Zastanawiam się, czy normy społeczne, które później zostają sformalizowane jako prawo, nie mają u podstaw biologicznych i instynktownych mechanizmów obecnych już u zwierząt społecznych.
Instynkt można rozumieć jako wrodzoną dyspozycję do określonych zachowań służących przetrwaniu jednostki lub gatunku. Jeśli tak, to czy potrzeba porządku, hierarchii, ochrony własności, obrony grupy, karania agresji, regulowania dostępu do zasobów albo ochrony potomstwa nie jest pierwotnie właśnie takim mechanizmem?
Prawo byłoby wtedy nie zaprzeczeniem natury, lecz jej kulturowym rozwinięciem: próbą ujęcia pierwotnych impulsów społecznych w trwałe, abstrakcyjne i powszechnie obowiązujące reguły.
Nie chodzi mi o to, że kodeks cywilny czy konstytucja są „instynktem” wprost, ale że ich głębokim źródłem może być potrzeba stadnego przetrwania, porządku i kontroli konfliktów. |