 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-01-2006 21:50 | Michał Mentrak | Religijne tytuły naukowe | Zastanawiam się jak to jest możliwe, że w racjonalnym świecie istnieją i są uznawane powszechnie tytuły naukowe nadawane przez uczelnie teologiczne; czy ktoś może mi to wyjaśnić? To, że są nadawane, to dla mnie oczywiste - jest to nobilitacja dziedziny (wiary, nie wiedzy) i próba jej "obiektywizacji" czyli nadania pozorów "naukowości". Ale dlaczego są powszechnie uznawane? To dla mnie zagadka. No, bo jakim "naukowcem" jest np. dr prawa kanonicznego, mgr biblistyki czy prof. teologii? Najlepsze życzenia noworoczne! |
1 2 3 4 5 | Jan Lewandowski | Odp: Religijne tytuły naukowe | > >Bzdury. Nogi nie są cechą jedynocharakterystyczną człowieka. Popełniłeś jak zwykle jakiś mętny sofizm, nic więcej.> Brawo!> Problem w tym, że niepodzielność nie jest cechą jedynocharakterystyczną atomu.> Jest nią niepodzielność chemiczna.Może być, sposób niepodzielności ma drugorzędne znaczenie przy rozpatrywaniu samej cechy charakterystycznej (ona się najbardziej tu liczy jako fakt). > Podobnie - 2 nogi i chód w pozycji wyprostowanej na nich jest cechą jedynocharakterystyczną człowieka.Ale już nie krowy, do której uczyniłeś analogię z nogami. A teraz zmieniasz front na chód. Mącisz i motasz jak zawsze, przepychając akcenty. > Analogia jednak jest.Nie ma. Nadal jest za to sofistyka, w dodatku obalona (z analogią do krowy ci nie wypalilo sam z tego zwiałeś, przerzucając kwestią nóg na sposób chodu). |
| Napisał | Odp: Religijne tytuły naukowe | > Owszem, nie da się udowodnić, że J.L istnieje, to ciekawy filozoficzny problem. Problem też w tym, że skoro tak jest, to w niczym wam to nie pomoże ani nie udowodni waszych tez.Ponieważ JL nie istnieje, co wykazano powyżej, więc piszący to musiał skłamać tak się podpisując. Mimo wszystko odpiszę. Otóż pomoże nam bardzo, ponieważ wystarczy aby pokażać, że twoje własne kryteria uniemożliwiają udowodnienie tezy, którą każesz nam dowieść. A to świadczy o twojej nieuczciwości jako dyskutanta. Tak wiec nie jest problem filozoficzny, tylko Jasiowy właśnie. Gdyby Jaś stosował uczciwe kryteria i nie mieszał pojęć ani nie popełniał ekwiwokacji, to by się dyskusja na ten temat dawno skończyła. |
| Jan Lewandowski | Odp: Religijne tytuły naukowe | > >Owszem, nie da się udowodnić, że J.L istnieje, to ciekawy filozoficzny problem. Problem też w tym, że skoro tak jest, to w niczym wam to nie pomoże ani nie udowodni waszych tez.> Ponieważ JL nie istnieje, co wykazano powyżej, więc piszący to musiał skłamać tak się podpisując. Mimo wszystko odpiszę.> Otóż pomoże nam bardzo, ponieważ wystarczy aby pokażać, że twoje własne kryteria uniemożliwiają udowodnienie tezy, którą każesz nam dowieść. A to świadczy o twojej nieuczciwości jako dyskutanta. Tak wiec nie jest problem filozoficzny, tylko Jasiowy właśnie.To nie są "żadne moje kryteria". Po prostu są to stare jak świat epistemologiczne problemy i tyle. No ale skąd wy o tym możecie wiedzieć, jak wy czytacie tylko odpowiednio wypreparowaną papkę z Racjonalisty. > Gdyby Jaś stosował uczciwe kryteria i nie mieszał pojęć ani nie popełniał ekwiwokacji, to by się dyskusja na ten temat dawno skończyła.Bzdury, nigdzie ekwiwokacji nie wykazałeś. |
| Napisał | Odp: Religijne tytuły naukowe | > Nie ma tam żadnych dowodów na istnienie składników atomu.Einstein się z tego doktoryzował, a ten mówi, że nie ma dowodów. No nie ośmieszaj się. > Ja nie muszę nic wyjaśniać. Ja nie postuluję tezy, tylko wy, więc to wy macie tu udowadniać. Nie przerzucaj na mnie onus probandi w dyskusji, bo naruszasz logiczny porządek uzasadnienia tezy.Owszem postulujesz tezę, że nie istnieją atom i jego składniki. Tak więc dopóki telewizory działają, to na tobie ciąży wykazanie, że jest to możliwe przy założeniu, że obowiązujące teorie są nieprawdziwe. > Wyznanie wiary - dowodów = 0. Empirycznie intersubiektywnie zdanie to ma nie większą wartośść niż zdanie: zainteresuj się mnomagozanominami, one dowodzą istnienia mafgrerozoitów.Owszem, gdyby mnomagozanominy istniały, to bym sprawdził co mają wspólnego z mafgrerozoitami. Piłeczka po twojej stronie, czekamy. > >Niezniszczalność chemiczna to jest uzasadnienie najprostszej definicji atomu. I wynika z tego, że wszystko co złożone z atomów jest zniszczalne (przynajmniej chemicznie).> Zatem niczego to nie dowodzi, bo w tym wypadku istnieje wiele konkluzji implikacji. Pod względem logicznym takie uzasadnienie ma zerową wartość.Brednia. Uzasadnienim definicji jest udowodniona niepodzielność chemiczna. Nic tu więcej nie potrzeba, aby przyjąć podstawową definicję atomu. > Zamienił stryjek siekierę na kijek. Jak wyżej.To pustosłowie. > >>Nie jest to żaden podstawowy ich atrybut, skoro już nawet sam elektron też jest niepodzielny.> >Znów brednia Jasia - błąd ekwiwokacji.> Proponuję najpierw przeczytać co to jest ekwiwokacja, zanim użyje się tego słowa.Pustosłowie, bo nadużyłeś pojęcia niepodzielności. > >>Aby udowodnić, że dowodem na istnienie atomu jest właśnie jego niepodzielność musiałbyś udowodnić, że nie ma takiej cechy żaden inny element materii.> >I jest to udowodnione dla niepodzielności chemicznej.> Pustosłowie. Tyle samo warte co zdanie: mnemogazomity są udowodnione jako niepodzielne chemicznie. Pod względem wartości ewidencjonalnej - zero.Brednie. Gdyby udowodniono, że mnemogazomity i tylko one są niepodzielne chemicznie, to można by orzec, że mnemogazomity to takie obiekty, które są niepodzielne chemicznie. Tak właśnie jest w przypadku atomów. |
| Jan Lewandowski | Odp: Religijne tytuły naukowe | > >Nie ma tam żadnych dowodów na istnienie składników atomu.> Einstein się z tego doktoryzował, a ten mówi, że nie ma dowodów. No nie ośmieszaj się.Znam ludzi, co doktoryzowali się z budowy desek klozetowych (fakt). Więc nie ośmieszaj się. Poza tym kilka tez Einsteina jest co najmniej dyskusyjnych, lub w świetle czasu okazalo się błędne (teoria kwantowa kontra teoria względności), czy wręcz sprzeczne z obserwacją (peryhelium Merkurego). Zresztą odwołanie się do autorytetu zamiast argumentu to błąd logiczny Argumentum ad Verecundiam. Czyli żadnego dowodu nie masz, skoro zostało ci tylko błędne logicznie odwoływanie się do autorytetów. > >Ja nie muszę nic wyjaśniać. Ja nie postuluję tezy, tylko wy, więc to wy macie tu udowadniać. Nie przerzucaj na mnie onus probandi w dyskusji, bo naruszasz logiczny porządek uzasadnienia tezy.> Owszem postulujesz tezę, że nie istnieją atom i jego składniki. Tak więc dopóki telewizory działają, to na tobie ciąży wykazanie, że jest to możliwe przy założeniu, że obowiązujące teorie są nieprawdziwe.Nie, ja nie postuluję tezy, że one nie istnieją. Mówię - nie wiem. A potem mówię, że skoro ktoś twierdzi, iż istnieją, niech dowodzi. > >Wyznanie wiary - dowodów = 0. Empirycznie intersubiektywnie zdanie to ma nie większą wartośść niż zdanie: zainteresuj się mnomagozanominami, one dowodzą istnienia mafgrerozoitów.> Owszem, gdyby mnomagozanominy istniały, to bym sprawdził co mają wspólnego z mafgrerozoitami. Piłeczka po twojej stronie, czekamy.Ciekawe więc jak sprawdziłeś istnienie protonów. Wyprzedzę cię: wcale nie sprawdziłeś. Przeczytałeś jedynie, że ktoś to zrobił. I uwierzyłeś. Czyli opierasz się na bezkrytycznej wierze i niczym więcej. > >>Niezniszczalność chemiczna to jest uzasadnienie najprostszej definicji atomu. I wynika z tego, że wszystko co złożone z atomów jest zniszczalne (przynajmniej chemicznie).> >Zatem niczego to nie dowodzi, bo w tym wypadku istnieje wiele konkluzji implikacji. Pod względem logicznym takie uzasadnienie ma zerową wartość.> Brednia. Uzasadnienim definicji jest udowodniona niepodzielność chemiczna. Nic tu więcej nie potrzeba, aby przyjąć podstawową definicję atomu.Chciałbyś. Skoro wszystko jest niezniszczalne chemicznie, to konkluzja impilkacji ma wiele członów. A zatem niczego nie dowodzi. Jest warta tyle samo co stwierdzenie: dowodem na to, że mnemagozomity mieszkające w niebie są niebieskie jest to, że niebo jest niebieskie. Non sequitur. > >Zamienił stryjek siekierę na kijek. Jak wyżej.> To pustosłowie.Dokładnie. A tak w ogóle to może udowodnij, że atomy są niepodzielne chemicznie, bo to kolejne racjonalistyczne wyznanie wiary i nic więcej. > >>>Nie jest to żaden podstawowy ich atrybut, skoro już nawet sam elektron też jest niepodzielny.> >>Znów brednia Jasia - błąd ekwiwokacji.Samo pisanie o ekwiwokacji jeszcze nie jest dowodem na nią. > >Proponuję najpierw przeczytać co to jest ekwiwokacja, zanim użyje się tego słowa.> Pustosłowie, bo nadużyłeś pojęcia niepodzielności.Brednia. Nigdzie nie używałem jej w innym znaczeniu niż oponennci. Będeziesz miał problem, jak będziesz chciał udowodnić inaczej. Pozostaną ci tylko nadinterpretacje moich słów. > >>>Aby udowodnić, że dowodem na istnienie atomu jest właśnie jego niepodzielność musiałbyś udowodnić, że nie ma takiej cechy żaden inny element materii.> >>I jest to udowodnione dla niepodzielności chemicznej.> >Pustosłowie. Tyle samo warte co zdanie: mnemogazomity są udowodnione jako niepodzielne chemicznie. Pod względem wartości ewidencjonalnej - zero.> Brednie. Gdyby udowodniono, że mnemogazomity i tylko one są niepodzielne chemicznie, to można by orzec, że mnemogazomity to takie obiekty, które są niepodzielne chemicznie. Tak właśnie jest w przypadku atomów.No to czekam na dowód. Tylko nie podawaj mi znów linków do wikipedii, gdzie napisane będzie, że ktoś za siedmioma górami i lasami to sprawdził, a ty jesteś bardzo w to wierzącym człowiekiem. To nie jest żaden dowód. Formalogicznie ma to zerową wartość i choćby z tego powodu racjonaliści z Koła Wiedeńskiego polegli już w latach 30-tych, próbując używać podobnych jak wy tutaj sofizmacików w stylu "nauka gdzieś tam za siedmioma górami i lasami coś udowodniła". |
| Napisał | Odp: Religijne tytuły naukowe | > To nie są "żadne moje kryteria". Po prostu są to stare jak świat epistemologiczne problemy i tyle.Znów ściemniasz. Twoje kryterią są nieuczciwe, bo zamiast podać jasno jakiego rodzaju dowodu oczekujesz, wymyślasz ad hoc coraz to nowe problemy z tym, co ci podano. W ten sposób można obalić dokładnie wszystko, łącznie z twoim własnym istnieniem. Dlatego twoje kryteria to twój problem. > Bzdury, nigdzie ekwiwokacji nie wykazałeś.Dowód, że kłamiesz: > Fakt, że elektron jest niepodzielny niweczy ideę niepodzuelności atomu jako jego cechę charakterystyczną.Celercin mówił o niepodzielności chemicznej, ty zrównałeś ją z niepodzielnością kwantową wprowadzając jakieś własne ogólne pojęcie niepodzielności. > Aby udowodnić, że dowodem na istnienie atomu jest właśnie jego niepodzielność musiałbyś udowodnić, że nie ma takiej cechy żaden inny element materii.Znów mieszanie różnych pojęć niepodzielności. Piszesz, że cechą jest 'niepodzielność', ale to dokładnie tak jakby pisać, że cechą jest 'kolorowość' - to po prostu nic nie znaczy. W ten sposób pojęcia ścisłe przerabiasz na swoje upodobanie. Volrath też ci to wytknął, ale zbyłeś to milczeniem. |
| Napisał | Odp: Religijne tytuły naukowe | > Znam ludzi, co doktoryzowali się z budowy desek klozetowych (fakt). Więc nie ośmieszaj się.Znów sam siebie ośmieszasz, podając błędny logicznie kontrargument. Dopóki nie wykażasz błędu w tej konkretnej pracy Einsteina, nie mamy o czym rozmawiać. > Poza tym kilka tez Einsteina jest co najmniej dyskusyjnych, lub w świetle czasu okazalo się błędneZnów ściemniasz, bo to nie ma tu nic do rzeczy. > Zresztą odwołanie się do autorytetu zamiast argumentu to błąd logiczny Argumentum ad Verecundiam.Ściemniasz, bo nie powołuję się na autorytet aby udowodnić twierdzenie, że ruchy Browna są faktem. Można to sprawdzić doświadczalnie bez Einsteina. > Czyli żadnego dowodu nie masz, skoro zostało ci tylko błędne logicznie odwoływanie się do autorytetów.Znów kłamiesz. > Ciekawe więc jak sprawdziłeś istnienie protonów.Znów nieuczciwy chwyt, czego się można było spodziewać. Mówimy o tym, czy akceleratory informują nas o budowie atomu. Jak przejdziemy podstawy, to pójdziemy dalej. Tym samym twój argument z mnomagozanominami okazał się zasłoną dymną. > Wyprzedzę cię: wcale nie sprawdziłeś. Przeczytałeś jedynie, że ktoś to zrobił. I uwierzyłeś. Czyli opierasz się na bezkrytycznej wierze i niczym więcej.Znów kłamiesz, bo nie wiesz co ja wiem a czego nie wiem. > Chciałbyś.Pustosłowie. > Skoro wszystko jest niezniszczalne chemicznie, to konkluzja impilkacji ma wiele członów.Bzdura, nie wszystko, tylko konkretny składnik materii. Wynikanie wygląda tak: definicja: Atom to najmniejszy składnik pierwiastka chemicznego, który zachowuje jego własności. fakt: Pierwiastki są niepodzielne chemicznie. wniosek: Atom jest niepodzielny w sensie reakcji chemicznych. > >Brednie. Gdyby udowodniono, że mnemogazomity i tylko one są niepodzielne chemicznie, to można by orzec, że mnemogazomity to takie obiekty, które są niepodzielne chemicznie. Tak właśnie jest> >w przypadku atomów.> No to czekam na dowód. Tylko nie podawaj mi znów linków (..) To nie jest żaden dowód. (..)Znów postępujesz nieuczciwie i sam sobie zaprzeczasz. Dopóki nie podasz ściśle jakiego rodzaju dowodu oczekujesz, nie mamy o czym rozmawiać. Dopóki twoje własne kryteria uniemożliwiają udowodnienie twojego istnienia, muszę cię traktować jak nieuczciwego dyskutanta. |
| Jan Lewandowski | Odp: Religijne tytuły naukowe | > >To nie są "żadne moje kryteria". Po prostu są to stare jak świat epistemologiczne problemy i tyle.> Znów ściemniasz. Twoje kryterią są nieuczciwe, bo zamiast podać jasno jakiego rodzaju dowodu oczekujesz, wymyślasz ad hoc coraz to nowe problemy z tym, co ci podano.Piszesz jawne kretynizmy. Ja nie muszę podawać żadnej definicji doowdu, bo to nie ja jestem za niego odpowiedzialny. Niech ci co go próbują podać troszczą się o poprawną jego definicję, która będzie przekonywała wszystkich. > W ten sposób można obalić dokładnie wszystko, łącznie z twoim własnym istnieniem.Być może (zawsze lubiłem takie eksperymenty). I nie wzmacnia to za grosz waszej argumentacji. Dlatego twoje kryteria to twój problem . > >Bzdury, nigdzie ekwiwokacji nie wykazałeś.> Dowód, że kłamiesz:> >Fakt, że elektron jest niepodzielny niweczy ideę niepodzuelności atomu jako jego cechę charakterystyczną.> Celercin mówił o niepodzielności chemicznej, ty zrównałeś ją z niepodzielnością kwantową wprowadzając jakieś własne ogólne pojęcie niepodzielności.Bzdury. Pokaż, gdzie w moich słowach "Fakt, że elektron jest niepodzielny niweczy ideę niepodzielności atomu jako jego cechę charakterystyczną" jest idea kwantowa. Problem w tym, że to sobie już dośpiewałeś. Nic dziwnego, że dopiero po takim dośpierwaniu czegoś do moich słów wychodzi ci ekwiwokacja. Żeby mieć ekwiwokację musiałeś wpierw dorobić do moich słów nadinterpretację. > >Aby udowodnić, że dowodem na istnienie atomu jest właśnie jego niepodzielność musiałbyś udowodnić, że nie ma takiej cechy żaden inny element materii.> Znów mieszanie różnych pojęć niepodzielności. Piszesz, że cechą jest 'niepodzielność', ale to dokładnie tak jakby pisać, że cechą jest 'kolorowość' - to po prostu nic nie znaczy.Nie odwracaj kota ogonem. Jakiej by tu nie przyjąć definicji niepodzielności, nawet taką jak chcecie, to i tak nadal istotny jest formalnologiczny problem obalający waszą argumentację, przed którym zwiewasz gdzie pieprz rośnie: Aby udowodnić, że dowodem na istnienie atomu jest właśnie jego niepodzielność (jakkolwiek rozumiana, nawet chemicznie) musiałbyś udowodnić, że nie ma takiej cechy żaden inny element materii > W ten sposób pojęcia ścisłe przerabiasz na swoje upodobanie.Jedynie w twojej nadpobudliwej wyobraźni. Realia sa zupełne inne. > Volrath też ci to wytknął, ale zbyłeś to milczeniem.Volrath robił jeszcze większe byki niż ty. Krowy zamienia na ludzi, to dopiero byki. |
| Jan Lewandowski | Odp: Religijne tytuły naukowe | > >Znam ludzi, co doktoryzowali się z budowy desek klozetowych (fakt). Więc nie ośmieszaj się.> Znów sam siebie ośmieszasz, podając błędny logicznie kontrargument. Dopóki nie wykażasz błędu w tej konkretnej pracy Einsteina, nie mamy o czym rozmawiać.Nie pokazałeś żadnego argumentu z tej pracy, więc nie jest ona żadnym dowodem na nic. > >Poza tym kilka tez Einsteina jest co najmniej dyskusyjnych, lub w świetle czasu okazalo się błędne> Znów ściemniasz, bo to nie ma tu nic do rzeczy.Jak najbardziej ma. Skoro jego idee okazały się błędne, to nie są żadnym bezdyskusyjnym argumentem i należy od początku traktować je podejrzeliwie. Dopiero gdy się wybronią należy je uznać. Ty ich nawet nie przedstawiłeś, a co dopiero mówić o ich obronie. > >Zresztą odwołanie się do autorytetu zamiast argumentu to błąd logiczny Argumentum ad Verecundiam.> Ściemniasz, bo nie powołuję się na autorytet aby udowodnić twierdzenie, że ruchy Browna są faktem. ]Ależ dokładnie to robisz, skoro powoływałeś się na Einsteina. Teraz się wypierasz tego co sam podałeś jako argument, skoro wykazano ci błąd logiczny. > Można to sprawdzić doświadczalnie bez Einsteina.No to do roboty. Przeprowadź dowód. Tylko bez sofizmów w stylu: "już inni to zrobili gdzieś tam kiedyś", bo to jest nic jak tylko wyznanie racjonalistycznej wiary. > >Czyli żadnego dowodu nie masz, skoro zostało ci tylko błędne logicznie odwoływanie się do autorytetów.> Znów kłamiesz.Wykaż, że kłamię i przedstaw coś więcej niż tylko błędne logicznie odwoływanie się do autorytetów, które jak dotąd jedynie uskuteczniasz (wikipedia, Einstein, Brown). > >Ciekawe więc jak sprawdziłeś istnienie protonów.> Znów nieuczciwy chwyt, czego się można było spodziewać. Mówimy o tym, czy akceleratory informują nas o budowie atomu.Zgadza się. Jak dotąd tylko peplasz i mielesz jęzorem, a dowodów zero. > Jak przejdziemy podstawy, to pójdziemy dalej. Tym samym twój argument z mnomagozanominami okazał się zasłoną dymną.Pustosłowie. Nie pokazałeś nawet podstaw jakiegokolwiek dowodu, nic. Jedynie wyznawałeś swoją racjonalistyczną wiarę. > >Wyprzedzę cię: wcale nie sprawdziłeś. Przeczytałeś jedynie, że ktoś to zrobił. I uwierzyłeś. Czyli opierasz się na bezkrytycznej wierze i niczym więcej.> Znów kłamiesz, bo nie wiesz co ja wiem a czego nie wiem.Więc za pomocą empirycznych dowodów pokaż, że jest inaczej niż napisałem, czyli: wcale nie sprawdziłeś. Przeczytałeś jedynie, że ktoś to zrobił. I uwierzyłeś. Czyli opierasz się na bezkrytycznej wierze i niczym więcej. > >Skoro wszystko jest niezniszczalne chemicznie, to konkluzja impilkacji ma wiele członów.> Bzdura, nie wszystko, tylko konkretny składnik materii. Wynikanie wygląda tak:> definicja: Atom to najmniejszy składnik pierwiastka chemicznego, który zachowuje jego własności.> fakt: Pierwiastki są niepodzielne chemicznie.> wniosek: Atom jest niepodzielny w sensie reakcji chemicznych.Kręcisz. Najpierw pisałeś, że niepodzielna chemicznie jest cała materia, która się z atomów składa. A zatem implikacja ma wiele konkluzji i teza nie została potwierdzona (niepodzielnośc chemiczna nie jest dowodem na istnienie akurat atomów, skoro niepodzielne jest wszystko, zatem idea niepodzielności potwierdza istnienie wszystkiego, czyli tak naprawdę niczego). Teraz nie ściemniaj, że chodzi o jakiś "konkretny składnik materii", bo za późno. > >>Brednie. Gdyby udowodniono, że mnemogazomity i tylko one są niepodzielne chemicznie, to można by orzec, że mnemogazomity to takie obiekty, które są niepodzielne chemicznie. Tak właśnie jest> >>w przypadku atomów.> >No to czekam na dowód. Tylko nie podawaj mi znów linków (..) To nie jest żaden dowód. (..)> Znów postępujesz nieuczciwie i sam sobie zaprzeczasz. Dopóki nie podasz ściśle jakiego rodzaju dowodu oczekujesz, nie mamy o czym rozmawiać.Sofistyka. Ty wy chcecie coś udowadniać, więc to do was należy podanie przekonujących wersji waszego dowodu, nie do mnie. Naruszasz logiczną zasadę onus probandi, bo ty masz dowodzić, nie ja. > Dopóki twoje własne kryteria uniemożliwiają udowodnienie twojego istnienia, muszę cię traktować jak nieuczciwego dyskutanta.Piszesz esktremalne sofizmy. Nie podałem żadnych kryteriów dowodzenia, do was to należy skoro postulujecie tezę. A zresztą, skoro nie da się dowieść nawet czyjegoś istnienia (co filozofowie wiedzą od dawna), to tym gorzej dla atomu, którego istnienia tym bardziej nie udowodnisz. Ten wybieg erystyczny w niczym ci więc nie pomoże, tylko pogrąży twoją argumentację. |
| Celecrin (11895 punktów) | Odp: Religijne tytuły naukowe | Piszesz rażące idiotyzmy.  Lewandowski TY NIE ROZUMIESZ Niepodzielność chemiczna i niepodzielność absolutna, czyli niepodzielność fizyczna (w skrócie po prostu niepodzielność) to dwa zupełnie różne terminy. TE ZNACZENIA SĄ NIEWSPÓŁMIERNENiepodzielność dla nas, znaczy tyle co NIEZNISZCZALNOŚĆ. Atomy są TYLKO niezniszczalne chemicznie, jednocześnie są zniszczalne fizycznie. Tylko głupiec może bronić tezy, że pojęcia, "niezniszczalność (absolutna)" i "niezniszczalność chemiczna" są tożsame. Musimy zatem przyjąć że Twoje zdanie: > Może być, sposób niepodzielności ma drugorzędne znaczenie >przy rozpatrywaniu samej cechy charakterystycznej (ona się >najbardziej tu liczy jako fakt).jest bez sensu (jak zwykle), bowiem przy Twoim genialnym zawężeniu znaczenia, atom zarazem JEST i NIE JEST niepodzielny  . Atom jest najmniejszą cząstką pierwiastka. Przypominam Ci, że uznałeś "ziarnistość" materii, to na tym cały czas się opieram. Tlen zatem, składa się z atomów. ZNISZCZ TLEN CHEMICZNIE. Żadna reakcja nie jest w stanie tego zrobić! Jeżeli "spalisz" tlen, powstanie woda, którą można rozłożyć na wodór i tlen. I tak w kółko, bez końca. Wniosek? Atomy są podstawowym elementami budującymi materię w chemii, nie zmieniają się w reakcjach chemicznych! Oznacza to Lewandowski, że każdą substancję, można chemicznie rozłożyć (zniszczyć) na pierwiastki chemiczne, ale tych pierwiastków zniszczyć chemicznie się już nie da. Kapujesz? Prościej Jasiu też się już nie da. Nie umiem, nie studiowałem wychowania przedszkolnego. Osobista wycieczka, przepraszam. Wracając: Tymczasem atom można jednak zniszczyć. Dokonał tego pierwszy Ernest Rutherford (nagroda Nobla z chemii). Zamienił on mianowicie pierwiastek o cechach azotu na pierwiastek o cechach tlenu. Jednym słowem zamienił azot w tlen, spełnił marzenia alchemików! On był pierwszym prawdziwym alchemikiem  Udowodnił tym samym, że atomy nie są niezniszczalne, ale też, że nie można podzielić materii na dwa "półazoty". Kapujesz? Jaś, masz problemy z ekwiwokacją. Nie potrafisz odróżnić prostych pojęć typu: "wiara zwykła" od "wiara religijna" , cząstki elementarnej od cząsteczki, molekuły itd. Aha. EKWIWOKACJA jest to błąd logiczny polegający na użyciu jakiegoś terminu w danej wypowiedzi w kilku różnych znaczeniach, podczas gdy jej poprawność wymaga użycia go w tym samym znaczeniu, ilekroć występuje. (PWN) Dobranoc
Lacho calad, drego morn |
| zima (560 punktów) | Odp: Religijne tytuły naukowe |
> Piszesz esktremalne sofizmy. Nie podałem żadnych kryteriów dowodzenia, do was to należy skoro postulujecie tezę. A zresztą, skoro nie da się dowieść nawet czyjegoś istnienia (co filozofowie wiedzą od dawna), to tym gorzej dla atomu, którego istnienia tym bardziej nie udowodnisz. Ten wybieg erystyczny w niczym ci więc nie pomoże, tylko pogrąży twoją argumentację.Da się dowieść czyjeś istnienie. Ja potrafię sobie dowieść moje. Panie Janie, czy istnieją argumenty, które nie pozwalają Panu dowieść Pańskiego istnienia (na przykład Pańska domniemana schizofrenia?). Witam i pozdrawiam. |
| Napisał | Odp: Religijne tytuły naukowe | > Ja nie muszę podawać żadnej definicji doowdu, bo to nie ja jestem za niego odpowiedzialny.Chyba masz problemy ze zrozumieniem co czytasz. Chodzi o rodzaj dowodu. Znając twoją nieuczciwość, jak ci ktoś pokaże jeden dowód, to powiesz, że nie o taki dowód ci chodziło. > Niech ci co go próbują podać troszczą się o poprawną jego definicję, która będzie przekonywała wszystkich.Ciebie z definicji nic nie przekona, bo twoje kryteria ad hoc służą temu, aby nic nie mogło cię przekonać. > Być może (zawsze lubiłem takie eksperymenty). I nie wzmacnia to za grosz waszej argumentacji.Natomiast pokazuje jak jesteś nieuczciwy. > Bzdury. Pokaż, gdzie w moich słowach "Fakt, że elektron jest niepodzielny niweczy ideę niepodzielności atomu jako jego cechę charakterystyczną" jest idea kwantowa.Mój drogi, elektron to jest element poziomu kwantowego. My tu mówimy na razie o poziomie chemicznym, gdzie nie dzieli się atomu na elektrony i inne byty. Dobrze wiesz, że pomieszałeś pojęcia i chcesz się wymigać tanim chwytem nadinterpretacji. > Jakiej by tu nie przyjąć definicji niepodzielności, nawet taką jak chcecie, to i tak nadal istotny jest formalnologiczny problem obalający waszą argumentację, przed którym zwiewasz gdzie pieprz rośnie:Uciekasz od tematu. Faktem jest, że ty pomieszałeś różne pojęcia niepodzielności. > Aby udowodnić, że dowodem na istnienie atomu jest właśnie jego niepodzielność (jakkolwiek rozumiana, nawet chemicznie) musiałbyś udowodnić, że nie ma takiej cechy żaden inny element materii.Dowodem na to nie jest tylko i wyłącznie tak rozumiana niepodzielność. Dowodem jest całość przesłanek i wniosków z takich zjawisk jak ruchy Browna, efekt fotoelektryczny, obserwacja prześwietleń promieniami Roentgena, deficyt masy po reakcjach jądrowych, izotopy, efekt Thompsona, zjawisko Comptona, doświadczenie Sterna-Gerlacha i wiele innych, które dowodzą takiej a nie innej budowy materii. Gdyby jakikolwiek inny element materii był niepodzielny chemicznie, to byłby pierwiastkiem chemicznym (z definicji). Stąd jego budowa wymagałaby wyjaśnienia na gruncie fizyki innego, niż wyjaśnienie dla atomu. Stąd można by zaproponować doświadczenie, które potwierdzałoby, że taki element jest rzeczywiście niepodzielny chemicznie ale fizycznie ma jakąś strukturę. Tak jednak nie jest, bo żadnego takiego elementu nie stwierdzono. Dopóki nie ma dowodu na sprzeczność twierdzenia o nierozróżnialności pierwiastków danego typu na poziomie chemicznym oraz o jednorodnej budowie materii z doświadczeniem, pozostaje zaakceptować twierdzenie, że żaden większy niż atom element nie ma takiej cechy. > Volrath robił jeszcze większe byki niż ty.Żadnego mi nie wykazałeś, więc nie ściemniaj. |
| Napisał | Odp: Religijne tytuły naukowe | > Nie pokazałeś żadnego argumentu z tej pracy, więc nie jest ona żadnym dowodem na nic.Miotasz się z braku argumentu. Nie muszę przytaczać badań znanych od 100 lat, o których nawet w szkołach się uczy. > >Poza tym kilka tez Einsteina jest co najmniej dyskusyjnych, lub w świetle czasu okazalo się błędne> Znów ściemniasz, bo to nie ma tu nic do rzeczy.> Skoro jego idee okazały się błędne, to nie są żadnym bezdyskusyjnym argumentem i należy od początku traktować je podejrzeliwie.Ściemniasz. Każde argumenty traktujemy tak samo. Ty natomiast świadomie (choć nieuczciwie) zatruwasz studnię. > Ależ dokładnie to robisz, skoro powoływałeś się na Einsteina.Kłamiesz. Napisałem tylko, że on takie coś przedstawił, a nie że to prawda, bo on to przedstawił. > Teraz się wypierasz tego co sam podałeś jako argument, skoro wykazano ci błąd logiczny.To tobie wykazano błąd logiczny nikczemniku. > No to do roboty. Przeprowadź dowód. Tylko bez sofizmów w stylu: "już inni to zrobili gdzieś tam kiedyś", bo to jest nic jak tylko wyznanie racjonalistycznej wiary.A jak przeprowadzę to co? Przyjedziesz i zobaczysz? Nie rozśmieszaj mnie. Wypożycz sobie pracę o tym zjawisku i sam sobie przeprowadź taki eksperyment. Stwierdziłeś, że: "Macie dowieść tezy jaką postulujecie, i tylko to mnie interesuje." Tak więc masz dwa wyjścia: sprawdzić to osobiście (bo przecież nikt i tak cię nie przekona-odsyłam do twoich kryteriów-a Ciebie to interesuje) wykazując się uczciwością, lub nie sprawdzić i wykazać się nieuczciwością w dyskusji. > Wykaż, że kłamię i przedstaw coś więcej niż tylko błędne logicznie odwoływanie się do autorytetów,Ponawiasz kłamstwo, bo nic takiego nie zrobiłem. Podanie informacji to nie powoływanie się na autorytet. > Więc za pomocą empirycznych dowodów pokaż, że jest inaczej niż napisałem,Jesteś bezczelnie nieuczciwy, bo sam w innym miejscu stwierdziłeś, że dowody empiryczne nie istnieją. Dobrze wiem co byś na taki dowód odpowiedział. Tak czy inaczej faktem jest, że znów skłamałeś. > Kręcisz. Najpierw pisałeś, że niepodzielna chemicznie jest cała materia, która się z atomów składa.Kłamiesz jak najęty. Nic takiego nie napisałem, mowa była tylko o atomach. > Teraz nie ściemniaj, że chodzi o jakiś "konkretny składnik materii", bo za późno.Pisałem dokładnie o co chodzi, kłamiesz. > A zresztą, skoro nie da się dowieść nawet czyjegoś istnienia (co filozofowie wiedzą od dawna), to tym gorzej dla atomu, którego istnienia tym bardziej nie udowodnisz.Tym samym przyznałeś, że jesteś manipulantem i ściemniaczem, bo z założenia odrzucisz każdy dowód. Jak dla mnie to EOT. |
1 2 3 4 5
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|