Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ponadpartyjna komunikacja lud-rządzący poprzez minikampanie grup?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-07-2023 08:28Jarek Duda (1185 punktów)Ponadpartyjna komunikacja lud-rządzący poprzez minikampanie grup?
Ocena 2 na 2
W demokracji reprezentatywnej lud głosuje raz na kilka lat, a w międzyczasie niewiele ma do powiedzenia - co często prowadzi do patologii.
Ogólne pytanie: jak wewnątrz takiego systemu próbować poprawić ciągłą realną dyskusję między ludem a rządzącymi?
Jak są pomysły to rzucajcie - szczególnie wykorzystujące to że trwa kampania przedwyborcza.

Chciałem przedyskutować poniższy ( stąd): są spore grupy społeczne/zawodowe z odpowiadającymi np. ministrami - jak rolnicy, nauczyciele, akademicy ... lekarze, prawnicy, wojskowi ... przedsiębiorcy, policjanci, niepełnosprawni ...
Zbliżają się wybory, nie wiadomo kto będzie obejmował te stanowiska za kilka miesięcy - może jest dobry czas żeby takie grupy zorganizowały się wewnętrznie i przedyskutowały swoje typy za/przeciw - po czym wybrały np. demokratycznie w drodze wewnętrznego głosowania kilku preferowanych kandydatów (plus czarna lista?) przykładowo na odpowiadających ministrów.

Po czym takim faworytom (może ponadpartyjnym) w miarę możliwości grupa mogłaby zaproponować minikampanię przedwyborczą - z obszerną dyskusją o stanie danego obszaru, problemach i ich proponowanych rozwiązaniach.
Czyli spotkania firmowane tymi osobami, przy okazji biorącymi udział w dyskusjach - też dla upewnienia się do ich kandydatur, zbudowania zaufania i przygotowania ich do funkcji ... dając rządzącym jasny sygnał że jak chcą być w dobrych relacjach z tą grupą to powinni uszanować ich decyzję.

Taka oddolna organizacja dałaby szansą na bardziej kompetentne obsadzanie tych stanowisk - może nawet ponadpartyjne: z szansą utrzymania ciągłości działań przy zmianie rządzących - może takich kilku ministrów reprezentujących grupy mogłoby być bezpartyjnych (?)
Też wzmacniając siłę tak zorganizowanych grup, zachęcając obecnych i przyszłych odpowiadających polityków do ciągłego kontaktu z ludźmi za których odpowiada ... oraz stymulując zorganizowaną dyskusję wewnątrz takich grup: żeby poukładały sobie wewnętrznie czego tak naprawdę chcą - mniej krzyczenia i emocji, więcej dyskusji.

Co uważacie o takiej potencjalnej próbie poprawy komunikacji między ludem a rządzącymi?
Jak można by to zorganizować - przykładowo wśród akademików: dla poprawy Polskiej nauki, pewnie we współpracy z popularyzatorami nauki?
Np. poprzez jak najbardziej obiektywne osobne fora dyskusyjne dla organizacji danej grupy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

romaro (25211 punktów)
>Co uważacie o takiej potencjalnej próbie poprawy komunikacji między ludem a rządzącymi? [...] Np. poprzez jak najbardziej obiektywne osobne fora dyskusyjne dla organizacji danej grupy.
Nasza demokracja obecnie płonie, a ty propnujesz gasić pożar benzyną. Członkostwo nie tworzy wspólnoty politycznej, ale prowokuje do komunii, która oznacza nie tylko śmierć komunikacji, ale także koniec demokracji. Życie demokratyczne nie jest bowiem utrwalaniem konsensusu w ramach wcześniej ustalonych zasad, ale trwałym sporem.
Jarek Duda (1185 punktów)
Podstawowy problem w kolejnych krajach to system partyjny - coraz bardziej spolaryzowany: podział kraju na obecnie już wręcz wrogie wioski, m.in. antysystemowe.
Gdy kolejna przekroczy 50% to wymieni funkcjonariuszy na swoich - niekoniecznie kompetentnych, niszcząc ciągłość konieczną przy wielu długofalowych tematach.

Pomysł to uzupełnienie powyższego naturalnymi ciągłymi bardziej stabilnymi podziałami jak wzdłuż grup zawodowych/społecznych, które najlepiej znają swoje realia - problemy, potencjalne rozwiązania.

Gdyby się zorganizowały - w ramach obecnego systemu i prawa, proponując jakieś wsparcie dla osób które uważają za najbardziej kompetentne na pozycję przykładowo odpowiadającego ministra - byłaby szansa na poprawę kompetencji rządu, oraz lepszy ciągły kontakt z odpowiadającymi grupami, lepsze unikanie różnych patologii.

Też na zachowanie takich wartościowych kompetentnych osób między rządami dla utrzymania ciągłości, preferując osoby bezpartyjne na np. część stanowisk ministerialnych.
szarley (54911 punktów)
>W demokracji reprezentatywnej lud głosuje raz na kilka lat, a w międzyczasie niewiele ma do
>powiedzenia - co często prowadzi do patologii.
>Ogólne pytanie: jak wewnątrz takiego systemu próbować poprawić ciągłą realną dyskusję między ludem a rządzącymi?

1 W pełni wykorzystywać siłę wyborczej kartki.
Niestety, w Polsce (nie tylko) obserwuję niechęć do udziału w wyborach, jakby oczekiwaniem była 100% zgodność programu partii z oczekiwaniami głosujących, jak i tragiczną niewiedzę dotyczącą mechanizmu glosowań, stąd spory i "jedynki" bo wielu ludzi jest przekonanych, że każdy głos jest na "jedynkę"
2 Jak najmniej władzy dla władzy szczególnie centralnej. Jak najwięcej władzy (i pieniędzy) dla samorządów terytorialnych, zawodowych.... Prezydent ze mną rozmawiał nie będzie. wójt musi, choćby na ulicy
3 Wiem, to jest moja "obsesja" ale zakładanie spółdzielni i korzystanie z praw spółdzielców

Reszta Twojego wpisu to tylko +

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Jarek Duda (1185 punktów)
Niechęć bierze się z poczucia beznadziejności, braku wiary ... może jednak są małe kroczki dla zrobienia obecnego systemu mniej niedoskonałym, przy okazji poprawiając frekwencję?

>3 Wiem, to jest moja "obsesja" ale zakładanie spółdzielni i korzystanie z praw spółdzielców
Rzeczywiście już jest pełno spółdzielni, stowarzyszeń, etc. - ale raczej ignorowanych.
Pomysł jak wzmocnić ich siłę szczególnie przed wyborami: wewnętrznie wytypować najbardziej kompetentnych kandydatów przykładowo na odpowiadającego ministra, oraz zorganizować takim osobom minikampanię z dyskusją, przekonać/przedyskutować resztę swojej grupy społecznej/zawodowej do takich kandydatów - po czym wspólnie głośno sugerować ich przy wyborze nowego rządu dla dobrych relacji z grupą.

Przykładowo Agrounia - zamiast iść drogą zakładania nowej partii która pewnie nie przekroczy progu wyborczego, może lepiej rolnikom zrobiłaby taka akcja promocyjno-dyskusyjna wspólnego wytypowania przyszłego najbardziej kompetentnego Ministra Rolnictwa i obsady ministerstwa?

Najlepiej bezpartyjnych - którzy jeśli się sprawdzą to pewnie zostaną nawet po zmianie władzy.
Próba załatania niedoskonałości systemu partyjnego przez mechanizmy ponadpartyjne - oparte na kompetencji i zaufaniu odpowiadających grup społecznych.
szarley (54911 punktów)
>Niechęć bierze się z poczucia beznadziejności, braku wiary ...
A może nieprzyzwyczajenia do odpowiedzialności?
Może już w szkole samorząd powinien mieć swój BUDŻET i o nim decydować?

>>3 Wiem, to jest moja "obsesja" ale zakładanie spółdzielni i korzystanie z praw spółdzielców
>Rzeczywiście już jest pełno spółdzielni, stowarzyszeń, etc. - ale raczej ignorowanych.

Ignorowanych przez spółdzielców. Jaka jest frekwencja na zebraniach mieszkaniowych spółdzielni?
A Polska była jedynym krajem w którym teoretyk i praktyk spółdzielczości był prezydentem państwa!

>Przykładowo Agrounia - zamiast iść drogą zakładania nowej partii która pewnie nie przekroczy progu wyborczego, może lepiej rolnikom zrobiłaby taka akcja promocyjno-dyskusyjna wspólnego wytypowania przyszłego najbardziej kompetentnego Ministra Rolnictwa i obsady ministerstwa?

Lub zorganizowanie firmy, która zajmie się przetwórstwem

Po co rolnik ma sprzedawać maliny?
Niech 1000 rolników sprzedaje dżemy i soki
Porównaj ceny malin w skupie i w sklepach

Rolnik zawozi do skupu rzepak i dostaje 800 - 2000 złotych a litr oleju kosztuje 10
Rolnik nie powinien sprzedawać rzepaku, ale 1000 rolników sprzedawać olej

Masz rację! niech zagłosują na takiego kandydata, który im w tym pomoże.

Błędem było niekupienie zakładów rzepakowych przez rolnicze spółdzielnie po 1989, ale fanatyzm ówczesnych liberałów....


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Jarek Duda (1185 punktów)
Ogólnie żeby uzupełnić bardzo dynamiczny wszechwładczy system partyjny, przez bardziej ciągłe i stabilne ponadpartyjne podsystemy kierunkowe - oparte na kompetencji i zaufaniu szczególnie odpowiadającej grupy społecznej.

Przykładowo rolnikom bardziej niż na minimalnym wpływie na ogólną politykę Polski, powinno zależeć na większym wpływie na powiązane ministerstwo.

Analogicznie niżej w społeczeństwie - brak chęci głosowania bierze się ze świadomości że masz praktycznie zerowy wpływ na ogólną politykę, kilka partii obiecujących podobne rzeczy - a po wyborach robiące zupełnie co innego.

Myślę że chęć byłaby większa głosując bardziej tematycznie - ale niekoniecznie idąc w skrajność jak referenda, tylko może coś pośredniego, jak rolnicy głosujący na Ministra Rolnictwa - najlepiej ponadpartyjnego, firmującego konkretne rozwiązania dla tej grupy społecznej ... prawie pomijanej w niezwykle ogólnych programach partyjnych (w których np. akademików chyba zupełnie nie ma).

Spółdzielnie/prywatyzacja to osobny duży temat, w który już może tutaj nie wchodźmy.
farmer (22440 punktów)

>Myślę że chęć byłaby większa głosując bardziej tematycznie - ale niekoniecznie idąc w skrajność jak referenda, tylko może coś pośredniego, jak rolnicy głosujący na Ministra Rolnictwa - najlepiej ponadpartyjnego, firmującego konkretne rozwiązania dla tej grupy społecznej ... prawie pomijanej w niezwykle ogólnych programach partyjnych (w których np. akademików chyba zupełnie nie ma).
>Spółdzielnie/prywatyzacja to osobny duży temat, w który już może tutaj nie wchodźmy.

Rolnicy? To chyba najbardziej dotowana grupa.

Generalnie powinno się wyodrębnic rolnika1-10ha od firmy z 1000ha i sprzętami za miliony dzięki UE.

Susza źle
Mokro źle
Za.dobrxe źle bo obrodziło i tanio
Nie obrodziło źle bo nie ma co psprzedac.

To jak z polskim węglem. Co to oznacza dla końcowego klienta ?
A note tle że musi dopłacić do wydobycia.

A ropa? Całe szczesxid że jej nie mamy (coś tam jest ) tylko ja kupujemy.

Bo tak jak piszesz miałaby by być minister od ropy i konsultacje społeczne.
A tak jest drogo. Ale oszcedza się na ministrze .
Jarek Duda (1185 punktów)
Trochę im się ostatnio oberwało m.in. zbożem, malinami, etc. i wyrażali niezadowolenie do swojego ministra.
Więc gdyby on był z listy sugerowanej przez społeczność rolników, z jednej strony może bardziej przychylnie patrzyliby na jego/jej działania, mieli większe zaufanie.
Z drugiej byłoby sporo dyskusji przed zostaniem takim kandydatem rolników (dla weryfikacji osoby i wspólnego zadecydowania priorytetów), pewnie też w trakcie żeby zostać na kolejną kadencję - lepsza komunikacja z osobami za które bezpośrednio odpowiada, kontynuacja długofalowych działań.
24-07-2023 11:16 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Trochę im się ostatnio oberwało m.in. zbożem, malinami, etc. i wyrażali niezadowolenie do swojego ministra.
>Więc gdyby on był z listy sugerowanej przez społeczność rolników, z jednej strony może bardziej przychylnie patrzyliby na jego/jej działania, mieli większe zaufanie.
>Z drugiej byłoby sporo dyskusji przed zostaniem takim kandydatem rolników (dla weryfikacji osoby i wspólnego zadecydowania priorytetów), pewnie też w trakcie żeby zostać na kolejną kadencję - lepsza komunikacja z osobami za które bezpośrednio odpowiada, kontynuacja długofalowych działań.


Rolników to kiedyś było tyle że mogli miec swoj rząd prezydenta i kogo tylko chcieli.

Równie dobrze ludzie którzy chodzą do pracy na etat powinni mieć swojego ministra.


Procz rolnikow jest jeszcze więcej grup społecznych. Kto i jak miałby dokonać selekcji?
Jarek Duda (1185 punktów)
Owszem jest sporo grup społecznych które, w przeciwieństwie do rolników, w demokratycznym głosowaniu mają praktycznie zerowe znaczenie - więc przez polityków mogą być ignorowane, np. akademicy i powiązana z nimi nauka ... ponieważ w demokracji pijak i profesor mają taki sam głos.

Szczególnie dla takich grup, ekspertów, może warto byłoby dodać mechanizmy utrudniające ich ignorowanie przez polityków - np. gdyby przygotowywali listę sensownych kandydatów na odpowiadającego ministra, w drodze publicznych dyskusji z takimi kandydatami.

Też w ten sposób próbując urozmaicić przestrzeń tematów obecnych w powszechnej dyskusji (jak: aborcja, wojna, kościół), może zaciekawić społeczność swoimi realiami, tematami, problemami (jak nauka, technologie, rozwój).
24-07-2023 23:37 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Owszem jest sporo grup społecznych które, w przeciwieństwie do rolników, w demokratycznym głosowaniu mają praktycznie zerowe znaczenie - więc przez polityków mogą być ignorowane, np. akademicy i powiązana z nimi nauka ... ponieważ w demokracji pijak i profesor mają taki sam głos.

Ten argument z profesorem i pijakiem coraz mniej do mnie trafia a właściwe nie trafia.

Inny ekspert posła Macierewicza prof. Jan Obrębski przyznał, że wiedzę o przyczynach katastrofy ...... Profesor i tu ma stosowne umiejętności. Jak wyznał prokuratorom od dziecka interesuje się lotnictwem, w młodości sklejał modele samolotów, a kiedyś siedział nawet kw kokpicie myśliwsko-bombowego odrzutowca Su-33. No i latając samolotami, obserwuje, jak zachowują się skrzydła
www.newswe(*)cz-i-absurdy-ekspertow/cxvztw9

Może to powiedzonko jest źle odczytywane.?

Jarek Duda (1185 punktów)
A teraz wyobraź sobie że wygrywa Konfederacja - który z nich zostanie ministrem np. nauki?
farmer (22440 punktów)
>A teraz wyobraź sobie że wygrywa Konfederacja - który z nich zostanie ministrem np. nauki?

Nie mam pojęcia. Mam wrażenie że w Polsce nie czekam co się poprawi tylko co się pogorszy.

Bo kto będzie rządził to wsumie bez znaczenia.
Jarek Duda (1185 punktów)
Jeśli będziemy tylko siedzieć i biadolić to na pewno - politycy lubią to.
Samo głosowanie w tym momencie to za mało - pytanie co jeszcze realistycznie można próbować zrobić?

Przykładowo, mam wrażenie że lepszych ministrów jednak wybraliby profesorowie niż pijacy.
Owszem to nie są zbiory rozłączne, jednak mówimy o demokracji/statystyce wewnątrz takich grup - spróbować się zorganizować żeby wykorzystać okres przedwyborczy dla wymuszenia na rządzących części kompetentnych, ponadpartyjnych funkcjonariuszy w rządzie.
Thoter (6650 punktów)
> mam wrażenie że lepszych ministrów jednak wybraliby profesorowie niż pijacy.
>

Dla kogo lepszych ??
Jesteśmy w jakimś układzie i to ten układ wybiera dla siebie dobrych ministrów.
Obecny układ jest sztucznie podtrzymywany po to, by dalej kontynuował napaść na Rosję i jeszcze na Białoruś i Chiny.
Czy profesorowie zdają sobie sprawę z tego, że nami rządzi CIA i JP Morgan. Wszędzie się uwijają szkoleni Żydzi i ich szabesgojowie.
Mamy kilku profesorów, którzy rozumieją co się działo i dzieje i mają odwagę o tym mówić.
Nałożono na nich cenzurę i reszta "profesorów" odcięła się od nich.
Którzy to profesorowie mają wybierać ???
farmer (22440 punktów)
>Jeśli będziemy tylko siedzieć i biadolić to na pewno - politycy lubią to.
>Samo głosowanie w tym momencie to za mało - pytanie co jeszcze realistycznie można próbować zrobić?
>Przykładowo, mam wrażenie że lepszych ministrów jednak wybraliby profesorowie niż pijacy.

A czemu. Skoro to odbywa się nie nazasadzie doświadczenia a losowości.



>Owszem to nie są zbiory rozłączne, jednak mówimy o demokracji/statystyce wewnątrz takich grup - spróbować się zorganizować żeby wykorzystać okres przedwyborczy dla wymuszenia na rządzących części kompetentnych, ponadpartyjnych funkcjonariuszy w rządzie.

Czy minister nauki powinien wydać miliony miliardy na....naukę religii?

Jarek Duda (1185 punktów)
>Czy minister nauki powinien wydać miliony miliardy na....naukę religii?
Nie wiem czy powinien, ale wybrany wśród partii przekraczającej 50% jak najbardziej może.
Natomiast gdyby np. był wybierany z listy kompetentnych jako wybranej/przegłosowanej przykładowo wśród akademików, podejrzewam że to by się nie zdarzyło.
Thoter (6650 punktów)
>>Czy minister nauki powinien wydać miliony miliardy na....naukę religii?
>Nie wiem czy powinien, ale wybrany wśród partii przekraczającej 50% jak najbardziej może.
>Natomiast gdyby np. był wybierany z listy kompetentnych jako wybranej/przegłosowanej przykładowo >wśród akademików, podejrzewam że to by się nie zdarzyło.

Dla kogo religijność Polaków, poza Polakami, ma znaczenie ??
W czasie pierwszego "odzyskania" niepodległości Polską rządziła tzw. misja międzysojusznicza do Polski.

pl.wikiped(*)ędzysojusznicza_do_Polski

Brytyjski agent Dmowski wstawił modlącym się Polakom wizję wielkiej Polski i wstawił jeszcze tych, których należy pokonać, by się jego wizja mogła zrealizować.
Brytyjski agent Dmowski realizował program opracowany przez Brytyjczyków a z niego wynikało, że w tej "wielkiej" Polsce mogli tylko mieszkać wielcy katolicy, a na przeszkodzie temu stoją Żydzi.
Minęło sto lat i mamy kolejną wizję "wielkiej" katolickiej Polski i mamy kolejnych Żydów, tylko już w roli kierownictwa budowy tej "wielkiej" Polski.
Pierwsza wizja zakończyła się używaniem nas na mięso armatnie przez Brytyjczyków a druga właśnie trwa i jesteśmy mięsem armatnim Żydów amerykańskich.
Katolicy widocznie najlepiej się nadają na mięso armatnie. Polakowi wystarczą dwa fakultety: oczywiście z religii i z napisanej przez obcych historii.
farmer (22440 punktów)
>>Czy minister nauki powinien wydać miliony miliardy na....naukę religii?
>Nie wiem czy powinien, ale wybrany wśród partii przekraczającej 50% jak najbardziej może.
>Natomiast gdyby np. był wybierany z listy kompetentnych jako wybranej/przegłosowanej przykładowo wśród akademików, podejrzewam że to by się nie zdarzyło.


Tej pewności jak widizsx nie masz a i sam piszesz że nie wiesz czy powinien.
szarley (54911 punktów)
>Trochę im się ostatnio oberwało m.in. zbożem, malinami, etc. i wyrażali niezadowolenie do swojego ministra.
>Więc gdyby on był z listy sugerowanej przez społeczność rolników, ...
... to chleb kosztowałby 50 złotych

Nie tędy droga.
Minister rolnictwa powinien się znać na rolnictwie i ekonomice rolnictwa, ale nie może być ministrem rolników.

Oczywiście slogan "biedny rolnik to biedny naród" nie jest tylko sloganem, ma w sobie wiele prawdy, ale minister rolnictwa wybrany przez rolników to nieporozumienie

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
szarley (54911 punktów)
>Przykładowo rolnikom bardziej niż na minimalnym wpływie na ogólną politykę Polski, powinno zależeć na większym wpływie na powiązane ministerstwo.

Niekoniecznie
Rolnik ma dzieci, chce mieć wpływ na edukację
Rolnik jeździ drogami, chce mieć wpływ na infrastrukturę
Rolnik bywa chory, chce mieć wpływ na szpitale

Dlatego różne partie mają różne programy, a wyborca powinien wybrać co dla niego najlpesze
Pisałem kiedyś, że nawet Wiadomości wędkarskie powinny informować o preferencjach kandydadtw, jeśli dla kogoś priorytetem jest połów ryb, to zagłosuje na wędkarza

Niemniej głosowanie na poszczególnych ministrów nie wydaje się dobrym pomysłem

>Analogicznie niżej w społeczeństwie - brak chęci głosowania bierze się ze świadomości że masz praktycznie zerowy wpływ na ogólną politykę,
Dlatego trzeba
1 zwiększać ten wpływ przesuwając kompetencje i pieniądze niżej do gmin i powiatów
2 przekonywać wyborców, że ich głos jest zawsze ważny i jak działa
3 co nie mniej ważne, dostosować wyborczą geografię do realiów. Dlaczego w Szczekocinach, ktoś ma wybierać Śląski wojewódzki sejm?

>Spółdzielnie/prywatyzacja to osobny duży temat, w który już może tutaj nie wchodźmy.
Może trafi się okazja do rozmowy


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
24-07-2023 11:00 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>3 co nie mniej ważne, dostosować wyborczą geografię do realiów. Dlaczego w Szczekocinach, ktoś ma wybierać Śląski wojewódzki sejm?

O kierwa

Szczekociny znajdują się na terenie Małopolski[2] i pomimo że reforma z 1999 r. włączyła je do województwa śląskiego, Szczekociny nie są częścią Śląska. Przed 1975 r. Szczekociny były częścią województwa kieleckiego, a w latach 1975-1998 częścią województwa częstochowskiego. Natomiast w czasach zaboru rosyjskiego były częścią guberni kieleckiej przez większość tego okresu. Dlatego Szczekociny związane są z Kielecczyzną.
szarley (54911 punktów)
>>3 co nie mniej ważne, dostosować wyborczą geografię do realiów. Dlaczego w Szczekocinach, ktoś ma wybierać Śląski wojewódzki sejm?
>O kierwa
>Szczekociny znajdują się na terenie Małopolski[2] i pomimo że reforma z 1999 r. włączyła je do województwa śląskiego, Szczekociny nie są częścią Śląska. Przed 1975 r. Szczekociny były częścią województwa kieleckiego, a w latach 1975-1998 częścią województwa częstochowskiego. Natomiast w czasach zaboru rosyjskiego były częścią guberni kieleckiej przez większość tego okresu. Dlatego Szczekociny związane są z Kielecczyzną.

I teraz uruchom wyobraźnię :

Jaka będzie frekwencja i zaangażowanie mieszkańców Szczekocin w wyborach sejmu autonomicznego województwa kieleckiego a jaka w w wyborach sejmu autonomicznego województwa śląskiego?

Widzę różnice w politycznym zaangażowaniu mieszkańców Karwiny w zależności od jej przydziału do Śląska czy do Morawy



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
farmer (22440 punktów)
>>>3 co nie mniej ważne, dostosować wyborczą geografię do realiów. Dlaczego w Szczekocinach, ktoś ma wybierać Śląski wojewódzki sejm?
>>O kierwa
>>Szczekociny znajdują się na terenie Małopolski[2] i pomimo że reforma z 1999 r. włączyła je do województwa śląskiego, Szczekociny nie są częścią Śląska. Przed 1975 r. Szczekociny były częścią województwa kieleckiego, a w latach 1975-1998 częścią województwa częstochowskiego. Natomiast w czasach zaboru rosyjskiego były częścią guberni kieleckiej przez większość tego okresu. Dlatego Szczekociny związane są z Kielecczyzną.
>I teraz uruchom wyobraźnię :
>Jaka będzie frekwencja i zaangażowanie mieszkańców Szczekocin w wyborach sejmu autonomicznego województwa kieleckiego a jaka w w wyborach sejmu autonomicznego województwa śląskiego?

Właściwe w czym problem?

>Widzę różnice w politycznym zaangażowaniu mieszkańców Karwiny w zależności od jej przydziału do Śląska czy do Morawy
>

Czy do wybudowania chodnika kanalizacji szkoły ....potrzeba czegoś więcej niż pieniędzy?

Prawdę mówiąc nie rozumiem co ma podział administracyjny do zarządzania.
Bo nagle okazuje się ze mieszkaniec Szczekocin był tu tam i co się stało?

Jak dzieciom się nie wtłoczy do głowy odpwoiedniej historii to są ludźmi bez podziałów.

szarley (54911 punktów)
>>I teraz uruchom wyobraźnię :
>>Jaka będzie frekwencja i zaangażowanie mieszkańców Szczekocin w wyborach sejmu autonomicznego województwa kieleckiego a jaka w w wyborach sejmu autonomicznego województwa śląskiego?
>Właściwe w czym problem?

W stopniu zaangażowania obywateli w publiczne sprawy

>>Widzę różnice w politycznym zaangażowaniu mieszkańców Karwiny w zależności od jej przydziału do Śląska czy do Morawy
>Czy do wybudowania chodnika kanalizacji szkoły ....potrzeba czegoś więcej niż pieniędzy?
Nie, ale w Polsce pieniądze idą głównie do centrum

>Prawdę mówiąc nie rozumiem co ma podział administracyjny do zarządzania.
Celowo posłużyłem się przykładem miasta, w którym mieszkańcy nie identyfikują się z województwem , w którym mieszkają

>Bo nagle okazuje się ze mieszkaniec Szczekocin był tu tam i co się stało?
I "nagle" orzeka: " z Katowic nas nie widać, Hanysy mają nas w d.pie, nie idę głosować"

>Jak dzieciom się nie wtłoczy do głowy odpwoiedniej historii to są ludźmi bez podziałów.
Ktoś kiedyś chciał nie uczyć dzieci mówić, żeby poznać prastary język ludzkości


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
farmer (22440 punktów)
>>>I teraz uruchom wyobraźnię :
>>>Jaka będzie frekwencja i zaangażowanie mieszkańców Szczekocin w wyborach sejmu autonomicznego województwa kieleckiego a jaka w w wyborach sejmu autonomicznego województwa śląskiego?
>>Właściwe w czym problem?
>W stopniu zaangażowania obywateli w publiczne sprawy

Przez pryzmat regionu?

>>>Widzę różnice w politycznym zaangażowaniu mieszkańców Karwiny w zależności od jej przydziału do Śląska czy do Morawy

A ja widzę 'dziadka w Wermachcie'. Znaczy ludzie widzą w innych historię która ich nie dotyczy.


>>Czy do wybudowania chodnika kanalizacji szkoły ....potrzeba czegoś więcej niż pieniędzy?
>Nie, ale w Polsce pieniądze idą głównie do centrum
>>Prawdę mówiąc nie rozumiem co ma podział administracyjny do zarządzania.
>Celowo posłużyłem się przykładem miasta, w którym mieszkańcy nie identyfikują się z województwem , w którym mieszkają

A jak się urodziłeś w Warszawie i przeniosles do Katowic . To co masz zrobić?



>>Bo nagle okazuje się ze mieszkaniec Szczekocin był tu tam i co się stało?
>I "nagle" orzeka: " z Katowic nas nie widać, Hanysy mają nas w d.pie, nie idę głosować"
>>Jak dzieciom się nie wtłoczy do głowy odpwoiedniej historii to są ludźmi bez podziałów.
>Ktoś kiedyś chciał nie uczyć dzieci mówić, żeby poznać prastary język ludzkości

Nikt nie wybiera gdzie się rodzi. Urodzisz się w Szczekocinach to taki ni pies ni wydra...Urodzisz się na Śląsku....to +100do pochodzenia. Inni wypad do Kielc.
Sztucznne podziały.
szarley (54911 punktów)
>>>>I teraz uruchom wyobraźnię :
>>>>Jaka będzie frekwencja i zaangażowanie mieszkańców Szczekocin w wyborach sejmu autonomicznego województwa kieleckiego a jaka w w wyborach sejmu autonomicznego województwa śląskiego?
>>>Właściwe w czym problem?
>>W stopniu zaangażowania obywateli w publiczne sprawy
>Przez pryzmat regionu?

Oczywiście
Poczytaj na temat społecznej aktywności mieszkańców wsi przyłączonych do sąsiednich miast
To samo dotyczy powiatów czy regionów

>>>>Widzę różnice w politycznym zaangażowaniu mieszkańców Karwiny w zależności od jej przydziału do Śląska czy do Morawy
>A ja widzę 'dziadka w Wermachcie'. Znaczy ludzie widzą w innych historię która ich nie dotyczy.

Tak. ale to inna sprawa. Mieszkam w kraju, w którym niemal każdy autochton miał kogoś w Wehrmachcie. Znałem ludzi, którzy najpierw byli w powstaniach a potem bronili Monte Cassino
Ale to odrębny temat, jak postrzegają "nas" mieszkańcy Księstwa warszawskiego

>>>Prawdę mówiąc nie rozumiem co ma podział administracyjny do zarządzania.
>>Celowo posłużyłem się przykładem miasta, w którym mieszkańcy nie identyfikują się z województwem , w którym mieszkają
>A jak się urodziłeś w Warszawie i przeniosles do Katowic . To co masz zrobić?

Jest różnica między dobrowolnym przesiedleniem się warszawiaka na Śląsk, a przymusowym "przesiedleniem" całego kieleckiego powiatu

>>>Jak dzieciom się nie wtłoczy do głowy odpwoiedniej historii to są ludźmi bez podziałów.
>>Ktoś kiedyś chciał nie uczyć dzieci mówić, żeby poznać prastary język ludzkości
>Nikt nie wybiera gdzie się rodzi.
Ale jedni utożsamiają się z miejscem narodzin, inni nie

Jedni dbają o chodnik przed domem i sadzą kwiaty w ogrodzie, inni śmieci zostawiają na rynku


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
farmer (22440 punktów)
>>>>>I teraz uruchom wyobraźnię :
>>>>>Jaka będzie frekwencja i zaangażowanie mieszkańców Szczekocin w wyborach sejmu autonomicznego województwa kieleckiego a jaka w w wyborach sejmu autonomicznego województwa śląskiego?
>>>>Właściwe w czym problem?
>>>W stopniu zaangażowania obywateli w publiczne sprawy
>>Przez pryzmat regionu?
>Oczywiście
>Poczytaj na temat społecznej aktywności mieszkańców wsi przyłączonych do sąsiednich miast
>To samo dotyczy powiatów czy regionów

Ekspansja miasta to zupełnie coś innego. I choć czasem brzmi absurdalnie jak wtedy gdy PiS powiększał Warszawę o wsie gdzie pamiętam jak pytano się ludzi co sądzą o tym że teraz będą mieszkać w Warszawie....a dokoła pola.


Ale co by się zmieniło gdyby zamiast świętokrzyskiego ktoś został przesunięty w podkarpackie?

Prestiż?
szarley (54911 punktów)
>Ekspansja miasta to zupełnie coś innego.
Mechanizm spadku zainteresowania lokalnymi sprawami jest ten sam

>Ale co by się zmieniło gdyby zamiast świętokrzyskiego ktoś został przesunięty w podkarpackie?
>Prestiż?
Nie. Spadek zainteresowania polityką w lokalnym wymiarze

Tylko tyle, ale to oznacza wsparcie centralistycznych dążeń władzy i zmniejszenie demokracji

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
farmer (22440 punktów)
>>Ekspansja miasta to zupełnie coś innego.
>Mechanizm spadku zainteresowania lokalnymi sprawami jest ten sam
>>Ale co by się zmieniło gdyby zamiast świętokrzyskiego ktoś został przesunięty w podkarpackie?
>>Prestiż?
>Nie. Spadek zainteresowania polityką w lokalnym wymiarze
>Tylko tyle, ale to oznacza wsparcie centralistycznych dążeń władzy i zmniejszenie demokracji

Ale w kontekście przynależności do danego województwa nic z tego nie wynika bo koniec końców gdzieś by się dane miasto czy wieś znajdowało.
A kontekst historyczny w przypadku budowy chodnika jakie ma znaczenie ?
Jarek Duda (1185 punktów)
>Rolnik ma dzieci, chce mieć wpływ na edukację
Jasne - większość Polaków ma też wspólne priorytety, więc propozycja jest żeby obie kwestie połączyć: wszechwładza partii przebijającej 50%, ale jednak wspomagana ekspertyzą poszczególnych środowisk - które obecnie są często praktycznie ignorowane w Polsce (... na Węgrzech i wielu innych krajach).

Przykładowo wspomniana edukacja - czy w pełni politycznie wybrany Minister Edukacji będzie lepszy niż np. wybrany spośród listy zdecydowanej przez społeczność nauczycieli (dyskutując przed i w trakcie dla pozostania na kolejną kadencję)?
szarley (54911 punktów)
>Przykładowo wspomniana edukacja - czy w pełni politycznie wybrany Minister Edukacji będzie lepszy niż np. wybrany spośród listy zdecydowanej przez społeczność nauczycieli

Apage!
Najgorszym rozwiązaniem dla edukacji jest nauczyciel w roli ministra edukacji
Uczyłem w szkole.....

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Jarek Duda (1185 punktów)
Myślę że nauczyciele mogliby wybrać sensownego kandydata - niekoniecznie nauczyciela ... pewnie lepszego niż czysto politycznie wybranego spośród znajomych z jednej partii - nawet niekoniecznie z doświadczeniem w danej dziedzinie.
szarley (54911 punktów)
>Myślę że nauczyciele mogliby wybrać sensownego kandydata - niekoniecznie nauczyciela ... pewnie lepszego niż czysto politycznie wybranego spośród znajomych z jednej partii - nawet niekoniecznie z doświadczeniem w danej dziedzinie.

Nie.
1 Większość nauczycieli, nawet tych bardzo dobrych, żyje w przekonaniu, że powinno być więcej godzin zwłaszcza ich przedmiotu
2 szkoła uczy nie dla nauczycieli, ale dla uczniów


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
24-07-2023 13:51 
 Ocena 1 na 1
Jarek Duda (1185 punktów)
To nie jest próba szukania utopii, tylko poprawienia obecnej sytuacji - jeśli uważasz że obecne rozwiązanie jest idealne: zwycięska partia wybiera kto z nich zostanie danym ministrem, to może nie ma czego poprawiać?

Też na ten moment nie mówimy o zmianach prawnych, tylko o działaniu wewnątrz obecnego - organizacji wewnątrz grup, szczególnie wykorzystując sytuację przedwyborczą.

Czyli jeśli przykładowo nauczyciele wybraliby swoją listę kandydatów na Ministra Edukacji, to mogą tylko takiej osobie zaproponować minikampanię dla poprawy jej szansy uzyskania tej pozycji - co sugerowałoby szukanie realistycznych kandydatów.

Owszem są różne grupy pod danym ministrem - tutaj dodatkowo np. uczniowie, którzy mogliby m.in. przez rodziców współpracować z powyższą organizacją nauczycieli, dla ustalenia wspólnych priorytetów i kandydatów o większej szansie na sukces.
szarley (54911 punktów)
>To nie jest próba szukania utopii, tylko poprawienia obecnej sytuacji - jeśli uważasz że obecne rozwiązanie jest idealne: zwycięska partia wybiera kto z nich zostanie danym ministrem, to może nie ma czego poprawiać?

Błąd w myśleniu
To, że krytykuję Twój pomysł, nie oznacza, że obecny system uważam za dobry, ani nawet, że sam mam lepszy pomysł

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
24-07-2023 15:22 
 Ocena 1 na 1
Jarek Duda (1185 punktów)
Jak to sobie wyobrażam na przykładzie grupy naukowej: akademicy + studenci + popularyzatorzy + R&D przemysłowe + środowisko patentowe + zwykli entuzjaści nauki ...

Przygotować forum dyskusyjne - jak najbardziej obiektywne, użytkownicy jako imię+nazwisko, może wyższe uprawnienia dla doktor i wyżej.
Po czym poprosić popularyzatorów nauki o rozreklamowanie inicjatywy.
Potem wewnątrz forum pozbierać potencjalne kandydatury na ministrów (nauki, rozwoju, cyfryzacji), przeprowadzić dyskusję o nich, w wyniku głosowania wybrać powiedzmy 10.
Po czym zaproponować im udział w takiej minikampanii - seria spotkań z dyskusją o przyszłości Polskiej nauki, najlepiej w formie hybrydowej, z publicznie dostępnym nagraniem.
No i z 2 tygodnie przed wyborami znowu w drodze głosowania wybieramy powiedzmy 5, piszemy list do wszystkich partii że prosimy o wybór ministrów z tej listy i zbieramy podpisy pod tym listem.
Wszystko z akcją medialną i publicznym pytaniem partii czy będą respektować - krytykując niechętne.

Zalety gdyby się udało: kilku sensownych może ponadpartyjnych ministrów, utrzymanie dyskusji po wyborach m.in. pod kolejne kadencje, zmobilizowanie środowiska - wspólne szukanie rozwiązań, celów, naprawy patologii ... zainteresowanie opinii publicznej istnieniem takich tematów (oprócz aborcja, wojna, kościół) - np. dla mobilizacji młodzieży do wyboru takiej drogi zamiast powiedzmy influencer.

A wady jakie?
Thoter (6650 punktów)
>Myślę że nauczyciele mogliby wybrać sensownego kandydata - niekoniecznie nauczyciela ... pewnie >lepszego niż czysto politycznie wybranego spośród znajomych z jednej partii - nawet >niekoniecznie z doświadczeniem w danej dziedzinie.

Jaki by to miało cel, by funkcjonariusze oświatowi cokolwiek wybierali ??
Funkcjonariusze mają płacone za realizowanie odgórnych programów a nad nimi i wypaczeniami programu czuwają partyjne kuratoria. Funkcjonariusze ci już wchłonęli program, za którego szerzenie mają płacone.
Funkcjonariusze oświatowi mają się narażać na podpadnięcie demokratycznej władzy ??
Polak od kilku pokoleń jest tresowany na mięso armatnie, wciągany w obce wojny i sam sobie organizuje burdy.
Najlepszym dla nas wyjściem jest NIC NIE ROBIĆ.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Niechęć bierze się z .... braku wiary ...

w to, że tajne wybory prawodawców mogą uczynić życie lepszym.

Ja w to nie wierzę, więc nie wybieram sobie i innym w tajemnicy prawodawców.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Thoter (6650 punktów)
>W demokracji reprezentatywnej lud głosuje raz na kilka lat, a w międzyczasie niewiele ma do
>powiedzenia - co często prowadzi do patologii.
>Ogólne pytanie: jak wewnątrz takiego systemu próbować poprawić ciągłą realną dyskusję między ludem a
>rządzącymi?
>Jak są pomysły to rzucajcie - szczególnie wykorzystujące to że trwa kampania przedwyborcza.
>

Jak to nie ma nic do powiedzenia ??
W międzyczasie czasie lud może sobie paplać co chce i nikt mu w tym nie będzie przeszkadzał.
Demokratyczni psychologowie tłumu tak tym ludem pokierują, że lud podzielą, dokładnie na dwie połowy, skłócą i zagonią do urny. Demokratyczny lud nie ma trybunów, nie słucha inteligencji. W demokratycznej furii pędzi oddać głos, nie rozumiejąc i nie kierując się swoim interesem.
Demokratyczny zasób ludzki jest eksploatowany, wraz ze złożami, które były własnością ich przodków, przez kapitalistycznych cwaniaków, którzy dla ich "szczęścia" zapewniają im demokratyczną rozrywkę.
Czy demokratyczny lud oczekuje czegoś więcej od swojej wegetacji ??
Demokratyczny ochlos nie ma ludzkiego mózgu i przez to odrzuca wszystko, co mu sprawia problem.
W Polsce non stop się walczy z jakimiś wypaczeniami, dlatego walka z wypaczeniami "demokratycznymi" nie jest czymś nowym. Problem jest taki, że to wypaczone polskojęzyczne istoty chcą wyprostować to, co im się wydaje krzywe. Jak patrzymy na te prostowania z innej perspektywy niż ci "reformatorzy", to dostrzegamy coraz większe zniekształcenie prostujących i prostowanej Polski. Już brytyjski agent Dmowski tworzył "wielką" Polskę, tylko dla "wielkich" Polaków, których można było poznać po tym, że chodzili się okazać do kościoła. Dla pozostałych nie było miejsca, w jego "niepodległej" Polsce.

Żeby usprawnić dialog demokratycznego ludu z władzą, na którą lud oddał głos, należałoby zarejestrować obce agentury działające w "demokratycznej" Polsce. Lud powinien się bezpośrednio komunikować z właścicielem demokratycznych partii. To pośrednictwo powoduje, nie tylko ogromne koszy ale też demokratyczne wypaczenia.

wykop.pl/l(*)-polski-kim-jest-lejb-fogelman

Powinniśmy wiedzieć, czy Lejb Fogelman jest dalej królem Polski czy Sanhedryn mianował nam już nowego króla.
okragly (21676 punktów)
>W demokracji reprezentatywnej lud ...
jeśli głos ludu to proporcjonalnie wszyscy powinni być reprezentowani, w tym bezrobotni, sprzataczki, ochroniarze, prostytutki, alkoholicy, kobiety, tak widzę demokracje reprezentatywną
najlepiej poprzez losowanie
quick (6851 punktów)
>W demokracji reprezentatywnej lud głosuje raz na kilka lat, a w międzyczasie niewiele ma do
>powiedzenia - co często prowadzi do patologii.
Głosując na daną partię głosuje na dany program, a ten jest projektem na kilka lat.

>Ogólne pytanie: jak wewnątrz takiego systemu próbować poprawić ciągłą realną dyskusję między ludem a
>rządzącymi?
Organizować panele dyskusyjne, do których można zapraszać różnych polityków i uczestników życia społecznego. Poruszać tylko takie tematy, które mają znaczenie polityczne, np. strategia polityki zagranicznej RP. Przypominam że znaczenie polityczne ma każda dziedzina życia, chodzi o ich priorytetyzacje.

>Jak są pomysły to rzucajcie - szczególnie wykorzystujące to że trwa kampania przedwyborcza.
>Chciałem przedyskutować poniższy (
>stąd):
>są spore grupy społeczne/zawodowe z odpowiadającymi np. ministrami - jak rolnicy, nauczyciele,
>akademicy ... lekarze, prawnicy, wojskowi ... przedsiębiorcy, policjanci, niepełnosprawni ...
>Zbliżają się wybory, nie wiadomo kto będzie obejmował te stanowiska za kilka miesięcy - może jest
>dobry czas żeby takie grupy zorganizowały się wewnętrznie i przedyskutowały swoje typy za/przeciw -
>po czym wybrały np. demokratycznie w drodze wewnętrznego głosowania kilku preferowanych kandydatów
>(plus czarna lista?) przykładowo na odpowiadających ministrów.
>Po czym takim faworytom (może ponadpartyjnym) w miarę możliwości grupa mogłaby zaproponować
>minikampanię przedwyborczą - z obszerną dyskusją o stanie danego obszaru, problemach i ich
>proponowanych rozwiązaniach.
>Czyli spotkania firmowane tymi osobami, przy okazji biorącymi udział w dyskusjach - też dla
>upewnienia się do ich kandydatur, zbudowania zaufania i przygotowania ich do funkcji ... dając
>rządzącym jasny sygnał że jak chcą być w dobrych relacjach z tą grupą to powinni uszanować ich
>decyzję.
>Taka oddolna organizacja dałaby szansą na bardziej kompetentne obsadzanie tych stanowisk - może
>nawet ponadpartyjne: z szansą utrzymania ciągłości działań przy zmianie rządzących - może
>takich kilku ministrów reprezentujących grupy mogłoby być bezpartyjnych (?)
>Też wzmacniając siłę tak zorganizowanych grup, zachęcając obecnych i przyszłych odpowiadających
>polityków do ciągłego kontaktu z ludźmi za których odpowiada ... oraz stymulując zorganizowaną
>dyskusję wewnątrz takich grup: żeby poukładały sobie wewnętrznie czego tak naprawdę chcą - mniej
>krzyczenia i emocji, więcej dyskusji.
>Co uważacie o takiej potencjalnej próbie poprawy komunikacji między ludem a rządzącymi?
>Jak można by to zorganizować - przykładowo wśród akademików: dla poprawy Polskiej nauki, pewnie we
>współpracy z popularyzatorami nauki?
>Np. poprzez jak najbardziej obiektywne osobne fora dyskusyjne dla organizacji danej grupy.
Jaką masz pan gwarancję, że takie propozycje są lepsze niż obecny system? W obecnym systemie zmieniłbym dwie rzeczy, po pierwsze; więcej referendów, po drugie; system prezydencki.

Można bodaj z całą słusznością powiedzieć, że nigdzie nie ma tylu co u nas nieinteligentnych intelektualistów i tylu estetów bez smaku.- Roman Dmowski.
26-07-2023 20:15 
 Ocena 1 na 1
Thoter (6650 punktów)

>Głosując na daną partię głosuje na dany program, a ten jest projektem na kilka lat.

Powtarzam, trzeba zarejestrować obce agentury, tak aby zasób wyborców wiedział, kto jest właścicielem demokratycznych partii.
"Zielona książeczka" powinna być w demokratycznym programie szkolnym.
27-07-2023 17:58 
 Ocena 1 na 1
quick (6851 punktów)
>>Głosując na daną partię głosuje na dany program, a ten jest projektem na kilka lat.
>Powtarzam, trzeba zarejestrować obce agentury, tak aby zasób wyborców wiedział, kto jest właścicielem demokratycznych partii.
Kto Twoim zdaniem do kogo należy w takim przypadku?
Bo ja widzę polskie partie w polskich rękach.

>"Zielona książeczka" powinna być w demokratycznym programie szkolnym.
Po co?

Można bodaj z całą słusznością powiedzieć, że nigdzie nie ma tylu co u nas nieinteligentnych intelektualistów i tylu estetów bez smaku.- Roman Dmowski.
szarley (54911 punktów)
>Organizować panele dyskusyjne, do których można zapraszać różnych polityków i uczestników życia społecznego.

Bardzo dobry pomysł, ale w polskich warunkach nierealny
Język polskiej politycznej klasy schamiał do poziomu rynsztoka

Czego miałby słuchać świadek takiej dyskusji?
Tego, że Tusk jest Niemcem?

W jakiejkolwiek dyskusji musiałby być moderator, który wyłączałby mikrofon politykowi po kłamstwie.

Milcząca dyskusja?

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
quick (6851 punktów)
>>Organizować panele dyskusyjne, do których można zapraszać różnych polityków i uczestników życia społecznego.
>Bardzo dobry pomysł, ale w polskich warunkach nierealny
>Język polskiej politycznej klasy schamiał do poziomu rynsztoka
Dlatego przez takie panele należy tworzyć nowy język, nową jakość debaty publicznej. Każdy niedostosowany osobnik sam się izoluje, stawiając się poza debatą.

>Czego miałby słuchać świadek takiej dyskusji?
>Tego, że Tusk jest Niemcem?
Nie, świadek takiej dyskusji słuchał by tego co się tyczy polskiego interesu. Sprawy bezpieczeństwa, sprawy gospodarcze, służba zdrowia, oświata, etc...

>W jakiejkolwiek dyskusji musiałby być moderator, który wyłączałby mikrofon politykowi po kłamstwie.
Z czasem ukształtował by się standard takich dyskusji.

>Milcząca dyskusja?
Nie, czynny udział w sprawach państwa dla jak najszerszej grupy ludzi.

Można bodaj z całą słusznością powiedzieć, że nigdzie nie ma tylu co u nas nieinteligentnych intelektualistów i tylu estetów bez smaku.- Roman Dmowski.
szarley (54911 punktów)
>>Język polskiej politycznej klasy schamiał do poziomu rynsztoka
>Dlatego przez takie panele należy tworzyć nowy język, nową jakość debaty publicznej. Każdy niedostosowany osobnik sam się izoluje, stawiając się poza debatą.

Tak, postawi się poza debatą, ale nie poza wyborami
Takiej kulturalnej debaty TVPiS nie pokaże, woli pokazać Kaczyńskiego lub Morawieckiego jak obwiniają Tuska, że tyż za granicą stacjonuje grupa Wagnera

>>Czego miałby słuchać świadek takiej dyskusji?
>>Tego, że Tusk jest Niemcem?
>Nie, świadek takiej dyskusji słuchał by tego co się tyczy polskiego interesu.
Nikt mu tego nie pokaże

>Sprawy bezpieczeństwa, sprawy gospodarcze, służba zdrowia, oświata, etc...
Tak samo piękne jak naiwne

>>W jakiejkolwiek dyskusji musiałby być moderator, który wyłączałby mikrofon politykowi po kłamstwie.
>Z czasem ukształtował by się standard takich dyskusji.
Obawiam się, że nie dożyję

Jeśli moderator wykluczy kogoś za kłamstwo, to konkurencyjna TV zrobi z tego kłamstwa zasiew propagandy

Nie oglądasz polskich telewizyj?

Przykład z ostatnich dni
Pozostałości po produkcji materiałów wybuchowych w Bydgoszczy, od kilku lat zalegają prywatne posesje, gdzie zostały wprowadzone z oszustwem właścicieli przez państwową firmę.

Kto jest winien wg PiSu? OPOZYCJA!

Jak powinien zareagować moderator podczas takiej "dyskusji"
Dlaczego nie zareagował natychmiastowym odebraniem głosu p. minister Moskwie w Ministerstwa Niszczenia Środowiska?

Po p. Moskwa jest z PiSu, więc kłamać wolno do woli zwłaszcza w TVPiS


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>W demokracji reprezentatywnej lud głosuje raz na kilka lat, a w międzyczasie niewiele ma do
>powiedzenia - co często prowadzi do patologii.

Są tacy, którzy wierzą, że lud nie powinien mieć głosu i wpływu na życie swoje i innych, bo swoim głosem i wpływem wszystko i wszystkich doprowadzi do ruiny, w tym siebie.

Organizacja prywatnych firm, będących w zasadzie małymi królestwami bez żadnej demokracji, jest niejako wyrazem tej wiary wielu ludzi.

Największe amerykańskie firmy mają zasoby i wpływy większe od małych państw a ich istnienie i rozwój kwestionuje sens demokracji.

youtu.be/5VCiU1osa3w

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365