Racjonalista - Strona głównaDo treści
Całun Turyński - czemu "negatyw"? Cud czy niekoniecznie?

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
dzisiaj 12:13Lolek_Salambek (2866 punktów)Całun Turyński - czemu "negatyw"? Cud czy niekoniecznie?
Informacje na podstawie Chatu GPT oraz podcastów

Zdaniem większości badaczy Całunu Turyńskiego, zjawisko "negatywu" nie dowodzi samo w sobie, że Całun jest płótnem pochodzącym z czasów Jezusa.
Jest to natomiast interesującą właściwością fizycznego zapisu obrazu, która stała się jednym z powodów rozwoju nowoczesnych badań nad tą relikwią.

Szczególne znaczenie miały badania zespołu STURP przeprowadzone w Turynie w październiku 1978 roku.
Zespół ten prowadził badania przez około 120 godzin i wykonywał fotografie, pomiary spektroskopowe, badania promieniowaniem rentgenowskim oraz inne analizy.


Aspekt negatywu fotograficznego, informacje ogólne

Jedną z niezwykłych właściwości obrazu znajdującego się na Całunie Turyńskim jest jego specyficzny charakter tonalny. W zwykłym oglądzie płótna obraz jest bardzo słaby, monochromatyczny i mało kontrastowy. Dopiero jego sfotografowanie i odwrócenie wartości tonalnych ujawnia obraz, który przypomina fotograficzny pozytyw. Negatyw fotograficzny ujawnił wyraźny, przestrzennie przekonujący obraz ludzkiej twarzy i ciała.

Można postawić pytanie: czy sposób wykonania obrazu mógł zostać celowo tak skonstruowany, aby po późniejszym odwróceniu tonalnym dawał niezwykle sugestywny obraz człowieka?

Właśnie tutaj pojawia się problem interpretacyjny. Zwolennicy autentyczności Całunu zwracają uwagę, że jego obraz posiada cechy, które trudno wyjaśnić zwykłym średniowiecznym malarstwem. Badania zespołu STURP z 1978 r. prowadziły do wniosku, że obraz nie odpowiada typowemu dziełu malarskiemu. Jednym z badaczy zajmujących się właściwościami obrazu był John P. Jackson, który wraz ze współpracownikami analizował zależność między intensywnością obrazu a odległością płótna od powierzchni ciała. W 1984 r. opublikowano analizę wskazującą na istnienie związku między natężeniem obrazu a trójwymiarową strukturą ciała.

Z kolei badacze sceptyczni wobec autentyczności Całunu proponowali zupełnie inne wyjaśnienie. Walter C. McCrone, amerykański mikroskopista i chemik, analizując próbki pobrane z płótna, twierdził, że obraz został wykonany przy użyciu pigmentów malarskich. Według jego interpretacji na włóknach znajdowały się cząstki czerwonej ochry i cynobru w medium organicznym, co skłoniło go do uznania Całunu za średniowieczne dzieło malarskie. McCrone datował jego powstanie na XIV wiek, w przybliżeniu na okres bezpośrednio poprzedzający pojawienie się Całunu w źródłach historycznych.

Jego stanowisko nie jest jednak równoznaczne z naukowym rozstrzygnięciem całego problemu. Wyniki McCrone'a były kwestionowane przez innych badaczy, podobnie jak interpretacja późniejszych badań radiowęglowych.

Trzy laboratoria, które w 1988 r. przeprowadziły datowanie metodą węgla C14, uzyskały przedział 1260-1390 r. n.e. Z drugiej strony część badaczy, w tym Raymond Rogers, podważała reprezentatywność próbki wykorzystanej do datowania. Spór dotyczył między innymi tego, czy pobrany fragment rzeczywiście reprezentował zasadniczą część pierwotnego płótna.

Nowsza analiza fragmentów pozostałych po próbce wykorzystanej w 1988 r., opublikowana w 2026 r. przez Rachel Freer-Waters i A. J. Timothy'ego Julla prowadzi do wniosku określającego średniowieczne wynik datowania radiowęglowego, choć sam problem Całunu pozostaje przedmiotem dalszej dyskusji.

Negatyw fotograficzny Całunu stanowi ciekawą właściwość jego obrazu, lecz nie stanowi samodzielnego dowodu jego pochodzenia z I wieku.


Zdaniem naukowców historia Całunu Turyńskiego pokazuje, że rzetelna ocena jego autentyczności wymaga jednocześnie analizy samego obrazu, wyników datowania, jakości próbek oraz zasad dostępu do relikwii.

Badacze podkreślają ponadto, że jeśli przyjąć, że Całun faktycznie pochodzi z I wieku nie oznacza to automatycznie, że aspekt "negatywu" sam w sobie stanowi dowód zjawiska nadprzyrodzonego.

Dalej przedstawiam wyniki badań czterech badaczy, o bardzo dużym dorobku naukowym, którzy zajmowali się badaniami związanymi z aspektem negatywu.
Są to Walter C. McCrone, Raymond N. Rogers, Paolo Di Lazzaro, Peter Geimer oraz Joseph S. Accetta.

Ich specjalizacje obejmują między innymi chemię, mikroskopię, fizykę promieniowania, spektroskopię oraz analizę obrazu.


.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Lolek_Salambek (2866 punktów)Odp: Całun Turyński - czemu "negatyw"? Cud czy niekoniecznie

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU

2
.


Pierwszym z tych badaczy jest amerykański chemik i mikroskopista Walter C. McCrone.
McCrone twierdził, że znalazł na części włókien cząstki czerwonego tlenku żelaza oraz ślady substancji odpowiadającej medium malarskiemu. Na tej podstawie interpretował wizerunek jako rezultat zastosowania pigmentów, a nie jako skutek zjawiska nadprzyrodzonego.

Drugim badaczem jest amerykański chemik Raymond N. Rogers, wieloletni pracownik Los Alamos National Laboratory. Rogers był kierownikiem części chemicznej zespołu STURP, który w 1978 roku przeprowadził szeroko zakrojone badania Całunu. Jego podstawową specjalizacją była chemia, w szczególności chemia pirolityczna, analiza termiczna oraz analiza chemiczna materiałów archeologicznych. Rogers pracował jako zawodowy chemik przez około pięćdziesiąt dwa lata.

Rogers nie uznawał negatywowego charakteru obrazu za wystarczającą podstawę do wyciągnięcia wniosku o cudownym pochodzeniu Całunu. W jednym z opracowań wskazywał na możliwość wykorzystania reakcji Maillarda jako potencjalnego mechanizmu powstawania obrazu

Reakcja Maillarda - naturalny proces chemiczny zachodzący podczas podgrzewania żywności; odpowiada m.in. za brązowienie i powstawanie charakterystycznego aromatu oraz smaku; Przykłady: skórka pieczywa staje się brązowa i aromatyczna; przypieczona powierzchnia mięsa nabiera ciemniejszego koloru i intensywnego smaku; podczas palenia kawy powstają charakterystyczne aromaty; frytki i pieczone ziemniaki zyskują złocistą, chrupiącą powierzchnię; Co się dzieje w takich procesach? W uproszczeniu: cukry + aminokwasy (składniki białek) + wysoka temperatura → nowe związki → brązowy kolor + aromaty + smak)

Rogers krytykował również hipotezę Johna Jacksona, która próbowała wiązać obraz z niezwykłym promieniowaniem towarzyszącym zmartwychwstaniu.

Trzecim autorytetem jest włoski fizyk Paolo Di Lazzaro.
Di Lazzaro posiada stopień doktora w dziedzinie fizyki i jest związany z ENEA, czyli włoską Narodową Agencją Nowych Technologii, Energii i Zrównoważonego Rozwoju. Jego podstawowe specjalizacje obejmują lasery, promieniowanie ultrafioletowe, układy optyczne oraz oddziaływanie promieniowania z materią.

Zespół Di Lazzaro prowadził eksperymenty polegające na naświetlaniu lnu krótkimi impulsami promieniowania ultrafioletowego. Wyniki tych doświadczeń pokazały, że odpowiednio dobrane impulsy VUV mogą wywołać na lnie zabarwienie wykazujące część właściwości przypisywanych obrazowi Całunu.

Wynik ten uważany za istotny, ponieważ pokazuje, że podobny efekt można badać za pomocą znanych procesów fizycznych. Nie oznacza on jednak, że Di Lazzaro udowodnił, iż Całun powstał właśnie w taki sposób.

Czwartym badaczem jest amerykański fizyk Joseph S. Accetta. Accetta posiada stopień doktora fizyki i w 1978 roku należał do zespołu STURP jako specjalista od spektroskopii w podczerwieni. Jego główne obszary specjalizacji obejmują spektroskopię, termografię, obrazowanie w podczerwieni oraz fizykę procesów tworzenia obrazu.

Accetta w późniejszych pracach przyjął hipotezę, że właściwości Całunu można analizować również w kontekście technologii drukarskich XIV wieku, a nie wyłącznie w kontekście cudu. Kluczowe wniosków z badań Accetty

Wizerunek wykazywał podobieństwa widmowe do obszarów przypalonych, ale nie oznaczało to, że powstał w wyniku zwykłego przypalenia.

Badania nie dostarczyły dowodu na konkretny mechanizm powstania wizerunku. Eksperyment Accetty nie wykazał, że obraz został utworzony przez promieniowanie, ciepło czy konkretną reakcję chemiczną.

Współczesne opisy wyników STURP podkreślają, że eksperymenty w podczerwieni nie przyniosły rozstrzygającego wyjaśnienia natury wizerunku.

Późniejsza interpretacja Accetty poszła w kierunku hipotezy o technice kontaktowej, a nie hipotezy o zjawisku promieniowania.

W swoich późniejszych pracach Accetta argumentował, że charakterystyczne właściwości "3D" obrazu można wyjaśniać procesem kontaktowym, a w publikacji dotyczącej możliwego XIV-wiecznego pochodzenia zaproponował hipotezę wykorzystującą średniowieczną technikę druku z użyciem drewnianego klocka. To jednak jest późniejsza hipoteza Accetty, a nie wynik bezpośrednio ustalony przez STURP w 1978 roku.
.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU

3
.

Czy ludzie "widzą" w Całunie twarz Jezusa, ponieważ mózg jest "leniwy"?
Oddzielną kwestią jest sama percepcja. Stwierdzenie, że mózg jest "leniwy", jest atrakcyjną metaforą, ale lepiej mówić o pojęciu ekonomii poznawczej, przetwarzania predykcyjnego, rozpoznawania wzorców oraz pareidolii.
Ludzki system wzrokowy nie działa jak aparat fotograficzny, który biernie rejestruje wszystko, co znajduje się przed obiektywem. Informacja docierająca do oka jest przetwarzana i interpretowana w kontekście wcześniejszego doświadczenia, oczekiwań oraz informacji znajdujących się w otoczeniu. W przypadku obrazów niepełnych lub słabo kontrastowych mózg może uzupełniać brakujące informacje i przypisywać niejednoznacznym kształtom znane znaczenia.

Mechanizm ten można określić jako pareidolię, czyli tendencję do dostrzegania znaczących i znajomych wzorców w bodźcach, które same w sobie nie muszą takiego wzorca zawierać.

Co interesujące, istnieją badania eksperymentalne bezpośrednio odnoszące się do Całunu. Mercedes Sheen i Timothy R. Jordan badali wpływ kontekstu religijnego na dostrzeganie rzekomych napisów w niejednoznacznym obrazie. Uczestnicy eksperymentu oglądali zwykłe płótno pozbawione napisów, ale liczba dostrzeganych "napisów" wzrastała, gdy informowano ich, że oglądają ważny artefakt religijny, a jeszcze bardziej, gdy przedstawiano im możliwe słowa, które mieli rozpoznać. Autorzy wskazali to jako przykład wpływu kontekstu i oczekiwań na percepcję.

Dlatego niektórzy badacze twierdzą, że fakt, iż obserwatorzy rozpoznają na Całunie twarz człowieka, a następnie identyfikują ją jako twarz Jezusa, ma co najmniej dwa możliwe poziomy wyjaśnienia. Pierwszy jest czysto percepcyjny: słaby, niejednoznaczny obraz ludzkiej twarzy uruchamia mechanizmy rozpoznawania wzorców. Drugi jest kulturowy: jeśli obserwator wie, że ogląda relikwię chrześcijańską przedstawiającą rzekomo ciało Chrystusa, jego oczekiwania mogą wpływać na sposób interpretowania niejednoznacznych elementów obrazu.

Innymi słowy można powiedzieć, że ludzki system wzrokowy aktywnie interpretuje obrazy o niskim kontraście i uzupełnia ich niejednoznaczne elementy na podstawie rozpoznanych wzorców, doświadczenia i kontekstu. W przypadku Całunu szczególne znaczenie może mieć fakt, że po odwróceniu tonalnym obraz staje się znacznie bardziej czytelny dla systemu percepcyjnego. Kontekst religijny może natomiast wpływać na sposób interpretowania rozpoznanej twarzy.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że sama twarz jest "wymyślona przez mózg". Na płótnie rzeczywiście znajduje się obraz ludzkiej postaci, a jego właściwości fizyczne są przedmiotem wieloletnich badań.
Problem polega raczej na tym, jak daleko można posunąć się od obiektywnego stwierdzenia "na płótnie znajduje się obraz ludzkiej postaci" do znacznie bardziej szczegółowego twierdzenia "jest to obraz twarzy Jezusa Chrystusa"
?


Kwestia niezależności prowadzonych badań nad aspektem negatywnej tonacji

Trzeba odróżnić niezależność naukową od całkowitej bezstronności światopoglądowej. Żaden naukowiec nie funkcjonuje bowiem poza środowiskiem instytucjonalnym, zawodowym i finansowym.

McCrone miał pod tym względem szczególną pozycję, ponieważ od 1956 roku działał jako niezależny konsultant, a w 1960 roku stworzył własny instytut badawczy.

Walter C. McCrone był amerykańskim chemikiem, doktorem chemii organicznej Cornell University i wieloletnim specjalistą w dziedzinie mikroskopii chemicznej. Przed rozpoczęciem analizy próbek Całunu miał około 43 lat doświadczenia w mikroskopii i analizie materiałów.

Jednocześnie McCrone miał własną, bardzo zdecydowaną interpretację wyników mikroskopowych. Dlatego jego niezależność instytucjonalna nie oznacza automatycznie, że jego interpretacja musi być bezbłędna.
Najważniejsze wnioski z badań McCrone'a:

.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU

4.
• Na włóknach z obszarów obrazu wykrył cząstki czerwonego tlenku żelaza (ochry czerwonej). Analizując 32 próbki pobrane taśmą klejącą, McCrone stwierdził obecność bardzo drobnych cząstek czerwonego pigmentu na włóknach z obszarów obrazu ciała i "krwi". W próbkach kontrolnych, pobranych z miejsc bez obrazu, takich cząstek nie stwierdził.

• W obszarach interpretowanych jako krew zidentyfikował również cynober- siarczek rtęci (HgS) będący znanym pigmentem malarskim. W kolejnych analizach, wykorzystujących m.in. mikroskopię elektronową i mikroanalizę rentgenowską, McCrone wykrył cynober. Stwierdził również obecność hematytu (tlenku żelaza).

• Uznał, że pigment był związany z organicznym spoiwem typu tempera. W analizowanych cząstkach wykrywał materiał organiczny, który interpretował jako temperę białkową, najprawdopodobniej na bazie kolagenu/żelatyny. Jego zdaniem pigment nie był więc przypadkowym zanieczyszczeniem, ale częścią warstwy malarskiej.

• Na tej podstawie uznał, że wizerunek został wykonany przez artystę.

• McCrone doszedł do wniosku, że Całun jest dziełem malarskim, wykonanym przy użyciu czerwonej ochry i cynobru w medium temperowym.
W swojej interpretacji uważał, że pigment został zastosowany zarówno do utworzenia obrazu, jak i do podkreślenia obszarów przedstawiających krew.

• McCrone uważał, że technika i pigmenty wskazują na średniowieczne pochodzenie obrazu.

• Na podstawie identyfikacji pigmentów oraz interpretacji techniki malarskiej wiązał powstanie obrazu z XIV wiekiem.
Była to jednak jego interpretacja wyników mikroskopowych, a nie wynik datowania radiowęglowego.

Wnioski McCrone'a nie były zgodne z oficjalną interpretacją całego zespołu STURP. W podsumowaniu STURP z 1981 roku stwierdzono, że badania nie wykazały pigmentu, farby ani barwnika odpowiadającego za powstanie obrazu, a wizerunek interpretowano jako związany z procesami utleniania i odwodnienia celulozy.

McCrone natomiast podtrzymywał swoje stanowisko, że wykryte pigmenty były zasadniczym składnikiem obrazu. Najważniejszym sprawdzianem niezależności jego wniosków pozostaje możliwość powtórzenia obserwacji przez innych mikroskopistów.

Przypadek McCrone'a i STURP pokazuje, że interpretacje wyników badań próbek różniły się w przypadku różnych badaczy.

Pokazuje to, że niezależność badacza może zwiększać różnorodność hipotez, ale nie rozstrzyga sama w sobie sporu naukowego.

W przypadku Rogersa jego wieloletnia praca w Los Alamos oznaczała, że jego kariera naukowa nie była związana z Kościołem Katolickim. Rogers pozostawał więc niezależny od kościelnej struktury instytucjonalnej, choć nie był niezależny od własnego wcześniejszego udziału w STURP.

Istotnym argumentem na rzecz jego niezależności metodologicznej jest fakt, że zmieniał własne poglądy pod wpływem nowych analiz.

Przykładem jest jego późniejsze zainteresowanie hipotezą, że próbka użyta w 1988 roku mogła nie reprezentować głównej części płótna.

Rogers nie powinien więc być przedstawiany ani jako rzecznik Kościoła, ani jako jego przeciwnik, lecz jako chemik prowadzący określone analizy.

Di Lazzaro również nie był pracownikiem instytucji kościelnej,
ponieważ jego zasadnicza kariera naukowa związana była z państwowym włoskim ośrodkiem ENEA. Jego badania promieniowania i laserów były prowadzone w ramach szerszej działalności naukowo-technicznej ENEA.

Z punktu widzenia niezależności jest to istotne, ponieważ jego eksperymenty nie były finansowane ani organizowane jako część kościelnego programu potwierdzania autentyczności relikwii.

Jednocześnie fakt, że Di Lazzaro badał mechanizmy mogące tworzyć podobne przebarwienia, nie oznacza, że jego eksperymenty odtworzyły wszystkie cechy Całunu.

Dlatego jego wyniki powinny być traktowane jako argument przeciwko automatycznemu wnioskowaniu "negatyw oznacza cud", a nie jako ostateczne wyjaśnienie pochodzenia Całunu.

Joseph Accetta jest natomiast przykładem badacza, którego niezależność należy oceniać ostrożnie, ponieważ uczestniczył w pierwotnych badaniach STURP.

Jego późniejsze odrzucenie autentyczności Całunu pokazuje jednak, że uczestnictwo w jednym projekcie badawczym nie musi oznaczać trwałego podporządkowania się jego wcześniejszym wnioskom.

Reasumując, wydaje się, że należy zachować ostrożność zarówno wobec twierdzenia, że negatyw dowodzi cudu, jak i wobec przeciwnego twierdzenia, że dowodzi brak takiego cudu.

Najbardziej uzasadniony naukowo wniosek brzmi, że negatywowy charakter obrazu jest rzeczywistą i niezwykłą właściwością Całunu.

Warto też zauważyć, że w 2026 roku ukazała się nowa, recenzowana analiza Timothy'ego Julla i Rachel Freer-Waters, dotycząca zachowanych fragmentów próbek z 1988 roku, która nie znalazła dowodów na zanieczyszczenie analizowanego materiału i uznała go za zgodny z główną częścią Całunu. To pokazuje, że kwestia reprezentatywności próbki nadal jest przedmiotem badań i nie powinna być przedstawiana jako naukowo rozstrzygnięta jednostronnie.

.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU
5.
Koncepcje "negatywność tonacji Całunu jako zamierzona mistyfikacja"

Można zadać pytanie czy Całun Turyński nie jest swoistą "mistyfikacją", opracowaną na przykład w Średniowieczu w taki wyszukany sposób, by tonacja barw była na nim odwrócona - kwestia chęci uwiarygodnieniania "cudowności" Całunnu?
Oczywiście w Średniowieczu nie znano określenia "negatyw fotograficzny" - co nie zmienia faktu, że teoretycznie rzecz biorąc taki zamysł mógł powstać w głowie określonej osoby - "zleceniodawcy" wykonania Całunu w postaci tego co obecnie określamy mianem "negatywu fotograficznego".
Niektórzy badacze prezentowali takie stanowisko.

Nicholas P. L. Allen - "protofotograficzna" hipoteza średniowiecznego fałs.zerstwa

Nicholas Peter Legh Allen, południowoafrykański historyk sztuki, artysta i historyk technologii.
Jego dorobek naukowy jest następujący
• Doctor Technologiae w dziedzinie sztuki,
• PhD z historii sztuki na University of Durban-Westville,
• PhD z greki
• rozprawa doktorska z historii sztuki z 1994 r. nosiła tytuł "The Methods and Techniques Employed in the Manufacture of the Shroud of Turin" - "Metody i techniki zastosowane przy wytworzeniu Całunu Turyńskiego",
• w późniejszym okresie był profesorem i dyrektorem ds. współpracy międzynarodowej North-West University.

Allen nie twierdził po prostu: "średniowieczny artysta namalował negatyw". Jego hipoteza była taka:
średniowieczny twórca mógł wykorzystać camera obscura, światłoczułe substancje i światło słoneczne do wytworzenia na płótnie obrazu przypominającego fotografię.

Camera obscura (łac. "ciemna komnata") to bardzo prosty przyrząd optyczny, który pozwala rzucić na powierzchnię wewnątrz ciemnego pomieszczenia obraz rzeczy znajdujących się na zewnątrz.
Jeżeli w jednej ze ścian wykonamy bardzo mały otwór, promienie światła przechodzące przez niego utworzą na przeciwległej ścianie rzeczywisty obraz tego, co znajduje się przed otworem.
I właśnie tutaj zaczyna się związek z Całunem Turyńskim
Jeżeli zamiast zwykłej ściany umieścimy za otworem materiał światłoczuły, możemy próbować utrwalić powstały obraz.

Współczesna fotografia działa na tej samej podstawowej zasadzie:
światło → otwór/soczewka → obraz → materiał światłoczuły → utrwalony obraz.

Oczywiście średniowieczny człowiek nie miał filmu fotograficznego, ale znał niektóre elementy tej optyki.
Camera obscura była znana na długo przed średniowieczem. Opisy podobnego zjawiska pojawiają się już u Arystotelesa, a później bardzo dokładnie zajmował się nim m.in. Ibn al-Hajsam (Alhazen) około XI wieku. W Europie opisali ją później m.in. Roger Bacon i Leonardo da Vinci.

Camera obscura sama w sobie NIE robi fotografii. Ona tylko tworzy obraz światłem.
Żeby zrobić coś przypominającego fotografię, trzeba jeszcze mieć sposób, aby ten obraz utrwalić.

I właśnie tutaj pojawia się hipoteza Nicholasa Allena dotycząca Całunu:
średniowieczny twórca mógł wykorzystać camera obscura + odpowiednio przygotowane światłoczułe substancje, aby uzyskać na płótnie obraz bez tradycyjnego malowania pędzlem.

To jest bardzo śmiała hipoteza, ale technicznie można ją eksperymentalnie testować.
Co więcej, jest jeszcze ciekawsza kwestia: czy średniowieczny człowiek dysponował substancjami wystarczająco światłoczułymi, aby taki obraz rzeczywiście powstał?

I tutaj wchodzimy w temat soli srebra, chlorku srebra, azotanu srebra, światłoczułości oraz czasu ekspozycji.
Co istotne, Allen eksperymentalnie próbował taki obraz odtworzyć przy użyciu materiałów dostępnych w średniowieczu. Jego hipoteza zakładała więc nie tyle znajomość dziewiętnastowiecznej fotografii, ile odkrycie jej podstawowej zasady na długo przed wynalezieniem fotografii.

W jego ujęciu szczególnie ważne było to, że średniowieczny twórca mógł uzyskać obraz negatywowy bez konieczności ręcznego namalowania "odwróconego" wizerunku.

.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają BARDZO SILNY INSTYNKT ŻYCIA oraz ODCZUWAJĄ CIERPIENIA.
Im więcej myślę o tym jak powstał Wszechświat tym bardziej utwierdzam się w swoim AGNOSTYCYŹMIE !
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU
6.

Koncepcje i badania Lynna Picknetta, Clive'a Prince'a oraz Keith Prince

Tu pojawia się już bardzo wyraźnie koncepcja:
Całun = średniowieczna fotografia.
Picknett i Prince opublikowali ją w książce:
"Lynn Picknett, Clive Prince, Turin Shroud: In Whose Image?" ("Lynn Picknett, Clive Prince, Całun Turyński: Czyj to obraz?"), 1994.
Późniejsze wydanie ukazało się jako:
"The Turin Shroud: How Leonardo da Vinci Fooled History" ("Całun Turyński: Jak Leonardo da Vinci oszukał historię")

Ich hipoteza była znacznie bardziej konkretna od hipotezy Allena: twierdzili, że Całun jest wynikiem techniki fotograficznej/protofotograficznej z użyciem camera obscura, a jego wykonawcą miał być Leonardo da Vinci. Przeprowadzili również własne eksperymenty z camera obscura, światłoczułym płótnem i materiałami, które - ich zdaniem - były dostępne w XV wieku.

Protofotografia
- uzyskanie obrazu za pomocą światła i optyki, a następnie jego utrwalenie, zanim w XIX wieku powstała fotografia w ścisłym znaczeniu tego słowa.
W tym kontekście teoretycznie można sobie wyobrazić sytuację:
człowiek średniowieczny nie zna pojęcia "fotografii", nie zna teorii chemicznej stojącej za fotografią, ale odkrywa eksperymentalnie, że światło przechodzące przez mały otwór może utworzyć obraz, a pewna substancja naniesiona na płótno zmienia się pod wpływem światła.

Co ważne, sami autorzy podkreślają, że ich eksperymenty miały odtworzyć właśnie tę charakterystyczną właściwość Całunu, którą współcześnie określamy jako "negative effect".

Natomiast trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć kwalifikacje tych osób:

Lynn Picknett - pisarka, dziennikarka, badaczka i popularyzatorka historii religii oraz zagadek historycznych; posiada wykształcenie uniwersyteckie w zakresie literatury angielskiej, ale nie jest profesorem historii sztuki ani nauk przyrodniczych.

Clive Prince - pisarz, badacz i wykładowca zajmujący się paranormalnością, okultyzmem oraz zagadkami historycznymi i religijnymi.

Keith Prince - współpracownik eksperymentalny Picknett i Prince; ich własne materiały przypisują mu istotny udział w praktycznych eksperymentach nad odtworzeniem obrazu.
A zatem nie należy stawiać ich w tej samej kategorii akademickiej co Nicholasa Allena.


Koncepcje i badania Nissana N. Pereza
Praca doktorska Nissan N. Perez: "Picturing Faith: Christian Representations in Photography" ("Obrazowanie wiary: chrześcijańskie przedstawienia w fotografii"), obroniona na University of Brighton w 2012 roku.

Jest to rozprawa doktorska poświęcona historii fotografii i przedstawieniom chrześcijańskim.

Perez był związany z badaniami i kuratorstwem fotografii; jego wcześniejsza książka "Revelation: Representations of Christ in Photography" ("Objawienie: Wizerunki Chrystusa w fotografii") - 2003 rok - stanowiła podstawę części jego późniejszych badań.

W książce tej Perez pisze, że
Cytat:
Całun może być rozpatrywany jako bardzo wczesny, tajemniczy poprzednik fotografii i że chemicznie wytworzony "negatyw" może wskazywać na wczesne eksperymenty z obrazowaniem chemiczno-mechanicznym.

Następnie, omawiając możliwość średniowiecznego fał.szerstwa, stwierdza wprost, że gdyby Całun rzeczywiście był średniowiecznym falsyfikatem, oznaczałoby to, iż średniowieczne umysły rozpoznały zasadę fotografii i celowo stworzyły obraz negatywowy.

Trzeba jednak zachować jedno ważne zastrzeżenie: u Pereza nie jest to przedstawione jako dowiedziony fakt historyczny, lecz jako hipotetyczna interpretacja historii fotografii.

W klasycznej dyskusji nad Całunem argument wygląda następująco:
"Średniowieczny fał.szerz nie mógł stworzyć negatywu, ponieważ fotografia jeszcze nie istniała."

Pojawia się jednak pytanie:
"A co, jeśli właśnie stworzenie czegoś, czego zwykły człowiek nie potrafił prawidłowo odczytać, było częścią strategii mistyfikacji?"

I właśnie w tym kierunku idzie argumentacja Pereza/Jonesa: negatywowość mogła służyć jako rodzaj "dowodu", że obraz nie jest zwykłym dziełem ludzkiego artysty.

To byłaby bardzo wyrafinowana konstrukcja:
płótno → pozornie niewyraźny obraz → niezwykła "ukryta" informacja → dopiero po odwróceniu tonalnym pojawia się realistyczny Chrystus → odbiorca uznaje, że człowiek nie mógł tego wykonać → obraz zostaje uznany za cudowny.

.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU
7.

Koncepcje i badania Joe'a Nickell'a

Jego eksperyment pokazuje, że sama negat.ywowość nie musi wymagać technologii fotograficznej.
Nickell to badacz zajmujący się m.in. analizą relikwii i zjawisk paranormalnych, już w 1979 r. opisał eksperyment, w którym wykorzystał mokre płótno, relief/model ciała oraz mieszaninę mirry i aloesu. Otrzymał obraz, który miał charakterystyczną negat.ywową charakterystykę tonalną i nie posiadał typowych śladów pędzla.

Można zatem sobie wyobrazić mechanizm, w którym negat.yw powstaje jako naturalna konsekwencja konkretnej techniki odciskania obrazu, bez świadomego rozumienia zasad fotografii.

Joe Nickell był doktorem nauk humanistycznych,
badaczem i autorem, ale ważne jest precyzyjne określenie jego pozycji: nie był fizykiem, chemikiem ani historykiem średniowiecza. Jego specjalnością było badanie twierdzeń o zjawiskach paranormalnych, relikwiach, oszustwach, fał.szerstwach i zagadkach historycznych, przy wykorzystaniu metod śledczych, analizy dokumentów i eksperymentu. Zmarł 4 marca 2025 r.

Wykształcenie
Jego doktorat nie był z nauk przyrodniczych. Zajmował się zagadnieniami literacko-historycznymi; jego rozprawa dotyczyła m.in. zagadki zaginięcia pisarza Ambrose'a Bierce'a. The New Yorker opisywał, że w ramach doktoratu Nickell analizował kilka zagadek literackich i historycznych.
Jego doświadczenie zawodowe było dość niezwykłe. Przed karierą akademicką pracował jako:
zawodowy iluzjonista, prywatny detektyw.

Jaki był jego rzeczywisty dorobek?
Był bardzo obszerny. Nickell napisał lub współtworzył ponad 30 książek. Były to między innymi:

1983 - "Inquest on the Shroud of Turin" - "Dochodzenie w sprawie Całunu Turyńskiego"

Później książka była wznawiana i rozwijana.

1993 - Looking for a Miracle - "W poszukiwaniu cudu"
Badanie cudów, relikwii, ikon, stygmatów i innych zjawisk uznawanych za nadprzyrodzone.

1994 - "Camera Clues: A Handbook for Photographic Investigation" -"Wskazówki z obiektywu: Poradnik fotograficznego dochodzenia"
Książka ta dotyczy również analizy fotografii oraz metod wykrywania fotograficznych mistyfikacji.

1996 - "Detecting Forgery: Forensic Investigation of Documents" - "Wykrywanie fał.szerstw: kryminalistyczne badanie dokumentów"
Książka to omawia metody wykrywania fał.szerstw dokumentów.

1998 - "Crime Science: Methods of Forensic Detection" - "Nauka o przestępczości: Metody wykrywania kryminalistycznego"

2007 - "Relics of the Christ" - "Relikwie Chrystusa"

Książka poświęcona relikwiom związanym z Chrystusem, w tym Całunowi.

2009 - "Real or Fake: Studies in Authentication" - "Prawdziwe czy fałszywe: badania nad uwierzytelnianiem"
Książka o problemach autentyczności i fał.szerstw.

2013 - "The Science of Miracles: Investigating the Incredible" - "Nauka cudów: badanie niewiarygodnego"
Książka o badaniu cudów - aspekt ich "cudowności".

Nickell już w 1983 r. opublikował książkę "Inquest on the Shroud of Turin" - "Dochodzenie w sprawie Całunu Turyńskiego".

Później wielokrotnie powracał do tematu. Jego argumentacja obejmowała historię, ikonografię, medycynę sądową, fizykę, chemię i analizę technik artystycznych.
Nickell nie ograniczał się do stwierdzenia "to średniowieczne fał.szerstwo". Próbował również odpowiedzieć na pytanie:
"Jak średniowieczny fał.szerz mógł uzyskać obraz, który wygląda jak fotograficzny nega.tyw?"

I tutaj przeprowadzał eksperymenty.
Według opisu jego pracy, Nickell wykazywał, że efekt przypominający fotograficzny nega.tyw można uzyskać za pomocą techniki artystycznej dostępnej w średniowieczu.

Jeżeli interesuje nas wartość naukowa argumentu Nickella dotyczącego Całunu, trzeba oddzielić dwie rzeczy.

Jego kompetencje jako badacza były rzeczywiste i szerokie: PhD + doświadczenie w historii/literaturze + kryminalistyka + badanie dokumentów + fotografia + doświadczenie śledcze + wieloletnie badania mistyfikacji i relikwii.
Nie był więc amatorem bez przygotowania.

Jeśli chodzi o Jego specjalizacja naukową to trzeba podkreślić, że nie był On:
ani chemikiem, ani fizykiem, ani specjalistą od fotochemii, ani specjalistą od konserwacji tekstyliów.

Później wielokrotnie powracał do tematu. Jego argumentacja obejmowała historię, ikonografię, medycynę sądową, fizykę, chemię i analizę technik artystycznych.
Nickell nie ograniczał się do stwierdzenia "to średniowieczne fał.szerstwo". Próbował również odpowiedzieć na pytanie:
"Jak średniowieczny fał.szerz mógł uzyskać obraz, który wygląda jak fotograficzny nega.tyw?"

I tutaj przeprowadzał eksperymenty.
Według opisu jego pracy, Nickell wykazywał, że efekt przypominający fotograficzny nega.tyw można uzyskać za pomocą techniki artystycznej dostępnej w średniowieczu.

Jeżeli interesuje nas wartość naukowa argumentu Nickella dotyczącego Całunu, trzeba oddzielić dwie rzeczy.
Jego kompetencje jako badacza były rzeczywiste i szerokie:
PhD + doświadczenie w historii/literaturze + kryminalistyka + badanie dokumentów + fotografia + doświadczenie śledcze + wieloletnie badania mistyfikacji i relikwii.
Nie był więc amatorem bez przygotowania.

Jeśli chodzi o Jego specjalizacja naukową to trzeba podkreślić, że nie był On:
ani chemikiem, ani fizykiem, ani specjalistą od fotochemii, ani specjalistą od konserwacji tekstyliów.

Nickell należał do najbardziej konsekwentnych krytyków autentyczności Całunu. Skeptical Inquirer określa go jako badacza, który od początku swojej kariery zajmował się właśnie takimi zagadkami i który szczególnie intensywnie badał Całun.

.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU
8
.


Wcześniejsze świadectwa średniowieczne dotyczące Całunu

Nicolasa Sarzeauda
- francuski mediewista (specjalista naukowy zajmujący się Średniowieczem) oraz historyk sztuki. Jego specjalizacja jest bardzo istotna dla tego tematu: relikwie, kult obrazów i materialne "ślady" Chrystusa w późnym średniowieczu.

Wykształcenie i stopień naukowy:
w 2021 r. uzyskał doktorat z historii średniowiecznej ze specjalizacją w historii sztuki w École des Hautes Études en Sciences Sociales (EHESS); jego doktorat był poświęcony kultowi Świętych Całunów Chrystusa w XIV-XVI w.;
Jest więc zawodowym historykiem średniowiecza i historykiem sztuki, a nie badaczem zajmującym się Całunem jedynie amatorsko czy popularnonaukowo.


Jego dorobek naukowy, nie ogranicza się do jednego artykułu. W bazie HAL znajduje się jego dorobek obejmujący m.in. artykuły dotyczące:
historii relikwii; kultu obrazów; kopii relikwii i obrazów; funkcjonowania relikwii jako dowodów; historii Całunu; sposobów eksponowania relikwii; relacji między kultem relikwii a praktykami społecznymi i ekonomicznymi późnego Średniowiecza.

Co dokładnie twierdzi Nicolasa Sarzeaud?
Jego argumentacja jest następująca: Oresme w traktacie datowanym na 1355-1382 rok mówi o Całunie znajdującym się w kościele w Szampanii i przedstawia go jako przykład oszustwa duchownych. Oresme twierdzi, że duchowni mieli wykorzystywać fałszywe cuda do pozyskiwania pieniędzy od wiernych.

Sarzeaud wykorzystuje to świadectwo jako element argumentacji, że historia Całunu jest dobrze udokumentowana dopiero od XIV wieku, a źródła z epoki przedstawiają go jako przedmiot kontrowersji i oszustwa. W abstrakcie artykułu wprost pisze, że nowe świadectwo potwierdza - w połączeniu z innymi źródłami XIV-wiecznymi - tezę, iż Całun jest średniowiecznym artefaktem.

Badania STURP Całunu Turyńskiego

Badania STURP (Shroud of Turin Research Project) przeprowadzone w 1978 roku wykazały, że wizerunek Całunu nie odpowiada typowemu obrazowi namalowanemu pigmentem lub barwnikiem. Stwierdzono, że zmiana barwy dotyczy przede wszystkim powierzchniowych włókien lnu oraz wiąże się z procesami utleniania i odwodnienia celulozy. W obszarach interpretowanych jako krew wykryto składniki krwi. Analiza obrazu wykazała również zależność intensywności wizerunku od odległości od powierzchni, określaną jako informacja trójwymiarowa. Jednocześnie STURP nie ustalił mechanizmu powstania wizerunku i nie uznał go za wyjaśniony.
Badania trwały około 120 godzin. Zespół przygotowywał eksperymenty już przez około dwa lata wcześniej.
STURP nie był laboratorium ani pojedynczą uczelnią. Był interdyscyplinarnym zespołem około 30 naukowców i specjalistów, związanych m.in. z (wszystkie wymienione niżej jednostki badawcze są amerykańskie):
• Los Alamos National Laboratory
• U.S. Air Force Academy
• Jet Propulsion Laboratory
• Sandia Laboratories
• Brooks Institute of Photography
• Santa Barbara Research Center
• Western Connecticut State University
• New England Institute
• IBM (International Business Machines)


Najważniejsze wnioski STURP

Nie znaleziono pigmentu, farby ani barwnika odpowiedzialnego za wizerunek

To jest jeden z najlepiej udokumentowanych wniosków STURP.
Uwaga: nie oznacza to logicznie "udowodniono, że Całun nie jest dziełem człowieka". Oznacza, że zespół nie znalazł substancji malarskiej wyjaśniającej wizerunek.
Nie udało się ustalić mechanizmu powstania wizerunku
STURP nie odkrył mechanizmu, który pozwalałby wyjaśnić wszystkie właściwości obrazu jednocześnie.
W oficjalnym podsumowaniu z 1981 roku stwierdzono wprost, że żadna znana wówczas kombinacja procesów fizycznych, chemicznych, biologicznych i medycznych nie wyjaśnia całego obrazu.

Wizerunek zawiera informację przestrzenną / "trójwymiarową"

Analiza komputerowa z wykorzystaniem VP-8 Image Analyzer wykazała zależność między intensywnością wizerunku a informacją dotyczącą odległości powierzchni ciała od tkaniny. STURP określił tę właściwość jako zawierającą unikalną informację trójwymiarową.
To jednak również nie jest dowodem na nadnaturalne pochodzenie obrazu
- jest to opis właściwości obrazu.

Obszary interpretowane jako krew zawierały składniki krwi
Badania chemiczne przeprowadzone w ramach prac STURP wykazały obecność hemoglobiny oraz innych składników charakterystycznych dla krwi. Późniejsze opracowania STURP opisywały również obecność albuminy w obszarach "krwi".

Tutaj trzeba jednak oddzielić dwa twierdzenia:
"W obszarach określanych jako krew znajdują się składniki krwi" - to wniosek badań STURP.
Natomiast "jest to krew człowieka z I wieku" - tego STURP nie wykazał.


Reasumując, STURP ustalił szereg właściwości fizycznych i chemicznych wizerunku, ale nie ustalił mechanizmu jego powstania.

.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU
9
.

Kim byli główni naukowcy STURP?

STURP skupiał specjalistów z wielu dziedzin, byli to między innymi:

1. John P. Jackson - fizyk,
specjalizujący się w analizie obrazu i badaniach nad właściwościami fizycznymi Całunu, współtwórca STURP i jeden z kierujących zespołem podczas ekspedycji w 1978 r.

2. Eric J. Jumper - fizyk i specjalista w dziedzinie termodynamiki,
który współtworzył metody komputerowej analizy obrazu Całunu oraz badał jego cechy przestrzenne.

3. Robert William Mottern - specjalista w dziedzinie radiografii i analizy obrazów,
który wykorzystywał techniki obrazowania do badania struktury i cech wizerunku na tkaninie.

4. Raymond N. Rogers - chemik
pracujący w Los Alamos National Laboratory, którego kompetencje w chemii analitycznej i analizie materiałów umożliwiały badanie próbek włókien oraz substancji pobranych z powierzchni Całunu.

5. John H. Heller - lekarz i biochemik,
który wraz z Alanem Adlerem prowadził badania chemiczne plam interpretowanych jako ślady krwi, wykorzystując wiedzę z zakresu biochemii i analizy materiałowej.

6. Alan D. Adler - chemik i specjalista w dziedzinie chemii porfiryn,
którego kompetencje w analizie chemicznej pozwoliły badać skład plam na Całunie i oceniać obecność składników charakterystycznych dla krwi.

7. Donald J. Lynn - naukowiec z Jet Propulsion Laboratory, specjalizujący się w przetwarzaniu i analizie obrazów,
którego doświadczenie w technikach obrazowania stosowanych w badaniach kosmicznych wykorzystano do naukowej dokumentacji i analizy wizerunku Całunu.

Problem ograniczonego dostępu do Całunu

Jednocześnie już w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pojawił się problem ograniczonego dostępu do materiału Całunu.
Ograniczenie to wynikało z faktu, że płótno jest bezcennym i bardzo delikatnym obiektem, a jego właścicielem i dysponentem pozostawała strona kościelna.
W praktyce oznacza to, że naukowcy nie mogli samodzielnie pobierać próbek ani dowolnie decydować o sposobie ich badania.
Najbardziej wyrazisty przykład takiego ograniczenia dotyczył planowanego datowania radiowęglowego metodą węgla C-14 w latach 1986-1988.

Początkowo zakładano udział siedmiu laboratoriów specjalizujących się w datowaniu małych próbek.
Wśród nich znajdowały się laboratoria:
• Uniwersytetu Rochester - USA
• Uniwersytetu Arizony - USA
• Brookhaven National Laboratory - USA
• Uniwersytetu Oksfordzkiego - Wielka Brytania
• ETH w Zurychu
• Harwell w Wielkiej Brytanii
• francuski CNRS-CEA.

W 1986 roku podczas spotkania w Turynie wypracowano protokół zakładający szeroki udział laboratoriów i możliwie kontrolowane pobranie materiału.
W późniejszym okresie władze kościelne zmieniły jednak te ustalenia.
Ostatecznie wybrano tylko trzy laboratoria, znajdujące się w Arizonie (USA), Oksfordzie (GB) oraz Zurychu.
Harry E. Gove
był fizykiem jądrowym pochodzącym z Kanady, który w 1950 roku uzyskał doktorat z fizyki jądrowej na Massachusetts Institute of Technology. Od 1963 roku był profesorem fizyki na University of Rochester w Stanach Zjednoczonych. W Rochester kierował Nuclear Structure Research Laboratory i należał do [b]pionierów zastosowania akceleratorowej spektrometrii mas w datowaniu radiowęglowym.

W 1988 roku jego laboratorium nie otrzymało próbki Całunu do samodzielnego wykonania datowania, mimo że wcześniej uczestniczyło w planowaniu programu.

Gove krytykował zmianę pierwotnego protokołu, ponieważ uważał, że ograniczenie liczby laboratoriów zmniejsza możliwość niezależnego wykrycia błędów pomiarowych. W marcu 1988 roku skierował nawet list do papieża Jana Pawła II, prosząc o przywrócenie pierwotnego protokołu. Jego apel nie doprowadził do zmiany decyzji władz kościelnych.
.
CIĄG DALSZY W NASTĘPNYM WPISIE
.
Lolek_Salambek (2866 punktów)

CIĄG DALSZY POPRZEDNIEGO WPISU

.
Drugim ważnym przykładem był Garman Harbottle, amerykański chemik pracujący w Brookhaven National Laboratory. Harbottle posiadał doktorat z chemii uzyskany na Columbia University w 1949 roku i był starszym naukowcem specjalizującym się w zastosowaniu metod jądrowych do badań archeologicznych.
Laboratorium Brookhaven zostało jednak wyłączone z ostatecznej procedury w 1988 roku.
W ten sposób Harbottle, podobnie jak Gove, nie otrzymał możliwości wykonania niezależnego pomiaru próbki Całunu w ramach oficjalnego programu.

Kolejnym przykładem był Robert L. Otlet z brytyjskiego laboratorium pomiarów izotopowych w Harwell. Otlet był specjalistą w dziedzinie datowania radiowęglowego. Harwell zostało jednak usunięte z ostatecznej listy laboratoriów wybranych do wykonania datowania.
Otlet publicznie krytykował tę decyzję, wskazując, że ograniczenie programu laboratoryjnego osłabia wiarygodność całego przedsięwzięcia.

Niektórzy badacze i publicyści podkreślają, że Kościół mimo tych wykluczeń dopuścił w 1978 roku do bardzo szerokiego programu badań STURP. Interpretacje tych faktów wydają się być mocno subiektywne oraz niejednoznaczne.

Należy pamiętać przy tym, że dopuszczono jedynie do pobrania niewielkich próbek powierzchniowych, które trafiły do części badaczy.


Jednym z nich był Walter C. McCrone, amerykański mikroskopista związany z McCrone Research Institute w Chicago.
McCrone otrzymał 32 próbki taśmy klejącej pobrane z powierzchni Całunu. W 1979 roku przedstawił wyniki, według których na włóknach znajdowały się między innymi cząstki czerwonej ochry i innych pigmentów.
McCrone interpretował te obserwacje jako argument za malarskim pochodzeniem wizerunku.

Z drugiej strony problem ograniczonego dostępu stał się jednak szczególnie widoczny po zakończeniu badań STURP.
W kolejnych dziesięcioleciach wielokrotnie pojawiały się postulaty przeprowadzenia nowych, niezależnych badań całego płótna lub pobrania nowych próbek.

Dostęp do nowych próbek pozostawał zależny od decyzji kościelnego kustosza Całunu i od przyjętej polityki konserwatorskiej - są to w miarę obiektywne oraz zrozumiałe uwarunkowania.

W 1988 roku próbkę pobrano z jednej części płótna, a następnie podzielono ją między trzy wybrane laboratoria.
Datowanie wykonane w Arizonie, Oksfordzie i Zurychu wskazało przedział 1260-1390 po Chrystusie z poziomem ufności wynoszącym co najmniej 95 procent.

Autorzy publikacji tych wyników badań uznali go za dowód, że len Całunu pochodzi z czasów średniowiecza.

Nie zakończyło to jednak sporu, ponieważ część badaczy zakwestionowała reprezentatywność miejsca pobrania próbki i możliwość wpływu późniejszych zanieczyszczeń.
Jednym z najbardziej znanych krytyków datowania
był później Raymond N. Rogers z Los Alamos National Laboratory.
Rogers był chemikiem fizycznym związanym z Los Alamos National Laboratory, a jego późniejsza analiza opublikowana w 2005 roku wskazywała na różnice chemiczne między próbką radiowęglową a innymi częściami Całunu.

Jego publikacja nie oznacza jednak automatycznie, że średniowieczne datowanie zostało obalone, ponieważ późniejsze analizy naukowe nadal wzbudzają kontrowersje w obszarze jakości oraz reprezentatywności pobranych próbek.

Spór o dostęp do Całunu jest więc jednocześnie sporem o metodologię badań.

W nauce istotne jest bowiem:

• nie tylko to, jaki wynik uzyskano,
• lecz także kto pobrał próbkę,
• z jakiego miejsca ją pobrano,
• jak ją zabezpieczono
• czy inni badacze mogą niezależnie powtórzyć eksperyment.

W przypadku Całunu możliwość pełnej reprodukcji badań jest ograniczona przez wyjątkową wartość i delikatność obiektu.

Z drugiej strony nadmierne ograniczanie dostępu może powodować podejrzenia, że wyniki są zależne od decyzji właściciela lub kustosza zabytku.

Szczególnie problematyczne było odejście w 1988 roku od wcześniejszej koncepcji udziału siedmiu laboratoriów.
Harry Gove i inni badacze wskazywali wtedy, że niezależne porównanie większej liczby laboratoriów zwiększyłoby kontrolę nad potencjalnymi błędami w zyskiwanych wynikach badań.

Warto jednak zaznaczyć, że wybór trzech laboratoriów miał również uzasadnienie praktyczne,
ponieważ zastosowanie akceleratorowej spektrometrii mas wymagało znacznie mniejszych próbek niż starsze techniki.



Wnioski?
"Każdy sobie (swoją) rzepkę (swoich wniosków) skrobie"


Zapraszam do wyrażania opinii oraz refleksji w tym obszarze.




.

S pozdravem, Cienki Lolek


Zwierzęta podobnie jak ludzie mają BARDZO SILNY INSTYNKT ŻYCIA oraz ODCZUWAJĄ CIERPIENIA.
Im więcej myślę o tym jak powstał Wszechświat tym bardziej utwierdzam się w swoim AGNOSTYCYŹMIE !

Wróć do listy wątków działu Religie 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

:  :  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365