W kapitalistycznych, państwowych i przymusowych szkołach obowiązuje kapitalistyczna religia, wg której tylko własność prywatna może nas wyżywić i zapewnić nam bezpieczeństwo i rozwój. Wg panującej religii gdy ziemia jest wspólna jednej osobie byłoby ciężko wyżywić się nawet na 10 hektarach wspólnej ziemi natomiast gdy ziemia jest prywatna, ma swojego zarządcę i Pana, wtedy jedna osoba może wyżywić siebie i 10 innych osób z 1 hektara. Istnieje przy tym zasadnicza różnica pomiędzy stylem życia ludzi w otoczeniu własności wspólnej i prywatnej.
Skoro mamy taką potężną różnicę w efektywności wykorzystania zasobów naturalnych to dlaczego wciąż jeszcze woda i powietrze są wspólne a nie prywatne?
Do komunistycznej rzeki każdy może wysikać się, wyrzucić do niej śmieci, wypompować z niej wodę czy wyłowić ryby, bo ta nie ma swojego Pana, który by ją przed tym obronił.
Gdyby rzeka była prywatna i miała swojego Pana, każde spuszczenie ścieku w nią byłby płatne, o ile w ogóle możliwe i ta byłaby zapewne tak czysta, że każdy mógłby się w niej kąpać bez ryzyka, oczywiście za opłatą. Tak przynajmniej głosi kapitalistyczna religia.
Skąd ten pomysł, żeby utrzymywać zanieczyszczoną i zdewastowaną rzekę wspólną, w której panuje syf i mogiła, zamiast czystej, pięknej, zdrowej, naturalnej i prywatnej?
Dlaczego woda i powietrze są jeszcze wspólne kiedy ziemia jest już prywatna? |