Racjonalista - Strona głównaDo treści
Marek Belka i neoliberalizm

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
30-06-2010 09:45Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Marek Belka i neoliberalizm
Ocena 10 na 12
Jestem człowiekiem niewierzącym i dlatego odczuwam głęboki niesmak, gdy zastąpiono wiarę w jedynie słuszne rozwiązania realnego socjalizmu na wiarę w jedynie słuszne rozwiązania neoliberalizmu. Życie nauczyło mnie sceptycyzmu do wszystkich autorytarnie głoszonych tez, a już szczególnie do tez ideologicznych. Poniżej tekst z Wirtualnej Polski na który moim zdaniem warto zwrócić uwagę. POLECAM!
.
Coś w Polsce drgnęło, coś się zmieniło - Jacek Żakowski pyta, Marek Belka odpowiada i dowiadujemy się ciekawych rzeczy. W niedawnym wywiadzie na łamach "Polityki" nowy szef NBP wygłasza kilka tez co najmniej zaskakujących. Po raz pierwszy "z samej góry" dowiadujemy się, że Leszek Balcerowicz nie zawsze musi mieć rację. I że rynek nie wszystko załatwi. Pytanie brzmi, kiedy ta wiedza spłynie w dół - do ludu. Dziennikarskiego ludu - pisze Michał Sutowski w felietonie dla Wirtualnej Polski.
.
Kryzys finansowy roku 2008 przewrócił do góry nogami nie tylko rynki finansowe. Zmienił także myślenie o gospodarce - po raz pierwszy od wielu lat fanatycy wolnego rynku znaleźli się w odwrocie. Guru neoliberałów - Alan Greenspan, przyparty przez komisję śledczą do muru, kajał się niczym uczniak i spowiadał z ideologicznych błędów. Robert Skidelsky, wielki historyk gospodarki obwieścił "powrót Mistrza" - Johna Maynarda Keynesa. Idee największego ekonomisty XX wieku - konieczność interwencji państwa w wolny rynek, kreowanie wzrostu przez stymulację popytu wewnętrznego - należało wydobyć z muzeum i przystosować do nowych wyzwań. Z uwagą zaczęto wreszcie słuchać Josepha Stiglitza, którego przestano traktować tylko jak abstrakcyjnego teoretyka, względnie sprawnego felietonistę. Przeciw ekspansji spekulacji giełdowej wybrzmiał głos... guru spekulantów, George'a Sorosa. Bestsellerami stały się książki lewicowych ekonomistów i publicystów - Dani Rodricka, Deana Bakera czy Roberta Wade'a. A ojciec polskiej transformacji i kolega Leszka Balcerowicza, Jeffrey Sachs - ogłosił się socjaldemokratą. Krótko mówiąc - intelektualna rewolucja.
.
Okazało się również, że i w Polsce istnieją lewicowi ekonomiści - z podziemia wyszedł po latach Grzegorz Kołodko, usłyszano głos jego uczniów: Marcina Piątkowskiego i Jacka Tomkiewicza, znalazł się nawet lewicowy analityk giełdowy - Piotr Kuczyński. Profesor Tadeusz Kowalik napisał wspaniałą historię polskiej transformacji. I co? Nic. Polski świat dziennikarski nie nauczył się niczego. W głównym nurcie naszej prasy, w dziennikach i tygodnikach opiniotwórczych, w programach ekonomicznych i bieżących komentarzach wciąż czytamy i słyszymy - ciąć wydatki, obniżać deficyt, deregulować, prywatyzować. I że cały globalny kryzys to wina "socjalistów" - bo przecież to wszystko przez nieodpowiedzialność państwa, błędną interwencję, krótkowzroczność bankowych nadzorców... Na niedomagania rynku - więcej wolnego rynku, interwencja państwa to relikt socjalizmu, wyższe podatki dla najbogatszych to populizm. Komentarze, eseje, wywiady. A nawet żywoty świętych, jak w przypadku tasiemcowej opowieści o Leszku Balcerowiczu, jaką niedawno uraczyła nas "Gazeta Wyborcza". Neoliberalizm łączy dziennikarską brać –; choć za lustrację bądź głosowanie na Kaczora gotowi się potopić nawzajem w łyżkach brudnej wody, polscy publicyści o gospodarce myślą to samo - od Bronisława Wildsteina po Waldemara Kuczyńskiego, od Rafała Ziemkiewicza po Janinę Paradowską i Witolda Gadomskiego. Ewentualnie się pokłócą, czy były komuch może być dobrym kapitalistą i kto się na kim uwłaszczył. Poza tym - różnią się pięknie, czytaj: mówią to samo.
.
I dlatego wywiad z ekonomistą takim, jak Marek Belka - liberałem, który mówi o swej ewolucji pod wpływem wydarzeń ostatnich lat - jest tak istotny. Nowy szef NBP nie mówi nic nadzwyczajnego, obwieszcza tylko - prawem autorytetu szefa banku centralnego - kilka podstawowych prawd, które wśród większości akademików i publicystów na świecie stanowią już oczywistość. U nas wciąż są herezją. Na przykład, że monetaryzm i fundamentalizm rynkowy to prehistoria w ekonomii a "wiara, że rynki mogą być nieregulowane upadła kompletnie". Że bzdurą jest, jakoby polskie państwo dusiło przedsiębiorczość. Że " bardziej prorynkowy, prokapitalistyczny system [niż polski] w Europie trudno sobie wyobrazić”;. Że tzw. krzywa Laffera, zgodnie z którą wpływy do budżetu rzekomo wzrastają wraz z obniżką podatków, "w warunkach normalnych nigdy się nie sprawdziła". Że mamy rosnące rozwarstwienie, które społeczeństwo akceptuje jedynie dzięki wierze w indywidualne szanse awansu w górę.
.
Wszystkie te oczywistości wypowiedział człowiek, którego nie da się wyśmiać, uznać za nieuka, wariata albo poczciwego socjalistę - jak choćby wspomnianego już profesora Kowalika, którego książkę "www.polskatransformacja.pl" kompletnie przemilczano.
.
A może jednak? Arogancja polskich dziennikarzy nie zna granic. Podobnie jak doktrynerstwo. Świat się zmienił, ekonomiści też - tylko nasi inżynierowie dusz tkwią w poprzedniej - neoliberalnej - epoce. Wciąż wierzą w starą ideologię, wciąż twierdzą, że i tak zawsze wszystkiemu winny jest socjalizm, populizm, postawa roszczeniowa i nadmierne wydatki. Mogą nawet uznać - po bardzo umiarkowanym wywiadzie Jacka Żakowskiego - że szef NBP po prostu zwariował. Ogłosić Marka Belkę lewicowym oszołomem? Niech nas broni Duch Dziejów! Rynki finansowe mogłyby się załamać ze śmiechu.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#1
30-06-2010 10:37
 Ocena 8 na 8
Satyr (4285 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
Trudno komentować takie doktrynerstwo. Nie wiem, gdzie w tej części świata ktokolwiek widział monetaryzm i wolny rynek. Pełno tu jest tylko słówek typu "neoliberalizm", "fundamentalizm", "podstawowe prawdy", "wiara w rynki", żadnych konkretów. Gadka jak za Gierka. Ciężko to komentować, bo gdzie w Polsce była ta "wiara w rynki"? Za SLD? Za PiS-u? Jakieś dane makroekonomiczne?

>Że bzdurą jest, jakoby polskie państwo dusiło
>przedsiębiorczość.
No jasne! Przecież kilkuletnie przewody sądowe to coś, co przedsiębiorcy kochają! Wysoce cenią sobie fakt, że powinni znać ponad 1000 aktów prawnych by legalnie działać (nie żartuję z tym tysiącem, to fakt). Jest tu jakiś przedsiębiorca? Jeśli jest, to czy potrafi sobie wyobrazić "bardziej prokapitalistyczny system"? A jeśli potrafi, to czy jest "fundamentalistą" rynkowym? Czy nie "upadła" jego "wiara w rynki"? Kyrie Eleison, ale brednie

>Że " bardziej prorynkowy, prokapitalistyczny system [niż polski] w Europie
>trudno sobie wyobrazić”
;.
To znaczy, że ktoś tu nie ma wyobraźni. System, gdzie państwo dysponuje 45% PKB jest prokapitalistyczny? Dlaczego pan B. używa takich wyrażeń jak "bardziej prorynkowy"? O ile "bardziej", przy jakiej kontroli państwa nad PKB system jest prokapitalistyczny? Przy 45%? A przy jakiej nie jest? Jakieś konkrety? To jest jakiś bełkot

Szkoda słów, by dalej te głupoty komentować. Tym bardziej, że pełno tu tylko ogólników, epitetów, żadnych danych, zależności; nic do czego można się sensownie odnieść.

Ze swojej strony wkleję link do tekstu "contra" z bloga R. Gwiazdowskiego, odnoszącego się do wywiadu z Belką. Nie było trudno ten tekst napisać, bo Belka nagadał takich bredni, że nic tylko usiąść i celnie punktować:
www.blog.g(*)/index.php?subcontent=1&id=798

Tekst nazywa się "W POLSCE JEST SUPER. A W NBP JESZCZE "SUPEROWIEJ"" co celnie oddaje retorykę i bełkotliwy sposób przemycania bredni przez Belkę.

Nie sądzę, żeby w tym wątku w ogóle jakaś sensowna dyskusja miała miejsce. Bo nie ma bazy do debaty. Nad czym niby dyskutować? Nad tym, że "trudno sobie wyobrazić bardziej prokapitalistyczny system"? Albo nad tym, że "upadła wiara w rynki" (fundamentalistyczna! - dodajmy)?

Pozdrawiam

#2
30-06-2010 11:28
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Satyr
.
Nie sztuką jest mieć rację sztuką jest przekonać do niej innych. Przez kilkadziesiąt lat próbowałem zachować odporność na indoktrynacje ideologiczną i jakoś dziwnie mi to pozostało. Od samego początku przemian dr Balcerowicz z ANS, pomimo swojego obrotu o 180 stopni, nie budził mojego zbytniego zaufania. Tym bardziej, że wiedziałem, że jego propozycje rozwiązań dla Polski czynione były pod dyktat instytucji finansowych nastawionych na zysk. W strasznych socjalistycznych czasach uczono mnie, że ekonomia jest nauką społeczną i należy w ekonomicznych rozwiązaniach brać pod uwagę i mentalny i kulturowy rozwój społeczeństwa. Że "ideologiczna czystość" rozwiązań najczęściej jest dla większości społeczeństwa jest szkodliwą. Wiem, że teraz się wmawia, że ekonomia jest nauką ścisłą i neoliberalizm jest bezalternatywnym rozwiązaniem.
Zapewnie Pan i Pan Gwiazdowski macie rację, ale Waszego dorobku nie znam. Gorzej, że dorobek dr Gwiazdowskiego w świecie nie jest tak znany jak profesorów: Belki, Kołodki, Kowalika, Poznańskiego. Może pod wpływem jego argumentów świat by zawrócił ze złej drogi. Tym bardziej, że bankierzy gotowi są wyłożyć na to bardzo duże pieniądze.
Nie bardzo przekonały mnie Pańskie wywody i dlatego dla rozrywki proponuję poniższą książkę.
********************************************************************

Książka Francisa Wheena Jak brednie podbiły świat. F. Wheena ukazuje nagromadzenie głupoty, która nas otacza, a nawet osacza. Konsekwentnie piętnuje wszelakie odstępstwa od najważniejszej zdobyczy Oświecenia - wiary w rozum.
Wheen bezwzględnie wyśmiewa ideologię neoliberalizmu i hipokryzję etycznych uzasadnień stosowania nawet najbardziej drastycznych metod przy wszczepianiu "jedynie słusznych", angloamerykańskich wzorców. Autor wyposażony w solidną wiedzę i predyspozycje analityczne, opierając się na faktach, przedstawia nam przykłady decyzji politycznych, mechanizmów i teorii gospodarczych, które pomimo tego, że wyrosły na głupocie, zajmują i zajmować będą coraz szerszą przestrzeń. W oparciu o zebrane w książce fakty pokazuje "głębokość" myśli Reagana, Thatcher, Bushów (wraz z dorobkiem wspierających tych polityków instytucji) oraz efekty i jakość wdrożonych już rozwiązań. Pokazuje, jak niepostrzeżenie ich złudzenia i niepotwierdzone empirycznie wymysły, wpisano do liberalnej nauki ekonomicznej, a teraz w ramach praktyki realizowane w wielu państwach pod postacią thatcheryzmu i reaganomiki - gospodarczych plag lat 80 XX wieku. Punkt po punkcie demaskuje aberracje neoliberalnej szkoły ekonomicznej, mającej być przecież dla każdego z zacofanych krajów filarem naprawy ułomnej i nieefektywnej gospodarki.
Zaletą książki jest duże poczucie humoru autora, ale należy przy tym ostrzec, że wyśmiewając innych, czasem sam też próbuje lekko naciągnąć interpretację zdarzeń do zamierzonych tez, a występujące niewielkie braki w uwiarygodnionej informacji o faktach pokrywa publicystyczną swadą. Czyni to rzadko i trzeba uważnej lektury, aby go na tym przyłapać, a relacjonując przypadek intelektualnej prowokacji profesora Alana Sokala, sam ostrzega przed bezkrytycznym przyjmowaniem autorytetów.
Szczęściem dla naszych polityków jest to, że autor niewiele miejsca poświęca krajom środkowoeuropejskim, w tym naszemu zaściankowi. Jeszcze bardziej szczęśliwym dla nich jest to, że niewiele osób w Rzeczypospolitej książkę tę przeczyta, a jeszcze mniej ją zrozumie. Ale, moim zdaniem, właśnie dlatego warta jest lektury, bowiem w lustrze wydarzeń z całego świata doskonale odbija się ideologia przemian ostatniego szesnastolecia.
W czasach, gdy "ogłoszono zgon socjalizmu i keynesizmu, a niepohamowany turbokapitalizm stał się nową ortodoksją", w Polsce ideologiczną władzę przejęli, pozyskani głównie z PZPR,
neoficcy wyznawcy Miltona Friedmana i Friedricha von Hayeka,
którzy pod dyktando Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego wdrażali - ewidentnie szkodliwe dla kraju - koncepcje oparte na dogmatach:
o o wyższości kapitału finansowego nad kapitałem ludzkim wraz z koniecznością jego pomnażania, nawet kosztem pauperyzacji większości społeczeństwa, na które wzrost poziomu życia ma "skapywać",
o o wyższości prywatnego zarządzania przedsiębiorstwami nad wszystkimi innymi formami własności i konieczności błyskawicznej wyprzedaży majątku państwowego (np. poprzez drastyczne obniżanie wartości) - nawet kosztem utraty ekonomicznej suwerenności państwa,
o o prymacie wzrostu PKB (który, będąc wysoki, rozwiąże kwestię bezrobocia i zlikwiduje nędzę) nad równoważnym rozwojem społecznym wraz z szerokimi możliwościami samorealizacji jednostek (np. wmawianie opinii społecznej przewagi w dynamice rozwoju oraz większej efektywności rozwiązań angloamerykańskich nad skandynawskimi).
W swojej książce Wheen bez litości i taryfy ulgowej krytykuje wiele mitów przedstawianych nam w mediach jako bezalternatywne prawdy.
.
Ciąg dalszy w następnym poście.

#3
30-06-2010 11:35
 Ocena 3 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
Ciąg dalszy z poprzedniego postu.
.
Brednie podbijające świat piętnowane są od pierwszych po ostatnie stronice książki Wheena. Autor pokazuje i wyśmiewa głupotę i zakłamanie możnych tego świata oraz irracjonalne podstawy działań ekonomiczno-społecznych współcześnie w świecie zachodzących. Manipulacje wiedzą i naciąganie badań, aż po hucpę, nawet przez wybitnych uczonych. Moim zdaniem całą jej zawartość warto i należy odnosić do naszego kraju, co w moich powyższych refleksjach nad książką właśnie uczyniłem. Podsumowując: odradzam jej czytanie. Myślenie - wbrew przysłowiu - boli, a przez jej lekturę zaczynamy lepiej rozumieć, jak i dlaczego garstka eksopozycjonistów wymanipulowała rzesze idealistów z "Solidarności". Dlaczego kilkudziesięciu, kilkuset polskich neoliberałów, będących w przedziwnych relacjach /łamańcach/ z Kościołem Katolickim, narzuca kierunek myślenia kilku tysiącom ekonomistów i wielu milionom inteligentnych Polaków.
Na dokładkę, by jeszcze bardziej zdecydowanie odstręczyć wszelakich pięknoduchów od lektury, załączę jeden z cytatów: "Mantra powtarzana przez Gekko - 'chciwość jest dobra' - stała się wkrótce ulubionym powiedzeniem wszystkich Wielkich Kutasów z Nowego Jorku i Londynu - Panów Wszechświata". W Polsce z wielkością bywa krucho, natomiast chciwością i głupotą nowobogackich (nazywających siebie np. pracodawcami - dobroczyńcami lub "krajową elitą aktywnych i przedsiębiorczych") możemy podzielić się nawet z największymi egoistami świata.
Autor recenzji: Andrzej B. Izdebski
.
Dr Gwiazdowskiemu i jego przyjaciołom już nic nie pomoże, ale może choć inni się pośmieją. Nawet gdy będzie to śmiech przez łzy.
.
@@@
.

#4
30-06-2010 11:57
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm

>Zapewnie Pan i Pan Gwiazdowski macie rację, ale Waszego dorobku nie znam. Gorzej, że dorobek dr Gwiazdowskiego w świecie nie jest tak znany jak profesorów: Belki, Kołodki, Kowalika, Poznańskiego.

Wiedziałem, że będzie argument z autorytetu typu "Słowacki wielkim poetą był"
Skoro się głosi banialuki zamiast konkretów, to trzeba się podeprzeć czymkolwiek...

>Książka Francisa Wheena Jak brednie podbiły świat. F. Wheena ukazuje nagromadzenie głupoty, która nas otacza, a nawet osacza.

Zaczyna się nieźle. Zobaczmy...

> W oparciu o zebrane w książce fakty pokazuje "głębokość" myśli Reagana, Thatcher, Bushów (wraz z dorobkiem wspierających tych polityków instytucji) oraz efekty i jakość wdrożonych już rozwiązań.
Szczególnie Bush ma w tym towarzystwie dużo wspólnego z wolnym rynkiem. Taaaak.

>Punkt po punkcie demaskuje aberracje neoliberalnej szkoły ekonomicznej,
Aberracje to ma w głowie ktoś, kto mówi o "neoliberalnej szkole ekonomicznej". Dlaczego? Bo coś takiego nie istnieje

>Zaletą książki jest duże poczucie humoru autora,
Zdążyłem już zauważyć, że ma poczucie humoru. Jak po jakimś zielsku

>W czasach, gdy "ogłoszono zgon socjalizmu i keynesizmu, a niepohamowany turbokapitalizm stał się nową ortodoksją", w Polsce ideologiczną władzę przejęli, pozyskani głównie z PZPR,
>neoficcy wyznawcy Miltona Friedmana i Friedricha von Hayeka,
>którzy pod dyktando Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego

Jakby ten autorzyna wiedział cokolwiek o Hayek'u, to by dostrzegł, że żaden jego "wyznawca" nie może być zwolennikiem czegoś takiego jak Bank Światowy. Hayek to przedstawiciel Szkoły Austriackiej.

>o o wyższości kapitału finansowego nad kapitałem ludzkim wraz z koniecznością jego pomnażania, nawet kosztem pauperyzacji większości społeczeństwa, na które wzrost poziomu życia ma "skapywać",
Toż to najprawdziwsza prawda. Pamiętam jak ze snu, w PRL te pełne półki towarów dostępnych dla szerokich mas pracujących. Opływające dostatkiem stoły... Później kolesie od "neo" wszystko spieprzyli dlatego dziś w sklepach mamy tylko ocet. Przeterminowany.

LOL

>o o wyższości prywatnego zarządzania przedsiębiorstwami nad wszystkimi innymi formami własności
Rzeczywiście... Oświeciło mnie. Pamiętam te wspaniałe czasy PRL, kiedy przedsiębiorstwa były prężne i efektywnie zarządzane, przy minimalnej administracji. Później się zepsuło, nadeszła prywatyzacja, a wraz z nią zwielokrotnienie zatrudnienia w administracji, dzięsiątki ciotek, zięciów i teściów zniszczyło efektywność "suwerennych" wcześniej przedsiębiorstw.

LOL

Wybacz, ale mam lepsze rzeczy do roboty niż komentowanie jakichś kompletnych bredni chorego umysłu. Nie ma tu o czym dyskutować, żadnych danych tylko banialuki o jakichś "turbokapitalizmach" To się nawet do leczenia nie nadaje.

Pozdrawiam

#5
30-06-2010 12:45
 Ocena 9 na 9
Smith (10069 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Satyr
>Wybacz, ale mam lepsze rzeczy do roboty niż komentowanie jakichś kompletnych bredni chorego umysłu. Nie ma tu o czym dyskutować, żadnych danych tylko banialuki o jakichś "turbokapitalizmach" To się nawet do leczenia nie nadaje..
Ekonomisto z bożej łaski, zamiast płodzić znowu bzdurne wywody, wyjaśnij mi lepiej ten paradoks:
W 1845 r. interwencjonizm państwowy uchronił Irlandię przed głodem, natomiast późniejsze działania "niewidzialnej ręki rynku" przyniosły śmierć ok. 1,5 mln. ludzi a 1 mln. musiało w skutek "wolnorynkowych" wywłaszczeń skorzystać ze swobody przepływu siły roboczej i udać się na emigrację.
Zrób to bo żadnemu ideologowi austriackiemu jakoś się nie udaje wytłumaczyć tego, tą bzdurną tezą o wyjątkowej wspaniałości i użyteczności samoregulującego się wolnego rynku dla człowieka.
I zastanów się nad też nad tym, czy ideologiczni ekonomiści czytają tylko komentarze do "Kapitału" i "Dziedzictwa Narodów" bo przeraża ich rozmiar, czy może dlatego, że całość nie jest tak jasna i prosta jak próbują to sprzedać w swojej demagogii?

"Ekonomia jest użyteczna tylko jako forma zatrudnienia dla ekonomistów." J. K. Galbraith

#6
30-06-2010 12:59
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Satyr
.
>Skoro się głosi banialuki zamiast konkretów, to trzeba się podeprzeć czymkolwiek...
Posłuchajmy więc konkretów.

>Aberracje to ma w głowie ktoś, kto mówi o "neoliberalnej szkole ekonomicznej". Dlaczego? Bo coś takiego nie istnieje
>Jakby ten autorzyna wiedział cokolwiek o Hayek'u, to by dostrzegł, że żaden jego "wyznawca" nie może być zwolennikiem czegoś takiego jak Bank Światowy. Hayek to przedstawiciel Szkoły Austriackiej.
>Toż to najprawdziwsza prawda. Pamiętam jak ze snu, w PRL te pełne półki towarów dostępnych dla szerokich mas pracujących. Opływające dostatkiem stoły... Później kolesie od "neo" wszystko spieprzyli dlatego dziś w sklepach mamy tylko ocet. Przeterminowany.
>Rzeczywiście... Oświeciło mnie. Pamiętam te wspaniałe czasy PRL, kiedy przedsiębiorstwa były prężne i efektywnie zarządzane, przy minimalnej administracji. Później się zepsuło, nadeszła prywatyzacja, a wraz z nią zwielokrotnienie zatrudnienia w administracji, dzięsiątki ciotek, zięciów i teściów zniszczyło efektywność "suwerennych" wcześniej przedsiębiorstw.
>Wybacz, ale mam lepsze rzeczy do roboty niż komentowanie jakichś kompletnych bredni chorego umysłu. Nie ma tu o czym dyskutować, żadnych danych tylko banialuki o jakichś "turbokapitalizmach" To się nawet do leczenia nie nadaje.
********************************************************************
Cholera! Dziwne to!
Pisze prawdziwy liberał, a mnie przypomina to dyskusje z prawdziwymi komunistami.

Podobna podbudowa intelektualna i podobny poziom agresji wobec inaczej myślących. Komuniści już byli na progu komunizmu, tylko buntujące się społeczeństwo nie pozwoliło im tego progu przekroczyć.
Neoliberałowie też już doprowadzili prawie nas do progu raju skapywania, tylko kryzys pomieszał im szyki i udowodnił prawdę nad jaką przepaść sprowadzili gospodarkę światową.

Tak, jestem np. za prof, Tadeuszem Kowalikiem wrogiem czystych wszech obowiązujących rozwiązań ideologicznych. Życie jest bogatsze od wszelakich unormowań podporządkowanych ideologicznie.
Moim zdaniem podstawą upadku socjalizmu była właśnie taka próba całkowitego podporządkowania życia gospodarczego ideologii. Teraz próbowali to zrobić monetaryści, ale na szczęście w cywilizowanej części świata jest już świadomość do czego prowadzili i jak dobrze się stało, że zostali powstrzymani.
Może i do Polski i Polaków, to kiedyś dotrze.
Każdy naród powinien budować swój własny ustrój. Ucząc się od wszystkich i nie kopiując od nikogo.
Dla mnie człowiek jest największą wartością i wszystkie ustroje powinny dążyć do możliwości realizacji się jak największej części społeczeństwa. Kapitał jest tu środkiem, a nie celem.
Powiem szczerze ani Panu, ani innym neoliberałom nie wierzę.
Ale tak jak mieli komuniści, tak dziś w Waszych rękach jest radio, prasa i telewizja.
Dacie radę Państwo! Byle dużo, nachalnie i głośno, to nawet myślenie można zagłuszyć.

Pozdrawiam.

@@@.

#7
30-06-2010 15:18
 Ocena 1 na 1
homopitek (1536 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Satyr
>Toż to najprawdziwsza prawda. Pamiętam jak ze snu, w PRL te pełne półki towarów dostępnych dla szerokich mas pracujących. Opływające dostatkiem stoły... Później kolesie od "neo" wszystko spieprzyli dlatego dziś w sklepach mamy tylko ocet. Przeterminowany.

Argument o pustych półkach jest logicznie niepoprawny, choć powszechnie używany. Ważne jest nie to czy towar leży w sklepach (jest aktualnie własnością sprzedawcy) - liczy się to co mają w domach konsumenci końcowi (czego są właścicielami). Z tego też powodu pełne półki w sklepach nie są dla mnie wskaźnikiem dobrobytu całego społeczeństwa.
Druga sprawa to jakość tego co zapełnia sklepowe półki, jeśli chodzi o towary powszechnego użytku. Gdyby zapełnienie tychże półek oceniać poprzez jakość "zapełniaczy", to można by powiedzieć, że w wielu branżach są one bardziej puste niż za PRL-u. Świadomość wszechogarniającej tandety jest powszechna nawet wśród sklepikarzy w mojej okolicy (środek Warszawy), którzy w prywatnych rozmowach (niektórych znam od dziesięcioleci) nie kryją swojego obrzydzenia.
I trzecia kwestia to zmiany w organizacji dystrybucji towarów, które obniżają koszty producentów i sprzedawców, a podnoszą moje koszty zakupu i zubażają dostępny asortyment towarów. Koncentracja handlu w nielicznych centrach handlowych powoduje wzrost moich kosztów zakupu, ponieważ muszę wydawać pieniądze na dojazdy i tracę na nie wielokrotnie więcej czasu niż na zakupy w małych sklepach położonych blisko miejsca zamieszkania. I nie są to wcale małe koszty, bo kupienie paczki papierosów w takim centrum może potrwać nawet 45 minut (mierzone wielokrotnie z zegarkiem w ręku). Poza tym centra handlowe nie przejęły całego dotychczasowego asortymentu "wyciętych" małych sklepów i kupienie takiego towaru oznacza dodatkowe koszty na przejazd i ogromną stratę czasu. A czas stracony na takie operacje to jest ogromny koszt, bo czas życia mija bezpowrotnie i nie da się go w pełni zrekompensować finansowo.

>Później się zepsuło, nadeszła prywatyzacja, a wraz z nią zwielokrotnienie zatrudnienia w administracji, dzięsiątki ciotek, zięciów i teściów zniszczyło efektywność "suwerennych" wcześniej przedsiębiorstw.

Nie będę się wypowiadał na temat przedsiębiorstw, bo chociaż znam wiele przypadków "ciotek, zięciów i teściów" oraz kuzynów obijających się w prywatnych firmach to nie znam danych statystycznych na ten temat. Może jedynie mam takiego "pecha", że często ich spotykam.
Mogę natomiast powiedzieć, że w sferze administracji publicznej nastąpił wręcz gigantyczny wzrost zatrudnienia (parokrotnie publikowane dane rządowe na ten temat, ostatnie, jakie czytałem, mówiły o trzykrotnym wzroście z porównaniu z końcówką PRL-u). I nie jest to tylko wzrost wynikający z kolesiostwa sfer politycznych, lecz przede wszystkim ze zmian systemu organizacji społecznej i ekonomicznej oraz filozofii prawa stanowionego. Rykoszetem odbija się to też na przedsiębiorstwach, które muszą zwiększać swój biurokratyczny aparat, żeby obsłużyć stale rozbudowywane mechanizmy prawne regulujące ich działalność.

I jeszcze taki paradoks. Z historycznych badań porównawczych wynika, że w ciągu ostatniego stulecia mieszkańcom krajów rozwiniętych nie przybyło czasu wolnego. Mają go tyle, ile na początku XX. wieku.

A na koniec dołożę jeszcze jedną sprawę pokazującą niejednoznaczność przewag jednego sposobu organizacji społecznej nad innym. Jest nią permanentny kryzys demograficzny, w jakim znajdują się prawie wszystkie społeczeństwa wolnorynkowe. I akurat tu historia demograficzna byłych demoludów wskazuje bardzo precyzyjnie na przyczyny. Oczywiście można uparcie twierdzić, że "opanowanie przyrostu naturalnego" to wielkie osiągnięcie cywilizacyjne, ale to już nawet nie będzie śmieszne.

Nie stosuję emoticonów

#8
30-06-2010 15:46
 Ocena 2 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi homopitek
>Argument o pustych półkach jest logicznie niepoprawny, choć powszechnie używany. Ważne jest nie to czy towar leży w sklepach (jest aktualnie własnością sprzedawcy) - liczy się to co mają w domach konsumenci końcowi (czego są właścicielami). Z tego też powodu pełne półki w sklepach nie są dla mnie wskaźnikiem dobrobytu całego społeczeństwa.
Wystarczy porównać spożycie produktów spożywczych na głowę - teraz i gdy były puste półki.
Jeszcze długo nie osiągniemy spożycia mięsa do czasów, gdy niby było na kartki.
W wielu asortymentach przemysłowych też była nadprodukcja, ale władze bez dostatecznego zaufania społecznego bały się jedynej racjonalnej decyzji - urealnienia cen.
Proszę także porównać poziom wielkości słynnego zadłużenia gierkowskiego z zadłużeniem obecnym. Itd.
.
Nie chcę powiedzieć, że tamten ustrój był lepszym, a tylko to, że rzeczywistość jest skomplikowaną i nie można stosować ani uproszczonych ocen przeszłości, ani tym bardziej proponować nam tu uproszczonych wizji genialnego rozwoju, gdy już najbogatsi się dostatecznie nasycą.
Już Veblen udowodnił, że 99% bogaczy nigdy nie ma dość, a i doświadczenie życiowe uczy, że im kto bogatszy, to tym bardziej pazerny.

Pozdrawiam.

@@@
.

#9
30-06-2010 19:59
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Smith

>Ekonomisto z bożej łaski, zamiast płodzić znowu bzdurne wywody, wyjaśnij mi lepiej ten paradoks:
>W 1845 r. interwencjonizm państwowy uchronił Irlandię przed głodem, natomiast późniejsze działania "niewidzialnej ręki rynku" przyniosły śmierć ok. 1,5 mln. ludzi a 1 mln. musiało w skutek "wolnorynkowych" wywłaszczeń skorzystać ze swobody przepływu siły roboczej i udać się na emigrację.
Zapewne zabrakło im sprawnej ręki rządu. Na przykład tej kolektywizującej z Ukrainy, gdzie się ludzie od nadmiaru żarła wręcz się podusili... Wyjaśnij mi więc dlaczego owa "widzialna ręka rządu" wytłukła głodem ludzi w Chinach, Rosji, na Ukrainie, w Nikaragui, Kambodży i innych krajach, bo jakoś żaden "pożal się Boże ekonomista" spod znaku Keynesa nie potrafi wyjaśnić jak są możliwe błędy rzekomo nieomylnego rządu.

Głód w Irlandii spowodowany był chorobą ziemniaków, stanowiących główne źródło pożywienia. Jest jasne, że wówczas chłopi nie mieli możliwości samemu zapobiec katastrofie, bo w tamtym kapitalizm był w powijakach, struktura społeczna i zdolności ekonomiczne miały korzenie w feudalizmie. Myślisz, że dziś też nie byliby w stanie bez pomocy rządu kupić sobie kartofli z kontynentalnej Europy?! Piszesz o owych wywłaszczeniach, co jest oczywistą bzdurą, bo oni nie posiadali ziemi na własności, tylko ją dzierżawili, co stanowiło relikt feudalizmu. Wyrzucano ich z ziemi, bo nie byli w stanie zapłacić za dzierżawę. Całe "zło" wczesnego kapitalizmu zrodziło się z faktu, że upadek feudalizmu nie wiązał się z rozdaniem chłopom ziemi, którą dzierżawili - wyrzucano ich z roli tworząc ogromną nadpodaż siły roboczej na rynku. Jest z Twojej strony kompletnie chybionym posunięciem podrzucanie przypadku, w którym głównym winowajcą były pozostałości po stosunkach feudalnych, jako argumentu przeciw kapitalizmowi. No chyba, że po raz kolejny masz zamiar uprawiać swój subtelny trolling, za co zgarniesz pewnie kilka "plusików" od naiwniaków.

Na marginesie: moje wypowiedzi nie dotyczyły sporu o teorie makroekonomiczne, bo kłótni o to było już tutaj pełno i żadna kolejna nic nie rozstrzygnie, tylko wskazywały na stek bzdur i epitetów zawartych w udzielonym przez Belkę wywiadzie. Uważasz, że jego forma jest w porządku? Że mówienie systemie takim, że "trudno sobie wyobrazić bardziej prokapitalistyczny" ma jakąkolwiek poznawczą treść? Przecież to bełkot. Uważasz, że to prawda, że w Polsce tak łatwo - jak twierdzi Belka - prowadzi się działalność gospodarczą? To jest jakieś kuriozum, żeby takie słowa padały z ust poważanego człowieka. Czytałem kilka tekstów Belki i zrobiły na mnie niezłe wrażenie, gały mi więc wyszły na wierzch jak otworzyłem "Politykę" i zobaczyłem co ten facet tam wygaduje.

Pozdrawiam i bez odbioru, nie mam ochoty po raz kolejny brać udziału w Twoich trącących trollingiem przepychankach.

#10
30-06-2010 21:44
 Ocena 2 na 10
Brentano (-1 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
>Po raz pierwszy "z samej góry" dowiadujemy się, że rynek nie wszystko załatwi. Pytanie brzmi, kiedy ta wiedza
>spłynie w dół - do ludu.

Ja nie wiem człowieku w jakiej rzeczywistości Ty żyjesz, ale na pewno nie jest to Polska. Ja żyje w kraju, gdzie najważniejsi politycy słowa "prywatyzacja" unikają jak ognia używając go jedynie by przyłożyć oponentowi. Wyzwiska od liberałów, prywaciarzy i kapitalistów to u nas chleb powszedni (wystarczy włączyć debatę prezydencką, gdzie co jakiś czas Komorowski chwali się zwycięstwem sądowym nad Kaczyńskim, że PO wcale nie zamierzało prywatyzować szpitali). Co więcej u nas prywatyzacja to zazwyczaj wygląda tak jak w przypadku TPSA, gdzie prywatyzacją nazwano sprzedaż akcji firmy państwa polskiego w posiadanie firmy państwa francuskiego. Firma zmieniła władzę państwową, a u nas krzyczeli z radości, że to prywatyzacja. W tym kraju mało kto wie, a autor tego wątku już w ogóle nie ma zielonego pojęcia, czym jest wolny rynek i dlaczego nie jest kapitalizmem, a czym się to różni od gospodarki rynkowej.

>Kryzys finansowy roku 2008 przewrócił do góry nogami nie tylko rynki finansowe. Idee największego ekonomisty XX
>wieku - konieczność interwencji państwa w wolny rynek, kreowanie wzrostu przez stymulację popytu
>wewnętrznego - należało wydobyć z muzeum i przystosować do nowych wyzwań.

W głowie mi się zakręciło od tych rewelacji. O ile mi wiadomo to kryzys w USA miał wiele wspólnego z niewypłacalnością. Ludzie pobrali kredyty, których nie mogli pokryć. Dlaczego w takim razie banki mi tych kredytów udzielały ? Ano ludzie Keynesa wpadli na pomysł, że wymaganie od ludzi "pokrzywdzonych przez los" gwarancji wypłacalności, jest niedorzecznością i powołały swojego czasu specjalne instytucje, Fennie Mae i Freddie Mac, finansowane przez rząd US i mające na celu "wspieranie" rynku nieruchomości poprzez oferowanie obligacji gwarantujących spłatę długu. Ludzie rzucili się na te ofertę tworząc taką podaż jakiej nie był w stanie udźwignąć rynek. Po pewnym czasie ktoś powiedział sprawdzam i sprawa się rypła. Mimo to ludzie Keynesa mają się świetnie i postanowili wyjść z tych długów zaciągając jeszcze większe długi.

>Z uwagą zaczęto wreszcie słuchać Josepha Stiglitza

No, ale to chyba nie wśród parlamentarzystów UE - wszakże Pan Stiglitz całkiem niedawno stwierdził iż Europa nie jest gotowa na walutę EURO i w ogóle błędem się stało, że kraje Starego Kontynentu przeszły na ten standard. Daje głowę na tacy, że autor wątku również nie był świadom tych słów Stiglitza, nieprawdaż ?

>Bestsellerami stały się książki lewicowych ekonomistów i publicystów - Dani
>Rodricka, Deana Bakera czy Roberta Wade'a.

Z bestselerami to jest tak, że najlepiej się sprzedają wśród ludzi, którzy wcale nie potrzebują szerokiej wiedzy by bestseler zrozumieć. W przypadku autorów książek o naukach społecznych nie jest to dobra reklama.

> Okazało się również, że i w Polsce istnieją lewicowi ekonomiści - z podziemia wyszedł po latach

No niemożliwe ! W kraju tak kapitalistycznym jak Polska istnieją lewicowi ekonomiści ?! Normalnie, nie uwierzę jak nie zobaczę.

>W głównym nurcie naszej prasy, w dziennikach i tygodnikach opiniotwórczych, w programach
>ekonomicznych i bieżących komentarzach wciąż czytamy i słyszymy - ciąć wydatki, obniżać deficyt,
>deregulować, prywatyzować.

No pewnie ! Należy zwiększać wydatki, podnosić deficyt, centralizować, nacjonalizować i powołać Radę Robotników Chłopskich stojących na czele słusznie zaprowadzanej solidarności społecznej !

> Nowy szef NBP obwieszcza tylko kilka podstawowych prawd. Na przykład, że
>rynki mogą być nieregulowane upadła kompletnie"

To kto wcześniej twierdził, że rynki nie mogą i nie powinny być regulowane ?

>Że bzdurą jest, jakoby polskie państwo dusiło przedsiębiorczość.

Niech powie to takim jak Roman Kluska.

#11
30-06-2010 22:45
 Ocena 8 na 8
Smith (10069 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Satyr
>Zapewne zabrakło im sprawnej ręki rządu. (...)
No tak jakoś głupio wyszło, że ta niewidzialna nie zadziałała. Resztę demagogii możesz sobie wsadzić w buty celem wzrostu.
>Głód w Irlandii spowodowany był chorobą ziemniaków, stanowiących główne źródło pożywienia.
A może tak coś odkrywczego i choć raz z sensem?
>Jest jasne, że wówczas chłopi nie mieli możliwości samemu zapobiec katastrofie, bo w tamtym kapitalizm był w powijakach, struktura społeczna i zdolności ekonomiczne miały korzenie w feudalizmie.
Kapitalizm - system ekonomiczny oparty na prywatnej własności środków produkcji czyli kapitału, który jest maksymalizowany przez właściciela. . Ziemia uprawna to prywatny środek produkcji, maksymalizowany głównie w ramach wolnej konkurencji.
>Myślisz, że dziś też nie byliby w stanie bez pomocy rządu kupić sobie kartofli z kontynentalnej Europy?!
Myślę, że dzisiaj gdyby szafa miała sznurek to wiesz...
>Piszesz o owych wywłaszczeniach, co jest oczywistą bzdurą, bo oni nie posiadali ziemi na własności, tylko ją dzierżawili, co stanowiło relikt feudalizmu. Wyrzucano ich z ziemi, bo nie byli w stanie zapłacić za dzierżawę.
Wyrzucano ich z własność prywatnej. Byli siłą roboczą, która pracowała na rzecz właściciela podstawowego środka produkcji czyli ziemi uprawnej, w zamian za część plonu ich pracy.
Od kiedy to dzierżawa jest reliktem, nie stosowanym w kapitalizmie?
>Całe "zło" wczesnego kapitalizmu zrodziło się z faktu, że upadek feudalizmu nie wiązał się z rozdaniem chłopom ziemi, którą dzierżawili - wyrzucano ich z roli tworząc ogromną nadpodaż siły roboczej na rynku.
Czy ja dobrze wiedzę?
Rozdawać własność prywatną???
Co niby powodowali?
Nadpodaż pustych misek i "nadpopyt" na usługi grabarskie i transportowe?
Zajrzyj czasem do książki, zanim zaczniesz zaśmiecać cyberprzestrzeń mniemanologią.
>Jest z Twojej strony kompletnie chybionym posunięciem podrzucanie przypadku, w którym głównym winowajcą były pozostałości po stosunkach feudalnych, jako argumentu przeciw kapitalizmowi.
Twoim głównym błędem jest po raz kolejny zbieranie głosu na temat, o którym nie masz zielonego pojęcia, skutkiem czego dochodzisz do absurdu.
Miałeś mi wytłumaczyć dlaczego fundamentalne i uniwersalne prawo wolnego rynku - popytu i podaży, które jest podstawą wszelkich wywodów kapitalistycznej ekonomii nie zadziałało dla dobra ludzkości? A Ty mi tu wyjeżdżasz z rozdawaniem własności prywatnej, nie rób za klowna.
>No chyba, że po raz kolejny masz zamiar uprawiać swój subtelny trolling, za co zgarniesz pewnie kilka "plusików" od naiwniaków.
Wierny wyznawco prawdy objawionej, na temat której potrafisz tylko bezmyślnie chrzanić frazesy.
>Na marginesie: moje wypowiedzi nie dotyczyły sporu o teorie makroekonomiczne, bo kłótni o to było już tutaj pełno i żadna kolejna nic nie rozstrzygnie, tylko wskazywały na stek bzdur i epitetów zawartych w udzielonym przez Belkę wywiadzie.
Na marginesie Twoje bzdurne wypowiedzi oparte są o teorię makroekonomiczną, której nie rozumiesz, a pomimo tego próbujesz po raz kolejny opiniować swoją dziecinną demagogią zapożyczonych z niej hasełek. Przeczytaj może najpierw co to znaczy makroekonomia zanim zaczniesz oceniać człowieka, który tak się głupio składa, właśnie nią się zajmuje.
>Uważasz, że jego forma jest w porządku?(...) co ten facet tam wygaduje.
Uważam, że wciąż nie przerobiłeś elementarza i jakoś, w ogóle nie dziwi mnie, że nie rozumiesz "co ten facet tam wygaduje".
>Pozdrawiam i bez odbioru, nie mam ochoty po raz kolejny brać udziału w Twoich trącących trollingiem przepychankach.
Nie pisz bzdur to ja nie będę ich wyśmiewał, już Ci chyba kiedyś to napisałem.

"Ekonomia jest użyteczna tylko jako forma zatrudnienia dla ekonomistów." J. K. Galbraith

#12
30-06-2010 23:26
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Smith
Ostatni raz w tym wątku skomentuję Twoje wymysły. Ostatni - bo nie ma sensu ciągłego żywienia trolli.

>Czy ja dobrze wiedzę?
>Rozdawać własność prywatną???
Nie zastanowiłeś się w jaki sposób owi "właściciele" nabyli tą własność? Myślisz, że oni ją sobie po prostu kupili gdzieś w XII wieku? Ziemia w feudalizmie była dostępna dla grupki społeczeństwa, sprzedawana lub nadawana razem z ludźmi. Owi właściciele ziemscy nigdy nie nabyli swojej ziemi na wolnym rynku, bo w feudalizmie nie istniał. Na rynku chroniona jest ta własność prywatna, która została legalnie nabyta w grze rynkowej. Jak Ci złodziej gwizdnie portfel, to też uważasz, że objął nienaruszalne prawo własności? Gdy zniesiono stosunki feudalne podział własności pozostał taki jak był w wiekach średnich, a fakt, że chłopi dzierżawili ziemię, a nie posiadali jej na własność, jest właśnie spuścizną tamtych stosunków. Nie było żadnych przeciwwskazań przed uwłaszczeniem chłopów, bo własność tej ziemi nigdy wcześniej nie została nabyta legalnie, wedle zasad obowiązujących w rynkowych systemach prawnych.

>Twoim głównym błędem jest po raz kolejny zbieranie głosu na temat, o którym nie masz zielonego pojęcia, skutkiem czego dochodzisz do absurdu.
To jest całość Twojej argumentacji. Nieźle by Ci to wychodziło na wiecu jakiegoś komitetu robotniczego.

>Miałeś mi wytłumaczyć dlaczego fundamentalne i uniwersalne prawo wolnego rynku - popytu i podaży,
Jaja sobie robisz czy dopiero wczoraj z choinki się urwałeś? Jakby na nich zrzucić bombę atomową i nie stać by ich było, żeby sobie po kilku zaledwie latach kapitalizmu zbudować schrony, to też byś trąbił, że prawo podaży i popytu nie działa? Jeśliby o godzinie 3 w nocy nadeszła śnieżyca, a o 6 ludzie jeszcze nie mieli ciepłych rękawiczek (bo spali zamiast je kupić) to też stwierdzisz, że nie zadziałało prawo popytu i podaży? Czyżby Ci się ubzdurało, że prawa formułowane przez ekonomię działają w społeczeństwie tak, jak prawa fizyki wśród np. kamieni?
Ty masz w ogóle choćby blade pojęcie o czym mówisz? Myślisz, że procesy ekonomiczne opisywane prawami zachodzą tak szybko jak efekty komend w grach komputerowych?

Tym ostatnim rozłożyłeś mnie na łopatki. Musisz mieć tam niezły ubaw z tym całym trollingiem - po powyższym bełcie intelektualnym już nie mam wątpliwości jaki jest prawdziwy cel Twoich farbowanych na mądrość docinek. W myśl zasady "nie karmić trolla" odstępuję już od prostowania Twoich fantazmatów.

#13
01-07-2010 00:10
 Ocena 6 na 6
Smith (10069 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Brentano
>Ja nie wiem człowieku w jakiej rzeczywistości Ty żyjesz, ale na pewno nie jest to Polska. Ja żyje w kraju, gdzie najważniejsi politycy słowa "prywatyzacja" unikają jak ognia używając go jedynie by przyłożyć oponentowi. Wyzwiska od liberałów, prywaciarzy i kapitalistów to u nas chleb powszedni (wystarczy włączyć debatę prezydencką, gdzie co jakiś czas Komorowski chwali się zwycięstwem sądowym nad Kaczyńskim, że PO wcale nie zamierzało prywatyzować szpitali). Co więcej u nas prywatyzacja to zazwyczaj wygląda tak jak w przypadku TPSA, gdzie prywatyzacją nazwano sprzedaż akcji firmy państwa polskiego w posiadanie firmy państwa francuskiego. Firma zmieniła władzę państwową, a u nas krzyczeli z radości, że to prywatyzacja.
Tu się zgodzę, poza tą władzą państwową w TPSA bo to akurat pierwsza bzdura.
a tyle z tych 49,79% niby państwowych ma państwo:
>W tym kraju mało kto wie, a autor tego wątku już w ogóle nie ma zielonego pojęcia, czym jest wolny rynek i dlaczego nie jest kapitalizmem, a czym się to różni od gospodarki rynkowej.
Wolny rynek jest mitem, kapitalizm faktem, które "działają" w gospodarce rynkowej.
Czy może coś pomyliłem?
>W głowie mi się zakręciło od tych rewelacji. O ile mi wiadomo to kryzys w USA miał wiele wspólnego z niewypłacalnością. Ludzie pobrali kredyty, których nie mogli pokryć. Dlaczego w takim razie banki mi tych kredytów udzielały ?
Gospodarka rynkowa. Jest popyt trzeba zapewnić podaż.
>Ano ludzie Keynesa wpadli na pomysł, że wymaganie od ludzi "pokrzywdzonych przez los" gwarancji wypłacalności, jest niedorzecznością i powołały swojego czasu specjalne instytucje, Fennie Mae i Freddie Mac, finansowane przez rząd US i mające na celu "wspieranie" rynku nieruchomości poprzez oferowanie obligacji gwarantujących spłatę długu.
To nie za obligacje podatnicy amerykańscy wyłożyli 700 mld dol. tylko za toksyczne aktywa, których bynajmniej nie wyemitował rząd. Natomiast w myśl wolnorynkowej utopii Wall Street napompowała je poza granice absurdu.
Tak a propos, czy rząd wspierał obligacjami firmy e-commerce z czasów tak zwanego "dot-com bubble" 10.03.2000 ?
>Ludzie rzucili się na te ofertę tworząc taką podaż jakiej nie był w stanie udźwignąć rynek.
Błąd. Ludzie co najwyżej wywołali popyt. Podaż zapewniły Banki.
> Po pewnym czasie ktoś powiedział sprawdzam i sprawa się rypła.
Jak to zwykle bywa w grach hazardowych.
>Mimo to ludzie Keynesa mają się świetnie i postanowili wyjść z tych długów zaciągając jeszcze większe długi.
Może jaśniej?
>No, ale to chyba nie wśród parlamentarzystów UE - wszakże Pan Stiglitz całkiem niedawno stwierdził iż Europa nie jest gotowa na walutę EURO i w ogóle błędem się stało, że kraje Starego Kontynentu przeszły na ten standard. Daje głowę na tacy, że autor wątku również nie był świadom tych słów Stiglitza, nieprawdaż ?
I w tym wypadku wyjątkowo, miał zupełną rację
>Z bestselerami to jest tak, że najlepiej się sprzedają wśród ludzi, którzy wcale nie potrzebują szerokiej wiedzy by bestseler zrozumieć. W przypadku autorów książek o naukach społecznych nie jest to dobra reklama.
Zaraz, zaraz, Wolny rynek przecież, czyli na dobre rzeczy jest popyt, a na złe nie. Dobre pozostają na rynku a złe są przez rynek eliminowane.
>No niemożliwe ! W kraju tak kapitalistycznym jak Polska istnieją lewicowi ekonomiści ?! Normalnie, nie uwierzę jak nie zobaczę.
Nic nie rozumiem ale jestem wstrząśnięty.
>No pewnie ! Należy zwiększać wydatki, podnosić deficyt, centralizować, nacjonalizować i powołać Radę Robotników Chłopskich stojących na czele słusznie zaprowadzanej solidarności społecznej !
Tania demagogia.
>To kto wcześniej twierdził, że rynki nie mogą i nie powinny być regulowane ?
Hm... Nie wiem czy zacząć od noblistów czy "Austriaków", więc sobie daruję wyliczanki.
>>Że bzdurą jest, jakoby polskie państwo dusiło przedsiębiorczość.
>Niech powie to takim jak Roman Kluska.
Tu się zgodzę, ale NBP nie ma na to większego wpływu.

"Ekonomia jest użyteczna tylko jako forma zatrudnienia dla ekonomistów." J. K. Galbraith

#14
01-07-2010 00:57
 Ocena 6 na 6
Smith (10069 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
W odpowiedzi Satyr
>Nie zastanowiłeś się w jaki sposób owi "właściciele" nabyli tą własność? Myślisz, że oni ją sobie po prostu kupili gdzieś w XII wieku?
Wolnorynkowej konkurencji - silniejszy wygrywa.
>Ziemia w feudalizmie była dostępna dla grupki społeczeństwa, sprzedawana lub nadawana razem z ludźmi. Owi właściciele ziemscy nigdy nie nabyli swojej ziemi na wolnym rynku, bo w feudalizmie nie istniał.
Nigdy nie mów nigdy, zwłaszcza jeżeli znowu nie wiesz co mówisz.
Książka do Historii też by Ci nie zaszkodziła:
1308- Łokietek kupuje ziemię michałowską nad Drwęcą od księcia inowrocławskiego Leszka.
>Na rynku chroniona jest ta własność prywatna, która została legalnie nabyta w grze rynkowej.
Kto ma kapitał, ten kupuje, kto nie ma ten sprzedaje. Tylko kto niby ma chronić i legalizować w ramach wolnego rynku?
> Jak Ci złodziej gwizdnie portfel, to też uważasz, że objął nienaruszalne prawo własności?
Bzdura znowu bo skoro gwizdną to jednak naruszalne prawo własności. Mojej zanim została gwizdnięta a ja mam prawo, ale się poskarżyć, kiedy on wydaje sobie zawartość portfela, bo nie było nikogo kto by mego prawa dopilnował. Wolny rynek. Czyli najkrócej i na ludowo: "kijem tego co nie pilnuje swego."
>Gdy zniesiono stosunki feudalne podział własności pozostał taki jak był w wiekach średnich, a fakt, że chłopi dzierżawili ziemię, a nie posiadali jej na własność, jest właśnie spuścizną tamtych stosunków.
>Nie było żadnych przeciwwskazań przed uwłaszczeniem chłopów, bo własność tej ziemi nigdy wcześniej nie została nabyta legalnie, wedle zasad obowiązujących w rynkowych systemach prawnych.
Martwicy dostaniesz od ssania tego palca, a nauczony doświadczeniem, idę o zakład że nic mądrego nie wyssiesz.
>To jest całość Twojej argumentacji. Nieźle by Ci to wychodziło na wiecu jakiegoś komitetu robotniczego.
Po co mam się wysilać, skoro sam się kompromitujesz.
>Jaja sobie robisz czy dopiero wczoraj z choinki się urwałeś?
Tak bo nie można Twoich bzdur traktować poważnie, co do choinki to nie mierz innych swoją miarą.
> Jakby na nich zrzucić bombę atomową i nie stać by ich było, żeby sobie po kilku zaledwie latach kapitalizmu zbudować schrony, to też byś trąbił, że prawo podaży i popytu nie działa?
Co "filozof" chciał przez to powiedzieć?
>Jeśliby o godzinie 3 w nocy nadeszła śnieżyca, a o 6 ludzie jeszcze nie mieli ciepłych rękawiczek (bo spali zamiast je kupić) to też stwierdzisz, że nie zadziałało prawo popytu i podaży? Czyżby Ci się ubzdurało, że prawa formułowane przez ekonomię działają w społeczeństwie tak, jak prawa fizyki wśród np. kamieni?
Panie filozof odrób lekcje, bo inaczej to cały czas będzie Ci się wydawało, że komuś coś się wydaje.
>Ty masz w ogóle choćby blade pojęcie o czym mówisz? Myślisz, że procesy ekonomiczne opisywane prawami zachodzą tak szybko jak efekty komend w grach komputerowych?
Jak nie filozofia to wróżbiarstwo.
>Tym ostatnim rozłożyłeś mnie na łopatki. Musisz mieć tam niezły ubaw z tym całym trollingiem - po powyższym bełcie intelektualnym już nie mam wątpliwości jaki jest prawdziwy cel Twoich farbowanych na mądrość docinek. W myśl zasady "nie karmić trolla" odstępuję już od prostowania Twoich fantazmatów.
Dorabiaj sobie dowolną ideologię jeżeli to w czymś Ci pomoże tylko nie pisz więcej bzdur o ekonomi.
I nie kłam Cytat:
Pozdrawiam i bez odbioru, nie mam ochoty po raz kolejny brać udziału w Twoich trącących trollingiem przepychankach.


"Ekonomia jest użyteczna tylko jako forma zatrudnienia dla ekonomistów." J. K. Galbraith

#15
01-07-2010 05:02
 Ocena 2 na 2
homopitek (1536 punktów)Odp: Marek Belka i neoliberalizm
>Wystarczy porównać spożycie produktów spożywczych na głowę - teraz i gdy były puste półki.
>Jeszcze długo nie osiągniemy spożycia mięsa do czasów, gdy niby było na kartki.

Ja dobrze pamiętam te sytuacje, bo miałem z domu delegację do robienia kartkowych zakupów. Pamiętam też, jakie zapasy róznych towarów ludzie robili często bez potrzeby. Jedna z moich sąsiadek, samotna emerytka (wówczas pod 80-tkę) miała ponad skrzynkę kartkowej wódki i ogromny zapas cukru. Obu tych rzeczy w ogóle nie używała, ale "zapas nienaruszalny" musiał być. U mnie w domu pół babcinego kredensu było zapchane mąką, kaszami, cukrem i makaronami. Parę razy nawet poprztykałem się z matką, która ciągle marudziła na zaopatrzenie, a lodówka ledwo się domykała.
Jednak w sumie to mnie ta psychoza nie dziwiła zbytnio, ponieważ wtedy żyła jeszcze masa ludzi, którzy przeżyli kilkuletni głód w czasie niemieckiej okupacji i tuż po wojnie. Nasłuchałem się tych wojennych opowieści o "dźwiękowcu", brukwi i innych luksusach. Pamiętam też, jak jeszce długo po wojnie ludzie obsadzali dzisiejsze trawniki warzywami - na wszelki wypadek.

Pamiątam też jakość różnych artykułów spożywczych i przemysłowych oraz ówczesne wymagania ludzi. Dość powiedzieć, że gdybym przyniósł wówczas do domu np. taki supermarketowy makaron bezjajeczny, to pewnie cały następny rok słuchałbym wymówek babki i matki, że jestem d... , bo nie umię kupić porządnego makaronu i będą go sabie sam jadł. Długo mogę wyliczać artykuły spożywcze, których pojawienie się w sklepach 30 lat temu pewnie wywołałoby falę strajków na pół kraju ("komuna chce wytruć naród" itp.).

Jeszcze taki drobiazg, o którym nie napisałem w poprzednim poście. Porównywanie ustrojów odległych w czasie poprzez zamożność mieszkańców jest mało sensowne. Gdybyśmy tak porównali PRL lat 70. i 80. do II RP, to jak nic wyszłoby nam, że kapitalizm to nędza, głód, analfabetyzm i ogromne zacofanie. Kto używa takich argumentów nie bardzo wie, o czym mówi.

>Nie chcę powiedzieć, że tamten ustrój był lepszym, a tylko to, że rzeczywistość jest skomplikowaną i nie można stosować ani uproszczonych ocen przeszłości, ani tym bardziej proponować nam tu uproszczonych wizji genialnego rozwoju, gdy już najbogatsi się dostatecznie nasycą.

I słusznie, bo co to właściwie znaczy "lepszy" przy takich porównaniach. Dzięki upadkowi systemu demoludów mamy takie dane empiryczne, że można takich dogmatyków wyśmiewać na wiele sposobów. Zresztą kilku zagranicznych doradców naszych reformatorów już się dawno pokajało za błędy przeszłości, tylko nasze "orły" są niewzruszone w swym geniuszu.

>Już Veblen udowodnił, że 99% bogaczy nigdy nie ma dość, a i doświadczenie życiowe uczy, że im kto bogatszy, to tym bardziej pazerny.

Dosłownie parę dni temu coś w tym guście zasugerował nasz rodzimy nabab Czarnecki w wywiadzie dla "GW". Tyle, że przedstawił to jako samonapędzający się mechanizm, którego jest częścią. Zarabia kolejne miliony chociaż wie, że są mu one po nic, czyli sztuka dla sztuki. Dla miego robienie interesów to sposób na życie, a pieniądze już dawno przestały się liczyć jako cel sam w sobie. I taką filozofię mogę zrozumieć, gosć jest świadomy swej roli i miejsca.


Nie stosuję emoticonów

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365