W roku 1993 jako świeżo upieczony absolwent Politechniki byłem z moją ówczesną partnerką w tak zwanym klubie studenckim na czymś co kiedyś określało się jako "tańce".
Mój image był wtedy taki, że nosiłem wówczas mocno czarne wąsy (do dziś je noszę wraz z zarostem tyle że już wszystko jest siwe ☹ w przeciwieństwie do włosów na głowie 😊 ) .
No więc tego pobytu pamiętam dwie charakterystyczne sytuacje.
1. Grali piosenkę Freddiego M. "Dedodede" (Living On My Own) - i wtedy dwu młodych ludzi na parkiecie (chłopców około lat 20) tańczyło ze sobą niejako przytulając się do siebie - mimo że obecnie jestem skrajnie tolerancyjny wobec osób LGBT to wówczas trochę mnie to zszokowało (choć jednocześnie było to jakieś na swój sposób fajne i urocze- dla jasności: byłem i jestem twardym-ortodoksyjnym "hererykiem")!
2. Ponieważ w czasie tego pobytu popijałem piwo więc w pewnym momencie udałem się do toalety w celu opróżnienia pęcherza; odchodząc od pisuaru mijałem się z jakimś dość młodym człowiekiem (coś około 20 lat), który mijając się ze mną powiedział: "fajne wąsy". No więc co ja sobie wtedy pomyślałem? "Gość chyba szuka zadymy?" - więc że tak powiem olałem ten jego tekst i wyszedłem.
Mniej więcej 20-25 lat od tamtego czasu wyczytałem, że Freddi przez całe dorosłe/gejowskie życie nosił wąsy dlatego, że to jest w środowisku gejowskim uznany symbol męskiego homoseksualizmu.
Gdy o tym wyczytałem inaczej spojrzałem na tę sytuację z WC z 1993 roku.
Ot i takie historie "mchu i paproci" ("Żwirek kręci z Muchomorkiem").
😊
S pozdravem
Zwierzęta podobnie jak ludzie mają BARDZO SILNY INSTYNKT oraz ODCZUWAJĄ CIERPIENIA |