>Widuję mnóstwo dyskusji na temat tego, co jest "fizyczne", a co nie, ale nigdy nie >spotkałem się z satysfakcjonującą definicją tego, co termin "fizyczne" właściwie >oznacza. >Wszystkie znane mi definicje zdają się obarczone błędem błędnego koła - na przykład: >"rzeczy fizyczne to takie, które można opisać za pomocą praw fizyki". Zgoda, ale co >definiuje prawa fizyki? Zachowanie rzeczy fizycznych? To byłoby właśnie rozumowanie w kółko. >Jestem ciekaw, jakie lepsze definicje tego, co "fizyczne", zostały zaproponowane.
To jest ciekawe zagadnienie, bo okazuje się, że bardzo trudno jest przedstawić sensowną definicję kategorii fizyczności. To jest jeden z zarzutów wobec fizykalizmu/materializmu.
Można, jak zauważyłeś, definiować "własność fizyczną" poprzez odniesienie do predykatów aktualnych teorii fizycznych, np.: teorii względności i uznać, że fizyczne jest to co posiada niezerowy tensor energii-pędu, gdzie ten tensor odgrywa rolę źródła zakrzywień czasoprzestrzennych, a więc to co zakrzywia czasoprzestrzeń i podlega zakrzywieniom jest fizyczne. Czyli w zasadzie wszystko o czym wiemy, że istnieje aktualnie. No ale wiemy bardzo dobrze, że paradygmaty się zmieniają i mogą zostać obalone na rzecz innych, w związku z czym prawie na pewno ta definicja jest fałszywa.
Jedną z odpowiedzi fizykalistów jest definiowanie własności fizycznej przed odniesienie do teorii fizyki idealnej/skończonej, ale tutaj problem polega na tym, że nie mamy zielonego pojęcia jak taka fizyka wygląda, więc definiowanie fizyczności w ten sposób nie wiadomo co znaczy - jest nonsensem.
Ogólnie zagadnienie jest bardzo złożone i ja nie znam dobrego wyjścia, ale też słabo już pamiętam książki, które czytałem.
|