Pamiętam, jak pierwszy raz wpadłem na event z Kundunem – serce biło jak szalone, bo wcześniej tylko słyszałem opowieści, jak ciężko go ubić. Miałem wtedy średni set, a i tak udało się wyciągnąć niezły drop. Teraz z uśmiechem wspominam tę panikę w party, kiedy healerowi padł mana pool i wszyscy biegali jak opętani po arenie. A u was jakie były takie momenty, że do dziś się o nich pamięta? |