 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-11-2010 17:31 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Filozofia dla opornego
6 na 6 | Filozofia jest na pewno szlachetną dziedziną działalności ludzkiej. Tym niemniej jako przedstawiciel nauki ścisłej mam problem, żeby ją docenić. Ostatnio wypytywałem znajomych, co dobrego przyniosła ludzkości i mieli oni problem z odpowiedzią na to pytanie. Zajrzałem więc na "racjonalistę.pl i przeczytałem kilka artykułów na ten temat: www.racjon(*)p/s,4251/q,Czym.jest.filozofiawww.racjon(*)q,Czy.filozofia.jest.potrzebnawww.racjon(*)php/s,3081/q,Filozofia.a.naukaW pierwszym z nich autorka zauważa, że z filozofii wywodzą się niemalże wszystkie gałęzie współczesnej nauki. To prawda, ale jest to tak jak podkreślanie, że największą zasługą Marii Curie-Skłodowskiej było urodzenie i wychowanie noblistki Ireny. Chodzi mi o docenienie dziedziny samej w sobie, o podanie jakiś konkretów, bo na razie wydaje mi się, że filozofia i "konkret" to pojęcia kompletnie rozbieżne. Michał Heller jest autorem stwierdzenia: "Do istotnego poznania przyrody dochodzi się nie wmyśliwaniem się w naturę bytu, lecz matematycznym modelowaniem tego, co da się zmierzyć". Ja się z nim zgadzam: z filozoficznych rozważań o naturze czasu, materii, ruchu nie wynikło nic, w porównaniu do sukcesu fizyki i chemii na tym polu. Kolejne pojęcia były wydzierane filozofii przez nauki ścisłe (a później humanistyczne). To ciekawe, że Demokryt postulował atomową strukturę materii, ale była to teoria tak samo dobra jak koncepcja czterech żywiołów. Dopóki nie przeprowadzimy eksperymentów i nie stworzymy weryfikowalnych, możliwie zmatematyzowanych teorii, wmyśliwanie nie ujawni prawdy, będzie jedynie "radosną twórczością". Inną sprawą jest filozofia nauki. Jaki jest pożytek z doskonalenia kryteriów naukowości teorii, skoro naukowcy wspaniale sobie radzą w swojej dziedzinie i zupełnie nie muszą się zastanawiać, czy teoria strun jest hipotezą czy już pełnoprawną teorią? Potrafię podać jeden kontrargument - kryterium pewności wiedzy, które jest bardzo istotne, a leży poza obszarem dociekań stricte naukowych, właśnie w filozofii. Mam jednak wrażenie, że naukowcy sami potrafią ocenić siłę teorii, na podstawie jakości i ilości potwierdzających ją argumentów. Ostatnią ostoją filozofii wydaje mi się etyka, jednak nawet jej problemy są podkradane przez inne dziedziny (np. komputerowe symulacje dylematu więźnia, czy eksperymenty psychologiczne). Najchętniej odszukał bym w internecie listę "kamieni milowych filozofii" z krótkim opisem, jaki jest pożytek z danego "wynalazku" filozoficznego, nic takiego nie znalazłem, w swoim tekście Bernard Korzeniewski (trzeci z podanych linków) twierdzi nawet, że żaden z istotnych problemów filozofii zachodniej nie został wyjaśniony. Natomiast w dziedzinach naukowych średnio wykształcona osoba potrafi taką przybliżoną listę sporządzić. Czy przed filozofami stoją jeszcze jakieś ważne pytania? Czy do tej pory filozofowie naprawdę nic nie wyjaśnili? Czy cała filozofia to Platon i komentarze do jego prac? Czy jest jakiś pożytek z estetyki, skoro Mozart ani da Vinci jej nie potrzebowali? Jaki jest sens zajmować się ontologią? Może wydziały filozofii powinno się zamienić w restauracje i dyskoteki?
Domyślacie się pewnie, że celowo w krytyce przesadzam, chcę przez to uwypuklić problem. Zdaje sobie sprawę z tego, że mogę być w błędzie. Będzie mi miło, gdy mnie forumowi filozofowie z niego wyprowadzą. PS Zdaję sobie sprawę, że sporo upraszczam, wiele argumentów z podanych artykułów przemilczam, ale temat wątku i tak wydaje mi się nadmiernie długi. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 #46 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | > Po co, zajmować już rozwiniętymi formami, kiedy nie można znaleźć w nich swoistego "jestem". Proponuję podjąć próbę zdefiniowania pewnego początku; Czym jest absolutne "nic", a jeżeli owe się objawi - czy będzie wtedy "coś".Moje ukłony dla Szanownego Pana, jestem po lekturze Pańskiej strony, którą Pan łaskawie nam poleca. To zbyt cenne przemyślenia aby zachował Pan je tylko dla własnego bloga: Nauka mimo ogromnego postępu jaki dokonał się ostatnimi czasy, wciąż nie daje nam wystarczająco prawdopodobnego opisu Wszechświata ani pochodzenia jego materialnej części. W zamian, dostajemy coraz to nowe i bardziej skomplikowane teorie. Będąc wielce rozczarowanym, taką sytuacją, postanowiłem zająć się tym problemem osobiście i nie spocząć, póki nie rozwikłam tej tajemnicy. Mam nadzieję, że w pewnym stopniu mi się to udało. Zaznaczam, że nie jestem fizykiem, lecz ekonomistą. Tym niemniej, na bazie ogólnodostępnej wiedzy zacząłem rozmyślać nad tym problemem kierując się swoim sposobem rozumowania i wyczuciem, które jest wielce wspomagające. Starałem się przy tym dbać o to, by przedstawiony przeze mnie ostateczny jego opis nie miał konfliktu z nauką. Głównym sposobem myślenia było szukanie jak najprostszego rozwiązania. To co niżej prezentuję, znacznie różni się od przedstawianych przez naukę modeli Wszechświata.
Kosmologia potrzebuje radykalnej przebudowy, ponieważ bazuje na fałszywych hipotezach. Fałszywe hipotezy zrodziły fałszywe teorie i cały ten bałagan jest spowodowany brakiem wyobrażenia czym jest czas. Współczesna kosmologia obfituje w mity, które zakorzeniły się ponad 100 lat temu i nie jest w stanie zrobić dziecięcego kroku na przód. Podsumowując, fizyka powinna porzucić relatywistykę bezzwłocznie, w celu zrobienia kroku we właściwym kierunku. Relatywistyka bazuje na hipotezach i teoriach, które nie mogą być uznane za prawa fizyki tak długo, jak długo pozostają one hipotezami i teoriami.
Strona ta jest wycinkiem informacji o otaczającym nas świecie. Powstała również i po to, aby zdezawuować mity naukowe, stanowiące fałszywe hipotezy, o których dyskutuję na różnych forach od kilku lat i wyjaśniam w moich skromnych książkach /.../ Jestem także po lekturze Pańskich wywodów w wątku "Tomiści- beton, który może mieć rację". Polecam innym ten nowy neotomizm w Pańskim wydaniu, ale do rzeczy: Nie jestem w stanie przedstawić Panu definicji "nie istniejącego". Nie istnieje i nie istniało nigdy żadne "nic" - zawsze było "coś" (potwierdzają to choćby badania i koncepcja R. Penrose'a). Jeżeli twierdzi Pan inaczej to przestawienie definicji spoczywa na Panu. Chociaż raczej proszę aby nie. Pan się cieżko napracuje, a i tak nikt tego nie potrafi zrozumieć. Sukcesów w dalszych rozważaniach, chciałbym być rodakiem jeszcze jednego geniusza. @@@ . |
| Janusz Swider (20 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | Co to jest "nic"?. Bardzo często używamy tego określenia; np. "nic nie szkodzi" , "nic się nie stało itd., natomiast, zapytani wprost: Proszę podać definicję owego "nic" - wpadamy często w histerię, wzdragając się od definiowania jakoby nieistniejącego. Wg twierdzeń H. "filozofia jest naszą przytomnością", a zatem tym, czym przy przebudzeniu naszej świadomości postrzegamy i oceniamy ogólnie znane środowisko. Nie możemy twierdzić, że powstaliśmy z niczego nie istniejącego, bowiem byłoby to przynajmniej przykre. Zgodnie z tym poglądem, najpierw musiała się ukształtować filozofia, ostać się jako nauka, manipulowana, i dostrajana dla potrzeb fizycznych władców naszych. Istota bytu, jej sens powstania musiał być dokładnie zdefiniowany przez starożytnych filozofów. Niestety wyniki prac i oznajmień ówczesnych filozofów, zostały zafałszowane i wręcz wykolejone. Mimo starań późniejszych myślicieli o publikacje odkrywanych pierwotnych prawd, w postaci szyfrów tajemniczych łamigłówek etc, do chwili obecnej podstaw ich nie rozumiemy lub słabo je znamy. Jest to przyczyną upadku wielu, nie do końca złych teorii inicjacji bytu. Dla przykładu można podać; teorię wielkiego wybuchu - w której nie wiadomo skąd nagle pojawiło się coś, którym zajmują się dobrze opłacani badacze. Zatem, unikanie podstawowych określeń inicjacji bytu kończy się idiotycznymi oznajmieniami. Dlatego zalecane jest dla poczucia przytomności bytu, podejmować przynajmniej próby definiowania "czegoś", co używane jest "często". Pojęcie "nic" związane jest z bazą naszej percepcji i przytomności, jest elementem inicjacji świadomości bytu, dlatego nie da się tego pojęcia określić wprost, a tyko za pomocą pewnego procesu zainicjowanego np. przez P. Definicja wprowadzająca: "Nic" - to przestrzeń pomiędzy najmniejszymi do wyobrażenia obiektami. (proszę, zwrócić uwagę, że chodzi o percepcję wielkości) -Najmniejszym tworem może być deklarowany obiekt, dążący do spełnienia pewnej idei, ponieważ jego wielkość jest nieistotna (np. okrąg, może być nieskoczenie małe jak i wielkie, a jego idea zawsze jest spełniona - dalej pozorna sprzeczność). Idealny obiekt geometryczny nie może powstać (dowód u matematyków), ponieważ żaden twór (punkt, odcinek etc.) nie powstaje w idealnie powtarzalnych warunkach oraz oczywiście, nie może zaistnieć realnie na idealnej zdefiniowanej pozycji. Nie ma idealnie powtarzalnych miejsc poza iluzoryczną absolutną próżnią - reprezentowaną owym "nic", która również przez owe, jedyna może być "jednią". Zatem, w zbiorze T - idealnej próżni "istnieje" tylko "nic" itd. Stąd wszelkie imaginowane obiekty wchodzą w tzw. klasę tolerancji dokładności realnej realizacji obiektu (obszar percepcji istoty bytu) gdzie odchyłką istnienia; górną jest; "+" wartość deklarowana, a "-" odchyłką dolną. Lub deklaracja stała za pomocą martwego równania. Pomiędzy nimi znajduje się gdzieś owe nic. Dla uruchomienia życia konieczny jest zawsze impuls energii. W istnieniu falowym tzw. życiu, istnieje moment jakby nieistnienia, gdzie potencjał zmienia wartość z "+" na "-". Stanowi to element wyjaśnienia powstania systemu częstotliwości dla przytomności istoty bytu, oraz konieczności dla niego zaistnienia substancji podstawowej. Substancja jest przestrzenią komunikacji bytu, występuje na różnych poziomach. Bez niej nie możliwa jest inicjacja czegokolwiek, zatem z czego składa się pierwotna substancja aby było "to co jest". Co spełnia warunek niekończonej małości ? (do kresu percepcji bytu - dość, że byt stwierdzi - jestem, bez straty właściwości owego; ale powie; nie widzę już nic.) |
#48 1 na 1 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | > Co to jest "nic"?.W tym wątku nie zadałem pytania o definicje "nic". Jak chcesz dyskutować na temat Twojej filozofii, to załóż proszę nowy temat. Wkleiłeś tu zresztą link do swojego bloga - zainteresowani mogą sobie tam poczytać.
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe |
| Kuba Śruba (3184 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | > To zbyt cenne przemyślenia aby zachował Pan je tylko dla własnego bloga:Oj, chyba nie zdawał Pan sobie sprawy, że to zdanie może sprowadzić całą lawinę "mądrości"... Trudno, jakoś się wygrzebiemy 
Klasycznym jest to, co zdrowe; romantycznym jest to, co chore. - Goethe |
| Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | > Oj, chyba nie zdawał Pan sobie sprawy, że to zdanie może sprowadzić całą lawinę "mądrości"...> Trudno, jakoś się wygrzebiemy Chyba tak, ale bardziej lapidarnie proszę! Pozdrawiam. @@@ . |
#51 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | > Co to jest "nic"?.> Bardzo często używamy tego określenia; np. "nic nie szkodzi" , "nic się nie stało itd., natomiast, zapytani wprost: Proszę podać definicję owego "nic" - wpadamy często w histerię, wzdragając się od definiowania jakoby nieistniejącego.To jest tak, jak np.: nigdy, zawsze, wszystko - "wielkie kwantyfikatory" - bardzo użyteczne w potocznej rozmowie. Nie mają nic wspólnego ani z naukowym, ani z filozoficznym "nic". > najpierw musiała się ukształtować filozofia, ostać się jako nauka, manipulowana, i dostrajana dla potrzeb fizycznych władców naszych.Filozofia powstała, gdy społeczeństwo mogło sobie pozwolić na utrzymanie grupy ludzi zajmujących się myśleniem. Jedni służyli jednym, a drudzy innym bogom. Najwięcej zawsze służy Mamonie, ale nigdy wszyscy. > Istota bytu, jej sens powstania musiał być dokładnie zdefiniowany przez starożytnych filozofów.Nie, nie musiał i nie został. Znamy próby - pasjonujące spekulacje ówczesnej elity intelektualnej oparte na możliwym w owych czasach światopoglądzie naukowym. > Niestety wyniki prac i oznajmień ówczesnych filozofów, zostały zafałszowane i wręcz wykolejone.Jedne zostały przeredagowane inne znamy w oryginale. > Mimo starań późniejszych myślicieli o publikacje odkrywanych pierwotnych prawd, w postaci szyfrów tajemniczych łamigłówek etc, do chwili obecnej podstaw ich nie rozumiemy lub słabo je znamy.To jest dopiero prawdziwy ezoteryczny bełkot. > Definicja wprowadzająca: "Nic" - to przestrzeń pomiędzy najmniejszymi do wyobrażenia obiektami. (proszę, zwrócić uwagę, że chodzi o percepcję wielkości) - Najmniejszym tworem może być deklarowany obiekt, dążący do spełnienia pewnej idei, ponieważ jego wielkość jest nieistotna (np. okrąg, może być nieskoczenie małe jak i wielkie, a jego idea zawsze jest spełniona - dalej pozorna sprzeczność).Pańska definicja zdecydowanie przypomina koncepcje "Boga Zapchajdziury". Zjawiska dziejące się na poziomie cząstek elementarnych z trudem nadają się do językowego opisu, nie mówiąc już o ich zrozumieniu. Ale postaram się. Czy gotującą się zupę, w której pływają różne ingredencje nazwie Pan "nic". > Zatem, w zbiorze T - idealnej próżni "istnieje" tylko "nic" itd.W naturze nie istnieje nie tylko idealna, ale żadna próżnia, choć jeszcze nie bardzo wiemy czym jest i jak definiować np. "czarną materię" itd., itp. > Stąd wszelkie imaginowane obiekty wchodzą w tzw. klasę tolerancji dokładności realnej realizacji obiektu (obszar percepcji istoty bytu) gdzie odchyłką istnienia; górną jest; "+" wartość deklarowana, a "-" odchyłką dolną. Lub deklaracja stała za pomocą martwego równania. Pomiędzy nimi znajduje się gdzieś owe nic. Dla uruchomienia życia konieczny jest zawsze impuls energii. W istnieniu falowym tzw. życiu, istnieje moment jakby nieistnienia, gdzie potencjał zmienia wartość z "+" na "-". Stanowi to element wyjaśnienia powstania systemu częstotliwości dla przytomności istoty bytu, oraz konieczności dla niego zaistnienia substancji podstawowej. Substancja jest przestrzenią komunikacji bytu, występuje na różnych poziomach. Bez niej nie możliwa jest inicjacja czegokolwiek, zatem z czego składa się pierwotna substancja aby było "to co jest". > Co spełnia warunek niekończonej małości ? (do kresu percepcji bytu - dość, że byt stwierdzi - jestem, bez straty właściwości owego; ale powie; nie widzę już nic.)Do spekulatywnej teologii trudno się racjonaliście ustosukowywać. Tu potrzebny jest specjalista, choć nie fizyk i nie filozof. Pozdrawiam i duuużo zdrowia życzę. @@@ > |
#52 4 na 4 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | > Do spekulatywnej teologii trudno się racjonaliście ustosukowywać. Tu potrzebny jest specjalista, choć nie fizyk i nie filozof.> Pozdrawiam i duuużo zdrowia życzę.Panie Andrzeju... dziś 20.12.2010 - czyli jutro pełnia - raz! i całkowite zaćmienie księżyca - dwa. Mając spore doświadczenie z pewna częścią społeczeństwa, nie do końca jednoznacznie zdefiniowaną - ma to wpływ na całą przyrodę. A wedle mojej bajki - człowiek jest jej elementem. Troszkę przereklamowanym, ale faktycznie istotnym! Tak wiec na czas pełni - cierpliwość, wyrozumiałość i lekki nie denerwujący (niedwuznaczny!)przeciwnika uśmiech! a jak nikt nie widzi gromkie: AauuuuuuuuuUUU !!!!
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T. |
| Janusz Swider (20 punktów) | Odp: Filozofia dla opornego | Właśnie tak! Pozdrowienia |
1 2 3 4 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|