Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gdy Emocje wydają psyche rozkazy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
03-01-2024 01:32Hamerlik Konopka (19903 punktów)Gdy Emocje wydają psyche rozkazy
Każdy z nas dobrze zna stan napięcia psychicznego:
pl.wikipedia.org/wiki/Stres
gdy rozwinięta w procesie kształcenia i wychowania emocja wydaje nam rozkaz i każe nam go wypełnić.

To są bardzo różne rozkazy np.:
- bycie dobrze ocenianym przez innych
- bycie docenianym przez innych
- bycie lubianym przez innych
- przynależenie do innych
- bycie podobnym do innych
- wybieranie to co inni

Emocja nie da nam spokoju, dopóki nie wypełnimy rozkazu.

W tym miejscu przypominają mi się zwierzęta innych gatunków i nasze wyobrażenia o ich myśleniu i zachowaniu
pl.wikipedia.org/wiki/Zwierzęta

A także definicje algorytmu i kodu maszynowego

pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm

>Algorytm – skończony ciąg jasno zdefiniowanych czynności koniecznych do wykonania pewnego rodzaju zadań, sposób postępowania prowadzący do rozwiązania problemu.

pl.wikipedia.org/wiki/Język_maszynowy

>Język maszynowy, kod maszynowy – zestaw rozkazów procesora, w którym zapis programu wyrażony jest w postaci liczb binarnych stanowiących rozkazy oraz ich argumenty.

Mówi się, że człowiek robi to co chce ale ja wciąż powtarzam, że człowiek robi to co musi.

Bo gdyby nie musiał to jaki sens miałby prawa fizyki?

pl.wikipedia.org/wiki/Prawa_fizyki

>Prawa fizyki – pojęcia określające pewien niezmiennik występujący w przyrodzie.

I jeszcze to:

pl.wikipedia.org/wiki/Robot

Robot – maszyna, w szczególności system komputerowy, w którym program steruje peryferiami w celu wykonania określonego zadania.

oraz moje przekonanie, że roboty są naszymi dziećmi, urodzonymi z nas na wzór nasz i podobieństwo nasze.

Jak sądzicie, czy postępowanie oprogramowanego robota opiera się na emocjach, które jawią się w jego psyche, wywołują stres tak silny, że robot wykonuje rozkaz aby napięcie choć trochę opadło?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

panTeista (6810 punktów)
>Każdy z nas dobrze zna stan napięcia psychicznego:

Większość z nas zna stan zrelaksowania. W stanie zrelaksowania możemy podejmować działania logicznie bez udziału emocji.

>gdy rozwinięta w procesie kształcenia i wychowania emocja wydaje nam rozkaz i każe nam go wypełnić.

Część z nas nauczyła się opanowywać emocje, do tego celu wymyślono różne techniki relaksacyjne np. trening autogenny Szulca.

>To są bardzo różne rozkazy np.:
>- bycie dobrze ocenianym przez innych
>- bycie docenianym przez innych
>- bycie lubianym przez innych
>- przynależenie do innych
>- bycie podobnym do innych
>- wybieranie to co inni

Nie musimy tego traktować jako rozkazy ale jako przesłanki. Będąc asertywnymi możemy te przesłanki odrzucić. Możemy pomiędzy bodźcem a reakcją zastosować pauzę, wziąć cztery głębokie oddechy i odrzucić narzucające się decyzje emocjonalne.

>Emocja nie da nam spokoju, dopóki nie wypełnimy rozkazu.

Zamiast wypełniać rozkaz możemy zastosować technikę relaksacyjną, możemy zachować się asertywnie.

>>Język maszynowy, kod maszynowy - zestaw rozkazów procesora, w którym zapis programu wyrażony
>jest w postaci liczb binarnych stanowiących rozkazy oraz ich argumenty.

Właśnie- maszyny kierują się argumentami a nie emocjami. Gdy człowiek często [nie zawsze!] ulega emocjom to maszyna zawsze chłodno kalkuluje. Decyzja maszyny zależy od jakości programu.

>Mówi się, że człowiek robi to co chce ale ja wciąż powtarzam, że człowiek robi to co musi.

Człowiek [nie zawsze] podejmuje decyzje stosowne do sytuacji. Człowiek czasem robi to co musi, a czasem to co chce. Np. wybiera się do kina nie dlatego że musi ale z wolnej woli.

>Bo gdyby nie musiał to jaki sens miałby prawa fizyki?
>>Prawa fizyki - pojęcia określające pewien niezmiennik występujący w przyrodzie.

O tym jaki zawód wybieramy [albo czy idziemy do kina] nie decydują prawa fizyki.

>oraz moje przekonanie, że roboty są naszymi dziećmi, urodzonymi z nas na wzór nasz i podobieństwo
>nasze.

Nasze dzieci rozwijają się zgodnie z zapisem genetycznym. Człowiek nie może przekazać maszynie swoich genów, a więc maszyny nie są dziećmi człowieka. Niekiedy ludzie mówią o swoim dziele: moje dziecko, ale jest to przenośnia, nie przekazali bowiem swojemu dziełu swoich genów biologicznych.

>Jak sądzicie, czy postępowanie oprogramowanego robota opiera się na emocjach, które jawią się w jego
>psyche, wywołują stres tak silny, że robot wykonuje rozkaz aby napięcie choć trochę opadło?

Postępowanie robota opiera się na chłodnej kalkulacji zgodnie z algorytmami, czasami postępowanie robota zawodzi ale nie z powodu emocji lecz z niedoskonałości oprogramowania.
Psyche jest cechą biologiczną, nie fizyczną. Psyche może być przekazywana tylko genetycznie i nie posiadają jej roboty. Roboty mogą symulować emocje, jednak nie posiadają prawdziwej [genetycznie przekazywanej, biologicznej] psyche.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Większość z nas zna stan zrelaksowania. W stanie zrelaksowania możemy podejmować działania logicznie bez udziału emocji.

Nikt z nas nie ma wpływu na napięcie emocjonalne albo jego brak. To wynika z charakterystyki psyche i czynników, jakie ją kształtują, krótko i długoterminowych.

>Część z nas nauczyła się opanowywać emocje, do tego celu wymyślono różne techniki relaksacyjne np. trening autogenny Szulca.

U części z nas rozwinęły sie uczucia wyższe, zdolne opanować prymitywne emocje i zachowania impulsywne. Tak samo jak w komputerach programy logiczne wysokiego rzędu są zdolne kontrolować niskie programy maszynowe.

>Nie musimy tego traktować jako rozkazy ale jako przesłanki.

To zależy od siły napięcia emocjonalnego. Przy dużej sile to są niepodważalne rozkazy.

>Będąc asertywnymi możemy te przesłanki odrzucić.

Posiadając uczucia wyższe, możemy opanować prymitywne popędy.

>Możemy pomiędzy bodźcem a reakcją zastosować pauzę, wziąć cztery głębokie oddechy i odrzucić narzucające się decyzje emocjonalne.

Pauzę możemy zastosować, jeżeli istnieje w naszej psyche proces zdolny zgasić prymitywny impuls.

>Właśnie- maszyny kierują się argumentami a nie emocjami.

Maszyna ma do wykonania rozkazy mające formę napięcia elektrycznego.
Twierdzę, że takie samo napięcie elektryczne określa kierunek działania naszej psyche.

>Decyzja maszyny zależy od jakości programu.
Decyzja maszyny zależy od napięcia elektrycznego w jej przewodach a także od natężenia prądu.
Ten prąd ma jednak swoje źródło w ludzkim umyśle, w którym jest także napięciem elektycznym.

>Człowiek czasem robi to co musi, a czasem to co chce. Np. wybiera się do kina nie dlatego że musi ale z wolnej woli.

Człowiek idzie do kina dla nagrody emocjonalnej, bo jego psycha rozkazuje mu obserwować na ekranie inne osobniki, uczyć się do nich albo je podziwiać

>Nasze dzieci rozwijają się zgodnie z zapisem genetycznym. Człowiek nie może przekazać maszynie swoich genów, a więc maszyny nie są dziećmi człowieka.

Nadajemy maszynom zarówno naszą strukturę materialną jak i naszą funkcjonalność.
Tworzymy nasze kopie podobne do nas tylko na pewnym poziomie ogólności, bo lepszej kopii nie umiemy wykonać.
Gdybyśmy mieli zdolności, budowalibyśmy identyczne kopie.

konstrukcja maszyn należy do procesu rozmnażania.

>Postępowanie robota opiera się na chłodnej kalkulacji zgodnie z algorytmami, czasami postępowanie robota zawodzi ale nie z powodu emocji lecz z niedoskonałości oprogramowania.

Chłód robota został wymyślony przez ludzi. Robot wykonuje rozkazy ludzi a te zakorzenione są w ludzkich emocjach.

Ludzie wymyślili sobie, że maszyny nic nie czują kiedy działają, choć sami są maszynami i gdy działają wyraźnie to odczuwają.

>Psyche jest cechą biologiczną, nie fizyczną.

Biologia to tylko pewna charakterystyka osobliwości w świecie fizycznym. określona struktura materii i określony system ruchu.

Twierdzenie o tym, że psyche jest cechą biologiczną jest wyssane z palca. Nic tego nie potwierdza. To są wierzenia religijne a ich efektem jest to, że wierzący w taką religię nie potrafią odnaleźć źródła psyche ani wyjaśnić jej objawienia.

>Psyche może być przekazywana tylko genetycznie i nie posiadają jej roboty.

Religijny bełkot. Wszystko w niebie i na ziemi wskazuje na to, że psyche towarzyszy wszelkiej materii. Cokolwiek tylko istnieje fizycznie, to jest zarazem świadome.

>Roboty mogą symulować emocje, jednak nie posiadają prawdziwej [genetycznie przekazywanej, biologicznej] psyche.

No właśnie z tym tylko, że to nie żadna symulacja tylko rzeczywistość zakorzeniona w napięciach elektrycznych maszyny.

Właśnie sugerujesz, że napięcia elektryczne w maszynie nie liczą się ale w Tobie, który też jesteś maszyną liczą się. Otóż wszędzie się liczą.

Działająca maszyna odczuwa emocje tak samo jak człowiek, co nie dziwne, bo człowiek też jest tylko maszyną.


youtu.be/5VCiU1osa3w
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
Nie istnieją świadome roboty, które mogłyby mieć psychikę i emocje, więc temat ten jest to czysto abstrakcyjny, hipotetyczny.
To co opisałeś charakteryzuje człowieka nie w pełni świadomego, czyli takiego który targany jest emocjami jako czymś "zewnętrznym" nad czym nie panuje i co pozostaje poza jego kontrolą.
Można to nazwać instynktem i jego imperatywami (rozkazami).
Tym w głównej mierze zajmuje się dziedzina zwana duchowością, która kładzi nacisk na uświadomienie tego co dotąd pozostawało poza kontrolą świadomego umysłu, by nic nie mogło człowiekiem "targać" bez jego wiedzy, kontroli i świadomej woli.
Proces ten nazywa się poszerzaniem świadomości - jej rozwojem.
Aby uniknąć wymienionych przez Ciebie zachowań kierowanych w.w imperatywem należy, zdać sobie sprawę/zrozumieć że nasza wartość (jako człowieka) nie zależy od czyjegoś zdania o nas lecz od nas samych i tylko MY decydujemy kim jesteśmy i jak będziemy postrzegani.
Zacząć trzeba od pokochania samego siebie takim jakim się w danej chwili jest. Oczywiście nie należy tego mylić z narcyzmem/samouwielbieniem, chodzi tu oto by utworzyć w umyśle/wyobraźni obraz samego siebie, który się do nas uśmiecha - czyli wewnętrzny uśmiech, który z czasem przemieni się w uczucie miłości. A wtedy zaniknie potrzeba szukania samoakceptacji gdzieś na zewnątrz.
Gdy człowiek staje się świadomy procesów, które dotąd były w nim nieuświadomione, przestaje robić to co musi a zaczyna robić wyłącznie to czego chce, pragnie i co zapewnia dobrobyt jemu i innym.
Na początku tej drogi zacząć trzeba od nauczenia się medytacji, czyli wyciszenia umysłu który dotąd tworzył wciąż jakieś zbędne, często chaotyczne myśli. Najłatwiej to zacząć ćwicząc wstrzymanie oddechu, potem siłą woli należy tłumić niechciane myśli, a gdy się jednak mimo wolnie pojawią - nie przywiązywać doń uwagi pozwalając by jak chmury na niebie przepływały swobodnie.. Gdy już opanujemy sztukę ciszy (to trochę musi potrwać), umysł będzie już spokojny i cichy sam z siebie trwale i nieprzerwanie.
Nie należy mylić medytacji z jakąś sztuczną i wymuszoną pozą ciała jak siedzenie.. NIE.. medytacja dotyczy tylko umysłu i można być w niej pogrążonym wykonując dowolne codzienne czynności. Mantry - czyli intonowanie głosek, dźwieków czy słów są TYLKO pomocą tymczasową dla odsunięcia pojawiających się niechcianych myśli, są narzędziem które staje się zbędne gdy praca zostaje wykonana.
Religię jako kult bóstw zewnętrznych należy porzucić, albowiem całą uwagę i kult trzeba kierować do swojego wnętrza. Tu jest świątynia i żródło stworzenia, które przemawia do człowieka w ciszy.
Wszystko ma swój początek w umyśle i na nim się kończy, całą i jedyną pracę należy więc wykonać w nim. Gdy człowiek pokocha sam siebie, zrozumie że "JA" jest innym "TY" i że na głębszym poziomie nie ma różnic, a zatem walka jest zbędna.
Wszystkie problemy świata mają jedną i tą sama przyczynę.. błędne przekonanie że "trzeba zmienić świat zewnętrzny" aby zyskać szczęście.. nic bardziej mylnego !
Jedyny świat na jaki mamy realny wpływ i jedyne miejsce gdzie mogą zajść porządane zmiany mające wpływ na całą rzeczywistość jest w nas.
Zmień (napraw) swój świat a ten na zewnątrz również się zmieni.

03-01-2024 12:07 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6810 punktów)
>należy, zdać sobie sprawę/zrozumieć że nasza wartość (jako człowieka) nie zależy od czyjegoś zdania o nas lecz od nas samych i tylko MY decydujemy kim jesteśmy i jak będziemy postrzegani.

Raczej jak postrzegamy samych siebie. To jak będziemy postrzegani przez innych zależy nie tylko od nas samych.
witamziomy (536 punktów)

>Nie należy mylić medytacji z jakąś sztuczną i wymuszoną pozą ciała jak siedzenie.. NIE.. medytacja dotyczy tylko umysłu i można być w niej pogrążonym wykonując dowolne codzienne czynności. Mantry - czyli intonowanie głosek, dźwieków czy słów są TYLKO pomocą tymczasową dla odsunięcia pojawiających się niechcianych myśli, są narzędziem które staje się zbędne gdy praca zostaje wykonana.

Medytacja nie dotyczy umysłu tylko świadomości. W medytacji wyciszamy umysł aby "wyjść" poza niego, by stać się świadomym świadomości samej w sobie. Z tej "perspektywy" umysł jest "ruchem", "aktywnością" świadomości.

>Religię jako kult bóstw zewnętrznych należy porzucić, albowiem całą uwagę i kult trzeba kierować do swojego wnętrza. Tu jest świątynia i żródło stworzenia, które przemawia do człowieka w ciszy.

Zgadza się.

>Wszystko ma swój początek w umyśle i na nim się kończy, całą i jedyną pracę należy więc wykonać w nim. Gdy człowiek pokocha sam siebie, zrozumie że "JA" jest innym "TY" i że na głębszym poziomie nie ma różnic, a zatem walka jest zbędna.


To trochę za mało. Niezbędnym jest świadomość siebie na poziomie bytu, świadomości. Wtedy dopiero możemy zauważyć, że byt który "dysponuje" "moim" ciałem i umysłem jest tym samym bytem który "dysponuje" innym ciałem i umysłem. Innymi słowy jest jeden byt, który manifestuje się w wielości ciał i umysłów, któreż to dają mu dostęp do doświadczania siebie w potencjale.
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
Jak można być świadomym świadomości ? Świadomość jest bezosobowa i nie ma w niej miejsca na "JA" - jaźń personifikującą. Skoro wyciszeniu ma ulec szum umysłu to medytacja jest metodą, która jego dotyczy a nie świadomości która zawsze jest milcząca.
Trzeba tu zaznaczyć czym jest "umysł" (dla jasności by inni też zrozumieli), otóż umysłem nazywamy to wszystko czym od momentu narodzin "nasiąknęliśmy" w procesie uczenia się, wychowywania, dostosowywania itd.
Świadomość to nieróżnicujący obserwator, umysł to interpretator rzeczywistości czyli "punkt widzenia". Jezus powiedział: "Nie wejdzie do królestwa ten, który nie stanie się jak dziecko", co oznacza postawę pozbawioną oceniania przez pryzmat nagromadzonych doświadczeń i wiedzy.
Ja to nazywam otwartością umysłu.
>To trochę za mało.
Czy znasz to z doświadczenia czy tylko przedstawiasz swoje tego intelektualne zrozumienie ?
03-01-2024 14:29 
 Ocena 1 na 1
witamziomy (536 punktów)
>Jak można być świadomym świadomości ?

Jestem, który Jestem.

Świadomość jest bezosobowa i nie ma w niej miejsca na "JA" - jaźń personifikującą. Skoro wyciszeniu ma ulec szum umysłu to medytacja jest metodą, która jego dotyczy a nie świadomości która zawsze jest milcząca.

Szum umysłu może ulec wyciszeniu ale nie musi. Medytacja nie wymaga wyciszonego umysłu. Jednak wyciszając umysł łatwiej jest "dotrzeć" do bezosobowej świadomości, dlatego tyle technik medytacyjnych.
Jednakże bycie w stanie medytacji czyli rozpoznanie siebie jako bezosobowy, samoświadomy byt jest czymś innym niż techniki które pomagają wejść w to rozpoznanie.

>Trzeba tu zaznaczyć czym jest "umysł" (dla jasności by inni też zrozumieli), otóż umysłem nazywamy to wszystko czym od momentu narodzin "nasiąknęliśmy" w procesie uczenia się, wychowywania, dostosowywania itd.
>Świadomość to nieróżnicujący obserwator, umysł to interpretator rzeczywistości czyli "punkt widzenia". Jezus powiedział: "Nie wejdzie do królestwa ten, który nie stanie się jak dziecko", co oznacza postawę pozbawioną oceniania przez pryzmat nagromadzonych doświadczeń i wiedzy.
>Ja to nazywam otwartością umysłu.
>>To trochę za mało.
>Czy znasz to z doświadczenia czy tylko przedstawiasz swoje tego intelektualne zrozumienie ?

Aby postrzec jedność istnienia musisz rozpoznać ją jako Twój własny byt. Dlaczego miłość to za mało? No cóż, mamy 2 tysie 2000 lat religii miłości i jak widać nie pomogło.
04-01-2024 10:23 
 0 na 2
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Jestem, który Jestem.
To stwierdzenie wytworzone jest przez umysł a nie świadomość. "Jestem" oznacza oddzielenie od całej reszty, odseparowanie siebie jako czegoś odrębnego, indywidualnego.
>Dlaczego miłość to za mało ?
Bo nie istnieje miłość wśród ludzi w sensie w jakim należy to rozumieć, czyli bezosobowego pragnienia dobra.
Wszelki podział czyli oddzielenie już staje się zaprzeczeniem miłości, a niestety ogromna większość ludzików boi się tego czego nie zna i nie rozumie: "Czyń tak jak chcesz aby i tobie czyniono, nie czyń tego czego samemu nie chcesz doświadczyć". Ludzie lubują się w ignorancji, arogancji i krzywdzeniu - kompletnie nie zdając sobie sprawy jak wielką szkodę czynią wszystkim w tym sobie.
Wspomniałeś o religii jako o 2000 lat "miłości".. gdzie ona ? To tylko 2 tysiąclecia zniewalającego umysły, systemu przekonań i dogmatów. Pierwotny przekaz już na samym początku został zniszczony, stłamszony, zduszony, powykrzywiany i zakłamamy etc.
Miłość to nie "za mało" - to WSZYSTKO CZEGO TRZEBA. Jednakże nikt nigdzie w żadnej szkole nikogo nie uczy rozumienia czym jest miłość ani jak ją w sobie wzbudzić.
Wogóle szkoły uczą pierdół, głupot i kocopołów, przez które ludzkość cierpi nie zdając sobie sprawy czemu ?
Słowo "miłość" niestety mylone jest z przywiązaniem.. a prawdziwa miłość nie zna zazdrości.




Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Nie istnieją świadome roboty, które mogłyby mieć psychikę i emocje, więc temat ten jest to czysto abstrakcyjny, hipotetyczny.

Albo raczej oczywisty.
Skoro zbliżone do nas fizycznie zwierzęta innych gatunków posługują się odmiennymi systemami pojęciowymi, to jakim systemem pojęciowym będą posługiwać się konstrukty całkowicie odmienne?

To są tylko wasze wierzenia, dla których nie ma żadnego uzasadnienia.

>To co opisałeś charakteryzuje człowieka nie w pełni świadomego, czyli takiego który targany jest emocjami jako czymś "zewnętrznym" nad czym nie panuje i co pozostaje poza jego kontrolą.
>Można to nazwać instynktem i jego imperatywami (rozkazami).

A ty pewnie chcesz opisać zwierzęta o wyższych emocjach, które kontrolują ich niższe emocje.
To zmienia tylko tyle, że w psyche rządzą emocje wysokiego rzędu ale wciąż one rządzą psyche.

>by nic nie mogło człowiekiem "targać" bez jego wiedzy, kontroli i świadomej woli.

No więc teraz już wiemy, że emocja nadejdzie i wyda rozkaz a nam nie pozostanie nic innego jak go wykonać.

>Aby uniknąć wymienionych przez Ciebie zachowań kierowanych w.w imperatywem należy, zdać sobie sprawę/zrozumieć że nasza wartość (jako człowieka) nie zależy od czyjegoś zdania o nas lecz od nas samych i tylko MY decydujemy kim jesteśmy i jak będziemy postrzegani.

Opisujesz rozwój wyższej emocji, która pomoże opanować tę niższą, która rozkazuje zrobić wszystko, żeby zostać pozytywnie ocenionym przez innych.

>Zacząć trzeba od pokochania samego siebie takim jakim się w danej chwili jest. Oczywiście nie należy tego mylić z narcyzmem/samouwielbieniem, chodzi tu oto by utworzyć w umyśle/wyobraźni obraz samego siebie, który się do nas uśmiecha - czyli wewnętrzny uśmiech, który z czasem przemieni się w uczucie miłości. A wtedy zaniknie potrzeba szukania samoakceptacji gdzieś na zewnątrz.

Teraz już przystąpiłeś do programowania tej emocji u innych.

>Gdy człowiek staje się świadomy procesów, które dotąd były w nim nieuświadomione, przestaje robić to co musi a zaczyna robić wyłącznie to czego chce, pragnie i co zapewnia dobrobyt jemu i innym.

Kiedy u człowieka rozwiną się emocje wyższe, wtedy one przejmują kontrolę nad umysłem i potrafią zakwestionować rozkazy emocji niższych, jeśli ich wykonanie jest sprzeczne z emocją wyższą.

>Na początku tej drogi zacząć trzeba od nauczenia się medytacji,

Teraz już przedstawiasz rozkazy emocji wyższej.
Sam uznaję medytację za rodzaj narkozy.
Wszystko co tłumi odruchy służące przetrwaniu jest taką czy inną formą narkotyku.
Poczujesz się lepiej ale to lepsze samopoczucie, kiedy powinieneś czuć się źle i w związku z tym złym samopoczuciem koniecznie działać dla poprawy sytuacji, doprowadzi Cię do braku działania, jaki przejawiają narkomani.

Emocje niskiego rzędu mogą tłumić emocje wyższego rzędu ale nie powinny ich tłumić żadne mantry, alkohol czy inne środki psychoaktywne.

pl.wikipedia.org/wiki/Mantra

youtu.be/5VCiU1osa3w
Thoter (6650 punktów)
>rozwinięta w procesie kształcenia i wychowania emocja wydaje nam rozkaz i każe nam go wypełnić.
>To są bardzo różne rozkazy

Żeby to zrozumieć, w naszym przypadku, trzeba zrozumieć, jak ktoś nas używa do proxy war, wojny zastępczej.
Polaka szkoli się na mięso armatnie. Wcześniej Brytyjczycy szkolili a teraz, dużo lepsi w tym Żydzi. Brytyjczycy, oprócz prowadzenia wojen na oceanach, przygotowywali się do skolonizowania Eurazji. Brytyjczycy wokół granic Rosji opłacali agenturę i tworzyli mięso armatnie siejące nienawiścią do Rosjan. Jak Żydzi amerykańscy stali się hegemonem po tym jak wymordowali Żydów komunistów, którzy przejęli władzę nad Rosją. Brytyjczycy przekazali im swoją agenturę nowemu hegemonowi, Żydom amerykańskim. A ci Żydzi kontynuują imperialne dzieło Brytyjczyków.
Jak Żydzi amerykańscy z Brytyjczykami prowadzą wojnę imperialną ??
Komu płacą za wstawianie nienawistnych emocji ??
Wczoraj czytałem propagandę jakiegoś polskojęzycznego "historyka", który zauważył, że 2 stycznia była rocznica śmierci "wielkiego" Polaka Dmowskiego.
WG niego Dmowski był twórcą niepodległości Polski.
Polaka nie uczy się, że Bernard Baruch wydał rozkaz stworzenia "niepodległej" Polski 8 stycznia 1918 r. Na jego rozkaz prezydent Wilson odczytał, napisane przez Walera Lippmanna, 14 punktów. Trzyansty punkt to był rozkaz, utworzyć "niepodległą" Polskę. Do czego była potrzebna Baruchowi "niepodległa" POlska ?? Następny ruch Barucha to było stworzenie Niemcom NSDAP. Agent Barucha Ernst Franz Sedgwick Hanfstaengl wytypował Hitlera a amerykańskie banki JP Morgan i Chase sfinansowały uzbrojenie III Rzeszy. Baruch nie dopuścił do powstania potężnej komunistycznej Europy, którą zarzadzaliby Żydzi niemieccy, komuniści.
Co zrobił "wielki" Polak Dmowski ?? Napuścił polskich "katolików" na Żydów. Otumanił Polaków wizją wielkiej Polski. Hitler otumanił Niemców wizją wielkich Niemiec. Bandera otumanił Ukraińców wizją wielkiej Ukrainy.
Hamerlik pomyśl, dzisiaj wiemy jak to się skończyło. Żydzi amerykańscy stali się hegemonem. Rodząca się wielka Europa została zamieniona w gruzy. Miliony ludzi mordowało się mając wstawione wizje wielkości. Końcowy efekt, tragedia Europy i wyłonienie się nowego hegemona, Żydów amerykańskich.
W przyszłym roku będzie osiemdziesiąta rocznica jak Żydzi amerykańscy przysłali swoje wojsko do konającej Europy, z wymordowanymi Żydami, którzy budowali potężną Europę.
Z tej okazji odbędą się uroczystości. Będziemy składać hołd bandytom.
Zauważ Hamerlik, jakie emocje w nieświadomych ludziach w czasie tym uroczystości powstaną??
Ci ludzie będą się cieszyć, że się "wyzwolili". Amerykanie jak zwykle strzelą gadkę o niesieniu "wolności" i "demokracji".

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365