Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy świat staje się lepszy?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
08-07-2016 13:05Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
Czy świat staje się lepszy?
Oczywiście czy staje się lepszy ogólnie? No i jaki świat?
Jeśli chodzi o świat jako całość, to na pewno postęp medycyny oraz rolnictwa (GMO) przyczynił się do jego polepszenia. Naturalnie gdzieś na świecie nadal umierają ludzie na skutek różnych chorób i z głodu, ale już nie w takich, wydaje się, ilościach jak dawniej. Zlikwidowano, dzięki szczepieniom , masowe epidemie, w Europie , obu Amerykach, Australii, w zasadzie w Azji też zjawisko głodu praktycznie na masową skalę nie występuje. A w Afryce w niewielkich enklawach.
Nie toczą się już globalne konflikty zbrojne zwane wojnami światowymi, obejmujące po kilkanaście państw.
Duże zmiany na lepsze, szczególnie w Europie i Ameryce Pn. nastąpiły w dziedzinie obyczajów.
Taką zmianą była niewątpliwie normalizacja, dekryminalizacja a w końcu legalizacja zachowań homoseksualnych. Wielkim też osiągnięciem, szczególnie w Europie, było zniesienie praktycznie we wszystkich krajach kary śmierci.
Także totalny wpływ Kościoła katolickiego został w ogromnej mierze ograniczony.
Ale zawsze znajdą się malkontenci.
Chcieliby, jeśli już nie karać, to przynajmniej zabraniać homoseksualistom wstępowania w związki małżeńskie. Są przeciwni GMO i szczepionkom.
Domagają się przywrócenia kary śmierci. Jako sposób rozwiązywania konfliktów uznają agresję i wojnę a nie jakieś zgniłe kompromisy.
Owi malkontenci nie uznają więc wymienionych zmian na lepsze za krok na przód lecz za krok wstecz. Tych zaś co te zmiany popierają i pochwalają nazywają , nie wiedzieć czemu, lewakami.
Kiedyś to się nazywało inaczej.
Tych malkontentów nazywało się konserwatystami lub wstecznikami a zwolenników postępu nazywano postępowcami, liberałami.
Ale to są tylko słowa, nazwy, natomiast co stoi za postawami wsteczników?
Bo postępowanie postępowców jest zrozumiałe. Chcą aby ludziom żyło się lepiej i dostatniej.
Natomiast dlaczego wstecznicy rzucają kłody pod nogi postępowi?
Przecież postęp i tak, prędzej czy później, zwycięży.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 Dalej..
#1
08-07-2016 18:53
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?
A może jakieś liczby? Fakty? Powątpiewam we wpływ GMO na bum technologiczny jaki nastąpił w rolnictwie przez ostatnie kilkadziesiąt lat - to właśnie technologia, mechanizacja, chemia (nie modyfikacje genetyczne) przyczyniły się do postępu w rolnictwie. GMO to dopiero początki, oczywiście bardzo ważne i potrzebne - to kolejny etap postępu. Chodzi mi to, abyś trzymał się faktów jak racjonalista, a nie puszczał puste frazesy i ogólniki. Może tak jakieś liczby, ile faktycznie osób głoduje, ma problemy z dostępem do wody, jest w strefie wojen, jest dotkniętych biedą? Dodatkowo zestawianie problemów społecznych osób homoseksualnych z problemem głodu, czy wojen jest dla mnie żenujące i zalatuje mocno zacietrzewieniem na punkcie antyklerykalizmu - szukanie na siłę pretekstów, aby dołożyć przeciwnikowi. Sorry, ale dla mnie żenada.

Co do lewaków - dla mnie lewak to osoba która zatraciła instynkt samozachowawczy. Jeśli ktoś zaczyna np. p*****lić o pacyfizmie jak mu wojna puka do drzwi, albo np. nie budzi w nim agresji kiedy ktoś molestuje kobiety - to są dla mnie przykłady wzorowego lewaka. Piszę z punktu widzenia mężczyzny, bo nim jestem, do pełni obrazu musiałaby się wypowiedzieć kobieta.

Nie widzę związku bycia lewakiem z GMO, czy postępem medycznym - znów wg mnie niedorzeczność.

"Głupi jak Niemiec"

#2
08-07-2016 21:29
 Ocena 4 na 4
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
>co stoi za postawami wsteczników?
>Bo postępowanie postępowców jest zrozumiałe. Chcą aby ludziom żyło się lepiej i dostatniej.
>Natomiast dlaczego wstecznicy rzucają kłody pod nogi postępowi?
>Przecież postęp i tak, prędzej czy później, zwycięży.
Okropnie zbanalizowałeś całe zagadnienie.

Wszelkie rozważania zwykle warto rozpocząć od określenia ich przedmiotu, a w tym wypadku jest nim 'postęp'.
Oto fragmenty dość obszernego hasła z Encyklopedii PWN:
Cytat:
"POSTĘP, filoz. w rozumieniu potocznym wszelka zmiana na lepsze w przeciwieństwie do regresu jako zmiany na gorsze [...] Kiedy mowa o idei postępu, chodzi z reguły o postęp w szerokim, historiozoficznym rozumieniu, znamiennym dla wieku oświecenia (np. A. R. J. Turgot i J. Condorcet) i prawie całego XIX w. [...] krytycy wskazywali, iż to, co jest witane jako postęp (np. industrializm czy też rozpad tradycyjnych więzów krepujących do tej pory jednostkę) ma swoje liczne złe strony. Od końca XIX w. można mówić o pogłębiającym się kryzysie idei postępu, co znalazło wyraz w publikacjach wskazujących na jej anachroniczność i naiwność; przetrwała ona wprawdzie jako składnik wielu ideologii (w szczególności socjalistycznej i komunistycznej), ale straciła na ogół dawną popularność i coraz rzadziej znajdowała rzeczników wśród przedstawicieli filozofii społecznej. Podważone zostały zwłaszcza 4 składniki klasowej idei postępu: 1) wizja historii jako procesu prawidłowego i ukierunkowanego, 2) przekonanie o koniecznym charakterze doskonalenia się ludzkości, 3) wiara, że to doskonalenie się ma charakter totalny, tj. postęp pod jednym względem jest zarazem postępem pod innymi względami, 4) przeświadczenie, iż postęp jest w jednakowym stopniu udziałem wszystkich społeczeństw, a dające się zauważyć różnice między nimi polegają jedynie na nierówności tempa. Pojęcie postępu zakorzeniło się wszakże głęboko w myśleniu potocznym i pospolicie jest wykorzystywane jako środek oceniania rozmaitych zjawisk i społeczeństw według jednolitej skali; ma ono wbrew pozorom subiektywny charakter, albowiem określenie, co jest postępowe, a co nie, zależy ostatecznie od przyjętego systemu wartości."
[Zaznaczenia na niebiesko moje - Q]
"Nowa encyklopedia powszechna PWN", tom 5 (P-S), Warszawa 1996.

Już sama lektura przywołanego hasła pokazuje, że na postawione przez Ciebie pytania ludzkość udzielała odpowiedzi jakiś czas temu i że sposób, w jaki poruszyłeś tę sprawę, jest po prostu anachroniczny i naiwny.

Jak czynniki przedstawione w powyższym opisie oddziaływały na konkretne sytuacje z życia, pokazuje choćby przykład oporu przed przyjęciem jednego z wynalazków, tj. kołowrotka, który nie dla wszystkich był takim dobrodziejstwem, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać:
Cytat:
"Trudności, towarzyszące przejęciu narzędzia i związanej z nim techniki, ilustruje dobrze przykład oporu, stawianego kołowrotkowi przez przędzenie czysto ręczne, z pomocą jedynie kądzieli i wrzeciona. [...] Przejście od kądzieli i wrzeciona do kołowrotka nie jest przeto uwarunkowane takim nakładem "kapitału", by dał się on naprawdę odczuć [...] Zastosowanie kołowrotka nie pociąga też żadnego przewrotu w stosunkach władania i podziału ziemi. Kobieta, która poprzednio przędła bez kołowrotka, zaczyna po prostu prząść na kołowrotku, przy czym przędzie prędzej, równiej i łatwiej. [...] Każda prządka w pół godziny nauczy się właściwych ruchów. A jednak mimo tak znacznego ułatwienia, mimo że ręce przędącej na kołowrotku są swobodne, kołowrotek nie przenika wszędzie bez trudu i dziś jeszcze przędzenie na nim nie jest nawet w Europie wyłącznym sposobem przędzenia ręcznego.
[...]
Skąd taka niechęć kobiet wiejskich do kołowrotków? Nie jest to na pewno niechęć przeciw narzędziu, ułatwiającemu pracę, jako takiemu. W gruncie rzeczy nie mamy tu w ogóle do czynienia z "niechęcią", ale z czymś zupełnie innym - mianowicie z niemożnością pogodzenia pracy przy kołowrotku, która jest pracą siedzącą, z innymi zajęciami kobiety wiejskiej, zajęciami wymagającymi nieustannej zmiany miejsca. Tymczasem na kądzieli, zatkniętej za pas z lewej strony i opartej wierzchołkiem o przegub lewego łokcia, prząść można stojąc w polu i nadzorując pasące się gęsi, można zwić kilka stóp nici w krótkich przerwach między karmieniem drobiu a zajrzeniem do garnka. Słowem przędzenie najstarszego typu pozwala z jednej strony na jednoczesne wykonywanie szeregu czynności gospodarskich, z drugiej na wyzyskanie każdej wolnej, najkrótszej nawet chwili. [...] A kołowrotek wymaga zainstalowania się na czas przędzenia na jednym miejscu i nieodchodzenia co chwila od pracy do innych zajęć. Słowem, trudności, z którymi spotkał się kołowrotek, polegają na tym, że zastosowanie go pociągało przewrót w organizacji pracy w ciągu dnia roboczego.
Tym, jak widzimy, tłumaczy się względna łatwość przyjęcia się kołowrotka w miastach, gdzie prządka bywała specjalistką tylko i niemal wyłącznie przędącą, z pracy rękodzielniczej żyjącą, i opór wsi przeciwko kołowrotkowi. W rzeczy samej kołowrotek ma dla kobiety wiejskiej wartość co najwyżej sezonową, jako narzędzie przędzenia zimowego. [...]"

[Wytłuszczenia moje - Q]
S. Czarnowski, Wędrówka narzędzia, w: Świat człowieka - świat kultury. Antologia tekstów klasycznej antropologii, red. E. Nowicka, M. Głowacka-Grajper, Warszawa 2009, s. 323-331, tu: s. 327-329.

Jak chyba dobrze widać z powyższego cytatu zaczerpniętego z tekstu wydanego po raz pierwszy jeszcze przed II wojną światową, postęp bywa względny i miewa różne oblicza, a w związku z tym w wypowiedziach o jego zwolennikach i przeciwnikach wskazana jest większa ostrożność i precyzja.

Matix (5786 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Quetzalcoatl
Z postępem jest taki problem, że często człowiek sobie nie zdaje sprawy, że jest on tylko środkiem do celu, tak jak pieniądz, a nie celem samym w sobie. Niestety, pomimo bycia wolnorynkowcem, człowiek który tak powie w obecności "gloryfikatorów" wszelkich postępów zostanie, o z grozo, zwyzywany od komuchów

Być może to dlatego, że ludzie owi "postępowi" osiągnęli swoje wyżyny indoktrynacyjne - przesiąknęli ideologią postępu. Ja tam chcę po prostu cieszyć się życiem - jest krótkie. Postęp, owszem, ale nie za wszelką cenę.

"Głupi jak Niemiec"

#4
09-07-2016 10:20
 Ocena 2 na 2
Fiedia (1636 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?
>Jeśli chodzi o świat jako całość, to na pewno postęp medycyny oraz rolnictwa (GMO) przyczynił się do
>jego polepszenia.

Owszem. Różnice widać choćby w procencie zgonów noworodków pomiędzy rokiem 1960 a 2015. Nie znaczy to jednak, że sytuacja wszędzie różowiutka jak mały prosiaczek jest.

>Naturalnie gdzieś na świecie nadal umierają ludzie na skutek różnych chorób i z
>głodu, ale już nie w takich, wydaje się, ilościach jak dawniej.w

Nie gdzieś na świecie ale nawet i w Polsce. To (chyba) jednostkowe przypadki ale wciąż się zdarzają. O zgonach spowodowanych chorobami nawet nie ma co pisać.

>Zlikwidowano, dzięki szczepieniom ,
>masowe epidemie, w Europie , obu Amerykach, Australii,

Azja zaś to całkiem insza inszość.

>w zasadzie w Azji też zjawisko głodu
>praktycznie na masową skalę nie występuje.

Jesteś w błędzie.

>A w Afryce w niewielkich enklawach.

I znów błąd. Problem głodu jest dalece gorszy niż ci się wydaje.

>Nie toczą się już globalne konflikty zbrojne zwane wojnami światowymi, obejmujące po kilkanaście
>państw.

Wielkiej w tym niespodzianki nie ma zważywszy na ilość wojen światowych. Toczą się jednakowoż wojny nie światowe, których u nas ci dostatek.

>Także totalny wpływ Kościoła katolickiego został w ogromnej mierze ograniczony.

Zależy gdzie.

>Ale zawsze znajdą się malkontenci.

Oraz niedoinformowani.

>Chcieliby, jeśli już nie karać, to przynajmniej zabraniać homoseksualistom wstępowania w związki
>małżeńskie. Są przeciwni GMO i szczepionkom.

Jesteś pewien, że to o te same grupy ludzi chodzi?

>Domagają się przywrócenia kary śmierci. Jako sposób rozwiązywania konfliktów uznają agresję i wojnę
>a nie jakieś zgniłe kompromisy.

Czysto zło widzę ci malkontenci są. Za grosz w nich dobra.

>Owi malkontenci nie uznają więc wymienionych zmian na lepsze za krok na przód lecz za krok wstecz.
>Tych zaś co te zmiany popierają i pochwalają nazywają , nie wiedzieć czemu, lewakami.
>Kiedyś to się nazywało inaczej.
>Tych malkontentów nazywało się konserwatystami lub wstecznikami a zwolenników postępu nazywano
>postępowcami, liberałami.

Konserwatysta nie znaczy wsteczniak. Co do postępu to przyniósł on nam nie tylko pożyteczne wynalazki lecz i również komory gazowe, przynajmniej według Zygmunta Baumana.

>Ale to są tylko słowa, nazwy, natomiast co stoi za postawami wsteczników?

Owi wsteczniacy wszystkiemu się sprzeciwiający to kategoria chyba jeno w twoim umyśle istniejąca. Tym niemniej polecam Prawy umysł Haidta.

>Przecież postęp i tak, prędzej czy później, zwycięży.

Mam nadzieję, iż nie ten baumanowski.

W kwestii zaś polepszającej się sytuacji świata polecam przeczytać Zmierzch przemocy Pinkera.


Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.

Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Quetzalcoatl

>Jak czynniki przedstawione w powyższym opisie oddziaływały na konkretne sytuacje z życia, pokazuje choćby przykład oporu przed przyjęciem jednego z wynalazków, tj. kołowrotka
Co do kołowrotka to przecież nikt nie kazał wiejskim kobietom go używać.
Na przykład Amisze nie akceptują nowoczesnej techniki. Nie korzystają z elektryczności, samochodów, telewizji, fotografii i innych nowoczesnych wynalazków.
Świadkowie Jehowy nie uznają transfuzji krwi.
Tak więc nie ma przymusu korzystania z dobrodziejstw postępu.
Można się leczyć u zielarki zamiast w renomowanej klinice.
> co jest postępowe, a co nie, zależy ostatecznie od przyjętego systemu wartości
Pewnie dla Amiszów używanie elektryczności według ich systemu wartości nie jest postępowe, ale ogólnie przejście od lampy naftowej do żarówki jest.
> postęp bywa względny i miewa różne oblicza
Postęp jak sama nazwa wskazuje jest dobry, korzystny dla ludzi. Ułatwia im i umila życie.
Nie znam przykładu postępu, który by szkodził.
Mówi się, że postęp motoryzacji szkodzi, bo spaliny trują.
Ale i tu mamy przecież postęp. Benzyna bezołowiowa, lepsze, mniej palące silniki, wreszcie - samochody elektryczne.
Weźmy też chociażby tych homoseksualistów. Np. w Wielkiej Brytanii. Jeszcze do 1967 roku musieli się kryć ze swoimi skłonnościami i drżeć przed zdemaskowaniem jak przestępcy, którymi wedle prawa w istocie byli. A dzisiaj dzięki postępowi obyczajowemu i prawnemu mogą wstępować w związki małżeńskie a nawet przysposabiać dzieci. Brak postępu ich krzywdził a postęp uczynił szczęśliwymi.
PS
Oczywiście ważne jest też w jakiej dziedzinie następuje postęp.
Bo może być i jest np. postęp w zbrojeniach.
Niby też ma służyć dobru ludzkości, bo im lepiej kraj uzbrojony tym teoretycznie bezpieczniejszy, bo mało kto odważy się go napaść.
Np. paradoksalnie wynalezienie broni jądrowej przyczyniło się zdaje się do ograniczenia konfliktów zbrojnych bo wielkie mocarstwa trzymają się nawzajem w szachu.
Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma.

#6
10-07-2016 21:55
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Ramirez
>>Jak czynniki przedstawione w powyższym opisie oddziaływały na konkretne sytuacje z życia, pokazuje choćby przykład oporu przed przyjęciem jednego z wynalazków, tj. kołowrotka
>Co do kołowrotka to przecież nikt nie kazał wiejskim kobietom go używać.
Nie pisałem, że ktokolwiek kazał wiejskim kobietom używać kołowrotka, więc powyższy komentarz jest nieadekwatny.
Przyczyny, dla których ten wynalazek przyjmował się na wsi z oporami, wyszczególniłem wytłuszczoną czcionką w cytacie; wystarczy tam po prostu zajrzeć.

>Na przykład Amisze nie akceptują nowoczesnej techniki. Nie korzystają z elektryczności, samochodów, telewizji, fotografii i innych nowoczesnych wynalazków.
>Świadkowie Jehowy nie uznają transfuzji krwi.
Te przykłady również są nieadekwatne, ponieważ odnoszą się do negacji postępu wynikającej z przesłanek religijnych (w szerszym rozumieniu: ideologicznych), podczas gdy w moim opisie przedstawiłem kontekst opornego przyjmowania konkretnego wynalazku z powodów jak najbardziej racjonalnych, a więc najczęstszych (wprowadzenie kołowrotka powodowało na wsi "przewrót w organizacji pracy w ciągu dnia roboczego", tak więc nie było to motywowane ideologicznie "nie, bo nie", lecz wynikało z braku przystosowania ówczesnej wsi do przyjęcia tego unowocześnienia).

>Tak więc nie ma przymusu korzystania z dobrodziejstw postępu.
Przymusu zwykle nie ma (choć przecież zdarzał się w przeszłości, że wspomnę choćby kolektywizację wsi w państwach socjalistycznych czy przymusowe "cywilizowanie" tubylców przez białych kolonistów), choć z drugiej strony 'postęp' nie zawsze wiąże się z dobrodziejstwami (na przykład zbudowanie autostrady poprawia komunikację drogową, ale oddziałuje negatywnie na środowisko naturalne; może też powodować wywłaszczenia niekorzystne dla dotychczasowych właścicieli gruntów).

>> co jest postępowe, a co nie, zależy ostatecznie od przyjętego systemu wartości
>Pewnie dla Amiszów używanie elektryczności według ich systemu wartości nie jest postępowe, ale ogólnie przejście od lampy naftowej do żarówki jest.
Przejście od lampy naftowej do żarówki jest zastąpieniem rozwiązania mniej wydajnego rozwiązaniem wydajniejszym. Warto przy tym jednak pamiętać, że pociąga ono za sobą daleko idące zmiany cywilizacyjne, których dana społeczność nie zawsze sobie życzy (elektryfikacja wymagająca znacznych nakładów i przeobrażająca środowisko, uzależnienie danej społeczności od dostaw urządzeń i energii z zewnątrz, konieczność zmiany dotychczasowego sposobu życia często wiążąca się z rozpadem dotychczasowych struktur społecznych itp.).

>> postęp bywa względny i miewa różne oblicza
>Postęp jak sama nazwa wskazuje jest dobry, korzystny dla ludzi. Ułatwia im i umila życie.
Strasznie to naiwne! A według jakich kryteriów zamierzasz oceniać, czy coś jest dla ludzi dobre, korzystne, że ułatwia im i umila życie?

>Nie znam przykładu postępu, który by szkodził.
Było tego niemało.
Wystarczy wspomnieć industrializację w XIX w. Przyniosła ona nie tylko zwiększenie wydajności przemysłowej, ale również daleko idące upośledzenie całych grup społecznych, które zostały wyrwane ze swojego dotychczasowego środowiska.

Innym przykładem może być ideologia komunistyczna, późniejsza w stosunku do założeń kapitalizmu i postrzegana przez niektórych jako postępowa. Po wprowadzeniu jej w życie okazała się utopią, w dodatku nierzadko zbrodniczą.

Wprowadzenie nowego wynalazku nierzadko powoduje głęboko idące przeobrażenia społeczne. Nowe metody produkcji powodują, że niektóre zawody czy wręcz branże znikają. Nawet jeśli w makroskali można uznać, że społeczeństwo jako całość zaczyna coś robić wydajniej niż wcześniej, nie zmienia to faktu, że dla przegranych i osób z nimi związanych jest to często tragedią życiową.

Postęp bywa względny, ponieważ - jak każda zmiana - jest dobrodziejstwem dla tych, którzy na nim korzystają, a przekleństwem dla tych, których wysadza z siodła. Warto też pamiętać, że jak wszystko w życiu ma on swoją cenę.

Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Quetzalcoatl

>A według jakich kryteriów zamierzasz oceniać, czy coś jest dla ludzi dobre, korzystne, że ułatwia im i umila życie?
To już sami ludzie oceniają, o czym świadczy jednak postęp na drodze postępu.
Mimo oporów kołowrotek się jednak przyjął i już w pieśni Moniuszki śpiewano
"U prząśniczki siedzą jak anioł dzieweczki,
przędą sobie, przędą jedwabne niteczki.
Kręć się, kręć wrzeciono,
wić się tobie wić!
Ta pamięta lepiej,
czyja dłuższa nić!"
Tak samo mimo sprzeciwów w większości krajów europejskich przyjęły się małżeństwa i inne prawne związki jednopłciowe.
> Nowe metody produkcji powodują, że niektóre zawody czy wręcz branże znikają.
No tak to już jest. Ale za to powstają nowe zawody.
Kiedyś był bardzo modny zawód polegający na tzw. podnoszeniu oczek w pończochach.
Wiele kobiet się z tego utrzymywało, ale zanikł on całkowicie, bo albo się już pończoch nie nosi, albo nie lecą w nich oczka.
> jest dobrodziejstwem dla tych, którzy na nim korzystają, a przekleństwem dla tych, których wysadza z siodła
Postęp wysadzający duże grupy ludzi z siodła, nie jest postępem.
Postęp ma z założenia ułatwiać ludziom życie a nie utrudniać.
Rozrostu biurokracji nie nazwiemy postępem, chociaż daje ona pracę setkom niepotrzebnych gryzipiórków i biurw.

#8
11-07-2016 01:00
 Ocena 2 na 2
Quetzalcoatl (2779 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Ramirez
>>A według jakich kryteriów zamierzasz oceniać, czy coś jest dla ludzi dobre, korzystne, że ułatwia im i umila życie?
>To już sami ludzie oceniają, o czym świadczy jednak postęp na drodze postępu.
Z odpowiedzi, której mi udzieliłeś, wynika, że nie potrafisz wskazać kryteriów oceny tego, co "jest dla ludzi dobre, korzystne", co "ułatwia im i umila życie". Zauważ przy tym, że ludzie jako zbiorowość oceniają te same zjawiska indywidualnie - na przykład jednym się podoba, że w ich miejscowości powstała obwodnica i mogą się szybciej przemieszczać, inni postrzegają tę obwodnicę głównie jako źródło hałasu, spalin, przyczynę drgania budynków czy likwidacji miejsc, w których przed wybudowaniem drogi spacerowali czy inaczej wypoczywali.

>Mimo oporów kołowrotek się jednak przyjął
Kołowrotek nie przyjął się mimo oporów, lecz przyjął się wszędzie tam, gdzie miało to sens ze względu na specjalizację pracy.

>> Nowe metody produkcji powodują, że niektóre zawody czy wręcz branże znikają.
>No tak to już jest. Ale za to powstają nowe zawody.
Oczywiście, że powstają nowe zawody, ale dla tych, którzy utracili źródło utrzymania, jest to wątpliwą pociechą, a próby przyuczenia do nowej profesji są w takich wypadkach często chybione.

>Kiedyś był bardzo modny zawód polegający na tzw. podnoszeniu oczek w pończochach.
>Wiele kobiet się z tego utrzymywało, ale zanikł on całkowicie, bo albo się już pończoch nie nosi, albo nie lecą w nich oczka.
Podnoszenie oczek w pończochach (także w skarpetach czy rajstopach) nazywało się repasacją. Było to faktycznie popularne zajęcie w czasach PRL-u (jako działalność prywatna było tolerowane przez ówczesne władze). Miało ono rację bytu ze względu na wysokie ceny wyrobów z nylonu, z którego wytwarzano pończochy i rajstopy. Mylisz się jednak co do tego, dlaczego ta profesja znikła. Wbrew temu, co piszesz, nie jest prawdą, że dziś
>albo się już pończoch nie nosi, albo nie lecą w nich oczka.
Repasacja nie ma dziś racji bytu dlatego, że pończochy i rajstopy są relatywnie tanie (w stosunku do zarobków i cen innych towarów) i ich naprawa po prostu nie ma sensu.

>>jest dobrodziejstwem dla tych, którzy na nim korzystają, a przekleństwem dla tych, których wysadza z siodła
>Postęp wysadzający duże grupy ludzi z siodła, nie jest postępem.
Czy likwidacja przestarzałych przedsiębiorstw zatrudniających rzesze nisko wykwalifikowanych pracowników i wprowadzenie na miejsce tych podmiotów nowych firm dysponujących nowocześniejszą i oczywiście wydajniejszą technologią przy jednoczesnym drastycznym zredukowaniu liczby zatrudnionych w tej branży jest postępem, czy nim nie jest?
Zapewne jest postępem dla samej branży, bo stanie się ona bardziej konkurencyjna, ale wątpię, czy tak będą na to patrzeć ci wszyscy, którzy stracili zatrudnienie i przypuszczalnie będą mieli poważne trudności ze znalezieniem nowego. Takie procesy mogą zachodzić jednocześnie w wielu branżach, które będą się modernizować, czyli kroczyć drogą postępu, przy jednoczesnym usuwaniu z rynku dużej liczby pracowników niepotrzebnych w nowych okolicznościach.
Powyższy przykład pokazuje, że postęp może jednak wysadzać duże grupy ludzi z siodła.

>Postęp ma z założenia ułatwiać ludziom życie a nie utrudniać.
Tak być może, lecz nie musi. Motorem postępu (rozumianego jako modernizacja, a jest to chyba najczęstsza forma) jest zwykle chęć zwiększenia wydajności, a co za tym idzie - zysków. Jeśli da się to połączyć z ułatwieniem ludziom życia, to dobrze, ale raczej nie jest to warunek konieczny (chyba że da się go przełożyć na korzyści dla inwestujących w taką formę postępu).

>Rozrostu biurokracji nie nazwiemy postępem, chociaż daje ona pracę setkom niepotrzebnych gryzipiórków i biurw.
To bardzo jednostronne i naiwne spojrzenie na zagadnienie.
Biurokracja rozrastała się na przestrzeni dziejów wraz z rozszerzaniem się zakresu zadań realizowanych przez państwo. Im państwo było silniejsze i im bardziej wkraczało w nowe sfery działania, tym większej potrzebowało machiny do realizacji stawianych sobie celów.
Rozrost biurokracji, wynikający z rosnących potrzeb aparatu państwowego, z pewnością można uznać za postęp, bo dzięki temu państwo może lepiej działać; problemy zaczynają się wówczas, gdy ten rozrost nie odpowiada rzeczywistym potrzebom, ale to już zupełnie inne zagadnienie.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?

>Ale zawsze znajdą się malkontenci.
>Chcieliby [...] zabraniać homoseksualistom wstępowania w związki małżeńskie.
Pomieszałeś z tymi zakazami: nikt homoseksualistom wstępowania w związki małżeńskie nie zabrania, a jedynie definicja małżeństwa wyklucza, by małżeństwem nazywać związek MIĘDZY homoseksualistami. (Dałoby się pewnie zmienić małżeństwa na związki partnerskie dla par dowolnej płci, ale to raczej wymaga szerszych zmian w prawie.)

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?

>a jedynie definicja małżeństwa wyklucza, by małżeństwem nazywać związek MIĘDZY homoseksualistami.
Niektóre państwa i jednostki terytorialne zniosły warunek odmienności płci osób pragnących zawrzeć małżeństwo. Państwa, które udzielają i uznają małżeństwa zawierane przez osoby tej samej płci to (chronologicznie):

Holandia (2001)
Belgia (2003)
Hiszpania (2005)
Kanada (2005)
Południowa Afryka (2006)
Norwegia (2009)
Szwecja (2009)
Portugalia (2010)
Islandia (2010)
Argentyna (2010)
Dania (2012)[28]
Grenlandia (2016)
Wyspy Owcze (2016)
Brazylia (2013)
Francja (2013)
Urugwaj (2013)
Nowa Zelandia (2013)
Anglia (2014)
Walia (2014)
Szkocja (2014)
Pitcairn (2015)
Luksemburg (2015)
Irlandia (2015)
Stany Zjednoczone (uznane w DC w 2010, a w całym kraju od 2015)
Guam (2015)
Portoryko (2015)
Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych (2015)
Mariany Północne (2015)
Meksyk
Udzielane w stanach:
Meksyk (2010)
Quintana Roo (2012)
Coahuila (2014)[49]
Kalifornia Dolna Południowa (2014)
Guerrero (2015)
Nayarit (2015)
Kolumbia (2016)
Finlandia (2017)
I na tym właśnie polega postęp!

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Ramirez

>I na tym właśnie polega postęp!
Z pewnością, z uwzględnieniem okoliczności, że i negatywne procesy postępują.

Odejdę z forum gdy moje saldo punktowe dojdzie do 30 tysięcy.

Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Quetzalcoatl

>inni postrzegają tę obwodnicę głównie jako źródło hałasu, spalin, przyczynę drgania budynków czy likwidacji miejsc, w których przed wybudowaniem drogi spacerowali czy inaczej wypoczywali.
Obwodnice przecież po to się buduje aby wyprowadzić ruch kołowy z miasta.
Czyli aby samochody nie hałasowały i nie truły spalinami nie wprowadzały budynków w drgania itp. To jest właśnie rola obwodnicy aby wszelkie niedogodności odbywały się POZA miastem, na jego obwodzie czy też obwodnicy.
Tak więc obwodnica nikomu normalnemu nie powinna przeszkadzać.
Ale oczywiście zawsze się znajdzie taki Quetzalcoatl co znajdzie dziurę w całym i się przyczepi.

No dobrze. Co do postępu rozumianego jako modernizacja możemy się spierać.
Ale jakoś starannie unikasz wspomnianego przeze mnie postępu w dziedzinie obyczajowości.
Wycofania się ze stosowania kary śmierci, normalizacji, dekryminalizacji a w końcu legalizacji zachowań homoseksualnych.
Przecież to też postęp.
Jak wiadomo wiele osób zostało skazanych i straconych albo niewinnie albo z politycznych powodów, jak chociażby w latach 60. Stanisław Wawrzecki w Polsce.
To postęp, że takich tragicznych błędów i zbrodni sądowych dzisiaj już nie da się popełnić.
O homoseksualistach pisać nie będę bo to selbstverständlich.

#13
11-07-2016 13:02
 Ocena 1 na 1
Ramirez (247 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy świat staje się lepszy?
> Z pewnością, z uwzględnieniem okoliczności, że i negatywne procesy postępują.
Ale nie może być negatywnego postępu.
Np. postęp choroby nowotworowej nie jest w tym rozumieniu postępem.
Być może język polski jest zbyt ubogi aby rozróżnić postęp in plus i postęp in minus.
To tylko Wałęsa wymyślił plusy dodatnie i plusy ujemne.

#14
11-07-2016 13:14
 Ocena 3 na 3
Fiedia (1636 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Ramirez
>> Z pewnością, z uwzględnieniem okoliczności, że i negatywne procesy postępują.
>Ale nie może być negatywnego postępu.

Mylisz się, patrz postęp jako przejście w kolejne stadium jakiegoś negatywnego stanu lub nasilenie się czegoś.

>Np. postęp choroby nowotworowej nie jest w tym rozumieniu postępem.

Jest. Patrz wyżej.

>Być może język polski jest zbyt ubogi aby rozróżnić postęp in plus i postęp in minus.

Być może postęp ma więcej znaczeń niż mu przypisujesz.

Pierwsza rewolta winna być rewoltą przeciwko tyranii teologii, przeciw widmu boga. Dopóki mamy pana w niebiosach, dopóty będziemy niewolnikami.
Michaił Bakunin.

#15
11-07-2016 13:41
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Czy świat staje się lepszy?
W odpowiedzi Ramirez
>Ale nie może być negatywnego postępu.

Dziwna słowna zbitka "negatywny postęp"

Czy każdy postęp prowadzi ku lepszemu?
Doskonalenie artylerii, broni strzeleckiej, bombowców, gazów bojowych?
Komora gazowa była postępem wobec duszenia spalinami samochodów...

Nawet postęp w medycynie, jeśli zapomina o etyce staje się niebezpieczny. "Odławianie" dzieci w favelach na organy do przeszczepów, przymusowa aborcja i sterylizacja to uboczne skutki rozwoju medycyny

1 2 3 4 5 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365