Kiedy szukam w internecie, jestem przytłoczony liczbą osób, które żałują swojej decyzji lub po prostu lądują w lokalnym McDonaldzie.
Rozumiem, że rynek pracy jest trudny, a samo zdobycie doktoratu jest naprawdę trudne, ale czy naprawdę może być aż tak źle?
Uwielbiam filozofię i serce podpowiada mi, że nie ma nic innego, co mógłbym robić. Mój rozum jednak podpowiada mi, że to zbyt głupie, żeby to zrozumieć z praktycznego punktu widzenia.
Co o tym sądzisz? Może są tu jacyś doktoranci z filozofii, którzy mogliby coś podpowiedzieć? |