Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kościół ostoją wartości i moralności

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
19-03-2012 06:29Miłosz Michałowski (1657 punktów)Kościół ostoją wartości i moralności
Ocena 10 na 10
tym razem w Holandii - wiadomosci(*)ki_kastracji_nieletnich_w.html

To już chyba przestaje być (a może już od dawna nie jest) przypadek, a staje się norma. Gdzie Kościół - tam molestowanie nieletnich.
Tymczasem Kościół w Polsce wciąż potrafi pleść bzdury o swej moralno-twórczej roli czy też religii w szkołach, która kształtuje moralność dzieci etc.
Interesująca jest także pewna różnica w poziomie, mówiąc najogólniej, co wynika zapewne z pozycji i posiadanej władzy: w Holandii powstała niezależna komisja, znalazła dowody, wysunęła wnioski, a Kościół przeprasza. W Polsce to byłby atak na Kościół, na wiarę, na papieża, matkę boską i tradycję: "No dobra Paetz zgwałcił jakieś dzieci, ale przecież papa JPII tak mocno się modlił, że obalił komunizm. Jak możecie oskarżać święty Kościół wy niewdzięcznicy?!"
Pomijając kwestie metafizyczne, nie kumam jak można wierzyć w bajki głoszone przez Kościół, jak można tenże obdarzać autorytetem, kiedy ta instytucja nie ma dzisiaj nic do zaoferowania oprócz archaicznej moralności, która nijak nie przystaje do naszych czasów. A nawet jej zbytnio nie potrafi przestrzegać, skoro dopuszcza do rozwoju takich sytuacji, a później tylko je tuszuje.
Być może to złudzenie "medialne", ale wygląda na to, że w żadnej innej profesji molestowanie seksualne nie stało się taką normą, na taką skalę, jak w Kościele Katolickim. Bo gdyby się stało to, jak mi się zdaje, podjęto by jakieś kroki, by gruntownie takową profesję, jej struktury i władze osądzić i zreorganizować. Tymczasem Kościół uderzy się w pierś lub nie i dalej po staremu. Wciąż się liczą z jego zdaniem, zapraszają jego szefa na kosztowne wycieczki i z troską słuchają jego bon motów.
Najwyższy czas powiedzieć: dość.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2
#16
20-03-2012 02:21
 Ocena 3 na 3
Jan Res (4015 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
W odpowiedzi Brzostowski

>To czy coś jest normą, czy nie, to kwestia oceny. Jeśli 7% księży dopuszcza się czynów pedofilnych/pedofilii to to jest norma wśród kleru? Czy można tak mówić? Nie sądzę.

Nie posiadam liczb dotyczących Polski, lecz w Stanach jest:

308 milionów obywateli,
44 500 księży K r-k, czyli 0,0145% społeczności (wg danych Watykanu),
Udowodnionych przestępstw pedofilskich dokonanych przez tych księży jest "zaledwie 4,5%" (wg B XVI).
4,5 % : 0,0145 % = 310
Czyżby zatem nasycenie pedofilami było w K r-k USA 310 razy większe, niż w pozostałej części społeczeństwa ???

#17
20-03-2012 11:28
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
W odpowiedzi fiiś
.

>Najwyższy czas, aby media przecięły pępowinę łączącą je z Kościołem.
>Bierze się to z naszej najnowszej historii.
Do nie do końca prawda. Bierze się to z manipulacji współczesną historią.
95% w książkach i 99% w mediach opisów historycznych Polski lat 1945 - 1989 ma tyle samo wspólnego z rzetelnym opisem rzeczywistości - co miały wspólnego z rzetelnością książki i media wydawane w latach 1945 - 1955.

>Ci dziennikarze celebryci w roku 1990 wchodzili w zawód.
Dlaczego Pan obraża ciężko pracujących na chleb dziennikarzy pracujących za kilka tysięcy złotych. Których obowiązuje Kodeks etyki dziennikarskiej
Ja pisałem o "redaktorach celebrytach" pracujących za kilkadziesiąt tysięcy złotych.
I właśnie tu trzeba znać historię a nie propagandę. Dziennikarze wykształceni w latach 1956 - 1989 wzorowali się na najlepszych dziennikarzach z II RP, choć jak zawsze zdarzali się wówczas także sprzedajni, którzy pisali pod dyktando oficjalnej propagandy.

Dziennikarze wykształceni w latach 1989 wzorują się na najgorszych z PRL (stosując tylko odwrotność ocen) - choć oczywiście zdarzają się także przyzwoici. Myślący samodzielnie i odpowiedzialni za słowo.
Nie wolno tu także zapominać, że dziennikarze pracujący dzisiaj pracują w ogromnym zagrożeniu utraty pracy i dlatego grzeczniutko wykonują polecenia przełożonych.

"Pan redaktor celebryta" to już nie zawód - to charakter. Bardzo dobrze wynagradzany, realizuje i nadzoruje linię preferencji politycznych właścicieli. Prawdziwie "wolne media" dzisiaj, to tylko jakieś tam małe media niszowe, a cenzura wcale nie jest mniejsza, jak w państwach totalitarnych tyle tylko, że inaczej zorganizowana.

>Dla nich to był czas wielkiego zwycięstwa nad komuną, stanem wojennym i rządami Jaruzelskiego. Wtedy tworzyli nowe media, a kościół był ich głównym sojusznikiem, powrót komuny głównym lękiem.
Tak, było i zawsze jest z ludźmi słabszymi intelektualnie - oddającymi swój osąd autorytetom. Ludźmi wierzącymi i gotowymi nawet zmienić wiarę, aby tylko nie zacząć samodzielnie myśleć. Takich jest większość!
Ale czy to mają być dziennikarze?
Wymagania stawiane dziennikarzom, m.in. poczucie odpowiedzialności za słowo, pasja dochodzenia do prawdy, poczucie sprawiedliwości, wrażliwość na ludzką krzywdę, zaangażowanie społeczne, przemawiają za tezą, że dziennikarstwo to nie tyle profesja, ile swego rodzaju misja. Ryszard Kapuściński porównał dziennikarzy do kapłanów w starożytnych religiach, mających władzę, by kogoś wywyższyć albo zniszczyć, wykląć ze społeczności. "Kapłaństwo" to jednak również szczególna odpowiedzialność, a przede wszystkim powołanie - posiadanie daru do wykonywania danej czynności przez większą część życia. sdrp.katowice.pl/archiwum/124

>Wtedy i wcześniej, w czasie stanu wojennego zostali zaimprintowani, jako dziennikarze prawicowi - wszystkie nowe media się z tego wywodzą, nawet G.W.
Ja nie rozróżniam ludzi na prawicowiec lewicowiec, teista ateista. Rozróżniam ludzi na głupi mądry, szlachetny podły, uczciwy sprzedajny.
A najbardziej nie lubię ludzi małych i wcale nie wzrost mi tu chodzi.

Dziennikarz jest normalnym człowiekiem i ma prawo do własnych poglądów, ale nigdy nie powinien udawać obiektywnego wyraziciela społecznej opinii.
Ujawniony subiektywizm jest najlepszym obiektywizmem.

>Dlatego nie dziwi mnie to, ale najwyższy czas aby tę pępowinę odciąć i dorosnąć do niezależności. Dla nich ten "styropian" jest wciąż elementem tożsamości, z którego trudno zrezygnować aby nie stracić wiarygodności.
Do kogo Pan to mówi. Do emeryta, który żadnych swoich tekstów się nie wstydzi.
Czy to apel do właścicieli mediów? Najwłaściwszym adresem są ustawodawcy, ale tu też żadne apele nie przyniosą skutku, tu trzeba mądrze głosować. Samemu decydować, z kim mi najbliżej. Samemu, a nie ze stadem.

>Mam nadzieję, że obecnie powstaje nowe otwarcie, które tą sytuację zacznie zmieniać.
Nadzieję zawsze warto mieć. Moją nadzieją byłoby podniesienie poziomu oświaty. Choćby przez przeznaczenie pieniędzy wydawanych na religię, na komputeryzację szkół.

>Przykładem jest dyskusja w mediach o finansach kościoła.
Pan raczy żartować. O czym mówimy o 2 miliardach czy kilkudziesięciu milionach?
O rabunku państwowego mienia przez komisję wspólną?

>Powinna też być dalej animowana dyskusja o krzyżu w przestrzeni publicznej i religii w szkołach.
Powinna być! Fajne!
Podobno w Polsce jest 95% chrześcijan. Powinni przestrzegać dekalogu, gdyby przestrzegali - mielibyśmy tu raj.

Z moją nadzieją jest gorzej.
Zawsze byłem i nadal jestem niewierzący jakiś. Nie wierzę w żadnych bogów i w żadne religie, a najbardziej nie wierzę żadnej propagandzie.

Pozdrawiam.

@@@
.

fiiś (1053 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
Po lekturze pana odpowiedzi mam wrażenie, że potraktował Pan moją odpowiedź osobiście. Zaręczam, że nie była ona adresowana do Pana, bo Pana nie znam, ale była jedynie moim przemyśleniem na temat, który Pan poruszał.

>>Ci dziennikarze celebryci w roku 1990 wchodzili w zawód.
>Dlaczego Pan obraża ciężko pracujących na chleb dziennikarzy pracujących za kilka tysięcy złotych.
Prawdę rzekłszy nie rozumiem, dlaczego to stwierdzenie uważa Pan za obraźliwe. Przecież terminu Celebryci sam Pan użył, a ja powtarzając go miałem na myśli głośne nazwiska takie jak Tomasz Lis, Katarzyna Kolęda, Monika Olejnik i inni z tego pokolenia. Obserwuję, słucham ich wypowiedzi i takie odnoszę wrażenie, a oni jako osoby publiczne, myślę, dają mi prawo aby wyrazić mój sąd o nich.
To nie znaczy, że ich nie szanuję, przeciwnie, natomiast podejrzewam ich o to, co napisałem w moim poście - taka moja diagnoza ich działalności dziennikarskie, którą się na tym portalu podzieliłem z innymi.

Jeśli piszę o prawicowym zaimprintowaniu, to nie dlatego, że je w jakiś sposób negatywnie wartościuję, ale dlatego, że uważam, że tak właśnie było, a skutkiem tego jest psychologiczne uzależnienie od kościoła, co metaforycznie określiłem nieprzeciętą pępowiną.

Nie zakładam, nie posiadając ku temu bardzo solidnych podstaw, u nikogo złych intencji. Dlatego, w pierwszej kolejności szukam wytłumaczenia psychologicznego, lub środowiskowego.
Oczywiście, co do idei dziennikarstwa, w pełni się z Panem zgadzam.

Odcięcie pępowiny rozumiem, jako pewne uzależnienie mentalne, z którego media, dziennikarze powinny się wyzwolić.
Jak? - przejrzawszy na oczy, problem, że jest to trudne, bo wiąże się z przewartościowaniem swoich poglądów i stosunku do przeszłości.

Pozdrawiam

Miłosz Michałowski (1657 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
W odpowiedzi Ronja
P.S. Jak nie Paetz to inny: wyborcza.p(*)ielne___zero_tolerancji__.html

Grzegorz (5685 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
>Wybrali jak wybrali, ale Paetz był jednak oskarżony o molestowanie - co zakłada, że nie zgadzali się na kontakty seksualne - ich moralność nie ma tu nic do rzeczy.

Formalnie to nie był nawet w Polsce oskarżony. Oskarżenie w sprawach o molestowanie owocują zwykle zeznaniami na policji i sprawą w sądzie, a tutaj nic takiego się nie stało. Trochę mnie to dziwi, bo klerycy wiedzieli że karierę duchowną i tak mają z głowy, więc mogli na koniec trochę poszaleć.

#21
21-03-2012 15:15
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
W odpowiedzi fiiś
.
>>>>Dlaczego Pan obraża ciężko pracujących na chleb dziennikarzy pracujących za kilka tysięcy złotych.
>Prawdę rzekłszy nie rozumiem, dlaczego to stwierdzenie uważa Pan za obraźliwe. Przecież terminu Celebryci sam Pan użył, a ja powtarzając go miałem na myśli głośne nazwiska takie jak Tomasz Lis, Katarzyna Kolęda, Monika Olejnik i inni z tego pokolenia.
I co?
I uważa Pan, że te trzy wymienione przez Pana osoby można zrównać ze sobą pod kątem merytorycznego przygotowania do zawodu i rzetelności dziennikarskiej? Użyłem zwrotu redaktorzy, a nie dziennikarze celebryci. Cała trójka jest celebrytami, ale czy wszyscy są dziennikarzami, to ja już mam wątpliwości. Wolno mi?
Słowo dziennikarz przez osoby niezwiązane z branżą jest używane zamiennie z redaktor. Jednak w wielu redakcjach istnieje ścisłe rozgraniczenie tych dwóch funkcji. Dziennikarz to często osoba, która tylko pisze teksty. Redaktor dodatkowo je redaguje, a także podejmuje decyzje o ich ukazaniu się (redaktor działu, programu, rubryki). Także w ustawie "Prawo prasowe" pojęcia dziennikarza i redaktora zdefiniowane są odrębnie. Ja rozróżniam jeszcze warunki płacowe. "Redaktor celebryta" rozpoczyna swoje zarobki od kilkunastu tysięcy miesięcznie na rękę, a kończy na kilkudziesięciu i to rozróżnienie wcale nie wynika z zazdrości, tylko ze wskazania na ważność tej funkcji dla pracodawcy.

>Obserwuję, słucham ich wypowiedzi i takie odnoszę wrażenie, a oni jako osoby publiczne, myślę, dają mi prawo aby wyrazić mój sąd o nich.
Wszyscy mamy prawo, a czasem i obowiązek oceny publicznych tekstów i publicznych osób. W żadnym przypadku nikomu nie chciałby tego prawa odbierać. Chciałem tylko zwrócić uwagę czytelników, że dziennikarstwo to zawód, który należy uprawiać rzetelnie, a redaktor to tylko grzecznościowy tytuł nadawany pracownikom frontu ideologicznego. "Inżynierom ludzkich dusz".

>To nie znaczy, że ich nie szanuję, przeciwnie, natomiast podejrzewam ich o to, co napisałem w moim poście - taka moja diagnoza ich działalności dziennikarskie, którą się na tym portalu podzieliłem z innymi.
A czy ja mam prawo z Pańską diagnozą się nie zgodzić? Czy moja wiedza w tym temacie, to zaraz "osobiste potraktowanie". To proszę o merytoryczne odrzucenie moich "osobistych" argumentów.

>Jeśli piszę o prawicowym zaimprintowaniu, to nie dlatego, że je w jakiś sposób negatywnie wartościuję, ale dlatego, że uważam, że tak właśnie było, a skutkiem tego jest psychologiczne uzależnienie od kościoła, co metaforycznie określiłem nieprzeciętą pępowiną.
A ja piszę właśnie dlatego, że "zaimprintowanie" każdego człowieka wartościuję negatywnie, a "zaimprintowany" dziennikarz nie spełnia roli społecznej, do której jest powołany.
Oto jeden z przykładów dziennikarza, który nie pozwolił się "zaimprintować":
pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Żakowski
Jeszcze kilku można znaleźć wśród wielkich i kilkudziesięciu (a może i stukilkudziesięciu) wśród mniejszych.

>Nie zakładam, nie posiadając ku temu bardzo solidnych podstaw, u nikogo złych intencji.
"Solidnych podstaw" na naszym forum nie warto się zaznaczać. One same szybko - tak jak i intencje - na jaw wychodzą. Mamy bardzo inteligentnych czytelników.

>Dlatego, w pierwszej kolejności szukam wytłumaczenia psychologicznego, lub środowiskowego.
No cóż - jakoś mało kumaty jestem i nie umiem znaleźć w Pańskiej wypowiedzi ani wytłumaczenia psychologicznego, ani środowiskowego (chyba, że Pan mówi o swoim środowisku, a nie o dziennikarskim).

>Oczywiście, co do idei dziennikarstwa, w pełni się z Panem zgadzam.
Nie ze mną. Odwołałem się do stosownych linków. Tak chcieliby aby o nich myśleć dziennikarze. Ja tylko starałem się tych standardów przestrzegać.

>Odcięcie pępowiny rozumiem, jako pewne uzależnienie mentalne, z którego media, dziennikarze powinny się wyzwolić.
Od uzależnienia mentalnego każdy inteligent powinien starać się wyzwolić, u dziennikarza, to moralny obowiązek. Ale dziennikarze to też ludzie i reprezentują przeróżny poziom i intelektualny i moralny. Tyle tylko, że tak zawsze było.

>Jak? - przejrzawszy na oczy, problem, że jest to trudne, bo wiąże się z przewartościowaniem swoich poglądów i stosunku do przeszłości.
Zupełnie się z Panem tu zgadzam, tylko zupełnie niewiele z tego naszego postulatu wynika.

Ani poprzedniej, ani obecnej wypowiedzi nie powinien Pan traktować zbyt osobiście.
Tylko - moim zdaniem - Pańskie poglądy zostały (na szczęście tylko) trochę wypaczone przez nachalną propagandę jedynie słusznej opcji ostatniego dwudziestolecia, a ja chcę skłonić Pana do samodzielnych poszukiwań prawdy dziejów i samodzielnych ocen.
Na przykład tu przywołany - Jacek Żakowski, którego podziwiam właśnie za samodzielne poszukiwania.

Pozdrawiam.

@@@
.

#22
21-03-2012 23:16
 Ocena 2 na 2
fiiś (1053 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
Dziękuję za zwrócenie uwagi na rozróżnienie pomiędzy dziennikarzem a redaktorem.
Faktycznie osobie spoza środowiska to umyka.

>A ja piszę właśnie dlatego, że "zaimprintowanie" każdego człowieka wartościuję negatywnie, a "zaimprintowany" dziennikarz nie spełnia roli społecznej, do której jest powołany.
Tu też się z Panem zgadzam, tyle tylko, że uważając się za racjonalistę jestem także realistą i przyjmuję, że ludzie są ludźmi, wszyscy mają swoje emocje i zaimprintowania, które nieuchronnie wpływają na ich funkcjonowanie w każdej roli, także dziennikarskiej. Chwała temu, komu udaje się to zminimalizować (zgodnie z etyką dziennikarską, którą chyba podobnie jak Pan rozumiem).
W takim kontekście pisałem o psychologicznym wyjaśnieniu pewnych dziennikarskich czy redaktorskich zachowań, które roboczo nazwałem posiadaniem lub odcinaniem pępowiny. Zdaję sobie sprawę, ze w tej kwestii nie mam patentu na prawdę, ba, nawet nie jestem psychologiem - to tylko moje spostrzeżenie.
To a' propos tego co poniżej.

>No cóż - jakoś mało kumaty jestem i nie umiem znaleźć w Pańskiej wypowiedzi ani wytłumaczenia psychologicznego, ani środowiskowego (chyba, że Pan mówi o swoim środowisku, a nie o dziennikarskim).

I jeszcze na koniec, Pana Jacka Żakowskiego też bardzo sobie cenię.
Pozdrawiam


#23
22-03-2012 09:58
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
W odpowiedzi fiiś
.
Nie mam się do czego przyczepić. Doszliśmy w tym zakresie do zgody.
Bardzo lubię samodzielnie myślących i niezarozumiałych.
Ma Pan plus. (Nie tylko przez kliknięcie.)

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#24
22-03-2012 17:31
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
W odpowiedzi Jan Res
Nie przeczę Twoim wyliczeniom, chociaż spotkałem się z szacunkami ,że częstość przestępstw pedofilskich wśród księży jest do kilkudziesięciu razy większa niż w populacji, a nie tak jak u Ciebie ponad 300 razy. Chętnie zapoznam się ze źródłem (B XVI) o tych 4,5%, także jeśli możesz podać to poproszę.

Jednak nawet gdy twoje wyliczenia są trafne trudno mówić o czymś w rodzaju "normy" wśród kleru, to wg mnie daleko idące nieuprawnione uogólnienie. To cały czas jednak pewien odsetek, mały na tyle, że trudno mówić o "normie". Oczywiście jest to odsetek bardzo duży w porównaniu z populacją, ale zapewne w porównaniu np z nauczycielami, to już by takiej przepaści nie było (tak przypuszczam bo wiarygodnych danych chyba nie ma).

Nie zrozum mnie źle, ja nie bronię oczywistych podłości KK, chcę tylko byśmy byli wolni od uogólnień.

pintapalec (103 punktów)Odp: Kościół ostoją wartości i moralności
"
>Pomijając kwestie metafizyczne, nie kumam jak można wierzyć w bajki głoszone przez Kościół, jak
>można tenże obdarzać autorytetem, kiedy ta instytucja nie ma dzisiaj nic do zaoferowania oprócz
>archaicznej moralności, która nijak nie przystaje do naszych czasów. A nawet jej zbytnio nie potrafi
>przestrzegać, skoro dopuszcza do rozwoju takich sytuacji, a później tylko je tuszuje.
>Być może to złudzenie "medialne", ale wygląda na to, że w żadnej innej profesji molestowanie
>seksualne nie stało się taką normą, na taką skalę, jak w Kościele Katolickim.
Przecież zachowanie kleru watykańskokatolickiego można wytłumaczyć w prosty sposób. Kler katolicki uważa że nie oni służą bogu tylko bóg im służy.Przecież nawet niejaki Wyszyński powiedział do facetów już wyświęconych na księży że dostali wielką władzę nawet nad bogiem.Bo mogą mu rozkazywać żeby wrzucał po kawałku siebie do każdego wafelka którego oni podają ciemnemu ludkowi.A do wina które oni chleją przy ołtarzu musi upuszczać sobie krew do ich kielichów.TAKĄ TO MAJĄ WŁADZĘ NAD SWOIM BOGIEM.Bogiem się nie przejmują, to będą się katolickim zacofanym i zastraszonym motłochem przejmować ?Przecież kościół katolicki to oni a reszta to barany do strzyżenia!!!!

1 2

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365