To dziki film. Po pierwsze, chodzi o nic i Gibson tak naprawdę nie jest tego częścią. Wtedy gang motocyklistów wydaje się siać spustoszenie. Potem staje się thrillerem ze strasznymi mężczyznami w lesie. A przez ostatnie dziesięć do piętnastu minut wydawało się, że George Miller chciał dokończyć ten cholerny film, więc po prostu pozwala Maxowi znaleźć i zabić ich wszystkich w kilku scenach, jedna po drugiej.
To naprawdę fajny film, jeśli mnie pytasz, podobał mi się. Ale cholera, nie byłem gotowy na to, jakie to dziwne, prawdopodobnie ze względów budżetowych. To wydaje się takie surowe i szorstkie. |