Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prawda to czy fałsz? Szkoły w PRL

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
19-07-2024 16:15DyktaFon (9281 punktów)Prawda to czy fałsz? Szkoły w PRL
Kieruję ten wpis do starszych użytkowników forum.

Trafiłem przypadkiem na taki artykuł i zadziwił mnie on swoją nieuczciwością oraz urabianiem opinii współczesnych pokoleń. Bo te współczesne pokolenia nie mogą już sprawdzić, czy to wszystko jest prawda, czy też nie. A na pewno nie jest, bo żyłem w tym czasie i mogę zaświadczyć

www.bryk.p(*)auczyciel-stanalby-przed-sadem

Ciekaw jestem natomiast opinii osób, które pamiętają te czasy i czy uważają ten artykuł za uczciwy i mówiący prawdę. Bo może ja się mylę?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Bo może ja się mylę?
To nie jest tak że się mylisz albo ktoś inny, bo nauczyciele to ludzie a ci są różni co sprawia, że i szkoły są różne.
W mojej podstawówce było tak jak opisano, w odniesieniu do starszego pokolenia nauczycieli a ci młodsi byli już łagodniejsi.
Jednakże stwierdzam, że ci "nauczyciele" gówno wiedzieli i na niczym się nie znali poza tym co w podręczniku.
Żadnego z nich nie nazwałbym nauczycielem - czyli człowiekiem od przekazywania wiedzy.
19-07-2024 17:42 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> "nauczyciele" gówno wiedzieli i na niczym się nie znali poza tym co w podręczniku.
>Żadnego z nich nie nazwałbym nauczycielem - czyli człowiekiem od przekazywania wiedzy.
w SP wiedza jest mało ważna, pisze to na podstawie mojego nauczyciela który nie mógł (był za głupi?) i nie zdobył wyższego wykształcenia, ale był dobrym nauczycielem fizyki SP, wywarł na mnie największy wpływ.
chciałbym być jak ON, nauczycielem fizyki w SP, to taki katecheta racjonalności (raju )

fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem
św czwórca racjonalistów wg okraglego
20-07-2024 12:59 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Jednakże stwierdzam, że ci "nauczyciele" gówno wiedzieli i na niczym się nie znali poza tym co w podręczniku.

W tamtych latach ludzie wykształceni byli rzadkością. Dotyczy to nie tylko nauczycieli. W mojej wiosce "gabinet lekarski" miał felczer.
pl.wikipedia.org/wiki/Felczer
20-07-2024 15:18 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>> "nauczyciele" gówno wiedzieli i na niczym się nie znali poza tym co w podręczniku.
>W tamtych latach ludzie wykształceni byli rzadkością. Dotyczy to nie tylko nauczycieli. W mojej wiosce "gabinet lekarski" miał felczer.

w raju "lekarzem" była wiedźma, odbierała porody, nastawiała złamane kości, uśmierzała ból
W raju nie było kataru ani przeziębienia i innych zakaźnych (odzwierzęcych) ani chorób cywilizacyjnych

fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem
św czwórca racjonalistów wg okraglego
20-07-2024 16:57 
 Ocena 1 na 1
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>w raju "lekarzem" była wiedźma, odbierała porody, nastawiała złamane kości, uśmierzała ból
Taa oczywiście razem do spółki z szamanem tańczyli wokół ogniska odpędzając chorobę i złe duchy od nieszczęśnika, podczas gdy ten spokojnie sobie umierał od zakażenia, krwotoku wewnętrznego, czy skrętu kiszek.
"Nastawiała złamane kości" - bez prześwietlenia to sobie można co najwyżej wodę na ognisku w garnku nastawić na wywar z pokrzywy.
>W raju nie było kataru ani przeziębienia i innych zakaźnych (odzwierzęcych) ani chorób cywilizacyjnych
No pewnie wirusów wszak "nie było", bakterie "nie istniały" a zwierząt przecież nikt nie trzymał w chacie w której mieszkał.. Jedynie cywilizacji wtedy nie było, więc kto miał umrzeć to umierał i tylko silni oraz odporni przekazywali swe geny.
A skąd się wzięło powiedzonko: wali tu jak w murzyńskiej chacie ?
Czy w tym "raju" było mydło, proszek do prania, pasta do zębów, czy jakakolwiek inna substancja do dezynfekcji choćby naczyń ?
Choroby się szerzyły i były równie tajemnicze jak dziś UFO. Nikt nie miał pojęcia o witaminach i innych koniecznych do życia składnikach.
Gdyby istniał ten mityczny "raj" to i wiedza o nim by przetrwała a nie ma jej.
Jedynie o potopie krążą legendy a i tak nikt naprawdę nie wie kiedy on był, jaki miał zasięg i co go wywołało.
20-07-2024 17:45 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>w raju "lekarzem" była wiedźma, odbierała porody, nastawiała złamane kości, uśmierzała ból
>Taa oczywiście razem do spółki z szamanem tańczyli wokół ogniska odpędzając chorobę i złe duchy od nieszczęśnika, podczas gdy ten spokojnie sobie umierał od zakażenia, krwotoku wewnętrznego, czy skrętu kiszek.
gro chorób same mijają np katar (w raju nie wystepował) w innych wystepuje efekt placebo, czym boleśniejszy zastrzyk, większa tabletka, lekarz utytułowany prof generał papież, tym szybciej zdrowiejemy.
Było badanie u chorych na parkinsona (choroba neurodegeneracyjna), u chorego stymulowano zabieg na mózgu, był cały teatr, lekarze w kitlu, pielegniarki, aparatura mrucząca, swiatło, anestozjolog, a to był tylko TEATR, nic mu nie robili tylko odstawiali szopke jak szamami i pacjent wyzdrowiał z PARKINSONA

>"Nastawiała złamane kości" - bez prześwietlenia to sobie można co najwyżej wodę na ognisku w garnku nastawić na wywar z pokrzywy.
kosci mieli mocniejsze niż my, czytałem o szamanach (Syberia) którzy to nastawiali kości

>>W raju nie było kataru ani przeziębienia i innych zakaźnych (odzwierzęcych) ani chorób cywilizacyjnych
>No pewnie wirusów wszak "nie było", bakterie "nie istniały" a zwierząt przecież nikt nie trzymał w chacie w której mieszkał..
w raju nie było hodowli, ta dopiero jak się udomowiliśmy i stąd choroby odzwierzece np grypa

>Jedynie cywilizacji wtedy nie było, więc kto miał umrzeć to umierał i tylko silni oraz odporni przekazywali swe geny.
tak powinno być, umierali najsłabsi a więc starzy, dzis umieramy nawet 20 lat

>A skąd się wzięło powiedzonko: wali tu jak w murzyńskiej chacie ?
w raju byliśmy nomadami, jak cyganie, kąpaliśmy się codziennie, powoli coraz wiecej ludzi (dzieki technice) do tego wraca

>Czy w tym "raju" było mydło,
pewnie coś mieli np popiół

>proszek do prania,
moja babka tez nie uzywała proszku

>pasta do zębów,
nie było próchnicy ale mieli patyczki do wydłubywania resztek miesa, herbatą przepłukiwali usta

>czy jakakolwiek inna substancja do dezynfekcji choćby naczyń ?
mamy układ trawienny jak padlinożercy, kwas zeżarł wszystko, jak coca cola

>Choroby się szerzyły i były równie tajemnicze jak dziś UFO.
to były małe komuny, jak się mogła szerzyć choroba?

>Nikt nie miał pojęcia o witaminach i innych koniecznych do życia składnikach.
jedli co im smakowało, leczyli się tak jak zwierzeta, szukali tego brakującego składnika w pozywieniu, jako dzieciak zgryzałem siarkę z upalonych zapałek, widocznie brakowało mi siarki inne dzieci zjadały tynk ze ściany (brak wapnia?)
w raju było samoleczenie, wiedzieliśmy (znalismy 583 rosliny, wiedzieliśmy gdzie rosną, gdy nam brakowało tego smaku, go znajdowaliśmy)
a zy dzisiaj wiesz jakiego minerału, witaminy, hormonu, ci brakuje?

>Gdyby istniał ten mityczny "raj" to i wiedza o nim by przetrwała a nie ma jej.
przetrwała w przekazach ustnych w kazdej cywilizacji (nie było pisma)

>Jedynie o potopie krążą legendy a i tak nikt naprawdę nie wie kiedy on był, jaki miał zasięg i co go wywołało.
w mezopotami (raj biblijny) widac w osadach potop


fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem
św czwórca racjonalistów wg okraglego
Thoter (6650 punktów)

>to były małe komuny, jak się mogła szerzyć choroba?
>
www.bbc.com/news/articles/c0www3qvx2zo

www-bbc-co(*)_x_tr_pto=wapp&_x_tr_hist=true

Loma Linda została uznana za jedną z tak zwanych niebieskich stref na świecie, miejsc, w których ludzie żyją dłużej niż przeciętnie. W tym kontekście żyje społeczność Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w tym mieście.(...)
Na ogół nie piją alkoholu ani kofeiny, trzymają się diety wegetariańskiej, a nawet wegańskiej i stosowania za swoje religie dbanie o swoje ciało, jak najlepiej potrafi.
To jest ich "przesłanie", jak je nazywają, dzięki temu znaleziono na mapie - miasto było źródłem badań nad tym, dlaczego jego mieszkańcy żyją dłużej i dłużej.
Doktor Gary Fraser z Uniwersytetu Loma Linda powiedział mi, że członkowie tamtejszej wspólnoty Adwentystów Dnia Siódmego mogą obejmować nie tylko przedłużj dopuszczalne, ale także wydłużenia "okresu zdrowia" - czyli czasu spędzonego w dobrych praktykach - o cztery do pięciu lat ekstra dla kobiet i mężczyzn dodatkowe kryteria dla mężczyzn.


Komuna Adwentystów Dnia Siódmego jest najzdrowszą grupą w USA.
20-07-2024 19:38 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>Komuna Adwentystów Dnia Siódmego jest najzdrowszą grupą w USA.
do nieba (raju bożego), ale i tego ziemskiego, możemy dojść tylko w komunie



nigdy będąc INDYWIDUALNYM, WOLNYM
liberalizm jest zaprzeczeniem JEGO nas stworzenia


fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem
św czwórca racjonalistów wg okraglego
okragly (21676 punktów)
>Kieruję ten wpis do starszych użytkowników forum.
to ja, na szczęście jestem już starszy mam zniżki na PKP

>Trafiłem na artykuł i zadziwił mnie on swoją nieuczciwością oraz urabianiem opinii współczesnych pokoleń. Bo te współczesne pokolenia nie mogą już sprawdzić, czy to wszystko jest prawda, czy też nie. A na pewno nie jest, bo żyłem w tym czasie i mogę zaświadczyć
>www.bryk.p(*)auczyciel-stanalby-przed-sadem
moja SP była wiejska
klęczałem na grochu (po czym się rozchorowałem )
na przerwie chodziliśmy grzecznie w kółko w korytarzu (klasa 1-5)
dostawałem linijką w dłoń, byłem ciągany za uszy, raz moja klasa zdenerwowała nauczyciela bo wołała na niego "sekular okular", nazaywał się Sekulewski, nosił okulary, wrócił zdenerwowany do klasy i kilkoro dał w mordę z płaskiej dłoni, mój kolega az sie schował pod ławke, ja nie dostałem,

mielismy jednolite stroje, też tarcze, ale to była jedna szkoła we wsi, była też fluoryzacja zębów, ale higienistki nie było
zbieraliśmy ziemniaki i kamienie z pól, były prace społeczne np budowa lodowiska i lodowego smoka na lekcji wf
najbardziej nie lubiłem j polskiego, lubiłem fizykę, historię, biologię i wf
chodziłem do wiejskiej szkoły ale miała 2 oddzielne budynki i w klasach 1-5 byliśmy traktowani jw, ale w 5-8 to już prawie jak dorośli nie było mundurków, kar cielesnych, był SKS czy inne koła zainteresowań, chodziłem na fizykę, matematykę i SKS (szkolny klub sportowy)
to była dobra szkoła np dawali nam tzw panczeny (do jazdy szybkiej na lodzie), dresy, hokejówki i strój hokeisty, narty do biegania czy zjazdów.
komunizm jest przyszłością, antyludzki liberalizm wymieraniem

fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem
św czwórca racjonalistów wg okraglego
panTeista (6808 punktów)
>Ciekaw jestem natomiast opinii osób, które pamiętają te czasy i czy uważają ten artykuł za uczciwy i mówiący prawdę.

Chodziłem do szkoły w latach 1965-1978. Nie było obowiązkowych mundurków ani tarcz. Nie było higienistki. Nie było obowiązkowych prac społecznych. W przypadkach drastycznie niegrzecznego zachowania uczeń mógł dostać po łapach drewnianym piórnikiem.
Na przerwach uczniowie młodsi uczyli się zabaw od starszych np.: chodzi lis koło drogi, rolnik w san-dolinie.
Nie wiem jak było w latach 1945-1965 i w innych szkołach. Oceniając artykuł na podstawie mojego doświadczenia uważam go za nierzetelny.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>współczesne pokolenia nie mogą już sprawdzić, czy to wszystko jest prawda, czy też nie
Dlatego należałoby zanegować sens powszechnego nauczania historii. I to na dwa sposoby: wykazując społeczną bezużyteczność tej nauki, oraz wskazując liczne praktyki nadużywania jej do celów politycznych.

>prawda, czy też nie. A na pewno nie jest, bo żyłem w tym czasie
PRL to okres 1952-1989, co daje 37 lat - tak długo do szkoły nie chodził nikt, a sama szkoła musiała w tym czasie ewoluować. Do tego stricte prl-owskie musiały być raczej działania stosowane w późniejszym okresie prl, bo początkowo, z racji dostępności kadry nauczycielskiej, najpewniej działano w oparciu o praktyki przedwojenne.

>Ciekaw jestem natomiast opinii osób, które pamiętają te czasy i czy uważają ten artykuł za uczciwy i mówiący prawdę.
Poziomem m.in. technologicznym PRL-u operuje w celach ośmieszenia tego okresu na różne sposoby, jednym z częściej używanych jest wyśmiewanie pralki frani, jakby na zachodzie od razu produkowano pralki bardziej technologicznie zaawansowane. W chwili, gdy to pisałam, z włączonego u mnie telewizora padły słowa o tej pralce "a pamiętacie pralkę franię", spojrzałam więc na ekran, a tam jakaś nie polska wersja frani...

>>www.bryk.p(*)auczyciel-stanalby-przed-sadem
Pytanie z podlinkowanego tekstu "Co można było nauczycielom w PRL-u?" pokazuje, że zbyt wiele wolno było nauczycielom pytającego.


cr
20-07-2024 17:19 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>>współczesne pokolenia nie mogą już sprawdzić, czy to wszystko jest prawda, czy też nie
>Dlatego należałoby zanegować sens powszechnego nauczania historii. I to na dwa sposoby: wykazując społeczną bezużyteczność tej nauki, oraz wskazując liczne praktyki nadużywania jej do celów politycznych.

Ciekawa sprawa. Zawsze chodziło mi po głowie, że historia przedstawiania oficjalnie to zmienia się bardziej, niż chorągiewka na wietrze Czyli, tak po prawdzie, to żadna historia, a legenda zależna od opowiadającego. Jednak zewsząd słyszałem, że historia to najważniejszy przedmiot dla człowieka, bo bez niej nie ma on swojej tożsamości. I tu patrz!!! Nie tylko ja tak myślę (tzn. że historia to takie historyjki, które mają pomóc opowiadającemu w osiągnięciu swoich celów).

>Pytanie z podlinkowanego tekstu "Co można było nauczycielom w PRL-u?" pokazuje, że zbyt wiele wolno było nauczycielom pytającego.

Nauczycielom pytającego wolno było wszystko, co było zgodne z ideą panującą za czasów, gdy się uczył Np. ja pamiętam, jak dziś, "imperialistów amerykańskich" i "przyjaźń między narodami ZSSR". A obecnie? No tragedia: "imperializm rosyjski" i "przyjaźń między narodami Polski i USA". Jak żyć, panie historyku?

PS. Wg mojej logiki jedno i drugie to wierutne kłamstwo. I trzeba mieć własne zdanie na takie tematy. Oparte na własnym doświadczeniu życiowym. Co oczywiście nie gwarantuje zgodności z rzeczywistością
21-07-2024 08:35 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>zewsząd słyszałem, że historia to najważniejszy przedmiot dla człowieka, bo bez niej nie ma on swojej tożsamości.
Jet to twierdzenie o tyle szkodliwe, że u jego podstaw leży dociekanie kim byli poszczególnych osób przodkowie, a to skutkuje dzieleniem ludzi na lepiej i gorzej urodzonych: ktoś jest potomkiem arystokraty, kto inny dziada proszalnego. No a ten drugi jaki ma interes w tych 'ustalaniach własnej tożsamości'?

>I tu patrz!!! Nie tylko ja tak myślę (tzn. że historia to takie historyjki, które mają pomóc opowiadającemu w osiągnięciu swoich celów).
No bo to wtykanie w historię ściemy ma już swoją historię.

>I trzeba mieć własne zdanie na takie tematy. Oparte na własnym doświadczeniu życiowym. Co oczywiście nie gwarantuje zgodności z rzeczywistością
Tymczasem w historii nauczanej opinie bywają ważniejsze niż fakty.

cr
DyktaFon (9281 punktów)
>>zewsząd słyszałem, że historia to najważniejszy przedmiot dla człowieka, bo bez niej nie ma on swojej tożsamości.
>Jet to twierdzenie o tyle szkodliwe, że u jego podstaw leży dociekanie kim byli poszczególnych osób przodkowie, a to skutkuje dzieleniem ludzi na lepiej i gorzej urodzonych: ktoś jest potomkiem arystokraty, kto inny dziada proszalnego. No a ten drugi jaki ma interes w tych 'ustalaniach własnej tożsamości'?

Toteż nie widziałem jeszcze (ale może tylko słabo szukałem? ), żeby ktoś się chwalił maksymalnie niskim pochodzeniem (choć jakiś czas temu bycie potomkiem robotnika to był powód do dumy). Za to potomków hrabiów i innych wielmożów to na pęczki Na szczęście dziś chyba mniej liczy się pochodzenie, a bardziej współczesne zasługi (też niekiedy b. ładnie dopisywane do życiorysu...)

>>I tu patrz!!! Nie tylko ja tak myślę (tzn. że historia to takie historyjki, które mają pomóc opowiadającemu w osiągnięciu swoich celów).
>No bo to wtykanie w historię ściemy ma już swoją historię.



>>I trzeba mieć własne zdanie na takie tematy. Oparte na własnym doświadczeniu życiowym. Co oczywiście nie gwarantuje zgodności z rzeczywistością
>Tymczasem w historii nauczanej opinie bywają ważniejsze niż fakty.

To tyczy się też historii najnowszej, takiej sprzed chwili nawet. Z racji mnogości poruszanych szczegółów w mediach nie da się wszystkiego sprawdzić (i komu by się chciało?), więc łatwo dorobić jakąś ideologię do wszystkiego. Np. do zwykłej choroby wirusowej można dorobić pandemię. I pod tym hasłem pozabierać ludziom dorobki ich życia. Jeszcze tłumacząc, że to dla ich dobra... I niektórzy z ochotą na to się zgadzali!
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>dziś chyba mniej liczy się pochodzenie, a bardziej współczesne zasługi
Podział na utytułowanych i resztę jest podsycany choćby przez nadawanie tytułów szlacheckich, a tego dokonują arystokraci z urodzenia. W Polsce arystokracja oficjalnie nie jest uznawana, ale organizacja zrzeszająca osoby mające się za kogoś lepszego od reszty działa oficjalnie, a czasem nawet w porozumieniu z przedstawicielami władz.

>>Tymczasem w historii nauczanej opinie bywają ważniejsze niż fakty.
>To tyczy się też historii najnowszej, takiej sprzed chwili nawet. Z racji mnogości poruszanych szczegółów w mediach nie da się wszystkiego sprawdzić (i komu by się chciało?), więc łatwo dorobić jakąś ideologię do wszystkiego.
Ty tym wątkiem sprawdzasz.

cr
TyDraniu (6569 punktów)
My nie piliśmy mleka, tylko płyn lugola. Nie mieliśmy mundurków, tylko mundury wojskowe z demobilu i poniemieckie hełmy, w które nauczyciel walił ręką, przechodząc obok. Na pracach społecznych budowaliśmy różne tam dworce czy kościoły. Tak przynajmniej mówiono oficjalnie, bo co z tego wyszło, to już inna sprawa, najczęściej był to posterunek MO. Matematyka była prosta. Mieliśmy na przykład udowodnić, że wszystkie nietrywialne zera funkcji dzeta mają część rzeczywistą równą 1/2. W weekendy brało się łuk i szło do lasu na sarny (mięso było na kartki), albo wywozili nas żukiem na pole żebyśmy zbierali marchew, żeby było co jeść na stołówce. A po maturze chodziło się na z̶a̶p̶i̶e̶k̶a̶n̶k̶i̶ kremówki.
22-07-2024 18:47 
 Ocena 2 na 2
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Matematyka była prosta. Mieliśmy na przykład udowodnić, że wszystkie nietrywialne zera funkcji dzeta mają część rzeczywistą równą 1/2.
Taa a na biologii wpajano nam "niezbędną" wiedzę o budowie ameby, pantofelka i rozwielitki.. zupełnie ignorując wiedzę podstawową jak odróżnianie klonu od dębu, roślin i grzybów jadalnych od trujących, czy rozpoznawanie i stosowanie ziół leczniczych, bo po co uczniom przydatna w życiu wiedza ?
22-07-2024 19:54 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> na biologii wpajano nam "niezbędną" wiedzę o budowie ameby, pantofelka i rozwielitki.. zupełnie ignorując wiedzę podstawową jak odróżnianie klonu od dębu, roślin i grzybów jadalnych od trujących, czy rozpoznawanie i stosowanie ziół leczniczych, bo po co uczniom przydatna w życiu wiedza ?
taka była podstawa rajskiego przedszkola, szkoły, to było przyjemne i pożyteczne w porównaniu do siedzenia w ławce

nasza szkoła jest oparta na wychowaniu pruskich dzieci w poprawczaku którą tworzyli wojskowi i księża, przenieśli na normalnych dzieciaków, normalnej szkoły, tzw pruski dryl
zobacz www.youtube.com/watch?v=DNtIHsoG6lE
byłem w SP, byłem w wojsku, jeden pies

fizyka jest boginią, matką wszystkich bogów... chemia jej pierworodną córką.. a biologia, duchem świętym, a matematyka ich językiem
św czwórca racjonalistów wg okraglego
23-07-2024 22:49 
 Ocena 1 na 1
TyDraniu (6569 punktów)
>Taa a na biologii wpajano nam "niezbędną" wiedzę o budowie ameby, pantofelka i rozwielitki.. zupełnie ignorując wiedzę podstawową jak odróżnianie klonu od dębu, roślin i grzybów jadalnych od trujących, czy rozpoznawanie i stosowanie ziół leczniczych

Tego się uczyliśmy w harcerstwie.
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Ciekaw jestem natomiast opinii osób, które pamiętają te czasy i czy uważają ten artykuł za uczciwy i
>mówiący prawdę. Bo może ja się mylę?
Trudno porównać szkołę z okresu stalinizmu z latami 70 czy 80mi, trudno nawet porównać jedną szkołę do drugiej w tym samym okresie, poza tym artykuł operuje ogólnikami i banałami typu 'zdarzało się', dlatego trudno o popartą argumentami opinię o tym artykule.
Dużą część z opisanych sytuacji przeżyłem i mogę potwierdzić, że się zdarzały, a wiele było standardem (np. fartuszki, czy zachowanie na przerwach), czy można to uogólnić na cały system, poza tym to, że jeden nauczyciel stosował bolesne kary fizyczne, nie oznacza, że robili to wszyscy.
Jedno co da się porównać to program nauczania. Otóż ten program był zdecydowanie bardziej ambitny w PRLu i nie było tak jak dzisiaj, że 'wszyscy mieli makskymalne lub niemal maksymalne oceny', ciekawa, trafna w znacznej cześci, wg mnie, opnia na temat programu matematyki z PRLu znajduje się tutaj:
stowarzysz(*)lasy-szkoly-podstawowej-w-prl/


Pozdrawiam
Paolo Monstro
zeniu73 (6483 punktów)
>Kieruję ten wpis do starszych użytkowników forum.
>Trafiłem przypadkiem na taki artykuł i zadziwił mnie on swoją nieuczciwością oraz urabianiem opinii
>współczesnych pokoleń. Bo te współczesne pokolenia nie mogą już sprawdzić, czy to wszystko jest
>prawda, czy też nie. A na pewno nie jest, bo żyłem w tym czasie i mogę zaświadczyć
>www.bryk.p(*)auczyciel-stanalby-przed-sadem
>Ciekaw jestem natomiast opinii osób, które pamiętają te czasy i czy uważają ten artykuł za uczciwy i
>mówiący prawdę. Bo może ja się mylę?

Do szkoły polskiej uczęszczałem od 80 do 87.

- kary cielesne były (linijka od polonistki i duży cyrkiel od matematyka)
- kąt był
- oślej ławki nie było
- wykopki były
- higienistki przychodzącej do klasy nie było, odwiedziny u higienistki/stomatologa były
- granatowe fartuszki z białym kołnierzem i tarczą były
- przerwy były normalne, żadnych szykan
- wejście do klasy po przerwie odbywało się normalnie, bez szykan
- za ściąganie była pała

Dziś nauczyciel nie jest autorytetem. Niestety ale nie jest też i pedagogiem.

A tak na marginesie to cały system edukacyjny jest przestarzały (bazuje na założeniach z XVIII wieku) i całkowicie oderwany od życia i realiów.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365