Zdominowana przez sektor prywatny stomatologia zachowawcza to najmniej rozwinięta gałąź medycyny (najbardziej rozwinięta jest chirurgia). Lobby stomatologiczne od lat blokuje wszelkie innowacje np. szczepionki przeciwko próchnicy, odrastanie zębów i trzyma się dalej założeń metody "leczenia" próchnicy opracowanej w połowie XIX wieku czyli wiercenie i wypełnianie ubytków. To tak naprawdę nie leczenie a pozbywanie się zęba po kawałku. W branży stomatologicznej panuje więc gigantyczny przerost formy nad treścią. Futurystyczne gabinety vs. archaiczne sposoby leczenia. Oczywiście są nowe wiertła i materiały ale jest tylko udoskonalanie starej metody. Producenci tych artykułów muszą również być żywo zainteresowani by metoda nie uległa zmianie. Próchnica dotyczy 98% społeczeństwa. Nie ma fizycznej możliwości myć zębów po każdym posiłku jak to stomatolodzy radzą. Nie da się zachować pełnej higieny jamy ustnej. A dentyści tylko potrafią biadolić nad stanem uzębienia społeczeństwa. Wielu z nich to też partacze. Dlatego pomysł gabinetów stomatologicznych w szkołach jest głupi. Nie chciałbym żeby pod moją nieobecność ktoś się uczył na moim dziecku zawodu w szkole. Nie dziwi mnie powszechny strach przed dentystą. Wyobraźmy sobie że ta wspomniana chirurgia ogranicza się tylko do amputacji i wprawiania protez - analogicznie do stomatologii - absurd, nikt by na to nie przystał. W lipcu 2024 roku dr Katsu Takahashi obwieścił światu że testy na fretkach zakończyły się sukcesem. Zwierzętom odrosły zęby po zastosowaniu ich leku, oraz że przechodzi do fazy testów na ludziach. Czy te obiecujące innowacje też zostaną utrącone w zarodku przez mafię stomatologiczną? |