Racjonalista - Strona głównaDo treści
pies czy człowiek?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
07-07-2025 21:10okragly (21676 punktów)pies czy człowiek?
Ocena 1 na 1
w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko szczekając

to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, ani indywidualizmu, wolności, religi, języka, …
Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty, powinniśmy dbać o swoje komuny, tym samym dbamy o siebie
liberalizm (indywidualizm, wolność, własność) to tragedia nie tylko jednostki ale i wspólnoty, kraju, świata

tym chłopcem sterowały psy, nami, indywidualnymi, wolnymi, niewolnikami, sterują patoelity

www.msn.co(*)d58643ba8790e00012b32ce3&ei=17
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko szczekając
>to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, [...]
>tym chłopcem sterowały psy, nami, indywidualnymi, wolnymi, niewolnikami, sterują patoelity
A czego dowodzi sytuacja, że bez względu na ilość towarzyszących dziecku w dzieciństwie psów, jeśli zarazem będzie wychowywane przez choćby jednego człowieka, wyrośnie na osobnika komunikującego się całkowicie i wyłącznie ludzką mową?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
08-07-2025 16:33 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko szczekając
>>to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, [...]
>>tym chłopcem sterowały psy, nami, indywidualnymi, wolnymi, niewolnikami, sterują patoelity
>A czego dowodzi sytuacja, że bez względu na ilość towarzyszących dziecku w dzieciństwie psów, jeśli zarazem będzie wychowywane przez choćby jednego człowieka, wyrośnie na osobnika komunikującego się całkowicie i wyłącznie ludzką mową?
a jakby tym innym człowiekiem był jego rówieśnik i sfora psów wokół

ten młody miał styczność z matką i bratem
był przypadek rodziców, którzy wychowali swojego synka od jego urodzenia z niemowlę szympansa, myśleli że wychowają szympansa na człowieka, było odwrotnie, ludzkie dziecko się szympansiło w koncu matka zabrała swego synka

człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies. Człowiek staje się psem i nawet odzyskane, nim pozostanie


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>A czego dowodzi sytuacja, że bez względu na ilość towarzyszących dziecku w dzieciństwie psów, jeśli zarazem będzie wychowywane przez choćby jednego człowieka, wyrośnie na osobnika komunikującego się całkowicie i wyłącznie ludzką mową?
>a jakby tym innym człowiekiem był jego rówieśnik i sfora psów wokół
> ten młody miał styczność z matką i bratem
Trzeba by poczytać dokładniej o różnych dzikich dzieciach.

>był przypadek rodziców, którzy wychowali swojego synka od jego urodzenia z niemowlę szympansa, myśleli że wychowają szympansa na człowieka, było odwrotnie, ludzkie dziecko się szympansiło w koncu matka zabrała swego synka
>człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies.
Twierdzisz tu, że mamy jakieś JA, a w postcie inicjującym piszesz, że go nie mamy.

>Człowiek staje się psem i nawet odzyskane, nim pozostanie
Rzecz w wieku, są umiejętności, zwłaszcza lub wyłącznie społeczne, na które może być za późno.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
10-07-2025 11:28 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>> ten młody miał styczność z matką i bratem
>Trzeba by poczytać dokładniej o różnych dzikich dzieciach.
czytałem o chłopaku "wychowanym" w dżungli przez dzikie psy, odzyskany nie wrócił do ludzi.
Spał skulony w kącie, biegał na 4 nogach, wył do księżyca, jadł surowe mięso

>>człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies.
>Twierdzisz tu, że mamy jakieś JA, a w postcie inicjującym piszesz, że go nie mamy.
mamy JA, ale cudze, w tym przypadku psie w moim przypadku patoelit (po to są żłobki, przedszkola, szkoły, uczelnie, kościół, TV, radio, filmy, wszystko.)

>>Człowiek staje się psem i nawet odzyskane, nim pozostanie
>Rzecz w wieku, są umiejętności, zwłaszcza lub wyłącznie społeczne, na które może być za późno.
to jest decydujący okres a my oddajemy nasze "skarby" obcym ludziom (żłobek, przedszkole, szkoła), to jest gwałt na naturze ludzkiej, szympansica by nie pozwoliła odebrac sobie dziecka do żłobka, przedszkola

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
10-07-2025 22:03 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies.
>>Twierdzisz tu, że mamy jakieś JA, a w postcie inicjującym piszesz, że go nie mamy.
>mamy JA, ale cudze, w tym przypadku psie w moim przypadku patoelit
Czyli ten wychowany przez psy cudze JA ma tak samo jak my, czyli wszystko z nim w porządku.

>to jest decydujący okres a my oddajemy nasze "skarby" obcym ludziom
Na kilka godzin, potem są z rodziną i stają się mentalnymi homo sapiensami.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
10-07-2025 22:27 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies.
>>>Twierdzisz tu, że mamy jakieś JA, a w postcie inicjującym piszesz, że go nie mamy.
>>mamy JA, ale cudze, w tym przypadku psie w moim przypadku patoelit
>Czyli ten wychowany przez psy cudze JA ma tak samo jak my, czyli wszystko z nim w porządku.
ta niesamowita cecha społeczna wystrzeliła nas w kosmos a nie jej odwrotność czyli indywidualizm, wolność

>>to jest decydujący okres a my oddajemy nasze "skarby" obcym ludziom
>Na kilka godzin, potem są z rodziną i stają się mentalnymi homo sapiensami.
żłobki, przedszkola, szkoły są po to by matki mogły iść do pracy, a pracują z dojazdami czesto 10 g/dziennie. Rodzice zmęczeni pracą nie maja ochoty zajmować się dzieckiem, czesto reagują agresywnie, raczej nie rozmawiają, włączą bajkę czy inny gadzet, niewiem.


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
10-07-2025 23:01 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>>człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies.
>>>>Twierdzisz tu, że mamy jakieś JA, a w postcie inicjującym piszesz, że go nie mamy.
>>>mamy JA, ale cudze, w tym przypadku psie w moim przypadku patoelit
>>Czyli ten wychowany przez psy cudze JA ma tak samo jak my, czyli wszystko z nim w porządku.
>ta niesamowita cecha społeczna wystrzeliła nas w kosmos a nie jej odwrotność czyli indywidualizm, wolność
Jaka znowu 'niesamowita cecha', na razie ustalamy czemuś się czepił tego spsiałego Taja?

>Rodzice zmęczeni pracą nie maja ochoty zajmować się dzieckiem, czesto reagują agresywnie, raczej nie rozmawiają, włączą bajkę czy inny gadzet, niewiem.
Nic nie jest idealne, a w wychowaniu to w ogóle nie wiadomo kiedy jest optymalnie.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
11-07-2025 16:32 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>>>człowiek wychowany przez psy (takich przypadków było kilka na świecie) ma psie JA, psią wolną wolę, porozumiewa się w psim języku, chodzi, biega, spi, je, jak pies.
>>>>mamy JA, ale cudze, w tym przypadku psie w moim przypadku patoelit
>>>Czyli ten wychowany przez psy cudze JA ma tak samo jak my, czyli wszystko z nim w porządku.
>>ta niesamowita cecha społeczna wystrzeliła nas w kosmos a nie jej odwrotność czyli indywidualizm, wolność
>Jaka znowu 'niesamowita cecha',
właściwości społeczne, dlatego tak łatwo daliśmy się udomowic, jak krowy, do dojenia

>na razie ustalamy czemuś się czepił tego spsiałego Taja?
to przypadek ekstremalny ale dobrze pokazuje nasze "właściwości"

>>Rodzice zmęczeni pracą nie maja ochoty zajmować się dzieckiem, czesto reagują agresywnie, raczej nie rozmawiają, włączą bajkę czy inny gadzet, niewiem.
>Nic nie jest idealne, a w wychowaniu to w ogóle nie wiadomo kiedy jest optymalnie.
w raju było optymalnie, przez 2 mln lat system był dopracowany do perfekcji

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>ta niesamowita cecha społeczna wystrzeliła nas w kosmos a nie jej odwrotność czyli indywidualizm, wolność
>>Jaka znowu 'niesamowita cecha',
>właściwości społeczne, dlatego tak łatwo daliśmy się udomowic, jak krowy, do dojenia
Tę cechę mają i zwierzęta i dzięki niej dają się udomawiać, a andersenowskie kaczątko dzięki niej podreptało za nieswoją matką.

>>Nic nie jest idealne, a w wychowaniu to w ogóle nie wiadomo kiedy jest optymalnie.
>w raju było optymalnie, przez 2 mln lat system był dopracowany do perfekcji
Rywalizację na czas przegrałeś, bo do obecnego nieraju dochodziliśmy dłużej.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
13-07-2025 16:15 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>ta niesamowita cecha społeczna wystrzeliła nas w kosmos a nie jej odwrotność czyli indywidualizm, wolność
>>>Jaka znowu 'niesamowita cecha',
>>właściwości społeczne, dlatego tak łatwo daliśmy się udomowic, jak krowy, do dojenia
>Tę cechę mają i zwierzęta i dzięki niej dają się udomawiać, a andersenowskie kaczątko dzięki niej podreptało za nieswoją matką.
Cechą charakterystyczną ludzi raju jest szczodrość, a w pogardzane skąpstwo i samolubstwo.
Z raju jestesmy zaprogramowani na bycie wiernym, łatwowiernym a więc dzisiaj wykorzystanym, ofiarę. Nasza podświadomość nie potrafi odróżnić fałszu od prawdy. Jeśli słuchamy fałszu (z ekranu, reklamy, ambony, szkoly, gazety) zauważamy, że po kilku tygodniach - zaczynamy myśleć, mówić i zachowywać się tak jak nam sugerują. Patoelity żeby zmylić czujność, fałsz mieszają z prawdą. Nie sposób indywidualnemu, wolnemu, samotnemu, libkowi niedorozwojkowi odróżnić.
za idee hitlera, życie oddało miliony Niemców, wtedy najbardziej rozwinięty kraj na świecie

>>>Nic nie jest idealne, a w wychowaniu to w ogóle nie wiadomo kiedy jest optymalnie.
>>w raju było optymalnie, przez 2 mln lat system był dopracowany do perfekcji
>Rywalizację na czas przegrałeś, bo do obecnego nieraju dochodziliśmy dłużej.
kto się załapał za "reformy" profesora balcerowicza będzie wieczny
np w Wenecji, te same rodziny które rządziły, były bogate, 500 lat temu, są i dzis
kulczyk za 500 lat będzie jak i dzisiaj na pierwszych stronach gazet

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
panTeista (6808 punktów)
>tym chłopcem sterowały psy, nami, indywidualnymi, wolnymi, niewolnikami, sterują patoelity

Kto steruje patoelitami?
08-07-2025 16:49 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>tym chłopcem sterowały psy, nami, indywidualnymi, wolnymi, niewolnikami, sterują patoelity
>Kto steruje patoelitami?
naszymi elitami od poczatku steruje usazyd, z ambasady USA, po czym nastepuje ich alienacja (np poseł lewicy ma 8 mieszkan w Warszawie) a mamy dopiero poczatek (30 lat) demokracji, za 100 lat w parlamencie, rządzie, będą tylko dzieci dzisiejszych patoelit
nastąpi system kastowy

dlatego, wybory poprzez losowanie, czemu posłem nie może być np salowa albo murarz? wtedy byłby to system reprezentatywny a dzis odtwórczy, patoelity oderwane od korzeni

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
08-07-2025 17:52 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>czemu posłem nie może być np salowa albo murarz?

Prezydentem był elektryk.
08-07-2025 18:08 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>czemu posłem nie może być np salowa albo murarz?
>Prezydentem był elektryk.
to była marna, agenturalna, "przejściówka" pomiędzy "komunizmem" a kapitalizmem

dziwne, w gazetach piszą, że prześcignęliśmy Japonię
może faktycznie jestem nienormalny


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
Elasp (6859 punktów)
>w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko
>szczekając
>to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, ani indywidualizmu, wolności, religi, języka, ...
>Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty, powinniśmy dbać o swoje komuny, tym samym dbamy o siebie...

Zdaje się, że ten chłopiec żył w komunie do której należała kobieta, jej 28-letni syn i psy.

Ten nieszczęsny człowiek był w tak pożałwania godnym stanie dlatego, że żył w tej komunie. To dlatego, że żył w tej komunie, mieszkał z psami. Nie było tak, że przebywał z psami, ponieważ żył na odludziu. To ludzie nieustannie pilnowali, by nie miał kontaktu z ludźmi, a przynajmniej nie zapewnili mu tego kontaktu, chociaż mogli to zrobić. Inni więc ludzie unieszczęśliwili tego człowieka, to oni go zezwierzęcili, a nie brak ludzi albo obecność zwierząt.

Wynika więc z Twoich rozważań, że komuna jest dobra dla człowieka, jeżeli jest dobra, zła zaś, gdy jest zła, ale to przecież tautologia.
okragly (21676 punktów)

> Wynika więc z Twoich rozważań, że komuna jest dobra dla człowieka, jeżeli jest dobra, zła zaś, gdy jest zła, ale to przecież tautologia.
potrzebujemy żyć komunie, małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo



.
10-07-2025 12:48 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>> Wynika więc z Twoich rozważań, że komuna jest dobra dla człowieka, jeżeli jest dobra, zła zaś, gdy jest zła, ale to przecież tautologia.
>potrzebujemy żyć komunie, małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo...

Może niech każdy sam decyduje, czego potrzebuje, a czego nie. Poza wszystkim, biorąc pod uwagę liczbę ludzi na świecie, ich życie w "małych oazach" jest "awykonalne", że zacytuję "Seksmisję". Poruszasz się więc myślą w świecie fikcji, co ciekawe, na potralu Racjonalista.pl.
10-07-2025 15:52 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>> Wynika więc z Twoich rozważań, że komuna jest dobra dla człowieka, jeżeli jest dobra, zła zaś, gdy jest zła, ale to przecież tautologia.
>>potrzebujemy żyć komunie, małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo... Może niech każdy sam decyduje, czego potrzebuje, a czego nie.
żeby wiedzieć czego potrzebujemy trzeba tego zaznać, jakbyś nie posmakował czekolady, nie pragnąłbyś jej

>biorąc pod uwagę liczbę ludzi na świecie, ich życie w "małych oazach" jest "awykonalne",
nie chodzi o cały świat, jak sam piszesz jest to awykonalne, przyzwyczajenie jest pierwszą natura człowieka.
Jakby dzisiaj wszystkim ludziom powiedzieć że od jutra nie muszą chodzić do szkoły, pracy, to byłoby ogrom cierpienia, straciliby sens życia

>Poruszasz się więc myślą w świecie fikcji, co ciekawe, na potralu Racjonalista.pl.
bo raj jest racjonalny


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
10-07-2025 21:03 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>> Wynika więc z Twoich rozważań, że komuna jest dobra dla człowieka, jeżeli jest dobra, zła zaś, gdy jest zła, ale to przecież tautologia.
>>>potrzebujemy żyć komunie, małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo... Może niech każdy sam decyduje, czego potrzebuje, a czego nie.
>żeby wiedzieć czego potrzebujemy trzeba tego zaznać, jakbyś nie posmakował czekolady, nie pragnąłbyś jej...

Mieszkałeś kiedyś w tego rodzaju komunie, o jakiej nieustannie piszesz?
10-07-2025 22:12 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>> Wynika więc z Twoich rozważań, że komuna jest dobra dla człowieka, jeżeli jest dobra, zła zaś, gdy jest zła, ale to przecież tautologia.
>>>>potrzebujemy żyć komunie, małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo... Może niech każdy sam decyduje, czego potrzebuje, a czego nie.
>>żeby wiedzieć czego potrzebujemy trzeba tego zaznać, jakbyś nie posmakował czekolady, nie pragnąłbyś jej...
> Mieszkałeś kiedyś w tego rodzaju komunie, o jakiej nieustannie piszesz?
rodzina jest taką komuną, nie byłem w żłobku ani przedszkolu, miałem babcie, ciocie, dziadka, wujka, braci i siostry cioteczne, koledzy i koleżanki z podwórka, sąsiedzi, psy, koty, konie, krowy, sad, łąki i las, do czasu aż w wieku 7 lat zostałem zmuszony iść do szkoły, mocno to przeżyłem.


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
10-07-2025 23:12 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>rodzina jest taką komuną...

Przecież rodziny są różne, lepsze lub gorsze. Jak możesz zachwalać zycie w komunie jako dla człowieka optymalne na podstawie życia w tej komunie, jaką jest rodzina?
11-07-2025 16:44 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>rodzina jest taką komuną...
> Przecież rodziny są różne, lepsze lub gorsze.
wydaje się najgorzej maja samotne matki Polki w np Angli
najlepiej duża rodzina w Polsce blisko siebie (dzieci, ciotki, wujkowie, babcie, dziadkowie, nauczanie domowe
tak było w bogatych rodzinach wielopokoleniowych XIX wieku, codzienny i długotrwały kontakt z członkami rodziny był naturalny, matka niepracująca zawodowo, babka, ciotki, wielu kuzynowstwa Tak wychowywał się mały Fryderyk matka, ciotki, kuzyni, niania śpiewały mu tęskne polskie pieśni, które dorosły Chopin przetwarzał w arcydzieła. W dzieciństwie nie był katowany nauką, on miał odpowiednie środowisko

>Jak możesz zachwalać zycie w komunie jako dla człowieka optymalne na podstawie życia w tej komunie, jaką jest rodzina?
rodzina to zredukowana do zera komuna pierwotna (przecież w niej mamy kazdemu wg potrzeb, każdy według możliwości)


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
11-07-2025 21:26 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>rodzina jest taką komuną...
>> Przecież rodziny są różne, lepsze lub gorsze.
>wydaje się najgorzej maja samotne matki Polki w np Angli

Nie wiem, na jakiej podstawie tak sądzisz.

>najlepiej duża rodzina w Polsce blisko siebie (dzieci, ciotki, wujkowie, babcie, dziadkowie, nauczanie domowe
>tak było w bogatych rodzinach wielopokoleniowych XIX wieku, codzienny i długotrwały kontakt z członkami rodziny był naturalny, matka niepracująca zawodowo, babka, ciotki, wielu kuzynowstwa Tak wychowywał się mały Fryderyk matka, ciotki, kuzyni, niania śpiewały mu tęskne polskie pieśni, które dorosły Chopin przetwarzał w arcydzieła. W dzieciństwie nie był katowany nauką, on miał odpowiednie środowisko

Jeżeli ktoś ma odpowiednie środowisko, odpowiedni będzie jego rozwój. Znowu uznajesz tautologię. W definicji rodziny nie mieści się odpowiedniość; gdyby tak było, wszystkie rodziny byłyby odpowiednie, a tak nie jest.

Generalnie ulegasz złudzeniu skali - sądzisz, że zjawiska występujące w dużym współczesnym społeczeństwie liberalnym nie występują w mniejszej skali, a więc w nielicznej wspólnocie, takiej jak rodzina. Równie dobrze można by sądzić, że przedmioty bardzo małe nie mają wielkości, inaczej niż bardzo duże. W dużym społeczeństwie utrudnia mi życie setka osób, w mikroskali utrudnia mi życie jedna albo dwie. W liczbach bezwględnych różnica jest duża, nie dowodzi to dużej różnicy w wielkościach względnych. Jak i w społeczeństwie, tak i w rodzinie zawsze istniała przemoc, krzywda, takie czy inne patologie. W dużym mieście kobieta może być zgwałcona przez obcego człowieka, który ją napadnie, w rodzinie będzie ją molestować krewny, którego dobrze zna. Ludzkie rodziny czy wspólnoty rodzin zawsze były hierarchiczne, tak jak nowoczesne państwa, zawsze góra uciskała dół. Wystarczy spojrzeć na obraz polskiej wsi pokazany w "Chłopach" Reymonta. Nie jest to obraz idylliczny, a przedstawia sposób, w jaki ludzie żyli setki, a nawet tysiące lat, odkąd zaczęli prowadzić życie osiadłe za sprawą rewolucji neolitycznej.
11-07-2025 21:51 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>rodzina jest taką komuną...
>>> Przecież rodziny są różne, lepsze lub gorsze.
>>wydaje się najgorzej maja samotne matki Polki w np Angli
> Nie wiem, na jakiej podstawie tak sądzisz.
na podstawię mądrości ludowej która mówi, że do wychowania dziecka potrzeba całej wsi

>>najlepiej duża rodzina w Polsce blisko siebie (dzieci, ciotki, wujkowie, babcie, dziadkowie, nauczanie domowe
>>tak było w bogatych rodzinach wielopokoleniowych XIX wieku, codzienny i długotrwały kontakt z członkami rodziny był naturalny, matka niepracująca zawodowo, babka, ciotki, wielu kuzynowstwa Tak wychowywał się mały Fryderyk matka, ciotki, kuzyni, niania śpiewały mu tęskne polskie pieśni, które dorosły Chopin przetwarzał w arcydzieła. W dzieciństwie nie był katowany nauką, on miał odpowiednie środowisko
> Jeżeli ktoś ma odpowiednie środowisko, odpowiedni będzie jego rozwój.
zgoda, nasze JA nie jest nasze tylko środowiska, dlatego dbajmy o nasze środowisko (np przyjaciół których sobie dobieramy)

> W definicji rodziny nie mieści się odpowiedniość; gdyby tak było, wszystkie rodziny byłyby odpowiednie, a tak nie jest.
nie jest, bo patoelity potrzebują niewolników, indywidualnych, wolnych, libków niedorozwojków (wolnych elektronów) do pracy, a więc dziecko do żłobka, matka do biedronki przewalać 4 tony towaru i w niedzielę (tak chca libki, była ogromna awantura niedorozwojkow, jak to, wolne od pracy niedziele? patoelity chcą byśmy pracowali na okrągło)

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
12-07-2025 08:32 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>>>rodzina jest taką komuną...
>>>> Przecież rodziny są różne, lepsze lub gorsze.
>>>wydaje się najgorzej maja samotne matki Polki w np Angli
>> Nie wiem, na jakiej podstawie tak sądzisz.
>na podstawię mądrości ludowej która mówi, że do wychowania dziecka potrzeba całej wsi

Kogo potrzeba do wychowania całej wsi?
12-07-2025 10:43 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>>>rodzina jest taką komuną...
>>>>wydaje się najgorzej maja samotne matki Polki w np Angli
>> mądrości ludowa mówi, że do wychowania dziecka potrzeba całej wsi
> Kogo potrzeba do wychowania całej wsi?
trzeba całej wsi (komuny) do wychowania dziecka na normalnego człowieka
w raju jak dziecko zapłakało było 18 rąk by go przytulic, pocieszyć, dzisiaj (indywidualizm) sama matka nie da rady, wyrośnie niedorozwojek


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
Elasp (6859 punktów)

>nie jest, bo patoelity potrzebują niewolników, indywidualnych, wolnych, libków niedorozwojków (wolnych elektronów) do pracy, a więc dziecko do żłobka, matka do biedronki przewalać 4 tony towaru i w niedzielę (tak chca libki, była ogromna awantura niedorozwojkow, jak to, wolne od pracy niedziele? patoelity chcą byśmy pracowali na okrągło)

Ludzie są razem dlatego, że siebie potrzebują. Jasne jest, że w momencie, gdy siebie nie potrzebują, ustają albo słabną więzi. Indywidualizm jest naturalną konsekwencją rozwoju ekonomicznego i jedną z jego przyczyn, nasilających ten rozwój. Nie ma potrzeby i sensu użalać się na zjawisko naturalne. Równie dobrze mógłbyś opiewać młodość i narzekać na uciążliwości wieku podeszłego. Miejsce "libków" zajęłyby "dziadki", czy coś podobnego. Jedyny sposób na wprowadzenie ludzi do komun to odebranie im niezależności ekonomicznej, którą udało im się uzyskać (wedle hasła "pozwólcie działać"). Nie wiem, czy warto uszczęśliwiać ludzi w ten sposób i to jeszcze na siłę.
12-07-2025 11:03 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>nie jest, bo patoelity potrzebują niewolników, indywidualnych, wolnych, libków niedorozwojków (wolnych elektronów) do pracy, a więc dziecko do żłobka, matka do biedronki przewalać 4 tony towaru i w niedzielę (tak chca libki, była ogromna awantura niedorozwojkow, jak to, wolne od pracy niedziele? patoelity chcą byśmy pracowali na okrągło)
> Ludzie są razem dlatego, że siebie potrzebują.
nam narzucona wiara (liberalizm) mówi inaczej, że jesteś kowalem swojego losu

>w momencie, gdy siebie nie potrzebują, ustają albo słabną więzi.
indywidualizm jest narzucony z góry, od żłobka, przedszkola, szkoły, pracy i w kościele (że my na podobienstwo boga a on samotny)

>Indywidualizm jest naturalną konsekwencją rozwoju ekonomicznego i jedną z jego przyczyn, nasilających ten rozwój.
Chiny bardzo dobrze się rozwijają a to kraj komunistyczny, podobnie Wietnam

>Nie ma potrzeby i sensu użalać się na zjawisko naturalne.
liberalizm to śmierć (w 2100, za 75 lat będzie nas 20 mln)
największym mordercą Polaków nie są Rosjanie (4 tys w Katyniu) a prof balcerowicz, min 20 000 000 strat naszych istnień, nas Polaków.

>Jedyny sposób na wprowadzenie ludzi do komun to odebranie im niezależności ekonomicznej, którą udało im się uzyskać
jesteśmy przez patoelity zaprogramowani na libki niedorozwojki, dzięki temu zyskują nieograniczoną władzę (czy ktoś, gdzieś strajkował, nie, bo do tego potrzeba stworzyć wspólnotę

tym sposobem jako indywidualni, wolni, własni, idziemy jak krowy, na



>wedle hasła "pozwólcie działać"
wolny wybór to iluzja

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
11-07-2025 22:05 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> ulegasz złudzeniu skali - sądzisz, że zjawiska występujące w dużym współczesnym społeczeństwie liberalnym nie występują w mniejszej skali, a więc w nielicznej wspólnocie, takiej jak rodzina.


tu nie wystepuje, bo wszystko jest otwarte, nie ma tajemnicy

> Ludzkie rodziny czy wspólnoty rodzin zawsze były hierarchiczne,
NIEPRAWDA, hierarchia to przemoc, czy na grafice raju wyżej widzisz hierarchię?
w raju dziecko nigdy nie dostało klapsa, nie było karcone, znewalane od urodzenia, jak to mamy dzisiaj


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
10-07-2025 22:21 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>To ludzie nieustannie pilnowali, by nie miał kontaktu z ludźmi, a przynajmniej nie zapewnili mu tego kontaktu, chociaż mogli to zrobić. Inni więc ludzie unieszczęśliwili tego człowieka, to oni go zezwierzęcili, a nie brak ludzi
Ale tu chodzi o skutek tego braku kontaktu, a nie o przyczynę; przecież mógł i przypadkiem stracić kontakt z ludźmi.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>Ale tu chodzi o skutek tego braku kontaktu, a nie o przyczynę; przecież mógł i przypadkiem stracić kontakt z ludźmi...

Nie, chodzi o przyczynę: "Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty, powinniśmy dbać o swoje komuny...".
11-07-2025 00:02 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Ale tu chodzi o skutek tego braku kontaktu, a nie o przyczynę; przecież mógł i przypadkiem stracić kontakt z ludźmi...
> Nie, chodzi o przyczynę: "Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty, powinniśmy dbać o swoje komuny...".
Okrągłemu o skutek chodzi, bo na przykładzie dzikiego dziecka pokazuje skutki przebywania w określonej wspólnocie. A w zdaniu o komunie, które tu przytoczyłeś, są wnioski płynące z tych zaobserwowanych skutków. Czyli: skoro, jak widać po dzikich dzieciach, stajemy się jak otoczenie, opłaca nam się o nie dbać.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>Okrągłemu o skutek chodzi, bo na przykładzie dzikiego dziecka pokazuje skutki przebywania w określonej wspólnocie.

>A w zdaniu o komunie, które tu przytoczyłeś, są wnioski płynące z tych zaobserwowanych skutków. Czyli: skoro, jak widać po dzikich dzieciach, stajemy się jak otoczenie, opłaca nam się o nie dbać.

Dobrze, ale te wnioski dotyczą właśnie przyczyn i mowa w nich o tym, że to, co ludzkie, nie przysługuje człowiekowi z natury tylko jest wytwarzane w interakcji z innymi, czyli w komunie, rozumianej jako życie wspólnotowe (nie indywidualne). To, co nazywasz "otoczeniem" to wspólnota, czyli odwrotność życia indywidualnego.

Jeżeli więc wyciąga taki wniosek, to chodzi mu też o przyczyny. Przyczyną wspomnianego stanu ma być brak życia wspólnotowego. Ja zaś wskazywałem, że to nie brak w., tylko nieodpowiednia wspólnota odpowiada za marne położenie tego dziecka.
11-07-2025 11:10 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>chodzi mu też o przyczyny. Przyczyną wspomnianego stanu ma być brak życia wspólnotowego.
Nic takiego nie napisał. A z zalinkowanego przypadku podkreśla zachodzenie skutków istnienia życia wspólnotowego, przecież wymienia szczekanie: "komunikuje się tylko szczekając". We wniosku również podkreśla aspekt skutków działania życia wspólnotowego, skoro pisze iż "Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty".

> Ja zaś wskazywałem, że to nie brak w., tylko nieodpowiednia wspólnota odpowiada za marne położenie tego dziecka.
No i ja tutaj oponuję, bo w przykładzie okrągłego chodzi o same mechanizmy społecznego funkcjonowania, a nie domniemane krzywdzenie (które nawet jeśli tu w ogóle zachodzi, to wskutek braku skutecznego z dzikim dzieckiem porozumienia, nie wiadomo dokładnie gdzie).

"Stop!" stopkowym mundrościom!
11-07-2025 14:54 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>chodzi mu też o przyczyny. Przyczyną wspomnianego stanu ma być brak życia wspólnotowego.
>Nic takiego nie napisał. A z zalinkowanego przypadku podkreśla zachodzenie skutków istnienia życia wspólnotowego, przecież wymienia szczekanie: "komunikuje się tylko szczekając". We wniosku również podkreśla aspekt skutków działania życia wspólnotowego, skoro pisze iż "Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty".

Zatem sama sobie przeczysz, bo gdy mowa o "komunie i wspólnocie" chodzi oczywiście o wspólnotę ludzką (a przynajmnniej złożoną również z ludzi). Nie chodzi o to, że dziecko żyje we wspólnocie psów, tylko o to, że nie żyje we wspólncie ludzi i dlatego nie jest człowiekiem, tylko szczeka i zachowuje się jak pies.

Gdy mowa o wspólnocie czy komunie, mowa o wspólnocie czy komunie ludzkiej albo przynajmniej częściowo ludzkiej. Taka czyni nas ludźmi, jej brak pozbawia nas człowieczeństwa - przynajmniej wedle poglądu, o którym tu mowa i który krytykuję. Dziecko wśród psów - mówi ten pogląd - nie żyje we wspólnocie ludzkiej i dlatego nie ma cech ludzkich, tylko zwierzęce. Wspólnota ludzka ("komuna") na nas czynić ludźmi i dlatego jest dla nas dobra i naturalna - mówi ten poglad.

>> Ja zaś wskazywałem, że to nie brak w., tylko nieodpowiednia wspólnota odpowiada za marne położenie tego dziecka.

>No i ja tutaj oponuję, bo w przykładzie okrągłego chodzi o same mechanizmy społecznego funkcjonowania, a nie domniemane krzywdzenie (które nawet jeśli tu w ogóle zachodzi, to wskutek braku skutecznego z dzikim dzieckiem porozumienia, nie wiadomo dokładnie gdzie).

Znowu jest tak jak mówię - jemu nie chodzi o krzywdę ze strony wspólnoty i właśnie to (że nie chodzi mu o krzywdzenie ze strony wspólnoty, mam oczywiście na myśli wspólnotę ludzką lub przynajmniej częściowo ludzką) wytykam mu jako błąd.

Może niech kol. okrągły zabierze głos i powie, o co mu chodziło.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>chodzi mu też o przyczyny. Przyczyną wspomnianego stanu ma być brak życia wspólnotowego.
>>Nic takiego nie napisał. A z zalinkowanego przypadku podkreśla zachodzenie skutków istnienia życia wspólnotowego, przecież wymienia szczekanie: "komunikuje się tylko szczekając". We wniosku również podkreśla aspekt skutków działania życia wspólnotowego, skoro pisze iż "Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty".
> Zatem sama sobie przeczysz, bo gdy mowa o "komunie i wspólnocie" chodzi oczywiście o wspólnotę ludzką (a przynajmnniej złożoną również z ludzi).
Okrągłemu w jego wnioskach o tyle chodzi o wspólnotę ludzką, że jest ona tych wniosków adresatem i domniemanym beneficjentem; chodzi bowiem o dobro tzw ogółu, a może nawet szerzej - ludzkości. Ale w żadnym miejscu nie chodzi u niego o tę konkretną ludzką wspólnotę, która chłopca porzuciła, ona bowiem pozostaje poza rozważaniem, którego istotą są skutki zdziczenia dziecka, a w badaniu skutków na wnikanie w przyczyny miejsca nie ma.

A oponuję, ponieważ Ty, już w pierwszym zdaniu swojej reakcji na wątek skupiasz się na kwestii 'a kto temu biednemu dziecku zawinił', nie dostrzegając faktu, że wnioski okrągłego byłyby takie same i dla przypadku, w którym winnego w ogóle nie ma, jak również na aspekty, które on - Autor - wskazuje jako temat wątku.

Okrągły przecież skupia się na wnioskach z mechanizmów dziczenia ludzkich dzieci, a etyki używa tylko do wykazania ich wartości.

> Może niech kol. okrągły zabierze głos i powie, o co mu chodziło.
A może uchylasz się od omawiania tego, co powiedział, na rzecz tego, co powie?


"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>Okrągłemu w jego wnioskach o tyle chodzi o wspólnotę ludzką... itd.

Najlepiej będzie, jeżeli przeczytasz jeszcze raz to, co napisałem. Nie ma chyba powodu, bym powtórnie pisał o samo.

>> Może niech kol. okrągły zabierze głos i powie, o co mu chodziło.
>A może uchylasz się od omawiania tego, co powiedział, na rzecz tego, co powie?

Nie, nie uchylam się, przecież omówiłem to, co - jak sądzę - miał do powiedzenia i nawet zdążyłem jego pogląd skrytykować. Jestem natomiast ciekaw, czy moje omówienie było poprawne.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Okrągłemu w jego wnioskach o tyle chodzi o wspólnotę ludzką... itd.
> Najlepiej będzie, jeżeli przeczytasz jeszcze raz to, co napisałem.
Skoro taką możliwość uważasz za optymalną, to pewnie sam czujesz, że sporo w Twoim tekście niejasności. I faktycznie musiałam z tego powodu czytać więcej niż raz. Ale skoro tym sposobem Twoje optimum się a priori ziściło, to piłka cały czas jest po Twojej stronie.

>>> Może niech kol. okrągły zabierze głos i powie, o co mu chodziło.
>>A może uchylasz się od omawiania tego, co powiedział, na rzecz tego, co powie?
> Nie, nie uchylam się
Zatem zmierz się z moją argumentacją.

>Jestem natomiast ciekaw, czy moje omówienie było poprawne.
A to dopiero opresja szukać ratunku u oponenta.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>Skoro taką możliwość uważasz za optymalną, to pewnie sam czujesz, że sporo w Twoim tekście niejasności...itd.

Nie ma żadnych niejasności, kol. okrągłemu odpowiedziałem (i skrytykowałem jego pogląd), Tobie także. Myślę, że najlepszym sędzią co do tego "o co chodziło" kol. okrągłemu będzie on sam. Jeżeli on uzna, że chodziło mu o coś innego, niech to napisze i niech wtedy napisze o co mu chodzi. Wtedy uznam, że się pomyliłem i na nowo odniosę się do tego, co twierdzi.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Skoro taką możliwość uważasz za optymalną, to pewnie sam czujesz, że sporo w Twoim tekście niejasności...itd.
> Nie ma żadnych niejasności
Zatem wskaż gdzie w owym jakoby jasnym tekście, w pierwszym tylko zdaniu w brzmieniu "Zatem sama sobie przeczysz, bo gdy mowa o "komunie i wspólnocie" chodzi oczywiście o wspólnotę ludzką (a przynajmnniej złożoną również z ludzi). " zarzucaną mi sprzeczność wskazałeś?

>Myślę, że najlepszym sędzią co do tego "o co chodziło" kol. okrągłemu będzie on sam. Jeżeli on uzna, że chodziło mu o coś innego, niech to napisze i niech wtedy napisze o co mu chodzi. Wtedy uznam, że się pomyliłem i na nowo odniosę się do tego, co twierdzi.
Czyżbyś więc nie był pewien, że prawidłowo zinterpretowałeś jego wypowiedź? To może powinieneś przeczytać ją jeszcze raz?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>Skoro taką możliwość uważasz za optymalną, to pewnie sam czujesz, że sporo w Twoim tekście niejasności...itd.
>> Nie ma żadnych niejasności
>Zatem wskaż gdzie w owym jakoby jasnym tekście, w pierwszym tylko zdaniu w brzmieniu "Zatem sama sobie przeczysz, bo gdy mowa o "komunie i wspólnocie" chodzi oczywiście o wspólnotę ludzką (a przynajmnniej złożoną również z ludzi). " zarzucaną mi sprzeczność wskazałeś?

Popełniasz sprzeczność, gdyż z jednej strony chcesz iść za jego słowami w swojej interpretacji (jego słów) , a zarazem przeczysz jego słowom inaczej jak on rozumiejąc słowo "wspólnota". Można by też mówić o ekwiwokacji.

>Czyżbyś więc nie był pewien, że prawidłowo zinterpretowałeś jego wypowiedź? To może powinieneś przeczytać ją jeszcze raz?

Próbujesz mnie wyprowadzić z równowagi, chociaż wiesz, że Ci się nie uda. Jesteś długo na forum, więc wiesz, że wielu już próbowało. Naprawdę nie muszę niczego czytać jeszcze raz i wiem, co napisałem.

Możesz oczywiście próbować wykazać mi błąd, ale należałoby to zrobić sine ira et studio.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> Popełniasz sprzeczność, gdyż z jednej strony chcesz iść za jego słowami w swojej interpretacji (jego słów) , a zarazem przeczysz jego słowom inaczej jak on rozumiejąc słowo "wspólnota".
Wskazanie sprzeczności zachodzi wtedy, gdy przytoczy się wykluczające się twierdzenia domniemanego jej autora.

> Można by też mówić o ekwiwokacji.
Można też odnieść wrażenie, że to Ty do niej dążyłeś od pierwszego swojego zdania w tym wątku.

>>Czyżbyś więc nie był pewien, że prawidłowo zinterpretowałeś jego wypowiedź? To może powinieneś przeczytać ją jeszcze raz?
>>Próbujesz mnie wyprowadzić z równowagi
Z czego to wnosisz?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>Wskazanie sprzeczności zachodzi wtedy, gdy przytoczy się wykluczające się twierdzenia domniemanego jej autora.

Nie wszystkie twierdzenia są zwerbalizowane, tak iż można byłoby je przytoczyć. Przytacza się słowa, czy zdania, a nie sądy przez nie wyrażone. Mylisz więc słowa z sądami.

Jeżeli ja w jakiejś dyskusji wypowiem jedno jedyne zdanie, np. orzeknę że "Kowalski ma pięcioro dzieci", to czy przytoczysz twierdzenie "Kowalski ma co najmniej jedno dziecko" jako to, co twierdzę? Czy to jest cytat z mojej wypowiedzi? Przecież nic takiego nie powiedziałem. Jeżeli uważasz, że to twierdzę pomimo że nie możesz przytoczyć tego twierdzenia jako tego, które padło z moich ust, to dlaczego wymagasz przytoczenia czyjegoś twierdzenia (a właściwie przynajmniej dwoch twierdzeń) dla wykazania sprzeczności?

chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Wskazanie sprzeczności zachodzi wtedy, gdy przytoczy się wykluczające się twierdzenia domniemanego jej autora.
> Nie wszystkie twierdzenia są zwerbalizowane, tak iż można byłoby je przytoczyć.
Twierdzenie to zawsze zdanie, a zdania dają się przytaczać.

> Przytacza się słowa, czy zdania, a nie sądy przez nie wyrażone. Mylisz więc słowa z sądami.
Gdzie ta pomyłka, skoro pisałam o przytaczaniu twierdzeń (patrz kilka linijek wyżej), a nie sądów?

> Jeżeli ja w jakiejś dyskusji wypowiem jedno jedyne zdanie, np. orzeknę że "Kowalski ma pięcioro dzieci", to czy przytoczysz twierdzenie "Kowalski ma co najmniej jedno dziecko" jako to, co twierdzę?
Nieistotne co w przypadku 'jednego jedynego zdania' przytoczę, bo nam chodzi o wykazywanie sprzeczności, a do jej zaistnienia potrzebne są zdania dwa; jedno z czym miałoby być sprzeczne?

> Czy to jest cytat z mojej wypowiedzi? Przecież nic takiego nie powiedziałem.
Właśnie; dlatego póki nie ma zacytowanych sprzecznych twierdzeń, nie ma dowodu.

>Jeżeli uważasz, że to twierdzę pomimo że nie możesz przytoczyć tego twierdzenia...
Jeżeli.

>dlaczego wymagasz przytoczenia czyjegoś twierdzenia (a właściwie przynajmniej dwoch twierdzeń) dla wykazania sprzeczności?
Bo sprzeczności zachodzą między twierdzeniami.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>Wskazanie sprzeczności zachodzi wtedy, gdy przytoczy się wykluczające się twierdzenia domniemanego jej autora.
>> Nie wszystkie twierdzenia są zwerbalizowane, tak iż można byłoby je przytoczyć.
>Twierdzenie to zawsze zdanie, a zdania dają się przytaczać.

pl.wikipedia.org/wiki/Sąd_(logika)

Nie odróżniasz sądów i zdań.

>Nieistotne co w przypadku 'jednego jedynego zdania' przytoczę, bo nam chodzi o wykazywanie sprzeczności, a do jej zaistnienia potrzebne są zdania dwa; jedno z czym miałoby być sprzeczne?

To z kolei błąd "question begging". Mój przykład pokazuje właśnie to, że nie są potrzebne.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Twierdzenie to zawsze zdanie, a zdania dają się przytaczać.
> pl.wikipedia.org/wiki/Sąd_(logika)
>Nie odróżniasz sądów i zdań.
A co daje Ci prawo tak twierdzić, skoro o sądach nie wspomniałam?

>Nieistotne co w przypadku 'jednego jedynego zdania' przytoczę, bo nam chodzi o wykazywanie sprzeczności, a do jej zaistnienia potrzebne są zdania dwa; jedno z czym miałoby być sprzeczne?
> To z kolei błąd "question begging".
Bez sprzeczności błędu nie ma.

> Mój przykład pokazuje właśnie to, że nie są potrzebne.
Z definicji "sprzeczności"(w zn.3) wynika, że sprzeczność wymaga dwóch zdań.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>Twierdzenie to zawsze zdanie, a zdania dają się przytaczać.
>> pl.wikipedia.org/wiki/Sąd_(logika)
>>Nie odróżniasz sądów i zdań.
>A co daje Ci prawo tak twierdzić, skoro o sądach nie wspomniałam?

Właśnie to, że nie wspomniałaś.

>Z definicji "sprzeczności"(w zn.3) wynika, że sprzeczność wymaga dwóch zdań.

Mniej więcej tyle dowiesz się o sprzeczności z sjp, co o kole z tego słownika. Chyba jednak nie powiesz, że znasz koło i wszystkie jego własności, skoro przeczytałaś hasło "koło" w sjp.

Słownik języka polskiego mówi o tym, jak ludzie rozumieją pewne słowa, zaś nauka (taka jak matematyka czy logika, która zajmuje się m. in. sprzecznością) mówi o tym, jak powinni je rozumieć, tzn. jak powinni ich używać, gdyby mieli wyrażać się i myśleć ściśle. W praktyce taka ścisłość nie zawsze jest potrzebna.

W tej nauce jaką jest logika odróżnia się zdania (konkretne wypowiedzi lub napisy) od sądów (w znaczeniu logicznym), nawet jeżeli pospolicie nie używa się tego rozróżnienia. Jeżeli nie dążysz do ścisłości, możesz oczywiście poprzestać na wiedzy słownikowej.

W semiotyce logicznej (nie w sjp) mówi się o zdaniach egzemplarzach i zdaniach typach. Istnieja zdania-typy nawet jeżeli nie istnieje fizycznie żaden egzemplarz ("token") zdania. A więc nawet jeżeli nikt dzisiaj nie napisał ani nie wypowiedział zdania "śnieg jest biały", zdanie-typ "śnieg jest biały" istnieje. Zdanie-typ można bowiem utożsamić ze zbiorem wszystkich możliwych (a niekoniecznie ze zbiorem tylko i wyłącznie rzeczywistych) egzemplarzy ("tokenów") zdania. Zdanie-sąd "śnieg jest biały" byłby jeszcze czymś bardziej abstrakcyjnym - klasą równoważnościową zdania-typu "śnieg jest biały". Sąd jest bowiem tym, co jest wspólne dla zdania-egzemplarza "śnieg jest biały" oraz zdania-egzemplarza "snow is white". Tak oto różne zdania (egzemplarze) wyrażają ten sam sąd. Jeżeli nie istnieją zdania-sądy, nie wiadomo, na czym polega przekład zdania-egzemplarza "śnieg jest biały" na zdanie-egzemplarz "snow is white" (lub odwrotnie). Wiemy zaś, że taki przekład jest możliwy.

To, że coś jest bardziej abstrakcyjne nie oznacza, że tego nie ma. To, czy słownik języka polskiego odnotowuje jego istnienie, czy nie, nie ma większego znaczenia.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Nie odróżniasz sądów i zdań.
>>A co daje Ci prawo tak twierdzić, skoro o sądach nie wspomniałam?
>Właśnie to, że nie wspomniałaś.
W takim razie nieodróżniania czego i czego dowodzi to, że nie wspomniałeś, iż dwa a dwa to cztery?

>>Z definicji "sprzeczności"(w zn.3) wynika, że sprzeczność wymaga dwóch zdań.
> Mniej więcej tyle dowiesz się o sprzeczności z sjp, co o kole z tego słownika.
Wolałabym, żebyś czegoś dowiedział się Ty, bo nie widać, byś znał choć definicję.

>W tej nauce jaką jest logika odróżnia się zdania (konkretne wypowiedzi lub napisy) od sądów
Szkoda, że nie zapisy od napisów.

>Jeżeli nie dążysz do ścisłości, możesz oczywiście poprzestać na wiedzy słownikowej.
Jeżeli Ty do niej dążysz, to uściślij swoją odpowiedź na pytanie co daje Ci prawo twierdzić, że "nie odróżniam sądów i zdań".

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>>Nie odróżniasz sądów i zdań.
>>>A co daje Ci prawo tak twierdzić, skoro o sądach nie wspomniałam?
>>Właśnie to, że nie wspomniałaś.
>W takim razie nieodróżniania czego i czego dowodzi to, że nie wspomniałeś, iż dwa a dwa to cztery?

Gdybym rozmawiał o podstawowych własnościach liczby dwa i nie wspomniał, że dwa dodane do dwóch daje cztery, można by mnie podejrzewać o to, że nie znam tej własności liczby dwa. Gdybym w rozmowie o twórczości reżysera X nie wspomniał o jego filmie Y (o innych zaś tak), można by sądzić, że nie wiem, że nakręcił ten film. Na podobnej zasadzie można mówić o zdaniach i warunkach zachodzenia ich sprzeczności i nie wspomnieć o sądach w znaczeniu logicznym.

Jak rozumiem, nie zamierzasz przeczyć istnieniu sądów i sprzeczności między sądami, niekoniecznie wyrazonymi przez napisane lub wypowiedziane zdania?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>>Nie odróżniasz sądów i zdań.
>>>>A co daje Ci prawo tak twierdzić, skoro o sądach nie wspomniałam?
>>>Właśnie to, że nie wspomniałaś.
>>W takim razie nieodróżniania czego i czego dowodzi to, że nie wspomniałeś, iż dwa a dwa to cztery?
> Gdybym rozmawiał o podstawowych własnościach liczby dwa i nie wspomniał, że
No i podobnie ja nie rozmawiałam o sądach.

>zamierzasz przeczyć istnieniu sądów[...]?
Zamierzam skupić się na meritum sporu.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>>>>Nie odróżniasz sądów i zdań.
>>>>>A co daje Ci prawo tak twierdzić, skoro o sądach nie wspomniałam?
>>>>Właśnie to, że nie wspomniałaś.
>>>W takim razie nieodróżniania czego i czego dowodzi to, że nie wspomniałeś, iż dwa a dwa to cztery?
>> Gdybym rozmawiał o podstawowych własnościach liczby dwa i nie wspomniał, że
>No i podobnie ja nie rozmawiałam o sądach.

Ale oczywiście wiedziałaś, że jest coś takiego jak sąd różny od zdania-egzemplarza?

>>zamierzasz przeczyć istnieniu sądów[...]?
>Zamierzam skupić się na meritum sporu.

Skupić i nie przeczyć ich istnieniu?
17-07-2025 21:09 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>No i podobnie ja nie rozmawiałam o sądach.
> Ale oczywiście wiedziałaś, że jest coś takiego jak...
Nieważne co wiedziałam, ustalamy kto ma rację.

>>>zamierzasz przeczyć istnieniu sądów[...]?
>>Zamierzam skupić się na meritum sporu.
> Skupić i nie przeczyć ich istnieniu?
Tylko skupić.

Dlatego przypominam, że spieramy się o
tę wypowiedź.

Względnie o tę:
"Okrągłemu w jego wnioskach o tyle chodzi o wspólnotę ludzką, że jest ona tych wniosków adresatem i domniemanym beneficjentem; chodzi bowiem o dobro tzw ogółu, a może nawet szerzej - ludzkości. Ale w żadnym miejscu nie chodzi u niego o tę konkretną ludzką wspólnotę, która chłopca porzuciła, ona bowiem pozostaje poza rozważaniem, którego istotą są skutki zdziczenia dziecka, a w badaniu skutków na wnikanie w przyczyny miejsca nie ma."


"Stop!" stopkowym mundrościom!
17-07-2025 21:55 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)
>>>No i podobnie ja nie rozmawiałam o sądach.
>> Ale oczywiście wiedziałaś, że jest coś takiego jak...
>Nieważne co wiedziałam, ustalamy kto ma rację.

Dobrze, ale wiedziałaś, czy nie?

>>>>zamierzasz przeczyć istnieniu sądów[...]?
>>>Zamierzam skupić się na meritum sporu.
>> Skupić i nie przeczyć ich istnieniu?
>Tylko skupić.

Czyli nie uznajesz tego, o czym powiedziałem wyżej odnośnie zdań-egzemplarzy, typów i sądów? Jeżeli nie uznajesz, to dlaczego nie? Z jakiego powodu?

Możesz zresztą to, co mówię, sprawdzić sama, jest np. książka Jerzego Pelca "Wstęp do semiotyki", którą można przy tej okazji przypomnieć.

Co do tego, o co chodzi kol. okrągłemu, niech on sam się wypowie. Ja już zinterpretowałem jego wypowiedź i skrytykowałem ją. To, co ludzkie, dostajemy od właściwie działającej ludzkiej wspólnoty, nie od wspólnoty ludzkiej jako takiej. Ów nieszczęsny człowiek nie dostał cech ludzkich od samych ludzi, którzy z premedytacją trzymali go ze zwierzętami. Nie miałby cech ludzkich nawet wtedy, gdyby nie był trzymany ze zwierzętami (tylko w samotności).

Istnieje podobna historia 13-letniej dziewczyny o imieniu Genie, przez całe życie trzymanej przez ojca w pokoju. Można by powiedzieć (za Nałkowską): człowiek człowiekowi zgotował ten los. Chyba nie ma większego znaczenia, czy chłopiec szczeka czy dziewczyna nie mówi. Tak czy owak są oni pozbawieni (przez ludzi!) cech ludzkich.

Jednym słowem, istnienie ludzkiej wspólnoty jest warunkiem koniecznym, ale nie warunkiem wystarczającym tego, że pewna istota fizycznie wyglądająca jak człowiek będzie mieć cechy ludzkie. Nie ma więc uzasadnienia opiewanie "komuny" jako takiej, tylko opiewanie dobrej komuny. Z rozważań kol. okrągłego wynika więc, że dobra komuna jest dobra, a nie, że komuna jest dobra. I z tego, że ten wniosek wypływa, czyniłem mu zarzut. Nie zarzucam mu fałszu, zarzucam mu triuzm. Należałoby bowiem w dyskusji zdobywać się na mniej oczywiste twierdzenia jak to, że dobra komuna jest doba (albo że np. gospodarka powinna być gospodarna - jak to miał stwierdzić Breżniew).
18-07-2025 11:00 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Nieważne co wiedziałam, ustalamy kto ma rację.
> Dobrze, ale wiedziałaś, czy nie?
Pisząc "dobrze" uznajesz nieważność kwestii, bądźże więc konsekwentny i nie nalegaj na wyjaśnenia.

>Czyli nie uznajesz tego, o czym powiedziałem wyżej odnośnie zdań-egzemplarzy, typów i sądów? Jeżeli nie uznajesz, to dlaczego nie? Z jakiego powodu?
Załóż sobie, jak już to niedawno czyniłeś, że dla wyprowadzenia Cię z równowagi, a dla podkreślenia domniemanej daremności moich wysiłków - zignoruj.

>jest np. książka Jerzego Pelca "Wstęp do semiotyki", którą można przy tej okazji przypomnieć.
Dziękuję.

> Co do tego, o co chodzi kol. okrągłemu, niech on sam się wypowie. Ja już zinterpretowałem jego wypowiedź i skrytykowałem ją.
A ja tej krytyce odmówiłam słuszności.

>[o co chodzi kol. okrągłemu] To, co ludzkie, dostajemy od właściwie działającej ludzkiej wspólnoty, nie od wspólnoty ludzkiej jako takiej.
Ponieważ okrągły sięgnął po przykład chłopca, który dzięki psom szczekał, oraz w swoim komentarzu przytoczył szczekanie jako nabytą od wspólnoty cechę, należy raczej uznać, że chodziło mu o udowodnienie, iż "uczestnik wspólnoty przyjmuje jej cechy", a nie, że wnikał w zagadnienia etyczne.

> Ów nieszczęsny człowiek nie dostał cech ludzkich od samych ludzi, którzy z premedytacją trzymali go ze zwierzętami. Nie miałby cech ludzkich nawet wtedy, gdyby nie był trzymany ze zwierzętami (tylko w samotności).
To Twoje domniemanie, przedstawiony przypadek go nie dowodzi.

> Istnieje podobna historia 13-letniej dziewczyny o imieniu Genie, przez całe życie trzymanej przez ojca w pokoju. Można by powiedzieć (za Nałkowską): człowiek człowiekowi zgotował ten los. Chyba nie ma większego znaczenia, czy chłopiec szczeka czy dziewczyna nie mówi. Tak czy owak są oni pozbawieni (przez ludzi!) cech ludzkich.
Idąc torem tego rozumowania, to Ciebie ktoś przetrzymywał z dala od rozumianych jako istoty stosujące logikę ludzi, czyli i Ciebie da się zaliczyć do pozbawionych ludzkich cech.

Różnice jednak są.

Przedstawiony przez okrągłego Taj ma dwie cechy: pierwsza, że szczeka, a druga, że nie mówi; przyczyną szczekania jest przebywanie z psami, a przyczyną niemówienia jest nieprzebywanie z ludźmi. I w tym sterylnym przykładzie na wnikanie w przyczyny znalezienia się poza wspólnotą ludzi i przyczyny znalezienia się we wspólnocie z psami miejsca nie ma.

Analogia z Genie jest tylko ta, że podobnie jak Taj znalazła się poza wspólnotą ludzi, co skutkuje niemówieniem, dalej jest odmienność, bo dziewczynka nie przebywała w żadnej wspólnocie, wskutek czego nie kontaktowała się za pomocą wydawanych dźwięków.

To prawda, że w obu przypadkach zachodziło sprawstwo leżące po stronie ludzi, którzy wychowania zaniechali, ale po pierwsze bez dokładnej analizy nie możemy tu przesądzać o niczyjej winie, a po drugie, dla zaistniałych skutków żadnego sprawstwa być nie musiało, mógł zaistnieć np. nieszczęśliwy wypadek. Czyli analizować możemy tylko zachowania dzieci.

Dlatego wnioski z przedstawionego przez okrągłego (I Twojego też) przypadku mogą być zaleceniem etycznym typu "dbajcie o wspólnotę", ale nie mogą dotyczyć przyczyn zdziczenia (obu zdziczeń).

>Jednym słowem, istnienie ludzkiej wspólnoty jest warunkiem koniecznym, ale nie warunkiem wystarczającym tego, że pewna istota fizycznie wyglądająca jak człowiek będzie mieć cechy ludzkie.
I właśnie ten wniosek jest dla przedstawionego przez okrągłego przykładu bezpodstawny.

> Nie ma więc uzasadnienia opiewanie...
Rozwijanie chybionego wniosku też go nie ma.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>A ja tej krytyce odmówiłam słuszności.

Tak, ale bez słuszności. Albo: bez wykazania słuszności, co w sumie na jedno wychodzi.

>Ponieważ okrągły sięgnął po przykład chłopca, który dzięki psom szczekał, oraz w swoim komentarzu przytoczył szczekanie jako nabytą od wspólnoty cechę, należy raczej uznać, że chodziło mu o udowodnienie, iż "uczestnik wspólnoty przyjmuje jej cechy", a nie, że wnikał w zagadnienia etyczne.

Niech się wypowie kol. okrągły.

>> Ów nieszczęsny człowiek nie dostał cech ludzkich od samych ludzi, którzy z premedytacją trzymali go ze zwierzętami. Nie miałby cech ludzkich nawet wtedy, gdyby nie był trzymany ze zwierzętami (tylko w samotności).
>To Twoje domniemanie, przedstawiony przypadek go nie dowodzi.

Zgoda, to komentarz mojego autorstwa, zapowiedź tego, co poniżej (już nie mojego autorstwa).

>> Istnieje podobna historia 13-letniej dziewczyny o imieniu Genie, przez całe życie trzymanej przez ojca w pokoju. Można by powiedzieć (za Nałkowską): człowiek człowiekowi zgotował ten los. Chyba nie ma większego znaczenia, czy chłopiec szczeka czy dziewczyna nie mówi. Tak czy owak są oni pozbawieni (przez ludzi!) cech ludzkich.
>Idąc torem tego rozumowania, to Ciebie ktoś przetrzymywał z dala od rozumianych jako istoty stosujące logikę ludzi, czyli i Ciebie da się zaliczyć do pozbawionych ludzkich cech.
>Różnice jednak są.

Nie jestem pewien, czy idziesz torem tego rozumowania.

>Przedstawiony przez okrągłego Taj ma dwie cechy: pierwsza, że szczeka, a druga, że nie mówi; przyczyną szczekania jest przebywanie z psami, a przyczyną niemówienia jest nieprzebywanie z ludźmi. I w tym sterylnym przykładzie na wnikanie w przyczyny znalezienia się poza wspólnotą ludzi i przyczyny znalezienia się we wspólnocie z psami miejsca nie ma.

Niech kol. okrągły odpowie, gdyż mowa nie tyle (nie tylko) o przykładzie, jak o tym, co on chce przez ten przykład pokazać.

>Analogia z Genie jest tylko ta, że podobnie jak Taj znalazła się poza wspólnotą ludzi, co skutkuje niemówieniem, dalej jest odmienność, bo dziewczynka nie przebywała w żadnej wspólnocie, wskutek czego nie kontaktowała się za pomocą wydawanych dźwięków.

Przebywała we wspólnocie, gdyż ojciec przynosił jej jedzenie. Żyła w rodzinie, jak można by powiedzieć "dysfunkcyjnej".

Twój błąd polega na twierdzeniu, że obydwie te istoty przebywały poza wspólnotą ludzi. Obydwie żyły we wspólnocie i zarazem w izolacji od niej. Nie ma w tym sprzeczności. Jeżeli umieszczę pieniądze w sejfie (do którego sporadycznie zaglądam), a sejf jest w domu, to pieniądze są w domu pomimo że nie można nimi swobodnie dysponować i nie mają styczności z innymi elementami domu. Nikt chyba nie powie, że "pieniędzy nie ma w domu, bo są w sejfie".

>To prawda, że w obu przypadkach zachodziło sprawstwo leżące po stronie ludzi, którzy wychowania zaniechali, ale po pierwsze bez dokładnej analizy nie możemy tu przesądzać o niczyjej winie, a po drugie, dla zaistniałych skutków żadnego sprawstwa być nie musiało, mógł zaistnieć np. nieszczęśliwy wypadek.

Sama sobie przeczysz. Poza tym w omawianych przykładach nie chodzi o nieszczęśliwy wypadek, polegający np. na zgubieniu się dziecka w lesie (dżungli) i jego poźniejszym życiu w stanie dzikości. Nie wiem, jaki "nieszczęśliwy wypadek" sprawił, że ojciec zamknął tę dziewczynę w pokoju i przez to (że zaszedł nieszczęśliwy wypadek) on sam nie ponosi odpowiedzialności. Zamknął ją na 13 lat przez przypadek? A może kwestionujesz ustalenia śledczych, które mówią, że to on ją zamknął - na jakiej podstawie?

>Dlatego wnioski z przedstawionego przez okrągłego (I Twojego też) przypadku mogą być zaleceniem etycznym typu "dbajcie o wspólnotę"...

To jest, wydaje mi się, moja teza, tylko wyrażona innymi słowami. Wspólnota nie jest z definicji dobra, trzeba więc o nia dbać (aby była dobra). Natomiast dobra wspólnota jest dobra z definicji.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>Ponieważ okrągły sięgnął po przykład chłopca, który dzięki psom szczekał, oraz w swoim komentarzu przytoczył szczekanie jako nabytą od wspólnoty cechę, należy raczej uznać, że chodziło mu o udowodnienie, iż "uczestnik wspólnoty przyjmuje jej cechy", a nie, że wnikał w zagadnienia etyczne.
> Niech się wypowie kol. okrągły.
Jest w omawianej kwestii niezależna od czyjegokolwiek wypowiedzenia się w temacie racja i to tej niezależnej racji w naszym sporze dociekamy. Samego autora zaneguję, jeśli zauważę błąd w jego interpretacji jego własnej treści. Bo między nami idzie o sens twierdzeń, a nie o intencje twierdzących.

>>> Ów nieszczęsny człowiek nie dostał cech ludzkich od samych ludzi, którzy z premedytacją trzymali go ze zwierzętami.
Jak każdy dostał ich sporo z materiałem genetycznym, więc to uogólnienie jest na wyrost.

>Nie miałby cech ludzkich nawet wtedy, gdyby nie był trzymany ze zwierzętami (tylko w samotności).
Miałby, człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach i nikt nikomu ich nie odbierze.

>>>Chyba nie ma większego znaczenia, czy chłopiec szczeka czy dziewczyna nie mówi. Tak czy owak są oni pozbawieni (przez ludzi!) cech ludzkich.
>>Idąc torem tego rozumowania, to Ciebie ktoś przetrzymywał z dala od rozumianych jako istoty stosujące logikę ludzi, czyli i Ciebie da się zaliczyć do pozbawionych ludzkich cech.
> Nie jestem pewien, czy idziesz torem tego rozumowania.
Zatem przedstawiam ów tor: w wytłuszczonym tekście chodziło Ci zapewne o analogię sprowadzającą oba przypadki do afazji, ale się zagalopowałeś i u Ciebie owym wspólnym mianownikiem zostały 'cechy ludzkie', czyli posunąłeś się do wniosku, na który nie pozwala inna właściwa człowiekowi cecha, mianowicie logika, więc zasugerowałam, że i Tobie brak ludzkich cech. Ale wyluzuj.

>>Przedstawiony przez okrągłego Taj ma dwie cechy: pierwsza, że szczeka, a druga, że nie mówi; przyczyną szczekania jest przebywanie z psami, a przyczyną niemówienia jest nieprzebywanie z ludźmi. I w tym sterylnym przykładzie na wnikanie w przyczyny znalezienia się poza wspólnotą ludzi i przyczyny znalezienia się we wspólnocie z psami miejsca nie ma.
> Niech kol. okrągły odpowie, gdyż mowa nie tyle (nie tylko) o przykładzie, jak o tym, co on chce przez ten przykład pokazać.
Nie chodzi o jego intencje, lecz o to, co konkretny przykład pokazać może, a czego pokazać nie jest w stanie pokazać, co spektrum możliwości może korzystnie zawęzić. Ja takiej operacji dokonałam i dzięki niej Twoje spekulacje okazały się wadliwe.

>>Analogia z Genie jest tylko ta, że podobnie jak Taj znalazła się poza wspólnotą ludzi, co skutkuje niemówieniem, dalej jest odmienność, bo dziewczynka nie przebywała w żadnej wspólnocie, wskutek czego nie kontaktowała się za pomocą wydawanych dźwięków.
> Przebywała we wspólnocie, gdyż ojciec przynosił jej jedzenie. Żyła w rodzinie, jak można by powiedzieć "dysfunkcyjnej".
W istocie to każdy człowiek żyje w dysfunkcyjnej rodzinie, jako że nie ma oficjalnego wzorca. Z tego powodu Twój przykład jest mało klarowny, okrągłego dużo lepszy, a optymalny byłby Victor z Aveyron, bo w jego przypadku etyczne spekulacje, do których jesteś taki skłonny nie mają adresata.

> Twój błąd polega na twierdzeniu, że obydwie te istoty przebywały poza wspólnotą ludzi. Obydwie żyły we wspólnocie i zarazem w izolacji od niej. Nie ma w tym sprzeczności. Jeżeli umieszczę pieniądze w sejfie (do którego sporadycznie zaglądam), a sejf jest w domu, to pieniądze są w domu pomimo że nie można nimi swobodnie dysponować i nie mają styczności z innymi elementami domu. Nikt chyba nie powie, że "pieniędzy nie ma w domu, bo są w sejfie".
Wspólnota społeczna nie sprowadza się do terytorium, ryba w akwarium nie jest członkiem wspólnoty rodzinnej i nie jesteś w kontakcie z prusakiem, gdziekolwiek byś go u siebie nie nakrył.

>>To prawda, że w obu przypadkach zachodziło sprawstwo leżące po stronie ludzi, którzy wychowania zaniechali, ale po pierwsze bez dokładnej analizy nie możemy tu przesądzać o niczyjej winie, a po drugie, dla zaistniałych skutków żadnego sprawstwa być nie musiało, mógł zaistnieć np. nieszczęśliwy wypadek.
> Sama sobie przeczysz.
Dawaj tę sprzeczność.

>Poza tym w omawianych przykładach nie chodzi o nieszczęśliwy wypadek, polegający np. na zgubieniu się dziecka w lesie (dżungli) i jego poźniejszym życiu w stanie dzikości.
O szczęśliwy też nie, bo w ogóle nie chodzi o przyczynę, lecz o skutki w postaci niemówienia i szczekania.

>Nie wiem, jaki "nieszczęśliwy wypadek" sprawił, że ojciec zamknął tę dziewczynę w pokoju
Niewiedzą nic do tematu nie wniesiesz.

>>Dlatego wnioski z przedstawionego przez okrągłego (I Twojego też) przypadku mogą być zaleceniem etycznym typu "dbajcie o wspólnotę"...
> To jest, wydaje mi się, moja teza, tylko wyrażona innymi słowami.
Takie treści sam Autor wątku zawarł w postcie inicjującym, więc Ameryki nie odkryłeś.

>Wspólnota nie jest z definicji dobra
Skoro zły jest jej brak, a widzimy, że tak jest, to jest dobra.
Choć oczywiście wspólnota zwykle idealną nie jest, jak wszystko.
Ale właśnie dlatego należy o nią dbać; tę troskę postuluje Autor.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
18-07-2025 17:31 
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)

>Jest w omawianej kwestii niezależna od czyjegokolwiek wypowiedzenia się w temacie racja i to tej niezależnej racji w naszym sporze dociekamy. Samego autora zaneguję, jeśli zauważę błąd w jego interpretacji jego własnej treści. Bo między nami idzie o sens twierdzeń, a nie o intencje twierdzących.

Przecież sens twierdzeń zależy po części od intencji twierdzących. Inaczej np. nie istniałyby spory na temat sprawiedliwości, tylko wystarczyłoby sięgnąć do słownika. Np. co innego za "użyteczne" bedzie rozumieć hedonista, co innego asceta. Dla drugiego użyteczna będzie samotnia, dla pierwszego nie.

>Miałby, człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach i nikt nikomu ich nie odbierze.

Czyli ludzka cecha = ta, która jest w genach. Jeżeli tak, to np. mówienie po polsku nie jest ludzką cechą.

Pomijam już fakt, że poruszasz się po błędnym kole, bo żeby zidentyfikować geny w których są zakodowane ludzkie cechy musisz wiedzieć, które geny wybrać spośród niezliczonej masy genów istniejąch na świecie. Bo inaczej twierdzisz, że ludzkie chechy są zakodowane w genach ludzi (a więc istot posiadających ludzkie cechy).

>Zatem przedstawiam ów tor: w wytłuszczonym tekście chodziło Ci zapewne o analogię sprowadzającą oba przypadki do afazji...

Nie miałem zamiaru obu przypadków sprowadzać do afazji.

>Nie chodzi o jego intencje, lecz o to, co konkretny przykład pokazać może, a czego pokazać nie jest w stanie pokazać, co spektrum możliwości może korzystnie zawęzić. Ja takiej operacji dokonałam i dzięki niej Twoje spekulacje okazały się wadliwe.

Przykład niczego nie "może pokazać". Pokazuje ktoś, coś biorąc za przykład. W tym przypadku kimś próbującym coś pokazać jest (albo raczej był) kol. okrągły.

>>>Analogia z Genie jest tylko ta, że podobnie jak Taj znalazła się poza wspólnotą ludzi, co skutkuje niemówieniem, dalej jest odmienność, bo dziewczynka nie przebywała w żadnej wspólnocie, wskutek czego nie kontaktowała się za pomocą wydawanych dźwięków.
>> Przebywała we wspólnocie, gdyż ojciec przynosił jej jedzenie. Żyła w rodzinie, jak można by powiedzieć "dysfunkcyjnej".
>W istocie to każdy człowiek żyje w dysfunkcyjnej rodzinie, jako że nie ma oficjalnego wzorca. Z tego powodu Twój przykład jest mało klarowny, okrągłego dużo lepszy, a optymalny byłby Victor z Aveyron, bo w jego przypadku etyczne spekulacje, do których jesteś taki skłonny nie mają adresata.

Po pierwsze nie wiem, jaki wzorzec jest dla Ciebie oficjalny (i co to w ogóle znaczy). Czym różni się wzorzec oficjalny od nieoficjalnego? Po drugie, jeżeli nie ma wzorca, nie ma też siłą rzeczy odstępstwa od wzorca. Jeżeli pojęcie rodziny funkcjonalnej jest puste, pojęcie rodziny dysfunkcjonalnej też jest puste. Na podobnej zasadzie nie może istnieć przekroczenie limitu prędkości, jeżeli nie istnieje limit prędkości. Niedorzeczne jest twierdzenie, że tam, gdzie nie istnieje limit prędkości, tam wszyscy przekraczają prędkość.

>Wspólnota społeczna nie sprowadza się do terytorium, ryba w akwarium nie jest członkiem wspólnoty rodzinnej i nie jesteś w kontakcie z prusakiem, gdziekolwiek byś go u siebie nie nakrył.

Czy kobieta i dziecko w jej łonie stanowią rodzinę (lub wspólnotę społeczną)? Z takim dzieckiem jest niewiele więcej kontaktu jak z rybą w akwarium. Z osobą w stanie demnecji jest tyle kontaktu, co z prusakiem. Czy więc choroba wyłączyła ją z rodziny?
18-07-2025 23:41 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>idzie o sens twierdzeń, a nie o intencje twierdzących.
> Przecież sens twierdzeń zależy po części od intencji twierdzących.
A jak się twierdzącemu powiedzie, to nawet całkowicie. Tak czy owak chodzi o to, co nasz Autor napisał, bo tylko na tym mogłeś swoją krytykę oprzeć.

>>Miałby, człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach i nikt nikomu ich nie odbierze.
> Czyli ludzka cecha = ta, która jest w genach.
M.in.

>>Zatem przedstawiam ów tor: w wytłuszczonym tekście chodziło Ci zapewne o analogię sprowadzającą oba przypadki do afazji...
> Nie miałem zamiaru obu przypadków sprowadzać do afazji.
Nie napisałam, że zamierzałeś o sprowadzać oba przypadki do afazji.

>>Nie chodzi o jego intencje, lecz o to, co konkretny przykład pokazać może, a czego pokazać nie jest w stanie pokazać, co spektrum możliwości może korzystnie zawęzić. Ja takiej operacji dokonałam i dzięki niej Twoje spekulacje okazały się wadliwe.
>Przykład niczego nie "może pokazać".
Z definicji (w zn.3) wynika że może.

>>W istocie to każdy człowiek żyje w dysfunkcyjnej rodzinie, jako że nie ma oficjalnego wzorca. Z tego powodu Twój przykład jest mało klarowny, okrągłego dużo lepszy, a optymalny byłby Victor z Aveyron, bo w jego przypadku etyczne spekulacje, do których jesteś taki skłonny nie mają adresata.
> Po pierwsze nie wiem, jaki wzorzec jest dla Ciebie oficjalny (i co to w ogóle znaczy).
Oficjalny wzorzec to jest to w zn.2 o cechach takich w zn.2.

>jeżeli nie ma wzorca, nie ma też siłą rzeczy odstępstwa od wzorca. Jeżeli pojęcie rodziny funkcjonalnej jest puste, pojęcie rodziny dysfunkcjonalnej też jest puste.
Tyle, że terminu 'rodzina dysfunkcyjna' sam tutaj użyłeś, eraz go zwalczasz?

>>Wspólnota społeczna nie sprowadza się do terytorium, ryba w akwarium nie jest członkiem wspólnoty rodzinnej i nie jesteś w kontakcie z prusakiem, gdziekolwiek byś go u siebie nie nakrył.

> Czy kobieta i dziecko w jej łonie stanowią rodzinę (lub wspólnotę społeczną)?
Nie. Rodzina to grupa osób.

>Z osobą w stanie demnecji jest tyle kontaktu, co z prusakiem. Czy więc choroba wyłączyła ją z rodziny?
Z kontaktów ją wyłączyła.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)


>>>Miałby, człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach i nikt nikomu ich nie odbierze.
>> Czyli ludzka cecha = ta, która jest w genach.
>M.in.

Co "m. in."?

>>>Zatem przedstawiam ów tor: w wytłuszczonym tekście chodziło Ci zapewne o analogię sprowadzającą oba przypadki do afazji...
>> Nie miałem zamiaru obu przypadków sprowadzać do afazji.
>Nie napisałam, że zamierzałeś o sprowadzać oba przypadki do afazji.

Przecież napisałaś tak powyżej.

>>>Nie chodzi o jego intencje, lecz o to, co konkretny przykład pokazać może, a czego pokazać nie jest w stanie pokazać, co spektrum możliwości może korzystnie zawęzić. Ja takiej operacji dokonałam i dzięki niej Twoje spekulacje okazały się wadliwe.
>>Przykład niczego nie "może pokazać".
>Z definicji (w zn.3) wynika że może.

"Mogący służyć za ilustrację" a więc mogący służący komuś za ilustrację - tak jak mówię.

>Oficjalny wzorzec to jest to w zn.2 o cechach takich w zn.2.

A nieoficjalny? Możesz podać przykład wzorca nieoficjalnego?

>>jeżeli nie ma wzorca, nie ma też siłą rzeczy odstępstwa od wzorca. Jeżeli pojęcie rodziny funkcjonalnej jest puste, pojęcie rodziny dysfunkcjonalnej też jest puste.
>Tyle, że terminu 'rodzina dysfunkcyjna' sam tutaj użyłeś, eraz go zwalczasz?

Nie zwalczam, tylko pokazuję, że byłby bez sensu, gdyby bez sensu było pojęcie rodziny funkcjonalnej, tak jak Ty twierdzisz.

>> Czy kobieta i dziecko w jej łonie stanowią rodzinę (lub wspólnotę społeczną)?
>Nie. Rodzina to grupa osób.

Dlaczego kobieta z dzieckiem w swym łonie nie jest grupą osób?

>>Z osobą w stanie demnecji jest tyle kontaktu, co z prusakiem. Czy więc choroba wyłączyła ją z rodziny?
>Z kontaktów ją wyłączyła.

Pytam, czy wyłączyła z rodziny.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>Miałby, człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach i nikt nikomu ich nie odbierze.
>>> Czyli ludzka cecha = ta, która jest w genach.
>>M.in.
> Co "m. in."?
To, co przedstawiłeś jako swoją interpretację mojego twierdzenia, że "człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach".

>>>>Zatem przedstawiam ów tor: w wytłuszczonym tekście chodziło Ci zapewne o analogię sprowadzającą oba przypadki do afazji...
>>> Nie miałem zamiaru obu przypadków sprowadzać do afazji.
>>Nie napisałam, że zamierzałeś o sprowadzać oba przypadki do afazji.
> Przecież napisałaś tak powyżej.
W odniesieniu do Ciebie dokonałam przypuszczenia dotyczącego przedstawionej tu analogii.
Ale może nie miałeś zamiaru przedstawiać analogii?

>>>Przykład niczego nie "może pokazać".
>>Z definicji (w zn.3) wynika że może.
>"Mogący służyć za ilustrację" a więc mogący służący komuś za ilustrację - tak jak mówię.
Analogicznie "przykład który może pokazać" jest "przykładem który może komuś pokazać".

>>Oficjalny wzorzec to jest to w zn.2 o cechach takich w zn.2.
>A nieoficjalny? Możesz podać przykład wzorca nieoficjalnego?
To, co 'mówi ulica', lub jak kto woli 'jedna baba drugiej babie'.

>>>jeżeli nie ma wzorca, nie ma też siłą rzeczy odstępstwa od wzorca. Jeżeli pojęcie rodziny funkcjonalnej jest puste, pojęcie rodziny dysfunkcjonalnej też jest puste.
Skoro nic się nie da zrobić, trudno, wyłączmy to pojęcie z naszych rozważań.

>>Tyle, że terminu 'rodzina dysfunkcyjna' sam tutaj użyłeś, eraz go zwalczasz?
> Nie zwalczam, tylko pokazuję, że byłby bez sensu, gdyby bez sensu było pojęcie rodziny funkcjonalnej, tak jak Ty twierdzisz.
Zatem podtrzymuję swoje twierdzenie obalające sens Twojego.

>>> Czy kobieta i dziecko w jej łonie stanowią rodzinę (lub wspólnotę społeczną)?
>>Nie. Rodzina to grupa osób.
> Dlaczego kobieta z dzieckiem w swym łonie nie jest grupą osób?
Bo nie urodziła, gapa jedna.
Jak chce mieć rodzinę bez chłopa, to musi sobie urodzić jakiegoś dzieciaka.

>>>Z osobą w stanie demnecji jest tyle kontaktu, co z prusakiem. Czy więc choroba wyłączyła ją z rodziny?
>>Z kontaktów ją wyłączyła.
>Pytam, czy wyłączyła z rodziny.
Formalnie?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>>>Miałby, człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach i nikt nikomu ich nie odbierze.
>>>> Czyli ludzka cecha = ta, która jest w genach.
>>>M.in.
>> Co "m. in."?

Czy więc uważsz, że 1) mówienie po polsku jest cechą ludzką, 2) czy jest ono zapisane w genach i "nikt nikomu jej nie odbierze"?

>W odniesieniu do Ciebie dokonałam przypuszczenia dotyczącego przedstawionej tu analogii.
>Ale może nie miałeś zamiaru przedstawiać analogii?

Nie miałem zamiaru.

>>>>Przykład niczego nie "może pokazać".
>>>Z definicji (w zn.3) wynika że może.
>>"Mogący służyć za ilustrację" a więc mogący służący komuś za ilustrację - tak jak mówię.
>Analogicznie "przykład który może pokazać" jest "przykładem który może komuś pokazać".

Wskaż więc przykład "który może pokazać" i który przez to jest przykładem "który może komuś pokazać".

>>A nieoficjalny? Możesz podać przykład wzorca nieoficjalnego?
>To, co 'mówi ulica', lub jak kto woli 'jedna baba drugiej babie'.

Na jakiej podstawie nazywasz to "wzorcem nieoficjalnym"? Skad przypuszczenie, że to, co mówi ulica, jest "wzorcem nieoficjalnym"?

Czy istnieje jakiś nieoficjalny wzorzec rodziny funkcjonalnej, uznwany np. przez psychologów rodzinnych i terapeutów rodzinnych? Jeżeli istnieje, to czy 1) możesz podać jego przykład, 2) czy warto taki wzorzec brać pod uwagę w dyskusji pomimo że nie jest wzorcem oficjalnym?


>>>>jeżeli nie ma wzorca, nie ma też siłą rzeczy odstępstwa od wzorca. Jeżeli pojęcie rodziny funkcjonalnej jest puste, pojęcie rodziny dysfunkcjonalnej też jest puste.
>Skoro nic się nie da zrobić, trudno, wyłączmy to pojęcie z naszych rozważań.

To Ty je wyłączasz ze swoich rozważań i o tym właśnie mówiłem.

>>>Tyle, że terminu 'rodzina dysfunkcyjna' sam tutaj użyłeś, eraz go zwalczasz?
>> Nie zwalczam, tylko pokazuję, że byłby bez sensu, gdyby bez sensu było pojęcie rodziny funkcjonalnej, tak jak Ty twierdzisz.
>Zatem podtrzymuję swoje twierdzenie obalające sens Twojego.

Czyli uważasz także, że tam, gdzie nie ma limitu prędkości, tam wszyscy przekraczają limit prędkości? Jeżeli tak nie sądzisz, to dlaczego sądzisz mimo to, że tam, gdzie nie ma rodziny fukcjonalnej, tam wszystkie rodziny są dysfunkcjonalne? Czym różnią się te dwa przypadki, że uznajesz drugi, ale odrzucasz pierwszy (jeżeli odrzucasz)?

>>>> Czy kobieta i dziecko w jej łonie stanowią rodzinę (lub wspólnotę społeczną)?
>>>Nie. Rodzina to grupa osób.
>> Dlaczego kobieta z dzieckiem w swym łonie nie jest grupą osób?
>Bo nie urodziła, gapa jedna.

Kto orzekł, że dopiero urodzone dziecko należy do grupy, jaką jest rodzina?

>Jak chce mieć rodzinę bez chłopa, to musi sobie urodzić jakiegoś dzieciaka.
>>>>Z osobą w stanie demnecji jest tyle kontaktu, co z prusakiem. Czy więc choroba wyłączyła ją z rodziny?
>>>Z kontaktów ją wyłączyła.
>>Pytam, czy wyłączyła z rodziny.
>Formalnie?

Czy zgodnie ze znaczeniem słowa "rodzina" albo "wspólnota rodzinna" osoba w stanie demencji, z którą nie można się skontaktować, jest członkiem rodziny, czy nie?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> Co "m. in."?
>>To, co przedstawiłeś jako swoją interpretację mojego twierdzenia, że "człowiek zawsze ma ludzkie cechy, bo takie są w genach".
> Czy więc uważsz, że 1) mówienie po polsku jest cechą ludzką, 2) czy jest ono zapisane w genach i "nikt nikomu jej nie odbierze"?
Pytanie jest bez związku z moją wypowiedzią (nawet ją pominąłeś, ale przywracam), biegiem i tematem sporu, a wobec tematu wątku jest jedynie dygresją, ale ponieważ ogólnie jest istotne, w odpowiedzi proponuję lekturę tego niewielkiego tekstu.

>>W odniesieniu do Ciebie dokonałam przypuszczenia dotyczącego przedstawionej tu analogii.
>>Ale może nie miałeś zamiaru przedstawiać analogii?
> Nie miałem zamiaru.
Więc jaką rolę pełni w dyskusji podobieństwo przytoczonej historii Genie?

>>>>>Przykład niczego nie "może pokazać".
>>>>Z definicji (w zn.3) wynika że może.
>>>"Mogący służyć za ilustrację" a więc mogący służący komuś za ilustrację - tak jak mówię.
>>Analogicznie "przykład który może pokazać" jest "przykładem który może komuś pokazać".
> Wskaż więc przykład "który może pokazać" i który przez to jest przykładem "który może komuś pokazać".
Nie napisałam, że 'przez to'.

>>>A nieoficjalny? Możesz podać przykład wzorca nieoficjalnego?
>>To, co 'mówi ulica', lub jak kto woli 'jedna baba drugiej babie'.
> Na jakiej podstawie nazywasz to "wzorcem nieoficjalnym"?
Na podstawie domniemania, że tego określenia nie da się obalić.

> Czy istnieje jakiś nieoficjalny wzorzec rodziny funkcjonalnej, uznwany np. przez psychologów rodzinnych i terapeutów rodzinnych?
Nie pisałam o żadnym 'wzorcu uznawanym przez psychologów'.

>>>>>jeżeli nie ma wzorca, nie ma też siłą rzeczy odstępstwa od wzorca. Jeżeli pojęcie rodziny funkcjonalnej jest puste, pojęcie rodziny dysfunkcjonalnej też jest puste.
>>Skoro nic się nie da zrobić, trudno, wyłączmy to pojęcie z naszych rozważań.
> To Ty je wyłączasz ze swoich rozważań i o tym właśnie mówiłem.
Teraz dopiero wyłączam, po tym, jak uznałeś, że to puste pojęcie.

>[...] dlaczego sądzisz [mimo to,] że tam, gdzie nie ma rodziny fukcjonalnej, tam wszystkie rodziny są dysfunkcjonalne?
Bo praktyka społeczna wzorca rodziny lub/i wspólnoty szuka bezskutecznie.

> Czym różnią się te dwa przypadki, że uznajesz drugi, ale odrzucasz pierwszy (jeżeli odrzucasz)?
Pierwszy sam odrzuciłeś, masz teraz żal, że go nie próbowałam przed Tobą obronić?

Więc co do meritum: uparłeś się na ocenianie rodzin, ale wobec dzikich dzieci nie ma ono zastosowania, bo ich ukształtowanie się jest skorelowane z izolacją społeczną, a ta nie musiała być niczyim celowym działaniem.

>>>>> Czy kobieta i dziecko w jej łonie stanowią rodzinę (lub wspólnotę społeczną)?
>>>>Nie. Rodzina to grupa osób.
>>> Dlaczego kobieta z dzieckiem w swym łonie nie jest grupą osób?
>>Bo nie urodziła, gapa jedna.
> Kto orzekł, że dopiero urodzone dziecko należy do grupy, jaką jest rodzina?
Ja orzekam, bo mnie o to pytasz. Przez urodzenie płód staje się osobą, a dla prawa nawet 'osobą fizyczną' (zdaje się, że dla prawa wystarczy zaistnieć jako osobnik odpowiedni genetycznie). No i do tego dochodzi potoczne określenie, że się komuś 'rodzina powiększyła'.

>Czy zgodnie ze znaczeniem słowa "rodzina" albo "wspólnota rodzinna" osoba w stanie demencji, z którą nie można się skontaktować, jest członkiem rodziny, czy nie?
Jest.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)

>>Czy zgodnie ze znaczeniem słowa "rodzina" albo "wspólnota rodzinna" osoba w stanie demencji, z którą nie można się skontaktować, jest członkiem rodziny, czy nie?
>Jest.

A chłopiec, o którym mowa w artykule linkowanym przez kol. okrągłego?
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>Czy zgodnie ze znaczeniem słowa "rodzina" albo "wspólnota rodzinna" osoba w stanie demencji, z którą nie można się skontaktować, jest członkiem rodziny, czy nie?
>>Jest.
> A chłopiec, o którym mowa w artykule linkowanym przez kol. okrągłego?
Nie czytałam artykułu, bo nie było takiej potrzeby. Tematem wątku są zawsze te treści, które jego autor przywoła własnym tekstem, chyba, że ta treść okaże się niespójna lub niewiarygodna, a tutaj tak nie było. Proponuję byś i Ty trzymał się tematu.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>>Czy zgodnie ze znaczeniem słowa "rodzina" albo "wspólnota rodzinna" osoba w stanie demencji, z którą nie można się skontaktować, jest członkiem rodziny, czy nie?
>>>Jest.
>> A chłopiec, o którym mowa w artykule linkowanym przez kol. okrągłego?
>Nie czytałam artykułu, bo nie było takiej potrzeby...

Jesteś niepoważna.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>> A chłopiec, o którym mowa w artykule linkowanym przez kol. okrągłego?
>>Nie czytałam artykułu, bo nie było takiej potrzeby...
> Jesteś niepoważna.
To ad personam, ale do mojego uzasadnienia się nie odniosłeś.
Jesteś niepoważny.

Poniżej masz temat wątku łącznie z linkiem, trzymaj się tego tematu.

w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko szczekając

to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, ani indywidualizmu, wolności, religi, języka, ...
Wszystko to co mamy dostajemy z komuny, wspólnoty, powinniśmy dbać o swoje komuny, tym samym dbamy o siebie
liberalizm (indywidualizm, wolność, własność) to tragedia nie tylko jednostki ale i wspólnoty, kraju, świata

tym chłopcem sterowały psy, nami, indywidualnymi, wolnymi, niewolnikami, sterują patoelity
kliknij sobie, Elaspie, a może tak coś zacytujesz?


"Stop!" stopkowym mundrościom!
Elasp (6859 punktów)
>>>> A chłopiec, o którym mowa w artykule linkowanym przez kol. okrągłego?
>>>Nie czytałam artykułu, bo nie było takiej potrzeby...
>> Jesteś niepoważna.
>To ad personam, ale do mojego uzasadnienia się nie odniosłeś.

Niepoważny jest ktoś, kto wypowiada się na temat tego, co miała na myśli pewna osoba sięgająca po pewną relację, a nie zadała sobie trudu, żeby w ogóle zaznajomić się z tą relacją (gdyż uważa to za niepotrzebne). Równie dobrze można dyskutować o czyjejś recenzji filmu (i zastanawiać się, co chciał powiedzieć recenzent, czego zaś powiedzieć nie chciał) nie zobaczywszy tego filmu. I pomyśleć, że ktoś, kto nie widział filmu, będzie jeszcze uważał, że wie lepiej, co recenzent i dlaczego mówi. Pomyśleć także, że ja oceniałem recenzję pod kątem filmu (przeczytałem bowiem relację) i wytykałem jej błędy ujawniające się w porównaniu jej z filmem, Ty zaś krytykujesz moją ocenę nie znając do czego się (po części) odnoszę. Nawet inż. Mamoń miał na swój sposób więcej rozwagi, kiedy powiedział: "jak może mi się podobać piosenka, którą pierwszy raz słyszę?" Tak samo mogłaś tę relację przeczytać choćby jeden raz. Nic Ci w tym nie przeszkadzało, poza fałszywym mniemaniem, że to jest niepotrzebne.

Nie przypominam sobie podobnej wpadki odkąd jestem na "Racjonaliście". Ona na swój sposób uchyla wszystkie Twoje wypowiedzi, jeżeli jest to metoda, którą stosujesz od lat.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>>> A chłopiec, o którym mowa w artykule linkowanym przez kol. okrągłego?
>>>>Nie czytałam artykułu, bo nie było takiej potrzeby...
>>> Jesteś niepoważna.
>>To ad personam, ale do mojego uzasadnienia się nie odniosłeś.
> Niepoważny jest ktoś, kto wypowiada się na temat tego, co miała na myśli pewna osoba sięgająca po pewną relację, a nie zadała sobie trudu, żeby w ogóle zaznajomić się z tą relacją (gdyż uważa to za niepotrzebne).
Rozumiem, że to taka zabawa w definiowanie na obstalunek definiującego?
No to moja kolej.
"Niepoważny jest ten, kto rozwala dyskusję obocznymi zagadnieniami wytropionymi w publikacji, którą inspirował się owej dyskusji inicjator."

No i zdziwionam wielce, bo się tu przechwalałeś jak to Cię niełatwo wyprowadzić z równowagi, a tu nagle nie umiesz się skupić na meritum, nawet swoim. A przecież skoro nie czytałam artykułu, możesz zamiast "o chłopcu, o którym mowa w artykule" pisać o 'chłopcu, o którym pisze okrągły', to przecież ten sam chłopiec, a artykułu już nie mamy.

I w czym Ci w ogóle wadzi, że stawiam sprawę uczciwie? Poza tym: więcej przeczytałeś, masz większą wiedzę, i może nawet jakieś kity uda Ci się wcisnąć, korzystaj.

>[...] Nie przypominam sobie podobnej wpadki odkąd jestem na "Racjonaliście". Ona na swój sposób uchyla wszystkie Twoje wypowiedzi, jeżeli jest to metoda, którą stosujesz od lat.
Najlepiej załóż o tym szokującym zdarzeniu wątek; przy okazji może mnie oświecisz co to za 'sposób', który uchyla wszystkie moje wypowiedzi.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
11-07-2025 09:43 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

> skoro, jak widać po dzikich dzieciach, stajemy się jak otoczenie, opłaca nam się o nie dbać.
liberalne (indywidualizm, wolność) patoelity mówią, że każdy jest kowalem swojego losu Jest odwrotnie, to otoczenie jest kowalem Twojego losu, matki dbają o otoczenie swoich dzieci np. wybierają szkołę, kolegów. Z kim się zadajesz takim się stajesz



potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
11-07-2025 10:32 
 Ocena 2 na 2
Thoter (6650 punktów)
> to otoczenie jest kowalem Twojego losu,

www.youtube.com/watch?v=NjflOD8P3A0

Kapitalizm zniszczył Amerykę.
11-07-2025 11:15 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>patoelity mówią, że każdy jest kowalem swojego losu Jest odwrotnie, to otoczenie jest kowalem Twojego losu
Ale czy dla odmiany to nie my jesteśmy otoczeniem patoelit?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
11-07-2025 16:55 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>patoelity mówią, że każdy jest kowalem swojego losu Jest odwrotnie, to otoczenie jest kowalem Twojego losu
>Ale czy dla odmiany to nie my jesteśmy otoczeniem patoelit?
systemy polityczno - społeczno - gospodarsze sa takie same od tysięcy lat, rosną z tego samego korzenia. Jeszcze 150 lat temu była pańszczyzna, chłop był otoczeniem szlachty ale w niczym to nie przeszkadzało go zniewolić
tak jak chłop pańszczyźniany swoje niewolnictwo uważał za stan naturalny, tak i my

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>patoelity mówią, że każdy jest kowalem swojego losu Jest odwrotnie, to otoczenie jest kowalem Twojego losu
>>[...]
> chłop był otoczeniem szlachty
Rozumiem, że ze szlachtą nie jesteś na "ty", więc szlachty zasada nie dotyczy, prawda?

"Stop!" stopkowym mundrościom!
13-07-2025 16:28 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>>>patoelity mówią, że każdy jest kowalem swojego losu Jest odwrotnie, to otoczenie jest kowalem Twojego losu
>>>[...]
>> chłop był otoczeniem szlachty
>Rozumiem, że ze szlachtą nie jesteś na "ty", więc szlachty zasada nie dotyczy, prawda?
dzięki PRL-u nie ma szlachty, ale zachowania pan-cham przetrwały, nie mamy innych wzorców

inaczej Żydzi, tam wszyscy byli wspólnotą, równi, dlatego dzisiaj ale i kiedyś, są tak ważni, bogaci.
w 1rp żyd, jak chciał, mógł bez problemu zostać panem (szlachcicem), musiał tylko przejść na chrześcijaństwo
chłop pańszczyźniany, katolik, nie mógł zostać panem

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>dzięki PRL-u nie ma szlachty, ale zachowania pan-cham przetrwały
Gorzej, że lata mijają, a cały świat zdaje się lans tzw. arystokracji akceptować: uznaje tę lepszość z urodzenia, na domiar złego owi "lepsi" od czasu do czasu udzielają namaszczenia co wybitniejszym np artystom, sugerując własną lepszą jakość. A namaszczani oczywiście tę cwaną gierkę kupują, nie wykluczam, że dlatego, iż także nadane tytuły są dziedziczne.

U nas, mimo prl-owskiej (chwilowej, kilkudziesięcioletniej) naprawki, pomału zaczyna się ten podział wkradać w życie społeczne. Na razie jeszcze formalnie wszyscy są równi, że niby to taka niewinna zabawa, ale da się zauważyć, że pomału tu i ówdzie tytuły szlacheckie stają się medialnymi faktami.

Więc ta zachowana wobec panów czołobitność jeszcze się nam przyda.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
14-07-2025 09:46 
 Ocena 1 na 1
Thoter (6650 punktów)

>U nas, mimo prl-owskiej (chwilowej, kilkudziesięcioletniej) naprawki, pomału zaczyna się ten podział wkradać w życie społeczne. Na razie jeszcze formalnie wszyscy są równi, że niby to taka niewinna zabawa, ale da się zauważyć, że pomału tu i ówdzie tytuły szlacheckie stają się medialnymi faktami.
>

www.youtube.com/watch?v=NjflOD8P3A0

Kapitalizm zniszczył Amerykę.
14-07-2025 17:04 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>

chciałabyś być księżniczką
www.youtube.com/watch?v=GKXP-1i5qpc Chciałabym, chciała 1988 Formacja Nieżywych Schabuff

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>chciałabyś być księżniczką
A najlepiej od razu królową.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
15-07-2025 09:23 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>chciałabyś być księżniczką
>A najlepiej od razu królową.
O czym chętnie czytają dziewczynki? O księżniczkach, jednorożcach, wróżkach. Ja bym napisał wam bajkę o kobiecie, która zaprowadziła raj na ziemi.
Od tego trzeba zacząć, od pisania bajek

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
15-07-2025 12:31 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>O czym chętnie czytają dziewczynki? O księżniczkach, jednorożcach, wróżkach.
>Ja bym napisał wam bajkę o kobiecie, która zaprowadziła raj na ziemi.
>Od tego trzeba zacząć, od pisania bajek
Cały czas taką bajkę tu piszesz, a kobiet na fR jak na lekarstwo. Pogrzeb może w internetach i sprawdź gdzie są. I może nawet się okaże, że chybiasz z tymi ulubionymi dziewczyńskimi lekturami.


"Stop!" stopkowym mundrościom!
15-07-2025 13:05 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>O czym chętnie czytają dziewczynki? O księżniczkach, jednorożcach, wróżkach.
>>Ja bym napisał wam bajkę o kobiecie, która zaprowadziła raj na ziemi.
>>Od tego trzeba zacząć, od pisania bajek
>Cały czas taką bajkę tu piszesz, a kobiet na fR jak na lekarstwo.
jesteście za dojrzałe, trzeba być w wieku dziewczynki który stała się wilczycą

>Pogrzeb
fajne słowo

>Pogrzeb może w internetach i sprawdź gdzie są.
w internetach są za dojrzałe, moja grupą docelowa ma do 10 lat, szkoda że nie jestem księdzem czy przedszkolanką raczej byłbym pan przedszkolanek

>I może nawet się okaże, że chybiasz z tymi ulubionymi dziewczyńskimi lekturami.
chciałem Cię wkurzyć


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>chciałem Cię wkurzyć
Nie jesteś w tym sam.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
15-07-2025 19:17 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>chciałem Cię wkurzyć
>Nie jesteś w tym sam.
bo masz kota
oni mają odruch psa pawłowa
też mam kota


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>>>chciałem Cię wkurzyć
>>Nie jesteś w tym sam.
>bo masz kota
>oni mają odruch psa pawłowa
He he.

> też mam kota
Ja nie mam kota. Psa owszem. (Choć jestem przeciwna takim praktykom.)

"Stop!" stopkowym mundrościom!
15-07-2025 21:22 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>> też mam kota
>Ja nie mam kota.
też nie mam, chciałem się tylko zakolegować

>Psa owszem. (Choć jestem przeciwna takim praktykom.)
jakim praktykom?
psa też nie mam, nic nie mam

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>chciałem się tylko zakolegować
Spoko.

>>Psa owszem. (Choć jestem przeciwna takim praktykom.)
>jakim praktykom?
Udomawiania zwierząt.

>psa też nie mam, nic nie mam
Fajnie masz.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
17-07-2025 12:06 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)

>>>Psa owszem. (Choć jestem przeciwna takim praktykom.)
>>jakim praktykom?
>Udomawiania zwierząt.
pies to inna kategoria, jest z raju, nie został udomowiony, było to obustronnie korzystne współistnienie, wtedy psy dawały nam ogromne korzyści praktyczne (chroniły, broniły, polowały) dawały bezpieczeństwo
dzisiaj podobno z psem jest raźniej a więc korzyści emocjonalne i też poczucie bezpieczenstwa

>>psa też nie mam, nic nie mam
>Fajnie masz.
tak było w raju po prostu NIC


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
17-07-2025 16:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>pies to inna kategoria, jest z raju, nie został udomowiony, było to obustronnie korzystne współistnienie, wtedy psy dawały nam ogromne korzyści praktyczne (chroniły, broniły, polowały) dawały bezpieczeństwo
Dzisiaj mamy to:



>>>psa też nie mam, nic nie mam
>>Fajnie masz.
>tak było w raju po prostu NIC
A psy?


"Stop!" stopkowym mundrościom!
17-07-2025 17:53 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>pies to inna kategoria, jest z raju, nie został udomowiony, było to obustronnie korzystne współistnienie, wtedy psy dawały nam ogromne korzyści praktyczne (chroniły, broniły, polowały) dawały bezpieczeństwo
>Dzisiaj mamy to:
>

zbierałem znaczki, ale brałem każdy, na wymianę

>>>>psa też nie mam, nic nie mam
>>>Fajnie masz.
>>tak było w raju po prostu NIC
>A psy?
w raju były do przeżycia a dzisiaj? po co Ci pies? pewnie trochę się boisz, a pies to pies

potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

> zbierałem znaczki...
To pewnie zbierasz teraz coś innego, jest tyle kategorii!
I można kolekcjonować nawet te kategorie...

>po co Ci pies? pewnie trochę się boisz, a pies to pies
Formalnie nie jest mój, jednak 'czasem' go wyprowadzam.
Pewnie w rewanżu wypina się na świat i w moim imieniu.

"Stop!" stopkowym mundrościom!
18-07-2025 16:50 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>> zbierałem znaczki...
>To pewnie zbierasz teraz coś innego, jest tyle kategorii!
nic nie zbieram, teraz się pozbywam, w domysle, wszystkiego co nie używałem przez ostatni rok

>>po co Ci pies? pewnie trochę się boisz, a pies to pies
>Formalnie nie jest mój, jednak 'czasem' go wyprowadzam.
>Pewnie w rewanżu wypina się na świat i w moim imieniu.
dzisiaj usłyszałem, że psy odegrać rolę w sukcesie Homo Sapiens w rywalizacji z neandertalczykami. W raju symbiotyczne stosunki z psami dały nam przewagę w polowaniach i czujności, co miało znaczenie w konfrontacji z silniejszymi, mądrzejszymi? (większe mózgi) neandertalczykami.


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
haish (2905 punktów)
>w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko
>szczekając
>to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, ani indywidualizmu, wolności, religi, języka, ...

Akurat to dowodzi zupełnie czegoś innego - ten 8-letni chłopiec został wychowany bez wzorców ludzkich zachowań (nie przez rozumnych opiekunów). gatunek ludzki jest gatunkiem sapiens(rozumnym) i powyższe dowodzi tego że rozum nie jest od matki natury i nie jest z genów. Aby osobnik gatunku ludzkiego był rozumny niezbędna jest EDUKACJA(od hebrajskiego eduk = upobożnianie).
Darwin i jego wyznawcy ignorują lub zwyczajnie nie są w stanie dostrzec tych faktów i koncentrują się tylko na genetycznym aspekcie = zwierzęcym (od matki natury)(ok. 98% genomu) pochodzenia homo sapiens. Żadna małpa, pomimo iż jest bardzo podobna do ludzi nigdy nie będzie rozumna.
Wolna wola zaś sprowadza się do tego czy dany osobnik gatunku ludzkiego chce i czyni starania w kierunku pogłębiania własnej edukacji, bądź unika edukacji i racjonalną wiedzę omija szerokim łukiem. W unikaniu wiedzy i edukacji bardzo pomaga alkohol i inne używki 'ryjące banie'.
17-07-2025 17:40 
 Ocena 1 na 1
okragly (21676 punktów)
>>w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko
>>szczekając
>>to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, ani indywidualizmu, wolności, religi, języka, ...
>Akurat to dowodzi zupełnie czegoś innego - ten 8-letni chłopiec został wychowany bez wzorców ludzkich zachowań (nie przez rozumnych opiekunów). gatunek ludzki jest gatunkiem sapiens(rozumnym) i powyższe dowodzi tego że rozum nie jest od matki natury i nie jest z genów. Aby osobnik gatunku ludzkiego był rozumny niezbędna jest EDUKACJA(od hebrajskiego eduk = upobożnianie).
jesteśmy jak gąbka, czym nasiąkniemy tym jesteśmy, ale to nie jest nasze JA, tylko środowiska.
Chłopiec był trzymany w kurniku z kurami, piał, gdakał, rozgrzebywał palcami ziemię, bo tak robiły kury.

> Żadna małpa, pomimo iż jest bardzo podobna do ludzi nigdy nie będzie rozumna.
ludzkie dziecko wychowane z szympansami zostanie szympansem ale młody szympans wychowany z ludźmi nie zostanie człowiekiem, tylko szympansem, taka jest różnica
my też nie jesteśmy rozumni
znaczy rozum służy do uzasadniania decyzji (podjętej bezrozumnie), np teraz pije, choć wiem że to śmiertelna choroba, ale potrafię uzasadnić picie

>Wolna wola zaś sprowadza się do tego czy dany osobnik gatunku ludzkiego chce i czyni starania w kierunku pogłębiania własnej edukacji, bądź unika edukacji i racjonalną wiedzę omija szerokim łukiem. W unikaniu wiedzy i edukacji bardzo pomaga alkohol i inne używki 'ryjące banie'.
jesteśmy zwierzętami nierozumnymi, przyjemność jest naszym drogowskazem
alkohol to źródło cywilizacji , to wygnanie z raju


potrzebujemy żyć w małych oazach, gdzie tętni życie i braterstwo
Elasp (6859 punktów)
>>w Tajlandii ujawniono 8-letniego chłopca żyjącego z stadem dzikich psów, komunikuje się tylko
>>szczekając
>>to dowodzi, że Nie ma Ja, ani wolnej woli, ani indywidualizmu, wolności, religi, języka, ...
>Akurat to dowodzi zupełnie czegoś innego - ten 8-letni chłopiec został wychowany bez wzorców ludzkich zachowań (nie przez rozumnych opiekunów). gatunek ludzki jest gatunkiem sapiens(rozumnym) i powyższe dowodzi tego że rozum nie jest od matki natury i nie jest z genów. Aby osobnik gatunku ludzkiego był rozumny niezbędna jest EDUKACJA(od hebrajskiego eduk = upobożnianie).

Słowo "edukacja" ma chyba inny źródłosłów, ale zgadzam się co do społecznych przyczyn racjonalnosci. Nie jestem tylko pewien, czy owe przyczyny społeczne same nie mają przyczyn genetycznych. Być może więc to, że człowiek włada językiem, jest rezultatem życia społecznego, a nie genów, ale zarazem to, że jest skłonny do życia społecznego jest rezultatem genów. W ostateczności łatwość, z jaką człowiek uczy się języka, musi mieć przyczynę genetyczną, która sprawia, że młody człowiek rozwija się w społeczeństwie ludzkim inaczej jak młoda małpa tam umieszczona. Gdyby wszystko było dziełem edukacji można by w społeczeństwie ludzkim tak samo wyedukować człowieka i małpę. Tak jednak nie jest.

Niemniej, gdyby (nie daj Boże) w jednej chwili wyginęli na świecie wszyscy dorośli i wszystkie władające już językiem dzieci, ludzkość, jeżeliby przetrwała, natychmiast cofnęłaby się w ewolucji o tysiące (lub nawet miliony) lat. Podejrzewam zresztą, że inteligencja jest cechą regresywną i że w dalekiej przyszłości ludzkość (jeżeli będzie istnieć) powróci wskutek tego do swych skromnych początków. Podejrzewam, że w odpowiednio długiej perspektywie człowiek utraci te 50 punktów w skali IQ, które różnią człowieka od orangutana.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365