Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
29-05-2010 22:33strawberry (18 punktów)Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
Ocena 4 na 4
Witam
Od dłuższego czasu nurtowało mnie pytanie zamieszczony w tytule tego wątku,choć nie wyznaję żadnej religii.Impuls religijny rozumiem bardzo szeroko, jako wykraczający daleko poza domenę religii jako takiej.Rozumiem go jako poszukiwanie siły wyższej, niezależnej od człowieka, dającej mu oparcie (zwłaszcza w momentach kryzysu), dodającej mu skrzydeł.Wydaje mi się, że takie impulsy istnieją w dziedzinie nauki, sztuki czy filozofii. Stwierdzenie to nie jest oczywiście niczym odkrywczym.
W okresie pozytywizmu, gdy próbowano wyrugować religię i metafizykę z działalności naukowej, światopogląd scjentystyczny obdarzył naukę taką estymą, że nabrała cech religii (póżna filozofia Augusta Comte'a).Zarliwie wierzono w to, że uczony - przyrodnik ma kontakt z nagą rzeczywistością faktów, z quasi sacrum. Kontakt z tą rzeczywistością w konsekwencji ma dobroczynny wpływ na ludzkość, przyczynia się do postępu, doskonali także moralnie.Póżniej, po rozczarowaniu tą nadmierną wiarą w moc nauki, w okresie modernizmu,kapłanem stał się artysta, którego sztuka miała być nośnikiem ponadczasowych znaczeń (symbolizm), triumfującym wyrazem jakiejś prawdy (ekspresjonizm).U Witkacego odbiorca w kontakcie ze sztuką odzyskuje utracone poczucie straszliwej metafizycznej tajemnicy, co, choćby na chwilę w przeddzień katastrofy, daje mu poczucie sensu. W filozofii częściowo zrehabilitowano metafizykę ( Bergson).Pragmatyzm Wiliama Jamesa dowartościowuje wiarę religijną, proponuje nową nie-monistyczną metafizykę.Fenomenologia proklamuje powrót do rzeczy, do żródeł, do trudno uchwytnej rzeczywistości, do której można dotrzeć dokonując czegoś na kształt platońskiego "drugiego żeglowania".
Potem Sartre uznał siłę wyższą,tj. świat, w który zostaliśmy wrzuceni bez naszej zgody za żródło zagrożenia i opresji i uznał, że jednostka sama może stanowić dla siebie oparcie snując projekty autokreacji.
Osobowy Bóg chrześcijaństwa, czy bezosobowa prawda absolutna buddyzmu, Idealny Rodzic, (Freud) którego poszukujemy w pracy, w konfesjonale, w szkole, w gabinecie terapeuty, czy w końcu siła zbiorowości ludzkiej, to też według mnie rodzaje siły wyższej, która może dawać oparcie (choć nie muszą).
Może zanadto generalizuję,bo poza tym domniemanym podobieństwem między nauką, sztuką czy filozofią istnieją zasadnicze różnice. Uważam jednak, że impulsów religijnych nie da się tak łatwo wyeliminować z życia; człowiekowi trudno znależć oparcie w sobie samym. Szukamy czegoś zewnętrznego wobec nas samych (wspólnoty, drugiego człowieka, Boga, przyrody). Truizmem jest stwierdzenie,że szukanie siły wyłącznie w sobie może wynikać z rozczarowania czy zranienia.
według mnie ze zranienia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 Dalej..
Scorp (5381 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi diogenes
> Nie zaczynam myślenia od "braku śladów w świadomej pamięci", ale od tu i teraz świadomości, wyobraźni, wrażliwości.

A może zaczynaj myślenie od tej konstatacji, że każda rzecz i każdy proces ma swoją historię i przyczynę, niezależnie od pamięci, wyobraźni, świadomości i wrażliwości obserwatora.

Pozwoli Ci to spostrzegać dużo więcej relacji niż metoda banalizowania, upraszczania i sprowadzania do 'tu i teraz'.
-

#32
30-05-2010 14:55
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)Odp: czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi liliac
>A nic, to tylko Grabowska. Taki folklor, rozumiesz
   Zbieg ze skansenu makak-makumba.

Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Scorp
>W wieku dojrzewania wyrasta się z autorytetów i często wtedy wchodzi się w poszanowanie autorytetów religijnych. Nie wydaje się, żeby uzależnienie od autorytetów było przyczyną religijności. Raczej odwrotnie - autorytety przyjmuje się, bo się wierzy.

Właśnie moim zdaniem błędne jest rozgraniczanie autorytetów religijnych od np. naukowych. Społeczeństwo kształtuje człowieka tak, że on ufa przeróżnym autorytetom i w ten sposób w zależności od tego kto i z jaką charyzmą na niego wpłynie uzna go za autorytet. Ludzie mają skłonność do ufania nie tylko księżom, ale również np. filozofom, czy mistykom. Człowiek potrzebuje kogoś kto będzie mu wskazywał drogę, niezależnie od tego czy ma to być autorytet naukowy jak kiedyś Bohr, czy kiedyś i wciąż religijny Jan Paweł II.

Ja bym za socjologami przyjął, że najważniejsza jest dla ludzi ta potrzeba zrzeszania się i akceptacji. Religie stwarzają możliwość odnalezienia się w nich (obecnie) osób słabych, a subkultury np. skinheadów osób silnych. Dla każdego coś pysznego. Z tym że dla mnie ideały nacjonalistów to taki sam wymysł jak jakiś idealny Bóg. Oczywiście formalnie ideologia i religia to coś innego i nie każdy je przyjmuje.

Warto zauważyć, że najwybitniejsze jednostki z czasem same odrzucały autorytety. Oczywiście to już daleko idąca dygresja, bo mi przecież chodzi o to, że potrzeba autorytetu jest czymś normalnym, a to że staje się nim ksiądz to tylko powszechny u nas w Polsce wyjątek od reguły. W mniej zamkniętych społecznościach ludzie mają za autorytety Che Guevarę, czy Kurta Cobaina, co wynika z naturalnej ludzkiej potrzeby posiadania kogoś 'kto wie lepiej'. W młodości tym kimś jest rodzic. Zdecydowanie nie jest to kwestia potrzeby zawierzania czemuś, a raczej prosty mechanizm społeczny wytworzony na przestrzeni wieków kształtowania się kultury.

Tak więc wierzyć można jeśli autorytety tego od nas wymagają, nie na odwrót. Zresztą takie twierdzenie, że wiara poprzedza autorytet byłoby sprzeczne z ogólnie przyjętą definicją religii, która mówi, że człowiek wierzy w oparciu o autorytet!

>>Normalne ludzkie psychiczne potrzeby i zależności są, więc według Ciebie impulsem religijnym?
>Tak nie twierdzę.
>> Bo jeżeli tak to nie da się ich wyeliminować... (a skoro to po co pytać?) Natomiast jeżeli nie są to czym jest "impuls religijny"?
>Temat na inny wątek.

Dla mnie to jednak niezmiernie istotne, ponieważ jeżeli nie zdefiniujemy w pełni pojęcia możemy rozmawiać o tym w nieskończoność, bo każdy z nas będzie interpretował to pojęcie inaczej.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

#34
30-05-2010 15:30
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Scorp
>każda rzecz i każdy proces ma swoją historię i przyczynę, niezależnie od pamięci, wyobraźni, świadomości i wrażliwości obserwatora.

Metoda historyczna nie musi kłócić się z innymi. To kwestia osobistych preferencji. Sama konstrukcja pojęcia historii (w ogóle czasu) osadzona jest w teraźniejszości. Ogólne tezy (właśnie przekraczające tu i teraz) zawsze napotykać będą na kłopoty: Czy świat (jeśli każda rzecz) ma swą przyczynę? Czy ta sama zasada przyczynowości leży u podstaw procesów mentalnych i fizycznych? Itd.

>Pozwoli Ci to spostrzegać dużo więcej relacji niż metoda banalizowania, upraszczania i sprowadzania do 'tu i teraz'.

Czy myślisz, że mówiąc każda rzecz dodajesz światu patosu? Skąd wiesz, że sednem świata nie jest właśnie banał?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Scorp
Otóż najpierw przepuściłem Twoją wypowiedź przez gilotynę Hume'a, by następnie nadziać ją na widły Hume'a i ostatecznie wrzucić ją w ogień Hume'a. Oto co się ostało po tych zabiegach:

>>Witam
>Witam

Z całym szacunkiem, nie mogę przyjąć Twojego rozumowania, ponieważ nie wiem czym jest "impuls religijny". Definicja Strawberry jak już zauważyłem jest niepoprawna.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

Scorp (5381 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
>Otóż najpierw przepuściłem Twoją wypowiedź przez gilotynę Hume'a, by następnie nadziać ją na widły Hume'a i ostatecznie wrzucić ją w ogień Hume'a. Oto co się ostało po tych zabiegach:

A ja, jako że nie jestem zbyt biegły w operowaniu osiemnastowiecznymi narzędziami, to ich nie używam, mogę natomiast, obserwując Twoje wysiłki podważenia sensu ważnego problemu postawionego przez truskawkę, sformułować taki oto do Twojej metody zarzut:

Zamiast przedstawić swoją [opinię analizę ocenę] problemu, uciekasz od niego chowając głowę w niedokładność definicji. Nie jesteś w tym specjalnie oryginalny, to jest metoda szeroko stosowana w utarczkach słownych na tym forum (daj mi definicję Boga, a ja ci powiem to, czy tamto. Nic dziwnego, że niewielu fideistów chce uczciwie rozmawiać z takimi racjonalizatorami dyskusji). W kwestii traktowania definicji odsyłam do Poppera.

>Z całym szacunkiem, nie mogę przyjąć Twojego rozumowania, ponieważ nie wiem czym jest "impuls religijny".
>Definicja Strawberry jak już zauważyłem jest niepoprawna.

A tutaj zachowałeś się jak obserwator, któremu gdy proponują zagranie w szachy odpowiada 'z całym szacunkiem dziękuję, ponieważ nie wiem w co gracie'. A gdy jeden z uczestników próbuje mu wyjaśnić, dodaje 'pańska definicja gry ma braki formalne, więc nie będę w to grał!'

Graj w kółko i krzyżyk.
>

Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Scorp
>Zamiast przedstawić swoją [opinię analizę ocenę] problemu, uciekasz od niego chowając głowę w niedokładność definicji.

Po prostu jestem fanem mistrza Russella i jego ucznia Wittgensteina. Znając pojęcie czajniczka Russella i gry słowne Ludwiga, chcę jedynie zwrócić Ci uwagę, że Twoje:

nie możemy wyeliminować tych impulsów, bo ich przyczyny leżą głębiej niż dolny brzeg sfery psychicznej. Możemy ich działanie minimalizować, ale to jest niekonieczne, albo niecelowe. Lepiej jest starać się je zrozumieć, co jest możliwe, bo te przyczyny są naturalne, a nie nadprzyrodzone.

nie różni się dla mnie niczym od

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo.

Mówisz, że nie możemy wyeliminować impulsów, które nie wiemy czym są, bo przecież ignorancją jest głoszenie redundancji tego terminu. Więc skoro termin musi istnieć na jakichś zasadach, które nie spełniają klasycznych definicji naukowych, tak że nie można ich w żaden sposób falsyfikować to nie tylko Popper, ale również wspomnieni Russell i Wittgenstein popukaliby się w głowę.

Głoszę zbędność wprowadzania tego terminu, gdyż uważam, że nauka obecnie stoi na takim poziomie, że jest w stanie bez trudu wyjaśnić te zjawiska w oparciu o psychologię i socjologię.

I szczerze radzę Ci się zastanowić nad krytyką metafizyki i religii jaką poczynił Hume.

>A tutaj zachowałeś się jak obserwator, któremu gdy proponują zagranie w szachy odpowiada 'z całym szacunkiem dziękuję, ponieważ nie wiem w co gracie'. A gdy jeden z uczestników próbuje mu wyjaśnić, dodaje 'pańska definicja gry ma braki formalne, więc nie będę w to grał!'
>Graj w kółko i krzyżyk.

Czy podjąłeś próbę wyjaśnienia mi czym jest "impuls religijny"? Szachy w przeciwieństwie do Twojego wywodu o impulsach o przyczynie głębszej niż sfera świadomości są grą logiczną, a jej zasady nie są definiowane na zasadzie idem per idem, czy ignotum per ignotum... Kółko krzyżyk podobnie.

Dlatego Twoje porównanie jest niezwykle nietrafne. Chyba, że ktoś tłumaczyłby mi grę w szachy w sposób "pionek porusza się jak pionek" albo "hetman porusza się zarówno jak wieża i goniec" (uprzednio nie wyjaśniwszy jak poruszają się dwie ostatnie figury).

Swoją drogą z Popperem niezwykle celny strzał w stopę.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

#38
30-05-2010 18:00
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
>Ja bym za socjologami przyjął, że najważniejsza jest dla ludzi ta potrzeba zrzeszania się i akceptacji.

Potrzeba zrzeszania się i akceptacji zamiast 'impulsu religijnego'? Tłumaczenie niewystarczające, bo nie wyjaśnia dlaczego ta potrzeba przyjmuje w religii tak wyjątkowo i jednoznacznie formę wyznawania wiary w cos transcendentnego. Znajdować akceptację można w Kółku Gospodyń Wiejskich i w PSR, ale modlić się i wierzyć - zachowania religijne - to tylko w religii. Zrzeszanie się i akceptacja to daleko nie wszystko. Nie byłoby religii, gdyby chodziło tylko o to, wystarczyłaby rodzina, przyjaciele i instytucje państwowe. A tymczasem instytucje religijne mają się świetnie na całym świecie.

I nie przywołuj mi przykładu laicyzujacych się Czech, bo w krótkim czasie może okazać się, że religijność tam się odbuduje jako jakieś dziwne hobby polegające na chrzczeniu dzieci i spędzaniu czasu na wspólnych (choć bez księdza) modłach. Dla jakiejś niezrozumiałej przyjemności.

>Tak więc wierzyć można jeśli autorytety tego od nas wymagają, nie na odwrót.

Nieprecyzyjnie powiedziałem, że autorytety przyjmuje się, bo się wierzy. Lepiej byłoby: autorytety religijne. Mimo tego: dlaczego wierzyć autorytetom? Bo się wierzy (albo ufa), że dobrze mówią! No i wiara znów na początku.

> Zresztą takie twierdzenie, że wiara poprzedza autorytet byłoby sprzeczne z ogólnie przyjętą definicją religii, która mówi, że człowiek wierzy w oparciu o autorytet!

Nie znam takiej definicji. Sprzeciwia się jej zjawisko powrotu do wiary z ateizmu, po odrzuceniu wszelkich autorytetów. Tacy 'nowonawróceni', szczególnie ważni dla Kościoła.

>>Temat na inny wątek.
>Dla mnie to jednak niezmiernie istotne, ponieważ jeżeli nie zdefiniujemy w pełni pojęcia możemy rozmawiać o tym w nieskończoność, bo każdy z nas będzie interpretował to pojęcie inaczej.

Zostaw już to precyzowanie definicji. 'To, co obraca magnes na północ' wystarczy, jako definicja pola magnetycznego ziemskiego, do zbudowania podstaw nawigacji morskiej. Nie musisz do tej definicji włączać mechaniki kwantowej. Nie wiesz, czym jest, a mimo tego 'to' działa.
-

Scorp (5381 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
>nie możemy wyeliminować tych impulsów, bo ich przyczyny leżą głębiej niż dolny brzeg sfery psychicznej. Możemy ich działanie minimalizować, ale to jest niekonieczne, albo niecelowe. Lepiej jest starać się je zrozumieć, co jest możliwe, bo te przyczyny są naturalne, a nie nadprzyrodzone.
>nie różni się dla mnie niczym od
>Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo..

Niedorzeczność. To dwa zupełnie inne sposoby opisu. 'dla mnie' jest tu kluczem

>Mówisz, że nie możemy wyeliminować impulsów, które nie wiemy czym są, bo przecież ignorancją jest głoszenie redundancji tego terminu. Więc skoro termin musi istnieć na jakichś zasadach, które nie spełniają klasycznych definicji naukowych, tak że nie można ich w żaden sposób falsyfikować to nie tylko Popper, ale również wspomnieni Russell i Wittgenstein popukaliby się w głowę.

Chyba bardzo chcesz mi udowodnić, że nie mam racji. Przecież nie powiedziałem, że nie wiemy, czym są, tylko że to temat na inny wątek. W tym wątku jest tylko pytanie truskawki, czy możemy je wyeliminować. Odpowiadam, że nie. I dlaczego 'termin' musiałby istnieć na jakichś wątpliwych zasadach? Dyskutuj z tym, co czytasz, a nie z własnymi wnioskami! - a imienia Russela nie używaj nadaremno.

>Głoszę zbędność wprowadzania tego terminu, gdyż uważam, że nauka obecnie stoi na takim poziomie, że jest w stanie bez trudu wyjaśnić te zjawiska w oparciu o psychologię i socjologię.

Termin funkcjonuje już od dawna, ma się dobrze i znaczy coś rzeczywistego. Głoszenie jego zbędności przez Ciebie wcale mu nie szkodzi.

>I szczerze radzę Ci się zastanowić nad krytyką metafizyki i religii jaką poczynił Hume.

Dziękuję za radę, choć wcale nie uprawiam jednego ani drugiego.

>Czy podjąłeś próbę wyjaśnienia mi czym jest "impuls religijny"?

Głębiej niż sfera świadomości leży podświadomość (psychologia), jeszcze głębiej procesy przetwarzania informacji (teoria informacji, kogniwistyka), jeszcze głębiej struktura neuronalna (fizjologia). Czy owe 'impulsy' nie mogą brać się stamtąd? Uważasz, że tak się zagłębiając, dojdziemy do metafizyki?

Próby wyjaśnienia nie mam zamiaru podejmować, skoro z góry odrzucasz sens tego pojęcia. Poza tym: to nie jest raczej temat na forum.

>Dlatego Twoje porównanie jest niezwykle nietrafne.
>Swoją drogą z Popperem niezwykle celny strzał w stopę.

Mylisz się, lecz... niech Ci będzie
Pozostań w swoim błędzie
-

#40
30-05-2010 18:59
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Scorp
>>Ja bym za socjologami przyjął, że najważniejsza jest dla ludzi ta potrzeba zrzeszania się i akceptacji.
>Potrzeba zrzeszania się i akceptacji zamiast 'impulsu religijnego'? Tłumaczenie niewystarczające, bo nie wyjaśnia dlaczego ta potrzeba przyjmuje w religii tak wyjątkowo i jednoznacznie formę wyznawania wiary w cos transcendentnego. Znajdować akceptację można w Kółku Gospodyń Wiejskich i w PSR, ale modlić się i wierzyć - zachowania religijne - to tylko w religii. Zrzeszanie się i akceptacja to daleko nie wszystko. Nie byłoby religii, gdyby chodziło tylko o to, wystarczyłaby rodzina, przyjaciele i instytucje państwowe. A tymczasem instytucje religijne mają się świetnie na całym świecie.
>I nie przywołuj mi przykładu laicyzujacych się Czech, bo w krótkim czasie może okazać się, że religijność tam się odbuduje jako jakieś dziwne hobby polegające na chrzczeniu dzieci i spędzaniu czasu na wspólnych (choć bez księdza) modłach. Dla jakiejś niezrozumiałej przyjemności.

"Wiara" w coś transcendentnego jest obecna w życiu każdego człowieka. Żeby u chociaż wymienić miłość, czas, przestrzeń, idee itd. a to że czasem jest Bogiem, absolutem niekoniecznie od razu nakłada na niego określoną formę. Kosmologiczny argument na istnienie Boga utożsamia absolut z pierwszą przyczyną, a czym to pojęcie różni się od czasu, czy przestrzeni? Podobnież ontologiczny dowód tylko wskazuje na byt, nie robiąc z niego sacrum, czy co tam. Od XVIII wieku świat strasznie przesunął się do przodu, myśliciele tacy jak Nietzsche całkowicie odrzucili koncepcję dwóch światów, skłaniając się ku naukowemu opisowi świata. Mimo tego wciąż spierano się, że można dowieść istnienia Boga jak tego dokonał chociażby Goedel. Pomstowano jak Einstein, że Bóg nie gra w kości. Zasadniczo sprowadziło się to do tego, że wskazywali oni na, tak nieimmanentny, a zewnętrzny byt, co nie miało ŻADNEGO związku z religią. To forma poszukiwania arche.

Jeśli mowa o pojęciach transcendentnych - nie da się żyć bez posługiwania się nimi. Nawet odrzucając wszelką metafizykę. Samo jednak wskazywanie na istnienie Boga - nie jest przejawem religijności i z religią nie ma nic wspólnego.

Samo modlenie się jeśli przyjmuje formę klepania formułek nie jest niczym innym jak przyjmowaniem narzuconych przez autorytety konwenansów, podobnie jak to ma miejsce w szkole 'pani profesor'. Jeśli natomiast jest to raczej rozmowa, to warto zauważyć, że wielu psychoterapeutów zaleca takie właśnie techniki relaksacyjne! Uzewnętrznianie swoich emocji, ba nawet mówienie do lustra to wszystko ma określony wpływ na naszą psychikę.

>>Tak więc wierzyć można jeśli autorytety tego od nas wymagają, nie na odwrót.
>Nieprecyzyjnie powiedziałem, że autorytety przyjmuje się, bo się wierzy. Lepiej byłoby: autorytety religijne. Mimo tego: dlaczego wierzyć autorytetom? Bo się wierzy (albo ufa), że dobrze mówią! No i wiara znów na początku.
>> Zresztą takie twierdzenie, że wiara poprzedza autorytet byłoby sprzeczne z ogólnie przyjętą definicją religii, która mówi, że człowiek wierzy w oparciu o autorytet!
>Nie znam takiej definicji. Sprzeciwia się jej zjawisko powrotu do wiary z ateizmu, po odrzuceniu wszelkich autorytetów. Tacy 'nowonawróceni', szczególnie ważni dla Kościoła.

Przytoczmy więc definicję: Religia - "zespół wierzeń dotyczących istnienia Boga lub bogów, pochodzenia i celu życia człowieka, powstania świata oraz w związane z nimi obrzędy, zasady moralne i formy organizacyjne"

O formie i treści religii dowiadujemy się od autorytetu. Autorytetom ufamy w wyniku takiego przystosowania społecznego jak już pisałem. Wielu domorosłych filozofów nadużywa słowa "wiara". Wierzymy nie tylko w to, że autorytety mają rację. My wierzymy we wszystko, począwszy od tego, że inne byty poza nami samymi również istnieją, a nie są jedynie ułudą naszych zmysłów. Nikt nie jest w stanie empirycznie udowodnić istnienia innych bytów inteligentnych, czyli istnienia innego człowieka. Ba, racjonalistycznie nie da się udowodnić istnienia świata. Wierzymy więc nie tylko w autorytety, ale wierzymy w świat, innych ludzi, nasze zmysły, ciąg przyczynowo skutkowy, matematykę. Wszystko jest wiarą!

Oczywiście takie rozumowanie niesie za sobą szereg implikacji, których nie mam czasu rozważyć w tej chwili. Problemem jest to, że nadużywanie pojęcia "wierzenie" w tak szerokim kontekście moim zdaniem od czasów Kanta graniczy z impotencją intelektualną. Wierzyć można w Boga i tak - wierzyć można drugiemu człowiekowi na słowo. Z tym, że nauka w przeciwieństwie do religii jest weryfikowalna. Z psychologicznego punktu widzenia ufanie autorytetom wynika z natury ludzkiej społeczności, sam nauka zaś różni się znacznie od religii i tego nie wolno kwestionować.

Tak więc można całkiem wyeliminować impuls religijny jeśli ma on cokolwiek z religią wspólnego i nie jest równoznaczny z naturą psychofizyczną każdego z nas.

>>>Temat na inny wątek.
>>Dla mnie to jednak niezmiernie istotne, ponieważ jeżeli nie zdefiniujemy w pełni pojęcia możemy rozmawiać o tym w nieskończoność, bo każdy z nas będzie interpretował to pojęcie inaczej.
>Zostaw już to precyzowanie definicji. 'To, co obraca magnes na północ' wystarczy, jako definicja pola magnetycznego ziemskiego, do zbudowania podstaw nawigacji morskiej. Nie musisz do tej definicji włączać mechaniki kwantowej. Nie wiesz, czym jest, a mimo tego 'to' działa.
>-

Ale "impuls religijny" nie działa! Nie czuję go w ogóle.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"

rhotax7 (3947 punktów)Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Appenzeller
Bardzo trafnie napisane niestety zgadzam się z panem.Analizując Czechy i ich zaprzaństwo(uwielbiam to słowo) i wszeteczeństwo(piękne słowo-na pewno Boże)to niestety kler u nas zawsze stał w obronie Polskości i takich tam i łączył i nie kolaborował czyli był NASZ a nie okupanta jak u nich.Ateizm u nas można uzyskać jedynie w mej ocenie poprzez akcje uświadamiania społeczeństwa i typowo komercyjne akcje tylko my możemy zaplanować,przeprowadzić akcję od-bożania Polski.Radżmy jak to zrobić nie piszmy tylko że się nie uda że trzeba poczekać cierpliwie ,walczmy już teraz ,radżmy jak a nie po co.

#42
30-05-2010 23:10
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)Odp: czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi Autografka
>>Hm
>>Głodnemu chleb na myśli?
>Sądzisz, że jakaś kobitka daje komuś popalić?
>No chyba, że ktoś ma po prostu przestarzałe informacje na temat spożywania chleba.

Sądzę, że nie wpadłem na najwłaściwsze powiedzenie dot. bezpodstawnego przypisywania komuś własnych stanów emocjonalnych


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.

#43
30-05-2010 23:20
 Ocena 2 na 2
Autografka (10638 punktów)Odp: czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi -jad-

>Sądzę, że nie wpadłem na najwłaściwsze powiedzenie dot. bezpodstawnego przypisywania komuś własnych stanów emocjonalnych

Ależ dlaczego? Po prostu inaczej postrzegamy tego kogoś. Najoględniej mówiąc, znacznie częściej można spotkać mężczyznę, który ględzi na temat kobiet tak, jak pani profesor, niż kobietę. Zdarzają się takie, owszem, ale są to naprawdę rzadkie przypadki.


Porządny człowiek wie, że ten obcy, ten inny, pewnie kradnie i zabija...

daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi rhotax7
>Bardzo trafnie napisane niestety zgadzam się z panem.Analizując Czechy i ich zaprzaństwo(uwielbiam to słowo) i wszeteczeństwo(piękne słowo-na pewno Boże)to niestety kler u nas zawsze stał w obronie Polskości i takich tam i łączył i nie kolaborował czyli był NASZ a nie okupanta jak u nich.
Nie zgadzam się .
Kler był i jest watykański, na drugim miejscu stawiając swoją narodowość.
To proste :ksiądz katolik = papież = Watykan.
Ateizm u nas można uzyskać jedynie w mej ocenie poprzez akcje uświadamiania społeczeństwa i typowo komercyjne akcje tylko my możemy zaplanować,przeprowadzić akcję od-bożania Polski.Radżmy jak to zrobić nie piszmy tylko że się nie uda że trzeba poczekać cierpliwie ,walczmy już teraz ,radżmy jak a nie po co.

Przedsięwzięcie na wieki wieków ...zamęt.

#45
31-05-2010 12:40
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52449 punktów)Odp: czy możemy wyeliminować impulsy religijne z życia?
W odpowiedzi prof. Grabowska
.
>Nie słyszałam o wielu kobietach ateistkach.
To może więcej czasu należy poświęcić czytaniu, jak pisaniu.
>

1 2 3 4 5 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365