>>Czy banderyzm wśród Ukraińców jest dla Polaka dobrym zjawiskiem? >Współczesna Ukraina jest zróżnicowana ideowo. wielu Ukraińców nie utożsamia się z jego dziedzictwem. Podobnie jak w Polsce nie wszyscy utożsamiają się z takimi faszystami jak Bąkiewicz czy Braun. Jest różnica między oceną osoby a oceną idei. >Jeśli krytykuję banderyzm czy konkretne działania polityczne, to nie znaczy, że mam problem z całym narodem.
To oczywiste, że nie chodzi o cały naród. Problem stanowi ukraińska narracja historyczna, w której banderyzm odgrywa pewną rolę. A były przecież czystki etniczne i była współpraca z nazistami. Do tego dochodzi opór wobec Polski, by uniemożliwiać lub maksymalnie utrudniać rozpoczęcie np. prac ekshumacyjnych.
>Ja zadam inne pytanie - czy faszystowskie nawoływania Bąkiewicza do wyrywania chwastów i wypalanie ich napalmem nie jest groźniejszym zjawiskiem "dla Polaka"?
My nie kultywujemy pamięci osób, które dokonywały ludobójstwa. A Bąkiewicz to margines. Dzisiaj jest i krzyczy, jutro go nie będzie.
>>Też ich obu szanuję >I nie masz z braćmi Kliczko "generalnie problemu"?
A noszą się oni z Banderą?
>A może nie wiedziałeś tego: - W kontekście obchodów historycznych, zdarzało się, że władze lokalne w Kijowie podejmowały decyzje o nadaniu nazw ulicom związanym z postaciami OUN-UPA
Szkopuł tkwi w tym, by umieć odróżnić kult zbrodniarzy od czci bohaterów lub zasłużonych. Ukraina to nasz sąsiad, i dobrze jest im uświadamiać, że to co jest wspólną historią nie może być we wzajemnych stosunkach zakłamane, jeśli zależy nam na tym, by między nami było dobrze lub poprawnie. Poza tym Palmerston miał rację twierdząc, że nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów, wieczne są tylko interesy i obowiązek ich ochrony. Dlatego uważam, że trzeba wykorzystać to zbliżenie z Ukrainą, by sprawę załatwić po naszej myśli. To w pewnej perspektywie czasowej leży również w interesie samych Ukraińców. Chcą oni przecież wejść m.in. do UE.
|