Racjonalista - Strona głównaDo treści
Esej o Dukaju

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
04-04-2024 20:01Atmann (150 punktów)Esej o Dukaju
Ocena 1 na 1
Literary Reality

Zacznę moją eseistykę dukajowymi rozmyślaniami, których jest za dużo i są za obszerne, żeby nie dręczyły duszy człowieka. Dukaj przedstawia obraz epoki post-piśmiennej, podkopując tym samym podwaliny mojego świata, dlatego też boję się iść dalej za nim, przeraża mnie to, że nie wytrzymam i pogrążę się we własnym "jednobycie". Żyjemy teraz w czasach Virtual Reality, gdzie zanika powoli nasza podmiotowość, a sami stajemy się tylko działaniem. Tworzymy rzeczywistość wirtualną, trochę tak, jak ja tworzę rzeczywistość literacką. Zadałam sobie, więc pytanie, czy w takim razie nie ma żadnej różnicy w tym, czy tworzę światy w grze komputerowej, czy poprzez kreację literacką? Czy cała moja koncepcja autokreacjonizmu, poprzez ciągłe reaktualizowanie samego siebie za pomocą filozofii, jest też przysłanianiem własnego JA i odwracaniem uwagi od samego siebie, dokładnie tak jak to ma miejsce w przypadku "gamingu"? W takim układzie, VR (Virtual Reality) nie różni się niczym od LR (Literary Reality), które tworzę subiektywnie poprzez literaturę.
A może jest zupełnie odwrotnie? Ja nie zasłaniam rzeczywistości, ale właśnie ją odsłaniam. Autokreacja poprzez literaturę jest prawdziwsza a JA staję się tutaj poetą, który odkrywa wydobywając piękno. A zatem nawiązując do Jacka Dukaja, który nawiązuje do Heideggera, który to z kolei nawiązuje do samego Platona, na którym to zawsze wszystko się kończy i ponownie zaczyna, tworzenie i sztuka (τέχνη traci swoją funkcję czysto mimetyczną i staje się odkrywaniem (ποίησις.
W takim układzie odpodmiotowienie w epoce post-piśmiennej może być tylko pozorne. Może cyfryzacja tylko ułatwia nam wejście w zmienność i właśnie wielopodmiotowość naszego JA. Za pomocą kolejnych interfaców i avatarów, tworzymy coraz to nowe oblicza naszej tożsamości, która może w ten sposób wypiętrzać się i nawarstwiać, ale nie będziemy tu mówić o procesie jej zanikania. W konsekwencji w moim zestawieniu VR z LR, mogłabym analogicznie wysnuć tezę o nakładaniu się tożsamości oraz światów równoległych, które w żadnym wypadku nie zasłaniają poczucia świadomego JA.
Następnym ekwiwalentem, który znalazłam w zestawieniu VR i LR, jest zastosowanie w technologi Augmented Reality (Rozszerzonej Rzeczywistości), łączącej świat rzeczywisty z wygenerowanym komputerowo. Czytanie dla mnie, jest właśnie takim rozszerzaniem, ja też zakładam półprzezroczyste okulary, poprzez które mogę widzieć nie tylko wersję wyjściową rzeczywistości α, ale też nałożone wersje β, γ, δ i tak aż po samą nieskończoność ∞. Widzę mój pusty pokój, ale jednocześnie wypełniony jest on całą moją kreacją światów równoległych. Może w nim przebywać niezliczona ilość wymyślonych postaci, nachodzących się myśli, sprzecznych idei i uczuć. Nic nie jest puste, jeśli jedyną prawdą, jaką wyznaje jest prawo ∞. Mogę zakładać nieskończenie wiele okularów, mogę je nosić jednocześnie, zmieniać w nich soczewki i różnorodnie konfigurować. Wzrok to tylko narzędzie, za pomocą którego postrzegamy świat, ale jakże zawodne, kiedy wspomnimy tezę Kanta, o niemożliwości poznania rzeczy samej w sobie. Możemy zadowolić się tylko fenomenami empirycznego poznania, ale tego jaka jest rzeczywistość nie zrozumiemy nigdy. Jaka więc będzie różnica, czy założę te okulary rozszerzonej rzeczywistości, czy pozostanę w biernym kontemplowaniu jednego tylko przejawu nieskończoności wszechświata? Rozszerzając kąt patrzenia poprzez literaturę, przynajmniej mam świadomość tego oszustwa i zdaję sobie pełniej sprawę z płaskości naszego widzenia.
Dukaj prognozuje, że już niedługo technologia rozwinie się do tego stopnia, że człowiek nie będzie zmuszony w ogóle procować, a co za tym idzie, stworzy się coraz większa luka na nicnierobienie czyli czas wolny, który "poturbuje" człowieka psychicznie. Co robić z nadwyżką czasu, czym się zająć jeśli wszystko jest dane, zanim o tym pomyślę? Dukaj zakłada, że wirtualnie wszystkie nasze nadzieje i marzenia ziszczą się zanim w ogóle ich zapragniemy. Człowiek przestanie marzyć i mieć nadzieję na cokolwiek. Ale jak można przedstawić człowieka bez marzeń, skoro w rzeczywistości jesteśmy tak stłamszeni i zamknięci w mikroskopijnym ułamku materii, że pozostaje nam tylko marzyć i właśnie, według dukajowej terminologii ,"nadziejować", na to, że uda nam się kiedyś przekroczyć granicę nieosiągalnego? Powiedzmy, że taki właśnie nieziszczalny i niezniszczalny zarazem cel sobie wyznaczyłam. Może będę więc wśród nielicznych, których fenomen post-globalizacji i nad-cyfryzacji nie dotknie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

quick (6854 punktów)
Polecam;
www.youtub(*)s&ab_channel=Strategy&Future

Ja tak od siebie. Trzeba wiedzieć, iż otaczająca nas rzeczywistość jest odbiciem układu sił na świecie. Układ ten generuje trendy. Zarówno w polityce jaki gospodarce czy wojskowości, ale również w ideologii jak i filozofii. Jesteśmy dziećmi układu po 1945. To była zimna wojna, a teraz jest przebiegunowanie, i świat zmierza od bipolarności, czyli dwubiegunowości, do policentryzacji, czyli wielobiegunowości. To wyłoni nowy układ będący odpowiednikiem kongresu wiedeńskiego. Będziemy żyli w świecie wielu biegunów. To czy cyfryzacja będzie u nas postępować zależy od tego w jakim sektorze (strefie wpływów) się znajdziemy.

Jestem zwolennikiem wychamowania postępu technologicznego tzw. "wielkie spowolnienie" nastąpi bo efekty obecnego stanu rzeczy przerażają, np. poziom intelektualny i moralny młodzieży. Co dziś robi młoda osoba? Siedzi na smartfonie, i co tam robi? Skroluje, Tragedia. My, pokolenie wychowane na podwórku wiemy co jest dobrą receptą dla tych, którzy siedzą zamknięci w czterech ścianach swojego pokoju. Trzeba wyjść do ludzi, należy się odkleić od monitorów.


Niech mi wolno będzie dodać jeszcze, że wspinać się ku szczytom jest obowiązkiem; a gdy kto do tego sam za słaby, niechże przynajmniej silniejszemu nie przeszkadza!.-Feliks Koneczny
endymion (638 punktów)

Literatura i wizjonerstwo są bardzo przydatne, zwłaszcza w dziedzinach jeszcze nie zbadanych. Lepiej jest rozważyć możliwości swojej kreacji zanim się po prostu ją stworzy i zobaczy co z tego wyniknie. Powinno się rozważać jak wyglądałaby świadomość po hybrydyzacji, jaką planuje Musk. Taki człowiek będzie na pewno miał rozszerzoną percepcję, ale w jaki sposób będzie ona wyglądała? Problem ten porusza "cyberpunk", gdzie Keanu opowiada np problem "laga": kiedy pali papierosa i dostaje laga, ma wrażenie, że minęły lata, zanim poczuje zastrzyk nikotyny.
Być może jednak taka hybryda straci poczucie swojej indywidualności i będzie jak w wizji Roddenberry'ego ze star treka: Borg. To byłby koniec ludzkości.

Czy to co hipotetyczne jest prawdziwe? Na pewno w jakimś stopniu może być prawdziwe, jednak w punkcie osobliwości - nieskończonych możliwości, rzeczywistość się rozpada. Potrzebny jest jakiś punkt odniesienia i tym punktem jest to, co jest. To jest rzeczywistość materialna. Ciało, a w nim świadomość tego co się dzieje dookoła i samoświadomość. Ta granica musi być zachowana. W materialnej rzeczywistości trzeba jeść i pić, żeby być.
Jeżeli rozważymy fakt, że mieliśmy jakiś początek (którego nie pamiętamy i znamy go tylko z opowieści) i że zmierzamy nie ubłagalnie do końca, oraz to że wszystkie molekuły w naszym ciele wymieniają się co jakieś 7 lat, to jedyne co sprawia, że trwamy to przewaga kreacji nad destrukcją. Przy czym sami musimy siebie samych wciąż podtrzymywać przy istnieniu. Musimy jeść i pić, aby zachować ciągłość wymiany molekuł, musimy zorganizować sobie bezpieczne schronienie na 1/3 życia, kiedy śpimy, czyli oddzielamy się świadomością od ciała. To wymaga ciągłej pracy nad sobą. Oczywiście Ziemia, która jest jak inkubator, poza którym nie jesteśmy w stanie przeżyć, zapewnia nam wszystkiego co potrzebne do przeżycia - owoce na pokarm, wodę do picia, powietrze do oddychania, odpowiednią temperaturę a nawet odpowiednie ciśnienie. Wystarczy z tą planetą współpracować. Jeżeli przez 7 lat jem wyłącznie owoce pracy moich rąk, to te ręce zostały dosłownie ulepione przez siebie. Jestem wtedy dosłownie energią, która sama siebie tworzy we współpracy z Ziemią. I to nie jest jakaś fikcja literacka czy vr, ale najprawdziwszy fakt. Polecam zająć się ogródkiem, wcale nie musimy zabijać innych świadomości, żeby żyć

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365