Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zniszczyć ateistę

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
26-12-2006 19:20martinesZniszczyć ateistę
Ciekawi mnie czy ktoś ma podobny problem jak ja. Odkąd ujawniłem się z przekonaniami moja rodzina rozpoczęła na mnie nagonkę. Kontrolują, czy przypadkiem nie odwiedzam ateistycznych stron w necie, czy nie kontaktuję się z ateistami itp. Schowali przede mną biblię bo powiedziałem, że to na jej podstawie doszedłem do ateizmu. Zmuszają mnie do chodzenia do kościoła, opieprzają o byle co, szantażują. Chcieli mnie nawet wywalić z domu, ale znajomy rodziny stanął w mojej obronie, choć nie popiera mojego ateizmu. Tak jest już od pół roku! Już mi brakuje argumentów na swoją korzyść...

1 2 3 4 5 6 Dalej..
Zyga (1539 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
>Chcieli mnie nawet wywalić z domu...

Myślałem, że to tylko u mnie tak.
Najwyższa pora podjęć wszelkie działania mające na celu zmianę miejsca zamieszkania.
Nie próbuj dyskutować. To nie ma najmniejszego sensu.
Po sobie wiem, że nie idzie się oprzeć czasem jakiejś uwadze - to też nie jest dobre.

bleble (5585 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
Masz niezla rodzinke. umnie tez to sie chyba przejawia ale kryje sie zeby nie byli rozczarowani swoja kochana coreczka...
wlasciwie to oni nam to narzucaja no ale coz trzeba wytrzymac do 18-stki

Pandorra (1289 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
Jeżeli masz taką możliwośc, to sie wyprowadź. Jeśli nie - zaciśnij zęby. To sie kiedyś skończy, tylko musisz być konsekwentny - jeśli postanawiasz nie chodzic do kościola, to ani razu. Ludzie w obliczu twardej konsekwencji w końcu sie poddają. I staraj się nie dyskutowac - to tylko zadrażnia sprawę, a ci ludzie są Twoją rodziną i zrywanie z nimi kontaktów to chyba nie byłby najlepszy pomysł.
Życzę wytrwałości.

MariuszOdp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Pandorra
No to faktycznie macie przewalone...ja tam z tym nie mam najmniejszych problemow...bo nawet moja babcia mowi iz to co pisze w bibli to glupoty ale wierzy w nie niby bo nie chce sie wyrozniac...

Dudek (190 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
Ja pól roku sie nie ujawnialem jednak tydzien temu przez przypadek wyszlo na jaw ze razem siostrą jestesmy ateistami.Szok! 3 godz jalowej dyskusji.
Jestem jeszcze na utrzymaniu rodziców i musze szanowac ich wolę wiec wypracowalismy consensus:"Akceptacja" za chodzenie do kosciola.Przystalem na to bo wiem ze i tak do kosciola bede chodzil co 3, 4 tygodnie, tak jak do tej pory bylo.Szybko wrócilismy do porządku dziennego.

#6
27-12-2006 00:18
 Ocena 1 na 3
Teresa (2693 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
>Ciekawi mnie czy ktoś ma podobny problem jak ja. Odkąd
>ujawniłem się z przekonaniami moja rodzina rozpoczęła na
>mnie nagonkę.

To dośc zabawne co Ty wypisujesz . Czy jesteś świadom, ze to religia chrz. dala ludziom wolność? To dzięki chrześcijaństwu możesz teraz się buntowac przeciw swoim rodzicom. Gdybyś zyl w starożytnym pogańskim Rzymie Twoi rodzice mieli by prawo Cię zabić za nieposłuszeństwo i za ateizm. Równiez w Starym testamencie rodzicie mogli ukarać nieposłuszne dzieci śmiercią. Więc ciesz się, ze żyjesz wśród katolików.

Druga sprawa możesz wyjasnić dlaczego chcesz być tym ateistą? Czy dlatego, że chcesz móc grzeszyć? Z tego co się zorientowałam to "światli" ateiści nie grzeszą, bo wiedzą, że grzech przynosi cierpienie. "Światli" ateiści tez nie obchodzą świąt. Prowadzą życie raczej ponure i aż sztywne od powagi. Poza tym ich myślenie jest ograniczone, bo wierzący może przynajmniej pomyśleć o nieśmiertelności, a ateista już nie. Wszystko co było najlepsze w pogaństwie przejęło chrz. (katolicyzm). Nawet swięta Jaki więc masz powod?

Wracając do tematu po prostu Twojej rodzinie na Tobie zależy dlatego tak się zachowują!
To ciekawe ile Ty masz, drogie dziecię, lat? Bo wydaje mi się, że Twoja śmierć nie jest dla Ciebie czymś realnym i stąd pochopna decyzja o porzuceniu wiary. Myślę, ze to się zmieni, jeśli odczujesz nieublagalność śmierci.

Wydaje mi się, ze dla niektórych ludzi dopiero gdy zajrzą oni śmierci w oczy: takie rzeczy jak piekło i niebo czy też nicośc stają się absolutnie realnymi możliwościami.
Można przypuszczać, ze większość tu wypowiadających się przed śmiercią jednak zawoła księdza. Nikt nie jest aż tak głupi, aby ryzykować, że pójdzie do piekła.
Nic dziwnego, że Twoja rodzina się o Ciebie martwi, gdyż swoim ateizmem pomniejszasz prawdopodobieństwo, ze zdążysz się przed śmiercią nawrócić (bo śmierć może być też nagła).

Jeśli Bóg istnieje, co jest przecież możliwe, to niezależnie od tego czy wierzysz w Niego czy nie wierzysz trafisz albo do piekła lub do nieba (czyściec to w konsekwencji niebo, więc nie wymieniam).

Zauważyłam tez że wielu ateistów asekuruje się na okoliczność Sądu Ostatecznego i to niekiedy w sposób widowiskowy. Adoptują chore dzieci, dają każdemu jałmużnę. Tak wiec niby nie wierzą, ale asekurują się. Wiadomo, że nikt nie chce być koniec końców tym "nabitym w butelkę". Sama mam znajomego w real-u agnostyka, który mówi, że postanowił na co dzień zachowywać się tak, aby mógł być zaliczony w poczet sprawiedliwych w trakcie Sądu Ostatecznego. Wg mnie jest on bardzo naiwny! No, bo co z tego, że pomagał biednym, jeśli np. nie szanował ojca i matki albo cudzołożył. Same uczynki nie wystarczą, potrzebne jest usprawiedliwienie z wiary.
Jeśli jesteś święty to możesz sobie pozwolić na brak wiary, ale czy aby jesteś?

Czy to jest jakiś "wysyp" atestów z ateisty.pl?

zulus_ (752 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa
Nie rozumiem dlaczego uważasz że gdy się komuś pomaga,to jest to asekuracja przed sądem ostatecznym?Z tego wynika że po prostu Ty katolik nie potrafisz zrobić nic bezinteresownie,wszystkie dobre uczynki są dla Ciebie zaliczka na poczet nieba.Wobec tego tak naprawdę nic Cię nie obchodzą ludzie którym(jeśli)pomagasz,nie pisz że jest inaczej bo to jasno wynika z Twojej wypowiedzi.Moim zdaniem takie podejście do kwestii dobra jest jednym z powodów odrzucania religii-INTERESOWNOść.Na jakiej podstawie twierdzisz że to chrześcijaństwo dało wolność wyznania i prawo do ateizmu?Studiując historię chrześcijaństwa do takiego wniosku dojść nie można,chyba że ową historię przepuszcza się przez filtr kościoła i własnych niekoniecznie słusznych przekonań.

thesebas (54 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa
>To dośc zabawne co Ty wypisujesz . Czy jesteś świadom, ze to religia chrz. dala ludziom wolność?
Czy dla Ciebie Europa to cały świat? nie wiem czy ludziom spoza europy mogła dać cokolwiek.. no tak, mogła wyciąć w pień całą cywilizacje..
>To dzięki chrześcijaństwu możesz teraz się buntowac przeciw swoim rodzicom. Gdybyś zyl w starożytnym pogańskim Rzymie Twoi rodzice mieli by prawo Cię zabić za nieposłuszeństwo i za ateizm. Równiez w Starym testamencie rodzicie mogli ukarać nieposłuszne dzieci śmiercią. Więc ciesz się, ze żyjesz wśród katolików.
Jedno zniewolenie przechodzi w drugie, kiedyś Zeus, bogowiem półbogowie, nimfy, demony i spółka a dziś Jahwe, Jezus, Maryja, armia aniołów, świętych, błogosławionych, beatyfikowanych i spółka
>Druga sprawa możesz wyjasnić dlaczego chcesz być tym ateistą? Czy dlatego, że chcesz móc grzeszyć? Z tego co się zorientowałam to "światli" ateiści nie grzeszą, bo wiedzą, że grzech przynosi cierpienie. "Światli" ateiści tez nie obchodzą świąt. Prowadzą życie raczej ponure i aż sztywne od powagi.
Zaraz, piszesz że światli ateiści nie grzeszą więc jaka tu "furtka" dla grzeszenia, poza tym to Ty raczej wierzysz by "móc" grzeszyć - sakrament spowiedzi, Bóg jest miłosierny (dziwne że akurat wtedy nie sprawiedliwy) więc Ci odpuści, nie mów że nie bo w końcu Bóg stworzył Cie jako istotę ułomna i dowalił jeszcze grzeszną naturę wiec i tak w konfesjonale prędzej czy później skończysz z tymi samymi grzechami
>Poza tym ich myślenie jest ograniczone, bo wierzący może przynajmniej pomyśleć o nieśmiertelności, a ateista już nie
No to już jest na prawdę pocieszne.. jeśli miarą szerokości Twoich horyzontów myślowych jest możliwość pomyślenia sobie o tak nudnej rzeczy jak nieśmiertelność to gratuję, dla mnie jak i jak sądzę wielu innych ateistów/racjonalistów świat jest tak wspaniałym zjawiskiem do opisania i obmyślania, tłumaczenia i wyjaśniania (bez dogmatów i ucieczek typu "bo Bog tak chciał" albo "jesteś zbyt głupi by zrozumieć zamiary Boga") że ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia.. poza tym mogę sobie pomyśleć o nieśmiertelności - i doszedłem już do tego - zaje**cie nudneee..
>Wszystko co było najlepsze w pogaństwie przejęło chrz. (katolicyzm). Nawet swięta Jaki więc masz powod?
Poprawka:
Wszystko co było najlepsze w pogaństwie zagarnęło, zniszczyło, zniekształciło i podporządkowało swoim interesom chrz. (katolicyzm). Nawet swięta
A w ogóle to chyba nie na temat, mówimy o ateizmie a nie pogaństwie, pogaństwo to też religia..

>Wracając do tematu po prostu Twojej rodzinie na Tobie zależy dlatego tak się zachowują!
Zależy żeby nie było problemu ze ślubem, pogrzebem i jak ksiądz przyjdzie po kolędzie bo to tak głupio jak zaczął by z księdzem dyskutować o absurdach religii którą ten ksiądz reprezentuje, potem cała rodzina dostała by ekskomunikę czy inne wyklęcie.. tak już mają ateiści w naszym nie-religijnym-ale-mimo-to-katolickim-państwie

>To ciekawe ile Ty masz, drogie dziecię, lat? Bo wydaje mi się, że Twoja śmierć nie jest dla Ciebie czymś realnym i stąd pochopna decyzja o porzuceniu wiary. Myślę, ze to się zmieni, jeśli odczujesz nieublagalność śmierci.
Zaraz.. znowu coś nie tak - to Ty nie uważasz śmierci za coś realnego i prawdziwego - to przecież tylko przejście z ziemskiego padołu do nieba by zagrać z Elvisem i św Franciszkiem w karty.. otwórz oczy! to racjonalista wie że jego życie jest tu i teraz, a śmierć to ŚMIERĆ - THE END - FINITO
>Wydaje mi się, ze dla niektórych ludzi dopiero gdy zajrzą oni śmierci w oczy: takie rzeczy jak piekło i niebo czy też nicośc stają się absolutnie realnymi możliwościami.
No właśnie, i przeciętny katolik boi się smoły i wideł, zamiast być po prostu dobrym, bo tak wypada i jest fajnie być w porządku wobec innych, w ten sposób sądzi że nabija sobie punktów żeby od św Piotra móc wykupić wejściówke na wieczną (i przez to nuuudną) imprezę w raju, bo jak nie to siarka czeka.. najzwyklejsza zasada kija i marchewki, jak do zwierząt..

>Można przypuszczać, ze większość tu wypowiadających się przed śmiercią jednak zawoła księdza. Nikt nie jest aż tak głupi, aby ryzykować, że pójdzie do piekła.
ateizm =/= nie ma piekła = nie ma co ryzykować
>Nic dziwnego, że Twoja rodzina się o Ciebie martwi, gdyż swoim ateizmem pomniejszasz prawdopodobieństwo, ze zdążysz się przed śmiercią nawrócić (bo śmierć może być też nagła).
Ale po co się nawracać? no tak, inaczej pochowają go pot płotem.. to chyb jedyny powód żeby się nawracać przed śmiercią.. swoją drogą ciekawe.. całe życie można śmiać się z religii, a potem jedno słowo i "dają" miejsce na cmentarzu.. co za naiwność ze strony katolików.. ja oczywiście nie mam zamiaru w ten sposób zasilać statystyki katolickich pogrzebów, ja sobie sprawię kremacje i rozrzucenie nad oceanem, myślę że będzie fajnie
>Jeśli Bóg istnieje, co jest przecież możliwe, to niezależnie od tego czy wierzysz w Niego czy nie wierzysz trafisz albo do piekła lub do nieba (czyściec to w konsekwencji niebo, więc nie wymieniam).
Jeśli Bóg nie istnieje, co jest przecież możliwe, to niezależnie od tego czy wierzysz w Niego czy nie wierzysz po zatrzymaniu akcji serca i niedotlenieniu mózgu Twoja świadomość rozpadnie się na kawałki.. i nici z punkcików, bo po drugiej stronie nie czeka św Piotr..
>Zauważyłam tez że wielu ateistów asekuruje się na okoliczność Sądu Ostatecznego i to niekiedy w sposób widowiskowy. Adoptują chore dzieci, dają każdemu jałmużnę. Tak wiec niby nie wierzą, ale asekurują się.
a może po prostu Ci ludzie są tacy fajni?
>Wiadomo, że nikt nie chce być koniec końców tym "nabitym w butelkę". Sama mam znajomego w real-u agnostyka, który mówi, że postanowił na co dzień zachowywać się tak, aby mógł być zaliczony w poczet sprawiedliwych w trakcie Sądu Ostatecznego.
sądzę że nie zrozumiałaś ironi, ja też chcę się tak zachowywać, ale absolutnie nie liczę że jakiś sąd się odbędzie

thesebas (54 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę c.d.
W odpowiedzi Teresa
>Wg mnie jest on bardzo naiwny! No, bo co z tego, że pomagał biednym, jeśli np. nie szanował ojca i matki albo cudzołożył.
Znowu! czy ateista to łajdak? czemu miałbym nie szanować rodziców i zdradzać swoją Ukochaną? bo Big Brother nie patrzy? jejku.. mentalność katolików jest przerażająca.. boję się was..
>Same uczynki nie wystarczą, potrzebne jest usprawiedliwienie z wiary.
Przepraszam, głupi jestem, tego zdania nie zrozumiałem: co to jest "usprawiedliwienie z wiary"?
>Jeśli jesteś święty to możesz sobie pozwolić na brak wiary, ale czy aby jesteś?
zacytuje:
"Taki mały taki duży może świętym być, taki Ty i taki ja może świętym być"

p.s.
jak już będziesz w niebie i będziesz się nudziła poczytaj nieco, np Racjonalista.pl albo inne (jeśli tam admin nie filtruje tego typu stron) [tu była ironia, nie sądzę żeby mieli w niebie admina.. ba! nawet nie sądzę że istnieje niebo ]
p.s.2
a Tobie Martines życzę powodzenia i wytrwałości

Kontrast (1042 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa
Witaj!
Wreszcie znalazłem chwilkę oddechu...
>Czy to jest jakiś "wysyp" atestów z ateisty.pl?
Wszystko na to wskazuje. Chociaż może raczej jakaś akcja lucyferian.
Nawet zacząłem z tego wszystkiego czytać Sumę św. Tomasza ...
tylko to na rok albo lepiej czytania. Na razie jest dostępnych 11 tomów z 35. Jednak nie da się tego czytać ze zrozumieniem szybciej niż kilka stron na godzinę, ale warto...

Pozdrawiam!


Doskonała miłość usuwa lęk

Erehuz (16 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa

>Gdybyś zyl w starożytnym pogańskim Rzymie Twoi rodzice mieli by prawo Cię zabić za nieposłuszeństwo i za ateizm. Równiez w Starym testamencie rodzicie mogli ukarać nieposłuszne dzieci śmiercią. Więc ciesz się, ze żyjesz wśród katolików.

Matko i córko, to Rzym był pogański? O ja głupia i nieszczęsna...

Zyga (1539 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa
Przepraszam ale chyba musisz sobie dopisać przed imieniem "Siostra".

nieobecnyOdp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa
>To dośc zabawne co Ty wypisujesz .
Cóż śmiesznego jest w ostrym konflikcie w całą rodziną i w prześladowaniu kogoś za to, że nie chce być w stadzie bezmyślnych baranów?

>Czy jesteś świadom, ze to religia chrz. dala ludziom wolność? To dzięki chrześcijaństwu możesz teraz się buntowac przeciw swoim rodzicom. Gdybyś zyl w starożytnym pogańskim Rzymie Twoi rodzice mieli by prawo Cię zabić za nieposłuszeństwo i za ateizm. Równiez w Starym testamencie rodzicie mogli ukarać nieposłuszne dzieci śmiercią.
No, chłopak ma zarąbiaste szczęście - ojciec nie może go już ukamienować! I oczywiście fakt, że starotestamentowe sądy i wyroki religijne nie są powszechnym elementem współczesnego prawa polskiego zawdzięczamy "wyzwolonemu" chrześcijaństwu.

>Więc ciesz się, ze żyjesz wśród katolików.
On to akurat ma się z czego cieszyć! Zawsze była z ciebie hipokrytka co się zowie.

>Druga sprawa możesz wyjasnić dlaczego chcesz być tym ateistą? Czy dlatego, że chcesz móc grzeszyć?
A ty zostałaś katoliczką, żeby móc grzeszyć i dostawać rozgrzeszenie od spowiednika i tak w kółko.

>Z tego co się zorientowałam to "światli" ateiści nie grzeszą, bo wiedzą, że grzech przynosi cierpienie.
Nie grzeszą, bo nie obowiązują ich wasze fantazje na temat grzechu.

>"Światli" ateiści tez nie obchodzą świąt.
Co też opowiadasz! Przecież wiadomo, że ateiści świętują 1 Maja, 22 Lipca i 13 Grudnia!

>Prowadzą życie raczej ponure i aż sztywne od powagi.
W przeciwieństwie do tego wesołego i luzackiego życia katolików, szczególnie tych "światłych" spod znaku Radia Maryja.

>Poza tym ich myślenie jest ograniczone, bo wierzący może przynajmniej pomyśleć o nieśmiertelności, a ateista już nie.
Nie wiem skąd przypuszczenie, że ateiści nie są w stanie fantazjować? I dlaczego uważasz, że ateista nie może pomyśleć o nieśmiertelności?

>Wszystko co było najlepsze w pogaństwie przejęło chrz. (katolicyzm). Nawet swięta
Och, nie bądźże taka skromnisia - przecież religia chrz. dala ludziom wolność - to trochę więcej niż wyrzynanie pogan, no nie?

>Jaki więc masz powod?
No właśnie, ciekawe. Eee tam... szkoda czasu zastanawiać się nad tym, przecież to ograniczony myślowo ponurak.

>Wracając do tematu po prostu Twojej rodzinie na Tobie zależy dlatego tak się zachowują!
Tę troskę przejawiają w ów cudowny, pełen typowo katolickiej miłości sposób:
Zmuszają mnie do chodzenia do kościoła, opieprzają o byle co, szantażują. Chcieli mnie nawet wywalić z domu

>To ciekawe ile Ty masz, drogie dziecię, lat? Bo wydaje mi się, że Twoja śmierć nie jest dla Ciebie czymś realnym i stąd pochopna decyzja o porzuceniu wiary. Myślę, ze to się zmieni, jeśli odczujesz nieublagalność śmierci.
Nie rozumiem - wiara zapewni mu nieśmiertelność? Czy może wiara wpoi mu wasz strach przed śmiercią?

>Wydaje mi się, ze dla niektórych ludzi dopiero gdy zajrzą oni śmierci w oczy: takie rzeczy jak piekło i niebo czy też nicośc stają się absolutnie realnymi możliwościami.
Wydaje mi się, że takie rzeczy jak piekło i niebo stają się realnymi możliwościami wyłącznie dla tych, którym wpojono do głowy te wymysły. Zaś co do wiary w nicość po śmierci - to akurat domena ateistów, nie sądzisz?

>Można przypuszczać, ze większość tu wypowiadających się przed śmiercią jednak zawoła księdza.
To są niczym nie uzasadnione twoje pobożne życzenia. Rozumiem jednak, że to twoje życzenie jest wynikiem pragnienia, aby okazało się, że twoje przekonania mają jakikolwiek sens, bo nawet ateiści w części je podzielają, choćby umierający ateiści. Miliony much nie mogą się mylić... No chyba nie mogą? O Boże, żeby się tylko nie myliły!

>Nikt nie jest aż tak głupi, aby ryzykować, że pójdzie do piekła.
A jesteś pewna, że jak się zdążysz wyspowiadać przed śmiercią i ktoś wysmaruje twoje umierające ciało olejem, to nie trafisz do piekła?

>Nic dziwnego, że Twoja rodzina się o Ciebie martwi, gdyż swoim ateizmem pomniejszasz prawdopodobieństwo, ze zdążysz się przed śmiercią nawrócić (bo śmierć może być też nagła).
Najlepszym sposobem spowodowania czyjegoś nawrócenia jest wypędzenie nienawróconego z domu rodzinnego. No bo, jak już wiemy, ukamienować się go nie da.

>Jeśli Bóg istnieje, co jest przecież możliwe, to niezależnie od tego czy wierzysz w Niego czy nie wierzysz trafisz albo do piekła lub do nieba (czyściec to w konsekwencji niebo, więc nie wymieniam).
Jeśli istnieje Bóg w jakiego wierzysz, to aby trafić do nieba wystarczy zadeklarować nawrócenie tuż przed śmiercią i nasmarować się czymś tłustym. Jeśli zaś istnieje Bóg, w jakiego tylko mówisz, że wierzysz, to nawet ty będziesz miała szansę nawrócić się w czasie tzw. Sądu Ostatecznego i trafić do Nieba. Tylko będziesz musiała zrozumieć, że do Nieba trafiają ci, którzy kochają ludzi, a z tym u ciebie na razie sprawa beznadziejna.

nieobecnyOdp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi Teresa
cd...

>Zauważyłam tez że wielu ateistów asekuruje się na okoliczność Sądu Ostatecznego i to niekiedy w sposób widowiskowy. Adoptują chore dzieci, dają każdemu jałmużnę. Tak wiec niby nie wierzą, ale asekurują się.
Ateista wierzący w Sąd Ostateczny - może pora przypomnieć sobie kto to właściwie jest ateista?
Nikt tak się nie asekuruje jak wy, wierzący, bo to wy wierzycie w te wszystkie bajdy raligijne, to was pożera strach przed piekłem, gniewem Boga itp.

>Wiadomo, że nikt nie chce być koniec końców tym "nabitym w butelkę".
Niektórzy odrzucają wiarę w istnienie butelki i Wielkiego Nabijacza.

>Sama mam znajomego w real-u agnostyka, który mówi, że postanowił na co dzień zachowywać się tak, aby mógł być zaliczony w poczet sprawiedliwych w trakcie Sądu Ostatecznego.
Jak to agnostyk - tacy to z nich asekuranci.

>Wg mnie jest on bardzo naiwny! No, bo co z tego, że pomagał biednym, jeśli np. nie szanował ojca i matki albo cudzołożył.
No pewnie - cóż warta jest miłość do innego człowieka, jeśli się nie szanuje rodziców, którzy chcą cię wypędzić z domu, bo nie podzielasz ich światopoglądu, albo - tfu, tfu - pozostajesz w bezecnym związku, bez kościelnego ślubu z kimś, kogo kochasz?
Jak taki np. Jurek Owsiak może przypuszczać, że jak poświęcił się działaniom ratującym życie chorym dzieciom, ale cudzołoży, to Pan Bóg weźmie go do Nieba?

>Same uczynki nie wystarczą, potrzebne jest usprawiedliwienie z wiary.
Ciekaw jestem jak ty się usprawiedliwisz przed Bogiem ze swojego stosunku do ludzi, których nie zaślepia twoja wiara?

>Jeśli jesteś święty to możesz sobie pozwolić na brak wiary, ale czy aby jesteś?
To bardzo interesujące. Mogłabyś przybliżyć definicję świętego? Póki co ten wyśmiewany przez ciebie chłopak jest bardziej święty niż taka fanatyczna katoliczka jak ty. I to by się zgadzało, o ile Bóg istnieje i jest Miłością.

thesebas (54 punktów)Odp: Zniszczyć ateistę
W odpowiedzi nieobecny
>>Wiadomo, że nikt nie chce być koniec końców tym "nabitym w butelkę".
>Niektórzy odrzucają wiarę w istnienie butelki i Wielkiego Nabijacza.

chylę czoło, ta riposta przechodzi u mnie do klasyki

1 2 3 4 5 6 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365