojego zainteresowania. Ale rozumiem o co Ci chodzi. Problem w tym, że nie ustaliliśmy względem jakiego układu rozpatrujemy zjawisko. Faktycznie, w układzie eteru rakieta spowalnia a w układzie bazy przyśpiesza. Więc mając na myśli hamowanie - mówisz o układzie eteru w którym rufa i dziób zamieniają się rolami. Stąd nieporozumienie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Ale nie rozmawiamy o STWZgadza się - rozpatrujemy zagadnienie w oparciu o TE Lorentza, której przewidywania są jednak identyczne z STW. > a o hipotetycznej sytuacji quasi-klasycznej w której względność nie obowiązuje, a skracanie się prętów ma charakter fizyczny.Ma charakter bezwzględny (tak jak i dylatacja czasu) - to chyba lepsze określenie. > Ale rozumiem o co Ci chodzi. Problem w tym, że nie ustaliliśmy względem jakiego układu rozpatrujemy zjawisko.Zaznaczyłem, że moje rozumowanie opierało się na TE Lorentza. Tu wszystkie układy podporządkowane są eterowi.  > Faktycznie, w układzie eteru rakieta spowalnia a w układzie bazy przyśpiesza. Więc mając na myśli hamowanie - mówisz o układzie eteru w którym rufa i dziób zamieniają się rolami. Stąd nieporozumienie.Cieszę się, że nieporozumienie wyjaśnione, bo już zwątpiłem w swoje rozumienie TE Lorentza.
|
|
| | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Ale ja nie patrze z UUO, UUO mam wykryć.Patrze z bazy, punktu poruszającego sie w UUO w sposób mi nieznany. Obserwuję różnice we wskazaniach zegarów rakiety i jeśli rufowy zaczol póznic to mamy sytuację A, jeśli zaś zaczał spieszyć to mamy sytuację B. Na tej podstawie wnioskuje o moim ruchu w UUO. >Ale na tej podstawie niczego nie wywnioskujesz. Jeśli wystrzelisz z bazy dwie rakiety (w przeciwnych kierunkach), to wskazania zegarów rufowych obu rakiet będą opóźnione względem dziobowych. Jeśli np. baza porusza sie względem uuo w prawo, to rakieta wystrzelona w lewo, przyspieszajac będzie się wydłużać (bo hamuje względem uuo), więc dziób rakiety będzie wytracał prędkość szybciej niż rufa, a zatem taktowanie zegara dziobowego przyspieszy bardziej niż rufowego. Natomiast rakieta wystrzelona w prawo, przyspieszajac będzie się skracać (bo przyspiesza względem uuo), więc rufa będzie nabierała prędkości szybciej niż dziób, a zatem taktowanie zegara rufowego zwolni bardziej niż dziobowego. Jesli teraz będziesz chciał odczytać wskazania zegarów w obu rakietach na podstawie docierającego do bazy światła, to zobaczysz identyczne wyniki, bo mimo że zegary lewej rakiety spieszą się względem zegarów bazy, a zegary prawej rakiety późnią się względem zegarów bazy, to sygnały które zarejestruje baza równocześnie od obu rakiet, nie zostały wysłane równocześnie z obu rakiet. >>>Jakkolwiek byś tu nie kombinował, zegar na rufie zawsze będzie się spóźniał względem tego na dziobie. >>> >>Względem obserwatora we wnętrzu rakiety. Dlatego zapytałem czy o każdego obserwatora chodzi. >Względem obserwatora w bazie też.
Masz chyba rację. Przynajmniej w tej chwili to tak widzę. W obu wypadkach powstanie ta sama różnica. Po uzyskaniu przez rakiety nowej stałej prędkości zegary dziobowe będą pokazywać czas późniejszy bo w trakcie zmieniania prędkości taktowały szybciej.
|
|
| | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Ale ja nie patrze z UUO, UUO mam wykryć.Patrze z bazy, punktu poruszającego sie w UUO w sposób mi nieznany. Obserwuję różnice we wskazaniach zegarów rakiety i jeśli rufowy zaczol póznic to mamy sytuację A, jeśli zaś zaczał spieszyć to mamy sytuację B. Na tej podstawie wnioskuje o moim ruchu w UUO.> Ale na tej podstawie niczego nie wywnioskujesz. Jeśli wystrzelisz z bazy dwie rakiety (w przeciwnych kierunkach), to wskazania zegarów rufowych obu rakiet będą opóźnione względem dziobowych. Jeśli np. baza porusza sie względem uuo w prawo, to rakieta wystrzelona w lewo, przyspieszajac będzie się wydłużać (bo hamuje względem uuo), więc dziób rakiety będzie wytracał prędkość szybciej niż rufa, a zatem taktowanie zegara dziobowego przyspieszy bardziej niż rufowego. Natomiast rakieta wystrzelona w prawo, przyspieszajac będzie się skracać (bo przyspiesza względem uuo), więc rufa będzie nabierała prędkości szybciej niż dziób, a zatem taktowanie zegara rufowego zwolni bardziej niż dziobowego. Jesli teraz będziesz chciał odczytać wskazania zegarów w obu rakietach na podstawie docierającego do bazy światła, to zobaczysz identyczne wyniki, bo mimo że zegary lewej rakiety spieszą się względem zegarów bazy, a zegary prawej rakiety późnią się względem zegarów bazy, to sygnały które zarejestruje baza równocześnie od obu rakiet, nie zostały wysłane równocześnie z obu rakiet.> >>Jakkolwiek byś tu nie kombinował, zegar na rufie zawsze będzie się spóźniał względem tego na dziobie.> >>> >Względem obserwatora we wnętrzu rakiety. Dlatego zapytałem czy o każdego obserwatora chodzi.> Względem obserwatora w bazie też.Masz rację. Gdyby tak tłumaczono stw to nie było by problemów. Zuch  Nie spotkałem nikogo kto by tak wyjasnił.
|
|
| | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Masz rację. Gdyby tak tłumaczono stw to nie było by problemów. Zuch Nie spotkałem nikogo kto by tak wyjasnił.Być może nauczanie STW powinno zaczynać się właśnie od TE Lorentza, jako tej bardziej intuicyjnej odmiany (czytałem gdzieś, że zwolennikiem takiego podejścia do nauczania STW był John Stewart Bell). TE Lorentza też (podobnie jak STW) niesie ze sobą nieintuicyjne konsekwencje (które jednak łatwo da się zaakceptować, bo bez problemu można je sobie zwizualizować), ale przynajmniej postulaty, na których się opiera są intuicyjne (stałość prędkości światła względem eteru). Z STW jest trudniej (przynajmniej na początku), bo stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych, to twardy orzech do zgryzienia dla intuicji.
|
|
| | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Masz rację. Gdyby tak tłumaczono stw to nie było by problemów. Zuch Nie spotkałem nikogo kto by tak wyjasnił.> Być może nauczanie STW powinno zaczynać się właśnie od TE Lorentza, jako tej bardziej intuicyjnej odmiany (czytałem gdzieś, że zwolennikiem takiego podejścia do nauczania STW był John Stewart Bell). TE Lorentza też (podobnie jak STW) niesie ze sobą nieintuicyjne konsekwencje (które jednak łatwo da się zaakceptować, bo bez problemu można je sobie zwizualizować), ale przynajmniej postulaty, na których się opiera są intuicyjne (stałość prędkości światła względem eteru). Z STW jest trudniej (przynajmniej na początku), bo stałość prędkości światła względem wszystkich układów inercjalnych, to twardy orzech do zgryzienia dla intuicji.Jak by tak jeszcze nie nazywać zgodnie z tą nowomowa stw teorią a poprostu konwencja pomiarowa było by idealnie. Wiem że dziś od teorii wymaga się jedynie by poprawnie liczyła ale ludzie uważają że powinna ona jeszcze mówić jak jest, a te mówi jak jest zgodnie z całą resztą naszego doświadczenia na którym oparliśmy naukę zaś stw to dziś (na początku tym nie była podobno) matematyczny wygibas odwołujący się do czterowymiarowej przestrzeni. Konradsalik dobrze tu o tym pisał. Że Bell radził uczyć stw od te? Ten Bell od epr?
|
|
| | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Jak by tak jeszcze nie nazywać zgodnie z tą nowomowa stw teorią a poprostu konwencja pomiarowa było by idealnie. Wiem że dziś od teorii wymaga się jedynie by poprawnie liczyła ale ludzie uważają że powinna ona jeszcze mówić jak jest,
Ale my nie wiemy "jak jest", a oczekiwanie, że natura Wszechświata ma być dostosowana do naszej intuicji jest niepoważne.
>Że Bell radził uczyć stw od te? Ten Bell od epr?
Tak, ten sam. W anglojęzycznej Wikipedii pod hasłem Lorentz ether theory można przeczytać coś takiego:
"John Stewart Bell advocated teaching special relativity first from the viewpoint of a single Lorentz inertial frame, then showing that Poincare invariance of the laws of physics such as Maxwell's equations is equivalent to the frame-changing arguments often used in teaching special relativity. Because a single Lorentz inertial frame is one of a preferred class of frames, he called this approach Lorentzian in spirit."
|
|
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Jak by tak jeszcze nie nazywać zgodnie z tą nowomowa stw teorią a poprostu konwencja pomiarowa było by idealnie. Wiem że dziś od teorii wymaga się jedynie by poprawnie liczyła ale ludzie uważają że powinna ona jeszcze mówić jak jest, >Ale my nie wiemy "jak jest", a oczekiwanie, że natura Wszechświata ma być dostosowana do naszej intuicji jest niepoważne.
Nikt tego nie oczekuje, to nasza intuicja się dostosowuje się do natury Wszechświata. To ona zapewniła nam przetrwanie i może z tego względu nie należy jej łatwo porzucać. Skoro te daje te same przewidywania co stw a jest zgodna z całą ludzka intuicja to ona właśnie zasługuje na miano teoria a nie stw.
>>Że Bell radził uczyć stw od te? Ten Bell od epr? >Tak, ten sam. W anglojęzycznej Wikipedii pod hasłem Lorentz ether theory można przeczytać coś takiego: >"John Stewart Bell advocated teaching special relativity first from the viewpoint of a single Lorentz inertial frame, then showing that Poincare invariance of the laws of physics such as Maxwell's equations is equivalent to the frame-changing arguments often used in teaching special relativity. Because a single Lorentz inertial frame is one of a preferred class of frames, he called this approach Lorentzian in spirit."
Miał dobre podejscie do stw. Podejrzewam że to wojna mistykow od epr z jednej strony a od stw z drugiej. Dlatego Ejnsztajna krzywił się na nielokalność a Bell pokazuje (grzecznie) że stw to konwencja pomiarowa.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Nikt tego nie oczekuje,
Mam wrażenie, że ty właśnie oczekujesz.
>to nasza intuicja się dostosowuje się do natury Wszechświata.
Twoja intuicje nie bardzo chce się dostosować do możliwości, że natura Wszechświata jest być może bardziej nieintuicyjna niż byś sobie tego życzył.
>To ona zapewniła nam przetrwanie i może z tego względu nie należy jej łatwo porzucać.
Ale nasze przetrwanie nie zależało od rozumienia natury całego Wszechświata, tylko jego bardzo drobnego fragmentu (i to też w bardzo ograniczonym zakresie). Myśliwy, rzucający dzidą w bizona, czy innego mamuta, nie musiał w pomiarach uwzględniać efektów relatywistycznych (nie musiał nawet uwzględniać kulistości Ziemi).
>Skoro te daje te same przewidywania co stw a jest zgodna z całą ludzka intuicja to ona właśnie zasługuje na miano teoria a nie stw.
Nie przesadzaj. Dylatacja czasu, czy skrócenie Lorentza nie są intuicyjne, a przecież są to również konsekwencje TE. Poza tym to, że STW jest nieco bardziej nieintuicyjna niż TE wcale nie świadczy na niekorzyść tej pierwszej. Kulista Ziemia też jest bardziej nieintuicyjna niż płaska - i co z tego? Historia nauki, to historia zrywania z intuicją. Dodam jeszcze, że intuicja też jest rzeczą względną - np. fizycy, którzy na co dzień używają TW mówią, że jest ona dla nich bardzo intuicyjna. To kwestia doświadczenia, bo intuicja to przecież nic innego jak bazowanie na doświadczeniu.
>Podejrzewam że to wojna mistykow od epr z jednej strony a od stw z drugiej. Dlatego Ejnsztajna krzywił się na nielokalność a Bell pokazuje (grzecznie) że stw to konwencja pomiarowa.
Nie rozumiem o co ci chodzi. Mógłbyś jaśniej?
A jeśli chodzi o podejście Bella do STW, to nie przedkładał on (wbrew twojej nadinterpretacji) TE nad STW. Uważał tylko, że nauczanie STW powinno zaczynać się z "punktu widzenia" jakiegoś wyróżnionego układu, a dopiero później (po otrzaskaniu się trochę z takim podejściem) wprowadzamy zasadę względności i pokazujemy, że to działa równie dobrze.
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) |
>>Skoro te daje te same przewidywania co stw a jest zgodna z całą ludzka intuicja to ona właśnie zasługuje na miano teoria a nie stw. >Nie przesadzaj. Dylatacja czasu, czy skrócenie Lorentza nie są intuicyjne, a przecież są to również konsekwencje TE. Poza tym to, że STW jest nieco bardziej nieintuicyjna niż TE wcale nie świadczy na niekorzyść tej pierwszej.
Takie rzeczy jak skrócenie Lorentza czy zmiana taktowania są całkowicie do wyobrażenia w klasyce a czterowymiarowa czasoprzestrzeń to abstrakcyjny twór nie mający odbicia w rzeczywistości takiej jaką do tej pory poznaliśmy. Dlatego właśnie te jest teoria a stw jak na dziś jedynie konwencja pomiarowa.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Takie rzeczy jak skrócenie Lorentza czy zmiana taktowania są całkowicie do wyobrażenia w klasyce Niestety, nie. Np. skrócenie długości bez powstania naprężeń w materiale jest niemożliwe. Chyba, że siły też podlegają "skróceniu" jak u Lorentza. Ale z klasyką czy intuicją to ma niewiele wspólnego. Podobnie jak zwalnianie wszystkich zegarów, bez względu na ich zasadę działania.
>a czterowymiarowa czasoprzestrzeń to abstrakcyjny twór nie mający odbicia w rzeczywistości takiej jaką do tej pory poznaliśmy. Czterowymiarową czasoprzestrzenią posługujesz się na codzień i jest ona całkowicie intuicyjna. Bez osadzenia tego pojęcia w intuicji, nie istniałyby rozkłady jazdy i nie byłbyś w stanie umówić się na jakiekolwiek spotkanie. To trójwymiarowa przestrzeń jest abstraktem nie mającym przełożenia na codzienność. Jeśli danemu obiektowi przypisujesz tylko trzy współrzędne, to zakładasz, że obiekt tam był zawsze i zawsze będzie. Co jest właśnie abstrakcyjnym uproszczeniem. Dla precyzji i praktycznych zastosowań, niemal zawsze musisz podać czwartą współrzędną - czasową. Przestrzeń z czterema wymiarami w tym jednym czasowym jest czterowymiarową czasoprzestrzenią. Proste.
STW nie wprowadza pojęcia czasoprzestrzeni a jedynie mówi, z czego wynikają jej transformacje pomiędzy układami. W fizyce klasycznej też mamy ściśle określone transformacje czasoprzestrzeni, a że nie uświadamiają tego na lekcjach fizyki to już inna sprawa.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Takie rzeczy jak skrócenie Lorentza czy zmiana taktowania są całkowicie do wyobrażenia w klasyce >Niestety, nie. Np. skrócenie długości bez powstania naprężeń w materiale jest niemożliwe. Chyba, że siły też podlegają "skróceniu" jak u Lorentza. Ale z klasyką czy intuicją to ma niewiele wspólnego. Podobnie jak zwalnianie wszystkich zegarów, bez względu na ich zasadę działania.
Skoro fala stojąca skraca się w kierunku ruchu i jakby wolniej taktuje. Jeśli przyjąć że wszystko jest drganiami e5eru, więc fala, to już nie jest to takie dziwne.
>>a czterowymiarowa czasoprzestrzeń to abstrakcyjny twór nie mający odbicia w rzeczywistości takiej jaką do tej pory poznaliśmy. >Czterowymiarową czasoprzestrzenią posługujesz się na codzień i jest ona całkowicie intuicyjna. Bez osadzenia tego pojęcia w intuicji, nie istniałyby rozkłady jazdy i nie byłbyś w stanie umówić się na jakiekolwiek spotkanie. >To trójwymiarowa przestrzeń jest abstraktem nie mającym przełożenia na codzienność. Jeśli danemu obiektowi przypisujesz tylko trzy współrzędne, to zakładasz, że obiekt tam był zawsze i zawsze będzie. Co jest właśnie abstrakcyjnym uproszczeniem. Dla precyzji i praktycznych zastosowań, niemal zawsze musisz podać czwartą współrzędną - czasową. Przestrzeń z czterema wymiarami w tym jednym czasowym jest czterowymiarową czasoprzestrzenią. Proste. >STW nie wprowadza pojęcia czasoprzestrzeni a jedynie mówi, z czego wynikają jej transformacje pomiędzy układami. W fizyce klasycznej też mamy ściśle określone transformacje czasoprzestrzeni, a że nie uświadamiają tego na lekcjach fizyki to już inna sprawa.
Rzecz w tym że o czasoprzestrzenie nie mówi się jak o abstrakcyjnym bycie a jak o rzeczywistej strukturze.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Skoro fala stojąca skraca się w kierunku ruchu i jakby wolniej taktuje. A niby dlaczego? Okres drgań definiujemy jako: T = l/v gdzie l jest długością fali a v prędkością fazową. Skoro l maleje, to okres się skraca a nie wydłuża. Taktowanie jest szybsze. Gdyby miało być wolniejsze, to jednocześnie prędkość fazowa musiałaby maleć bardziej niż długość. Nie wyjaśnisz spowolnienia czasu skróceniem długości. One występują razem.
>Jeśli przyjąć że wszystko jest drganiami e5eru, więc fala, to już nie jest to takie dziwne. To nawet nie hipoteza ale machanie rękami. Co to znaczy "wszystko jest drganiami eteru". Równie dobrze mogę powiedzieć "wszystko jest zapachem kisielu, czyli żywiołem". A co oznacza "zapach" "żywioł" lub "kisiel", będę sobie zmieniał w zależności od potrzeb. To niczego nie wyjaśnia, niczego nie tłumaczy, a przede wszystkim do niczego praktycznego się nie nadaje. Ma Ci dać błedne poczucie że coś ogarniasz.
>Rzecz w tym że o czasoprzestrzenie nie mówi się jak o abstrakcyjnym bycie a jak o rzeczywistej strukturze.
Czyli masz definicję rzeczywistości pozwalającą na odróżnienie bytów abstrakcyjnych od rzeczywistych? To spore osiągnięcie. Możesz mi w takim razie powiedzieć, czy np wektor, tensor i kwaternion są "rzeczywistymi strukturami" czy nie? A sinus? A trójkąt?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Skoro fala stojąca skraca się w kierunku ruchu i jakby wolniej taktuje. >A niby dlaczego? Okres drgań definiujemy jako: >T = l/v gdzie l jest długością fali a v prędkością fazową. >Skoro l maleje, to okres się skraca a nie wydłuża. Taktowanie jest szybsze. Gdyby miało być wolniejsze, to jednocześnie prędkość fazowa musiałaby maleć bardziej niż długość. Nie wyjaśnisz spowolnienia czasu skróceniem długości. One występują razem.
Nie mówiłem że jedno wynika z drugiego, .owilem chyba że to się obserwuje na falach stojących w ruchomym ośrodku.
>>Jeśli przyjąć że wszystko jest drganiami e5eru, więc fala, to już nie jest to takie dziwne. >To nawet nie hipoteza ale machanie rękami. Co to znaczy "wszystko jest drganiami eteru". Równie dobrze mogę powiedzieć "wszystko jest zapachem kisielu, czyli żywiołem". A co oznacza "zapach" "żywioł" lub "kisiel", będę sobie zmieniał w zależności od potrzeb. To niczego nie wyjaśnia, niczego nie tłumaczy, a przede wszystkim do niczego praktycznego się nie nadaje. Ma Ci dać błedne poczucie że coś ogarniasz.
Eter jest tym czego drgania tworzą materię i fale e-m. Skoro rozchodzi się fala musi być ośrodek. Tylko tyle.
>>Rzecz w tym że o czasoprzestrzenie nie mówi się jak o abstrakcyjnym bycie a jak o rzeczywistej strukturze. >Czyli masz definicję rzeczywistości pozwalającą na odróżnienie bytów abstrakcyjnych od rzeczywistych? To spore osiągnięcie. >Możesz mi w takim razie powiedzieć, czy np wektor, tensor i kwaternion są "rzeczywistymi strukturami" czy nie? A sinus? A trójkąt?
Nie mogę nawet powiedzieć czy są.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Rzecz w tym że o czasoprzestrzenie nie mówi się jak o abstrakcyjnym bycie a jak o rzeczywistej strukturze.
Przecież to jest rzeczywista struktura - cały czas jej doświadczasz.
Czasoprzestrzeń w ujęciu klasycznym też składa się z czterech wymiarów (trzech przestrzennych i jednego czasowego), tyle tylko, że prędkość poruszania się w przestrzeni nie wpływa na prędkość poruszania się w czasie.
W STW i TE jest inaczej. W obu tych teoriach prędkości w czasie i przestrzeni wpływają na siebie - zwiększenie prędkości w przestrzeni zmniejsza prędkość w czasie. Różnica między TE Lorentza, a STW polega na tym, że w TE czasoprzestrzeń jest wspólna dla wszystkich układów, a w STW każdy układ ma swoją czasoprzestrzeń.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Rzecz w tym że o czasoprzestrzenie nie mówi się jak o abstrakcyjnym bycie a jak o rzeczywistej strukturze. >Przecież to jest rzeczywista struktura - cały czas jej doświadczasz. >Czasoprzestrzeń w ujęciu klasycznym też składa się z czterech wymiarów (trzech przestrzennych i jednego czasowego), tyle tylko, że prędkość poruszania się w przestrzeni nie wpływa na prędkość poruszania się w czasie. >W STW i TE jest inaczej. W obu tych teoriach prędkości w czasie i przestrzeni wpływają na siebie - zwiększenie prędkości w przestrzeni zmniejsza prędkość w czasie. Różnica między TE Lorentza, a STW polega na tym, że w TE czasoprzestrzeń jest wspólna dla wszystkich układów, a w STW każdy układ ma swoją czasoprzestrzeń. >
Potrafisz lepiej nazwać to gdzie mam problem niż na sam. Chyba o to chodzi. Z dotychczasowym ludzkim doświadczeniem spójne jest mówienie o wspólnej przestrzeni dlatego to TE powinna być nazywana teoria a STW jedynie konwencja pomiarowa. Pomimo bowiem że nie potrafimy udowodnić jak jest naprawdę to musimy trzymać się zasady - jaki koń jest każdy widzi. Co innego jak by Te dawała niepoprawne wyniki. Puki się sprawdza nam logiką która zaszliśmy gdzie jesteśmy to po co ja stawiać na równi z tym wariactwem rozumianym jako równorzędną teoria, jako konwencja pomiarowa jest spoko.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >Takie rzeczy jak skrócenie Lorentza czy zmiana taktowania są całkowicie do wyobrażenia w klasyce a czterowymiarowa czasoprzestrzeń to abstrakcyjny twór
Zapomniałem dodać, że teoria z eterem Loerntza jak najbardziej zawiera pojęcie czasoprzestrzeni, bo chociażby pokazuje jakim transformacjom podlegają CZTERY współrzędne między układem eteru i jakimkoliek innym. Nie mówi jednak i nawet nie próbuje pokazać z jakich podstawowych zasad te transformacje się biorą. Dopiero STW to wyjaśnia.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Takie rzeczy jak skrócenie Lorentza czy zmiana taktowania są całkowicie do wyobrażenia w klasyce a czterowymiarowa czasoprzestrzeń to abstrakcyjny twór> Zapomniałem dodać, że teoria z eterem Loerntza jak najbardziej zawiera pojęcie czasoprzestrzeni, bo chociażby pokazuje jakim transformacjom podlegają CZTERY współrzędne między układem eteru i jakimkoliek innym. Nie mówi jednak i nawet nie próbuje pokazać z jakich podstawowych zasad te transformacje się biorą. Dopiero STW to wyjaśnia.Czego więc ja się czepiam? Już kiedyś tu pisałem że chyba języka którym się opisuje stw gdzie pojęcia rozumiane od zawsze jako absolutne nagle są używane jako nie absolutne. Mówi się np o względnej jednoczesności, gdy powinno se mówić o względnym postrzeganiu jednoczesności. Ale wtedy wieje nudą  Może to i naturalna ewolucja pojęć, wynikajaca ze skrótów, jednak tłumacząc fizykę laika jak ja nie można iść na takie skróty i postrzeganie jednoczesności traktować inaczej jak jednoczesnośc a obserwatora inaczej niż oddziaływanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Czego więc ja się czepiam? Już kiedyś tu pisałem że chyba języka którym się opisuje stw gdzie pojęcia rozumiane od zawsze jako absolutne nagle są używane jako nie absolutne.Skoro w STW one nie są absolutne, to jak mają być określane? Weź sobie taki klasyczny eksperyment myślowy z tyczką i stodołą. Tyczka i stodoła spoczywając względem siebie mają równe długości. Kiedy poruszają się względem siebie, to tyczka staje się krótsza w układzie stodoły, a stodoła staje się krótsza w układzie tyczki. Skoro tyczka jest krótsza w układzie stodoły, to kiedy przelatuje przez stodołę, można (na moment) zamknąć równocześnie przednie i tylne drzwi stodoły (cała tyczka jest przez chwilę zamknięta w stodole), a następnie otworzyć tylne drzwi (wypuszczając lecącą tyczkę). W układzie tyczki, to stodoła jest krótsza, więc tyczka nie zmieści się cała w stodole, a zatem w układzie tyczki najpierw zamkną się (i otworzą) tylne drzwi, a dopiero wtedy gdy przednia część tyczki wyleci już ze stodoły, zamkną się tylne drzwi. Pytanie brzmi: czy drzwi stodoły zamknęły się równocześnie, czy nierównocześnie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Czego więc ja się czepiam? Już kiedyś tu pisałem że chyba języka którym się opisuje stw gdzie pojęcia rozumiane od zawsze jako absolutne nagle są używane jako nie absolutne.> Skoro w STW one nie są absolutne, to jak mają być określane?> Weź sobie taki klasyczny eksperyment myślowy z tyczką i stodołą. Tyczka i stodoła spoczywając względem siebie mają równe długości. Kiedy poruszają się względem siebie, to tyczka staje się krótsza w układzie stodoły, a stodoła staje się krótsza w układzie tyczki. Skoro tyczka jest krótsza w układzie stodoły, to kiedy przelatuje przez stodołę, można (na moment) zamknąć równocześnie przednie i tylne drzwi stodoły (cała tyczka jest przez chwilę zamknięta w stodole), a następnie otworzyć tylne drzwi (wypuszczając lecącą tyczkę). W układzie tyczki, to stodoła jest krótsza, więc tyczka nie zmieści się cała w stodole, a zatem w układzie tyczki najpierw zamkną się (i otworzą) tylne drzwi, a dopiero wtedy gdy przednia część tyczki wyleci już ze stodoły, zamkną się tylne drzwi. Pytanie brzmi: czy drzwi stodoły zamknęły się równocześnie, czy nierównocześnie?  Odpowiedź brzmi - nie wiadomo. Wiadomo jedynie jak to jest postrzegane z układu tyczki a jak z układu stodoły. I powinno się mówić z układu np tyczki postrzegamy .... itd. Tak dla laików. Wiadomo że jak się czymś zajmujemy na codzien to mowimy branżowym slangiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Odpowiedź brzmi - nie wiadomo. Wiadomo jedynie jak to jest postrzegane z układu tyczki a jak z układu stodoły. I powinno się mówić z układu np tyczki postrzegamy .... itd. Tak dla laików. Wiadomo że jak się czymś zajmujemy na codzien to mowimy branżowym slangiem.
Ale my rozpatrujemy eksperyment na gruncie STW, a w tej teorii w układzie stodoły zdarzenia zamknięcia drzwi zachodzą równocześnie, a w układzie tyczki - nierównocześnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | konradsadlik (308 punktów) | >>Odpowiedź brzmi - nie wiadomo. Wiadomo jedynie jak to jest postrzegane z układu tyczki a jak z układu stodoły. I powinno się mówić z układu np tyczki postrzegamy .... itd. Tak dla laików. Wiadomo że jak się czymś zajmujemy na codzien to mowimy branżowym slangiem. >Ale my rozpatrujemy eksperyment na gruncie STW, a w tej teorii w układzie stodoły zdarzenia zamknięcia drzwi zachodzą równocześnie, a w układzie tyczki - nierównocześnie. >
Jeżeli przyjmiesz układ stodoły za ten w którym prędkość c jest stała, to wtedy jeżeli przeprowadzisz obliczenia z układu tyczkarza, ale z uwzględnieniem anizotropii prędkości światła w jego układzie to dojdziesz to takim samych wzniosków jak w układzie stodoły (że drzwi zamykają się równocześnie).
I vice wersa - jeżeli przyjmiesz, że układ tyczkarza jest tym spoczywającym w UUO to, przeprowadzając obliczenia z układu stodoły, ale z uwzględnieniem anizotropii prędkości światła to również dojdziesz do takich samych wniosków w obu układach - że drzwi NIE mogły zamknąć się róznocześnie.
Problem w STW jest taki, że w tej teorii wszystkie układy odniesienia przyjmuje się niejako spoczywające względem UUO (c jest stała) i dlatego konsekwencją jest m.in ta względność jednoczesności oraz inne zjawiska, któe nie mogły by zajść w czasoprzestrzeni z euklidesową geometrią.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | . >Problem w STW jest taki, że w tej teorii wszystkie układy odniesienia przyjmuje się niejako spoczywające względem UUO (c jest stała) i dlatego konsekwencją jest m.in ta względność jednoczesności oraz inne zjawiska, któe nie mogły by zajść w czasoprzestrzeni z euklidesową geometrią. >
Problem z stw jest taki że to nie teoria a konwencja pomiarowa, na ktorej Ejsztajn zyskał sławę, ale nie za własną sprawa a Minkowskiego, ten to dopiero tchnął w to ducha. Mistycyzm początku 20 wieku w pełnej krasie. Przecież to wszystko się klei, nie widzicie tego? Ten relatywizm(stw miała być inaczej nazwana) mistycyzm, fizycy jako cełebryci, I potem ta nielokalność jako inna zabawka oszołomów, konkurencyjna do stw.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >ale z uwzględnieniem anizotropii prędkości światła w jego układzie
Jeśli rozpatruję sytuację na gruncie STW, to po co mam uwzględniać coś, czego w tej teorii nie ma? Qwery czepia się pojęcia "względność równoczesności" w STW, mówiąc, że ono nie ma sensu. Otóż w STW to określenie ma sens.
>Problem w STW jest taki, że w tej teorii wszystkie układy odniesienia przyjmuje się niejako spoczywające względem UUO
To nie jest problem STW, bo w STW nie ma UUO. To jest problem ludzi, którzy próbują wpychać na siłę UUO do STW.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | >>ale z uwzględnieniem anizotropii prędkości światła w jego układzie >Jeśli rozpatruję sytuację na gruncie STW, to po co mam uwzględniać coś, czego w tej teorii nie ma?
Jasne. Chciałem tylo napisać, że problem tyczkarza i stodoły da się rozwiząć także na gruncie TEL.
>Qwery czepia się pojęcia "względność równoczesności" w STW, mówiąc, że ono nie ma sensu. Otóż w STW to określenie ma sens.
Oczywiście, że w STW ma sens. Ba, ta teroria nawet się na tym opiera.
>>Problem w STW jest taki, że w tej teorii wszystkie układy odniesienia przyjmuje się niejako spoczywające względem UUO >To nie jest problem STW, bo w STW nie ma UUO. To jest problem ludzi, którzy próbują wpychać na siłę UUO do STW.
Dlatego napisałem - niejako. Masz rację - w STW nie ma UUO, ani nawet eteru, ale dlatego musi pojawić się czterowymiarowa nieuklidesowa romzaitość (to nawet nie jest normalna czasoprzestrzeń, tylko pseudoprzestrzeń, bo w metryce współrzędna czasowa i przestrzenne mają różne znaki).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>ale z uwzględnieniem anizotropii prędkości światła w jego układzie >Jeśli rozpatruję sytuację na gruncie STW, to po co mam uwzględniać coś, czego w tej teorii nie ma? Qwery czepia się pojęcia "względność równoczesności" w STW, mówiąc, że ono nie ma sensu. Otóż w STW to określenie ma sens.
W stw ma sens bo taka tam powstała nomenklatura. Ono nie ma sensu w codziennym języku ludzi którym się stw tłumaczy a którzy fizykami nie są.
>>Problem w STW jest taki, że w tej teorii wszystkie układy odniesienia przyjmuje się niejako spoczywające względem UUO >To nie jest problem STW, bo w STW nie ma UUO. To jest problem ludzi, którzy próbują wpychać na siłę UUO do STW.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Odpowiedź brzmi - nie wiadomo. Wiadomo jedynie jak to jest postrzegane z układu tyczki a jak z układu stodoły. I powinno się mówić z układu np tyczki postrzegamy .... itd. Tak dla laików. Wiadomo że jak się czymś zajmujemy na codzien to mowimy branżowym slangiem. >Ale my rozpatrujemy eksperyment na gruncie STW, a w tej teorii w układzie stodoły zdarzenia zamknięcia drzwi zachodzą równocześnie, a w układzie tyczki - nierównocześnie.
Jakiej teorii, stw nie opisuje świata, ona go tylko liczy, jest konwencja pomiarowa. Nie mogę na gruncie relatywistycznej stw używać pojęć o absolutnym rozumieniu. Mógłbym gdybyśmy rozmawiali w zaciszu gabinetu katedry fizyki. Język należy do grupy odbiorców, tu pojęcia absolutne rozumie się absolutnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Mógłbym gdybyśmy rozmawiali w zaciszu gabinetu katedry fizyki.Kto by nas tam wpuścił?  > Język należy do grupy odbiorców, tu pojęcia absolutne rozumie się absolutnie.Wytłumacz to Australijczykowi, dla którego twoja "góra", to "dół".
|
|
| uxbridge (5980 punktów) | >W bazie stojacc na wprost rufy synchronizuje zegary/emitery na rufie i dziobie tak ze na obu widzeta sama godzine.
A jakiej metody synchronizacji użyjesz aby "widzieć" tą samą godzinę? Jak weźmiesz pod uwagę fakt, że sygnał z dziobu i rufy przebywa różną odległość?
|
|
 | | qwery (2864 punktów) | >>W bazie stojacc na wprost rufy synchronizuje zegary/emitery na rufie i dziobie tak ze na obu widzeta sama godzine. >A jakiej metody synchronizacji użyjesz aby "widzieć" tą samą godzinę? Jak weźmiesz pod uwagę fakt, że sygnał z dziobu i rufy przebywa różną odległość?
Nie szukasz dziury w całym? Mogę na bieżąco korygować wskazania tak by zobaczyć to samo, albo jeśli tu masz problem to zostawić tą synchronizację i uznać stan początkowy za wyjściowy, a następnie po osiągnięciu przez rakietę nowej prędkości odnotować czy (to poza szczególnym przypadkiem pewne), i jak zmieniły się różnice wskazań.
|
|
|  | | uxbridge (5980 punktów) | >>>W bazie stojacc na wprost rufy synchronizuje zegary/emitery na rufie i dziobie tak ze na obu widzeta sama godzine. >>A jakiej metody synchronizacji użyjesz aby "widzieć" tą samą godzinę? Jak weźmiesz pod uwagę fakt, że sygnał z dziobu i rufy przebywa różną odległość? >Nie szukasz dziury w całym? Nie. Synchronizacja ma tu kluczowe znaczenie. Inaczej, nie będziesz miał pojęcia czy jakiekolwiek zdarzenia na dwóch końcach rakiety zaszły równocześnie (z danego układu) czy nie. A jeśli nie, to jaki odstęp czasowy je dzieli.
>Mogę na bieżąco korygować wskazania tak by zobaczyć to samo, Co zobaczyć??? Przecież od momentu wskazania czegoś przez zegar, do momentu zaobserwowania w odległości mija czas! I on będzie się zmieniał zarówno z odległością jak i prędkością zegarów. Dwa zsynchronizowane zegary obserwowane z oddali zawsze będą rozjechane, a jak nie będa to znaczy, że nie sa zsynchronizowane. >albo jeśli tu masz problem to zostawić tą synchronizację i uznać stan początkowy za wyjściowy, a następnie po osiągnięciu przez rakietę nowej prędkości odnotować czy (to poza szczególnym przypadkiem pewne), i jak zmieniły się różnice wskazań. No i te różnice zmienią się chociażby na skutek zmiany długości rakiety. Niczego z nich nie wywnioskujesz ani nie obliczysz, nie wiedząc jaki jest stan początkowy. A ten zależy od synchronizacji.
Daj konkretny przykład obliczeniowy. Jeśli ogarniasz postawione przez siebie zagadnienie, na pewno dasz radę.
|
|
| |  | | qwery (2864 punktów) | >>>>W bazie stojacc na wprost rufy synchronizuje zegary/emitery na rufie i dziobie tak ze na obu widzeta sama godzine. >>>A jakiej metody synchronizacji użyjesz aby "widzieć" tą samą godzinę? Jak weźmiesz pod uwagę fakt, że sygnał z dziobu i rufy przebywa różną odległość? >>Nie szukasz dziury w całym? >Nie. Synchronizacja ma tu kluczowe znaczenie. Inaczej, nie będziesz miał pojęcia czy jakiekolwiek zdarzenia na dwóch końcach rakiety zaszły równocześnie (z danego układu) czy nie. A jeśli nie, to jaki odstęp czasowy je dzieli.
Ale w mojej propozycji to jest bez znączenia. Interesuje mnie jedynie czy z bazy, na podstawie dochodzących do mnie sygnalów, odnotuje większą czy mniejszą różnice wskazań zegarów.
>>Mogę na bieżąco korygować wskazania tak by zobaczyć to samo, >Co zobaczyć??? Przecież od momentu wskazania czegoś przez zegar, do momentu zaobserwowania w odległości mija czas! I on będzie się zmieniał zarówno z odległością jak i prędkością zegarów. Dwa zsynchronizowane zegary obserwowane z oddali zawsze będą rozjechane, a jak nie będa to znaczy, że nie sa zsynchronizowane.
Może ja źle użyłem słowa, nie zsynchronizować a ustawić. Ja je ustawiam tak że na obu widze to samo, albo jedynie zapisuje wskazania.
>>albo jeśli tu masz problem to zostawić tą synchronizację i uznać stan początkowy za wyjściowy, a następnie po osiągnięciu przez rakietę nowej prędkości odnotować czy (to poza szczególnym przypadkiem pewne), i jak zmieniły się różnice wskazań. >No i te różnice zmienią się chociażby na skutek zmiany długości rakiety. Niczego z nich nie wywnioskujesz ani nie obliczysz, nie wiedząc jaki jest stan początkowy. A ten zależy od synchronizacji.
Roznica wskazań w praktyce zmienia się wyłącznie przez zmianę dł. rakiety bo pomijam efekt który występuje istotnie jedynie w skrajnycb przyspieszeniach (kiedyś o nim pisałem), zaś różnica prędkości jest dla obu zegarów ta sama a więc nieistotna.
>Daj konkretny przykład obliczeniowy. Jeśli ogarniasz postawione przez siebie zagadnienie, na pewno dasz radę. >
Aż mnie teleport jak mam znowu liczyć. Całkiem niedawno już to zrobiłem dla pomysłu że ta rakieta zawija kółko i znów przelatuje koło bazy która poruszała się w UUO, tak ze rakieta w uuo wychamowala i się wydluzyla. Wskazania wychodziły różne. Jak mogły wyjść takie same jak dziób i rufa przebyły inne drogi do czasu jak środek rakiety znów znalazł się na wprost obserwatora z bazy. Dyskutowałem z Pawłem 007, nie chciał liczyć.
|
|
 | -1 na 1 | alsor (3283 punktów) | >>W bazie stojacc na wprost rufy synchronizuje zegary/emitery na rufie i dziobie tak ze na obu widzeta sama godzine. >A jakiej metody synchronizacji użyjesz aby "widzieć" tą samą godzinę? Jak weźmiesz pod uwagę fakt, że sygnał z dziobu i rufy przebywa różną odległość?
A na przykład metody... Marinowa, czyli z sitem wirującym.
Masz zerowe rozeznanie w sprawie - i tradycyjnie.
|
|
|  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | Spadaj przygłupie
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | >Spadaj przygłupie
za słaby jesteś aby oceniać cokolwiek.
|
|
|  | | Pawel077 (1855 punktów) | >A na przykład metody... Marinowa, czyli z sitem wirującym.
Mógłbyś pokrótce przedstawić tę metodę? Wiem, że już o niej pisałeś w innym wątku, ale nie jestem pewien czy dobrze ją rozumiem.
|
|
| |  | | uxbridge (5980 punktów) | >>A na przykład metody... Marinowa, czyli z sitem wirującym. >Mógłbyś pokrótce przedstawić tę metodę? Wiem, że już o niej pisałeś w innym wątku, ale nie jestem pewien czy dobrze ją rozumiem. Szkoda Twego czasu. Marinov był naukowym oszołomem wierzącym w absolutną przestrzeń i czas a przy okazji, w perpetum mobile i free energy. Sama wiara oszołomem nie czyni, ale on "odkrył" maszyny produkujące darmową energię w jakiejś religijnej sekcie w Szwajcarii. Kiedy jego eksperymenty z perpetum mobile okazały sie nieudane, popełnił samobójstwo.
|
|
| | |  | | alsor (3283 punktów) | > >>A na przykład metody... Marinowa, czyli z sitem wirującym.> >Mógłbyś pokrótce przedstawić tę metodę? Wiem, że już o niej pisałeś w innym wątku, ale nie jestem pewien czy dobrze ją rozumiem.> Szkoda Twego czasu. Marinov był naukowym oszołomem wierzącym w absolutną przestrzeń i czas a przy okazji, w perpetum mobile i free energy. Sama wiara oszołomem nie czyni, ale on "odkrył" maszyny produkujące darmową energię w jakiejś religijnej sekcie w Szwajcarii. Kiedy jego eksperymenty z perpetum mobile okazały sie nieudane, popełnił samobójstwo.Wszyscy ci znani naukowcy byli oszołomami. I to jest oczywiste: nikt normalny nie robi rewolucji naukowych. Galileusz, Kopernik, Gauss, Faraday, Maxwell, ... itd. ect. A zwłaszcza Skłodowska i Poincare:
|
|
| | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Szkoda Twego czasu.Ale ja traktuję tego typu eksperymenty jak łamigłówki, którymi testuję swoje rozumienie STW. Taka intelektualna rozrywka.
|
|
| | |  | | qwery (2864 punktów) | >>>A na przykład metody... Marinowa, czyli z sitem wirującym. >>Mógłbyś pokrótce przedstawić tę metodę? Wiem, że już o niej pisałeś w innym wątku, ale nie jestem pewien czy dobrze ją rozumiem. >Szkoda Twego czasu. Marinov był naukowym oszołomem wierzącym w absolutną przestrzeń i czas a przy okazji, w perpetum mobile i free energy. Sama wiara oszołomem nie czyni, ale on "odkrył" maszyny produkujące darmową energię w jakiejś religijnej sekcie w Szwajcarii. Kiedy jego eksperymenty z perpetum mobile okazały sie nieudane, popełnił samobójstwo.
Absolutna przestrzeń czy czas (Lorentz) to najprostsze wyjasnienie, zgodne z ludzką intuicja. Po co powtarzać banialuki z stw jak mamy pod nosem coś tak naturalnego. Owszem, jest to może i użyteczne ale teoria powinna nie tylko dawać praktycznie przewidywania ale i objaśniają rzeczywistość. Tak, wiem, ludzka intuicja się nie raz myliła, ale jak się myliła to była zmieniana przez teorie dająca poprawniejsze przewidywania. Stw nie daje poprawniejszycb przewidywań a jedynie jest wygodna w stosowaniu. No i wywołuje zaciekawienie. Ale co to za argumenty na jej korzyść.
|
|
| |  | | alsor (3283 punktów) | > >A na przykład metody... Marinowa, czyli z sitem wirującym.> Mógłbyś pokrótce przedstawić tę metodę? Wiem, że już o niej pisałeś w innym wątku, ale nie jestem pewien czy dobrze ją rozumiem.tu jest trochę: groups.goo(*)a/c/1m0ZLLr0OxM/m/OZOgbGbOAQAJ
|
|
| | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > tu jest trochę:> groups.goo(*)a/c/1m0ZLLr0OxM/m/OZOgbGbOAQAJTa metoda nie wykaże prędkości względem eteru. Jeśli założymy że całość porusza się względem eteru np. w prawo, to nie ma możliwości by rozkręcić oba sita równocześnie (nawet jak przyłożysz napęd na środku wału) - najpierw zacznie się kręcić sito lewe, a dopiero później prawe (bo światło ze środka wału niosące informację o tym, że trzeba się kręcić [pomijam tu wszystkie efekty opóźniające rozchodzenie się sygnału w konkretnym materiale] najpierw doleci do lewego sita, więc ono zacznie się obracać pierwsze). Nie będzie to miało jednak żadnego wpływu na wynik, bo światło, np. lasera, przepuszczone przez oba sita będzie miało większą prędkość w lewo, a mniejszą w prawo.
|
|
| | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >tu jest trochę:> >groups.goo(*)a/c/1m0ZLLr0OxM/m/OZOgbGbOAQAJ> Ta metoda nie wykaże prędkości względem eteru. Jeśli założymy że całość porusza się względem eteru np. w prawo, to nie ma możliwości by rozkręcić oba sita równocześnie (nawet jak przyłożysz napęd na środku wału) - najpierw zacznie się kręcić sito lewe, a dopiero później prawe (bo światło ze środka wału niosące informację o tym, że trzeba się kręcić [pomijam tu wszystkie efekty opóźniające rozchodzenie się sygnału w konkretnym materiale] najpierw doleci do lewego sita, więc ono zacznie się obracać pierwsze). Nie będzie to miało jednak żadnego wpływu na wynik, bo światło, np. lasera, przepuszczone przez oba sita będzie miało większą prędkość w lewo, a mniejszą w prawo.> Przecież nie chodzi o moment rozkręcania, lecz już o ustabilizowaną sytuację; i jest oczywiste że masz tu konstrukcyjnie zapewnione: w1 = w2, w wersji ustabilizowanej, bo wał ukręcić się nie może - tak? czyli wykrycie prędkości sygnału jest tu trywialne: np. w prawo pójdzie: c' = c-v, a nie c a przeciwnie będzie: c+v, więc to podwójnie można sprawdzać! v = V*cosf, bo to będzie rzut składowej prędkości jazdy: V na kierunek biegu sygnału. ........ Samo rozkręcanie jest niesymetryczne - powstają oscylacje zapewne... bo prędkość biegu tych naprężeń wynosi około c_sonic, czyli dla stali jakieś 3km/s zaledwie... i biorąc korektę na jazdę: c_s' = c_s + v / 1 + c_s*v/c^2 =~ c_s + v, z uwagi na małość c_s i v w porównaniu z c. no więc to się praktycznie równo kręci - bo z błędem (v/c)^2, co w naszej sytuacji, dla v około 300 km/s, daje numer rzędu: 1 na milion, co jest w zasadzie zerem.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Pawel077 (1855 punktów) | > Przecież nie chodzi o moment rozkręcania, lecz już o ustabilizowaną sytuację;Tej sytuacji nie da się "ustabilizować", tak samo jak nie da się (w teorii eteru) zsynchronizować oddalonych od siebie zegarów, jeśli nie znasz (a nie znasz) prędkości układu względem eteru. I nie chodzi tu o jakieś naprężenia w materiale, bo ostatecznie i tak wszystkim rządzi światło i jego prędkość. Jeśli układ porusza się w prawo, to prawe sito cały czas będzie opóźnione względem lewego i nic z tym nie zrobisz. To jest po prostu spowodowane nierównoczesnością zdarzeń, która w teorii eteru jest bezwzględna (tak jak dylatacja czasu i skrócenie długości). Różnica miedzy STW, a teorią eteru Lorentza polega właśnie na tym, że konsekwencje wynikające z obu tych teorii (dylatacja czasu, skrócenie długości, nierównoczesność zdarzeń), w STW są względne i zależą od prędkości układów względem siebie (bo c jest stałe względem wszystkich układów), a w TE są bezwzględne i zależą tylko od prędkości względem eteru (bo c jest stałe tylko względem eteru). Te teorie są ze sobą całkowicie zgodne i nie da się przeprowadzić żadnego eksperymentu, którego wyniki byłyby zgodne z jedną teorią, a niezgodne z drugą. Było kilka eksperymentów, które próbowały zmierzyć jednokierunkową prędkość światła i wszystkie kończyły się niepowodzeniem. pl.wikiped(*)ść_światła
|
|
| | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Przecież nie chodzi o moment rozkręcania, lecz już o ustabilizowaną sytuację;> Tej sytuacji nie da się "ustabilizować", tak samo jak nie da się (w teorii eteru) zsynchronizować oddalonych od siebie zegarów, jeśli nie znasz (a nie znasz) prędkości układu względem eteru.> I nie chodzi tu o jakieś naprężenia w materiale, bo ostatecznie i tak wszystkim rządzi światło i jego prędkość. Jeśli układ porusza się w prawo, to prawe sito cały czas będzie opóźnione względem lewego i nic z tym nie zrobisz. To jest po prostu spowodowane nierównoczesnością zdarzeń, która w teorii eteru jest bezwzględna (tak jak dylatacja czasu i skrócenie długości). Różnica miedzy STW, a teorią eteru Lorentza polega właśnie na tym, że konsekwencje wynikające z obu tych teorii (dylatacja czasu, skrócenie długości, nierównoczesność zdarzeń), w STW są względne i zależą od prędkości układów względem siebie (bo c jest stałe względem wszystkich układów), a w TE są bezwzględne i zależą tylko od prędkości względem eteru (bo c jest stałe tylko względem eteru). Te teorie są ze sobą całkowicie zgodne i nie da się przeprowadzić żadnego eksperymentu, którego wyniki byłyby zgodne z jedną teorią, a niezgodne z drugą. Było kilka eksperymentów, które próbowały zmierzyć jednokierunkową prędkość światła i wszystkie kończyły się niepowodzeniem.> pl.wikiped(*)ść_światłaSugerujesz że wirująca swobodnie bryła ma stałą różnicę faz swojej rotacji? OK. Może sobie tak być. A. niezrównoważony moment siły prowadziłby do skręcenia - rozerwania bryły, zatem to jest wykluczone B. zrównoważony (nie wiemy czym) dawałby stałą różnicę faz, co tu akurat nie ma znaczenia: jak ta stała w całkowaniu, która znika po zróżniczkowaniu. tak czy siak pomiar da niezerowy wynik: v/c <> 0, bo v=0 implikuje c' = c_rechts = c_links = c = const, co jest wykluczone - ziemia nie stoi w centrum kosmosu! .......... A to co Lorentz stworzył z tym swoim sztucznym czasem... no to ze 100 razy mówiłem: xv/c^2 to jest błąd sync. przy konwencji c=const, i dlatego to wisi w transformacji Lorentza - koryguje ten błąd. wam się wydaje że ta korekta wynika z natury samego czasu - czas jest względny, itd. co by znaczyło że to nie jest korekta, lecz poprawny czas - rzeczywisty... zatem po co to tam w ogóle stoi? I to jest typowe rekurencyjne bredzenie, które prowadzi do absurdu: czas rzeczywisty nie istnieje w tym świecie.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | Kombinujesz jak Edward Robak, który w eksperymencie z wagonem zaproponował, żeby zamiast światła (które leci ze środka wagonu i otwiera drzwi na obu jego końcach) zastosować kabel z prądem (no bo przecież prąd płynie po kablu z taką samą prędkością w obie strony  ). Później zaproponował jeszcze żeby ze środka wagonu wypuścić dreptające robaczki, bo przecież robaczki dreptają z taką samą prędkością w obie strony.  Ty naprawdę sądzisz, że jak do kręcenia tymi sitami użyjesz wału zamiast światła, to będzie różnica?
|
|
| | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Kombinujesz jak Edward Robak, który w eksperymencie z wagonem zaproponował, żeby zamiast światła (które leci ze środka wagonu i otwiera drzwi na obu jego końcach) zastosować kabel z prądem (no bo przecież prąd płynie po kablu z taką samą prędkością w obie strony ). Później zaproponował jeszcze żeby ze środka wagonu wypuścić dreptające robaczki, bo przecież robaczki dreptają z taką samą prędkością w obie strony.  > Ty naprawdę sądzisz, że jak do kręcenia tymi sitami użyjesz wału zamiast światła, to będzie różnica?jest multum sposobów zmierzenia tej swojej prędkości w kosmosie. I ja podałem celowo akurat metodę Marinowa, bo to jest tak oczywiste, że nawet debil sobie poradzi - zrozumie, w tym i ten sławetny profesor z UW - od postulatu c=30cm. Zatem skoro nadal tego nie ogarniasz no to sory chłopie... zajmij się sztuką, poezją, czy innym nielogicznym gównem, zamiast udawać specjalistę z geometrii. Nie przypadkiem Ptolemeusz zapisał motto w swojej pracy: 'niech żaden ignorant z geometrii nie wchodzi do tego pokoju'. co należy rozumieć: nie czytaj rzeczy których nie ogarniasz. Kopernik w swoim dziele powtarza to motto. ... i ostatecznie - ostatnia twoja szansa: masz dwie niezależne turbiny w odległości d, i wirujące równo, znaczy rotacje obu są zsynchronizowane! a jeśli nie są zsynchronizowane, no to sobie to synchronizujesz.. co byle kretyn zrobić potrafi. www.youtube.com/watch?v=87zCgfIccXMi teraz: puszczasz sygnał od jednej do drugiej, i w drugą stronę - przeciwnie, bo to jest full symetryczne, pod każdym względem, więc musi być zawsze to samo dla c=const, co sobie tam uroiliście beztrosko, czyli takie coś: c+v = c-v = c. oj zasrańcy.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >masz dwie niezależne turbiny w odległości d, i wirujące równo, >znaczy rotacje obu są zsynchronizowane! >a jeśli nie są zsynchronizowane, no to sobie to synchronizujesz..
W jaki sposób synchronizujesz?
|
|
| | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>masz dwie niezależne turbiny w odległości d, i wirujące równo, >>znaczy rotacje obu są zsynchronizowane! >>a jeśli nie są zsynchronizowane, no to sobie to synchronizujesz.. >W jaki sposób synchronizujesz?
Pokazałem jak synchronizuje się rotacje - tam jest film załączony.
masz: c+v i c-v w drugą stronę,
więc to będzie widoczne jak diabli:
t1 = L/c-v, t2 = L/c+v,
fazy są różne: wt1 <> wt2, czyli widzisz jasno i ciemno z przeciwnego przelotu...
no i dlatego łatwo wykrywamy to swoje v.
Konwencje c=const i cała reszta farmazonów nie ma tu pola działania, bo to jest jednokierunkowe i bezzegarkowe!
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Pokazałem jak synchronizuje się rotacje - tam jest film załączony.
Bądźże poważny. Synchronizację rotacji możesz dokonać na dwa sposoby: albo robisz to na odległość i polegasz na prędkości światła, albo połączone elementy wprawiasz w ruch, a potem je rozdzielasz. Tylko, że żaden z tych sposobów nie zadziała jeśli poruszasz się w eterze.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Pokazałem jak synchronizuje się rotacje - tam jest film załączony. >Bądźże poważny. Synchronizację rotacji możesz dokonać na dwa sposoby: albo robisz to na odległość i polegasz na prędkości światła, albo połączone elementy wprawiasz w ruch, a potem je rozdzielasz. Tylko, że żaden z tych sposobów nie zadziała jeśli poruszasz się w eterze.
Tworzysz widły z igły - tradycyjne zawracanie dupy.
Rotacje mają być równe - i to zadanie dla konstruktora, a nie wynalazcy - jasne?
Przykładowa wersja - schematy samoweryfikujący się.
Bierzesz 3 sita zamiast 2, czyli trzecie wsadzamy pomiędzy - dokładnie w środku! (odległości mierzymy tradycyjnie, co jest łatwe bo dwukierunkowa c = const lokalnie - to jest właśnie ten skecz o którym relatywni nie wspominają nigdy.. być może są nieświadomi tej prozy...)
A------C------B
i teraz puszczamy sygnał z A do C, zatem to automatycznie poleci dalej - do B.
na obu przelotach mamy uzyskać jasność, wtedy rotacje są identyczne.
zatem najpierw ustawiasz rotację A z C -> jest jasność, nie miga, jest OK.
no i teraz to samo robisz dla C z B, bo AC = CB = L
Finalnie otrzymasz nie 2 ale 3 perfekt zsynchronizowane rotacje.
.........
Sam pomiar wygląda teraz tak:
Puszczamy przeciwnie - z B do A, no i się okaże że tam nie ma jasności - sygnał nie przechodzi; zatem przesuwamy lekko A albo B, aż do uzyskania jasności.. i właśnie ta odległość - z przesuwu pozwoli nam wyliczyć v.
L/c+v = L+d/c-v albo i odwrotnie - jak kto lubi: L-d/c+v = ...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Tworzysz widły z igły - tradycyjne zawracanie dupy. >Rotacje mają być równe - i to zadanie dla konstruktora, a nie wynalazcy - jasne?
Przestań się wygłupiać. Próbujesz zbyć machnięciem ręki sedno problemu. Rotacje nie będą równe, bo ty masz takie życzenie. To nie działa w ten sposób, że słowo ciałem się stanie na twoje żądanie. Jeśli nie pokażesz (a nie pokazesz, bo to niemożliwe) metody, którą da się zsynchronizować sita nie znając prędkości układu względem eteru, to nie mamy o czym gadać.
>Przykładowa wersja - schematy samoweryfikujący się. >Bierzesz 3 sita zamiast 2, czyli trzecie wsadzamy pomiędzy - dokładnie w środku!
To trzecie sito jest niepotrzebne - niczego nie wnosi.
>(odległości mierzymy tradycyjnie, co jest łatwe bo dwukierunkowa c = const
Jasne - odległość można zmierzyć.
>A------C------B >i teraz puszczamy sygnał z A do C, zatem to automatycznie poleci dalej - do B. >na obu przelotach mamy uzyskać jasność, wtedy rotacje są identyczne. >zatem najpierw ustawiasz rotację A z C -> jest jasność, nie miga, jest OK. >no i teraz to samo robisz dla C z B, bo AC = CB = L
A skąd wiesz w którą stronę i z jaką prędkością porusza się cały ten układ względem eteru? Jeśli np. układ porusza się w prawo, to światło potrzebuje więcej czasu by przebyć drogę L, więc sito C będzie musiało być nieco opóźnione względem sita A, a sito B musi być opóźnione względem C.
>Finalnie otrzymasz nie 2 ale 3 perfekt zsynchronizowane rotacje.
Ale tylko wtedy, gdy układ spoczywa względem eteru. Jeśli się porusza, to też na obu przelotach dostaniesz jasność, właśnie dlatego, że rotacje nie będą identyczne (prędkość światła wzgledem układu nie będzie wynosiła c - w jedną stronę będzie mniejsza, a w drugą większa).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | Na początku mówiłem jak najprościej to zrobić: jeden wał itd. równe rotacje są tu gwarantowane... oscylacje są znikome, to nie przeszkadza, bo tu mierzymy milimetry, a nie nanometry. Można to oczywiście zrobić na swobodnych sitach - tak jak opisałem poprzednio, to żaden problem. No i faktycznie nie potrzeba nam trzeciego sita, bo przecież zawsze na dwóch robimy: I tyle w tym filozofii ............. Procedura pomiarowa: znamy rotację: w, odległości otworów w tym sicie: s, prędkość światła c, i odległość L. 2. ustawiamy tak aby było przejście przez oba sita naraz - 100% jasności, czyli modyfikujemy lekko obroty, albo odległość L. przelot przez oba będzie przy warunku: ut = s oraz (c-v)t = Lu = wR -> prędkość z tej rotacji, na promieniu sita R. 3. po uzyskaniu przelotu notujemy w i L, i robimy dokładnie to samo ale w drugą stronę... powiedzmy że L zmieniamy, a obroty zostawiamy bez zmian, zatem: ut = s oraz (c+v)t = L+di tu wyjdzie korekta d, z której wyliczymy v... no to wylicz z tego v. Proste?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | Już Ci wcześniej pisałem, że zawsze i tak zmierzysz c, ze względu na rozsynchronizowanie tych kół nie ważne jak sztywny będzie wał łączący te koła zębate.
Masz transformacje Lorentza: x'= gamma(x-vt) t'= gamma(t-vx/c^2)
Żeby było wszystko lepiej widoczne normalizujesz sobie prędkość światła do c=1. Każda inna prędkość będzie wtedy ułamkiem c.
Przekształcasz to sobie do układu stacjonarnego względem eteru.
x= x'/gamma + v*t t= t'/gamma + v*x
Każda bryła sztywna poruszająca się w eterze podlega zgodnie z transformacjami Lorentza trzem efektom:
- z drugiego członu drugiego równania widać, że nastąpi tam rozsynchronizowanie kół o wartość x*v dokładnie o tyle, żeby nie wykryć asymetrtycznej prędkości światła w jedną i drugą stronę.
Oczywiście powracając do układu ruchomego przy pomocy transformacji Lorentza, nie będziesz w żaden sposób świadomy i nie będziesz w żaden sposób mógł wykryć, że bryła jest skrócona, wystąpiła dylatacja czasu i to rozsynchronizowanie. Każdy pomiar nawet jednokierunkowej prędkości światła nadal wykaże - c.
To jest proste jak drut. Oczywiście każdy efekt, czyli skrócenie długości, rozsynchronizowanie i dylatację czasu da się wytłumaczyć na bazie mechaniki falowej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Już Ci wcześniej pisałem, że zawsze i tak zmierzysz c, ze względu na rozsynchronizowanie tych kół nie ważne jak sztywny będzie wał łączący te koła zębate.> Masz transformacje Lorentza:> x'= gamma(x-vt)> t'= gamma(t-vx/c^2)> Żeby było wszystko lepiej widoczne normalizujesz sobie prędkość światła do c=1. Każda inna prędkość będzie wtedy ułamkiem c.> Przekształcasz to sobie do układu stacjonarnego względem eteru.> x= x'/gamma + v*t> t= t'/gamma + v*x> Każda bryła sztywna poruszająca się w eterze podlega zgodnie z transformacjami Lorentza trzem efektom:> - z drugiego członu drugiego równania widać, że nastąpi tam rozsynchronizowanie kół o wartość x*v dokładnie o tyle, żeby nie wykryć asymetrtycznej prędkości światła w jedną i drugą stronę.> Oczywiście powracając do układu ruchomego przy pomocy transformacji Lorentza, nie będziesz w żaden sposób świadomy i nie będziesz w żaden sposób mógł wykryć, że bryła jest skrócona, wystąpiła dylatacja czasu i to rozsynchronizowanie. Każdy pomiar nawet jednokierunkowej prędkości światła nadal wykaże - c.> To jest proste jak drut. Oczywiście każdy efekt, czyli skrócenie długości, rozsynchronizowanie i dylatację czasu da się wytłumaczyć na bazie mechaniki falowej.Zgadza się. Właśnie ten pomiar obala te wasze widzimiśki pt. tr. Lorentza. Lorentz podał tę transformację jako ćwiczenie logiczne - taka zabawa dla studentów: co by to było gdyby prędkość światła nie podlegała zmianom podczas jazdy? No i tak właśnie by musiało być: t' = t - xv/c^2, znaczy 'czas' musiałby kompensować te prozaiczne zmiany: c-v... formalnie relatywa odkryła taki trik: r' = c't = ct' => relatywizm; czyli zamiast faktu: c' = c-v, sobie produkujesz fikcyjny czas t', który dla c' = c to kompensuje błąd. I to są szkolne banały, w których się pogubili amatorzy geometrii dawno temu, no i teraz wasi wielcy profesorzy serwują wam takie niedorzeczne pierdoły, znaczy w stylu: c = 30cm. Jasne? Poćwicz sobie trochę algebrę, zamiast powtarzać wkoło bzdury po profesorkach-nieukach. Aha! zapomniałem podać jak oceniają ten wasz relatywizm... obcy, znaczy zdolniejsi z 10 razy od homusów z planetki ziemia: www.youtube.com/watch?v=VY33IXgZp6Ehahahahaaaaaaaaaaaa!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | >Zgadza się. >Właśnie ten pomiar obala te wasze widzimiśki pt. tr. Lorentza. >Lorentz podał tę transformację jako ćwiczenie logiczne - taka zabawa dla studentów: >co by to było gdyby prędkość światła nie podlegała zmianom podczas jazdy? >No i tak właśnie by musiało być: t' = t - xv/c^2, >znaczy 'czas' musiałby kompensować te prozaiczne zmiany: c-v...
Żadna zabawa dla studentów, tylko stałość prędkości światła była już ukryta w równaniach Maxwella.
Celem Lorentza (a wczesniej Voigta) było znalezienie transformacji, przy których równania elektrodynamiki pozostawałaby niezmiennicze.
Bez stałości prędkości światła te równania się rozjeżdżają, a wtedy nie działał by np. żaden akcelerator cząstek...
Właśnie tak jak napisałeś wyglądały pierwotne transformacje Lorentza: t' = t - vx/c^2 x' = x - vt
Dopiero potem po negatywnych wynikach eksperymentów Michelsona i Morleya dołożono czynnik kontrakcji długości - gamma, a potem również czynnik dylatacji czasu, który pojawił się w transformacjach na samym końcu (potwierdzono to potem eksperymentalnie po negatywnym wyniku eksperymentu Kennedego- Thornedikea, a potem Ivesa-Stillwella).
Tak więc te transformacje są wynikiem badań eksperymentalnych i doświadczeń.
Szkoda tylko, że to wszystko początkowo zinterpretowano niepoprawnie i wyciągnięto z tego wnioski, że eter nie istnieje. Dla mnie to największa pomyłka fizyki XX wieku.
>formalnie relatywa odkryła taki trik: >r' = c't = ct' => relatywizm; >czyli zamiast faktu: c' = c-v, sobie produkujesz fikcyjny czas t', który dla c' = c to kompensuje błąd. Zgadza się, ale w poruszającym się względem medium układzie ten czas t' będzie jak najbardziej rzeczywisty (dylatacja + timeshift).
I te dwa efekty są niezbędne żeby wytłumaczyć względność inercjalych układów odniesienia - również w oparciu o teorię eteru.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Zgadza się.> >Właśnie ten pomiar obala te wasze widzimiśki pt. tr. Lorentza.> >Lorentz podał tę transformację jako ćwiczenie logiczne - taka zabawa dla studentów:> >co by to było gdyby prędkość światła nie podlegała zmianom podczas jazdy?> >No i tak właśnie by musiało być: t' = t - xv/c^2,> >znaczy 'czas' musiałby kompensować te prozaiczne zmiany: c-v...> Żadna zabawa dla studentów, tylko stałość prędkości światła była już ukryta w równaniach Maxwella.> Celem Lorentza (a wczesniej Voigta) było znalezienie transformacji, przy których równania elektrodynamiki pozostawałaby niezmiennicze.> Bez stałości prędkości światła te równania się rozjeżdżają, a wtedy nie działał by np. żaden akcelerator cząstek...> Właśnie tak jak napisałeś wyglądały pierwotne transformacje Lorentza:> t' = t - vx/c^2> x' = x - vt> Dopiero potem po negatywnych wynikach eksperymentów Michelsona i Morleya dołożono czynnik kontrakcji długości - gamma, a potem również czynnik dylatacji czasu, który pojawił się w transformacjach na samym końcu (potwierdzono to potem eksperymentalnie po negatywnym wyniku eksperymentu Kennedego- Thornedikea, a potem Ivesa-Stillwella).> Tak więc te transformacje są wynikiem badań eksperymentalnych i doświadczeń.> Szkoda tylko, że to wszystko początkowo zinterpretowano niepoprawnie i wyciągnięto z tego wnioski, że eter nie istnieje.> Dla mnie to największa pomyłka fizyki XX wieku.> >formalnie relatywa odkryła taki trik:> >r' = c't = ct' => relatywizm;> >czyli zamiast faktu: c' = c-v, sobie produkujesz fikcyjny czas t', który dla c' = c to kompensuje błąd.> Zgadza się, ale w poruszającym się względem medium układzie ten czas t' będzie jak najbardziej rzeczywisty (dylatacja + timeshift).> I te dwa efekty są niezbędne żeby wytłumaczyć względność inercjalych układów odniesienia - również w oparciu o teorię eteru.Nie. To jest szkolna improwizacja. Poprawna wersja wygląda tak: x' = k(x - vt); i to jest ten zwyczajny Galileusz, jedynie przeskalowany do warunków lokalnych - mamy linijki skrócone, więc mierzymy więcej - k = gamma > 1i teraz z tego legalnie wyliczamy prędkość światła przy tej transformacji, i prostych wyliczankach, które tu już pokazywałem, otrzymamy: c'(f) = |C'| = k(c - vcosf) i to jest równoważne matematycznie z tym: t' = k(t-xv/c^2); no bo wystarczy sprawdzić i otrzymasz: r' = ct' = c't; i dlatego to działa w r.Maxwella, jak i wszelkich innych wzorach, bo tam zawsze figuruje: ct, czyli odległość, a nie samo t. r = ct => r' = ... czyli to jest jakby ukryte - sfałszowane w STW: t' == c'. ////////////// z tego c' otrzymujesz bezpośrednio inne wzory znane z stw, np. aberracja: C = c(cosf, sinf); zatem: C' = c[k(ccosf-v), sinf] cosf = cx/c => cosf' = cx'/c' = k(ccosf-v)/k(c-vcosf) = ... ............. Jak widać - cały relatywizm nie ma nic wspólnego z fizyką... co zostało właśnie udowodnione formalnie, a eksperymentalnie załatwiamy to też od ręki, bo np. wirującymi sitami Marinowa!  Jeden prostacki pomiar i cześć, koniec epoki relatywizmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | > Na początku mówiłem jak najprościej to zrobić: jeden wał itd.A ja ci odpowiedziałem dlaczego nic z tego nie będzie. > równe rotacje są tu gwarantowane...Nie są. Wynik nie zależy od sposobu przesyłania informacji. Dlatego napisałem, że kombinujesz jak Robak - światło nie dotrze równocześnie do obu końców wagonu, ale prąd w kablu, albo drepczące robaczki, to już tak.  > Można to oczywiście zrobić na swobodnych sitach - tak jak opisałem poprzednio, to żaden problem.Ale wynik będzie ten sam - brak synchronizacji w przypadku gdy układ porusza się względem eteru. > Procedura pomiarowa:> znamy rotację: w, odległości otworów w tym sicie: s, prędkość światła c, i odległość L.Prędkości światła względem układu sit nie znamy (a to ona jest tu kluczowa). Jeśli układ porusza się względem eteru, to prędkość światła względem układu będzie mniejsza od c w jedną stronę i większa od c w drugą stronę. > 2. ustawiamy tak aby było przejście przez oba sita naraz - 100% jasności,> czyli modyfikujemy lekko obroty,Nie da się zmodyfikować obrotów obu sit równocześnie jeśli układ porusza się względem eteru. > albo odległość L.Nie da się przesuwać sit względem eteru nie zmieniając prędkości ich rotacji. Jeśli nawet będziesz przesuwał oba sita z takim samym przyspieszeniem (jedno w lewo, a drugie w prawo), to w przypadku gdy układ porusza się w prawo względem eteru, rotacja lewego sita przyspieszy (bo sito zwalnia względem eteru), a rotacja sita prawego zwolni (bo sito przyspiesza względem eteru). To co próbujesz zrobić (czyli znaleźć sposób na wykrycie prędkości względem eteru) jest niemożliwe. Jak już wspominałem, były przeprowadzane eksperymenty mające na celu zmierzenie jednokierunkowej prędkości światła i wszystkie skończyły się niepowodzeniem (a były to eksperymenty znacznie bardziej wyrafinowane od twojego).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Na początku mówiłem jak najprościej to zrobić: jeden wał itd.> A ja ci odpowiedziałem dlaczego nic z tego nie będzie.Nic nie powiedziałeś - spekulujesz bezmyślnie jedynie. Wszelka teoria i praktyka przemysłowa twierdzi, że rotacja scalonej-trwałej bryły jest równa po całości - a zwłaszcza swoboda rotacja. > >równe rotacje są tu gwarantowane...> Nie są. Wynik nie zależy od sposobu przesyłania informacji. Dlatego napisałem, że kombinujesz jak Robak - światło nie dotrze równocześnie do obu końców wagonu, ale prąd w kablu, albo drepczące robaczki, to już tak.  Prąd poleci nierówno, bo to jest przecież fala e/m, czyli masz: c-v właśnie, a nie jakiś skecz numerologiczny c = const w ruchomym drucie.  > >Można to oczywiście zrobić na swobodnych sitach - tak jak opisałem poprzednio, to żaden problem.> Ale wynik będzie ten sam - brak synchronizacji w przypadku gdy układ porusza się względem eteru.Synchronizacja nie opiera się na fikcyjnym czasie, lecz na... elementarnej geometrii. > >Procedura pomiarowa:> >znamy rotację: w, odległości otworów w tym sicie: s, prędkość światła c, i odległość L.> Prędkości światła względem układu sit nie znamy (a to ona jest tu kluczowa). Jeśli układ porusza się względem eteru, to prędkość światła względem układu będzie mniejsza od c w jedną stronę i większa od c w drugą stronę.c jest tu stałą znaną w fizyce - to te 30cm słynnego pana profesora z UW.  ) > >2. ustawiamy tak aby było przejście przez oba sita naraz - 100% jasności,> >czyli modyfikujemy lekko obroty,> Nie da się zmodyfikować obrotów obu sit równocześnie jeśli układ porusza się względem eteru.Zapytaj technika od maszyn - wały, turbiny, przekładnie, i inne takie... to jego specjalność.  > >albo odległość L.> Nie da się przesuwać sit względem eteru nie zmieniając prędkości ich rotacji. Jeśli nawet będziesz przesuwał oba sita z takim samym przyspieszeniem (jedno w lewo, a drugie w prawo), to w przypadku gdy układ porusza się w prawo względem eteru, rotacja lewego sita przyspieszy (bo sito zwalnia względem eteru), a rotacja sita prawego zwolni (bo sito przyspiesza względem eteru).> To co próbujesz zrobić (czyli znaleźć sposób na wykrycie prędkości względem eteru) jest niemożliwe. Jak już wspominałem, były przeprowadzane eksperymenty mające na celu zmierzenie jednokierunkowej prędkości światła i wszystkie skończyły się niepowodzeniem (a były to eksperymenty znacznie bardziej wyrafinowane od twojego).Zmiany chwilowe nie mają znaczenia - układ jest full statyczny; i możesz też zmieniać rotację zamiast odległości, czyli dokładnie powtórzyć całą procedurę synchronizacji, ale puszczając światło w przeciwnym kierunku, co jest identyczne w stw... no ale wynikbędzie inny, co udowodni właśnie: c-v <> c+v. a nie jakieś banały typu c = c w dowolnym kierunku. c(f) = c/(1 + v/c cosf) takie coś tu obowiązuje - dokładnie! bo tak się zniekształca c-v w warunkach lokalnych: kontrakcja i zwolnione zegary robią taką iluzję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | > Wszelka teoria i praktyka przemysłowa twierdzi, że rotacja scalonej-trwałej bryły jest równa po całości - a zwłaszcza swoboda rotacja.Teoria przemysłowa zwykle nie musi się przejmować relatywistyką - nie ta skala. A jeśli chodzi o praktykę, to nawet ta nieprzemysłowa nie musi się nią przejmować, bo w teorii eteru Lorentza wszystkie układy poruszające się w eterze są skutecznie oszukiwane. > Prąd poleci nierówno, bo to jest przecież fala e/m, czyli masz: c-v właśnie, a nie jakiś skecz numerologiczny c = const w ruchomym drucie.  A robaczki podreptają równo? Albo wał - pokręci się równo?  > c jest tu stałą znaną w fizyceAle w TE prędkość światła wynosi c tylko względem eteru. Względem układu, który porusza się w eterze jest mniejsza lub większa od c (zależy od kierunku). > i możesz też zmieniać rotację zamiast odległości,> czyli dokładnie powtórzyć całą procedurę synchronizacji,> ale puszczając światło w przeciwnym kierunku,Puszczenie światła w przeciwnym kierunku da dokładnie ten sam wynik. Jeśli układ porusza się w prawo, to prawe sito jest opóźnione względem lewego, ale za to prędkość światła w lewo jest większa, więc na jedno wyjdzie. To aż niewiarygodne, że nie ogarniasz aż tak banalnie prostych zależności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Wszelka teoria i praktyka przemysłowa twierdzi, że rotacja scalonej-trwałej bryły jest równa po całości - a zwłaszcza swoboda rotacja.> Teoria przemysłowa zwykle nie musi się przejmować relatywistyką - nie ta skala. A jeśli chodzi o praktykę, to nawet ta nieprzemysłowa nie musi się nią przejmować, bo w teorii eteru Lorentza wszystkie układy poruszające się w eterze są skutecznie oszukiwane.Nie są oszukiwane. To jest zwyczajne c-v, a jedyny problem wynika tu z tej zasady izotropii przestrzeni lokalnej, co właśnie nazwano zasadą względności (w tej poszerzonej wersji z TW), ale błędnie to rozpoznano... w zasadzie wcale. > >Prąd poleci nierówno, bo to jest przecież fala e/m, czyli masz: c-v właśnie, a nie jakiś skecz numerologiczny c = const w ruchomym drucie.  > A robaczki podreptają równo? Albo wał - pokręci się równo?  Konkretnie prąd nie płynie c-v, ani c, lecz to jest typowy motyw z tym unoszeniem Fizeau: c' = (c/n + v)/(1 + c/n v /c^2) = c/n(1 + v/nc)/(1 + nv/c) = c/n' czyli biorąc n = 1.4-1.5, bo tak tam jest około, znaczy prędkość prądu wynosi z 0.7c. zatem np. dla v = 0.001c=300km/s, i n=3/2: n' = n(1 + nv/c)/(1 + v/nc) =~ n(1+nv/c-v/nc) = n + v/c(n^2 - 1) n' = 1.5 + 0.001 *(1.5^2-1) = 1.5 + 0.00125 no a w drugą stronę: n' = 1.5 - 0.00125 czyli to różni się od wersji c/n (co serwują relatywiści) o ten drobiazg: -/+0.00025; pewnie też można tym wykryć to nasze v... co zresztą zrobił DeVitto niedawno.  > Puszczenie światła w przeciwnym kierunku da dokładnie ten sam wynik. Jeśli układ porusza się w prawo, to prawe sito jest opóźnione względem lewego, ale za to prędkość światła w lewo jest większa, więc na jedno wyjdzie.> To aż niewiarygodne, że nie ogarniasz aż tak banalnie prostych zależności.Nie, ten motyw xv/c^2 to jest bias - błąd metody synchronizacji, która obowiązuje w konwencji c = const... to nie jest faktyczny stan rzeczy... co sobie ubzdurałeś: nie ma czasu względnego w sensie STW, ani nawet OTW. Tylko zegary - wszelkie procesy - zwalniają, a wynika to z redukcji tej prędkości wymiany - komunikacji dwukierunkowej, która ma nominalnie c (chodzi o te oddziaływania), a w ruchu robi się po prostu c_śr = c/gamma, a w grawitacji jest to dodatkowo statycznie zmniejszone, no bo tam to medium jest rzadsze: c(r) = 1 - rs/r < 1 dla r = rs otrzymujemy c = 0, no ale taka sytuacja jest niemożliwa - to tylko asymptota... coś jak rekord świata w sprincie na 100m: było 10s, potem 9.6, a teraz chyba 9.6s, za kila lat będzie 9.2, za 1000lat może nawet 8s, no ale przecież wiadomo że nigdy nie będzie: 0 - proste?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | >Nie są oszukiwane. >To jest zwyczajne c-v, a jedyny problem wynika tu z tej zasady izotropii przestrzeni lokalnej, >co właśnie nazwano zasadą względności (w tej poszerzonej wersji z TW), ale błędnie to rozpoznano... w zasadzie wcale.
Popracuj trochę nad przejrzystością komunikacji, bo ciężko zrozumieć o co ci chodzi. Czy ty sugerujesz, że STW działa tylko lokalnie? Skąd w ogóle taki pomysł? A jeśli nawet działa tylko lokalnie (załóżmy na chwilę taką hipotezę), to w jaki sposób chcesz to wykryć eksperymentem z sitami? Przecież eksperyment przeprowadzasz lokalnie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Popracuj trochę nad przejrzystością komunikacji, bo ciężko zrozumieć o co ci chodzi. Alsor to patologoczny oszust. Wielokrotnie przyłapany na dziecinnych błędach obliczeniowych lub wyjętych z dudy wzorach. Gdy pokaże się mu jego jawne oszustwo, oczywiście ucieka. Trudno mi zdecydowanie stwierdzić, czy manipuluje celowo, czy sam wierzy w bzdury które pisze. Niezależnie od tego, nie warto rozmawiać z psychopatą. Tylko wysłać go na ch... gdzie jego miejsce. "Popracować nad komunikacją" - równie dobrze mógłbyś zwracać się o to do paprotki w doniczce. Bełkot i bałagan myślowy to jego znak rozpoznawczy. Znowu, albo udawany albo dla niego immanentny, co w obu przypadkach wyklucza go jako rozmówcę.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Pawel077 (1855 punktów) | >Bełkot i bałagan myślowy to jego znak rozpoznawczy. Znowu, albo udawany albo dla niego immanentny, co w obu przypadkach wyklucza go jako rozmówcę.
Chyba masz rację. Im bardziej go przycisnąć, tym mniej czytelne stają się jego odpowiedzi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Bełkot i bałagan myślowy to jego znak rozpoznawczy. Znowu, albo udawany albo dla niego immanentny, co w obu przypadkach wyklucza go jako rozmówcę.> Chyba masz rację. Im bardziej go przycisnąć, tym mniej czytelne stają się jego odpowiedzi.Oj dzieci - nie zauważyłem żadnego nacisku, a wręcz przeciwnie. w trakcie dyskusji ja w coraz trudniejsze sprawy wchodzę, bo zakładam że nadążasz - czytasz to i rozumiesz. no ale najwyraźniej ty już dawno wymiękłeś, i jedynie gadasz aby coś gadać bez sensu. dobra wypad cieniarz. A UBridge zawsze był słaby - on wymiękł już ponad 10 lat temu chyba... i razem z Fizykiem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | >>Popracuj trochę nad przejrzystością komunikacji, bo ciężko zrozumieć o co ci chodzi. >Alsor to patologoczny oszust. Wielokrotnie przyłapany na dziecinnych błędach obliczeniowych lub wyjętych z dudy wzorach. Gdy pokaże się mu jego jawne oszustwo, oczywiście ucieka.
Jakie moje wzory? Ja nie mam żadnych swoich wzorów - używam tylko te standardowe - podręcznikowe.
Niby gdzie i kiedy uciekałem?
Niekiedy rezygnuję z dalszej dyskusji, np. gdy widzę totalną miernotę, która nie ma bladego pojęcia o czym mówi, no to nie będę dla niego... podręcznika pisał na forum - nie?
> Trudno mi zdecydowanie stwierdzić, czy manipuluje celowo, czy sam wierzy w bzdury które pisze. Niezależnie od tego, nie warto rozmawiać z psychopatą. Tylko wysłać go na ch... gdzie jego miejsce. >"Popracować nad komunikacją" - równie dobrze mógłbyś zwracać się o to do paprotki w doniczce. >Bełkot i bałagan myślowy to jego znak rozpoznawczy. Znowu, albo udawany albo dla niego immanentny, co w obu przypadkach wyklucza go jako rozmówcę.
Moja mowa jest krótka i zwięzła - i to stanowi dla was problem; po prostu słabi jesteście - wchodzicie w dyskusję i nie nadążacie... potem pieprzycie dookoła jakieś swoje urojone prawdy-banały poetyckie,
przykład waszej mowy: student Bell udowodnił nielokalną matematykę w QM, którą następnie drugi student Aspect potwierdził eksperymentalnie.
albo: masa w ruchu nie ulega zmianie - to jeno pęd jest tak zajebisty, bo on relatywistyczny jest!
hahahaha!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > >Nie są oszukiwane.> >To jest zwyczajne c-v, a jedyny problem wynika tu z tej zasady izotropii przestrzeni lokalnej,> >co właśnie nazwano zasadą względności (w tej poszerzonej wersji z TW), ale błędnie to rozpoznano... w zasadzie wcale.> Popracuj trochę nad przejrzystością komunikacji, bo ciężko zrozumieć o co ci chodzi.> Czy ty sugerujesz, że STW działa tylko lokalnie? Skąd w ogóle taki pomysł? A jeśli nawet działa tylko lokalnie (załóżmy na chwilę taką hipotezę), to w jaki sposób chcesz to wykryć eksperymentem z sitami? Przecież eksperyment przeprowadzasz lokalnie.STW w ogóle nie działa - to jest tylko konwencja c = const, czyli taka uproszczona procedura dla komunikacji lokalnej, i nic więcej. Teorią jest ten eter Lorentza, z którego powyciągali wszelkie inne sprawy: mc^2, itd. Gadanie typu: zegar zwalnia względnie z powodu dylatacji czasu... to przecież typowa mowa cykliczna: ssaki dają mleko, dlatego że ich młode piją mleko.  To jest mowa wariata a nie żadna wiedza. ......... Kury robią sobie od dawna jaja... z was - pseudonaukowców! ......... żeby nie rozumieć co jest rotacja równa... i potrafić tego zrobić praktycznie, ludzie! Zmierz to i wtedy gadaj, i nie pierdziel mi tu o transformacjach matematycznych, które produkują rzeczywiste zmiany czasu! kpiny. 1 = 3 -> to jest odkrycie STW! a OTW odkryło: pi = 3.
|
|
| | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | Dokładnie tak jak piszesz.
Chociaż ja mógłnym podać wiele powodów dla których teoria względności oparta o eter (nieco poprawiona i uaktualniona wersja od tej Lorentzowskiej) jest teorią lepszą od teorii względności made by Einstein i Minkowski.
|
|
| | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Dokładnie tak jak piszesz.> Chociaż ja mógłnym podać wiele powodów dla których teoria względności oparta o eter (nieco poprawiona i uaktualniona wersja od tej Lorentzowskiej) jest teorią lepszą od teorii względności made by Einstein i Minkowski.Jak bardzo chcesz, to możesz sobie włożyć eter do TW, byleby był to eter relatywistyczny. Taki eter to naprawdę nie jest żaden problem dla teorii względności. Sam Einstein pisał o tym tak: "Ze względu na mechaniczną naturę eteru Lorentza, można o nim powiedzieć, nieco humorystycznie, że jego nieruchomość jest jedyną cechą, której H. A. Lorentz go nie pozbawił. Można dodać, że całkowita zmiana w koncepcji eteru, jaką przyniosła szczególna teoria względności, zawiera się w odżegnaniu od jego ostatniej mechanicznej właściwości, czyli nieruchomości. (...) Bardziej ostrożna refleksja uczy nas jednak, że szczególna teoria względności nie zmusza nas do zaprzeczenia istnienia eteru. Możemy założyć jego istnienie, musimy jedynie zrezygnować z przypisywania mu zdefiniowanego stanu ruchu, czyli musimy poprzez abstrakcję trzymać się z dala od jego ostatniej mechanicznej właściwości, którą pozostawił Lorentz." (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_eteru_Lorentza) I jeszcze raz Einstein: "Eter ogólnej teorii względności jest ośrodkiem pozbawionym wszelkich mechanicznych i kinematycznych własności, jednak pomaga on ustalić własności mechaniczne (i elektromagnetyczne) zdarzeń. To, co jest fundamentalnie nowe w eterze ogólnej teorii względności, w przeciwieństwie do eteru Lorentza, to to, że jego stan w każdym miejscu zdeterminowany jest połączeniem z materią oraz jego stanu w sąsiedztwie, a wszystko jest podporządkowane równaniom różniczkowym; podczas gdy stan eteru Lorentza w obliczu braku pól elektromagnetycznych nie podlega niczemu poza samym sobą i wszędzie jest taki sam. Eter ogólnej teorii względności jest konceptualnie transmutowywalny do eteru Lorentza jeżeli funkcje opisujące wzornik przestrzeni zastąpimy stałymi, zaniedbując przyczyny wpływające na dany stan. Sądzę, że możemy wówczas powiedzieć, że eter ogólnej teorii względności wynika, poprzez relatywizację, z eteru Lorentza." (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_eteru_Lorentza) I znowu Einstein: "Możemy powiedzieć, że zgodnie z ogólną teorią względności, przestrzeń posiada fizyczne wartości. Zatem w tym sensie eter istnieje. Zgodnie z ogólną teorią względności, przestrzeń bez eteru jest nie do pomyślenia. W takiej przestrzeni nie tylko nie rozchodziłoby się światło, ale nie byłoby też możliwości istnienia standardów czasu i przestrzeni (prętów mierniczych i zegarów), oraz żadnych interwałów czasowo-przestrzennych w sensie fizycznym. Ale takiego eteru nie można traktować jako obdarzonego charakterystyką jakości ważkiego ośrodka, jako zawierającego części, które mogą być ciągnięte w czasie. Nie można do niego stosować idei ruchu." (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teorie_eteru) Jak widać, Einstein nie był wcale żadnym eterofobem.  Inny fizyk, Robert B. Laughlin (też noblista), mówił tak: "Ironią jest, że najkreatywniejsza praca Einsteina, ogólna teoria względności, powinna się sprowadzać do konceptualizowanej przestrzeni jako ośrodka, podczas gdy jej pierwotne założenie [w szczególnej teorii względności] było takie, że żaden taki ośrodek nie istnieje [...] słowo 'eter' ma niezwykle negatywne konotacje w fizyce teoretycznej, ze względu na przeszłe powiązania z opozycją wobec teorii względności. Jest to niefortunne, ponieważ, będąc odartym z tych koneksji, raczej zgrabnie określa sposób, w jaki większość fizyków myśli o próżni... Teoria względności właściwie nie mówi nic o istnieniu lub nieistnieniu materii przenikającej wszechświat, tylko to, że taka materia musi posiadać relatywistyczną symetrię. [...] Okazuje się, że taka materia istnieje. Zaakceptowano względność czasu, a studia nad radioaktywnością zaczynają pokazywać, że pusta próżnia przestrzeni posiada strukturę spektroskopową, podobną do normalnych kwantowych ciał stałych lub płynów. Następne badania z wielkimi przyspieszaczami cząstek prowadzą nas ku zrozumieniu, że przestrzeń jest bardziej jak kawałek szyby okiennej, niż idealną newtonowską pustką. Jest wypełniona czymś, co jest normalnie przezroczyste, ale może stać się widoczne, jeśli uderzy się to wystarczająco mocno, aby kawałek odpadł. Współczesną koncepcją próżni przestrzeni, potwierdzaną każdego dnia eksperymentalnie, jest relatywistyczny eter. Ale nie mówimy tak o nim, gdyż jest to tabu." (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teorie_eteru) Podobnych cytatów znalazłoby się pewnie więcej. Nie jesteś więc pierwszym, który próbuje ożenić TW z eterem. Tylko, że taki eter niczego w TW nie zmienia (niczego do niej nie dodaje). Taki eter to po prostu inna nazwa na próżnię, czy przestrzeń. Można powiedzieć: jak zwał, tak zwał. Natomiast eter Lorentza, to już raczej anachronizm. Chociaż nie da się eksperymentalnie wykazać wyższości STW nad TE Lorentza, to jednak zasada względności, na której opiera się TW, wydaje się być bardziej naturalna (neutralna?), niż koncepcja jakiegoś wyróżnionego układu, który bezwzględnie panuje nad innymi.
|
|
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | A to czym w końcu różni się koncepcja Lorentza od tego eteru relatywistycżnego. Ja właśnie myślałem o eterze jak o szybie (o czym pisał ten noblista że tym eter jest). To Lorentz myślał o nim jak o czym? Poza tym ktoś tam robi błąd, może być przestrzeń bez eteru, tyle że nie będzie dla nas osiągalna bo my możemy istnieć jedynie w eterze jak wir wodny w wodzie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >A to czym w końcu różni się koncepcja Lorentza od tego eteru relatywistycżnego.
Relatywistyczny eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia. Podlega takim samym prawom jak wszystkie inne układy (np. skróceniu Lorentza).
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>A to czym w końcu różni się koncepcja Lorentza od tego eteru relatywistycżnego. >Relatywistyczny eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia. Podlega takim samym prawom jak wszystkie inne układy (np. skróceniu Lorentza).
W takim razie co miał na myśli ten Noblita którego cytowałem pisząc o szybie. Szyba była by właśnie takim eterem jak ja myślę, a raczej kryształ w którym istn8elibysmy my jako zespół drgań.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >W takim razie co miał na myśli ten Noblita którego cytowałem pisząc o szybie.
Chodziło mu o to, że próżnia, to tak naprawdę nie jest żadna próżnia - dużo się tam dzieje. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ta "szyba" podlegała takim samym prawom jak wszystkie inne układy (np. skróceniu Lorentza) - mamy wtedy relatywistyczny eter, który nie gryzie się z STW. Skoro rakieta może się skrócić, to i "szyba" może.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>W takim razie co miał na myśli ten Noblita którego cytowałem pisząc o szybie. >Chodziło mu o to, że próżnia, to tak naprawdę nie jest żadna próżnia - dużo się tam dzieje. >Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ta "szyba" podlegała takim samym prawom jak wszystkie inne układy (np. skróceniu Lorentza) - mamy wtedy relatywistyczny eter, który nie gryzie się z STW. Skoro rakieta może się skrócić, to i "szyba" może.
Ależ to jest oczywiste. W stw wszystko się bedzie liczyć według tych samych zasad, jednak eter pozostanie eterem, czymś w czym wszystko się odbywa.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Ależ to jest oczywiste. W stw wszystko się bedzie liczyć według tych samych zasad, jednak eter pozostanie eterem, czymś w czym wszystko się odbywa.
Tylko, że taki eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia, więc c jest stałe nie tylko względem eteru, ale względem wszystkich układów inercjalnych.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Ależ to jest oczywiste. W stw wszystko się bedzie liczyć według tych samych zasad, jednak eter pozostanie eterem, czymś w czym wszystko się odbywa. >Tylko, że taki eter nie jest uniwersalnym układem odniesienia, więc c jest stałe nie tylko względem eteru, ale względem wszystkich układów inercjalnych. >
W stw nie jest, bo w tej konwencji pomiarowej jest zbyteczny. Gdyby stw chciała być prawdziwa teoria to musiała by się do niego odwoływać by nie odwoływać się do takich dziwactw jak opisane przez konradsalik w niedawnym poście.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) |
>Gdyby stw chciała być prawdziwa teoria to musiała by się do niego odwoływać by nie odwoływać się do takich dziwactw jak opisane przez konradsalik w niedawnym poście.
No cóż - to już rzecz gustu. Ja wolę STW, bo jest - by tak rzec - uczciwa. W STW układy nie są "oszukiwane" - wszystkie mają równe prawa i wiedzą o tym. W TEL jest jeden panujący układ (taki monarcha absolutny), który na dodatek robi w balona inne układy, wmawiając im, że wszystkie mają równe prawa (bo z perspektywy każdego układu wygląda jakby miały równe prawa), chociaż ich nie mają.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Gdyby stw chciała być prawdziwa teoria to musiała by się do niego odwoływać by nie odwoływać się do takich dziwactw jak opisane przez konradsalik w niedawnym poście. >No cóż - to już rzecz gustu. >Ja wolę STW, bo jest - by tak rzec - uczciwa. W STW układy nie są "oszukiwane" - wszystkie mają równe prawa i wiedzą o tym. W TEL jest jeden panujący układ (taki monarcha absolutny), który na dodatek robi w balona inne układy, wmawiając im, że wszystkie mają równe prawa (bo z perspektywy każdego układu wygląda jakby miały równe prawa), chociaż ich nie mają.
Orzeczenie UUO to nie rzecz gustu a porzucenie sprawdzonej logiki na rzecz łatwosci obliczeniowej i w tym zakresie całkowicie zrozumiałe. Stw nie jest jednak opisem świata na zasadach jakie tradycyjnie do dziś się sprawdzają (bo Lorentz się sprawdza. Jak to wszystko jest oszukiwane? myślę że analiza zachowania fal stojących daje dużo odpowiedzi. Czyli zwykła nudna klasyka.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Jak to wszystko jest oszukiwane?A no tak, że wszystkie obserwacje utwierdzają cię w przekonaniu, że jesteś nieruchomy względem UUO (nawet jak nie jesteś). > myślę że analiza zachowania fal stojących daje dużo odpowiedzi.W to nie wchodzę - nie mój poziom.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Jak to wszystko jest oszukiwane?> A no tak, że wszystkie obserwacje utwierdzają cię w przekonaniu, że jesteś nieruchomy względem UUO (nawet jak nie jesteś).Tos odpowiedział, że złudzenie polega na złudzeniu. > >myślę że analiza zachowania fal stojących daje dużo odpowiedzi.> W to nie wchodzę - nie mój poziom.  Widziałeś wzór na skrócenie fali stojącej w r7chomym ośrodku? Jest id3ntyczny z tym Lorentza, zamiast c jest prędkość dzięku w ośrodku, czy od razu procent tej prędkości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Tos odpowiedział, że złudzenie polega na złudzeniu.
To złudzenie jest nieodłączną cechą TEL. W STW układy nie ulegają złudzeniu - teoria mówi, że są równoprawne, a obserwacje to potwierdzają.
|
|
| | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Wiadomo że po zmianie prędkości przez rakietę należy na nowo synchronizować zegary. Czy z tego co Ci wiadomo można w oparciu o stw prawidłowo policzyć w oparciu o ile zmieniła się prędkość rakiety na podstawie otrzymanego po zmianie prędkości rozsynchronizowania zegarów dziób rufa?
|
|
| | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Czy z tego co Ci wiadomo można w oparciu o stw prawidłowo policzyć w oparciu o ile zmieniła się prędkość rakiety na podstawie otrzymanego po zmianie prędkości rozsynchronizowania zegarów dziób rufa?
Jeśli można to policzyć na podstawie skrócenia rakiety (a można), to chyba można też na podstawie rozsynchronizowania zegarów.
|
|
| | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Czy z tego co Ci wiadomo można w oparciu o stw prawidłowo policzyć w oparciu o ile zmieniła się prędkość rakiety na podstawie otrzymanego po zmianie prędkości rozsynchronizowania zegarów dziób rufa? >Jeśli można to policzyć na podstawie skrócenia rakiety (a można), to chyba można też na podstawie rozsynchronizowania zegarów.
Chyba się nie rozumiemy. Mówię o sytuacji gdy siedzisz w rakiecie. Długość rakiety zawsze zmierzysz tak samo, ale zegary naprawdę się dla Ciebie wewnątrz niej rożsynchronizuja.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Chyba się nie rozumiemy. Mówię o sytuacji gdy siedzisz w rakiecie. Długość rakiety zawsze zmierzysz tak samo, ale zegary naprawdę się dla Ciebie wewnątrz niej rożsynchronizuja.Też tego do końca nie rozumiem, więc to co napiszę traktuj z dużą rezerwą. Sytuację w rakiecie można porównać z grawitacją. Grawitacja zakrzywia czasoprzestrzeń, co można porównać do przyspieszenia masywnego obiektu we wszystkich kierunkach (tak jakby np. planeta zwiększała swoją objętość (rozdymała się z przyspieszeniem), przez co niejako przyspiesza względem czasoprzestrzeni). Tu masz wizualizację jak to mnie więcej wygląda: www.youtube.com/watch?v=wrwgIjBUYVcPrzyspieszanie rakiety powoduje chyba podobną interakcję z czasoprzestrzenią, stąd i ten sam skutek. Edit: Trochę źle napisałem. To nie grawitacja zakrzywia czasoprzestrzeń, tylko masywne ciało - grawitacja jest skutkiem tego zakrzywienia. I nie traktuj dosłownie tego przyspieszenia obiektu we wszystkich kierunkach (rozdymania) - to tylko taka analogia, która ma pomóc zrozumieć co tam się dzieje. Sytuacja przedstawia się dokładnie odwrotnie - to czasoprzestrzeń przyspiesza zakrzywiając się.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Czy możemy zanalizować ten przypadek jak poprzedni zakładając jakiś stan początkowy ruchu rakiety w UUO, lub najlepiej to jej bezruch?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Czy możemy zanalizować ten przypadek jak poprzedni zakładając jakiś stan początkowy ruchu rakiety w UUO, lub najlepiej to jej bezruch?
Na gruncie TE Lorentza to jest dość proste, bo rakieta przyspieszajac skraca się zarówno w układzie bazy jak i w układzie rakiety (chociaż obserwator w rakiecie skrócenia nie zmierzy, bo on sam jak i jego przyrządy pomiarowe też ulegną skróceniu). Tył rakiety ma większe przyspieszenie niż przód, co spowoduje skrócenie rakiety i rozsynchronizowanie zegarów (zegar na rufie ma większe przyspieszenie, więc bardziej zwolni). To wszystko.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Czy możemy zanalizować ten przypadek jak poprzedni zakładając jakiś stan początkowy ruchu rakiety w UUO, lub najlepiej to jej bezruch? >Na gruncie TE Lorentza to jest dość proste, bo rakieta przyspieszajac skraca się zarówno w układzie bazy jak i w układzie rakiety (chociaż obserwator w rakiecie skrócenia nie zmierzy, bo on sam jak i jego przyrządy pomiarowe też ulegną skróceniu). Tył rakiety ma większe przyspieszenie niż przód, co spowoduje skrócenie rakiety i rozsynchronizowanie zegarów (zegar na rufie ma większe przyspieszenie, więc bardziej zwolni). To wszystko.
Czy prawidłowo rozumiem że tył ma większe przyspieszenie niż przód bo rakieta ulega skróceniu? Czy to będzie jedyny powód obserwowanego z wnętrza rakiety rozsynchronizowania zegarów? Jeśli tak to czy zegary te rożsynchronizuja się w ten sposób, jak by się rozsynchronizowały gdyby rakieta pozostała w bazie a jeden z zegarow został zbliżony w kierunku drugiego o długosc odpowiadającą niedokonanemu skróceniu?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Czy prawidłowo rozumiem że tył ma większe przyspieszenie niż przód bo rakieta ulega skróceniu?
Odwrotnie - rakieta ulega skróceniu, bo tył ma większe przyspieszenie. Skrócenie rakiety i nierównomierne zwalnianie zegarów są skutkiem nierównomiernego przyspieszania rakiety. Natomiast nierównomierne przyspieszanie przodu i tyłu rakiety jest spowodowane tym, że prędkość światła względem rakiety jest mniejsza w kierunku jej ruchu. Jeśli np. ze środka rakiety wyślesz do obu jej końców światło z komendą "przyspiesz", to najpierw dotrze ono do rufy, więc rufa zacznie wcześniej przyspieszać (oczywiście poza momentem startu, kiedy rakieta jeszcze spoczywa i światło dotrze do obu końców równocześnie).
>Czy to będzie jedyny powód obserwowanego z wnętrza rakiety rozsynchronizowania zegarów?
Tak.
>Jeśli tak to czy zegary te rozsynchronizuja się w ten sposób, jak by się rozsynchronizowały gdyby rakieta pozostała w bazie a jeden z zegarow został zbliżony w kierunku drugiego o długosc odpowiadającą niedokonanemu skróceniu?
Tak. Tak to widzę - jedynym powodem rozsynchronizowania zegarów jest różna wartość ich przyspieszania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Czy prawidłowo rozumiem że tył ma większe przyspieszenie niż przód bo rakieta ulega skróceniu?> Odwrotnie - rakieta ulega skróceniu, bo tył ma większe przyspieszenie. Skrócenie rakiety i nierównomierne zwalnianie zegarów są skutkiem nierównomiernego przyspieszania rakiety. Natomiast nierównomierne przyspieszanie przodu i tyłu rakiety jest spowodowane tym, że prędkość światła względem rakiety jest mniejsza w kierunku jej ruchu. Jeśli np. ze środka rakiety wyślesz do obu jej końców światło z komendą "przyspiesz", to najpierw dotrze ono do rufy, więc rufa zacznie wcześniej przyspieszać (oczywiście poza momentem startu, kiedy rakieta jeszcze spoczywa i światło dotrze do obu końców równocześnie).Prawda. Już mi to kiedyś wyjaśniła i ja to zapisałem jako twoja zasługę bo do tamtej pory nie wiedziałem jak to jest że to się skraca, a to jest tak że podczas przyspieszania robi się jak mówisz a potem już zostaje. Pamiętam że stwierdziłem że to tak proste że nigdy bym na to nie wpadł. > >Czy to będzie jedyny powód obserwowanego z wnętrza rakiety rozsynchronizowania zegarów?> Tak.Moim zdaniem przyczyna leży w różnicy prędkości (w naszym przypadku po prostu w prędkości bo początkowa wynosi zero) a z przyspieszeniem jest ono jedynie w korelacji (w mierzalnych zakresach w przeważających przypadkach). > >Jeśli tak to czy zegary te rozsynchronizuja się w ten sposób, jak by się rozsynchronizowały gdyby rakieta pozostała w bazie a jeden z zegarow został zbliżony w kierunku drugiego o długosc odpowiadającą niedokonanemu skróceniu?> Tak. Tak to widzę - jedynym powodem rozsynchronizowania zegarów jest róża wartość ich przyspieszania.Poza tym że ja tu widzę jedynie korelację z przyspieszeniem a powód w różnicy prędkości to postaram się Cię przekonać że styl przyspieszenia ma istotne znaczenie w ekstremalnych wypadkach i jest różnica czy przyspieszenie do do dodocelowej prędkości odbędzie się szybko czy wolno. Rozsynchronizowania będzie tym większe im szybciej to nastąpi ale jakiekolwiek zauważalne różnice pojawiają się dopiero w skrajnych wypadkach ekstremalnie dużych przyspieszeń do ogromnych prędkości. Jednak są. Pisałem o tym kiedyś ale wówczas jeszcze nie byłeś gotów chyba rozpatrywać sprawy w sposób jaki prezentując ostatnio z łatwością przekonała mnie do swoich racji. Póki co kończę bo to sprawa nie na sobotni wieczór
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) |
>>Czy to będzie jedyny powód obserwowanego z wnętrza rakiety rozsynchronizowania zegarów? >Tak. >>Jeśli tak to czy zegary te rozsynchronizuja się w ten sposób, jak by się rozsynchronizowały gdyby rakieta pozostała w bazie a jeden z zegarow został zbliżony w kierunku drugiego o długosc odpowiadającą niedokonanemu skróceniu? >Tak.
Jeśli więc początkowo zegary te znajdowały się w odległości 5 s c i jeden z nich zbliżono do drugiego z prędkością niemal c na połowę odległości to uzyskalibyśmy rozsynchronizowanie wynoszące bliskie 2.5, i jak byśmy zrobili to samo z prędkością mniejszą to uzyskalibyśmy to samo rozsynchronizowanie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Jeśli więc początkowo zegary te znajdowały się w odległości 5 s c i jeden z nich zbliżono do drugiego z prędkością niemal c na połowę odległości to uzyskalibyśmy rozsynchronizowanie wynoszące bliskie 2.5, i jak byśmy zrobili to samo z prędkością mniejszą to uzyskalibyśmy to samo rozsynchronizowanie?
Nie. Im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie. Na tym polega metoda synchronizacji zegarów zwana slow clock transport.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Jeśli więc początkowo zegary te znajdowały się w odległości 5 s c i jeden z nich zbliżono do drugiego z prędkością niemal c na połowę odległości to uzyskalibyśmy rozsynchronizowanie wynoszące bliskie 2.5, i jak byśmy zrobili to samo z prędkością mniejszą to uzyskalibyśmy to samo rozsynchronizowanie? >Nie. Im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie. Na tym polega metoda synchronizacji zegarów zwana slow clock transport.
Odnieś się może do podanych obliczeń. Wystarczy korzystać z gamma.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Odnieś się może do podanych obliczeń. Wystarczy korzystać z gamma.
Odniosłem się. Przecież z twoich obliczeń wynika, że im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Odnieś się może do podanych obliczeń. Wystarczy korzystać z gamma. >Odniosłem się. Przecież z twoich obliczeń wynika, że im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie. >
A ty twierdziłeś że będzie to samo rozsynchronizowanie bez względu na to jak szybko skróci się rakieta. Poza tym słów clock mówi że rozsynchronizowanie będzie to samo a nie mniejsze, dawno temu miano nadzieję że mniejsze ale ponoć wyszło im że to samo będzie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > A ty twierdziłeś że będzie to samo rozsynchronizowanie bez względu na to jak szybko skróci się rakieta.W którym miejscu tak twierdziłem? Ty zadałeś pytanie, czy rozsynchronizowanie dwóch nierównomiernie przyspieszających zegarów będzie takie samo jak w przypadku, gdy jeden zegar stoi w bazie, a drugi przyspiesza. Odpowiedziałem, że tak, i póki co podtrzymuję tę odpowiedź, bo nie widzę powodu dla którego miałoby być inaczej (po warunkiem oczywiście, że różnice tych przyspieszeń będą takie same). Ja się nie upieram co do poprawności mojego rozumowania, bo ja się w tym zagadnieniu pewnie nie czuję, ale na razie tak to widzę. > Poza tym słów clock mówi że rozsynchronizowanie będzie to samo a nie mniejsze, dawno temu miano nadzieję że mniejsze ale ponoć wyszło im że to samo będzie.Nie wiem skąd masz takie rewelację. Sam przecież policzyłeś, że im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >A ty twierdziłeś że będzie to samo rozsynchronizowanie bez względu na to jak szybko skróci się rakieta.> W którym miejscu tak twierdziłem? Ty zadałeś pytanie, czy rozsynchronizowanie dwóch nierównomiernie przyspieszających zegarów będzie takie samo jak w przypadku, gdy jeden zegar stoi w bazie, a drugi przyspiesza. Odpowiedziałem, że tak, i póki co podtrzymuję tę odpowiedź, bo nie widzę powodu dla którego miałoby być inaczej (po warunkiem oczywiście, że różnice tych przyspieszeń będą takie same).Zegary przesunięty z rufy do przodu reprezentuje skrócenie rakiety która jeśli wystartuje z UUO to np skróci się o połowę uzyskując nowa prędkość . Może ona to robić szybciej 2.5 s lub wolniej - ponad 3 sekundy. Pisałeś, a przynajmniej ja to tak rozumialem, a napewno o to konkretnie pytałem, że rozsynchronizowanie zegarów będzie będzie zależało jedynie od zmiany predkosci. > Ja się nie upieram co do poprawności mojego rozumowania, bo ja się w tym zagadnieniu pewnie nie czuję, ale na razie tak to widzę.> >Poza tym słów clock mówi że rozsynchronizowanie będzie to samo a nie mniejsze, dawno temu miano nadzieję że mniejsze ale ponoć wyszło im że to samo będzie.> Nie wiem skąd masz takie rewelację. Sam przecież policzyłeś, że im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie.  No właśnie policzyłem że dla olbrzymich prędkości jest różnica, słów clock jest bardzo daleko od tych zakresów i w praktyce dlatego nie powoduje różnic. A może się mylę. Ale wskaż gdzie, bo jak rozumiem wyszło mi inaczej niż mówi ta zasada.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Zegary przesunięty z rufy do przodu reprezentuje skrócenie rakiety która jeśli wystartuje z UUO to np skróci się o połowę uzyskując nowa prędkość . Może ona to robić szybciej 2.5 s lub wolniej - ponad 3 sekundy. Pisałeś, a przynajmniej ja to tak rozumialem, a napewno o to konkretnie pytałem, że rozsynchronizowanie zegarów będzie będzie zależało jedynie od zmiany predkosci.
Chyba nie do końca się zrozumieliśmy. Stopień rozsynchronizowania zegarów zależy od różnicy wartości przyspieszenia (czyli od tempa zmiany prędkości w czasie) miedzy zegarami - istotny jest czas, w którym zmienia się ta prędkość. Przecież tę samą zmianę prędkość między zegarami możesz uzyskać w różnym czasie. Im ten czas krótszy, tym rozsynchronizowanie będzie większe.
>No właśnie policzyłem że dla olbrzymich prędkości jest różnica, słów clock jest bardzo daleko od tych zakresów i w praktyce dlatego nie powoduje różnic. >A może się mylę. Ale wskaż gdzie, bo jak rozumiem wyszło mi inaczej niż mówi ta zasada.
Wyszło ci dokładnie tak jak mówi ta zasada. Przesunąłeś jeden zegar względem drugiego na pewną odległość. W pierwszym przypadku zrobiłeś to szybciej (większe rozsynchronizowanie), a w drugim wolniej (mniejsze rozsynchronizowanie). Chyba nie do końca rozumiem w czym tkwi problem.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >A ty twierdziłeś że będzie to samo rozsynchronizowanie bez względu na to jak szybko skróci się rakieta.> W którym miejscu tak twierdziłem? Ty zadałeś pytanie, czy rozsynchronizowanie dwóch nierównomiernie przyspieszających zegarów będzie takie samo jak w przypadku, gdy jeden zegar stoi w bazie, a drugi przyspiesza. Odpowiedziałem, że tak, i póki co podtrzymuję tę odpowiedź, bo nie widzę powodu dla którego miałoby być inaczej (po warunkiem oczywiście, że różnice tych przyspieszeń będą takie same). Ja się nie upieram co do poprawności mojego rozumowania, bo ja się w tym zagadnieniu pewnie nie czuję, ale na razie tak to widzę.> >Poza tym słów clock mówi że rozsynchronizowanie będzie to samo a nie mniejsze, dawno temu miano nadzieję że mniejsze ale ponoć wyszło im że to samo będzie.> Nie wiem skąd masz takie rewelację. Sam przecież policzyłeś, że im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie.  > Pomiń puki co moja wcześniejszą wypowiedź o słów clock. Gdzieś tam się pogubilem
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > >Jeśli więc początkowo zegary te znajdowały się w odległości 5 s c i jeden z nich zbliżono do drugiego z prędkością niemal c na połowę odległości to uzyskalibyśmy rozsynchronizowanie wynoszące bliskie 2.5, i jak byśmy zrobili to samo z prędkością mniejszą to uzyskalibyśmy to samo rozsynchronizowanie?> Nie. Im mniejsza prędkość, tym mniejsze rozsynchronizowanie. Na tym polega metoda synchronizacji zegarów zwana slow clock transport.Może zacznijmy jeszcze raz. Bo za wcześniej było  Masz rację. Sam to przecież policzyłem. Wydawało mi się jednak że mowileś że jeśli rakieta się skróci o połowę w wyniku uzyskania prędkości względem UUO to rozsynchronizowanie będzie zależne jedynie od tej nowej prędkości. Teraz wychodzi że ono będzie zależne nie tyle od nowej prędkości, co od tempa jej uzyskania.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Wydawało mi się jednak że mowileś że jeśli rakieta się skróci o połowę w wyniku uzyskania prędkości względem UUO to rozsynchronizowanie będzie zależne jedynie od tej nowej prędkości. Teraz wychodzi że ono będzie zależne nie tyle od nowej prędkości, co od tempa jej uzyskania.
No tak. Odpowiedziałem na to już wyżej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Wydawało mi się jednak że mowileś że jeśli rakieta się skróci o połowę w wyniku uzyskania prędkości względem UUO to rozsynchronizowanie będzie zależne jedynie od tej nowej prędkości. Teraz wychodzi że ono będzie zależne nie tyle od nowej prędkości, co od tempa jej uzyskania. >No tak. Odpowiedziałem na to już wyżej.
I to bedzie jedyne rozsynchronizowanie które zobaczy pasażer rakiety? Załuzmy że dochodzimy do 0.866c po biliardionach lat, rozsynchronizowania dziób rufa niemal więc nie ma, rakieta dł 5sc względem UUO w którym jak zakładamy pierwotnie stała, skraca się do 2.5 sc, zegary taktują jej 2 razy wolniej niż wcześniej. Wcześniejsze puszczanie światła z rufy na dziób dawało czas przelotu 5s i teraz też da taki czas?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > I to bedzie jedyne rozsynchronizowanie które zobaczy pasażer rakiety?No tak. Z czego miałoby wynikać jakieś dodatkowe rozsynchronizowanie? > Załuzmy że dochodzimy do 0.866c po biliardionach lat, rozsynchronizowania dziób rufa niemal więc nie ma, rakieta dł 5sc względem UUO w którym jak zakładamy pierwotnie stała, skraca się do 2.5 sc, zegary taktują jej 2 razy wolniej niż wcześniej. Wcześniejsze puszczanie światła z rufy na dziób dawało czas przelotu 5s i teraz też da taki czas?No pewnie. To znaczy, taki czas zmierzy rakieta, bo jak już wspominałem, TEL oszukuje układy będące w ruchu względem eteru.  Kiedy rakieta spoczywała względem uuo, to miała długość 5sc, więc światło leciało w obie strony 10s. Kiedy rakieta się porusza z prędkością 0,886c, to ma długość 2,5sc, więc światło leci w obie strony 5s, ale tylko według zegarów w bazie (które spoczywają w uuo). Zegary w rakiecie chodzą dwa razy wolniej, wiec według nich czas przelotu światła w obie strony wyniesie 10s. Edit. Ale już rozumiem o co ci chodzi z tym drugim rozsynchronizowaniem. Ono rzeczywiście zachodzi w TEL również w układzie rakiety i wynika z nierównoczesności zdarzeń (która w TEL jest bezwzględna) spowodowanej różną prędkością światła względem rakiety w obu kierunkach. To rozsynchronizowanie jest oczywiście nie do wykrycia w układzie rakiety (TEL robi układy w balona  ). W STW to rozsynchronizowanie nie występuje w układzie rakiety (występuje tylko dla układów, względem których rakieta jest w ruchu, a stopień tego rozsynchronizowania jest względny i zależy od prędkości jaki ma rakieta względem tych układów).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Paweł ale ja w rakiecie mierze nie czas w obie strony a w jedną, po zsynchronizowaniu zegarów w bazie puszcza m sygnał i jego numer z rufy na dziób i otrzymuje 5 sekund. Po wspomnianych pierdylionach lat przez które rakieta musiała się wolno rozpędzac by nie doszło do istotnego rozsynchronizowania, gdy rakieta ma już prędkość 0.866 c odnotowuje czas przelotu JEDNOSTRONNY (RUFA DZIOB) ~17.8 z w układzie UUO, w rakiecie zegary taktują 2razy wolniej będzie to więc ok 9 sekund, a pierwotnie było 5. Wiadomo że dwustronnie bedzie to samo, ale ja mówię o tym co będziemy mierzyć jednostronnie gdy wyeliminujemy rozsynchronizowanie wynikłe z tempa dochodzenia do nowej prędkości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | No tak, ale tu wchodzi w grę jeszcze to rozsynchronizowanie, o którym wspomniałem wyżej, a które jest spowodowane nierównoczesnością zdarzeń. W STW ono nie występuje w układzie rakiety, ale w TEL występuje i jest bezwzględne. Ale ono jest, tak jakby go nie było, bo próba jego wykrycia jest niemożliwa ze względu na różną prędkość światła względem rakiety w obie strony. Można powiedzieć, że ta sama przyczyna, która spowodowała to rozsynchronizowanie (różnica w prędkości światła w obie strony), uniemożliwia jego wykrycie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > No tak, ale tu wchodzi w grę jeszcze to rozsynchronizowanie, o którym wspomniałem wyżej, a które jest spowodowane nierównoczesnością zdarzeń. W STW ono nie występuje w układzie rakiety, ale w TEL występuje i jest bezwzględne. Ale ono jest, tak jakby go nie było, bo próba jego wykrycia jest niemożliwa ze względu na różną prędkość światła względem rakiety w obie strony. Można powiedzieć, że ta sama przyczyna, która spowodowała to rozsynchronizowanie (różnica w prędkości światła w obie strony), uniemożliwia jego wykrycie.> Tak. Dzięki za dyskusje. Poukładało mi się z tym rozsynchronizowanie wynikłym z przyspieszenia ale ja bym powiedział że ono wynika z różnych prędkości dziobu i rufy podczas dojścia do prędkości wspólnej a nie z przyspieszenia które jest tu jedynie korelatem. Oczywiście tego rozsynchronizowania z prędkości względem UUO nie da się wykryć. Jednak rejestruje się ten efekt podczas zmian prędkości i on świadczy o istnieniu UUO bez uciekania się do jakiś pseudprzestrzeni o których pisał Konradsalik. Nie lubisz wychodzić poza fizykę ale chyba słyszałeś o Platonie i pitagorejczykach. Świat idei i liczb. To co od Minkowskiego zaczęło się z stw to coś właśnie takiego, ale to nie chodziło o filozofię i idee, to chodziło o kasę i sławę, zrobienie z konwencji pomiarowej zwanej stw teorii na stary sposób opisującej świat poprostu się opłacało i opłaca do dziś a to jest może i genialna teoria pomiarowa (choć równie złożone rzeczy spotykam w konkursach matematycznych 8 klasistow swej córkki z kl 4) to jest to tylko konwencja pomiarowa o gaciach naciągniętych pod brodę by udawać teorie z którą nie ma nic wspólnego) Powinno się za robić jej uczeńia bez wcześniejszej nauki prawdziwej teoria TEL a uczyć właśnie jako konwencję pomiarowa nazywając " zasada względności" a jako teoria to jako jakiegoś sofizmatu. Dziwię się że tyle z tym walczyłem, ale nauczyciele byli za kiepscy. jacyś ogarnięci tym stw. Mimo to każdy coś włożył, alsor, uxbidg, jeden fizyk co jego pseudo niestety nie pamiętam, Konrad sadlik do domknął na zasadzie "jak ja to wszystko sobie wyobrażałem a o tym nie wiedziałem albo nie umiałem wyrazić" ale moje durne pomysły ty mimo że najświeższy to najlepiej powyjasniales i to chyba zakończyłeś  Nie mogę wykluczyć że coś mi się kiedyś jeszcze zapomni i wrócę do starych błędów, mam nadzieję że będziesz czekał
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | >Dzięki za dyskusje.
Również dzięki. Ale to co napisałem traktuj z dużą ostrożnością, bo ja się na tym nie znam i sam mam spore wątpliwości, czy to moje rozumienie tematu jest poprawne. Jedno jest pewne - nie da się skonstruować na bazie TEL eksperymentu myślowego, który pozwalałby na wykrycie eteru. Ta teoria celowo została tak zbudowana, by eter był niewykrywalny. I daj już spokój z tym spiskiem fizyków, którzy dla sławy i pieniędzy wciskają nam kit.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Dzięki za dyskusje. >Również dzięki. Ale to co napisałem traktuj z dużą ostrożnością, bo ja się na tym nie znam i sam mam spore wątpliwości, czy to moje rozumienie tematu jest poprawne.
Moim zdaniem mówiłeś to co "szpece" tylko ńawiazujac do te czy opierając się o nia. Czyli przedstawiałes stw właśnie jako konwencję pomiarowa wyprowadzając mnie z błędów dotyczących szczegółów bo idei UUO mi nie wykazała a tu był pies pogrzebany bo te pseudoprzestrzenie wydawały mi się zawsze bytem nadmiarowym, choć może pomócnym. Jak idea wolnej woli, nie ma czegoś takiego ale ułuda jej istnienia sprawia że tym którzy jej ulegli sprawy idą lepiej.
>Jedno jest pewne - nie da się skonstruować na bazie TEL eksperymentu myślowego, który pozwalałby na wykrycie eteru.
Tak
>Ta teoria celowo została tak zbudowana, by eter był niewykrywalny.
Dziwnym trafem w klasyce skrócenie fali stojącej w przemieszczajacym się ośrodku ma ten sam wzór
>I daj już spokój z tym spiskiem fizyków, którzy dla sławy i pieniędzy wciskają nam kit.
Kit zaczyna się tu od pewnego poziomu, stw to bowiem nie żadna teoria w porownaniu do te,a konwencja pomiarowa. Jak zaczyna się mówić o niej jak o teorii z pominięciem te to to już zaczyna być kitem. Nie spiskiem , bo do tego potrzeba porozumienia a tu każdy co temat liznąl dobrze wie jak stać się ciekawa osobą itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > Ale już rozumiem o co ci chodzi z tym drugim rozsynchronizowaniem. Ono rzeczywiście zachodzi w TEL również w układzie rakiety i wynika z nierównoczesności zdarzeń (która w TEL jest bezwzględna) spowodowanej różną prędkością światła względem rakiety w obu kierunkach. To rozsynchronizowanie jest oczywiście nie do wykrycia w układzie rakiety (TEL robi układy w balona ). W STW to rozsynchronizowanie nie występuje w układzie rakiety (występuje tylko dla układów, względem których rakieta jest w ruchu, a stopień tego rozsynchronizowania jest względny i zależy od prędkości jaki ma rakieta względem tych układów).Jeszcze parę uwag. Czy to rozsynchronizowanie w stw nie występuje więc dlatego że jest nazywane nierównoczesnoscia zdarzen. Bo przecież sam fakt zaistnieje tak czy siak. Gdyby w stw nie "synchronizować" ciągle zegarów tylko nic nie robic to by to przecież było jasno widoczne. Słowo "synchronizować" piszę w cudzysłowiu bo przecież na miano to zasługuje jedynie ta czesc rejestrowanej zmiany we wzajemnych wskazaniach zegarów która wynika z przyspieszenia. Pozostała czesć jest już własnie wynikiem ruchu w eterze. Dziwne że o stw jest tyle szumu a o TE która prosto wyjaśnia jak jest się nie mówi. Przecież jak dziecko pyta jak to jest że prędkość światła jest stała to łatwo powiedzieć że ona nie jest stał a jest mierzońa jako stała przez kontrakcję materia. Że niby nie oczywiste, a pseudoprzestrzenie lepsze.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | Widzisz, teorie eteru były wręcz wyśmiewane przez fizyków przez wiele lat. Panowała powszechna opinia, że eter jest sprzeczny teorią względności. Dopiero ostatnio coś się zmieniło i zaczyna zmieniać. Chociażby opinia Uxbridge - który mogę się założyć, że jest zawodowym fizykiem i to nie jakimś tam pierwszym lepszym z łapanki, sam przyznał, że zawodowo nigdy nie zajmował się teoriami eteru, ani nigdy go nie interesowały.
Jego opinia jest taka, że TEL i STW choć matematycznie równorzędne to STW z pewnych względów jest teorią lepszą, bo tłumaczy przyczyny względności.
Ja natomiast uważam, że jest zupełnie na odwrót. Przez ostatnie 2-3 lata mocno się tematem hobbystycznie interesowałem i uważam, że to STW jest matematyczną abstrakcją nie mającą wiele wspólnego z rzeczywistością, gdyż zasadę względności można w zupełności wytłumaczyć na bazie przestrzeni euklidesowej jaką znamy na codzień, falowego modelu materii i efetu Dopplera, którym takie fale podlegają. Jest to rozszerzenie toerii eteru Lorentza, którą roboczo nazywam falową teorią względności.
Postaram się wkrótce założyć nowy wątek gdzie bezpośrednio porównuję obydwie teorie, gdzie będzie w szczególności widać jak abstrakcyjną teorią jest STW w porównaniu z TEL.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | > Widzisz, teorie eteru były wręcz wyśmiewane przez fizyków przez wiele lat. Panowała powszechna opinia, że eter jest sprzeczny teorią względności. Dopiero ostatnio coś się zmieniło i zaczyna zmieniać.Musiał nimi kierować instynkt stadlny i poczucie interesu. Nikt tak głupi nie jest. Może wielu balonsie powiedzieć że król jest nagi, niektórzy może i rozumieli matematykę za tym stojąca, ale już pitagorejczycy pokazali jakimi są idiotami. > Chociażby opinia Uxbridge - który mogę się założyć, że jest zawodowym fizykiem i to nie jakimś tam pierwszym lepszym z łapanki, sam przyznał, że zawodowo nigdy nie zajmował się teoriami eteru, ani nigdy go nie interesowały.Ja też się nie zajmowałem zawodowo teoriami eteru ale to nie znaczy że jestem fizykiem  > Jego opinia jest taka, że TEL i STW choć matematycznie równorzędne to STW z pewnych względów jest teorią lepszą, bo tłumaczy przyczyny względności.Wycofuje się rakiem. Pamiętam jaki to był beton parę lat temu. Za jego sprawą ciągle ladowalem na "oślej ławce" a teraz już "matematycznie równorzędne", nie można być takim debilem by nie widzieć tego co my widzimy, to proste sprawy, ich problem jest interesowno charakterologiczny, czy jaki tam. Ludzie całkiem inteligentni np wierzą w Boga, przecież to nie kwestia tego że są głupi a tego że ta wiara daje im coś, podobnie jak wszystkim daje coś podstawowego wiara w wolną wolę, ja też działam według tej wiary w wolną wole, mimo że wiem że to bląd logiczny, ale jest praktyczny. Tak jak i np wdzięczność dziecka, wiadomo że rodzic działa dla swojego dobra (geny) ale ta wdzięczność daje sygnał że rodzic robi dobrze i dzięki temu robi to jeszcze lepiej. > Ja natomiast uważam, że jest zupełnie na odwrót. Przez ostatnie 2-3 lata mocno się tematem hobbystycznie interesowałem i uważam, że to STW jest matematyczną abstrakcją nie mającą wiele wspólnego z rzeczywistością, gdyż zasadę względności można w zupełności wytłumaczyć na bazie przestrzeni euklidesowej jaką znamy na codzień, falowego modelu materii i efetu Dopplera, którym takie fale podlegają.> Jest to rozszerzenie toerii eteru Lorentza, którą roboczo nazywam falową teorią względności.Moje pierwsze pomysły to były ze materia zaczyn wolniej taktować bo masy nabiera wraz z prędkości, teraz to rozumiem nieco lepiej a byłem zupełnie nikim z fizyki, nawet poziomie szkoły średniej, myślałem że dwustronna v zawsze będzie taka sama np dźwięku, uxbridg mi wyjaśnił że nie, i to tyle co mi wyjaśnił, ebvalaim mnie zmusił do rysunkowej wizualizacji że z każdego punktu będziemy widzieć to samo spowolnienie i nie będzie wiadomo co się oddala, tyle że on mówił że z perspektywy a oddala się B a ja mówiłem zaraz potem że oddala się coś a reszta to złudzenie, Paweł007 zakończył w pięknym stylu moje majaki że da się wykryć UUO. W międzyczasie byłeś chyba ty z falami stojącymi, ja nie mam pojęcia jak wyznawcy pseudoprzestrzenie mogą udawać że to nie jest to samo. > Postaram się wkrótce założyć nowy wątek gdzie bezpośrednio porównuję obydwie teorie, gdzie będzie w szczególności widać jak abstrakcyjną teorią jest STW w porównaniu z TEL.> Czekam. Odpowiedź w tym wątku jak to się dzieje że są fale stojące. Moim zdaniem jak walniesz duży kryształ to po pewnym czasie powstanie w nim właśnie coś takiego i może nawet zacznie się przemieszczać i wchodzic w reakcję z innymi takimi miejscami, ale najpierw fale muszą się odbić od granic kryształu lub innych przeszkód w nim.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) |
> Edit.> Ale już rozumiem o co ci chodzi z tym drugim rozsynchronizowaniem. Ono rzeczywiście zachodzi w TEL również w układzie rakiety i wynika z nierównoczesności zdarzeń (która w TEL jest bezwzględna) spowodowanej różną prędkością światła względem rakiety w obu kierunkach. To rozsynchronizowanie jest oczywiście nie do wykrycia w układzie rakiety (TEL robi układy w balona ). W STW to rozsynchronizowanie nie występuje w układzie rakiety (występuje tylko dla układów, względem których rakieta jest w ruchu, a stopień tego rozsynchronizowania jest względny i zależy od prędkości jaki ma rakieta względem tych układów).I jeszcze wyrażę zdziwienie. Przecież realnie trudno o przyspieszenia dające jakikolwiek efekt prawdziwego rozsynchronizowania wynikłego że zmiany długości rakiety. Cala więc niemal zmiana wskazań zegarów wynika więc z tego co sie nazywa względna jednoczesnoscia, więc tak naprawdę zegarów się nie synchronizuje a tworzy względna jednoczesnosc. Po2inni mówić nie o synchronizacji standartowej a o standartowym procesie tworzenia względnej jednoczesnoscia pomiarowej. Ale to nie chwytliwe.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | Przeprasza że tak na raty. Jak zauważyłem w poście powyżej rozsynchronizowanie wyjdzie przy bliskiej c bliskie 2.5 s. Teraz to samo robimy z 0.8c, czas potrzebny na pokonanie drogi 2.5 SC wynieśie 3.125 s, i tyle pokaże nieruszajacy się zegar, zegar przemieszczający się pokaże 1.875. Wyjdzie więc różnica 1.25 s. Gdzie popełniam błąd?
|
|
| | | | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | >Nie jesteś więc pierwszym, który próbuje ożenić TW z eterem. Tu nic nie trzeba żenić.
Teoria względności, a właściwie zasada względności to naturalna konsekwencja istnienia eteru i można ją z tego założenia wyprowadzić, oczywiście jeżeli prawidłowo założymy, że eter to nie żadna substancja wypełniająca przestrzeń między materią, tylko sama przestrzeń z której zbudowana jest zarówno materia jak i wszelkie oddziaływania.
Zresztą istnienia eteru nikt doświadczalnie nigdy nie obalił, chociaż jeszcze kilka lat temu powszechne były stwierdzenia (chociażby na wikipedii można było przeczytać jakoby eksperymenty M-M czy K-T wykluczyły istnienie eteru). Natomiast dowodów na to, że eter istnieje jest mnóstwo - chociażby wszystkie falowe właściwości materii - np. dyfrakcja elektronów, orbitale elektronowe, falowe równanie Schroedingera, czy chociażby falowe właściwości światła ( a jak wiadome każda fala potrzebuje ośrodka).
Obecnie już mówi się o równoważności TEL i TW i tak jest prawidłowo. Natmaist całkowicie różne są w tych teoriach wyjaśnienia skąd bierze się zasada względności.
>Tylko, że taki eter niczego w TW nie zmienia (niczego do niej nie dodaje). Taki eter to po prostu inna nazwa na próżnię, czy przestrzeń. Można powiedzieć: jak zwał, tak zwał.
Do samej zasady względności niczego nie dodaje, ani jej nie zmienia, ale kompletnie inaczej wyjaśniają dlaczego ta zasada istnieje i mechanizm jej działania (właściwie to kopletnie inaczej przestawiają obraz świata).
Z jednej strony mamy euklidesową przestrzeń i jej falowe właściwości, fale stojące, efet Dopplera i to właściwie wszytko co potrzeba do wyjaśnienia zasady względności. Teroia względności jest naprawdę łatwa do wyjaśnienia na bazie klasyki (przy założeniu falwych właściwości materii).
Z drugiej strony mamy nieuklidesową, czterowymiarową psudoprzestrzeń Minkowskiego, skracanie czasu czy przestrzeni, obroty płaszyczn jednoczesności, przestawnie odległych o lata swietlne zegarów tylko za sprawą własnego ruchu i wiele innych czysto matematycznych tworów wynikających z innej interpretacji tych równań.
>Natomiast eter Lorentza, to już raczej anachronizm. Chociaż nie da się eksperymentalnie wykazać wyższości STW nad TE Lorentza, to jednak zasada względności, na której opiera się TW, wydaje się być bardziej naturalna (neutralna?), niż koncepcja jakiegoś wyróżnionego układu, który bezwzględnie panuje nad innymi.
Zasada wzglęności oczywiście przeczy możliwości wykrycia takiego wyróżnionego układu. I chociaż nie da się go wykryć wszystko wskazuje na to, że istnieje, gdyż dzieki niemu da sie w prosty sposób wyjaśnić zasadę względności.
Zresztą ja też nie lubię pojęcia eteru Lorentza, bo właśnie kojarzy się on mocno negatywnie wśród fizyków z jakąś substancją wypełniającą pustkę pomiędzy materią.
Ja postrzegam eter zupełnie inaczej - jako samą przestrzeń, której odpwiednie drgania czy rezonans emanują się jako materia i wszelkie oddziaływania. Dlatego wolę nazwę - Falowa Teoria Względności (Wave Ralitivity).
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | . >Zresztą ja też nie lubię pojęcia eteru Lorentza, bo właśnie kojarzy się on mocno negatywnie wśród fizyków z jakąś substancją wypełniającą pustkę pomiędzy materią.
Ło Jezu, ąle jaki mieli problem? Przecież wiedzieli że materia jest z fal e-m (m=e/c² ) , fale zaś muszą mieć ośrodek, wychodzi więc prosto ze materia jest drganiem tego ośrodka (jak to fala), a nie czymś co się przez ten ośrodek musi przeciskac jak ryba przez wodę.
>Ja postrzegam eter zupełnie inaczej - jako samą przestrzeń, której odpwiednie drgania czy rezonans emanują się jako materia i wszelkie oddziaływania.
A przestrzeń bez eteru nie może istnieć? Nie bedżie dostępna dla fal czy materii ale wydaje się że będzie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | konradsadlik (308 punktów) | >Ło Jezu, ąle jaki mieli problem? Przecież wiedzieli że materia jest z fal e-m (m=e/c² )
Tylko, że materia nie składa się z fal e-m. Jak już, fale elektromagntyczne to dodatkowa modulacja fal materii (w tym przypadku poprzeczna).
>fale zaś muszą mieć ośrodek, wychodzi więc prosto ze materia jest drganiem tego ośrodka (jak to fala), a nie czymś co się przez ten ośrodek musi przeciskac jak ryba przez wodę.
Niestety wielu fizyków nawet dziś właśnie tak postrzega eter. Stąd tyle nieporizumień.
>A przestrzeń bez eteru nie może istnieć? Nie bedżie dostępna dla fal czy materii ale wydaje się że będzie.
Przestrzeń jest właśnie tym eterem według mnie. Coś co wiadomo, że istnieje ale czego nie można w żaden sposób uchwycić.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) | >>Ło Jezu, ąle jaki mieli problem? Przecież wiedzieli że materia jest z fal e-m (m=e/c² ) >Tylko, że materia nie składa się z fal e-m. Jak już, fale elektromagntyczne to dodatkowa modulacja fal materii (w tym przypadku poprzeczna).
Wybacz nieprecyzyjność moich sformułowań. Za fale e-m wzięłam wszystkie drgania eteru. Wszystko jedno czy poprzeczne czy podłużne. Znali podział na eter i jego ruch.
>>fale zaś muszą mieć ośrodek, wychodzi więc prosto ze materia jest drganiem tego ośrodka (jak to fala), a nie czymś co się przez ten ośrodek musi przeciskac jak ryba przez wodę. >Niestety wielu fizyków nawet dziś właśnie tak postrzega eter. Stąd tyle nieporizumień.
Bo to postrzeganie wszystkiego jako drgań czegoś innego nie jest intuicyjne. Jest jednak całkowicie do wyobrażenia.
>>A przestrzeń bez eteru nie może istnieć? Nie bedżie dostępna dla fal czy materii ale wydaje się że będzie. >Przestrzeń jest właśnie tym eterem według mnie. Coś co wiadomo, że istnieje ale czego nie można w żaden sposób uchwycić.
Nie możesz sobie wyobrazić przestrzeni bez eteru? Eter to np jak bańka wody w prózni. Wszystkie drgania (w tym wypadku akustyczne) mogą rozchodzić się tylko w niej, ale istnieje przecież przestrzeń poza bańka, przestrzeń bez wody. Nie wiemy też jaki kształt mają cząstki eteru, jeśli nie są sześcianami to między nimi musi istnieć przestrzeń bez eterowa, jeśli istnieje między tymi cząstkami to czemu nie miała by istnieć poza tymi cząstkami?
Do tego mam pytanie, jak by taka fala materii miała powstać, przecież dla fali stojącej jest potrzebne jej odbicie od brzegów czegoś, np granicy eteru własnie, i dopiero po nałożeniu tych drgań mogły by powstać cząstki?
|
|
| | | | | | | | |  | | qwery (2864 punktów) |
>Z jednej strony mamy euklidesową przestrzeń i jej falowe właściwości, fale stojące, efet Dopplera i to właściwie wszytko co potrzeba do wyjaśnienia zasady względności. >Teroia względności jest naprawdę łatwa do wyjaśnienia na bazie klasyki (przy założeniu falwych właściwości materii).
Tak, banalna nawet, a przez to nudna. Zobacz na to rzekome oddziaływanie na odleglosć, skąd Borowi przyszło do głowy w tamtym czasie że to nielokalność gdy Ejsztajn podał normalne i banalne wyjaśnienie z rękawiczkami, każdy by to podał. Nie można tego inaczej tłumaczyć jak celowym wydziwianiem. Chodziło o sławę itd.
>Z drugiej strony mamy nieuklidesową, czterowymiarową psudoprzestrzeń Minkowskiego, skracanie czasu czy przestrzeni, obroty płaszyczn jednoczesności, przestawnie odległych o lata swietlne zegarów tylko za sprawą własnego ruchu i wiele innych czysto matematycznych tworów wynikających z innej interpretacji tych równań.
No i co z tego, dla Pawła 007 czy Uxbirdga to wszystko nie ma znaczenia bo to że nasza intuicja czy logika która podpowiada wersję 1 nic nie znaczą bo przecież nie ma dowodu że nie jest inaczej, ale jakoś to że siadają na krześle bez dowodu że ono istnieje im nie przeszkadza.
Nie mam pojęcia dlaczego przyjmować by wersję 2 z powodow innych niż bezpośrednie korzyści. Oni nie są w tym jedyni. Tak zbudowany jest świat że ludziom ciężko pozucić coś co przynosi im korzyści. Taka najmniejsza może być to że się sprawnie operuje w tej nowomowie i przyciąga zainteresowanie.
|
|
| | | | | | | | |  | | Pawel077 (1855 punktów) | > Teroia względności jest naprawdę łatwa do wyjaśnienia na bazie klasyki (przy założeniu falwych właściwości materii).Nie będę polemizował, bo to dla mnie za wysokie progi.  Ale czytałem kiedyś o takich próbach - niestety nie pamiętam nazwiska fizyka (chyba jakiś Amerykanin), który się tym zajmował (pewnie nie on jeden, ale czytałem o tym akurat w kontekście jego działalności). Nie spotkało się to jednak z uznaniem większości fizyków - wytykali mu różne błędy. > Zasada wzglęności oczywiście przeczy możliwości wykrycia takiego wyróżnionego układu. I chociaż nie da się go wykryć wszystko wskazuje na to, że istnieje, gdyż dzieki niemu da sie w prosty sposób wyjaśnić zasadę względności.W prosty sposób? No to wyjaśnij.  > Ja postrzegam eter zupełnie inaczej - jako samą przestrzeńI ta przestrzeń jest uniwersalnym układem odniesienia?
|
|
| | | | | | | |  | | alsor (3283 punktów) | > Jak bardzo chcesz, to możesz sobie włożyć eter do TW, byleby był to eter relatywistyczny. Taki eter to naprawdę nie jest żaden problem dla teorii względności. Sam Einstein pisał o tym tak:> "Ze względu na mechaniczną naturę eteru Lorentza, można o nim powiedzieć, nieco humorystycznie, że jego nieruchomość jest jedyną cechą, której H. A. Lorentz go nie pozbawił. Można dodać, że całkowita zmiana w koncepcji eteru, jaką przyniosła szczególna teoria względności, zawiera się w odżegnaniu od jego ostatniej mechanicznej właściwości, czyli nieruchomości. (...) Bardziej ostrożna refleksja uczy nas jednak, że szczególna teoria względności nie zmusza nas do zaprzeczenia istnienia eteru. Możemy założyć jego istnienie, musimy jedynie zrezygnować z przypisywania mu zdefiniowanego stanu ruchu, czyli musimy poprzez abstrakcję trzymać się z dala od jego ostatniej mechanicznej właściwości, którą pozostawił Lorentz."> (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_eteru_Lorentza)> I jeszcze raz Einstein:> "Eter ogólnej teorii względności jest ośrodkiem pozbawionym wszelkich mechanicznych i kinematycznych własności, jednak pomaga on ustalić własności mechaniczne (i elektromagnetyczne) zdarzeń. To, co jest fundamentalnie nowe w eterze ogólnej teorii względności, w przeciwieństwie do eteru Lorentza, to to, że jego stan w każdym miejscu zdeterminowany jest połączeniem z materią oraz jego stanu w sąsiedztwie, a wszystko jest podporządkowane równaniom różniczkowym; podczas gdy stan eteru Lorentza w obliczu braku pól elektromagnetycznych nie podlega niczemu poza samym sobą i wszędzie jest taki sam. Eter ogólnej teorii względności jest konceptualnie transmutowywalny do eteru Lorentza jeżeli funkcje opisujące wzornik przestrzeni zastąpimy stałymi, zaniedbując przyczyny wpływające na dany stan. Sądzę, że możemy wówczas powiedzieć, że eter ogólnej teorii względności wynika, poprzez relatywizację, z eteru Lorentza."> (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_eteru_Lorentza)> I znowu Einstein:> "Możemy powiedzieć, że zgodnie z ogólną teorią względności, przestrzeń posiada fizyczne wartości. Zatem w tym sensie eter istnieje. Zgodnie z ogólną teorią względności, przestrzeń bez eteru jest nie do pomyślenia. W takiej przestrzeni nie tylko nie rozchodziłoby się światło, ale nie byłoby też możliwości istnienia standardów czasu i przestrzeni (prętów mierniczych i zegarów), oraz żadnych interwałów czasowo-przestrzennych w sensie fizycznym. Ale takiego eteru nie można traktować jako obdarzonego charakterystyką jakości ważkiego ośrodka, jako zawierającego części, które mogą być ciągnięte w czasie. Nie można do niego stosować idei ruchu."> (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teorie_eteru)> Jak widać, Einstein nie był wcale żadnym eterofobem.  > Inny fizyk, Robert B. Laughlin (też noblista), mówił tak:> "Ironią jest, że najkreatywniejsza praca Einsteina, ogólna teoria względności, powinna się sprowadzać do konceptualizowanej przestrzeni jako ośrodka, podczas gdy jej pierwotne założenie [w szczególnej teorii względności] było takie, że żaden taki ośrodek nie istnieje [...] słowo 'eter' ma niezwykle negatywne konotacje w fizyce teoretycznej, ze względu na przeszłe powiązania z opozycją wobec teorii względności. Jest to niefortunne, ponieważ, będąc odartym z tych koneksji, raczej zgrabnie określa sposób, w jaki większość fizyków myśli o próżni... Teoria względności właściwie nie mówi nic o istnieniu lub nieistnieniu materii przenikającej wszechświat, tylko to, że taka materia musi posiadać relatywistyczną symetrię. [...] Okazuje się, że taka materia istnieje. Zaakceptowano względność czasu, a studia nad radioaktywnością zaczynają pokazywać, że pusta próżnia przestrzeni posiada strukturę spektroskopową, podobną do normalnych kwantowych ciał stałych lub płynów. Następne badania z wielkimi przyspieszaczami cząstek prowadzą nas ku zrozumieniu, że przestrzeń jest bardziej jak kawałek szyby okiennej, niż idealną newtonowską pustką. Jest wypełniona czymś, co jest normalnie przezroczyste, ale może stać się widoczne, jeśli uderzy się to wystarczająco mocno, aby kawałek odpadł. Współczesną koncepcją próżni przestrzeni, potwierdzaną każdego dnia eksperymentalnie, jest relatywistyczny eter. Ale nie mówimy tak o nim, gdyż jest to tabu."> (cytat z Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Teorie_eteru)> Podobnych cytatów znalazłoby się pewnie więcej.> Nie jesteś więc pierwszym, który próbuje ożenić TW z eterem. Tylko, że taki eter niczego w TW nie zmienia (niczego do niej nie dodaje). Taki eter to po prostu inna nazwa na próżnię, czy przestrzeń. Można powiedzieć: jak zwał, tak zwał.> Natomiast eter Lorentza, to już raczej anachronizm. Chociaż nie da się eksperymentalnie wykazać wyższości STW nad TE Lorentza, to jednak zasada względności, na której opiera się TW, wydaje się być bardziej naturalna (neutralna?), niż koncepcja jakiegoś wyróżnionego układu, który bezwzględnie panuje nad innymi.To zjawisko jest znane w psychologii: autkonfirmacja... czy dysonans poznawczy, itp. Na czym to polega? Ano na tym że przegrany, zaskoczony, zmęczony i zrezygnowany głupek zawsze znajduje uzasadnienie swojej głupoty. Np.: jestem głupkiem, bo nie mogłem się uczyć - musiałem nieustannie kraść dużo aby zostać milionerem! albo: przegrałem walkę bo nie przewidziałem, że ktoś może tak brutalnie i bezpardonowo... kopać w jaja bez ostrzeżenia! 1. eter jest sztywny ale nie doskonale, bo gdyby był doskonale wtedy c = oo 2. grawitacja OTW to taki prowizoryczny opis zmian stanu tego eteru: gęstość maleje... itd. co można sobie wyliczyć z kwantowej - sieć ładunków itd. 3. sam ładunek el. pozostaje elementarny - tego nie można zredukować 4. Jehowa wygrał - ludzie nie mogą trwać samodzielnie: potrzebują Boga.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|