Witam.
Mam pewien problem i może tutaj znajdę jego rozwiązanie. Mam 27 lat, jestem wykształconym facetem, zarabiam dobrze. Od 4 lat mam dziewczynę, nie uprawiamy seksu (jedynie petting). Jest to dla mnie swoista porażka życiowa. Moja dziewczyna ma 28 lat i chce zachować cnotę do ślubu. Ja nie potrafię zrozumieć takiego podejścia i tego czym może się kierować. Moja ukochana pochodzi z katolickiej rodziny. Rodzice jej są wierzący czytający masę "świętych" książek. Taka typowa polska bogobojna rodzina. Ilekroć poruszam temat seksu z moja dziewczyną słyszę tekst typu: po ślubie będzie się działo, lub że nie potrafiłaby żyć w grzechu itp. Sam jestem człowiekiem wierzącym, byłem ministrantem i lektorem. Jednak swój światopogląd zbudowałem na przemyśleniach czytaniu, kontemplacji a nie na wierzeniu w to co się słyszy z ołtarza (co nie znaczy że tam zawsze mówią głupoty. Jakiś czas temu w naszym związku pojawił się seks oralny jednak szybko zniknął w momencie gdy moja luba poszła do spowiedzi w Częstochowie i tam ja ksiądz "zbeształ". Kiedyś poważnie rozmawiałem z moją dziewczyna na temat seksu powiedziałem jej jak się czuję i ze mi z tym źle. Próbowała meni zrozumieć, gdy mówiłem o tym, że seks na pewno poprawi nasze relacje itp powiedziała, że kieruje się egoistycznymi popędami + katolicki bełkot (bez obrazy dla Krk) Jeśli chodzi o mnie: W sumie to dość późni poznałem moją dziewczynę w sumie jest to mój pierwszy poważny związek. Mam 27 lat jestem prawiczkiem i trochę zaczyna mi to siadać na psychice, obniżając moją pewnosć siebie i poczucie własnej wartości. Na co dzień jestem pracującym nieźle zarabiającym młodym człowiekiem. Jeśli poruszam wśród znajomych temat seksu to kłamię i odpowiadam, że uprawiam seks z moja dziewczyną. Kocham moją dziewczynę, jednak brak seksu dla mnie dość hamuje nasze relacje. Czuje, że nasz związek jest niepełny i dla tego nie jestem w stanie choćby się oświadczyć. Z jednej strony często sypiam z dziewczyną, uprawiamy petting, a z drugiej ona boi się grzechu. To dla mnie nie jest logiczne. A ja się męczę. Z drugiej strony kocham moją dziewczynę i snuje plany na naszą przyszłość, jednak bez seksu nie zrobię kroku na przód. Ktoś kiedyś powiedział, jak będziecie w łóżku to po prostu rób swoje, wejdź w nią. Jednak takie podejście jest dla mnie podejściem zbyt egoistycznym i nie do zrobienia w stosunku do drugiego człowieka. Zaczynam się obawiać, że szukam sposobów, podchodów jak to zrobić by się z nią przespać, tego pragnie moja miłość. To jest chore.
|