Trybunał prostytucyjny: Nie jest ważne, kto ma rację w sporze o Trybunał Konstytucyjny. Wszak niepodobna znaleźć poważnego prawnika, który w konstytucji i towarzyszących jej ustawach wyczytałby, że prezydent jest instancją kontrolującą Sejm i życiorysy kandydatów. No, chyba że jest to prawnik z wiadomej kancelarii, bo - jak powiadali niegdyś krnąbrni studenci przedmiotu zwanego "marksistwem lenistwem" - byt określa odbyt.
Państwo ośmiesza się, pozostawiając swoich najważniejszych i prawidłowo wybranych sędziów osamotnionymi wobec warcholstwa tak na ulicy, jak i w gabinecie prezesa Trybunału... Przepraszam, jakiego? Na pewno nie sposób nazwać go "Konstytucyjnym", skoro prawo jest łamane przez tłumek okupujący bramę, jak i przez prokuratora "Godzillę" okupującego gabinet. Nawet należnych pensji nie potrafi to państwo wypłacić swoim sędziom, potwierdzając nie nową już tezę, że "jest z dykty". Ale nasz prezydent lubi boks.
Kto więc korzysta z tego, że w obecnym stanie można ten Trybunał nazwać równie nieprzystojnie jak w tytule? Wytrawni wojownicy PiS-owscy, którzy mają teraz swój sabat na chodniku przed Trybunałem i którym jest wszystko jedno, co krzyczą, byle przeciw rządowi i z różańcem w dłoni? Posłowie tejże partii, którzy zawsze kręcą się w pobliżu hałaśliwej draki z nadzieją, że pokaże ich telewizja i zarobią parę punktów w sondażach? Wiadomo przecież, że punkty zdobywa się nie za program, ale za palemkę męczeńską, o której oni wiedzą, że jest aksamitna, bo jak dojdzie do czegoś, to policyjną pałą oberwą szeregowcy, a poseł osłoni się legitymacją z immunitetem.
Na pewno służy prezydentowi i jego kancelistom, bo nie mają żadnych argumentów, a im dłużej trwają wrzaski, tym bardziej się wydaje, że coś za nimi stoi. No i rozmnożonym "symetrystom", którzy powiadają, że jedynym wyjściem jest "reset konstytucyjny" zmieniający zasady wyboru sędziów, aby prezydent i prezes też mieli coś do gadania. W trakcie negocjacji sejmowych w sprawie zmiany konstytucji będzie zbliżał się termin wyborów, a może nawet rozleci się ta wraża i przeszkadzająca im większość. Takim kibicom dedykuję więc mój tekst (razem z tytułem). www.rp.pl/(*)ykowski-trybunal-prostytucyjny |