 |
Polskie uniwersytety - demonologia tak, gender studies - nie Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-02-2010 14:58 | big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Polskie uniwersytety - demonologia tak, gender studies - nie
19 na 19 | O sympozjum demonologicznym na UMK w Toruniu pisał dopiero co Andrzej Koraszewski: www.racjonalista.pl/kk.php/s,7167 (pełen program tutaj* i tutaj**). Obraz Horyzontów Nauki Polskiej XXI wieku byłby jednak dalece niepełny, gdyby nie ubogacić go doniesieniami z posiedzenia Senatu Uniwersytetu Gdańskiego. Czy ktoś czuje się na siłach to skomentować? Bo ja, przyznam, zaniemówiłem i od wczoraj nie umiem wydusić z siebie nic prócz mało finezyjnego: GDZIE JA, QURWA, ŻYJĘ???!!! *dziś (w piątek 26.02) o godz. 21.40 w Radiu Maryja (w audycji "Czas wzrastania") rozmowy z niektórymi prelegentami, m. in. Siostrą Dominikanką Michealą Pawlik - polecam, klasa sama dla siebie. **na dole tekstu link do strony UMKTV, która jutro (w sobotę 27. 02) w godz. 15.50-19.00 transmitować będzie drugą część Owocnych Obrad. Myślę, że też warto. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Krzysztof Piecuch (70 punktów) | Mnie jeszcze bardziej niż to oburza, że gdy oglądam "Dzień dobry TVN" widzę jak egzorcysta z Magdaleną Mołek zastanawiają się jak przekonać sceptyków, że egzorcyzmy są prawdziwe. Albo gdy widzę w "Uwadze" jak zachęcają pacjentów do stosowania homeopatii ( uwaga.onet(*)maga_czy_szkodzi,reportaz.html "Samorząd lekarski twierdząc, że nie ma naukowych dowodów na skuteczność homeopatii, pomija najbardziej istotny dowód, czyli pacjentów, którym homeopatia pomogła.") Najgorsze w tym wszystkim jest to, że szary Kowalski "wierzy" we wszystko to co mówi telewizja. "To musi być prawda! Pokazywali to w telewizji!". Zero krytycznego myślenia (tę regułę wyniósł ze szkoły). Zero zasad pojmowania logiki. Jak w ogóle taki argument jak powyższy może być uznawany za dowód skuteczności homeopatii? Wydaje mi się, że tak długo jak będziemy faszerowani takimi kwiatkami z jednej z najpopularniejszych telewizji, tak długo takie wydarzenia jak to na UMK będą miały społeczne przyzwolenie. Marzy mi się polska edycja amerykańskiego magazynu Skeptic. Pisana przez polskich i zagranicznych naukowców, ale przeznaczona dla zwykłego Kowalskiego.
|
|
 | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Mnie jeszcze bardziej niż to oburza, że gdy oglądam "Dzień dobry TVN" widzę jak egzorcysta z Magdaleną Mołek zastanawiają się jak przekonać sceptyków, że egzorcyzmy są prawdziwe. Albo gdy widzę w "Uwadze" jak zachęcają pacjentów do stosowania homeopatii
Mnie to nie oburza w ogóle. Na tym polega komercyjna TV, że pokazuje każdego bzdeta, o ile może na tym zarobić...
>Wydaje mi się, że tak długo jak będziemy faszerowani takimi kwiatkami z jednej z najpopularniejszych telewizji, tak długo takie wydarzenia jak to na UMK będą miały społeczne przyzwolenie.
...ale uniwersytet to, z założenia, całkiem innego typu instytucja. A problem tu nie w przyzwoleniu "społecznym", a w przyzwoleniu władz uczelni.
>Marzy mi się polska edycja amerykańskiego magazynu skeptic. Pisana przez polskich i zagranicznych naukowców, ale przeznaczona dla zwykłego Kowalskiego.
Cóż, Racjonalista.pl robi, co może... .
|
|
|  | 1 na 1 | Krzysztof Piecuch (70 punktów) | >>Wydaje mi się, że tak długo jak będziemy faszerowani takimi kwiatkami z jednej z najpopularniejszych telewizji, tak długo takie wydarzenia jak to na UMK będą miały społeczne przyzwolenie. >...ale uniwersytet to, z założenia, całkiem innego typu instytucja. A problem tu nie w przyzwoleniu "społecznym", a w przyzwoleniu władz uczelni.
W tym przypadku oczywiście. Ale nie przyzwolenie władz uczelni w tym konkretnym przypadku nie rozwiąże całego problemu. Organizacja odczytów na temat demonologii to tylko jeden z objawów choroby na którą cierpi społeczeństwo. Źródło tej choroby tkwi moim zdaniem w opini publicznej.
Jeśli większość osób w danym społeczeństwie wierzy w wiedźmy to nie oburzy się jeśli na rynku miasta odbędzie się uroczyste palenie czarownic. Jeśli jednak nikt w czarownice by nie wierzył, to na takie "akcje" nie byłoby przyzwolenia.
|
|
| |  | 10 na 10 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >W tym przypadku oczywiście. Ale nie przyzwolenie władz uczelni w tym konkretnym przypadku nie rozwiąże całego problemu.
Rozwiązać mogłoby, bo takie są założenia uniwersytetu jako instytucji, że ma on uprawiać naukę, czyli o sprawach orzekać w oparciu o logikę i empirię, nie zaś chwilowe nastroje ludu. Taki jego psi obowiązek, qurwa mać!
>Organizacja odczytów na temat demonologii to tylko jeden z objawów choroby na którą cierpi społeczeństwo. Źródło tej choroby tkwi moim zdaniem w opini publicznej.
Opinia publiczna na pstrym koniu jeździ, ale założenia instytucji uniwersytetu są z gruntu inne - patrz wyżej.
>Jeśli większość osób w danym społeczeństwie wierzy w wiedźmy to nie oburzy się jeśli na rynku miasta odbędzie się uroczyste palenie czarownic. Jeśli jednak nikt w czarownice by nie wierzył, to na takie "akcje" nie byłoby przyzwolenia.
To, że dziś w czarownice nie wierzymy, znikąd się nie wzięło. Niestety, ale "naturalna" jest raczej wiara w czary, niż niewiara. Naszą niewiarę zawdzięczamy bardzo szczupłej garstce bardzo odważnych ludzi, którzy posługując się rozumem li tylko, wykazali wiary w czary absurdalność. Ale pierwotna była wiara "z dołu", niewiara dopiero "z góry" musiała spłynąć. Ty zaś chciałbyś, by tak sobie z niczego "nikt w czarownice nie wierzył". Tak nie będzie i być nie może. Wierzyć w czary jest łatwiej, niż nie wierzyć (przynajmniej do czasu, kiedy to nie Ciebie na stosie palą). Dlatego (między innymi) od uniwersytetów należy wymagać, od ludu już niekoniecznie.
|
|
| | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | > (...)od uniwersytetów należy wymagać, od ludu już niekoniecznie. Całkowicię się zgadzam!
Niestety, trochę niewczesne nasze wymagania, skoro dochodzi do takiego skandalu. Trochę racji ma Krzysztof Piecuch, składając winę na świadomość społeczną z jednej strony i na szczególnego rodzaju spolegliwość władz uczelni - w której ja z kolei bym się dopatrywała albo wyjątkowo niskiego koniunkturalizmu (do Ojdyra za blisko), albo rzeczywistego skażenia środowiska naukowego wirusem wiary, choć rzeczywistych pobudek nie jestem w stanie dociec. A może to takie Wallenrody?
Tak, czy siak - z każdej strony skandal. Jedno słowo Rektora i byłby koniec szopki.
Dopuszczenie do TAKIEJ dysputy, cokolwiek chciałoby sie osiągnąć, ostatecznie i tak będzie sygnałem dla gawiedzi, o treści: tak, to poważna sprawa, skoro nawet uniwersytety się tym zajmują.
Albo władze uczelni się z... wiadomo kim... na łby pomieniały, albo nie zasługują na to, żeby w dalszym ciągu dotychczasowe funkcje sprawować!
edit: Demonologia, jak najbardziej, może sie jako poważny temat rozważań na uczelni wyższej pojawić. Na przykład na konwersatorium dla pierwszego roku religioznawsta, w ujęciu zgodnym z metodologią. Ale sympozjum ?!!!
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Krzysztof Piecuch (70 punktów) | > Ty zaś chciałbyś, by tak sobie z niczego "nikt w czarownice nie wierzył".Absolutnie nie. Nie z niczego. Patrz moja wypowiedź powyżej. > Dopuszczenie do TAKIEJ dysputy, cokolwiek chciałoby sie osiągnąć, ostatecznie i tak będzie sygnałem dla gawiedzi, o treści:> tak, to poważna sprawa, skoro nawet uniwersytety się tym zajmują.I to mnie boli najbardziej. Naukowcy mają pewien autorytet społeczny. Gdy w telewizji widzie się człowieka do którego prowadzący zwraca się per "panie profesorze", albo per "panie doktorze" to ludzie automatycznie mu wierzą. Nie wiem czy to dobrze, zwłaszcza że tytułem "doktora" mogą "poszczycić" się ludzie pokroju tego "dżentelmena" en.wikipedia.org/wiki/Kent_Hovind
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) | Gdy w telewizji widzie się człowieka do którego prowadzący zwraca się per "panie profesorze", albo per "panie doktorze" to ludzie automatycznie mu wierzą. Nie wiem czy to dobrze, zwłaszcza że tytułem "doktora" mogą "poszczycić" się ludzie pokroju tego "dżentelmena" en.wikipedia.org/wiki/Kent_HovindToz ten gość dostał w 2006 roku 10 lat za szwindle podatkowo finansowe. Powinien siedzieć, nawet podali ze w jakimś kiciu w Edgefield w Południowej Karolinie. Tak pisze w Wikipedii, nawet po angielsku. Wyksztalcenie ma tez korespondencyjne, w non accredited uniwersity czyli za 100 dolców kupił se papierek dla pokazywania frajerom. Za to leb do interesów ma pierwszorzędny, podobno pol miliona na rok kasuje. Ciekawe ile skasował za ten wywiad. PS W Polsce jeszcze nie wpadli na non accredited uczelnie? Tutaj w internecie juz sie przezarlo, nikt nie kupuje papierka, taniej samemu wydrukowac.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Ja miałem ostatnio wątpliwą przyjemność trafić w paśmie "telewizji śniadaniowej" na TVN na rozmowę odnośnie liberalizacji prawa do posiadania broni. Jak niektóry użytkownicy tego forum wiedzą jestem zdecydowanym zwolennikiem takiego posunięcia (Dlaczego wyjaśniłem już parę razy, dlatego proszę nie zaczynać tutaj kolejnej debaty  ). Do studia nie został jednak zaproszony NIKT, kto prezentowałby zbliżone stanowisko. Kim byli goście? Para policjantów (którzy wsławili się bynajmniej nie na polu zawodowym, ale grając w serialiku TVN) oraz pani psycholog opiniująca wnioski o przyznanie zezwolenia na broń palną. Argumenty były powalające, chociażby: - Nie żyjemy w Afganistanie. - Nie wiem dlaczego ktokolwiek miałby potrzebować broni, przecież na ulicach jest bezpiecznie! - Jeśli pozwolimy uczciwym obywatelom na posiadanie broni, to będzie ją mógł zdobyć również przestępca drogą (uwaga, uwaga!) kradzieży. - Należy zwiększyć uprawnienia policji odnośnie korzystania z broni palnej, już samo to zwiększy bezpieczeństwo zwykłych obywateli. Z każdym padającym z ekranu słowem odczuwałem coraz większe zawroty głowy. Na koniec dziennikarze prowadzący wywiad (którzy już na samym początku postanowili odpuścić sobie zawodową bezstronność) wyrazili szczerą nadzieję, iż projekt zmian prawnych przepadnie w czeluściach administracji państwowej. Niestety. Szkoła nie uczy krytycznego myślenia i selekcji informacji. Telewizja nie uczy (kiedyś uczyła, dzisiaj po pięknych czasach TE na TVP1 pozostało tylko wspomnienie, gdy "Laboratorium" Wiktora Niedzickiego zostało skanowane) a wręcz ogłupia. Przecież postępującej demokratyzacji powinien towarzyszyć wzrost poziomu intelektualnego społeczeństwa. Jeśli sytuacja będzie odwrotna, to nawet się nie obejrzymy, a utoniemy w fali populizmu i demagogii...
|
|
8 na 8 | Smith (10069 punktów) | > O sympozjum (...) GDZIE JA, QURWA, ŻYJĘ???!!!No comment
|
|
-1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | Szczerze mówiąc "studia nad tożsamością płciową" też wydają mi się pomysłem dość egzotycznym. Na psychologii to nawet nie przedmiot a zagadnienie.
Natomiast jeśli chodzi o demonologię, to jeśli dopuszcza się istnienie czegoś takiego jak wydział teologiczny, to nie ma co wydziwiać na tematy jego sympozjów.
|
|
 | 11 na 11 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Szczerze mówiąc "studia nad tożsamością płciową" też wydają mi się pomysłem dość egzotycznym.Dla kogoś egzotyczne jest Katmandu albo Bali... a dla kogoś innego Oxford users.ox.ac.uk/~cccrw/albo Harvard wgs.fas.ha(*)9&tabgroupid=icb.tabgroup86306Oczywiście w Polsce się takimi głupotami nie zajmujemy, mamy poważne uniwersytety!
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
|  | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > >Szczerze mówiąc "studia nad tożsamością płciową" też wydają mi się pomysłem dość egzotycznym.> Dla kogoś egzotyczne jest Katmandu albo Bali...> a dla kogoś innego Oxford users.ox.ac.uk/~cccrw/ albo Harvard wgs.fas.ha(*)9&tabgroupid=icb.tabgroup86306...a ezoteryczna jest Buriacja> Oczywiście w Polsce się takimi głupotami nie zajmujemy, mamy poważne uniwersytety!I fora dyskusyjne, też mamy.
|
|
|  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) | |
|
| |  | 8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
| | |  | 4 na 4 | placownik (17853 punktów) |
> A ja placownika na manipulacji przyłapałem!!!   > A ta Harvard Divinity School, to wiele ma, placowniku, prócz ładnej nazwy, z Harvard University wspólnego? Proste to nie jest, ale żeby zaraz manipulacja?! Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Proste to nie jest, ale żeby zaraz manipulacja?!Faktycznie nieproste - zarzut wycofuję i uroczyście przepraszam.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> A ta Harvard Divinity School, to wiele ma, placowniku, prócz ładnej nazwy, z Harvard University wspólnego? Ano, w zakładce "Schools" jak byk stoi "Divinity"...
|
|
| | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ano, w zakładce "Schools" jak byk stoi "Divinity"...Fakt, mój błąd. Na me usprawiedliwienie powiem, że do czasu podania linka przez placownika, nie zdawałem sobie sprawy ze skomplikowania struktury organizacyjnej Harvardu. No, ale błąd jest błędem  .
|
|
| |  | 2 na 2 |
 | 11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Szczerze mówiąc "studia nad tożsamością płciową" też wydają mi się pomysłem dość egzotycznym.Ale nauczanie historii pojętej jako historia państw narodowych wydaje Ci się już całkiem normalne? > Na psychologii to nawet nie przedmiot a zagadnienie.Co wynika z zapyziałości polskiego myślenia. > Natomiast jeśli chodzi o demonologię, to jeśli dopuszcza się istnienie czegoś takiego jak wydział teologiczny, to nie ma co wydziwiać na tematy jego sympozjów.Co tam wydział... Tutaj popatrz...  .
|
|
|  | | jkl; (5859 punktów) | > Ale nauczanie historii pojętej jako historia państw narodowych wydaje Ci się już całkiem normalne?Niewątpliwie lepsze byłoby nauczanie historii świata, ale mózg ucznia mógłby wykipieć. > >Na psychologii to nawet nie przedmiot a zagadnienie.> Co wynika z zapyziałości polskiego myślenia.Nie, to po prostu wąski temat, choć ważny i ciekawy. Równie dobrze można by studiować samą inteligencję, samą osobowość, same popędy... Czym zajmowałby się człowiek po gender-studiach? > id=2&Itemid=45]Tutaj[/url] popatrz... .Włos się jeży.
|
|
| |  | 11 na 11 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Ale nauczanie historii pojętej jako historia państw narodowych wydaje Ci się już całkiem normalne?> Niewątpliwie lepsze byłoby nauczanie historii świata, ale mózg ucznia mógłby wykipieć.Niekoniecznie od razu historii aż ŚWIATA, ale historii formacji społecznych, kultury, idei, gospodarki, techniki... - możliwych optyk jest mnóstwo. Z jakichś powodów jednak uczy się historii pod kątem przeszłych "królów i bitew" dzisiejszych państw. > Nie, to po prostu wąski temat, choć ważny i ciekawy. Równie dobrze można by studiować samą inteligencję, samą osobowość, same popędy...Na to pozwalam sobie odpowiedzieć (wraz z Wrednym Przytykiem  ) tutaj. > Czym zajmowałby się człowiek po gender-studiach?Stałby na zmywaku w Londynie - jak po czymkolwiek innym  .
|
|
| | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Niekoniecznie od razu historii aż ŚWIATA, ale historii formacji społecznych, kultury, idei, gospodarki, techniki... - możliwych optyk jest mnóstwo. Z jakichś powodów jednak uczy się historii pod kątem przeszłych "królów i bitew" dzisiejszych państw.Nie moja działka, ale sam widzisz, że zawężanie i wyrywanie z kontekstu nie jest dobre. > Na to pozwalam sobie odpowiedzieć (wraz z Wrednym Przytykiem ) tutaj.Ja się nie dziwię, że tego chcą uczyć, ale że tylko tego chcą uczyć. Wszystko o czym piszesz można studiować w ramach psychologii ogólnej. > >Czym zajmowałby się człowiek po gender-studiach?> Stałby na zmywaku w Londynie - jak po czymkolwiek innym .A tak serio? Magister tożsamości płciowej? Te bystrzejsze poszłyby na dziennikarki w pismach kobiecych, zaradniejsze pchałby się do państwowych stanowisk od równouprawnienia, a reszta (o ironio!) do garów jak sugerujesz.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | pavvel (8272 punktów) |
> Te bystrzejsze (...) zaradniejsze
To człowiek po gender-studiach musiałby być kobietą? Tych bystrzejszych i zaradniejszych pod uwagę nie bierzesz?
|
|
| | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > > Te bystrzejsze (...) zaradniejsze> To człowiek po gender-studiach musiałby być kobietą?Nie, istotą ludzką  > bystrzejszych i zaradniejszych pod uwagę nie bierzesz?Ich dalszą karierę precyzyjnie opisał Big_zyd...
|
|
| | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) |
>Ja się nie dziwię, że tego chcą uczyć, ale że tylko tego chcą uczyć. >Wszystko o czym piszesz można studiować w ramach psychologii ogólnej.
O ile wiem to nie ma być nowy kierunek, a interdyscyplinarny ośrodek, a więc raczej nie będą uczyć tylko tego. Ba nawet prawdopodobnie magistrów gender studies nie będzie, co najwyżej specjalizacje w ramach tej dziedziny. A więc dalej będą magistrzy prawa, politologi, socjologii itd, co najwyżej z dopiskiem o specjalizacji.
>A tak serio? Magister tożsamości płciowej? >Te bystrzejsze poszłyby na dziennikarki w pismach kobiecych, zaradniejsze pchałby się do państwowych stanowisk od równouprawnienia, a reszta (o ironio!) do garów jak sugerujesz.
Możesz iść, możesz się pchać..., któregoś dnia się budzisz i stwierdzasz, pieprzę to i zakładasz własną firmę lub wyjeżdżasz na zmywaku zasuwać.
|
|
| | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >O ile wiem to nie ma być nowy kierunek, a interdyscyplinarny ośrodek, a więc raczej nie będą uczyć tylko tego. Ba nawet prawdopodobnie magistrów gender studies nie będzie, co najwyżej specjalizacje w ramach tej dziedziny. A więc dalej będą magistrzy prawa, politologi, socjologii itd, co najwyżej z dopiskiem o specjalizacji. Rozumiem, że można robić sobie taką specjalizację po studiach (nie wiem czy konieczny jest do tego interdyscyplinarny ośrodek) i jak najbardziej to popieram, ale uczenie prawa czy socjologii, niejako "w duchu" gender, czyni wrażenie z góry założonego, ideologicznego skrzywienia.
>Możesz iść, możesz się pchać..., któregoś dnia się budzisz i stwierdzasz, pieprzę to i zakładasz własną firmę lub wyjeżdżasz na zmywaku zasuwać. Cieszę się, że jestem wyjątkiem od tej reguły.
|
|
| | | | | |  | 8 na 8 | awitu (7627 punktów) | >Rozumiem, że można robić sobie taką specjalizację po studiach (nie wiem czy konieczny jest do tego interdyscyplinarny ośrodek) i jak najbardziej to popieram, ale uczenie prawa czy socjologii, niejako "w duchu" gender, czyni wrażenie z góry założonego, ideologicznego skrzywienia.
Czy ja wiem, o ile zajmujesz się tematyką w sposób naukowy, a nie uprawiasz -izmu, to raczej nie skrzywienie. Ichtiolog przecież nie musi od razu zostać sardynką.
>Cieszę się, że jestem wyjątkiem od tej reguły. A ja się cieszę, że znudziło mi się to uganianie, pchanie się itd. Spokojniej, przyjemniej i poczytać jest kiedy i nie muszę się dostosowywać do jakichkolwiek -izmów itd. Co kto lubi.
|
|
| | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Czy ja wiem, o ile zajmujesz się tematyką w sposób naukowy, a nie uprawiasz -izmu, to raczej nie skrzywienie. Ichtiolog przecież nie musi od razu zostać sardynką.Ale może opisywać karpia jako "trochę grubszego od sardynki". Nie chcę krytykować inicjatywy, o której wiem tak mało, ale studiowanie np. socjologii ukierunkowanej zagadnieniem tożsamości płciowej, brzmi nie tyle naukowo, co dość dziwnie. A czemu nie "pod wezwaniem" rozwoju osobowości czy zdrowia psychicznego? Też ważna tematyka... Jako, że też potrafię być cyniczna, myślę, że w tych gender studies raczej chodzi o nazwę przyciągającą uczniów i sponsorów niż przekazywanie wiedzy o płciach w sposób bardziej pogłębiony niż na innych kierunkach społecznych. > A ja się cieszę, że znudziło mi się to uganianie, pchanie się itd. Spokojniej, przyjemniej i poczytać jest kiedy i nie muszę się dostosowywać do jakichkolwiek -izmów itd. Co kto lubi.Lubimy to samo, tylko, że ja nigdy się nie uganiałam więc nie miało mi się co znudzić... Wiem, wiem, więcej szczęścia niż rozumu.  Pzdr.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | awitu (7627 punktów) |
> Ale może opisywać karpia jako "trochę grubszego od sardynki".Może, a może zrobić z sardynki arkę Noego. Zakładanie czarnych scenariuszy na temat rzetelności naukowej wykładowców i studentów, na podstawie tego, że coś Ci się z czymś kojarzy jest dla mnie niezbyt uczciwym podejściem. Według tego schematu ja w tej chwili powinnam być strategiem kierującym światowym konfliktem zbrojnym, bo kształciłam się u tych właśnie wykładowców o jakich się wypowiadasz, na specjalizacji zajmującej się między innymi konfliktami cywilizacyjnymi. > Nie chcę krytykować inicjatywy, o której wiem tak mało, ale studiowanie np. socjologii ukierunkowanej zagadnieniem tożsamości płciowej, brzmi nie tyle naukowo, co dość dziwnie.Nauki społeczne - bo w ramach tego wydziału ma zostać utworzony ten ośrodek to nie tylko socjologia ale i kilka innych kierunków. A w ramach tego wydziału badamy rzeczywistość pod różnym kontem: religii, cywilizacji, ekonomi, ekologi, stosunków politycznych, gospodarczych, globalizacji, terroryzmu, prawa, itd... dlaczego nie badać jej pod kontem gender? Wszak płeć jest ważnym czynnikiem kształtującym stosunki społeczne. > A czemu nie "pod wezwaniem" rozwoju osobowości czy zdrowia psychicznego? Też ważna tematyka...A czemu nie pod kontem transportu...., ah zapomniałam tym się już zajmuje mój wydział  A dlatego, że nikt nie zgłosił takiego projektu. Chcesz narzucać naukowcom co mają badać i jaką tematyką się chcą zajmować? Możesz uważać, że problematyka społeczno-kulturowej tożsamości płciowej jest mało istotna, ale wielu badaczy się z Tobą nie zgodzi. Np ja pisząc moją pracę, zajmowałam się między innymi pozycją kobiety w cywilizacji łacińskiej i islamskiej, co było ważnym fragmentem całości tematyki jaka mnie interesowała. > Jako, że też potrafię być cyniczna, myślę, że w tych gender studies raczej chodzi o nazwę przyciągającą uczniów i sponsorów niż przekazywanie wiedzy o płciach w sposób bardziej pogłębiony niż na innych kierunkach społecznych.Ale na jakich innych kierunkach? To jest ośrodek interdyscyplinarny, czyli działający właśnie w ramach istniejących już kierunków, mający na celu gromadzenie wiedzy z tych poszczególnych kierunków, a dotyczących właśnie tematyki płci. Ośrodek ma niejako połączyć badania dotychczas prowadzone na różnych kierunkach, by złożyć je całościowy obraz. > Lubimy to samo, tylko, że ja nigdy się nie uganiałam więc nie miało mi się co znudzić...A innych do wyścigu szczurów zachęcasz... nieładnie
|
|
| | | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > Zakładanie czarnych scenariuszy na temat rzetelności naukowej wykładowców i studentów, na podstawie tego, że coś Ci się z czymś kojarzy jest dla mnie niezbyt uczciwym podejściem.Nie mam żadnych podejrzeń co do rzetelności naukowej wykładowców. Za to podejrzewam, że pod inicjatywą "interdyscyplinarnego ośrodka nauczającego pod kątem gender", kryje się po prostu dodatkowy cykl wykładów z zagadnień tożsamości płciowej dla studentów różnych kierunków. Czy ich to skrzywi? Pewnie nie. Czy do czegoś im się przyda? Nie wiadomo, ale grunt, że temat ważny... > Nauki społeczne - bo w ramach tego wydziału ma zostać utworzony ten ośrodek to nie tylko socjologia ale i kilka innych kierunków.Czyli mamy Wydział Nauk Społecznych, pod nim Ośrodek Gender, a pod ośrodkiem wszystko to co wcześniej było bezpośrednio podporządkowane wydziałowi? Czy też mówimy o osobnym kierunku w ramach wydziału, czyli mix wiedzy z innych dziedzin omawiany pod kątem gender? > A w ramach tego wydziału badamy rzeczywistość pod różnym kontem: religii, cywilizacji, ekonomi, ekologi, stosunków politycznych, gospodarczych, globalizacji, terroryzmu, prawa, itd... dlaczego nie badać jej pod kontem gender? Wszak płeć jest ważnym czynnikiem kształtującym stosunki społeczne.Interdyscyplinarny Ośrodek uczący pod kątem terroryzmu też jest planowany?... > >A czemu nie "pod wezwaniem" rozwoju osobowości czy zdrowia psychicznego? Też ważna tematyka...> A czemu nie pod kontem transportu...., ah zapomniałam tym się już zajmuje mój wydział A dlatego, że nikt nie zgłosił takiego projektu. Chcesz narzucać naukowcom co mają badać i jaką tematyką się chcą zajmować?Przeciwnie. Nie podoba mi się żadne "pod kątem". > Możesz uważać, że problematyka społeczno-kulturowej tożsamości płciowej jest mało istotna, ale wielu badaczy się z Tobą nie zgodzi.Nie uważam tak, i nigdzie tego nie napisałam. > Np ja pisząc moją pracę, zajmowałam się między innymi pozycją kobiety w cywilizacji łacińskiej i islamskiej, co było ważnym fragmentem całości tematyki jaka mnie interesowała. To tak z czystej ciekawości, jaki był temat pracy?
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | > Czy ich to skrzywi? Pewnie nie. Czy do czegoś im się przyda? Nie wiadomo, ale grunt, że temat ważny...A do czego wiedza się przydaje? Mi tam się ta wiedza przydaje choćby po to, by nie generalizować, że wszystkie muzułmanki marzą o zachodnim stylu życia, a japonki o robieniu kariery  By zrozumieć konflikty, różnice w systemach wartości, zachowań, postaw. To wiedza niezbędna, by na tym budować jakiekolwiek praktyczne działania, choćby przeciwdziałać konfliktom, dyskryminacji, przemocy itd. Uniwersytet jest miejsce nie tylko przygotowania do zawodu, spełnia on także inną istotną funkcję - inicjowania rozwoju, debaty, wymiany poglądów. Ten pomysł stworzenia takiego ośrodka nie wziął się znikąd. Na UG działa Koło Naukowe Gender Studies co znaczy, że sami studenci czują potrzebę studiów na tą tematyką. > Czyli mamy Wydział Nauk Społecznych, pod nim Ośrodek Gender, a pod ośrodkiem wszystko to co wcześniej było bezpośrednio podporządkowane wydziałowi?haha, poddaję się. Powiedź mi dlaczego tak usilnie próbujesz ustawiać wszystko szeregowo? > Czy też mówimy o osobnym kierunku w ramach wydziału, czyli mix wiedzy z innych dziedzin omawiany pod kątem gender?Ośrodek, to nie kierunek  > Interdyscyplinarny Ośrodek uczący pod kątem terroryzmu też jest planowany?...A to pytanie nie do mnie tylko do grona wykładowców. Nie wiem kto jakie projekty planuje do realizacji. > Przeciwnie. Nie podoba mi się żadne "pod kątem".A jak chcesz badać społeczności? > To tak z czystej ciekawości, jaki był temat pracy?Konflikt w Kosowie jako zderzenie cywilizacyjne
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | awitu (7627 punktów) | PS. tutaj masz przykład co można robić po ukończeniu Gender Studies  Wiem wiem, że zarzucisz -izm  I jeszcze miało być dowcipnie, a wyszło jak wyszło, czyli dlaczego i w innych dziedzinach przydałaby się ta wiedza. Czyli kampania społeczna: " Piersi moich pracownic sam kontroluję".
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > PS. tutaj masz przykład co można robić po ukończeniu Gender StudiesNo tak- publicystyka i działalność społeczna, w tym wypadku łącznie. Jak przewidziałam!  > Czyli kampania społeczna: " Piersi moich pracownic sam kontroluję".Hahaha, wydrukowałam to powiesiłam w pracy nad kawopojem
|
|
| | | | | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > By zrozumieć konflikty, różnice w systemach wartości, zachowań, postaw. To wiedza niezbędna, by na tym budować jakiekolwiek praktyczne działania, choćby przeciwdziałać konfliktom, dyskryminacji, przemocy itd.> Uniwersytet jest miejsce nie tylko przygotowania do zawodu, spełnia on także inną istotną funkcję - inicjowania rozwoju, debaty, wymiany poglądów. Ten pomysł stworzenia takiego ośrodka nie wziął się znikąd. Na UG działa Koło Naukowe Gender Studies co znaczy, że sami studenci czują potrzebę studiów na tą tematyką.Wszystko to tak piękne jak treść uzasadnienia pod wnioskiem o unijne dofinansowanie  No dobrze, poczekajmy na efekty takiego nauczania. > >Czyli mamy Wydział Nauk Społecznych, pod nim Ośrodek Gender, a pod ośrodkiem wszystko to co wcześniej było bezpośrednio podporządkowane wydziałowi?> haha, poddaję się. Powiedź mi dlaczego tak usilnie próbujesz ustawiać wszystko szeregowo?Po prostu usiłuję ustalić jak będzie działał ten ośrodek. Bo w przeciwieństwie do celów, planów i tematyki, sam sposób realizacji wydaje się dość mętny. > >Interdyscyplinarny Ośrodek uczący pod kątem terroryzmu też jest planowany?...> A to pytanie nie do mnie tylko do grona wykładowców. Nie wiem kto jakie projekty planuje do realizacji.W każdym razie na pewno można by argumentować, że "to wiedza niezbędna, by na tym budować jakiekolwiek praktyczne działania, choćby przeciwdziałać konfliktom, dyskryminacji, przemocy" i "uniwersytet jest miejsce nie tylko przygotowania do zawodu, spełnia on także inną istotną funkcję - inicjowania rozwoju, debaty, wymiany poglądów"  > >Przeciwnie. Nie podoba mi się żadne "pod kątem".> A jak chcesz badać społeczności?Pod każdym kątem! A nie ukierunkowywanym samą nazwą ośrodka. > Konflikt w Kosowie jako zderzenie cywilizacyjne  Bomba
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >uczenie prawa czy socjologii, niejako "w duchu" gender, czyni wrażenie z góry założonego, ideologicznego skrzywienia.
Ale dlaczego zaraz "w duchu" gender? Nie można "pod kątem" gender? A to już przecież coś całkiem innego. To mogłoby być zresztą całkiem ciekawe. No i nie tylko socjologia i prawo- to, o ile się orientuję, także literatura, historia, etc. Jakaś taka odmiana kulturoznawstwa (a tego przecież także nauczają w rozmaitych odmianach i pod różnymi kątami).
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Ale dlaczego zaraz "w duchu" gender? Nie można "pod kątem" gender? Jaka różnica?
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >>Ale dlaczego zaraz "w duchu" gender? Nie można "pod kątem" gender? >Jaka różnica?
Jak między homologią i demonologią, albo homologacją i deemulgacją.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | > >Ale dlaczego zaraz "w duchu" gender? Nie można "pod kątem" gender?> Jaka różnica?> Hmmm- jak pomiędzy studiowaniem historii "w duchu" chrześcijaństwa a studiowaniem jej "pod kątem" chrześcijaństwa? Tak mi się wydaje, że to może być przykład nieco rozjaśniający to, co miałam na myśli
|
|
| | | | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | > >>Ale dlaczego zaraz "w duchu" gender? Nie można "pod kątem" gender?> >Jaka różnica?> >> Hmmm- jak pomiędzy studiowaniem historii "w duchu" chrześcijaństwa a studiowaniem jej "pod kątem" chrześcijaństwa? Tak mi się wydaje, że to może być przykład nieco rozjaśniający to, co miałam na myśli  To jeszcze rozróżnij studiowanie "pod kątem" chrześcijaństwa od studiowania chrześcijaństwa.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Ale dlaczego zaraz "w duchu" gender? Nie można "pod kątem" gender?> Jaka różnica?Jak dla mnie to jak między "historią chrześcijańską" a "chrześcijaństwem w historii" 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) |
> Ja się nie dziwię, że tego chcą uczyć, ale że tylko tego chcą uczyć.> Wszystko o czym piszesz można studiować w ramach psychologii ogólnej.Biorąc pod uwagę, że tematem gender studies jest płeć kulturowa i normatywne kształtowanie wyobrażeń o niej w obrębie społeczności, twoje sugestie jakoby skutecznie już tymi zagadnieniami zajmowano się na psychologii sugeruje, iż nie bardzo wiesz o czym piszesz. dnoterlikowskiego.blogspot.com/
|
|
| | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >>Wszystko o czym piszesz można studiować w ramach psychologii ogólnej. >Biorąc pod uwagę, że tematem gender studies jest płeć kulturowa i normatywne kształtowanie wyobrażeń o niej w obrębie społeczności, twoje sugestie jakoby skutecznie już tymi zagadnieniami zajmowano się na psychologii sugeruje, iż nie bardzo wiesz o czym piszesz.
Exactly.
|
|
| | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >Biorąc pod uwagę, że tematem gender studies jest płeć kulturowa i normatywne kształtowanie wyobrażeń o niej w obrębie społeczności, twoje sugestie jakoby skutecznie już tymi zagadnieniami zajmowano się na psychologii sugeruje, iż nie bardzo wiesz o czym piszesz. Przedmioty: Psychologia społeczna, psychologia kultury, psychologia rodziny. Nie wiem co to znaczy zajmować się skutecznie, ale zajmowano się na pewno.
|
|
| | | |  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie moja działka, ale sam widzisz, że zawężanie i wyrywanie z kontekstu nie jest dobre.W nauczaniu historii zawsze jest się skazanym na zawężanie i wycinanie z kontekstu, bo tysiące lat tego, co przydarzało się milionom ludzi, w 200 razy 45 minut nikt nie spakuje. Istotne, wedle jakich kryteriów będzie kto zawężał i wyrywał z kontekstu. > >tutaj.> Ja się nie dziwię, że tego chcą uczyć, ale że tylko tego chcą uczyć.> Wszystko o czym piszesz można studiować w ramach psychologii ogólnej.Przecie nie da się tylko tego uczyć, bo nie da się relacji międzypłciowych z reszty kultury wyciąć - mniejsza zresztą o to. Istotniejsze, że sprawa z psychologią ogólną w ogóle wspólnego ma niewiele, bo, jak starałem się wykazać (link powyżej), płeć (w sensie gender) należy do obszaru międzyludzkiego (systemu społecznego, kultury, gospodarki, polityki) - nie zaś do biologii czy psychologii. > A tak serio? Magister tożsamości płciowej?Serio. Magister antropologii kulturowej Ci to mówi  . > Te bystrzejsze poszłyby na dziennikarki w pismach kobiecych, zaradniejsze pchałby się do państwowych stanowisk od równouprawnienia, a reszta (o ironio!) do garów jak sugerujesz.Jak świat światem - c'est la żyzń - jak mawiali Starożytni Tunguzi  .
|
|
| | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >Istotniejsze, że sprawa z psychologią ogólną w ogóle wspólnego ma niewiele, bo, jak starałem się wykazać (link powyżej), płeć (w sensie gender) należy do obszaru międzyludzkiego (systemu społecznego, kultury, gospodarki, polityki) - nie zaś do biologii czy psychologii.
Brzmi nieźle (jak większość frazesów), ale chciałabym zobaczyć jak to się przekłada na tematy wykładów.
|
|
| | | | | |  | 10 na 10 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Istotniejsze, że sprawa z psychologią ogólną w ogóle wspólnego ma niewiele, bo, jak starałem się wykazać (link powyżej), płeć (w sensie gender) należy do obszaru międzyludzkiego (systemu społecznego, kultury, gospodarki, polityki) - nie zaś do biologii czy psychologii.> Brzmi nieźle (jak większość frazesów), ale chciałabym zobaczyć jak to się przekłada na tematy wykładów.Mówisz, masz:  -1. Dlaczego płeć (sex) w ogóle istnieje? I dlaczego u "wyższych" organizmów są (ogólnie biorąc) akurat dwie? - biologiczno-ewolucyjne podstawy zjawiska płci ( sex). -2. Czy płcie skazane są na sprzeczność interesów? -3. 4. Przykłady możliwych modeli relacji międzypłciowych u różnych gatunków zwierząt. -5. Modele relacji międzypłciowych u naczelnych. -6. Po co istnieją mężczyźni i dlaczego są akurat tacy? - ewolucyjne podstawy zjawiska męskości u Homo sapiens. -7. Sex a gender - płeć biologiczna a płeć kulturowa. -8. Modele relacji międzypłciowych w społeczeństwach łowiecko-zbierackich. -9. Modele relacji międzypłciowych w społeczeństwach rolniczych. -10. Gospodarka czy ideologia (religia)? - co decyduje o tym, że społeczna sytuacja kobiet może być tak różna w różnych społeczeństwach o podobnym typie gospodarowania? -11. "Moralność" seksualna - odmienne systemy wartościowania zachowań seksualnych dla obu płci. -12. Władza mężczyzn - ile przemocy, ile ideologii? -13. Emancypacja kobiet - skąd się wzięła i dlaczego akurat dopiero tak niedawno? -14. Emancypacja kobiet a emancypacja innych grup społecznie upośledzonych (z powodów stanowych, rasowych, religijnych, orientacji seksualnej etc.). -15. Stan obecny i możliwe perspektywy rozwoju sytuacji. W dziesięć minut po sześciu piwach bez najmniejszego problemu wymyśliłem program 1-semestralnego kursu. A każdy z proponowanych tematów aż błaga, by rozbić go na 5-6 bardziej szczegółowych. A iluż tematów nie uwzględniłem! O, Jan Maria, Nelly Arnold!!!  Masz jeszcze wątpliwości?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > W dziesięć minut po sześciu piwach bez najmniejszego problemu wymyśliłem program 1-semestralnego kursu. A każdy z proponowanych tematów aż błaga, by rozbić go na 5-6 bardziej szczegółowych.> A iluż tematów nie uwzględniłem! O, Jan Maria, Nelly Arnold!!!No dobra, ożeń się ze mną, jesteś boski, będę Ci gotować. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > No pięknie. Następną do Bigowego haremu muszę przyjąć. Całe szczęście Elka, że Ty chociaż gotować potrafisz. Przydasz się.Za inteligentny jest, nic nie mogę poradzić. To mi robi.  Oprócz tego potrafię piec ciasta różne, szyć, pić i bić. I jestem niezłym ochroniarzem. 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > Za inteligentny jest, nic nie mogę poradzić. To mi robi.  Fakt Elka. Jak zacznie... No wiesz co.... I jeszcze na dodatek powie coś mądrego, to ja odpływam. A jak w obcym języku oprócz tego, to już cała rybka zwana Wandą jestem. > Oprócz tego potrafię piec ciasta różne, szyć, pić i bić. I jestem niezłym ochroniarzem.  A to, to już niestety Elka, ale Twój problem. Oho! Em jak miłość się zaczyna. Potem sprawdzę o czym jest cały ten wątek
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | spray (5875 punktów) |
> Oho! Em jak miłość się zaczyna. Potem sprawdzę o czym jest cały ten wątek  Zaczęło sie od sympozjum demologicznego na poważnym (kiedyś) uniwersytecie. Na razie nie ma osobnego kierunku pod nazwą Gra Wstępna, ale zapewne i do tego dojdziemy. No... chyba, że znowu wkroczy Hiszpanska Inkwizycja, której nikt nigdy sie nie spodziewa! www.youtube.com/watch?v=FytQkOosE9s
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Za inteligentny jest, nic nie mogę poradzić. To mi robi.  > Fakt Elka. Jak zacznie... No wiesz co.... I jeszcze na dodatek powie coś mądrego, to ja odpływam. A jak w obcym języku oprócz tego, to już cała rybka zwana Wandą jestem.Coś w tym jest... > >Oprócz tego potrafię piec ciasta różne, szyć, pić i bić. I jestem niezłym ochroniarzem.  > A to, to już niestety Elka, ale Twój problem.Mówisz, że w haremie to tylko gotować można? Myślałam, że w haremie to będzie też można się zabawić, a jak będziemy potrzebowały kogoś "na drzwi", to nie będziemy musiały nikogo wynajmować. O bu. A to nie, to ja się wypisuję. Za nic nie będę się tylko nudzić przy garach 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Mówisz, że w haremie to tylko gotować można? Myślałam, że w haremie to będzie też można się zabawić, a jak będziemy potrzebowały kogoś "na drzwi", to nie będziemy musiały nikogo wynajmować. O bu.> A to nie, to ja się wypisuję. Za nic nie będę się tylko nudzić przy garach .Szeptem: nie słuchaj, Elka, Kowalska tak się droczy tylko... .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Szeptem: nie słuchaj, Elka, Kowalska tak się droczy tylko... .Acha. Rozumiem, że jako właściciel haremu oferujesz również inne rozrywki...?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Acha. Rozumiem, że jako właściciel haremu oferujesz również inne rozrywki...?Tam zaraz - właściciel... Gospodarz domu, powiedzmy...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Acha. Rozumiem, że jako właściciel haremu oferujesz również inne rozrywki...?Tam zaraz - właściciel... Gospodarz domu, powiedzmy... .Gospodarz haremu. To brzmi dumnie! Harem oświecony.  To ja proponuję wycieczki rowerowe (powiedzmy - zwiedzanie miasta rowerem, wyjazdy do pobliskich lasów i parków etc), wspólne czytanie i referowanie lektur naukowych oraz wyjścia do kina w celu mordowania opiniami filmów i ich twórców. Czy da się to wciągnąć na listę rozrywek haremu?
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Gospodarz haremu. To brzmi dumnie!Przez skromność - nie przeczę  . > Harem oświecony.  A jak? XXI wiek w końcu  . > To ja proponuję wycieczki roweroweJestem obunóż za - tylko dla mnie (w imię Dobra Wspólnego) poproszę o coś w rodzaju rikszy-terenówki, bo gdybym tak sam musiał pedałować, mógłbym się zmęczyć, co mogłoby negatywnie odbić się na funkcjonowaniu haremu jako całości. > (powiedzmy - zwiedzanie miasta rowerem, wyjazdy do pobliskich lasów i parków etc), wspólne czytanie i referowanie lektur naukowych oraz wyjścia do kina w celu mordowania opiniami filmów i ich twórców. Czy da się to wciągnąć na listę rozrywek haremu?Naturalnie!  Już wciągnąłem  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >To ja proponuję wycieczki rowerowe> Jestem obunóż za - tylko dla mnie (w imię Dobra Wspólnego) poproszę o coś w rodzaju rikszy-terenówki, bo gdybym tak sam musiał pedałować, mógłbym się zmęczyć, co mogłoby negatywnie odbić się na funkcjonowaniu haremu jako całości.Hm. Mam miejską meridę, można do niej domontować jakiś wózek czy przyczepkę, czy cuś... Z drugiej strony - jeśli wycieczki ustawimy weekendowo, to będzie to dbanie o zdrowie i kondycję Gospodarza, żeby się w tygodniu, przy innych rozrywkach, nie męczył za szybko.  > >(powiedzmy - zwiedzanie miasta rowerem, wyjazdy do pobliskich lasów i parków etc), wspólne czytanie i referowanie lektur naukowych oraz wyjścia do kina w celu mordowania opiniami filmów i ich twórców. Czy da się to wciągnąć na listę rozrywek haremu?> Naturalnie! Już wciągnąłem .Cudownie! 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Hm. Mam miejską meridę, można do niej domontować jakiś wózek czy przyczepkę, czy cuś...Wózek czy przyczepkę... no, wiesz, co?!  > Z drugiej strony - jeśli wycieczki ustawimy weekendowo, to będzie to dbanie o zdrowie i kondycję Gospodarza, żeby się w tygodniu, przy innych rozrywkach, nie męczył za szybko.  "Właściwa organizacja - źródłem sukcesów" - czy jakoś tak to leciało...  . > >Naturalnie! Już wciągnąłem .> Cudownie!  A co dopiero, jak ściągnę...  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Hm. Mam miejską meridę, można do niej domontować jakiś wózek czy przyczepkę, czy cuś...> Wózek czy przyczepkę... no, wiesz, co?!  Ło matko. No są takie specjalne rowerowe "przyczepki". Z daszkiem, siedzeniem. O, takie jak kosze do niektórych motocykli. Tylko z tyłu, nie z boku. I spróbuj tu chłopu dogodzić...  > "Właściwa organizacja - źródłem sukcesów" - czy jakoś tak to leciało... .Tak, tak. Ja i moje OCD. Zawsze i wszędzie!  > A co dopiero, jak ściągnę... .Oj! *dostaje wypieków*
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ło matko. No są takie specjalne rowerowe "przyczepki".Może TA przyczepka powinna być złocona i mieć herb na daszku. Albo na siedzeniu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > >Ło matko. No są takie specjalne rowerowe "przyczepki".> Może TA przyczepka powinna być złocona i mieć herb na daszku. A Kierownik Haremcykla złote klamerki u nogawek, coby Mu się uczucia z monogramem w łańcuch nie wkręciły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >To ja proponuję wycieczki rowerowe (powiedzmy - zwiedzanie miasta rowerem, wyjazdy do pobliskich lasów i parków etc)
Jak mieszkałam w Niemczech, to jeździłam na rowerze. Wszędzie, do pracy, do szkoły, na zakupy. Po pół roku miałam łydki jak Erwina Ryś-Ferens. Dwa lata mi zajęło doprowadzenie moich łydek do stanu sprzed olimpiady. Dlatego ja dziękuję uprzejmie za takie sporty. Wy sobie z Bigiem jeździjcie, na zdrowie.
Zresztą przede mną teraz inne wyzwanie.
Już niedługo! Nowy program na antenie Racjonalista.pl. WYWIADY IRENY KOWALSKIEJ - DZIEDZIC
|
|
| | | | | | |  | | jkl; (5859 punktów) | >>>Istotniejsze, że sprawa z psychologią ogólną w ogóle wspólnego ma niewiele
>1-15
To są mniej więcej zagadnienia z psychologii rodziny. Na punkty 8,9,13 pisałam kiedyś referat...
Wychodzi na to, że ów interdyscyplinarny ośrodek zafunduje trochę psychologicznych i socjologicznych zagadnień kierunkom, które do tej pory bez tej wiedzy się obywały.
Cóż, nie ma zbędnej wiedzy...
|
|
| | | | | | | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >1-15> To są mniej więcej zagadnienia z psychologii rodziny.Raczej mniej niż więcej. Rodzina to tylko jedna z przestrzeni w jakich realizują się relacje międzypłciowe, pomijam już, że pod słówkiem "rodzina" w różnych czasach i miejscach kryją się bardzo różne rzeczywistości. A i aspekt psychologiczny sprawy, to też tylko jeden z aspektów. > Na punkty 8,9,13 pisałam kiedyś referat...Z ciekawości: na czym się opierałaś? > Wychodzi na to, że ów interdyscyplinarny ośrodek zafunduje trochę psychologicznych i socjologicznych zagadnień kierunkom, które do tej pory bez tej wiedzy się obywały.Psychologicznych, socjologicznych, antropologicznych, politycznych, historycznych, literackich, językoznawczych, biologicznych... długo by wymieniać. A te kierunki wiele traciły bez tej wiedzy się obywając. > Cóż, nie ma zbędnej wiedzy..."...Demon spisywał na wstędze papierowej wszystko, czego się od atomów drgających dowiadywał, (zbój Gębon zaś) czytał o tym, jak się wije arlebardzkie wiją i że córka króla Petrycego z Labaudii zwała się Garbunda, i co jadł na drugie śniadanie Fryderyk II, król bladawców, nim wojnę wypowiedział Gwendolinom, i ile powłok elektronowych liczyłby sobie atom termionolium, gdyby taki pierwiastek był możliwy, i jakie są wymiary dziurki tylnej małego ptaszka, zwanego kurkucielem, którego na swych rozamforach malują Marłajowie Wabędzcy, jak również o trzech smokach poliwonnych szlamu oceanicznego na Wodocji Przyzrocznej i o kwiatku Łubuduku, który myśliwych staromalfandzkich wali siarczyście na odlew, świstem wzruszony, i jak wyprowadzić wzór na dostawę kąta podstawy wieloboku, ikosaedrem zwanego, i kto był jubilerem Fafucjusza, rzeźnika-mańkuta Buwantów, i ile pism filatelistycznych będzie wychodziło w roku siedemdziesięciotysięcznym na Markonaucji, i gdzie znajduje się trupek Cybrycji Kraśnopiętej, którą gwoździem przebił po pijanemu niejaki Malkonder, i czym się różni Maciąg od Naciągu, a także kto ma najmniejszą w Kosmosie pielownicę wzdłużną i dlaczego pchły smoczkotyłkie mchu jeść nie chcą, i na czym polega gra, zwana Balansyer Zadni Ściągany, i ile było ziarenek lwichwostu w tej kupce, co ją Abrukwian Polistny nogą trącił, kiedy się pośliznął na ósmym kilometrze szosy albacjerskiej w Dolinie Wzduchów Sędziwych - i pomału diabli go zaczynali brać, bo już mu świtało, że wszystkie owe całkiem prawdziwe i ze wszech miar sensowne informacje zupełnie nie są mu potrzebne, gdyż robił się z tego groch z kapustą, od którego głowa pękała, a nogi drżały. A Demon Drugiego Rodzaju działał z szybkością trzystu milionów informacji na sekundę i milami skręcała się już papierowa taśma, i z wolna pokrywała zwojami zbója dyplomowanego, omotując go jakby białą pajęczyną, a brylancik pisaka drgał jak szalony i wydawało się zbójowi, że zaraz już dowie się rzeczy niesłychanych, takich, które mu oczy na Istotę Bytu otworzą, więc wczytywał się we wszystko, co leciało spod brylancika, a były to pieśni opilcze Kwajdonosów i rozmiary pantofli nocnych na kontynencie Gondwana, z pomponami, i grubość włosów, które rosną na czole miedzianym paciornika węburczego, i szerokość ciemiączka mowląt pasiebnych, i litanie zaklinaczy harmęckich dla obudzenia wielebnego Ćpiela Grosipiulka, i owerdiery diukońskie, i sześć sposobów warzenia zupki grysikowej, i trutka dobra na stryjny, i sposoby łechtania ckliwego, i nazwiska obywateli Bałowierni Cimskiej na literę M się zaczynające, i opisy smaku piwa grzybkiem nadpsutego... Aż mu w oczach zamrowiło i wrzasnął wielkim głosem, bo miał dość, lecz już go Informacja trzystu tysiącami mil papierowych spowiła i spętała, że nie mógł się ruszyć i musiał czytać dalej, o tym, jaki początek 'Drugiej księgi dżungli' napisałby Rudyard Kipling, gdyby go wtedy brzuch bolał, i o czym myśli zmartwiony niezamęściem wieloryb, i jakie są zaloty miłosne muchatek trupnych, i jak można załatać stary worek, i co to jest strzybło, i czemu się mówi szewc i krawiec, a nie krawc i szewiec, a także ile można naraz mieć siniaków. Potem zaś przyszła długa seria rozróżnień między trelami i morelami: że pierwsze są łyse, a drugie mają włoski, a dalej jakie są rymy do słowa 'kapustka' i jakimi słowy obraził papież Ulm z Pendery antypapieża Mulma, i kto ma grajnicę grzebienną. Wtedy bardzo już rozpaczliwie usiłował się wydobyć z matni papierowej, lecz rychło osłabł; odpychał taśmy, darł je i odrzucał, lecz miał zbyt wiele oczu, aby się chociaż przed niektóre jakieś nowe nie dostały infromacje, więc z musu się dowiedział, jakie są kompetencje stróża domowego w Indochinach i dlaczego Nadojderowie z Flutorsji wciąż mówią, że ich zawiało. Lecz wtedy zamknął oczy i znieruchomiał, przywalony lawiną informacyjną, a Demon dalej owijał go i spowijał papierowymi bandażami, karząc straszliwie zbója Gębona dyplomowanego za jego łapczywość bezmierną wiedzy wszelakiej. Po dzisiaj siedzi tak ów zbójca na samym dnie swoich śmieciar i śmietnic, górami papieru nakryty, a półmroku piwnicznym najczystszą iskierką drży i trzęsie się pisaczek brylantowy, notując wszystko, co Demon Drugiego Rodzaju wyłuskuje z pląsów atomowych powietrza, które płynie przez otwór starej beczki; i dowiaduje się, gwałcony informacji potopem, Gębon nieszczęsny różności nieskończonych o pomponach, karakonach i o własnej przygodzie tu przedstawionej, bo i ona znajduje się na którymś kilometrze wstęg papierowych - jak również innych historii oraz przepowiedni losów wszelakiego stworzenia aż po zagaśnięcie Słońc; i nie ma dlań ratunku, gdyż tak go srodze konstruktorzy ukarali za napaść zbójecką CDN.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
- chyba że się wreszcie kiedyś wstęga skończy, bo papieru zabraknie."
(Stanisław Lem - "Wyprawa szósta, czyli jak Trurl i Klapaucjusz Demona Drugiego Rodzaju stworzyli, aby zbójcę Gębona pokonać")
|
|
| | |  | | Ignorancja (4718 punktów) | > Niekoniecznie od razu historii aż ŚWIATA, ale historii formacji społecznych, kultury, idei, gospodarki, techniki... - możliwych optyk jest mnóstwo. Z jakichś powodów jednak uczy się historii pod kątem przeszłych "królów i bitew" dzisiejszych państw.Czy my tu aby nie uprawiamy odrobinę: każda sroczka swój ogonek chwali?  A co do samych studiów nad płcią to taki jeden zagraniczny prof. przeprowadził pewne na reprezentatywnej grupie mężczyzn. Odpowiadali na pytania dosyć obszernej ankiety. W oparciu o nią pan prof. np. ustaliwszy, iż ludzie,w tym wypadku mężczyźni, sukcesu przy doborze partnerki kierują się następującymi kryteriami: 1. kobieta ma być miła (cokolwiek to znaczy) 2. wyrozumiała 3. posiadać ładną aparycję A teraz drogie Panie racjonalistki, o (w co nie wątpię) sporej inteligencji. Uwaga! Ta ostatnia, jako ważny przymiot potencjalnej towarzyszki, uplasowała się w ocenie panów biznesmenów, menedżerów, dyrektorów, utytułowanych pracowników naukowych etc. dopiero na 10. pozycji. Wniosek pana profesora lub raczej porada dla inteligentnych, a jeszcze samotnych kobiet sukcesu (karierowiczek znaczy się): żywego elementu dekoracyjnego(?) do M-10 niech sobie poszukują wśród mężczyzn, którym praca w pocie ... hm ...pach nieobca.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > ... inteligencji (...) Ta ostatnia, jako ważny przymiot potencjalnej towarzyszki, uplasowała się w ocenie panów biznesmenów, menedżerów, dyrektorów, utytułowanych pracowników naukowych etc. dopiero na 10. pozycji. W tym kontekście jestem zdecydowanym feministkiem, bo w moim rankingu inteligencja u ew. towarzyszki życia jest na 2-3 pozycji. Tuż po wyglądzie i ew. temperamencie. Na swoje wytłumaczenie mam tylko to, że jeszcze ani razu pracownikiem naukowym nie byłem. > ... niech sobie poszukują wśród mężczyzn, którym praca w pocie ... hm ...pach nieobca. A syjoniści do Syjamu.
|
|
| | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Niekoniecznie od razu historii aż ŚWIATA, ale historii formacji społecznych, kultury, idei, gospodarki, techniki... - możliwych optyk jest mnóstwo. Z jakichś powodów jednak uczy się historii pod kątem przeszłych "królów i bitew" dzisiejszych państw.> Czy my tu aby nie uprawiamy odrobinę: każda sroczka swój ogonek chwali?  Nie wydaje mi się. Politykę chwalenia własnego ogonka przy okazji nauczania historii, to właśnie uprawia państwo, które edukację sponsoruje. W tym ujęciu nauka historii nie ma służyć przekazaniu znajomości dziejów, a już na pewno nie zachęcie do prób ich rozumienia, ale wpojeniu nacjonalizmu (tego pojęcia używam tu w anglosaskim sensie*) jako "naturalnie-oczywistego" sposobu interpretowania świata i doprawieniu go patriotyzmem, żeby delikwent nie miał wątpliwości, z czym ma się identyfikować. Jeśli jednak chciałby kto, by nauka historii służyła temu, by uczeń pojmował skąd wzięło się to, co go dziś otacza i dlaczego jest akurat takie, należałoby zmienić całą filozofię nauczania historii od samych podstaw. *Nacjonalizm, w anglosaskim sensie słowa, polega na żywieniu przekonania, że coś takiego jak narody w ogóle istnieje, i że powinno się to przekładać na organizację społeczeństw pod postacią zasady politycznej, "która głosi, że jednostki polityczne powinny pokrywać się z jednostkami narodowościowymi" (Ernest Gellner Narody i nacjonalizm Warszawa 1991, s. 9).
|
|
5 na 5 | rysiek (4593 punktów) | Już przeczytanie części programu "sympozjum" może być pouczające. Nie wiedziałem np. że istnieje rodzaj literacki "powieści antymagiczne", czy stowarzyszenie Effatha, na którego stronie jest bardzo "bogaty" zbiór linków do bratnich portali - w tym jeden: www.racjonalizm.org - "Portal racjonalisty", m.in. "polemizujacy z wojującym ateizmem" pokazywany przez przeglądarkę jako nieistniejący, z propozycją przejścia na www.racjonalizm.pl a stamtąd automatycznie przekierowujący na mocno antyklerykalną stronę www.siennicki.pl.
|
|
4 na 4 | Marcinlet (1935 punktów) | Ja chyba się zapiszę na studia demonologiczne. Grałem w Diablo 2 nekromantą i całkiem dobrze mi szło.
|
|
 | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | >Ja chyba się zapiszę na studia demonologiczne. Grałem w Diablo 2 nekromantą i całkiem dobrze mi szło.
Ja całą serię HOMM przejechałam Nekromantą (na zmianę z Demonem w 5, nie odmówiłam sobie całej tej malowniczej menażerii). Myślisz, że też powinnam? Mnogość fakultetów teraz modna... *zamyśla się*
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
-3 na 3 dr.hab.Logiki, Metodologii i Filozofii Nauki (55 punktów) (zablokowany) | >posiedzenia Senatu Uniwersytetu Gdańskiego. Przyznam się to mój uniwersytet. To skandal,ale młodsze pokolenie na wydziale prawa i administracji w Gdańsku nie jest tak postępowe jak kiedyś. Wstyd mi za moich kolegów i koleżanki,teraz wszędzie tam jest moda na pokazywanie się z obywatelem Sławojem Leszkiem.Wstyd. >GDZIE JA, QURWA, ŻYJĘ???!!! Tutaj naruszył Pan regulamin,proszę emocje trzymać dla siebie,publicznie są niestrawne.
|
|
 | 10 na 10 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) |
www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,35367www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,35014www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,35931www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,36174www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,36213SPIERDALAJ. 
|
|
 | 3 na 3 | Smith (10069 punktów) | > >posiedzenia Senatu Uniwersytetu Gdańskiego.> Przyznam się to mój uniwersytet. To skandal,ale młodsze pokolenie na wydziale prawa i administracji w Gdańsku nie jest tak postępowe jak kiedyś.> Wstyd mi za moich kolegów i koleżanki,teraz wszędzie tam jest moda na pokazywanie się z obywatelem Sławojem Leszkiem.Wstyd.Teraz jest takie ekologiczne, czy to, to starsze oszczędza bity na spacje po znakach interpunkcyjnych?  > >GDZIE JA, QURWA, ŻYJĘ???!!!> Tutaj naruszył Pan regulamin,proszę emocje trzymać dla siebie,publicznie są niestrawne.Tutaj jest recepta na publicznie oznajmiane dolegliwości.
|
|
3 na 3 |
2 na 2 | spray (5875 punktów) | Tak przy okazji... 27.lutego, to chyba dzisiaj? Przypomnę więc fragment tekstu Andrzeja Koraszewskiego: "W Toruniu, przy ulicy Gagarina, pierwszego kosmonauty świata, zbiorą się w sobotę 27 lutego 2010 r. egzorcyści i demonolodzy. Zbiorą się pod egidą Wydziału Teologicznego Uniwersytetu imienia Mikołaja Kopernika. Przed wejściem powinien ich powitać Hagrid i tłum czarowników, bowiem nie ma szans na to, aby we władzach szacownego uniwersytetu znalazła się miotła, która mogłaby wymieść to towarzystwo z uniwersyteckich sal. Z kół naukowych nie słychać okrzyków wstydu i zażenowania. Wszyscy udają, że wszystko jest w najlepszym porządku. Studenci chichoczą na stronie, najwyraźniej nikt nie uważa, że sprawa jest poważna, a nawet dramatyczna. Uczeni egzorcyści i demonolodzy radzić będą nad strategią walki z szatanem kryjącym się w dziełach traktujących o Harrym Potterze. Jak wynika z zapowiedzi prasowych (dostępnych również w szatańskim internecie), ujawniona zostanie cała prawda o magii. Ostatnie spotkanie egzorcystów, o którym czytałem, miało miejsce na jakieś Łysej czy też Jasnej Górze i było to śmieszne, a nawet bulwersujące, ale jakoś tam na swoim miejscu. Stopniowy podbój uniwersytetów przez walczących z szatanem egzorcystów i demonologów oznacza nową jakość zarówno w polskiej nauce, jak i w polskiej polityce.
Czy możemy oczekiwać protestów skierowanych do Rektora i senatu UMK, do premiera Tuska i minister Kudryckiej? Przesadzam, czy też You know who zakradł się na teren znakomitej uczelni?
Kto ma protestować? Gdzie są polscy uczeni, którym leży na sercu przyszłość polskiej nauki? Gdzie są intelektualiści? Czy skończy się na informacyjnej notce w lokalnym wydaniu "Gazety Wyborczej"? Czy ci ludzie nie widzą co się dzieje? Gdzie są studenci, zawsze tak skorzy do wyrażania swoich protestów? Gdzie jest lewica?(...)"
Albo przeoczyłam, albo w mediach na razie bez echa. Dobrze to, czy źle? Oto jest pytanie!
|
|
| Vytautas (4394 punktów) | >GDZIE JA, QURWA, ŻYJĘ???!!!
Jak to gdzie? W Klechistanie!
|
|
| Grzegorz (5685 punktów) | >Mnie jeszcze bardziej niż to oburza, że gdy oglądam "Dzień dobry TVN" widzę jak egzorcysta z Magdaleną Mołek zastanawiają się jak przekonać sceptyków, że egzorcyzmy są prawdziwe. Skoro na uniwersytetach zwołuje się otwarcie sympozja demonologiczne (ciekawe czy dotowane przez MNiSZW), a egzorcyści występują w mediach publicznych (przy czym ich bełkot jest prezentowany nie jako egzotyczna hipoteza w stylu "Archiwum X", tylko jako nauka)... cóż, skłaniałbym się ku wersji że egzorcyzmy są jednak prawdziwe i skuteczne. Tzn. przynajmniej jeśli chodzi o ogłupianie naiwnych i wyciąganie $$$.
|
|
| PiotrB (2937 punktów) | > GDZIE JA, QURWA, ŻYJĘ???!!!
Ej no, Big Żydzie, przecież AMK i UG to dwie różne uczelnie - takie zestawienie jest nieco naciągane.
1. Co złego jest w tym, że dziekan wydziału prawa uważa, że Gender studies są skrzywione propagandą feministyczną? To dość poważne zarzuty ale nie pozbawione podstaw, a jak wiadomo nauka powinna być światopoglądowo neutralna.
2. Demonologia. Dziś się z tego nabijamy, ale czy nie jest prawdą, że pierwsze uniwersytety z powodzeniem wykładały teologię? Europejska kultura od ponad tysiąca lat jest przesiąknięta chrześcijaństwem, co szczególnie widać w naszym słowniku - wpływ jest ogromny. Czy nie jest to nieco bezczelne decydować, że od dziś nauką jest tylko to, co przynosi mierzalne i wymierne korzyści?
3. Misja uniwersytetu (etym. miejsce, gdzie badamy wszyściuteńko). Czytałem wypowiedzi np Pana Koraszewskiego, żeby pisać petycje tu i tam z protestami przeciwko takim a nie innym sympozjom (etym. poszukiwanie prawdy). Ciarki mnie przechodzą, gdy słyszę o takich propozycjach. Uniwersytet powinien być bastionem wolności i tyle. Jak wy sobie wyobrażacie rozwój nauki w sytuacji, gdy politycy mają decydować co jest nauką a co nie? Przecież to straszne.
4. Niektórzy w postach piszą o tym, jak to telewizja manipuluje ludźmi mówiąc o homeopatii itd. Że to przecież nienaukowe itd. Pewnie tak. Nie znam się, ale mam też przeczucie, że efekt placebo to coś więcej niż autosugestia.
5. Ostatnio, przy okazji dyskusji o "wierze w naukę" napomknąłem o sytuacji, w której co jakiś czas naukowcy ogłaszają co jest zdrowe/niezdrowe, co jest bezpieczne/niebezpieczne, że jest globalne ocieplenie/ochłodzenie, że grypa jest groźna/nie jest zbyt groźna.
To są sprawy najważniejsze dla przeciętnego człowieka, a nie teoria ewolucji. I w tych najistotniejszych kwestiach naukowcy nie mogą dojść do zgody, a co jakiś czas pojawiają się informacje a to o naciskach ze strony koncernów spożywczych/farmaceutycznych, a to nacisków ze strony polityków przejętych koncepcją poprawności politycznej itd. Pytanie, kto ma ludzi oświecić? Telewizja X, Y? A kto da mi pewność, że ta telewizja X, Y nie jest finansowana przez taką czy inną korporację, której zależy na takiej a nie innej interpretacji "faktów"? Bezkrytycznie przyjmujecie twierdzenia nauki, wkurzacie się, gdy ktoś się próbuje tej nauce w wymiarze "stosowanym/konsumenckim" przyjrzeć nieco krytycznie, z meta-poziomu. Dziwna sytuacja. Wygląda na to, że niektórzy dają się robić w konia z romantycznej miłości do nauki. A to ci romantycy!
|
|
 | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Ej no, Big Żydzie, przecież UMK i UG to dwie różne uczelnie - takie zestawienie jest nieco naciągane.Nieprzypadkowo w tytule wątku użyłem liczby mnogiej. > 1. Co złego jest w tym, że dziekan wydziału prawa uważa, że Gender studies są skrzywione propagandą feministyczną? To dość poważne zarzuty ale nie pozbawione podstaw, a jak wiadomo nauka powinna być światopoglądowo neutralna.Ano, to, że udowadnia tym samym, iż jest tępym obskurantem bez pojęcia o współczesnych naukach społecznych. O wadze zagadnień, jakimi zajmują się gender studies w paru słowach piszę tutaj. > 2. Demonologia. Dziś się z tego nabijamy, ale czy nie jest prawdą, że pierwsze uniwersytety z powodzeniem wykładały teologię?Nie wiem, po czym odróżnia się w teologii powodzenie od niepowodzenia... > Europejska kultura od ponad tysiąca lat jest przesiąknięta chrześcijaństwem, co szczególnie widać w naszym słowniku - wpływ jest ogromny. Czy nie jest to nieco bezczelne decydować, że od dziś nauką jest tylko to, co przynosi mierzalne i wymierne korzyści?...chyba, że rzecz mierzymy wpływem politycznym teologów. A nauką jest to, co można poddawać falsyfikacji. > 3. Czytałem wypowiedzi np Pana Koraszewskiego, żeby pisać petycje tu i tam z protestami przeciwko takim a nie innym sympozjom (etym. poszukiwanie prawdy)."łac. symposium z gr. symposion 'część uczty po spożyciu posiłku, spędzona przy winie, mająca charakter wesołego zebrania ze śpiewami, występami tancerek, akrobatów itp., a. poświęcona dysputom filoz." - Władysław Kopaliński "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1968, s. 729. > Ciarki mnie przechodzą, gdy słyszę o takich propozycjach. Uniwersytet powinien być bastionem wolności i tyle.Od wolności to jest polityka. Uniwersytet oczywiście też, ale w cokolwiek innym sensie. Do ustaleń naukowych wszak nie dochodzi się drogą głosowania, ale badaniem rzeczywistości. Czy tę wolność wyobrażasz sobie jako otwieranie Instytutów Astrologii i Katedr Chiromancji Stosowanej? > Jak wy sobie wyobrażacie rozwój nauki w sytuacji, gdy politycy mają decydować co jest nauką a co nie? Przecież to straszne.A gdzie ja cokolwiek o politykach wspominałem? > 4. Niektórzy w postach piszą o tym, jak to telewizja manipuluje ludźmi mówiąc o homeopatii itd. Że to przecież nienaukowe itd. Pewnie tak. Nie znam się, ale mam też przeczucie, że efekt placebo to coś więcej niż autosugestia.Czyli niby co? > 5. Ostatnio, przy okazji dyskusji o "wierze w naukę" napomknąłem o sytuacji, w której co jakiś czas naukowcy ogłaszają co jest zdrowe/niezdrowe, co jest bezpieczne/niebezpieczne, że jest globalne ocieplenie/ochłodzenie, że grypa jest groźna/nie jest zbyt groźna.Naukowcy, jak wszyscy a) mogą się mylić, b) są podatni na korupcję. Nauka jednak pozwala, choć z opóźnieniem niekiedy, odróżniać sądy prawdziwe od fałszywych. > To są sprawy najważniejsze dla przeciętnego człowieka, a nie teoria ewolucji.Teoria ewolucji przekłada się całkiem bezpośrednio na losy przeciętnego człowieka, będąc np. elementem edukacji lekarzy. Ale ma też jeszcze większy wpływ niebezpośredni, o którym za długo teraz pisać. > I w tych najistotniejszych kwestiach naukowcy nie mogą dojść do zgody, a co jakiś czas pojawiają się informacje a to o naciskach ze strony koncernów spożywczych/farmaceutycznych, a to nacisków ze strony polityków przejętych koncepcją poprawności politycznej itd. Pytanie, kto ma ludzi oświecić?Patrz nieco wyżej. > Telewizja X, Y? A kto da mi pewność, że ta telewizja X, Y nie jest finansowana przez taką czy inną korporację, której zależy na takiej a nie innej interpretacji "faktów"?Jasne, ale to insza inszość. > Bezkrytycznie przyjmujecie twierdzenia nauki, wkurzacie się, gdy ktoś się próbuje tej nauce w wymiarze "stosowanym/konsumenckim" przyjrzeć nieco krytycznie, z meta-poziomu. Dziwna sytuacja.Ktokolwiek ma choćby ogólne pojęcie o nauce, doskonale wie, że pierwszym warunkiem jej uprawiania jest krytycyzm właśnie. > Wygląda na to, że niektórzy dają się robić w konia z romantycznej miłości do nauki. A to ci romantycy!Nie wiem, gdzie takich spotykasz.
|
|
|  | | PiotrB (2937 punktów) |
> Ano, to, że udowadnia tym samym, iż jest tępym obskurantem bez pojęcia o współczesnych naukach społecznych. O wadze zagadnień, jakimi zajmują się gender studies w paru słowach piszę tutaj.> Nie wiem, po czym odróżnia się w teologii powodzenie od niepowodzenia...No ok, ok, tylko jak można utrzymywać zasadność gender studies, opierając się na np śladach w języku (rodzaj męski/żeński), a odrzucać zasadność teologii, gdzie tych śladów jest znacznie więcej? No i powtórzę pytanie: jak można mieć żal do kogokolwiek, że jest sceptyczny wobec gender studies, skoro ewidentnie zamieszane są w to feministki z ich ideologią, co stawia pod znakiem zapytania ewentualną obiektywność. Nie zmienia jednak to faktu, że temat to ciekawy i wart badania - sam bym chodził na coś takiego. > ...chyba, że rzecz mierzymy wpływem politycznym teologów. A nauką jest to, co można poddawać falsyfikacji.Ostatnio jak mantrę powtarzam banał, że paradygmaty uprawiania nauki się zmieniają. Popper mówi to, a Kuhn tamto. Ja tam wolę życzliwie podchodzić do wszystkiego, co nie szkodzi. > >3. Czytałem wypowiedzi np Pana Koraszewskiego, żeby pisać petycje tu i tam z protestami przeciwko takim a nie innym sympozjom (etym. poszukiwanie prawdy).> "łac. symposium z gr. symposion 'część uczty po spożyciu posiłku, spędzona przy winie, mająca charakter wesołego zebrania ze śpiewami, występami tancerek, akrobatów itp., a. poświęcona dysputom filoz." - Władysław Kopaliński "Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych" wyd. Wiedza Powszechna, Warszawa 1968, s. 729.No, tutaj się zagalopowałem, co zrzucam, z braku lepszych wymówek, na późną porę. Ale i tak sympozjum pozostaje i powinno pozostać miejscem swobodnej dyskusji intelektualnej. Kneblowanie kogokolwiek przy stole, o ile nie rzuca mięsem, jest niefajne. > Do ustaleń naukowych wszak nie dochodzi się drogą głosowania, ale badaniem rzeczywistości.No właśnie. Tylko skąd te nawoływania do składania protestów? > Czy tę wolność wyobrażasz sobie jako otwieranie Instytutów Astrologii i Katedr Chiromancji Stosowanej?Wcale bym się nie zdziwił, gdyby gdzieś na świecie (najprędzej w USA) istniały takie placówki. Wolność, wolność. Wydaje się, że wybierając wolność godzimy się też na całe dobrodziejstwo inwentarza - cokolwiek nie szkodzi, jest dozwolone. > >Jak wy sobie wyobrażacie rozwój nauki w sytuacji, gdy politycy mają decydować co jest nauką a co nie? Przecież to straszne.> A gdzie ja cokolwiek o politykach wspominałem?To było ap ropo Pana Koraszewskiego, nawołującego do skontaktowania się z Panią Minister Kudrycką. > >4. Niektórzy w postach piszą o tym, jak to telewizja manipuluje ludźmi mówiąc o homeopatii itd. Że to przecież nienaukowe itd. Pewnie tak. Nie znam się, ale mam też przeczucie, że efekt placebo to coś więcej niż autosugestia.> Czyli niby co?A nie wiem w sumie. Ot, przeczucie. Wiem, wiem, ciężko je poddać falsyfikacji - nie zmienia to faktu, że istnieje. Chcesz się dowiedzieć czegoś więcej na ten temat, zapytaj się o to najbliżej kobiety. > Naukowcy, jak wszyscy a) mogą się mylić, b) są podatni na korupcję. Nauka jednak pozwala, choć z opóźnieniem niekiedy, odróżniać sądy prawdziwe od fałszywych.Nauka, nauka, hej. Zabrzmiało jakbyś personalizował naukę, jako osobową siłę rządzącą postępem technologicznym. Nie wiem, czy istnieją jakieś uznane instytucje nadzorujące prace naukowców - myślę, że to dopiero byłoby pole do protestów. Czy nie lepiej po prostu zachować sceptycyzm nawet wobec naszych ulubieńców? Wielokrotnie tutaj czepiałem się np Dawkinsa, ale to nie zmienia faktu, że jak 2 lata temu kupiłem sobie Boga urojonego, to czytałem go z wypiekami na twarzy, myśląc sobie: tak, to faktycznie powiew świeżego powietrza. Tak było. Po pewnym czasie emocje opadły i znalazłem sporo nadużyć, ale jednak wrażenie pozostało, podobnie jak nowe hobby - czytanie naukowych książek. Wciąż z wypiekami na twarzy, ale ze sceptycyzmem każącym się pytać: no tak, ale czy Autor opiera się na badaniach czy jednak na wyobraźni? > >I w tych najistotniejszych kwestiach naukowcy nie mogą dojść do zgody, a co jakiś czas pojawiają się informacje a to o naciskach ze strony koncernów spożywczych/farmaceutycznych, a to nacisków ze strony polityków przejętych koncepcją poprawności politycznej itd. Pytanie, kto ma ludzi oświecić?> Patrz nieco wyżej.no właśnie. > >Telewizja X, Y? A kto da mi pewność, że ta telewizja X, Y nie jest finansowana przez taką czy inną korporację, której zależy na takiej a nie innej interpretacji "faktów"?> Jasne, ale to insza inszość.Chyba nie aż tak bardzo insza jak by się mogło zdawać. > Ktokolwiek ma choćby ogólne pojęcie o nauce, doskonale wie, że pierwszym warunkiem jej uprawiania jest krytycyzm właśnie.Pewnie tak, jako pewna idea - na pewno. Krytycyzm, jasne. A jak bywa w rzeczywistości? Bywa różnie. > >Wygląda na to, że niektórzy dają się robić w konia z romantycznej miłości do nauki. A to ci romantycy!> Nie wiem, gdzie takich spotykasz.No, głównie tutaj, niestety.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|