>Studiowałem równanie Boltzmanna i zrozumiałem, że entropia systemu zależy od jego liczby >mikrostanów (zgodnych z makrostanem). Zrozumiałem również definicję ze zmiennymi dyskretnymi (jak >przykład z rzutem monetą). Mój problem polega na tym, kiedy stosujemy definicję do czegoś takiego >jak gaz. Mikrostan zdefiniowany przez pozycje i pędy wszystkich znajdujących się w nim cząstek. >Problem polega na tym, że pozycje i pędy są zmiennymi ciągłymi, dlatego jeśli mikrostan jest >zdefiniowany przez wszystkie zmienne o konkretnych i dokładnych wartościach, musi istnieć >nieskończona liczba mikrostanów dla dowolnego makrostanu gazu. Ale to nie może być poprawne, >ponieważ oznaczałoby to nieskończoną entropię zgodnie z równaniem Boltzmanna. >Podsumowując: jak możemy policzyć skończoną liczbę mikrostanów, skoro każdy z nich jest zdefiniowany >za pomocą zmiennych ciągłych?
Ty mylisz dwa diametralnie odmienne podejście:
1. deterministyczne 2. statystyczne
W 1. masz te 'mikrostany' i tu nie ma żadnej entropii, bo wszystko jest dane 'na talerzu';
entropia wchodzi dopiero w 2, i to jest kompletnie rozłączne, znaczy jest łatwe przejście z 1 do 2, ale nie odwrotnie, bo tu nie masz tej wiedzy, jedynie statystyczne rzeczy, typu: ciśnienie, temperatura, itd. co nie pozwala odtworzyć stanu 1.
============
Sytuacja w stylu: relatywizm i klasyka.
Bardzo łatwo wyprodukować ten relatywistyczny model z klasyki, bo wystarczy sobie przyjąć c=const, albo e = gamma mc^2, itp. i wtedy otrzymamy cały ten relatywizm;
ale odwrotnie już nie da rady, znaczy z relatywizmu nie można odtworzyć faktycznej rzeczywistości.
|