Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jakie są argumenty za istnieniem nieskończonego wszechświata

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
22-07-2024 10:40merica (-2 punktów)Jakie są argumenty za istnieniem nieskończonego wszechświata
Wydaje się, że każdemu wydaje się, że wszechświat musi mieć początek lub punkt początkowy. Mówią, że albo Bóg musiał to zapoczątkować, albo nawet z naukowego punktu widzenia nie było nic przed początkiem Wielkiego Wybuchu. Muszą istnieć filozofowie będący zwolennikami zawsze istniejącego nieskończenie wszechświata. Co to za argumenty filozoficzne?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

alsor (3283 punktów)
>Wydaje się, że każdemu wydaje się, że wszechświat musi mieć początek lub punkt początkowy. Mówią,
>że albo Bóg musiał to zapoczątkować, albo nawet z naukowego punktu widzenia nie było nic przed
>początkiem Wielkiego Wybuchu. Muszą istnieć filozofowie będący zwolennikami zawsze istniejącego
>nieskończenie wszechświata. Co to za argumenty filozoficzne?

Argumenty są oczywiste: fakty tak mówią.

Fakt są tu następujące:

1. równomierność, jednorodność, itd. czyli tak zwana zasada Kopernikańska,
która jest od dawna naukowo w pełni uznawana, bo sprawdzona.

2. kosmos nie ma granic, bo nie może mieć;
gdyby takie były wówczas wpadamy w pułapkę logiczną:
niby jak miałaby taka granica wyglądać w praktyce - czasowa i przestrzenna?

3. nawet gdyby był skończony, wtedy sam ten moment i stan 'rozruchu' byłby nieuchwytny dla nas.
Jest to oczywiste w ramach czystej informatyki: komputer nie wie ile ma lat,
bo nie jest w stanie pamiętać/zapisywać swojej historii... nie mamy takiej technologii, niestety.
a nawet gdyby zrobić taki self-monitoring no to wówczas doprowadzi to do pętli: 2.

Po prostu fragment dowolnego systemu nie może emulować/symulować całego systemu.

Człowiek chce poznać kosmos - odkryć tak zwaną teorię wszystkiego?
To jest nierealne, bo człowiek jest tylko znikomym fragmentem całości: 3.

www.youtube.com/watch?v=IUDtKcvGcOo&t=29s
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>2. kosmos nie ma granic, bo nie może mieć;
Powiedział człowiek, który nie był nawet na orbicie własnej planety nie mówiąc o przestrzeni kosmicznej.
Wszystko ma swoje granice, nie istnieje nieskończoność czasu i przestrzeni.
Pojęcie nieskończoności wymyślono na określenie czegoś co wykracza pojęciowym ramom rozumu i tyle.
Nie wiemy jakie są faktyczne rozmiary wszechświata, nie znamy nawet naszej galaktyki.
-Nie mamy pojęcia co jest poza naszym wszechświatem, wogóle o wszechświecie NIC nie wiemy poza tym że jest.
Wszystko co możemy powiedzieć to jedynie nasze domysły, wyobrażenia.
Właściwą odpowiedzią na takie pytanie jest NIE WIEM.
-Wszystko może być: poza, obok, w, itd. mogą istnieć inne wymiary, wszechświaty równoległe, etc.
Nieskończoność nie istnieje.
Czas trwania naszego kontinuum również jest określony i trwa od ekspansji "wielkiego wybuchu" aż do jego kolapsu.
Nie wiemy, bo nie możemy wiedzieć gdyż nie znamy metod poznawczych do określenia, zbadania "co jest poza tym co myślimy, że znamy".
A "znamy" (a raczej wiemy o istnieniu) jedynie to skąd światło od momentu wyemitowania zdążyło dotrzeć do naszej planety, ze względu na dystans i ciągły ruch jak oddalanie się obiektów od siebie choć w niektórych obszarach się do siebie zbliżają.
Podsumowując nie istnieją żadne argumenty za twierdzeniem o rzekomej nieskończoności wszechświata.
alsor (3283 punktów)
Niestety ale są argumenty, i nikt tego nie naruszy.



ten obrazek pokazuje fragmencik kosmosu, 1/milionową albo mniej.

widzisz tu jakieś granice?

to jest fragment nieba - mikroskopijny!

no to teraz powiększmy to sobie - jeszcze bardziej!


i co się dzieje?

Nic. Nadal jest to samo, czyli nie maleje liczba galaktyk - w dowolnym fragmenciku masz tyle samo!, i to jest dowód, że to jest nieskończone, bo gdyby było skończone powinno być coraz mniej - im dalej tym mniej.. bo bliżej końca - tak? ale tak nie jest, niestety, zatem nie ma końca.



najdalsza galaktyka - 13 mld ly!

a co tam po powiększeniu widać dookoła?

jeszcze bardziej odległe... oczywiście, bo niby cóż miałoby tam być dalej?
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
Czasem (a raczej zbyt często) rozumujesz tak naiwnie, że aż dziw.
Obserwujemy maleńki ułamek całości nazywając go "obserwowalnym wszechświatem" - zgadza się ?
-Czyli można przyjąć, że postrzegamy kosmos podobnie jak płaskoziemca który widzi "płaską ziemię" przed sobą nie mając pojęcia o jej faktycznym kształcie z racji ograniczonej możliwości postrzegania.
Nie możesz dostrzec tego co jest poza tym obszarem bo... światło od tamtych rejonów jeszcze do nas nie dotarło - dociera to do Ciebie ?
-Każde zdjęcie rejestruje mnóstwo szczegółów, które widoczne są dopiero po jego powiększeniu a o ilości których decyduje zarazem czas naświetlania by zarejestrować słabe promienie światła od tych obiektów, ale nadal jest to TYLKO wspomniany obszar.
To niczego nie dowodzi poza rozdzielczością sprzętu rejestrującego.
Granice wszechświata - nie należy tego rozumieć jako jakiejś "bariery", nic o tym nie wiemy.
Możliwe że tak jak płaskoziemca nie widzimy zakrzywienia kosmosu, który (ten nasz wszechświat) może być kulistą sferą i usiłując dojrzeć coś w oddali prawdopodobnie zaglądamy za siebie. Jak napisałem wcześniej tego nie wie NIKT.
Zrozum że nie może istnieć "nieskończoność przestrzeni", wszystko musi się gdzieś znajdować. Nie potrafimy nawet tego sobie wyobrazić. To że czegoś nie potrafimy zdefiniować, nie znaczy że tego nie ma.
Jak zaczniemy podróżować po kosmosie i nawiążemy kontakty z innymi rasami w galaktyce to może dowiemy się więcej.
Nie możemy się tego domyśleć czysto rozumowo.. to nie możliwe. Ogranicza nas brak wiedzy i pojęć o czymś tak rozległym jak wszechświat.
-Przeciętny człowiek nie jest w stanie nawet wyobrazić sobie rozmiarów naszej tylko galaktyki a co tu mówić o wszechświecie.
Samo słowo "wszechświat" - wszystkie światy - ogólne stwierdzenie nie określające dokładnie ile, bo niby jak ?
Pamiętasz film MIB ? I szafki z "wszechświatami" ?
To jest pewnego rodzaju zobrazowanie wielowymiarowości, równoległych wszechświatów, ale nawet to niczego dalej nie wyjaśnia.
Nieskończoność jest tylko i wyłącznie tworem matematyków..
W realnym świecie coś takiego nie istnieje.
Astronomia pozwala dostrzec zaledwie 5% kosmosu.. pięć procent !
Czyli 95% jest dla nas tajemnicą.. tak jak i rozmiar naszego wszechświata i to co jest dalej o ile jest i gdzie to razem jest ?
alsor (3283 punktów)
>Czasem (a raczej zbyt często) rozumujesz tak naiwnie, że aż dziw.
>Obserwujemy maleńki ułamek całości nazywając go "obserwowalnym wszechświatem" - zgadza się ?
>-Czyli można przyjąć, że postrzegamy kosmos podobnie jak płaskoziemca który widzi "płaską ziemię" przed sobą nie mając pojęcia o jej faktycznym kształcie z racji ograniczonej możliwości postrzegania.

Ależ skąd, ja używam full informacji dostępnej - teoretycznej jak i praktycznej.

I nie ma w tam szans na skończony wszechświat, wbrew populistycznym teoryjkom.

>Nie możesz dostrzec tego co jest poza tym obszarem bo... światło od tamtych rejonów jeszcze do nas nie dotarło - dociera to do Ciebie ?

Ja mogło coś nie dotrzeć, skoro wedle obecnych teorii kosmos powstał z wybuchu - w jednym miejscu.

W tym scenariuszu wszystko co co było i jest masz od zawsze w teleskopach,
bo to dawniej było obok siebie, odległość zerowa, a potem to się tylko rozciąga.

>-Każde zdjęcie rejestruje mnóstwo szczegółów, które widoczne są dopiero po jego powiększeniu a o ilości których decyduje zarazem czas naświetlania by zarejestrować słabe promienie światła od tych obiektów, ale nadal jest to TYLKO wspomniany obszar.

No i co to za rewelacje?
Każdy doświadczony kierowca, marynarz, czy pilot, doskonale wie że widoczność jest skończona.

Słyszałeś komunikaty radiowe dla kierowców?

Np.: w obszarze Wrocławia poranne mgły, widoczność do 200m... zachować ostrożność, itd.

>To niczego nie dowodzi poza rozdzielczością sprzętu rejestrującego.

Ależ skąd: istnieją limity nieprzekraczalne.

Jeśli sygnał jest po drodze tłumiony wtedy możesz go w ogóle nie odebrać,
bo zaniknie zupełnie... w szumie.

>Granice wszechświata - nie należy tego rozumieć jako jakiejś "bariery", nic o tym nie wiemy.
>Możliwe że tak jak płaskoziemca nie widzimy zakrzywienia kosmosu, który (ten nasz wszechświat) może być kulistą sferą i usiłując dojrzeć coś w oddali prawdopodobnie zaglądamy za siebie. Jak napisałem wcześniej tego nie wie NIKT.

Prawidłowo.
obecnie masz właśnie coś porównywalnego z płaskoziemstwem, i pt. big bang;
przecież ten wybuch, i dalej ekspansja to typowe zboczenia umysłowe - nie jest tak?

Ależ oczywiście że tak jest... i ty w to wierzysz.

Kosmos jest nieskończony z samej definicji i konieczności - jako uniwersum.
zapisz to sobie.

Te pierdoły o praw Wybuchu obala byle uczniak - na 666 sposobów!

.........

i nie przeceniaj roli matematyków:
oni tylko opisują - próbują opisać, to co jest;
nigdy nic nie stworzyli.

Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Ja mogło coś nie dotrzeć, skoro wedle obecnych teorii kosmos powstał z wybuchu - w jednym miejscu.
Zwyczajnie bo po pierwsze wybuch to nie "wybuch eksplozja" lecz ekspansja/kreacja a po drugie aby coś widzieć konieczne jest nam światło a co miało świecić gdy nie było źródeł światła ? One powstały znacznie, znacznie później.
Teoria zakłada jakiś pierwotny punkt początkowy inicjujący kosmos, ale był on na tyle daleko od nas, że światło o skończonej i śmiesznie małej prędkości wobec rozmiarów kosmosu nie miało szansy do nas dotrzeć, bo i jak ? ? ?
Przecież sam rozmiar naszej galaktyki to ok. 200.000 lś. Sąsiednie galaktyki oddalone są o miliony lś. czyli to co się tam teraz wydarzy będzie można zobaczyć za parę paredziesiąt milionów lat.. zgadza się ?
Jak więc miałbyś zobaczyć coś co się wydarzyło setki miliardów lat temu, przy prędkości światła 300.000 km/s ?
Nie wiadomo gdzie zapoczątkowany został wszechświat, nie wiadomo jak dawno, nie mamy też innych przesłanek jego powstania.
Mamy za to starożytne zapisy potwierdzające że TAK WŁAŚNIE BYŁO, bo to nie jest współczesny wymysł teoretyków.
Światło od odległych obiektów również zachowuje się jak sygnał radiowy, którego siła maleje wraz z odległością od źródła.
Promienie światła od obiektów rozchodzą się promieniście a nie wiązką "laserową", więc im coś jest dalsze tym mniej informacji o tym do nas dociera.
Przy pewnej odległości NIC już nie możesz zobaczyć.
Zastanów się dlaczgo kosmos jest czarny mimo tylu źródeł światła ?
Czemu nie jest rozświetlony ?
Bo światło to energia a ta ulega rozproszeniu w przestrzeni wciąż oddalających się od siebie obiektów.
Równie dobrze mógłbyś zastąpić gwiazdy nadajnikami radiowymi a i tak panowała by "cisza w eterze".
Jeśli Ci powiem, że wszechświat ma trylion lat i kwadrylion km wzdłuż w poprzek to i tak nie będziesz mógł tego sprawdzić.
Dla Ciebie to jest "nieskończoność" a dla mnie czas i przestrzeń określona.
alsor (3283 punktów)
>>Ja mogło coś nie dotrzeć, skoro wedle obecnych teorii kosmos powstał z wybuchu - w jednym miejscu.
>Zwyczajnie bo po pierwsze wybuch to nie "wybuch eksplozja" lecz ekspansja/kreacja a po drugie aby coś widzieć konieczne jest nam światło a co miało świecić gdy nie było źródeł światła ? One powstały znacznie, znacznie później.

że co później?

wybuch to wybuch... ekspansja energii od punktu inicjacji,zapłonu... itd.

Twierdzisz to szybciej widać z dystansu aniżeli z bliska?
to siadaj na bombę ... typu Hirosima, i opowiesz nam potem co tam widziałeś,

no może odwrotnie będzie: my tobie będziemy opowiadać... haha!

>Teoria zakłada jakiś pierwotny punkt początkowy inicjujący kosmos, ale był on na tyle daleko od nas, że światło o skończonej i śmiesznie małej prędkości wobec rozmiarów kosmosu nie miało szansy do nas dotrzeć, bo i jak ? ? ?

tak tak... nas nie było tam w ogóle... jasne - perfekt logiczne.

>Przecież sam rozmiar naszej galaktyki to ok. 200.000 lś. Sąsiednie galaktyki oddalone są o miliony lś. czyli to co się tam teraz wydarzy będzie można zobaczyć za parę paredziesiąt milionów lat.. zgadza się ?
>Jak więc miałbyś zobaczyć coś co się wydarzyło setki miliardów lat temu, przy prędkości światła 300.000 km/s ?

No widzisz jak bardzo błądzisz!
widzą - rejestrują to tzw. tło CMB, czyli tzw reliktowe z wybuchu?

widzą i i mierzą od 50 lat...

no i co z tym poczniesz teraz?

>Jeśli Ci powiem, że wszechświat ma trylion lat i kwadrylion km wzdłuż w poprzek to i tak nie będziesz mógł tego sprawdzić.
>Dla Ciebie to jest "nieskończoność" a dla mnie czas i przestrzeń określona.

Bez problemu to sprawdzę.
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
Sprawdź sobie prognozę pogody na sobotę.
"Wielki wybuch" to skrót myślowy podobnie jak "czarna dziura", a każdy rozumny człowiek wie że nie ma tam żadnej dziury !
Promieniowanie tła, jest właśnie rozproszoną energią wszystkiego co działo się wcześniej.
Każda eksplozja gwiazdy, pochłonięcie materii przez "czarną dziurę" itd. emitowało jakieś promieniowanie, które do dziś wypełnia przestrzeń, co można też uznać za dowód na skończony i ograniczony rozmiar wszechświata, gdyż bez graniczna przestrzeń pozwoliła by owemu promieniowaniu rozejść się w "nicość" zupełnie bez śladu.
A tak najwyraźniej wciąż odbija się ono od "ścianek" kosmosu tak jak mikrofale w kuchence.
W wedach opisany jest proces ekspansji i kolapsu wszechświata - jako jego "pulsacja".
Jeśli coś się rozprzestrzenia aż do samo zatrzymania a potem zapadnięcia się z powrotem, to logicznym jest twierdzić że to coś ma określone granice, wyznaczone właśnie przez zatrzymującą się materię w przestrzeni nim zacznie się ona cofać.
A wogóle to nie bądź pan głąb i wydurniaj się.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>"czarna dziura", a każdy rozumny człowiek wie że nie ma tam żadnej dziury !

Widać jestem bezrozumny bowiem sam często porównywałem galaktykę do cyklonu a czarna dziurę do oka cyklonu.

Oko cyklonu wg mnie można uznać za pewien rodzaj dziury.

>dowód na skończony i ograniczony rozmiar wszechświata, gdyż bez graniczna przestrzeń pozwoliła by owemu promieniowaniu rozejść się w "nicość" zupełnie bez śladu.

Trochę jakby sprzeczne z zasadą zachowania energii. Energia nie pojawia się i nie znika a jedynie transformuje. Żadna fala w ciele bez pochłonięcia jej przez inne ciało nie ma prawa zniknąć.

Wszechświat to też ciało a światło ulega zakrzywieniu. Teoretyczne, gdybyś miał wystarczająco dobry teleskop to mógłbyś w kosmosie zobaczyć siebie samego.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Widać jestem bezrozumny bowiem sam często porównywałem galaktykę do cyklonu a czarna dziurę do oka cyklonu.
Porównanie to jest dopuszczalne z tym, że w "oku cyklonu" nic nie znika a w "czarnej dziurze" znika wszystko łącznie z energią.
>Trochę jakby sprzeczne z zasadą zachowania energii.
Otóż nie bo zakładając "nieskończoność" wymiarów wszechświata to właśnie cała energia fal rozbiegłaby się dookoła bez śladu.. bo w nieskończoności, a skoro tak się nie stało to znaczy, że wszechświat ma skończony rozmiar.
Jedynie "nieskończoność" jest sprzeczna z logiką, rozumem, doświadczeniem i wszelkimi innymi prawami.
>Wszechświat to też ciało a światło ulega zakrzywieniu. Teoretyczne, gdybyś miał wystarczająco dobry teleskop to mógłbyś w kosmosie zobaczyć siebie samego.
Zakładając że kosmos jest kulisty a światło z "drugiego końca" ulegloby zakrzywieniu dokładnie po jego zewnętrznym obrysie - co z oczywistych względów jest niemożliwe.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>>Widać jestem bezrozumny bowiem sam często porównywałem galaktykę do cyklonu a czarna dziurę do oka cyklonu.
>Porównanie to jest dopuszczalne z tym, że w "oku cyklonu" nic nie znika a w "czarnej dziurze" znika wszystko łącznie z energią.

Z punktu widzenia obserwatora na ziemi tornado też wszystko zabiera i wszystko znika w oku cyklonu. Tak mu się wydaje bo nie ma szerzej perspektywy i nie widzi, że co znika z jego pola widzenia to objawia się poza nim.

To jest tylko transformacja energii. Przejście materii do postaci promieniowania, której nie potrafisz stwierdzić, które to promieniowanie musi być odpowiedzialne za nową kreację materii gdzieś tam, jakoś tam.

Z zasady nie wierzę w cuda ale wierzę, że materia przechodzi do postaci ruchu a następnie z ruchu do materii.

Materię można teleportować poprzez promieniowanie.

>Otóż nie bo zakładając "nieskończoność" wymiarów wszechświata to właśnie cała energia fal rozbiegłaby się dookoła bez śladu.. bo w nieskończoności, a skoro tak się nie stało to znaczy, że wszechświat ma skończony rozmiar.

Przestrzeń jest wymiarem materii analogicznie do czasu, który jest wymiarem ruchu. Twoje postrzeganie świata jest wynikiem wpływu fali przechodzącej przez cząsteczkę materii w jakiej się znajdujesz i jakiej jesteś częścią.

Nie możemy nic powiedzieć o świecie poza naszym horyzontem. Nie wiadomo nawet czy i jakie prawa tam obowiązują. Z naszej perspektywy wszechświat jest nieskończony, tzn. wykracza poza nasz horyzont.

Opowiadanie, że z jakiejś innej perspektywy może być skończony to są bzdury. To jest próba rozciągnięcia twojej lokalnej rzeczywiści na wszystko. Jeśli w twoim otoczeniu rosną drzewa to wszędzie rosną - to jest nieprawda.

Z mojej perspektywy wszechświat jest nieskończony innej nie znam i nie będę zmyślał.

>Zakładając że kosmos jest kulisty a światło z "drugiego końca" ulegloby zakrzywieniu dokładnie po jego zewnętrznym obrysie - co z oczywistych względów jest niemożliwe.

W tym świecie wszystko co tylko istnieje jest możliwe.

Wciąż tkwimy w jakiś naszych małych wyobrażeniach tego czym jest świat a on wciąż okazuje swoje nowe oblicza. A te nowe oblicza są w ścisłym związku z rozwojem naszego ciała i mózgu. Świat ciągle się zmienia wraz z tym jak my sami się zmieniamy.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>Z punktu widzenia obserwatora na ziemi tornado też wszystko zabiera i wszystko znika w oku cyklonu. Tak mu się wydaje bo nie ma szerzej perspektywy
Nie prawda, każdy widzi że tornado rozrzuca wszystko dookoła.
>Nie możemy nic powiedzieć o świecie poza naszym horyzontem. Nie wiadomo nawet czy i jakie prawa tam obowiązują. Z naszej perspektywy wszechświat jest nieskończony, tzn. wykracza poza nasz horyzont.
Równie dobrze mógłbyś przyznać rację płaskoziemcom, bo Twój horyzont również nie obejmuje kulistości ziemi ani nawet wielkości kontynentu.
>Z mojej perspektywy wszechświat jest nieskończony
O tym pisałem, że "nieskończoność" to twór matematyczny na nazwanie czegoś niewymiernego z naszej perspektywy.
Opowiadanie że skończoność wszechświata jest bzdurą to bzdura bo Twój horyzont poznawczy nie jest w stanie przekroczyć wspomnianej bariery poznawczej na obalenie tego co nazwałeś bzdurą.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Nie prawda, każdy widzi że tornado rozrzuca wszystko dookoła.

Nie, nie każdy to widzi. Widzi to ten, który zbudował syntetyczny obraz całości. Ten który tego kompletnego obrazu nie zbudował widzi tylko dziurę, która ssie.

>Równie dobrze mógłbyś przyznać rację płaskoziemcom, bo Twój horyzont również nie obejmuje kulistości ziemi ani nawet wielkości kontynentu.

Nie albowiem dzięki narzędziom zyskałem nową perspektywę i zyskałem szerszy obraz całości. Nie muszę nawet nikomu wierzyć, wystarczy, że użyję narzędzi do obserwacji Ziemi z kosmosu.

Tak jak teleskop zmienił system pojęciowy człowieka tak też zmieniła go satelita.

>O tym pisałem, że "nieskończoność" to twór matematyczny na nazwanie czegoś niewymiernego z naszej perspektywy.
>Opowiadanie że skończoność wszechświata jest bzdurą to bzdura bo Twój horyzont poznawczy nie jest w stanie przekroczyć wspomnianej bariery poznawczej na obalenie tego co nazwałeś bzdurą.

Nieskończoność to wiara, zbudowana na bazie doświadczeń, że świat nie kończy się na horyzoncie. To jest wiara a nie wiedza.

Nieskończony czyli wykraczający poza mój system pojęciowy.

Z mojej perspektywy wszechświat jest nieskończony a do żadnej innej perspektywy jeszcze nie dotarłem.

Może i wszechświat jest skończony dla Boga ale nie dla mnie. Nic mi o końcu świata nie wiem. Mogę o nim powróżyć Ci z fusów.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Wolnośćmyśli (1516 punktów)
>[...]Widzi to ten, który zbudował syntetyczny obraz całości. Ten który tego kompletnego obrazu nie zbudował widzi tylko dziurę, która ssie.
Nie rozumiesz tego zjawiska jak widać... ta "dziura" niczego nie zasysa, wręcz przeciwnie w "oku" cyklonu panuje całkowita cisza.
>Tak jak teleskop zmienił system pojęciowy człowieka tak też zmieniła go satelita.
Jaka "satelita" ?
Jeśli już to zmienił się system pojęciowy większości, bo mniejszość nadal jest ciemna i durna, wierząc w płaską ziemię itp. kretynizmy.
>[...]Nic mi o końcu świata nie wiem. Mogę o nim powróżyć Ci z fusów.
Wolałbym abyś zaczął przywiązywać większą uwagę do poprawnej pisowni.
Nie istnieje też wieczność bo jak wiesz czas jest tylko miarą ruchu a ten kiedyś ustaje.
Tak samo jest z przestrzenią - każda ma jakieś granice.
Z ludźmi jest jak z mrówkami.. dla nich ziemia również jest nieskończoną, nie dającą się objąć rozumem przestrzenią.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Nie istnieje też wieczność bo jak wiesz czas jest tylko miarą ruchu a ten kiedyś ustaje.
>Tak samo jest z przestrzenią - każda ma jakieś granice.

Tak czas jest wymiarem ruchu a przestrzeń wymiarem materii. Te dwie postaci energii czynią wymiary czasu i przestrzeni.

Te dwie postaci wzajemne transformują i stąd też każdej dylatacji czasu towarzyszy dylatacja przestrzeni. Stąd też wynika zasada nieoznaczoności.

Kiedy zadajemy sobie pytanie o początek i koniec przestrzeń to powinniśmy pytać również o początek i koniec czasu.

Z naszej perspektywy nieskończone.

youtu.be/5VCiU1osa3w
alsor (3283 punktów)
>Sprawdź sobie prognozę pogody na sobotę.
>"Wielki wybuch" to skrót myślowy podobnie jak "czarna dziura", a każdy rozumny człowiek wie że nie ma tam żadnej dziury !
>Promieniowanie tła, jest właśnie rozproszoną energią wszystkiego co działo się wcześniej.
>Każda eksplozja gwiazdy, pochłonięcie materii przez "czarną dziurę" itd. emitowało jakieś promieniowanie, które do dziś wypełnia przestrzeń, co można też uznać za dowód na skończony i ograniczony rozmiar wszechświata, gdyż bez graniczna przestrzeń pozwoliła by owemu promieniowaniu rozejść się w "nicość" zupełnie bez śladu.
>A tak najwyraźniej wciąż odbija się ono od "ścianek" kosmosu tak jak mikrofale w kuchence.
>W wedach opisany jest proces ekspansji i kolapsu wszechświata - jako jego "pulsacja".
>Jeśli coś się rozprzestrzenia aż do samo zatrzymania a potem zapadnięcia się z powrotem, to logicznym jest twierdzić że to coś ma określone granice, wyznaczone właśnie przez zatrzymującą się materię w przestrzeni nim zacznie się ona cofać.
>A wogóle to nie bądź pan głąb i wydurniaj się.

Widać że nie masz wiedzy o tym co to jest Big Bang, i ogólnie: na temat kosmologii.

CMB jest zwane promieniowaniem reliktowym,
dlatego że wedle BB w fazie początkowej temperatura kosmosu wynosiła 3000 K.

A teraz jest 3K zaledwie, ponieważ wedle BB to ma z = 1000 (redshift z ekspansji),
czyli to zostało 1000 krotnie rozciągnięte... Dopplerem.

Wedle BB gwiazdy i żadne inne źródła nie generują tego tła...
bo ono raz powstało - na początku, czyli 13.8 mld lat temu!

zatem gwiazdy nic nie generują wedle BB, co jest właśnie absurdem,
który byle uczniak może podważyć:
ponieważ ta energia z emisji gwiazd daje dokładnie te 3K,
co dość łatwo obliczyć, i np. Eddington dawno to obliczył;

wniosek:
3K to temperatura kosmosu, po prostu, a nie żaden relikt powybuchowy!

I to jest tylko jeden z wielu znanych paradoksów BB, czytaj: niezgodności z obserwacjami.
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>wybuch to nie "wybuch

Nieźle

Kreacja czegoś z niczego?
Ruchu i materii z punktu przestrzeni, której nie było?

Dla mnie szczególnie ciekawe jest to, że obserwacja jest fizycznym oddziaływaniem.

Kiedy patrzysz na gwiazdę, gwiazda i twoje ciało ze sobą działają i od tego działania wspólnie się zmieniają.

Właściwie wzajemne promieniowanie i grawitowanie to transmisja informacji. Nie tyle obserwujemy słońce, co ono nas odmienia fizycznie "przez oczy"

youtu.be/5VCiU1osa3w
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Granice wszechświata - nie należy tego rozumieć jako jakiejś "bariery", nic o tym nie wiemy.

Wiemy.
pl.wikipedia.org/wiki/Horyzont

Do horyzontu świat jest pojęty, określony, skończony, ograniczony, dyskretny, policzalny.

Za horyzontem świat jest niepojęty, nieokreślony, nieskończony, nieograniczony, ciągły, niepoliczalny.

Nic nie wiemy o świecie za horyzontem oprócz tego, że ten istnieje.
Musimy przekroczyć horyzont, żeby się dopiero dowiedzieć.

Horyzont występuje w każdej formie i skali obserwacji.
Horyzont występuje przy obserwacji ruchu i przy obserwacji materii, przy obserwacji czynności częstych i rzadkich, ciał małych i wielkich, systemów i układów złożonych.

youtu.be/5VCiU1osa3w
Hamerlik Konopka (19903 punktów)
>Człowiek chce poznać kosmos - odkryć tak zwaną teorię wszystkiego?
>To jest nierealne, bo człowiek jest tylko znikomym fragmentem całości: 3.

Aż ciało któregoś z kolei pochłonie wszystko i wszystko stanie się ciałem jednej osoby.

Zresztą prawdopodobnie już jest na co wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi.


youtu.be/5VCiU1osa3w
alsor (3283 punktów)
>>Człowiek chce poznać kosmos - odkryć tak zwaną teorię wszystkiego?
>>To jest nierealne, bo człowiek jest tylko znikomym fragmentem całości: 3.
>Aż ciało któregoś z kolei pochłonie wszystko i wszystko stanie się ciałem jednej osoby.
>Zresztą prawdopodobnie już jest na co wskazują wszystkie znaki na niebie i ziemi.
>
youtu.be/5VCiU1osa3w


obawiam się że te wszelkie znaki zawsze wskazują... to samo.
witamziomy (536 punktów)
>Wydaje się, że każdemu wydaje się, że wszechświat musi mieć początek lub punkt początkowy. Mówią,
>że albo Bóg musiał to zapoczątkować, albo nawet z naukowego punktu widzenia nie było nic przed
>początkiem Wielkiego Wybuchu. Muszą istnieć filozofowie będący zwolennikami zawsze istniejącego
>nieskończenie wszechświata. Co to za argumenty filozoficzne?

Wszechświat nie może być nieskończony. Może być albo skończony albo wieczny. Słowo nieskończony oznacza, iż coś może mieć początek, lecz nie będzie miało końca. Takie założenie jest fałszywe, gdyż początek czegoś oznacza proces, który naturalnie dąży ku końcowi, zawsze i bez wyjątków. Nieskończoność to pojęcie religijne, można w nią tylko wierzyć.

Właściwe pytanie jakie możesz zadać to to, czy wszechświat jest wieczny. Wieczny oznacza brak początku i tym samym brak końca. Szukając odpowiedzi należy dobrze zdefiniować pojęcie wszechświat. Jeżeli mówimy o wszechświecie fizycznym to obserwując nasz świat w mikroskali widzimy iż rzeczy powstają, rodzą się i umierają. Nie widzę innej możliwości od założenia, iż ta zasada tyczy się materii również w skali makro. Dla mnie wszechświat fizyczny jest skończony, ma początek i będzie miał koniec.

Jednak ja bym rozszerzył pojęcie wszechświat uznając go za zbiór, który zawiera w sobie wszystkie potencjały, wymiary, stany istnienia, materię, energię, umysł, świadomość, wszystkie możliwości, rozum, informacje, wszystko, wszystko co znane i nieznane.

I teraz zadałbym sobie pytanie, czy spośród wszystkich możliwości istnieje coś we wszechświecie co jest wieczne, lub czy wszechświat na jakimś poziomie, wymiarze istnienia może być wieczny?

I żeby było łatwiej, to spytałbym się czy możliwe jest istnienie wszechświata, w którym nie ma nic co istniałoby wiecznie? O dziwo odpowiedź jest dość łatwa i oczywista. Wszechświat w wymiarze czasoprzestrzennym nie zaistniałby, gdyby nie istniał w wymiarze wiecznym.

Ludzie się boją tego słowa tykać, lecz ono istnieje i ma swoje miejsce w wymiarze logicznych zależności, można je "odczarować". Dodam nawet, iż bez wieczności nie ma możności ruszenia teorii wszystkiego.

Mamy tylko 3 opcje z czego powstał wielki wybuch:

1) z niczego. Błąd logiczny, nie może powstać coś z niczego.
2) powstał z czegoś co również miało swój początek a tamto jeszcze z czegoś itd. Proces ten może się ciągnąć w nieskończoność a wiemy iż nieskończoność nie istnieje we wszechświecie. Występuje tu zatem błąd krytyczny, gdyż proces musi dać się przerwać.
3) Jest tylko jedna możliwość, aby przerwać ten proces i uznanie iż na początku istniało coś co początku nie ma istnieje wiecznie i zrodził się z tego znany nam wszechświat.

Istnienie wiecznego wymiaru jest zatem faktem a rozważania w tej materii nie wybiegają poza ramy logiki a raczej ujawniają jej głębszy poziom.
merica (-2 punktów)
>Wydaje się, że każdemu wydaje się, że wszechświat musi mieć początek lub punkt początkowy. Mówią,
>że albo Bóg musiał to zapoczątkować, albo nawet z naukowego punktu widzenia nie było nic przed
>początkiem Wielkiego Wybuchu. Muszą istnieć filozofowie będący zwolennikami zawsze istniejącego xender.vip/
>nieskończenie wszechświata. Co to za argumenty filozoficzne?

I got this,...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365