Moim zdaniem każdy byt fizyczny jest formą energii przejawiającej się w dwóch podstawowych postaciach: jako ruch oraz jako materia/struktura.
To, co fizycznie objawia się w świecie dostępnym obserwacji - czyli do granicy naszego horyzontu poznania - ma naturę skończoną i określoną. Każda rzecz, zjawisko, odległość, czas trwania, ilość energii czy forma materii występuje jako coś policzalnego, ograniczonego albo przynajmniej mierzalnego.
W tym sensie świat fizyczny wydaje się "porcjowany": nie objawia się nam jako czysta nieskończoność, lecz jako zbiór konkretnych form, zdarzeń, stanów i relacji.
Nieskończoność pojawia się dopiero jako pojęcie graniczne: poza horyzontem obserwacji, poza granicą doświadczenia albo w abstrakcji matematycznej. Możemy o niej myśleć, ale nie spotykamy jej bezpośrednio jako konkretnego bytu fizycznego.
Podobnie jest z pojęciami abstrakcyjnymi. Dopóki ujmujemy je w ramach jakiegoś pojęcia, zbioru albo relacji, nadajemy im granice. Pojęcie zaczyna istnieć dla umysłu dopiero wtedy, gdy zostaje w jakiś sposób wyodrębnione.
Dlatego skłaniałbym się do tezy, że wszystko, co istnieje jako konkretny byt fizyczny lub konkretne pojęcie, ma granice. Nieskończoność nie jest rzeczą w świecie, lecz raczej horyzontem myślenia o świecie.
Być może granica jest warunkiem istnienia rzeczy. Coś staje się "czymś" dopiero wtedy, gdy zostaje odróżnione od reszty, a więc gdy posiada jakąś granicę.
youtu.be/5VCiU1osa3w