>Myślałem o tym, jak woda z czasem niszczy różne rzeczy i zastanawiałem się, czy zniszczyłaby żywego >człowieka? >Zakładając, że głód i pragnienie nie miałyby znaczenia, gdyby człowiek położył się w rzece i czekał >jakieś 30 lat, czy woda by go zniszczyła, czy też proces gojenia organizmu nadążyłby za naturalną >degradacją?
do pewnego czasu ochrona działa, znaczy głównie skóra - gdy ta regeneruje się szybko wtedy jest ok, a potem jest źle.
Generalnie człowiek nie jest rybą, więc nie przetrwa trwale w wodzie.
I to samo dotyczy dowolnych warunków: z wiekiem regeneracja organizmu spada, w końcu nie nadąża nadrabiać uszkodzeń, stąd starość (niewydajny, słaby organizm), co prowadzi do śmierci (z powodu kumulacji uszkodzeń - rak).
|